Ukraina: „Breaking Bad” w realu. Profesor chemii prowadził laboratorium narkotyków

Ukraiński profesor chemii prowadził w Kijowie laboratorium substancji psychoaktywnych. Były wykładowca za pieniądze dzielił się swoją wiedzą i doświadczeniem z innymi przedstawicielami narkobiznesu. O likwidacji jego laboratorium poinformowała w środę Służba Bezpieczeństwa Ukrainy.

Grupa pod kierownictwem profesora produkowała amfetaminę, katynon oraz fenylonitropropen – przekazano. Laboratoria zorganizowano w miejscu zamieszkania chemika oraz w garażu wynajmowanego domu jednorodzinnego w obwodzie kijowskim.

SBU wyjaśniła, że substancje chemiczne potrzebne do produkcji otrzymywano z Azji i Europy Zachodniej. Po odebraniu przesyłki substancje składowano w magazynie w ukraińskiej stolicy. Wyprodukowane środki wystawiano na sprzedaż na specjalnie utworzonej w tym celu stronie internetowej.

W laboratorium skonfiskowano substancje, z których planowano wyprodukować ok. 30 kg środków psychoaktywnych o łącznej wartości ok. 7,5 mln hrywien (ok. 1,2 mln zł) – poinformowała SBU.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Norwegia oskarża Polskę o konfiskatę środka dezynfekującego. Jest reakcja naszego MSZ

Norweskie media podają, że Polska zablokowała transport żeli antybakteryjnych prywatnej firmy do tego kraju. Ministerstwo Spraw Zagranicznych podkreśla, że te doniesienia są nieprawdziwe. „Rodzima produkcja ma być przeznaczona w pierwszej kolejności na terytorium Polski” – podaje MSZ.

„Setki tysięcy butelek płynu antybakteryjnego, które mogą być dostarczone do Norwegii, są blokowane przez Polskę” – podaje norweski portal nrk.no a za nim inne tamtejsze media. W artykule czytamy, że chodzi o polsko-norweską firmę Norenco z siedzibą w Białej Podlaskiej, która dostarcza środki dezynfekujące do Polski, Norwegii i Szwecji.

Koronawirus. Norwegia oskarża Polskę

Z powodu koronawirusa norweskie władze zwiększyły zapotrzebowanie na płyn. Środki dezynfekujące, 20 tys. litrów butelek, miały trafić do Norwegii pod koniec ubiegłego tygodnia, ale „transport miał zostać zablokowany przez Polskę”. Żele miały zostać skonfiskowane. Norenco miało otrzymać list od wojewody lubelskiego, że środki mają być sprzedane państwu polskiemu po ustalonej cenie.

Polska miała przez to naruszyć porozumienie Europejskiego Obszaru Gospodarczego o wolnym handlu. W sprawę włączyło się norweskie MSZ. Norwegia nie może nic zrobić z tą decyzją, ale może potem ubiegać się o odszkodowanie. Na te doniesienia zareagowało polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, które stanowczo podkreśla, że doniesienia są nieprawdziwe.

Koronawirus w Polsce. Specjalne przepisy

MSZ przypomina rozporządzenie Łukasza Szumowskiego z 20 marca, ws. ogłoszenia stanu epidemii. Chodzi o towary produkowane na terytorium Polski lub zakupione przez polskiego przedsiębiorcę w celu dalszej dystrybucji. W przypadku zamiaru wywiezienia lub sprzedaży poza granice kraju konieczne jest powiadomienie wojewody. Ten przekazuje sprawę ministrowi zdrowia. „Rodzima produkcja ma być przeznaczona w pierwszej kolejności na terytorium Polski” – podaje resort.
Źródło info i foto: wp.pl

Kontrola CBA w Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości

Centralne Biuro Antykorupcyjne kontroluje Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości – dofinansowanie dla projektu produkcji nawozów z odpadów przemysłowych. Biuro kontroluje dokumenty składane przez beneficjentów dla uzyskania dotacji.

Rzecznik prasowy PARP, zastępca dyrektora departamentu komunikacji i marketingu Anna Bracik potwierdziła, że w Agencji trwają obecnie dwie kontrole CBA. Nie chciała jednak mówić o ich szczegółach przed zakończeniem kontroli. Zapewniła, że PARP współpracuje z kontrolerami Biura.

Zgodność z prawem

Niekorzystne rozporządzenie mieniem na kwotę 1,4 mln zł. CBA sprawdza, czy dofinansowanie PARP dla projektu stworzenia innowacyjnej technologii produkcji nawozów z odpadów przemysłowych udzielono zgodnie z procedurami prawnymi.

Kontrolerów ma interesować przede wszystkim, czy dokumenty przedłożone Agencji, żeby uzyskać dotację, odpowiadały rzeczywistości i były zgodne z prawem – nie zostały podrobione lub przerobione. Wnioskodawcami miały być podmioty z województwa kujawsko-pomorskiego. Naczelnik wydziału komunikacji społecznej CBA Temistokles Brodowski przyznał, że kontrolę w PARP prowadzą funkcjonariusze wydziału postępowań kontrolnych delegatury CBA w Bydgoszczy. Zaznaczył, że ta kontrola Biura powinna zakończyć się w połowie kwietnia, jednak szef CBA ma ustawowe prawo w szczególnie uzasadnionych przypadkach przedłużyć ją maksymalnie o sześć miesięcy.
Źródło info i foto: polskieradio24.pl

Produkowali amfetaminę nocą w lesie

Chcąc uniknąć wpadki wybrali trudnodostępny teren leśny, do którego przyjeżdżali tyko nocą. Tam produkowana była amfetamina. Na ich trop wpadli policjanci CBŚP z Zarządu w Opolu, którzy zatrzymali dwóch podejrzanych, zabezpieczając jednocześnie substancje i urządzenia służące do produkcji amfetaminy oraz 60 litrów mieszaniny reakcyjnej, z której uzyskano ponad 29 litrów płynnej amfetaminy. Z takiej ilości substancji można by wytworzyć ok. 40 kg siarczanu amfetaminy. W Prokuraturze Okręgowej w Opolu zatrzymani usłyszeli zarzuty wytwarzania znacznych ilości substancji psychotropowej.

Policjanci z Zarządu w Opolu Centralnego Biura Śledczego Policji dotarli do informacji, z której wynikało, że na terenie woj. opolskiego produkowane są znaczne ilości środków psychotropowych, a dokładnie amfetaminy. Przez wiele miesięcy policjanci prowadzili działania, ustalając miejsce wytwarzania, szczegóły sprawy oraz osoby mogące mieć związek z przestępczym procederem.

Z wstępnych ustaleń policjantów wynikało, że amfetamina produkowana była w nocy w odludnym, trudnodostępnym terenie leśnym. Niewątpliwie wybór miejsca oraz czasu produkcji, miał zakamuflować działalność przestępczą. Trudne warunki nie przeszkodziły policjantom wykonać swojej pracy, jednocześnie nie dekonspirując się.

Po zebraniu materiału dowodowego, policjanci przeprowadzili akcję na terenie powiatu opolskiego, zatrzymując dwóch mężczyzn. Podejrzani wpadli w momencie, kiedy próbowali odjechać z miejsca, w pobliżu którego produkowano amfetaminę. W bagażniku ich samochodu znajdowały się pojemniki po substancjach chemicznych oraz inne przedmioty mogące służyć do wytwarzania amfetaminy. Wśród zabezpieczonych rzeczy znalazły się m.in. rękawiczki, folia aluminiowa oraz maska przeciwgazowa z dołączonymi dwoma filtropochłaniaczami. W lesie policjanci odkryli zakopane w ziemi dwie beczki z 60 litrami mieszaniny reakcyjnej cieczy z osadem w trakcie końcowego procesu wytwarzania amfetaminy, z czego uzyskano ponad 29 litrów płynnej amfetaminy. Z takiej ilości substancji można by wytworzyć ok. 40 kg siarczanu amfetaminy.

Zatrzymanych mężczyzn doprowadzono do Prokuratury Okręgowej w Opolu, gdzie przedstawiono im zarzuty wytwarzania znacznych ilości substancji psychotropowej w postaci ponad 29 litrów płynnej amfetaminy. Decyzją Sądu Rejonowego w Opolu wobec obu podejrzanych zastosowano środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy.
Źródło info i foto: Policja.pl

Zajmowali się nielegalną produkcją papierosów. Jest akt oskarżenia

Prokurator skierował do sądu akt oskarżenia przeciwko pięciu osobom, którym zarzucił działanie w zorganizowanej grupie przestępczej zajmującą się nielegalną produkcją papierosów, w wyniku której Skarb Państwa stracił 121 mln zł – powiedziała w środę rzeczniczka Prokuratury Krajowej Ewa Bialik.

Jak przekazała Ewa Bialik, akt oskarżenia do Sądu Okręgowego w Poznaniu skierował Wielkopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej. Prokurator zarzucił w nim oskarżonym udział w zorganizowanej grupie przestępczej, wytwarzanie podrabianych wyrobów tytoniowych, opatrzonych znakami towarowymi znanych marek oraz dokonywanie przestępstw skarbowych. – Przestępstwa zarzucane oskarżonym zagrożone są karą do 5 lat pozbawienia wolności – podkreśliła prokurator.

Wskazała, że wśród oskarżonych jest czterech Polaków i jeden Ormianin.

Dobrze zorganizowany biznes

– W toku śledztwa prokurator ustalił, że zorganizowana grupa przestępcza działała na terenie Polski w latach 2017-2018. W wyniku jej działalności Skarb Państwa stracił prawie 121 mln złotych z tytułu uszczuplonych podatków VAT i akcyzy – poinformowała rzeczniczka Prokuratury Krajowej, która dodała, że jak ustalili śledczy, oskarżeni w ramach grupy uczestniczyli w procederze nielegalnej produkcji papierosów, w szczególności zajmowali się produkcją opakowań do papierosów, ich dostarczaniem oraz transportem.

Przypomniała również, że ta sprawa, jest kontynuacją śledztwa prowadzonego od kwietnia 2018 r. wspólnie z Nadodrzańskim Oddziałem Straży Granicznej. – W toku postępowania ujawniono dwie pełne linie produkcyjne papierosów na terenie miejscowości Brody i Chromiec oraz nielegalną drukarnię podrabianych opakowań do papierosów znajdującą się na terenie Łodzi. Wcześniej w kwietniu 2019 roku, w związku z działaniem opisanej grupy przestępczej, skierowano akt oskarżenia do Sądu Okręgowego w Poznaniu wobec czterech obywateli Serbii, których zatrzymano podczas procesu produkcyjnego – dodała.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

CBŚP zatrzymało członków gangu przemycającego narkotyki

Policjanci warszawskiego CBŚP rozbili zorganizowaną grupę przestępczą, której członkowie są podejrzani o produkcję, przemyt oraz wprowadzanie do obrotu znacznych ilości narkotyków – przekazała w piątek rzeczniczka CBŚP, komisarz Iwona Jurkiewicz. Do sprawy zatrzymano już łącznie 22 osoby, w tym szefa grupy – Krzysztofa B., pseudonim „Trapez”.

Według śledczych, grupa „Trapeza” mogła działać na terenie Warszawy i jej okolic od maja 2016 r. „W tym czasie wprowadzili na rynek ogromne ilości środków odurzających i substancji psychotropowych” – przekazała komisarz.

Przemycali narkotyki z Holandii

„Z zebranego materiału dowodowego wynika, że z Holandii przemycano za pośrednictwem zaufanych kurierów marihuanę i płynną amfetaminę, którą na miejscu wytrącano i w sproszkowanej formie wprowadzano do obrotu” – tłumaczyła policjantka.

Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Łukasz Łapczyński, do pierwszych zatrzymań doszło w czerwcu 2019 r. „Zatrzymano wtedy dziewięć osób zaangażowanych w przestępczy proceder, w tym kierującego grupą 34-letniego Krzysztofa B., pseudonim ‚Trapez'” – podkreślił Łapczyński.

Prokurator dodał, że podczas czerwcowych zatrzymań zlikwidowano magazyn narkotyków, w którym podejrzani przechowywali środki odurzające. Łącznie zabezpieczono wówczas ponad 30 kg różnego rodzaju narkotyków.

Kolejne zatrzymania czterech osób, podejrzanych o udział w grupie Krzysztofa B., miały miejsce w listopadzie na przejściu granicznym w Świecku podczas przemytu środków odurzających z Holandii. Według śledczych, przemycane narkotyki miały trafić do Warszawy.

„To również nie spowodowało zaprzestania przestępczej działalności, więc z początkiem grudnia zadano kolejny cios, rozbijając zorganizowaną grupę przestępczą” – podkreśliła komisarz Jurkiewicz.

22 osoby ze statusem podejrzanych
W trakcie grudniowej akcji funkcjonariusze zatrzymali 10 podejrzanych oraz jedną osobę współpracującą z grupą.

„Zatrzymani po doprowadzeniu do Prokuratury Okręgowej w Warszawie usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, produkcji narkotyków oraz wprowadzania do obrotu znacznych ilości środków odurzających i substancji psychotropowych, z czego uczynili sobie stałe źródło dochodów” – wyliczył prokurator Łapczyński.

Dodał, że na poczet grożących im kar zabezpieczono mienie o wartości ponad 400 tys. zł.

Wskazał także, że w tej sprawie status podejrzanych posiadają 22 osoby. Dwunastu z nich zostało tymczasowo aresztowanych, natomiast wobec pozostałych podejrzanych zastosowano dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju.

Za zarzucane im czyny może grozić nawet do 12 lat więzienia.

Z kolei rzeczniczka CBŚP podkreśliła, że sprawa ma charakter rozwojowy i śledczy nie wykluczają dalszych zatrzymań.
Źródło info i foto: interia.pl

Policjanci zlikwidowali laboratorium produkujące groźny dopalacz

Zlikwidowane nielegalne laboratorium produkujące dopalacze, przejęte 17 kg klefedronu oraz ponad 600 tys. zł w gotówce, to efekt realizacji policjantów z wydziałów antynarkotykowych z Warszawy i Radomia. Funkcjonariusze zatrzymali na gorącym uczynku „chemika” i jednego z jego klientów podczas przekazywania 15 kg dopalacza 4 CMC, a potem przeszukali ich posesje i wynajmowane pomieszczenia. Laboratorium produkujące klefedron prawdopodobnie działało kilka miesięcy i mogło wytworzyć dziesiątki kilogramów dopalaczy.

Funkcjonariusze ustali operacyjnie, że jeden z mieszkańców okolic Białobrzegów prawdopodobnie wytwarza mefedron lub jego tzw. analogi. Jednym ze stałych klientów „chemika” był 45-letni diler dopalaczy z Warszawy. Dzięki inwigilacji obu mężczyzn, policjanci dowiedzieli się, że obaj umówili się na sprzedaż znacznej ilości substancji odurzających.

W miejscu, w którym mieli się spotkać przestępcy, funkcjonariusze urządzili zasadzkę. Chcieli zatrzymać obu mężczyzn na gorącym uczynku. I tak się stało. Kiedy 53-letni „chemik” przekazał klientowi worki z towarem, zostali otoczeni przez funkcjonariuszy. Okazało się, że w worku znajdowało się 15 kg dopalacza 4 CMC tzw. klefedronu. To tzw. analog mefedronu, jednej z silniej uzależniających substancji psychotropowych. To nie był jednak koniec kłopotów obu zatrzymanych.

Pół miliona w stajni

Część funkcjonariuszy pojechała na posesję starszego mężczyzny w powiecie białobrzeskim. Okazało się, że w jednym z pomieszczeń domu jednorodzinnego znajduje się kompletna linia do produkcji dopalaczy. W jej skład wchodziły cztery reaktory ciśnieniowe oraz podgrzewacze i chłodnice. Na miejscu znaleziono dwa kilogramy gotowego klefedronu oraz 10 litrów nieodwirowanej jeszcze substancji. W domu znajdowało się także kilkadziesiąt kilogramów odczynników chemicznych i kilkadziesiąt kilogramów odpadów poreakcyjnych, które mogą być toksyczne.

Na terenie posesji ukryte było kilka sztuk broni palnej oraz kusze, na które też trzeba mieć stosowne pozwolenia. Policjanci znaleźli także skrytkę, w której „chemik” trzymał swoje „oszczędności”. Ukryta w stajni paczka zawierała prawie 500 tys. zł.

W tym samym czasie przeszukano także mieszkanie oraz garaż, wynajmowany przez 45-letniego dilera. W pierwszym miejscu, policjanci znaleźli ponad 60 tys. zł, 300 euro oraz kartony z 13 tys. sztuk nielegalnych papierosów. W garażu ukryta była aparatura laboratoryjna w tym: chłodnica kulowa i czasze grzewcze oraz pojemnik z płynem.

Obaj zatrzymani usłyszeli w Prokuraturze Rejonowej Warszawa Mokotów zarzuty. Starszy jest podejrzany o „posiadanie narkotyków i handel nimi, wytwarzanie znacznej ilości substancji psychotropowej w celu osiągnięcia korzyści majątkowej oraz nielegalne posiadanie broni i amunicji. Z kolei dilerowi przedstawiono zarzuty: „udziału w obrocie znacznej ilości substancji psychotropowej oraz przechowywania przyrządów przeznaczonych do wytwarzania substancji psychotropowych. Obaj mężczyźni zostali aresztowani przez sąd.
Źródło info i foto: TVP.info

Arkansas: Dwóch profesorów chemii produkowało metamfetaminę

Dwóch profesorów chemii z uniwersytetu w Arkansas (USA) zostało zatrzymanych pod zarzutem produkcji metamfetaminy. Jeden z zatrzymanych kilka lat temu otwarcie chwalił popularny serial „Breaking Bad” opowiadający historię nauczyciela Waltera White’a, który zaczyna produkować narkotyki. Profesor po wywiadzie zyskał przydomek „Heisenberg” – taki sam, który nosi bohater serii.

Zatrzymani to Terry David Bateman i Bradley Allen Rowland. Na co dzień wykładali na Uniwersytecie Stanowym w Henderson.

Zapach narkotyków z sali ćwiczeń

Rzeczniczka uniwersytetu poinformowała, że obydwaj nauczyciele przebywali na urlopie administracyjnym od 11 października. Trzy dni wcześniej na kampus została wezwana policja, gdy z jednej z sal do prowadzenia zajęć chemicznych zaczął wydobywać się zapach narkotyków. Budynek trzeba było zamknąć i wywietrzyć. Otworzono go po ponad dwóch tygodniach – 29 października.

W wywiadzie z 2014 r. dla uniwersyteckiego portalu „Oracle Online” Bradley Rowland przyznał, że jest fanem serialu „Breaking Bad”. Główny bohater produkcji Walter White (grany przez Bryana Cranstona) to nauczyciel chemii. Gdy White dowiaduje się, że choruje na nowotwór i zostało mu kilka miesięcy życia, zaczyna produkować i sprzedawać metamfetaminę, aby zapewnić byt swojej rodzinie.

„Heisenberg” z Henderson

W kolejnych odcinkach Walter White zaczyna przedstawiać się jako „Heisenberg” na cześć niemieckiego fizyka Wernera Heisenberga.

– Myślę, że to był świetny serial. Jeśli chodzi o sprawy chemiczne, to wszystko było poparte naukowo. Serial zainteresował młodych ludzi chemią – myślę, że stał się doskonałym narzędziem rekrutacyjnym – mówił Rowland w wywiadzie. Artykuł z sylwetką profesora zatytułowano „Heisenberg z Henderson”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Kara śmierci za przemyt fentanylu z Chin do Stanów

Sąd w Chinach skazał dziewięć osób za przemyt fentanylu do USA, w tym jedną na karę śmierci w zawieszeniu i dwie na dożywocie. Rozbicie szajki przedstawiono jako pierwszą taką sprawę, rozwiązaną dzięki współpracy organów ścigania z obu krajów.

Fentanyl jest syntetycznym opioidem, 50-krotnie silniejszym od heroiny. Ze względu na niską cenę często wykorzystywany jest do produkcji nielegalnych narkotyków. Odgrywa istotną rolę w tzw. kryzysie opioidowym w USA.

W 2017 r. odnotowano w tym kraju ponad 28 tys. zgonów z powodu przedawkowania syntetycznych opioidów. W większości fentanylu i substancji pokrewnych – wynika z danych amerykańskich Centrów Kontroli i Prewencji Chorób (CDC).

Amerykańskie służby antynarkotykowe wskazywały Chiny jako główne źródło fentanylu trafiającego do USA. Zaprzeczały temu władze chińskie, które twierdzą, że Stany Zjednoczone powinny robić więcej, by ograniczyć popyt na tę substancję. Prezydent USA Donald Trump zarzucił w sierpniu przywódcy Chin Xi Jinpingowi, że nie wypełnił obietnicy walki z fentanylem i zbliżonymi do niego substancjami.

Informacja o ukaraniu przemytników została ogłoszona w czasie, gdy oba kraje przygotowują się do podpisania wstępnej umowy, mającej zakończyć trwający od 16 miesięcy spór handlowy.

– Gang przemycający fentanyl i inne opioidy do USA za pośrednictwem kurierów został rozbity dzięki współpracy chińskich i amerykańskich organów ścigania – powiedział urzędnik Chińskiej Państwowej Komisji Kontroli Narkotyków Yu Haibin w mieście Xingtai na północy Chin, gdzie członkowie szajki byli sądzeni.

Jeden z nich usłyszał wyrok śmierci (w zawieszeniu na dwa lata). Wyroki takie z reguły zamieniane są na dożywocie. Dwaj inni członkowie gangu zostali skazani na dożywotnie pozbawienie wolności, a sześciu pozostałych otrzymało mniejsze kary.
Źródło info i foto: TVP.info

Funkcjonariusze KAS zlikwidowali gigantyczną leśną bimbrownię

W woj. podlaskim zlikwidowano gigantyczną leśną bimbrownię produkującą alkohol na wielką skalę. Funkcjonariusze KAS przejęli urządzenia i półprodukty służące do wytwarzania alkoholu, zabezpieczono ponad 800 litrów bimbru i 8 tysięcy litrów zacieru. Łącznie w tej sprawie 5 osobom zostały przedstawione zarzuty związane z produkcją i przechowywaniem nielegalnego alkoholu.

Funkcjonariusze KAS z Podlaskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Białymstoku ustalili, że w lesie w okolicach miejscowości Szudziałowo (pow. sokólski) funkcjonuje bimbrownia, w której produkowany jest nielegalny alkohol na wielką skalę. Mundurowi wkroczyli na jej teren całkowicie zaskakując nadzorujących produkcję alkoholu trzech mężczyzn.

Na miejscu funkcjonariusze odkryli dwie kompletne, osłonięte plandeką linie służące do produkcji bimbru, składające się z m.in. z pieców, chłodnic i zbiorników na zacier. Ponadto na terenie bimbrowni mundurowi znaleźli blisko 170 litrów właśnie wyprodukowanego alkoholu o mocy ok. 50%, agregaty prądotwórcze, pompy, opał, dwunastometrową studnię głębinową, kadzie zawierające łącznie 8 tys. litrów fermentującego zacieru oraz drożdże i 7 ton mąki. Z ujawnionych półproduktów przestępcy mogliby wyprodukować kolejne ponad 8 tysięcy litrów nielegalnego alkoholu.

W ramach akcji funkcjonariusze KAS przeszukali również trzy prywatne posesje: jedną w okolicach Białegostoku oraz dwie położone w gminie Gródek, na których magazynowano i przygotowywano do dalszej dystrybucji nielegalny alkohol. Mundurowi znaleźli tam łącznie ponad 630 litrów alkoholu w butelkach i plastikowych kanistrach oraz etykiety, korki i puste butelki przygotowane do konfekcjonowania bimbru.

– Bimbrownicy oraz właściciele posesji, na których magazynowany był zabezpieczony alkohol usłyszeli już zarzuty dotyczące jego produkcji i przechowywania. Mężczyźni za swoje postępowanie odpowiedzą przed sądem. Grożą im wysokie grzywny lub kary pozbawienia wolności do 5 lat – informuje asp. Maciej Czarnecki, zespół prasowy Izby Administracji Skarbowej w Białymstoku.

Dodatkowo w kompleksie leśnym bezpośrednio przy zlikwidowanej bimbrowni funkcjonariusze KAS odkryli rozlewisko odpadów powstałych po produkcji nielegalnego alkoholu o powierzchni ponad 1200 metrów kwadratowych. O sprawie został powiadomiony Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Białymstoku. Służby ochrony środowiska zbadają, czy w tym przypadku nie doszło do zanieczyszczenia terenu.

W roku 2016 dzięki działaniom podlaskiej KAS budżet państwa zasilono kwotą 2,2 mld zł, w roku 2017 było to 2,9 mld zł, a w 2018 roku z województwa podlaskiego do budżetu państwa wpłynęło 3,2 mld zł.
Źródło info i foto: se.pl