Otwarty bar w Lubinie. Właścicielce grozi 8 lat więzienia

71-letnia właścicielka baru w Lubinie (Dolnośląskie), mimo wprowadzonego stanu epidemii, otworzyła swój lokal i serwowała klientom alkohol. Zarówno kobieta, jak i jej klienci mogą mieć teraz problemy. W wtorek sprawę policjantom zgłosił mieszkaniec, który przez witrynę osiedlowego baru dostrzegł siedzących w nim klientów spożywających alkohol.

– Skierowani na miejsce policjanci zastali 71-letnią właścicielkę barku oraz sześciu klientów, którzy w środku zachowywali się, jakby nie było żadnej epidemii. Lokal został zamknięty, a o zdarzeniu powiadomiono prokuraturę. Trwają czynności zmierzające do wyjaśnienia wszystkich okoliczności tej sprawy – mówi Krzysztof Pawlik z lubińskiej policji.

Kłopoty właścicielki

Zabezpieczony został monitoring, a także wydruki z kasy, które mogą posłużyć jako dowody w dalszym postępowaniu. Nikt jeszcze nie usłyszał zarzutów, ale jak zaznacza policja, temu kto sprowadza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób, m.in. powodując zagrożenie epidemiologiczne lub szerzenie się choroby zakaźnej, może grozić kara nawet do 8 lat więzienia. W tym przypadku tyczy się to właścicielki lokalu.

– Natomiast sześciu mężczyzn może odpowiedzieć za popełnione wykroczenie nie stosowania się do rozporządzenia Ministra Zdrowia, za co grozi im kara grzywny do 5000 złotych. Sprawa zostanie skierowana do sądu – informuje Pawlik.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Nowe problemy Kamila Durczoka. Może mu grozić 25 lat pozbawienia wolności

14.08.2019 PIOTRKOW TRYBUNALSKI SAD OKREGOWY ROZSTRZYGA CZY KAMIL DURCZOK ZOSTANIE ARESZTOWANY ZA KIEROWANIE AUTEM W STANIE NIETRZEZWOSCI KAMIL DURCZOK FOT. DARIUSZ SMIGIELSKI/DZIENNIK LODZKI

Kamil Durczok w 2009 roku miał złożyć w banku „weksel własny” na kwotę ponad 2 mln franków szwajcarskich jako poręczenie kredytu na zakup nieruchomości. Na papierze widniały podpisy Durczoka i jego żony Marianny — podał portal TVP Info. Podpis żony Durczoka miał być sfałszowany.

Jak podaje TVP Info, 10 lat później bank zwrócił się do byłej już żony dziennikarza (która zmieniła nazwisko) z wezwaniem do wykupu weksla z powodu nieuiszczenia należności przez kredytobiorcę. Była żona Durczoka zaprzeczyła wtedy, że złożyła swój podpis na wekslu.

Kwestionuje ona autentyczność podpisu, który widnieje na papierze. Oświadczyła ponadto, że podpis został podrobiony, a jej nie było przy sporządzeniu tego weksla ani nigdy go nie widziała.

Jak podaje TVP Info, jej adwokaci w lipcu 2019 r. złożyli do Prokuratury Regionalnej w Katowicach zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa podrobienia podpisu na wekslu. W sierpniu prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie.

Zgodnie z Kodeksem karnym przestępstwo z artykułu 310 par. 1 „podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 5 albo karze 25 lat pozbawienia wolności”. W tej sprawie została już przesłuchana była żona Durczoka. Kamil Durczok nie złożył jeszcze wyjaśnień.

Kamil Durczok prowadził pod wpływem alkoholu

Pod koniec lipca na drodze krajowej nr 1 pod Piotrkowem Trybunalskim 51-letni Kamil Durczok uczestniczył w kolizji na remontowanym odcinku trasy. Jadąc samochodem BMW w kierunku Katowic, najechał na pachołki oddzielające pasy ruchu. Następnie jeden z pachołków uderzył w auto nadjeżdżające z przeciwka. Nikt z uczestników kolizji nie ucierpiał.

Dziennikarz miał 2,6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Trafił do policyjnej izby zatrzymań. Po wytrzeźwieniu został przewieziony do piotrkowskiej prokuratury rejonowej, gdzie przedstawiono mu zarzuty. Grozi może mu do 12 lat więzienia. Przyznał się tylko do jazdy pod wpływem alkoholu.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Gdańsk: Zdewastowano pomnik Jana Pawła II i Ronalda Reagana. Sprawcy poszukiwani

Nieznani sprawcy pomazali w nocy farbą wspólny pomnik Jana Pawła II i Ronalda Reagana stojący w parku na gdańskim Przymorzu. Gdańska policja ustala sprawców dewastacji. Oczyszczeniem pomnika mają się zająć miejskie służby.

Jak poinformowała oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku asp. Karina Kamińska, że dewastację zauważył wcześnie rano operator miejskiego monitoringu. Dodała, że na miejsce udali się policjanci z wydziału dochodzeniowo-śledczego i technik kryminalistyki, którzy zebrali materiał dowodowy.

Zapis parkowego monitoringu zabezpieczono, a o zniszczeniu i powiadomiono samorząd, którego służby sprawują pieczę nad pomnikiem. Alicja Bittner z referatu prasowego gdańskiego magistratu poinformowała, że Gdański Zarząd Dróg i Zieleni „niezwłocznie przystąpi do oczyszczenia pomnika”.

Stojący na jednej z alejek w parku nadmorskim na gdańskim Przymorzu pomnik to dwie wykonane z brązu rzeźby o wysokości ponad dwóch metrów przedstawiające Jana Pawła II i Ronalda Reagana. Postaci te wyglądają, jakby uchwycono je w trakcie wspólnego spaceru.

Powstał on na podstawie słynnego zdjęcia wykonanego we wrześniu 1987 r. przez Scotta Stewarta z Associated Press, na którym fotograf utrwalił wspólną przechadzkę papieża i prezydenta USA po parku w Miami na Florydzie.

Pomysłodawcą budowy i inicjatorem zbiórki funduszy na pomnik upamiętniający duchowego i politycznego przywódcę, było miejscowe Stowarzyszenie „Godność”.
Źródło info i foto: TVP.info

Żołnierze zaangażowali się w poszukiwania zaginionego 12-latka

Wojska Obrony Terytorialnej włączyły się w poszukiwania 12-letniego Daniela Sękowskiego. We wtorek, dziecko, zaginęło w miejscowości Izdebki na Podkarpaciu. W poszukiwania chłopca zaangażowanych jest prawie tysiąc osób. Oprócz kilkuset żołnierzy, na miejscu pracują też policjanci, strażacy, strażnicy graniczni, czy ratownicy GOPR. W poszukiwania włączyli się też mieszkańcy. Chłopiec jest leczony neurologicznie i ma problemy z komunikowaniem się.

Poszukiwania prowadzone są w trudnym terenie – przyznaje w rozmowie z reporterem RMF FM Monika Dereń z Komendy Powiatowej policji w Brzozowie.

Teren jest górzysty. Podłoże jest miękkie, trudne do penetracji. Ale nie przerywamy działań – podkreśla.

Z chłopcem kontakt jest utrudniony. Może nie reagować na wołanie poszukujących go osób.

Ubiegłej nocy kilkudziesięciu funkcjonariuszy wraz z psami tropiącymi przeczesało las niedaleko miejscowości Izdebki w pobliżu Krosna.

12-letni Daniel wyszedł z domu we wtorek około godz. 14:30, żeby odwiedzić babcię. Chłopiec bawił się w pobliżu jej domu. Około godz. 16 już go tam nie było. Od tej pory nikt nie widział Daniela.

Sytuacja jest dramatyczna, bo chłopiec jest leczony neurologicznie i ma problemy z komunikowaniem się.
Źródło info i foto: RMF24

Zmarł 5-miesięczny Adaś z Cerekwicy Starej, którego matkę ugodzono nożem przed porodem

5-miesięczny Adaś z Cerekwicy Starej nie żyje. Matka chłopca w marcu została dźgnięta nożem przez byłego partnera i ojca dziecka. Była w 9. miesiącu ciąży. W napadzie zginęli rodzice kobiety.

Adaś przyszedł na świat pięć miesięcy temu w wyniku cesarskiego cięcia. Chłopiec urodził się z niedotlenieniem mózgu, jego stan był ciężki. Lekarzom udało się uratować chłopca, jednak w jego organizmie doszło do poważnych uszkodzeń neurologicznych. Po wyjściu ze szpitala chłopiec przebywał z mamą w domu.

Jak informuje „Głos Wielkopolski”, w sobotę nad ranem 25-letnia matka zauważyła, że syn ma problemy z oddychaniem. Wezwała karetkę. Chłopiec zmarł mimo dwugodzinnej reanimacji.

Tragedia w Cerekwicy Starej

Do tragedii w Cerekwicy Starej w Wielkopolsce doszło w nocy z 14 na 15 marca. Około 1 w nocy Eryk J. wszedł do domu jednorodzinnego, w którym mieszkała jego była dziewczyna. 25-latka  była z nim w ciąży. 22-latek zaatakował nożem czworo śpiących domowników: 59-letnich rodziców kobiety, ją samą, a także jej 22-letnią siostrę.

Rodzice zginęli na miejscu, córki trafiły do szpitala w Jarocinie. 25-latka w 9.miesiącu ciąży miała rany kłute i cięte w okolicach szyi. Nożownik ugodził ją także kilkukrotnie nożem w brzuch, w wyniku czego czego ucierpiał też nienarodzony Adaś.

Eryk J, przyznał się do winy, czeka na proces. 22-latkowi grozi dożywocie.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Jarosław Ś. twierdził, że ukradli mu auto z parkingu galerii. A to była niedziela bez handlu

Stołeczni policjanci zatrzymali mężczyznę, któremu zarzucają dwa przestępstwa: składanie fałszywych zeznań i powiadomienie o niepopełnionym przestępstwie. Jarosław Ś. miał problemy ze sprzedażą auta. Postanowił więc się go pozbyć w inny sposób. Zgłosił policji kradzież podczas zakupów w jednej z galerii handlowych. Zapomniał jednak o jednym istotnym szczególe. W dniu rzekomej kradzieży była akurat niedziela bez handlu.

Pomysł o zgłoszeniu rzekomej kradzieży czarnego bmw z serii 3 narodził się w głowie 49-latka, kiedy wszystkie próby sprzedania samochodu zakończyły się fiaskiem. Jarosław Ś. skontaktował się z osobą, która miała sprawić, że pojazd „zniknie”, a dzięki temu jego właściciel pozbędzie się problemu.

49-latek przyjechał więc do Warszawy, gdzie na policji zgłosił kradzież swojego samochodu.

Stwierdził, że przyjechał do stolicy na zakupy, a auto pozostawił na parkingu podziemnym jednego z centrów handlowych. Opowiadał, że kiedy wrócił do samochodu po kilku godzinach, pojazdu już nie było. Problem w tym, że akurat ta niedziela, kiedy mężczyzna przyjechał do Warszawy była dniem wolnym od handlu, a co za tym idzie, galeria była nieczynna.

Przyciśnięty przez funkcjonariuszy przyznał, że skłamał w sprawie kradzieży swojego bmw. Usłyszał już zarzuty. Grozi do 8 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Marcin Dubieniecki odzyskał paszport, poleci do USA. Prokuratura skarży decyzję sądu

Krakowski Sąd Okręgowy wyraził zgodę na wyjazd Marcina Dubienieckiego na dwa tygodnie do USA – informuje portal news.krakow.pl. Dubienieckiemu zwrócono paszport, a decyzję zaskarżyła już prokuratura. Obrońcy Dubienieckiego przedstawili w Krakowskim Sądzie Okręgowym argumentację, że potrzebuje on hospitalizacji w Chicago. Dubieniecki uskarża się na problemy z kręgosłupem i od 4 do 20 kwietnia ma zamiar przebywać w USA.

Jak wykazuje portal news.krakow.pl, sędzia Beata Górszczyk, rzeczniczka SO w Krakowie, wyjaśniała, że sąd wyraził zgodę na wyjazd Dubienieckiego, poprzez „częściowe uchylenie środka zapobiegawczego”. Sędzia Górszczyk podkreśla. że środek zapobiegawczy w sprawie Dubienieckiego stanowi poręczenie majątkowe na 3 mln zł. Zwrócono mu już paszport, a on sam ma oddać dokument do 24 kwietnia tego roku.

Prokuratura skarży decyzję sądu

Z kolei prokurator Włodzimierz Krzywicki z Prokuratury Regionalnej w Krakowie przekazał, że prokuratura zaskarżyła tę decyzję sądu.

– Zdaniem prokuratury nie ma powodu do uchylania zakazu opuszczania kraju dla Marcina Dubienieckiego, natomiast zawieszenie środka zapobiegawczego jest konstrukcją niespotykaną w polskiej procedurze karnej – mówił w rozmowie z Fakt24.pl prok. Krzywicki.

Marcin Dubieniecki, były zięć Lecha i Marii Kaczyńskich, został zatrzymany 23 sierpnia 2015 r. w związku z zarzutami wyłudzenia 14,5 mln zł z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, kierowania zorganizowaną grupą przestępczą i prania brudnych pieniędzy. W areszcie spędził 14 miesięcy. Wyszedł z niego po wpłaceniu 3 mln zł poręczenia majątkowego. Zapewnia, że jest niewinny.

Po publikacji Gazeta.pl o „taśmach Dubienieckiego” szef zespołu śledczego prok. Marek Sosnowski został odsunięty od występowania przed sądem w sprawie wyłudzenia 14,5 mln zł z PFRON.

Gazeta.pl ujawniła nagranie z rozmów Marcina Dubienieckiego z prokuratorem prowadzącym jego sprawę. Oskarżony chciał odzyskać paszport. Prokurator Marek Sosnowski odpowiadał, że choć jego zdaniem ustały przesłanki do zabraniania Dubienieckiemu wyjazdu z Polski, to on „nie chce zepsuć sobie kariery”, więc paszportu nie odda. Prokuratura komentowała wówczas, że „rejestracja takiej rozmowy (bez wiedzy rozmówcy) jest bezprawna”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Problem z przeszukaniem domu posła Stanisława Gawłowskiego

Agenci CBA mają problem z przeszukaniem koszalińskiego domu posła Platformy Obywatelskiej Stanisława Gawłowskiego. Dziennikarze RMF FM ustalili, że są problemy z upoważnieniem przez polityka osoby, która pod jego nieobecność otworzyłaby mieszkanie i asystowała agentom w przeszukaniach. Z nieoficjalnych informacji wynika, że funkcjonariusze biorą pod uwagę między innymi możliwość powołania jako świadka osoby zaufania publicznego.

Od rana agenci CBA przeszukiwali warszawskie mieszkanie posła. To element śledztwa, w którym prokuratura zamierza postawić Gawłowskiemu pięć zarzutów, głównie korupcyjnych, w aferze dotyczącej nieprawidłowości w zachodniopomorskim zarządzie melioracji.

Sekretarz generalny PO Stanisław Gawłowski – według prokuratury – miał przyjąć 170 tysięcy złotych i drogocenne zegarki. Prokuratura chce postawić politykowi pięć zarzutów korupcyjnych, w związku z czym wystąpiła do Sejmu o uchylenie mu immunitetu. Prokuratura zapewnia, że ma bardzo mocny materiał dowodowy świadczący o tym, że Gawłowski dopuścił się korupcji.

Materiały prokuratury w sprawie Stanisława Gawłowskiego to setki różnego rodzaju dokumentów, zeznania świadków, a także wyjaśnienia podejrzanych w tym gigantycznym śledztwie. Z tych materiałów – jak twierdzą śledczy – wynika, że poseł PO nie tylko przyjmował korzyści majątkowe, ale także podżegał przedsiębiorców do dawania łapówek urzędnikom, w zamian za wygrywanie „melioracyjnych przetargów”.

Jak dowiedzieli się reporterzy śledczy RMF FM, zarzuty, które ma usłyszeć, dotyczą też podżegania do dawania łapówek oraz splagiatowania pracy naukowej.

Według informacji Krzysztofa Zasady, Gawłowski miał otrzymać 170 tys. zł miał od jednego z przedsiębiorców za protekcję w Zachodniopomorskim Zarządzie Melioracji, by firma tego biznesmena wygrywała przetargi organizowane przez tę instytucję. W efekcie ta firma uzyskała zamówienia z Zarządu.

Według ustaleń reporterów RMF FM, toczące się od 4 lat śledztwo dotyczy nieprawidłowości w szczecińskim zarządzie melioracji. Prowadzi je wydział zamiejscowy Prokuratury Krajowej w Szczecinie. Do tej pory zarzuty usłyszało prawie 60 osób. Według śledczych, tworzyli oni zorganizowaną grupę. W zamian za łapówki, zachodniopomorskie firmy dostawały zlecenia m.in. na budowę wałów przeciwpowodziowych. Pod lupą śledczych jest ponad 105 przetargów wartych 600 milionów złotych.

Agenci CBA przeszukiwali rano mieszkanie Gawłowskiego w Warszawie. Gotowy jest też wniosek do Sejmu o uchylenie mu immunitetu.

Politycy Platformy są mocno zaskoczeni działaniami prokuratury i CBA wobec sekretarza generalnego ich partii i proszą o więcej czasu, by skomentować tę sytuacje.

Musimy się więcej dowiedzieć – powiedział reporterowi RMF FM szef klubu Sławomir Neumann. Mieliśmy odczucie, że akcja z senatorem PiS Stanisławem Kogutem była przygotowaniem do czegoś – stwierdził rzecznik PO Jan Grabiec, nawiązując do przedwczorajszych informacji prokuratury, że także kogutowi chce stawiać zarzuty korupcyjne.
Źródło info i foto: RMF24.pl

SW ujawnia nowe informacje dotyczące Kajetana P.

Więzień niebezpieczny i nieprzewidywalny – tak Służba Więzienna ocenia w rozmowie z Radiem ZET Kajetana P., podejrzanego o brutalne zabójstwo tłumaczki włoskiego sprzed dwóch lat. 28-latek od rok”Funkcjonuje bez problemów, ale mamy świadomość, że mamy do czynienia z osobą nieprzewidywalną, zachowujemy wszystkie konieczne reguły bezpieczeństwa” – mówi major Jan Kurowski, rzecznik Okręgowej Służby Więziennej w Poznaniu.u przebywa w areszcie śledczym w Poznaniu, leczy się tam na oddziale psychiatrycznym.

Meble w celi Kajetana P. są przytwierdzone do ścian i podłogi, żeby nie mógł zaatakować strażników, ma sztućce i naczynia wykonane z tworzywa sztucznego, żeby nie mógł ich użyć jako broni.

Akt oskarżenia w sądzie

Do procesu Kajetana P. jeszcze długa droga – choć Prokuratura Okręgowa w Warszawie wysłała latem akt oskarżenia do sądu, to sąd zdecydował, że postępowanie ma rozpocząć się od początku. Przede wszystkim chodzi o konfrontację biegłych – jedna ekipa wydała opinię, że Kajetan P. jest niepoczytalny; druga – odwrotną.

Odciął nauczycielce głowę

Według dotychczasowych ustaleń, Kajetan P. w lutym zeszłego roku udał się na prywatną lekcję języka włoskiego. Gdy kobieta zaproponowała mu herbatę, ten dźgnął ją śmiertelnie nożem. Następnie odciął głowę, wezwał taksówkę i przewiózł zwłoki. Kierowcy miał tłumaczyć, że wiezie tuszę dzika. Zwłoki nauczycielki ostatecznie podpalił i pojechał pociągiem z Warszawy do Poznania, a następnie do Berlina. Z Niemiec przedostał się do Włoch. Finalnie został złapany na Malcie. Za morderstwo grozi mu nawet dożywocie.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Dalszy ciąg afery Harvey’a Weinsteina

Francja odbierze skompromitowanemu, znanemu producentowi filmowemu z Hollywood Harveyowi Weinsteinowi prestiżową Legię Honorową. Prezydent Emmanuel Macron oświadczył w wywiadzie telewizyjnym, że „podjął już kroki zmierzające do pozbawienia tego najwyższego francuskiego odznaczenia Harveya Weinsteina, oskarżonego przez kilkanaście kobiet o seksualne napaści, molestowanie i gwałty”. Weinstein miał wykorzystywać seksualnie kobiety, oferując im w zamian pomoc w karierze.

Amerykanin otrzymał Legię Honorową w 2012 roku, w uznaniu za działalność jego firmy Miramax, którą założył wraz z bratem, na rzecz promocji zagranicznych filmów w Stanach Zjednoczonych.

Kolejne oskarżenia

Dzisiaj 49-letnia Florence Darel, jako czwarta francuska aktorka, zarzuciła mu molestowanie seksualne. Poprzednio zrobiły to: Lea Seydoux, Judith Godreche i Emma de Caunes. Harvey Weinstein został już wykluczony z Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej. To organizacja zawodowa, znana na całym świecie przede wszystkim poprzez doroczne uroczystości wręczania Oscarów. Producent został z niej wykluczony w trybie natychmiastowym.

W komunikacie Akademii napisano, że taka decyzja była motywowana nie tylko chęcią odcięcia się od Weinsteina, ale również tym, by dać sygnał, że „w przemyśle filmowym skończyła się era świadomej obojętności i wstydliwego współudziału w seksualnym napastowaniu i nękaniu w miejscu pracy”.

O sprawie Weinsteina napisały „The New York Times” i „New Yorker”. Gazety opublikowały wypowiedzi kobiet, które producent miał molestować seksualnie, a nawet zgwałcić. Zacytowane zostały m.in. słowa znanych aktorek Gwyneth Paltrow oraz Angeliny Jolie. Sam producent na razie nie odniósł się do sprawy. Harvey Weinstein jest producentem takich kinowych hitów jak „Gangi Nowego Jorku” czy „Zakochany Szekspir”.
Źródło info i foto: TVP.info