Posts Tagged “próba”

​Władze Turcji przekazały stronie niemieckiej listę osób i firm, które zdaniem Ankary wspierają z Niemiec terroryzm skierowany przeciwko tureckiemu państwu, gdyż utrzymują kontakty z przebywającym na emigracji w USA muzułmańskim kaznodzieją Fethullahem Gulenem. Władze Turcji oskarżają Gulena o zorganizowanie ubiegłorocznej próby zamachu stanu.

O liście zawierającej 68 nazwisk osób i nazw firm przekazanych Federalnemu Urzędowi Kryminalnemu (BKA) poinformował tygodnik “Die Zeit’. Wśród firm rzekomo wspierających terroryzm są niemieckie koncerny Daimler i BASF, ale także bar szybkiej obsługi w Nadrenii Północnej-Westfalii i punkt sprzedaży kebabu w tym samym kraju związkowym.

Jak pisze “Die Zeit”, przedstawiciele niemieckiego rządu oceniają listę jako “absurdalną” i “śmieszną”. BKA poprosił stronę turecką o uzupełnienie informacji, nie otrzymał jednak do tej pory żadnej odpowiedzi.

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan w wywiadzie dla “Die Zeit” na początku lipca powiedział, że przekazano Niemcom 4,5 tys. dokumentów z informacjami o zwolennikach Gulena. Niemcy muszą wydać Turcji tych terrorystów. Dopóki tego nie zrobią, Turcja będzie traktowała Niemcy jak kraj chroniący terrorystów – oświadczył.

“Die Zeit” zwraca uwagę, że firmy znajdujące się na “czarnej liście” obawiają się restrykcji ze strony władz tureckich.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

32-letni obywatel Polski Tomasz C. przyznał się w poniedziałek przed brytyjskim sądem w Chelmsford do próby nielegalnego przemytu 22 obywateli Afganistanu na teren Wielkiej Brytanii – dowiedziała się PAP. Mężczyzna zostanie skazany w czwartek.

W lutym ubiegłego roku Polak został zatrzymany przez brytyjską straż graniczną w porcie w Harwich w hrabstwie Essex we wschodniej Anglii po tym, jak przeprawiał się z ciężarówką z miejscowości Hoek van Holland w Holandii. Podczas kontroli granicznej Tomasz C. przekonywał funkcjonariuszy, że przewozi jedynie sprzęt gospodarstwa domowego, pralki i suszarki do ubrań, ale na pokładzie ciężarówki znaleziono 22 osoby (w tym piątkę dzieci), które zostały schowane na naczepie.

W toku śledztwa odkryto, że choć ciężarówka była pomalowana w barwy jednej z międzynarodowych firm przewozowych, to nigdy do niej nie należała. Firma, dla której Tomasz C. – jak twierdził – wykonuje przewóz, nigdy nie zamawiała ładunku pralek i suszarek. Śledczy podejrzewają, że mężczyzna całkowicie sfałszował przewóz w celu nielegalnego przemytu osób. Polak został zatrzymany w lutym ub. roku i zwolniony warunkowo z aresztu, ale nie zgłosił się na wymaganym spotkaniu w komisariacie w Colchester. Wydany został za nim europejski nakaz aresztowania; w maju br. został zatrzymany we Włoszech i deportowany do Wielkiej Brytanii.

Rebecca Webb z zespołu ds. prawa migracyjnego w brytyjskim MSW podkreśliła w rozmowie z PAP, że “zagrożenia związane z umieszczeniem grupy ludzi w ciasnym miejscu, za ścianą utworzoną z ciężkiego ładunku podczas sześciogodzinnej przeprawy promowej są oczywiste, ale Tomasz C. był skłonny ryzykować życiem 22 zdesperowanych osób”.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Comments Brak komentarzy »

Polak i Czech zostali oskarżeni o próbę przemytu broni do Wielkiej Brytanii. Mężczyźni zostali ujęci po wspólnej akcji służb francuskich i brytyjskich 1 lipca. Obywatela Polski zatrzymano na terenie Francji tuż przed wjazdem do tunelu pod Kanałem La Manche. W specjalnie przygotowanych skrytkach w samochodzie dostawczym, który prowadził, znaleziono 79 sztuk broni. Czech został zatrzymany w Dover.

59-letni Janusz M. został zatrzymany w Coquelles we Francji, natomiast Czech, 23-letni Denis K mieszkający na stałe w Wielkiej Brytanii, został zatrzymany w Dover zaraz po tym, jak przybył tam z Dunkierki.

Broń znajdowała się w częściach samochodowych, w specjalnie przygotowanych skrytkach, przewożonych żółtym samochodem dostawczym marki mercedes, prowadzonym przez Polaka. Pojazd został zatrzymany tuż przed tym, jak miał wjechać do tunelu, na podstawie informacji przekazanych francuskiej straży granicznej przez brytyjskie służby.

– Jesteśmy na wstępnym etapie dochodzenia, ale przypuszczamy, że broń miała zostać użyta w celach przestępczych zarówno w Londynie, jak i w innych miejscach na terenie Wielkiej Brytanii – stwierdził zastępca dyrektora działu dochodzeniowego National Crime Agency Graham Gardner.

W czasie akcji w Coquelles zatrzymano także sześć innych osób polskiej narodowości: cztery kobiety w wieku 58, 41, 17 i 15 lat oraz dwóch mężczyzn w wieku 26 i 22 lat. Brytyjska policja poinformowała jednak, że wobec tych osób nie będą podejmowane żadne dalsze czynności. Zatrzymani mężczyźni mieli jeszcze tego samego dnia stanąć przed sądem w Uxbridge w Londynie.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Pościg samochodowy, ostatnia próba ucieczki, w końcu – sukces policjantów. W sobotę w Lubuskiem zatrzymano trzy osoby z grupy przestępczej, zajmującej się handlem narkotykami. Gdy prowadzący BMW 28-latek zorientował się, że lada moment zatrzymają go lubuscy antyterroryści, zaczął uciekać. Policjanci ruszyli w pościg. Nie musieli jechać daleko. Na drodze wojewódzkiej 132 w Białczu podejrzany uderzył w inne auto, stracił panowanie nad samochodem i wjechał do rowu.

To jednak nie zniechęciło mężczyzny, który rzucił się biegiem w kierunku pola, jednak tuż za nim byli antyterroryści. Dogonili chłopaka, obezwładnili go i zatrzymali. Policjanci zabezpieczyli ponad kilogram marihuany, która znajdowała się w samochodzie. 28-latek trafił do aresztu. Był już karany za przestępstwa narkotykowe.

Zaledwie kilka godzin później kryminalni w Gorzowie Wlkp. zatrzymali dwie kolejne osoby. 29-latek i 20-latka także trafili do aresztu. Zarówno przy mężczyźnie jak i podczas przeszukania jego mieszkania znaleziono narkotyki, tym razem była to amfetamina.

Spektakularne zatrzymanie po miesiącach śledztwa

Śledztwo, które doprowadziło do zatrzymań, prowadzono od kilku miesięcy. 30 stycznia zatrzymano młodego mężczyznę, który w torbie miał blisko trzy kilogramy marihuany. Przez kolejne tygodnie policjanci rozpracowywali jego współpracowników.

Podejrzani w tej sprawie usłyszeli zarzut dotyczący uczestnictwa w zorganizowanej grupie przestępczej. Grozi im do 10 lat więzienia. 28-latek odpowie także za posiadanie ponad kilograma marihuany. Podejrzani najbliższe trzy miesiące spędzą w areszcie. Badaniu poddane zostaną także inne substancje ujawnione podczas czynności procesowych. To między innymi fiolki, strzykawki i proszki.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Comments Brak komentarzy »

“Łowcy cieni” z CBŚP i policyjni antyterroryści zatrzymali w Świdnicy 33-letniego Dariusza N. pseud. “Kwinto” podejrzewanego m.in. o działanie w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym i dwie próby zabójstwa – dowiedziała się w poniedziałek PAP w CBŚP. Mężczyzna ukrywał się od 2015 roku. Był poszukiwany na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania i dwóch listów gończych.
 
Z policyjnych ustaleń wynikało, że “Kwinto” może przebywać w Świdnicy na Dolnym Śląsku. Policjanci zorganizowali zasadzkę. W związku z tym, że N. mógł mieć broń, funkcjonariusze poprosili o wsparcie opolskich antyterrorystów.
 
- Dariusz N. został zatrzymany w jednym z centrów handlowych w Świdnicy. Po tym został doprowadzony do Prokuratury Rejonowej w Lubinie – powiedział komisarz Rafał Szymański z zespołu prasowego Centralnego Biura Śledczego Policji.
 
Pobicia z użyciem siekier, noży i maczet

Jak poinformował, mężczyzna jest podejrzewany o działanie w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym. Grupa ta działała na Dolnym Śląsku od 2006 roku.
 
- 33-latek na swoim koncie ma obrót narkotykami, wymuszenia rozbójnicze, pobicia i niszczenie mienia. Oprócz tego dwukrotnie brał udział w napadach z bronią w ręku, gdzie została ranna jedna osoba – powiedział Szymański.
 
- Jego kartotekę mogą uzupełnić liczne bójki i pobicia z użyciem siekier, noży i maczet – podkreślił.
 
Decyzją sądu “Kwinto” został aresztowany.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Terroryści islamscy albo lewicowi ekstremiści – to dwa główne obecnie wątki śledztwa niemieckiej prokuratury wyjaśniającej, kto przeprowadził wieczorny atak na autobus Borussii Dortmund. W efekcie wybuchów ranne zostały dwie osoby – policjant i piłkarz, Marc Bartra. Tymczasem dziennik “Sueddeutsche Zeitung” podał, że autorzy listu znalezionego w pobliżu ładunków wybuchowych odnoszą się m.in. do udziału niemieckich samolotów Tornado w operacji w Syrii.

Oficjalnie, żadna opcja nie została wykluczona. Rozpatrywane są nadal wszystkie możliwości, ale niemiecka prokuratura krajowa ostatnio zajmuje się najczęściej islamskim terroryzmem. To ona bada choćby grudniowy zamach w Berlinie, a od tamtego wydarzenia nie ma praktycznie tygodnia, by do Karlsruhe nie napływały informacje o kolejnych zatrzymaniach bądź zarzutach właśnie dla islamskich terrorystów.

Z drugiej strony do podłożenia bomb przyznała się Antifa. Skrajni lewicowcy oświadczyli, że to sygnał dla klubu. Antifa od dawna krytykuje Borussię, że ta nie eliminuje ze stadionów obecności nazistów, rasistów i prawicowych populistów. Ten komunikat opublikowany na stronie internetowej lewicowej ekstremy nie jest już dostępny.

Tymczasem dziennik “Sueddeutsche Zeitung” podał, że autorzy listu znalezionego w pobliżu ładunków wybuchowych odnoszą się m.in. do udziału niemieckich samolotów Tornado w operacji w Syrii.

Jednostronicowe pismo zawiera odniesienia do zamachu terrorystycznego na jarmark bożonarodzeniowy w Berlinie z grudnia ubiegłego roku. Mowa jest w nim także o tym, że niemieckie samoloty Tornado uczestniczą w mordowaniu muzułmanów w kalifacie Państwa Islamskiego – czytamy na stronie internetowej “SZ”.

Pismo rozpoczyna się słowami “W imieniu Allaha łaskawego i miłosiernego” – pisze “SZ”.

Dlatego sportowcy i inni prominenci wśród Niemców i innych “narodów krzyżowców” znaleźli się na liście osób przeznaczonych na śmierć – podają autorzy pisma, które nie zostało podpisane. Powołując się na ekspertów od islamu “SZ” zastrzega, że jest za wcześnie, by przesądzić o autentyczności pisma. Policja uważa, że nie można wykluczyć, iż sprawcy chcieli zostawić “fałszywy trop”.

“Bild” poinformował z kolei, że policja szuka samochodu o zagranicznych numerach rejestracyjnych, którym mogli uciekać sprawcy. Z pierwszych informacji podawanych przez niemieckie media wynika, że bomby zostały wykonane domowym sposobem.
Źródło info i foto: joy.pl

Comments Brak komentarzy »

W drodze na mecz Ligi Mistrzów w Dortmundzie autokar Borussii Dortmund został uszkodzony w wyniku trzech wybuchów. Piłkarz Marc Bartra jest ranny. Śledczy mówią o “próbie zabójstwa”, ale nie podano motywu.

- Zakładamy, że to celowy atak na drużynę Borussii – podała policja na wieczornej konferencji prasowej. Jak stwierdził przedstawiciel śledczych, nie można na razie przesądzać, jakie były jego przyczyny. Zdarzenie zakwalifikowano jako “próbę zabójstwa”.

Nie podano wielu szczegółów, ale ujawniono, że na miejscu znaleziono list, który jest teraz badany. Prokuratura podała też, że na miejscu znaleziono pozostałości ładunków wybuchowych (są sprawdzane przez pirotechników). Znaleziono też jeszcze jeden przedmiot, który nie wybuchł. Jest obecnie sprawdzany przez specjalistów. Więcej na jego temat służby nie mówią.

Wskutek eksplozji ranny został hiszpański obrońca gospodarzy Marc Bartra. Trafił do szpitala. Początkowo podawano, że nie odniósł poważniejszych obrażeń, jednak teraz okazało się, że konieczna będzie operacja.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Comments Brak komentarzy »

Tunezyjczyk, który rozpędzonym samochodem wjechał na zatłoczony deptak handlowy w Antwerpii, został oskarżony o „próbę zamachu o charakterze terrorystycznym” – podała w piątek prokuratura. Śledczy zachowują jednak ostrożność co do motywów działania mężczyzny. – Nie potwierdzono, czy chodziło o zamach – powiedziało agencji AFP źródło bliskie śledztwu.

Inne źródło zasugerowało, że zarzuty wybrano „przez ostrożność”. – 39-letni Mohamed R. został oskarżony przez sędziego śledczego o próbę zamachu o charakterze terrorystycznym, próbę napaści i zadania obrażeń o charakterze terrorystycznym oraz o naruszenie ustawy o broni – napisała w oświadczeniu belgijska prokuratura federalna. W czwartek ok. godz. 11 samochód wjechał z dużą prędkością na zatłoczony główny deptak handlowy Antwerpii, zmuszając spacerujących po nim ludzi do uskakiwania na boki. Nikomu nic się nie stało.

Patrolujący deptak De Meir żołnierze próbowali zatrzymać pojazd, ale przejechał on na czerwonym świetle i zaczął uciekać. Ostatecznie, po pościgu prowadzonym częściowo przez wyłączone z ruchu ulice handlowe zabytkowego centrum Antwerpii, samochód został zatrzymany na nabrzeżach rzeki Skaldy.

Broń palna, noże i kanister

Według prokuratury w samochodzie znaleziono broń palną, noże i kanister z niezidentyfikowaną substancją. Kierowca miał na sobie ubranie kamuflażowe. Belgijski wymiar sprawiedliwości w piątek rano potwierdził informacje francuskiej policji, że zatrzymany jest Tunezyjczykiem. Wcześniej Belgowie podawali, że chodzi o Francuza.

– Jedyne wykroczenia, z których był znany, dotyczą drobnej przestępczości, np. kierowania samochodem pod wpływem alkoholu lub stosowania używek – powiedziało francuskie źródło policyjne, cytowane przez agencję AFP.

Do wydarzeń w Antwerpii doszło dzień po rocznicy zamachów na metro i lotnisko w Brukseli, w których zginęły 32 osoby i dzień po ataku w Londynie, w którym śmierć poniosło pięć osób, w tym sprawca. W Belgii obowiązuje trzeci w czterostopniowej skali poziom alertu antyterrorystycznego, co oznacza, że zamachy są „możliwe i prawdopodobne” Antwerpia to stolica Flandrii, drugie co do wielkości miasto Belgii i drugi co do wielkości port w Europie.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Ktoś próbował ukraść z prosektorium ciało zamordowanego przyrodniego brata przywódcy Korei Północnej Kim Dzong Una – informuje “Times”. Kim Dzong Nam został ponad tydzień temu zaatakowany i otruty na lotnisku w Kuala Lumpur tuż przed wejściem na pokład samolotu do Makau.

Brytyjski dziennik cytuje Khalida Abu Bakara z malezyjskiej policji, który potwierdza nieudaną próbę włamania do pomieszczeń szpitala, w którym znajdują się zwłoki Kim Dzong Nama. – Wiemy, kto to był, ale nie będziemy tych informacji teraz ujawniać – stwierdził inspektor Abu Bakar.

“Times” podaje, że po tym incydencie wokół prosektorium w Kuala Lumpur rozmieszczono silnie uzbrojonych funkcjonariuszy ze specjalnej jednostki policji.

Gazeta, powołując się na nieoficjalne źródła w służbach Malezji, informuje, że za próbą kradzieży stoi wywiad Korei Północnej. W tej sprawie w zainteresowaniu malezyjskich służb pozostają wysoki rangą urzędnik w ambasadzie Korei Północnej w Kuala Lumpur oraz pracownik północnokoreańskiego przewoźnika lotniczego Air Koryo.

Korea nie chciała sekcji

W ubiegłym tygodniu północnokoreańscy dyplomaci przez wiele godzin próbowali namówić Malezyjczyków, by nie przeprowadzali sekcji zwłok Kim Dzong Nama. Mimo to lekarze rozpoczęli autopsję. Pierwsza sekcja zwłok w szpitalu w Kuala Lumpur nie przyniosła “niejednoznaczne rezultaty” więc zarządzono drugą. Nadal się ona nie zakończyła.

Wcześniej ambasador Korei Północnej w Malezji Kang Hol wezwał Malezję do natychmiastowego zwrotu ciała zamordowanego, ostrzegając, że nie chodzi o prostą sprawę, lecz o “polityczny spisek” wrogich wobec Pjongjangu sił.

Poszukiwania sprawców

Łącznie policja zidentyfikowała ośmiu obywateli Korei Północnej, Wietnamkę i Indonezyjkę, którzy mogli mieć związek z zabójstwem. Co najmniej czterech podejrzanych uciekło już z Malezji.

Południowokoreańskie i amerykańskie władze są przekonane, że zabójstwa dokonały dwie agentki wywiadu Korei Północnej. Służby poinformowały deputowanych południowokoreańskich, że rozkaz zabicia swego przyrodniego brata wydał Kim Dzong Un. Taką próbę podjęto już w 2012 roku.

Do zabójstwa Kim Dzong Nama doszło w czasie, gdy Kim Dzong Un próbuje umocnić swoją władzę, którą sprawuje od śmierci swego ojca Kim Dzong Ila w 2011 roku oraz gdy na Pjongjang wywierana jest coraz większa presja międzynarodowa w związku z jego programami – nuklearnym i rakietowym.

Kim Dzong Nam, najstarszy syn poprzedniego przywódcy Korei Północnej, Kim Dzong Ila, był niegdyś postrzegany jako jego następca. Wyrażał sprzeciw wobec przekazania władzy Kim Dzong Unowi i dynastycznej kontroli odizolowanego państwa przez swoją rodzinę. Od wielu lat mieszkał za granicą, krążąc między Makau, Pekinem i Hongkongiem.
Źródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Od okrutnego morderstwa 17-letniej Iwony Cygan ze Szczucina minęło 18 lat. Mimo, że śledztwo przez lata nie przyniosło rezultatów, w grudniu ub. r. wytypowano podejrzanego. Paweł K. został w poniedziałek zatrzymany w Austrii.

Sprawa zabójstwa 17-letniej Iwony Cygan ze Szczucina nie dawała policji spokoju. Dziewczyna zginęła w nocy z 13 na 14 sierpnia 1998 r. Jej zwłoki znalazł przypadkowy mężczyzna, który wypasał krowy.w miejscowości Łęka Szczucińska, przy wale Wisły. Nastolatka została uduszona drutem. Ciało Iwony było nagie, choć sekcja wykluczyła kontakt seksualny. Sprawca najprawdopodobniej chciał zmylić śledczych.

Winnego nie znaleziono. Śledztwo zostało umorzone, jednak sprawą zajęło się krakowskie policyjne “Archiwum X”. Jak podaje TVN24, zagadkę próbowano rozwiązać w latach 2007-2012. Bezskutecznie. W ubiegłym roku funkcjonariusze “Archiwum X” podjęli kolejną próbę. Na miejscu znalezienia ciała w październiku przeprowadzono eksperyment procesowy, przesłuchano świadków. Niektórzy uzyskali status incognito (świadków, których dane zna jedynie prokuratura i sąd), dzięki czemu nie bali się już mówić o szczegółach sprawy. Policja uzyskała nowe informacje.

“Młody Klapa” podejrzany o bestialskie zabójstwo

W poniedziałek w Austrii na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania zatrzymany został 46-letni Paweł K., pseudonim Młody Klapa – to właśnie on miał zabić 17-latkę ze szczególnym okrucieństwem. Jak twierdzi prokuratura, Paweł K. tej tragicznej nocy w sierpniu 1998 r. zadawał Iwonie Cygan liczne ciosy twardym narzędziem, a następnie wywiózł ją w okolice wałów przeciwpowodziowych w Łęce Szczucińskiej i – brutalnie krępując – zabił.

Zatrzymani ojciec mężczyzny, koleżanka Iwony i… policjanci

Policjanci zatrzymali łącznie 6 osób mających związek ze śmiercią Iwony Cygan. Czterej mężczyźni – zatrzymani wcześniej – przebywają w areszcie tymczasowym. Jeden z nich, ojciec Pawła K., usłyszał zarzut pomocnictwa, a trzej pozostali – ówcześni lub obecni funkcjonariusze policji – zarzuty związane m.in. z niedopełnieniem obowiązków służbowych i utrudnianiem śledztwa.

Podejrzaną w tej sprawie jest także koleżanka Iwony Cygan Renata G.-D., której zarzucono czterokrotne składanie fałszywych zeznań.

Świadek został uciszony?

Z zabójstwem Iwony C. bezpośredni związek ma też zaginięcie i śmierć innego mieszkańca Szczucina, 31-letniego Tadeusza D. Mężczyzna w styczniu 1999 r. bezpośrednio po emisji programu kryminalnego, w którym omawiane było zabójstwo nastolatki, miał opowiadać, że zna sprawcę. Następnego dnia zniknął. Jego zwłoki zostały znalezione po kilku miesiącach w Wiśle, kilkanaście kilometrów poniżej Łęki Szczucińskiej. Jak przypomina krakow.wyborcza.pl, śmierć mężczyzny uznano wówczas za przypadkowe utonięcie.
Żródło info i foto: Gazeta.pl

Comments Brak komentarzy »