Emerytowany proboszcz zatrzymany. Usłyszał zarzuty molestowania 14 dzieci

16 zarzutów dotyczących seksualnego molestowania nieletnich usłyszał 62-letni ksiądz – emerytowany proboszcz parafii w Godowie koło Wodzisławia Śląskiego. W środę prokuratura skierowała do sądu wniosek o aresztowanie podejrzanego.

O sprawie jako pierwszy napisał w środę po południu portal „Gazety Wyborczej” w Katowicach. Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gliwicach Joanna Smorczewska potwierdziła PAP postawienie księdzu zarzutów, zapowiadając, że komunikat prokuratury w tej sprawie zostanie wydany w czwartek, kiedy sąd podejmie decyzję dotyczą aresztowania podejrzanego, o co wnioskuje prokuratura.

Według „GW”, zarzuty dotyczą lat 2001-2004, kiedy ksiądz był proboszczem parafii św. Józefa Robotnika w Godowie. Miał się wówczas dopuszczać molestowania nieletnich – ministrantów i dziewczynek z kościelnego chóru. Pokrzywdzonych w tej sprawie jest 14 osób.

Śledztwo – jak napisała gazeta – wszczęto z inicjatywy kurii archidiecezjalnej w Katowicach. 62-letni Kazimierz G., mieszkający obecnie w Katowicach, nie przyznał się do winy. Zatrzymali go na polecenie prokuratury policjanci z komendy w Wodzisławiu Śląskim.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Zgorzelec: Proboszcz podejrzewany o pedofilię trafił do aresztu na 3 miesiące

Zgorzelecki sąd zadecydował o trzymiesięcznym aresztowaniu księdza, proboszcza z miejscowości Ruszów w powiecie Zgorzeleckim na Dolnym Śląsku, który jest podejrzany o czyny pedofilskie. Mężczyźnie grozi do 12 lat więzienia. Jak powiedział w poniedziałek PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze, prokurator Tomasz Czułowski, policję o podejrzeniu molestowania małoletniej dziewczynki zawiadomiła matka dziecka.

– Po szybkiej weryfikacji prokurator wydał nakaz zatrzymania księdza z jednej z parafii w miejscowości powiatu zgorzeleckiego – powiedział PAP prokurator Czułowski.

Chodzi o proboszcza parafii w miejscowości Ruszów. Duchowny usłyszał zarzut dopuszczenia się wobec osoby małoletniej innych czynności seksualnych. – Zarzut dotyczy zdarzeń, które wydarzyły się niedawno – powiedział prokurator.

Na wniosek zgorzeleckiej prokuratury tamtejszy sąd aresztował księdza na trzy miesiące. Mężczyźnie grozi do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Proboszcz, wikary i gosposia z zarzutami. Grozi im do 3 lat więzienia

Były proboszcz Grzegorz K., wikary Dariusz N. oraz ich gosposia Daria P. usłyszeli zarzuty udziału w bójce. Grozi im nawet do 3 lat pozbawienia wolności. Wikary usłyszał dodatkowo zarzut kierowania gróźb karalnych. Grozi mu za to do 2 lat więzienia, jednak ma być to tematem odrębnego postępowania – podaje „Wyborcza Kielce”.

Zarzuty są wynikiem śledztwa w sprawie awantury na plebanii w Mnichowie, do której doszło w czerwcu 2018 r. Mieszkańcy zarzucili wówczas proboszczowi bicie wikariusza i zmusili go do opuszczenia budynku parafii. Twierdzili, że kapłan już od dłuższego czasu stosował przemoc wobec swojego 30-letniego podopiecznego. Proboszcz przedstawił jednak zupełnie inną wersję wydarzeń. Twierdził, że to on jest ofiarą przemocy. Mówił, że wikary zaczął go bić, bo ten zwrócił mu uwagę z powodu niestosownego zachowania.

Po awanturze proboszcz Grzegorz K. został odwołany i do dziś nie dostał przydziału do żadnej parafii. Wikary Dariusz N. został natomiast przeniesiony.
Źródło info i foto: o2.pl

Skandal z proboszczem w Lipie na Podkarpaciu. Został aresztowany za molestowanie dzieci

Ks. Stanisław M. (58 l.) do niedawna był proboszczem parafii w Lipie na Podkarpaciu. Został natychmiast odsunięty z tej funkcji, po tym jak jeden z ministrantów poskarżył się, że był dotykany w miejscach intymnych. Po kilku tygodniach śledztwa, duchowny usłyszał cztery zarzuty dotyczące molestowania nieletnich i został tymczasowo aresztowany.

Jak informuje Andrzej Dubiel, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu zarzuty dla duchownego dotyczą okresu od 2001 do 2018 r. W tym czasie Stanisław M. był proboszczem w Otroczu na Lubelszczyźnie, a potem trafił do Lipy koło Stalowej Woli. Tu kierował parafią od 15 lat.

Skandal wybuchł pod koniec kwietnia, kiedy 14-letni chłopiec poskarżył się na zachowanie proboszcza mamie, a potem katechecie, który uczy go religii. Wikary powiadomił dyrekcję szkoły oraz przełożonych. Kuria natychmiast odwołała ks. Stanisława M. z funkcji i zabrała go z miejscowości.

Rodzice poszkodowanego chłopca, ale także szkoła, złożyli doniesienie do prokuratury. Śledczy dotarli do kolejnych poszkodowanych osób. Ks. Stanisław M. usłyszał zarzuty dotyczące doprowadzenia małoletnich poniżej 15. roku życia do poddania się innym czynnościom seksualnym. Duchowny został tymczasowo aresztowany. Podejrzany do niczego się nie przyznaje.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Kobyłka: Sprawa proboszcza pedofila budzi skrajne emocje

Proboszcz w Kobyłce przez 10 miesięcy molestował dziewczynkę. – Byłemu księdzu prokuratura postawiła dwa zarzuty: nakłanianie do fałszywych zeznań i obcowanie płciowe z osobą poniżej 15 roku życia – poinformowała rzeczniczka Sądu Okręgowego Warszawa-Praga, sędzia Joanna Zaremba. Sprawa jest o tyle kontrowersyjna, że oskarżony Bogdan S. cały czas przebywa na wolności.

Dr Aleksandra Piotrowska zwraca uwagę, że ofiary gwałtów i molestowania są oskarżane o to, że to z ich winy doszło do takich a nie innych zachowań osób dorosłych. Te słowa zdaje się potwierdzać jeden z mieszkańców Kobyłki, parafianin księdza Bogdana S.: „gówniara go uwiodła” – usłyszeliśmy z jego ust.

Dzień po kolejnej rozprawie przeciwko Bogdanowi S., episkopat zorganizował konferencję pod tytułem „Nie bójcie się reagować! Jak przeciwstawić się pedofilii i pomóc jej ofiarom”. – Kościół nie ma środków kontrolnych, takich jakie ma państwo, do tego aby ochronę dzieci monitorować – informował o. Adam Żak, który jest koordynatorem episkopatu ds. dzieci i młodzieży.
Źródło info i foto: onet.pl

Proboszcz z sanktuarium na Górze Iglicznej zaatakował turystę paralizatorem

Proboszcz z sanktuarium „Marii Śnieżnej” na Górze Iglicznej (woj. dolnośląskie) został skazany na 10 miesięcy prac społecznych. To kara za dwukrotne użycie paralizatora wobec turysty, który w czerwcu 2016 roku nie chciał dostosować się do polecenia duchownego. Księdzu Andrzejowi A. nie spodobało się, że mężczyzna wszedł na teren parafii z… malutkim psem! Wszystko widziały dzieci i żona zaatakowanego.

– Takie mamy sądy i takie wyroki – powiedział ksiądz Andrzej A. chwilę po ogłoszeniu wyroku. Jak doszło do awantury, w trakcie której duchowny zaatakował kompletnie zaskoczonego mężczyznę? Otóż turysta z rodziną i yorkiem na smyczy wszedł na ogrodzony płotem teren sanktuarium „Marii Śnieżnej”, mimo iż widział zakaz wprowadzania na ten teren psów. To nie spodobało się księdzu, który zatrudniony jest w sanktuarium jako kustosz. Szybkim krokiem duchowny podszedł do mężczyzny i – co widać na filmie z monitoringu – dwa razy raził go ukrytym w rękawie paralizatorem.

W toku prowadzonego śledztwa i po analizie filmu z monitoringu widać wyraźnie, ze tuż przed atakiem proboszcz nie ostrzegł turysty, ani nie próbował go spokojnie poprosić, by się dostosował do zakazu wprowadzania psów na wyznaczony teren. – Ksiądz próbował tłumaczyć, że użył paralizatora w obronie własnej. Zeznania świadków i nagranie z monitoringu tego nie potwierdziły – powiedział w TVN 24 prowadzący sprawę prokurator.

Ksiądz został oskarżony o zmuszenie przemocą do określonego zachowania i spowodowania obrażeń ciała poniżej dni siedmiu. Groziło mu nawet do 3 lat więzienia. Ostatecznie Sąd Rejonowy w Kłodzku potraktował duchownego łagodniej. Skazał go na 10 miesięcy ograniczenia wolności. Każdego miesiąca ksiądz musi wykonywać 30 godzin prac społecznych.

– Oskarżony jest osobą duchowną, która ma głosić zasady wiary chrześcijańskiej, ale absolutnie w taki sposób oskarżony się nie zachował. W sposób nadmierny, agresywny zastosował przemoc wobec pokrzywdzonego, a co należy podkreślić zrobił to na oczach jego dzieci – mówiła sędzia, która reprezentowała oskarżyciela.
Źródło info i foto: Fakt.pl

We Włoszech skradziono relikwie Jana Pawła II i księdza Popiełuszki

Relikwie świętego Jana Pawła II i błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki zostały skradzione – podają włoskie media. Proboszcz sanktuarium w Montecastello apeluje o zwrot.

Jak informuje włoski dziennik „La Repubblica”, z sanktuarium Montecastello we włoskim Tignale skradziono relikwia krwi Jana Pawła II oraz fragment kości księdza Jerzego Popiełuszki. Złodzieje udając turystów zakradli się do klasztoru 16 października wieczorem, po czym zabrali relikwie przechowywane w okolicy ołtarza. Kradzież następnego dnia zauważył strażnik.

„Nie mogą trafić do sprzedaży”

Proboszcz klasztoru ksiądz Giuseppe Mattanza zaapelował o zwrot unikalnych pamiątek, nawet anonimowo. Dodał, że nie mogą trafić do sprzedaży, bo są skatalogowane. Sprawą zajęła się włoska policja. Złodzieje, oprócz relikwii, ukradli również inne przedmioty, m.in. kielichy i kandelabry. Relikwie trafiły do sanktuarium w 2014 roku. Zostały przekazane przez kardynała Stanisława Dziwisza.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Proboszcz uciekł z pieniędzmi parafian?

Przez rok wyciskał z parafian ostatnie złotówki, a teraz zniknął bez pożegnania w tajemniczych okolicznościach. Mowa o księdzu Jarosławie K. (55 l.), proboszczu parafii w Dłutowie koło Łodzi. – Prysnął z naszymi pieniędzmi – pomstują parafianie, a nowy proboszcz tylko podsyca ich domysły, zbywając milczeniem wszelkie pytania na temat przednika.

Niewielki Dłutów aż huczy od plotek. Ich powodem jest tajemnicze zniknięcie dotychczasowego proboszcza Jarosława K. (55 l.), który sprawował swoją funkcję nieco ponad rok. Wcześniej był duszpasterzem młodzieży archidiecezji łódzkiej, potem proboszczem w Szczercowie. Parafianie mówią, że ksiądz zniknął z ich pieniędzmi, które w ostatnim czasie płacili za groby na cmentarzu. Ksiądz zobligował ich, by do końca lipca uregulowali zaległości za groby, a niedługo potem przepadł.

– Za podwójny grób brał po 400 złotych. Kolejki się do niego ustawiały, żeby to wszystko popłacić – opowiada pan Andrzej, mieszkaniec Dłutowa.

– W ogóle był chytry na pieniądze. Na mszach bez skrępowania mówił, że życzy sobie, żeby to była msza szeleszcząca, a nie brzęcząca. Czyli żeby na tacę dawać banknoty – dodaje jedna z kobiet.

Aż pewnej nocy pod plebanię podjechał tir. Załadowano do niego całe wyposażenie plebanii. Tir odjechał, w ślad za nim proboszcz. Nie pożegnał się, nikomu nie powiedział, że odchodzi. – Organista mi mówił, że nawet kaloryfery pozdejmował i je zabrał, gniazdka ze ścian powyrywał – wtrąca inny mieszkaniec wsi.

Kuria łódzka w trybie pilnym musiała mianować nowego proboszcza. Został nim Zbigniew Dyks. O poprzedniku nie chce mówić i zbywa pytania wymówkami typu: „A może pan jest tajnym współpracownikiem?”. Również kuria łódzka nie komentuje sprawy, a do policji nie wpłynęło żadne zawiadomienie o nieprawidłowościach w parafii.
Źródło info i foto: se.pl

Proboszcz Gerald Ridsdale przyznał się do wykorzystania seksualnego 12 dzieci

Proboszcz Gerald Ridsdale został już skazany za przestępstwa pedofilskie. Teraz przyznał się przed australijskim sądem do wykorzystania seksualnego 12 dzieci przez 30 lat. Najmłodsza z ofiar miała sześć lat.

83-letni Ridsdale mówił niektórym swoim ofiarom, że jego zachowanie jest częścią „bożego dzieła”. Sędziowie zajmujący się przestępstwami księdza w stanie Wiktoria musieli we wtorek wysłuchiwać wyjątkowo drastycznych opowieści ofiar pedofila. W 1974 r. ojciec dziesięciolatki, współpracujący z księdzem, zabrał dziecko do kościoła, rozebrał w konfesjonale i położył nagie na ołtarzu. – Ridsdale powiedział dziewczynce: „Jezus umarł za nasze grzechy, by zostały nam odpuszczone. Jeśli ja przyznam się do grzechu, to zostanie mi wybaczone”. Następnie zaczął ją całować – mówił prokurator.

Ridsdale zgwałcił m.in. dziewięcioletniego ministranta z katolickiej szkoły w Mortlake, mówiąc mu „Bóg wybaczy wszystkie nasze grzechy”. Potem kazał mu modlić się o przebaczenie i zagroził, że jeśli powie o tym komukolwiek, Bóg ukarze jego rodzinę. – Odbywam 36. rok kary za przestępstwo, którego nie popełniłem. Mój wyrok jest dożywotni – powiedział mężczyzna, ofiara duchownego.

Sędzia Irene Lawson po jego zeznaniach płakała i mówiła mu, że nie ponosi żadnej winy za to, co się stało. Ridsdale został uznany winnym 23 przestępstw – wykorzystał 11 chłopców i dziewczynkę w latach 1962-1988. Były ksiądz już wcześniej był skazany za molestowanie 53 dzieci, ale mówi się, że jego ofiar mogły być setki. Ksiądz-pedofil odsiaduje wyrok 25 lat więzienia od 1994 roku, jednak teraz jest na zwolnieniu warunkowym. Wyrok w tej sprawie zapadnie 31 sierpnia.
Źródło info i foto: wp.pl

Ksiądz, który oskarżył innego duchownego o gwałt został usunięty z funkcji wikariusza

Po tym, jak ksiądz Adrian oskarżył o gwałt innego księdza, kuria postanowiła odwołać tego drugiego z funkcji proboszcza. Teraz również oskarżający ksiądz musiał pożegnać się z rolą wikariusza. Powodem decyzji kurii jest nagranie, na którym widać, jak duchowny miał składać seksualne propozycje nieletnim. „Została także wszczęta procedura związana z wyjaśnieniem pojawiających się w nagraniu zarzutów” – napisał w oświadczeniu rzecznik Archidiecezji Wrocławskiej ks. Rafał Kowalski.

Jak kuria zareagowała na oskarżenia księdza?

W opublikowanym w zeszłym tygodniu nagraniu ksiądz Adrian oskarżył o gwałt innego duchownego, którego wymienił z imienia i nazwiska. Do gwałtu miało dojść lata temu, w czasach studiów w seminarium duchownym. Wówczas wrocławska kuria powołała komisję do zbadania sprawy. W jej skład wchodzą osoby duchowne i świeckie, także specjaliści od prawa. Teraz komisja ma się zająć również zarzutami wobec drugiego księdza. – Komisja będzie działać dwutorowo. Będzie badać dokumenty i rozmawiać z osobami, które mają lub mogą mieć wiedzę na ten temat i są w stanie to potwierdzić. Traktujemy tę sprawę bardzo poważnie – powiedział rzecznik.
Źródło info i foto: Gazeta.pl