Donald Trump o sprawie opłacania talibów przez Rosję

Prezydent Donald Trump oświadczył w środę na Twitterze, że finansowanie przez Moskwę ataków na żołnierzy USA i sił koalicji w Afganistanie, to fake news, który ma zniszczyć jego i Partię Republikańską. Dodał, że nie był informowany o ustaleniach wywiadu na ten temat.

Trump napisał, że nie otrzymał od wywiadu raportów na temat rosyjskiej operacji w Afganistanie, ponieważ nie było danych potwierdzających te ustalenia. Również w środę doradca prezydenta ds. bezpieczeństwa narodowego Robert O’Brien powiedział dziennikarzom, że Trump zostało już całościowo poinformowany o tej sprawie, ale odmówił odpowiedzi na pytania, czy prezydent otrzymał wcześniej – jak doniosły media – pisemne briefingi wywiadu na ten temat.

Jak przekazuje Associated Press, O’Brien z naciskiem zapewnił, że tematem finansowania talibów przez GRU zajęły się od razu zarówno Pentagon, jak i CIA.

„New York Times” informuje w środę, że ustalenia wywiadu w tej sprawie były na tyle solidne, że zamieszono je 4 maja w specjalnym biuletynie informacyjnym amerykańskiej wspólnoty wywiadowczej „C.I.A.’s World Intelligence Review”, zwanym potocznie „Wire”.

Jako pierwszy o operacji rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU, wymierzonej w żołnierzy USA, poinformował „NYT”, powołując się na źródła zbliżone do wywiadu. Agencja Associated Press podaje w środę, że potwierdziła te informacje w rozmowach z przedstawicielami służb wywiadowczych.

„NYT”, jak i AP oraz inne media przekazały, że o sprawie GRU i talibów Trump był informowany dwukrotnie. Do tych doniesień nawiązała we wtorek wieczorem rzeczniczka Białego Domu Kayleigh McEnany, która skrytykowała „NYT” za korzystanie z „selektywnie (wybieranych) przecieków”.

Pytana, czy Trump przeczytał przedstawione mu raporty wywiadu na ten temat, odparła: Prezydent czyta i również konsumuje informacje wywiadowcze (…) werbalnie. Ten prezydent, zapewniam was, jest najbardziej poinformowaną osobą na planecie Ziemia, jeśli chodzi o zagrożenia stojące przed nami – cytuje rzeczniczkę portal Axios.

Wcześniej w środę „NYT” napisał, że transfery pieniędzy z kont rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU dla talibów, wykryte przez amerykański wywiad, potwierdzają doniesienia w sprawie finansowania przez Moskwę ataków na żołnierzy USA oraz sił koalicji w Afganistanie.

Część informacji na temat tej akcji GRU pochodzi z przesłuchań afgańskich jeńców, a „przechwycone dane elektroniczne, pokazujące duże przelewy finansowe”, stanowią potwierdzenie wcześniejszych wniosków amerykańskiego wywiadu na temat operacji, w ramach której oferowano nagrody za zabijanie żołnierzy koalicji pod wodzą USA – podaje „NYT”, powołując się na trzech rozmówców znających ustalenia służb wywiadowczych.

„NYT” powołuje się na dwóch urzędników, według których „informacja (na ten temat) została przedstawiona prezydentowi (USA Donaldowi) Trumpowi w codziennych pisemnych raportach pod koniec lutego”.

Przewodniczący komisji wywiadu Izby Reprezentantów Adam Schiff oświadczył we wtorek po briefingu dla demokratycznych kongresmenów, że prezydent powinien rozważyć sankcje na Moskwę za finansowanie ataków na żołnierzy USA w Afganistanie, a nie zabiegać o względy Rosji, zapraszając ją ponownie do G7.

W środę „NYT” przytoczył kolejne jego komentarze; Schiff powiedział, że wielu kongresmenów obawia się, iż personel Białego Domu unika „przedstawiania prezydentowi informacji, których on nie chce usłyszeć, i że może być to szczególnie prawdziwe, jeśli chodzi o (prezydenta Rosji Władimira) Putina”.

Wielu z nas nie rozumie jego (Trumpa) powinowactwa z tym autokratycznym władcą, który źle życzy naszemu krajowi – dodał Schiff.

Również we wtorek agencja Associated Press ujawniła, że wysoko postawieni urzędnicy administracji w Białym Domu mieli informacje na temat finansowania przez Rosję ataków na żołnierzy USA w Afganistanie już w marcu 2019 roku, czyli o rok wcześniej, niż podawały media.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Iran ściga Donalda Trumpa. Prokurator wydał nakaz aresztowania prezydenta USA

Irański prokurator wydał nakaz aresztowania prezydenta USA Donalda Trumpa, którego obwinia o śmierć generała Kasema Sulejmaniego. Władze Iranu wystąpiły do Interpolu o pomoc w zatrzymaniu amerykańskiego przywódcy.

Donald Trump stanie przed sądem?

Irański prokurator z Teheranu, Ali Alqasimehr prowadzi postępowanie w sprawie śmierci generała Kasema Sulejmaniego, który zginął po ataku amerykańskiego drona w styczniu tego roku. Śledczy wydał nakaz aresztowania Donalda Trumpa, który miał wydać rozkaz w tej akcji. Oprócz prezydenta USA we wniosku wymienionych jest jeszcze innych 30 osób, nie wymienionych jednak z nazwiska.

Prokurator poprosił też o pomoc w zatrzymaniu Interpol, który miałby umieścić przywódcę USA na liście najbardziej poszukiwanych przestępców. Instytucja ta nie skomentowała sprawy. O nakazie aresztowania napisał portal wprost.pl powołując się na agencję informacyjną ISNA – irańską agencję studencką, kontrolowaną przez irańskie władze. Prokurator chce, żeby Trump stanął przed sądem, nawet jeśli skończy się wcześniej jego kadencja.

USA i Iran wzajemnie oskarżają się o terroryzm

Generał Kasem Sulejmani zginął 3 stycznia br. w wyniku ataku amerykańskiego drona. w pobliżu Międzynarodowego Portu Lotniczego w Bagdadzie. Wojskowy był dowódcą elitarnej jednostki Al Kuds, działającej w ramach Korpusu Strażników Rewolucji Islamskie, uznawanego przez USA za organizację terrorystyczną, i jednym z dowódców irackiej milicji Abu Mahdi al-Muhandis. Władze USA obwiniały gen. Sulejmaniego o śmierć wielu Amerykanów i swoich koalicjantów, a także za akcje przeciwko bazom koalicyjnnym w Iraku. Miał on też zatwierdzić ataki na ambasadę Stanów Zjednoczonych w Bagdadzie.

W odpowiedzi po śmierci generała, w styczniu br. irański parlament uznał Departament Obrony USA oraz wszystkie firmy i instytucje, które były powiązane z tym atakiem, za organizacje terrorystyczne. Parlament przekazał też 200 mln euro jednostce dowodzonej przez Sulejmaniego o nazwie Al Kuds.
Źródło info i foto: wp.pl

Donald Trump zaprowadzony do schronu podczas zamieszek w Waszyngtonie

Podczas demonstracji przed Białym Domem w piątek (29 maja) prezydent USA Donald Trump został zaprowadzony przez służby bezpieczeństwa do podziemnego schronu – podała w poniedziałek (1 czerwca) agencja AP, powołując się na źródła w administracji. Wcześniej napisał o tym „New York Times”. Według Associated Press, prezydent był w schronie przez około godzinę.

Jak komentuje agencja AP, nagła decyzja ochraniającej prezydenta Secret Service była dowodem na „roztrzęsioną atmosferę” w Białym Domu, gdzie odgłosy i hasła protestujących było słychać przez cały weekend, a demonstranci walczyli z policją i agentami Secret Service. Protesty miały wywołać podwyższony stan zagrożenia wewnątrz prezydenckiego kompleksu, jeden z najwyższych od czasu ataków terrorystycznych z 11 września 2001 r.

Biały Dom odmówił komentarza w tej sprawie. Wcześniej o odprowadzeniu Trumpa do schronu pisał dziennik „NYT”.

Gigantyczne protesty w USA

Według źródeł agencji AP, prezydent miał być „wstrząśnięty” i poważnie obawiał się o swoje bezpieczeństwo. W sobotę (30 maja) Trump wielokrotnie na Twitterze chwalił postawę Secret Service oraz groził, że na tych, którzy przełamią kordon przed Białym Domem, czekają „najwścieklejsze psy i najbardziej złowieszcza broń, jaką kiedykolwiek widział”.

W amerykańskiej stolicy, mimo godziny policyjnej, w nocy z niedzieli na poniedziałek (z 31 maja na 1 czerwca) ponownie doszło do gwałtownych protestów osób wzburzonych zabiciem przed tygodniem przez policję w Minneapolis Afroamerykanina George’a Floyda.

Siły bezpieczeństwa odsunęły część manifestantów z placu Lafayette’a przed Białym Domem. Demonstracje odbywały się w kilku dzielnicach Waszyngtonu. Wielu z protestujących zachowywało się agresywnie. Stojący przed Białym Domem pomnik Tadeusza Kościuszki został zdewastowany. Cokół pomnika zamalowano antyprezydenckimi i antyrasistowskimi napisami.
Źródło info i foto: interia.pl

Donald Trump o „niekompetencji Chin” i „masowym zabójstwie”

Donald Trump po raz kolejny oskarża Chiny w związku z wybuchem epidemii koronawirusa. – To „niekompetencja Chin”, a nie nic innego, doprowadziła do tego masowego zabójstwa na całym świecie! – napisał na Twitterze prezydent USA. „The Washington Post” podkreśla, że polityk wykorzystuje koronawirusa w kampanii wyborczej. Donald Trump w środę po raz kolejny zaatakował Chiny w kontekście pandemii koronawirusa.

„Ktoś w Chinach wydał oświadczenie obwiniające wszystkich poza Chinami za wirusa, który zabił setki tysięcy ludzi. Proszę wytłumaczyć temu głupkowi, że to „niekompetencja Chin”, a nie nic innego, doprowadziła do tego masowego zabójstwa na całym świecie!” – napisał na Twitterze amerykański prezydent.

To już kolejne mocne stwierdzenie Donalda Trumpa ws. sytuacji związanej z epidemią koronawirusa. We wtorek np. prezydent Stanów Zjednoczonych nazywał Światową Organizację Zdrowia (WHO) „marionetką Chin” i zagroził wycofaniem się z jej finansowania na stałe. USA to największy pojedynczy płatnik WHO, który zasila blisko 15 proc. jej budżetu. W 2019 roku było to ponad 400 milionów dolarów.

Jak podaje „The Washington Post”, również sekretarz stanu USA Mike Pompeo potępił Chiny jako „brutalny reżim autorytarny” i określił ich relacje z dyrektorem WHO jako „niepokojące”. Dziennik podkreśla jednak, że Trump wykorzystuje temat pandemii koronawirusa w swojej kampanii wyborczej.

Stany Zjednoczone twierdzą, że zarówno Chiny, jak i WHO zbyt późno informowały o wirusie. Z tego powodu prezydent Donald Trump zawiesił amerykańską składkę do WHO. Obecnie liczba zachorowań na COVID-19 na świecie przekroczyła już 5 milionów. Poinformowali o tym naukowcy z amerykańskiego Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa w Maryland, którzy zajmują się monitorowaniem pandemii. Liczba ofiar na całym świecie to obecnie 326 tysięcy, a wyleczyć udało się niemal 2 miliony osób.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Były szef sztabu wyborczego prezydenta USA Paul Manafort wyszedł z więzienia. Ale nie na wolność

Były szef sztabu wyborczego prezydenta USA Donalda Trumpa Paul Manafort, skazany w marcu zeszłego roku na 7,5 roku pozbawienia wolności, został wypuszczony z więzienia i resztę kary odbędzie w areszcie domowym. 71-letni Manafort został zwolniony z więzienia na wniosek jego prawników, którzy argumentowali, iż podeszły wiek osadzonego i jego wcześniejsze schorzenia stwarzają podwyższone ryzyko zakażenia koronawirusem i niebezpiecznych komplikacji mogących z tego wyniknąć. Przypomnieli, że ich podopieczny w grudniu zeszłego roku był hospitalizowany z powodu problemów z sercem.

Manafort obywał karę w FCI Loretto w Pensylwanii, więzieniu o niskim poziomie bezpieczeństwa, które powstało w 1985 roku. Większość tam osadzonych odsiaduje wyroki związane z handlem narkotykami.

Agencja AP zauważa, że zwolnienie Manaforta było poprzedzone wystąpieniami niektórych kongresmenów, którzy od tygodni żądają od ministerstwa sprawiedliwości USA uwolnienia więźniów, zagrożonych zakażeniem koronawirusem. Podkreślany jest fakt, że wytyczne dotyczące zdrowia publicznego, zawierające nakaz społecznego dystansu, są niemożliwe do realizacji w więzieniach.

Według oficjalnych danych w USA 2 818 więźniów i 262 członków personelu więziennego miało do tej pory pozytywne wyniki testów na obecność koronawirusa w więzieniach federalnych w całym kraju. Zmarło 50 więźniów. 2 600 osadzonych zostało przeniesionych do aresztu domowego, a kolejnych 1 200 oczekuje na taką decyzję.

8 marca 2019 roku sąd w Alexandrii w stanie Wirginia skazał Manaforta na prawie cztery lata więzienia za przestępstwa finansowe, oszustwa podatkowe i bankowe związane z jego pracą na Ukrainie. Jeszcze w tym samym miesiącu sąd w Waszyngtonie skazał go na dodatkowe 43 miesiące pozbawienia wolności m.in. za utrudnianie działania wymiaru sprawiedliwości.

Proces w Waszyngtonie był w znacznej mierze skoncentrowany na działalności Manaforta w latach 2010-2014, kiedy był on politycznym konsultantem Partii Regionów ówczesnego prorosyjskiego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza. Manafort był też oskarżony o próbę wpływania na zeznania świadków, udostępnianie danych pochodzących ze sztabu wyborczego Trumpa powiązanemu z rosyjskim wywiadem Konstantinowi Kilimnikowi, który był partnerem biznesowym Manaforta.

Postępowanie wobec byłego szefa sztabu Trumpa, który był wpływowym działaczem Partii Republikańskiej, wszczęto z rekomendacji specjalnego prokuratora Roberta Muellera, prowadzącego śledztwo w sprawie Russiagate.

We wrześniu 2018 roku Manafort przyznał się do zarzutu udziału w spisku przeciw USA oraz spisku mającym utrudnić działanie wymiaru sprawiedliwości w ramach układu z zespołem Muellera, który zawarł w nadziei na złagodzenie wyroku. Wkrótce jednak prokurator specjalny oskarżył go o składanie fałszywych zeznań.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Były doradca Donalda Trumpa skazany na więzienie

Sąd federalny w Waszyngtonie skazał w czwartek Rogera Stone’a, byłego doradcę Donalda Trumpa, na 40 miesięcy więzienia za okłamywanie Kongresu oraz zastraszanie świadka. Administracja USA apelowała wcześniej o łagodny wyrok, a prezydent Trump nie wykluczał ułaskawienia. Do ogłoszenia wyroku dochodzi w trakcie wzmożonych napięć między Trumpem a wymiarem sprawiedliwości. Prezydent oceniał, że jego wieloletni doradca był „bardzo źle” traktowany przez prokuratorów i zasługuje na nowy proces.

Odmawiał jednak jasnej deklaracji czy zamierza ułaskawić Stone’a. W dniach poprzedzających wyrok w jego sprawie zdecydował się na skorzystanie z tego prezydenckiego prawa kilkukrotnie.

10 lutego prokuratorzy federalni rekomendowali sądowi skazanie Stone’a na karę od 7 do 9 lat więzienia. Dzień później Trump skrytykował na Twitterze proponowany przez prokuratorów wymiar kary. „Zalecany wyrok dla Stone’a jest okropny i niesprawiedliwy” – napisał amerykański prezydent i całą sprawę nazwał „poronioną sprawiedliwością”.

Jeszcze tego samego dnia ministerstwo sprawiedliwości wycofało się z tej rekomendacji i w piśmie do sądu oświadczyło, że odracza wydanie stosownej opinii. Podkreśliło jednocześnie, że zalecenie prokuratorów o karze od 7 do 9 lat więzienia „można uznać za nadmierne i nieuzasadnione”. Resort zapewnił także, iż nie konsultował tej sprawy z Białym Domem. Sprawa spowodowała jednak odejścia z ministerstwa.

Tweety prezydenta „uniemożliwiają pracę”

W odpowiedzi na wypowiedzi Trumpa prokurator generalny i minister sprawiedliwości USA William Barr oświadczył, że tweety prezydenta „uniemożliwiają mu pracę” i zaapelował do Trumpa, by już więcej nie tweetował o toczących się postępowaniach.

Demokraci uważają działania ministerstwa za motywowane politycznie, oskarżają Trumpa o naciski na wymiar sprawiedliwości i wzywają do wszczęcia śledztwa.

67-letni Roger Stone został aresztowany przez FBI w styczniu 2019 roku, po czym zwolniony za kaucją. W listopadzie ława przysięgłych uznała go za winnego wszystkich siedmiu stawianych mu zarzutów. Był on oskarżony m.in. o składanie fałszywych zeznań przed Kongresem w sprawie ingerencji Rosji w wybory w USA w 2016 roku, nakłaniania świadków do składania fałszywych zeznań i utrudnianie działania wymiaru sprawiedliwości.

Stone przez kilka dekad, z przerwami, był doradcą i powiernikiem Trumpa. W 1998 roku pracował w Waszyngtonie jako lobbysta na rzecz kasyn należących do Trumpa. Jako pierwszy zasugerował mu, by ubiegał się o prezydenturę.

W sztabie wyborczym Trumpa Stone pracował tylko w początkowej fazie kampanii prezydenckiej i oficjalnie odszedł ze sztabu już w połowie 2015 roku. W praktyce jednak nadal wspierał późniejszego prezydenta, m.in. oczerniając jego rywali.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Armia USA zabiła jednego z przywódców Al-Kaidy

Amerykańskie wojsko zabiło przywódcę Al-Kaidy Półwyspu Arabskiego (AQAP) Kasima al-Rajmiego – poinformował prezydent USA Donald Trump. Wyjaśnił, że al-Rajmi został namierzony podczas akcji antyterrorystycznej w Jemenie.

– Al-Rajmi wykazywał bezwzględną przemoc wobec ludności cywilnej w Jemenie oraz starał się prowadzić i inspirować liczne ataki na Stany Zjednoczone i nasze siły – oświadczył Trump. Podkreślił, że śmierć Al-Rajmiego „dodatkowo degraduje AQAP i globalny ruch Al-Kaidy i przybliża nas do eliminacji zagrożeń, jakie te grupy stanowią dla naszego bezpieczeństwa narodowego”.

– Będziemy nadal chronić naród amerykański, tropiąc i eliminując terrorystów, którzy chcą wyrządzić nam krzywdę – powiedział Trump. Amerykański przywódca uważa AQAP za najgroźniejszy odłam Al-Kaidy. Nie wyjaśnił, kiedy al-Rajmi został zabity, natomiast według Agencji Reutera mógł on zginąć pod koniec stycznia w ataku drona w mieście Marib.

Sześć dni temu Lider AQAP ogłosił, że jego organizacja stoi za atakiem z grudnia 2019 r. w bazie lotnictwa morskiego w Pensacola na Florydzie.

– Gratulujemy naszemu muzułmańskiemu narodowi i przyjmujemy operację bohaterskiego męczennika, odważnego rycerza Mohammeda ibn Saida al-Szamraniego – mówił wówczas al-Rajmi.

6 grudnia 2019 r. oficer saudyjskiego lotnictwa Mohammed al-Szamrani zastrzelił trzy osoby w bazie Naval Air Station Pensacola, gdzie przebywał na szkoleniu. Zginął po wymianie ognia z dwoma policjantami. Przed atakiem opublikował na Twitterze wpisy o wymowie antyamerykańskiej.

Po strzelaninie Waszyngton ogłosił wydalenie 21 saudyjskich kadetów, bo w śledztwie ustalono, że wielu z nich miało kontakt z dziecięcą pornografią oraz miało dżihadystyczne i antyamerykańskie materiały. Żadnego z kadetów nie oskarżono jednak o to, że wcześniej wiedział o ataku. Nie ma też dowodów, by którykolwiek z nich pomagał zamachowcowi.
Źródło info i foto: TVP.info

USA: Prezydent Donald Trump uniewinniony

W środę amerykański Senat zagłosował za odrzuceniem dwóch artykułów impeachmentu prezydenta Donalda Trumpa – nadużycia władzy i utrudniania pracy Kongresu. Decyzja ta kończy proces toczący się od grudnia ubiegłego roku w Kongresie.

Z uwagi na przewagę republikanów w tej izbie Kongresu uniewinnienie Donalda Trumpa było uważane za pewne. Do odsunięcia prezydenta od władzy wymagane były dwie trzecie głosów senatorów obecnych na sali.

52 senatorów głosowało za uniewinnieniem prezydenta, a 48 uznało, że jest winny nadużycia władzy. W przypadku głosowania nad drugim artykułem impeachmentu – 53 senatorów uznało, że Donald Trump nie jest winny utrudniania pracy Kongresu, a 47 uznało go winnym.

Wyłamał się jeden republikanin

Środowe głosowania przebiegły niemal idealnie wzdłuż partyjnych podziałów. Demokratom nie udało się przeciągnąć na swoją stronę innych uznawanych za umiarkowanych parlamentarzystów prawej strony. Z bloku republikanów wyłamał się jedynie senator Mitt Romney, który uznał, że Trump jest winny nadużycia władzy. O swojej decyzji były kandydat republikanów na prezydenta poinformował na kilka godzin przed głosowaniami.

Romney, senator ze stanu Utah, który startował w wyborach prezydenckich w 2012 roku, był od dawna bardzo krytyczny wobec Trumpa. Spodziewając się retorsji ze strony swej partii, która zwarła szeregi, by bronić prezydenta podczas procedury impeachmentu senator powiedział w środę telewizji Fox News, że „zniesie konsekwencje”. Senator opowiedział się jednak za uniewinnieniem Trumpa podczas głosowania nad drugim artykułem impeachmentu, zarzucającym mu utrudnianie pracy Kongresu.

Nancy Pelosi, przewodnicząca Izby Reprezentantów ostro skrytykowała republikańskich senatorów za brak szacunku dla prawa i porządku konstytucyjnego.

– Nadal istnieje niebezpieczeństwo, że prezydent może manipulować wyborami – stwierdziła czołowa polityk Partii Demokratycznej.

Jej zdaniem uniewinnienie Trumpa nie ma żadnej wartości, ponieważ kontrolowany przez republikanów Senat nie pozwolił na przeprowadzenie uczciwego procesu, między innymi nie dopuszczając do przesłuchania kolejnych świadków.

W pierwszych komentarzach „New York Times” ocenia, że rezultat głosowania to „doniosłe zwycięstwo Trumpa po pięciu miesiącach głośnego skandalu z Ukrainą”. Portal The Hill na gorąco pisze o „kończącej się sadze”.

Demokraci domagają się zeznań doradcy Trumpa

Demokraci nie dają jednak za wygraną. Nie wykluczają wezwania do zeznań pod rygorem odpowiedzialności karnej byłego doradcy Trumpa do spraw bezpieczeństwa narodowego Johna Boltona, co mogą przegłosować w Izbie Reprezentantów, w której mają przewagę.

Bolton przestał pracować w Białym Domu we wrześniu ubiegłego roku. Powodem – jak spekulują media i zdają się potwierdzać wycieki z nieopublikowanej jeszcze jego książki – był konflikt z Trumpem dotyczący polityki wobec Ukrainy.

Bolton uznawany jest za głównego świadka w sprawie nazwanej „aferą ukraińską”. Republikański polityk odmówił jednak złożenia zeznań w ubiegłorocznym śledztwie w Izbie Reprezentantów.

W piątek Senat zadecydował głosami republikanów, że w parlamentarnym procesie Trumpa w tej izbie nie ma potrzeby wzywania świadków, w tym Boltona. Uznano to za kluczowy moment całego procesu, torujący drogę do szybkiego uniewinnienia prezydenta.

Czy „polowanie na czarownice” pomoże Trumpowi w reelekcji?

Kontrolowana przez demokratów Izba Reprezentantów w grudniu 2019 roku przegłosowała dwa artykuły impeachmentu Trumpa, stawiając tym samym prezydenta w stan oskarżenia. Pierwszy zawiera zarzut nadużycia władzy poprzez wywieranie nacisku na Ukrainę, aby wszczęła śledztwo wobec holdingu paliwowego Burisma, w którym zatrudniony był Hunter Biden, syn Joe Bidena, byłego wiceprezydenta USA i politycznego rywala Trumpa. Drugi artykuł stwierdza, że Trump utrudniał Kongresowi dochodzenie w tej sprawie.

Prezydent od początku twierdził, że jest niewinny, a śledztwo w swojej sprawie uznawał za motywowane politycznie i nie przyznawał się do żadnych nadużyć w polityce wobec Ukrainy. Działania demokratów często nazywał „polowaniem na czarownice”, dodawał także, że procedura impeachmentu będzie miała „pozytywny wpływ” na jego reelekcję w tegorocznych wyborach prezydenckich.

Prezydent Trump był trzecim prezydentem w dziejach Stanów Zjednoczonych, o którego dalszym pozostaniu na stanowisku decydował Senat. Wcześniej izba wyższa amerykańskiego Kongresu uniewinniła Andrew Johnsona w 1868 roku i i Billa Clintona w 1999 roku. Zarówno Johnson, jak i Clinton sprawowali urząd prezydenta do końca kadencji.

Prezydent Richard Nixon, któremu w 1974 roku groził proces w Kongresie, ustąpił sam.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Nowe informacje dotyczące strzelaniny w Jersey City

Sześć osób, w tym dwoje zamachowców i policjant, zginęło w wyniku strzelaniny, która wywiązała się we wtorek w Jersey City w Stanach Zjednoczonych. „To bardzo ciężki dzień. Zginął jeden z naszych najlepszych funkcjonariuszy” – napisał burmistrz miasta Steven Fulop. Specjalizujący się w przestępstwach z użyciem broni palnej 40-letni policjant Joseph Seals, który próbował wylegitymować późniejszych sprawców strzelaniny, został przez nich zastrzelony jako pierwszy. Doszło do tego koło pobliskiego cmentarza i synagogi.

Sprawcy próbowali się następnie schronić w sklepie JC Kosher Supermarket, gdzie zabili jeszcze trzy osoby. Media podają, że funkcjonariusze jednostki SWAT zastrzelili zamachowców. Ranni zostali dwaj policjanci, ale ich stan nie jest ciężki. Agencja Associated Press wskazuje, że sklep z produktami koszernymi jest centralnym punktem, wokół którego toczy się życie rosnącej z roku na rok wspólnoty ortodoksyjnych Żydów osiedlających się w Jersey City.

„Zginął jeden z naszych najlepszych funkcjonariuszy”

„To bardzo ciężki dzień dla Jersey City” – napisał na Twitterze burmistrz miasta Steven Fulop. „Zginął jeden z naszych najlepszych funkcjonariuszy” – napisał na Twitterze.

W 2008 roku Joseph Seals, o którym napisał burmistrz, wsławił się skutecznym powstrzymaniem gwałciciela, który zaatakował kobietę w Wigilię Bożego Narodzenia.

Trump o „straszliwej strzelaninie”

Prezydent USA Donald Trump był na bieżąco informowany o sytuacji w Jersey City – podają amerykańskie media. Na Twitterze napisał: „Dostałem informację o straszliwej strzelaninie, jaka miała miejsce w New Jersey. Nasze myśli i modlitwy kierujemy do ofiar oraz ich rodzin w tym ciężkim tragicznym czasie, jaki przeżywają. Będziemy śledzić sytuację i wspomagać lokalne oraz stanowe władze” – napisał Trump.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Prezydent USA chce uznać meksykańskie kartele narkotykowe za organizacje terrorystyczne

Prezydent USA Donald Trump zapowiedział, że meksykańskie kartele narkotykowe zostaną w USA uznane za organizacje terrorystyczne. O tym, że Meksyk „nigdy nie zaakceptuje” takiego kroku, mówił wcześniej prezydent tego kraju Andres Manuel Lopez Obrador.

Trump poinformował o decyzji w wyemitowanym we wtorek wywiadzie, który przeprowadził z nim konserwatywny dziennikarz Bill O’Reilly.

– Pracowałem nad tym przez ostatnie 90 dni – zastrzegł prezydent. Dodał, że proces uznania karteli za organizacje terrorystyczne „nie jest łatwy”, ale jest już na zaawansowanym etapie.

Przed deklaracją Trumpa prezydent Meksyku oświadczył w poniedziałek, że jego kraj „nigdy nie zaakceptuje” uznania przez USA karteli za organizacje terrorystyczne.

W taki krok władz USA powątpiewał szef MSZ Meksyku Marcelo Ebrard. – Nie wydaję mi się, że Stany Zjednoczone pójdą taką ścieżką, gdyż pracujemy razem i nie myślę, że (Stany Zjednoczone) chcą otworzyć dla Meksyku możliwość powoływania się na te same zasady prawne – mówił w poniedziałek.

Po masakrze dziewięciorga amerykańskich mormonów na północy Meksyku na początku listopada Trump napisał na Twitterze, że USA są gotowe udzielić Meksykowi pomocy wojskowej. Do masakry doszło w regionie, w którym walczą ze sobą kartele narkotykowe.

„Dla Meksyku to czas, by z pomocą USA wszcząć WOJNĘ z kartelami i zetrzeć je z powierzchni ziemi. Czekamy tylko na telefon prezydenta!” – wzywał wtedy Trump.

Zgodnie z amerykańskim prawem członkowie organizacji terrorystycznych nie mają prawa wjazdu na terytorium Stanów Zjednoczonych. Nielegalne jest też wspieranie takich grup przez obywateli USA. Finansowe instytucje w USA mają również obowiązek zamrażania środków osób powiązanych z organizacjami terrorystycznymi.
Źródło info i foto: TVP.info