Krajowa Administracja Skarbowa rozbiła największą nielegalną fabrykę alkoholu w historii Podlasia

Rekordowo dużą nielegalną bimbrownię ujawnili funkcjonariusze podlaskiej KAS w okolicach Gródka. O skali produkcji świadczą chociażby 23 tony cukru gotowego do użycia, które znaleziono w budynku. To największa nielegalna fabryka alkoholu ujawniona w województwie podlaskim od momentu powstania Krajowej Administracji Skarbowej.

Nielegalna produkcja alkoholu etylowego była zorganizowana na niepozornej posesji w typowym budynku gospodarczym. Funkcjonariusze Podlaskiego Urzędu Celno-Skarbowego wkroczyli do budynku gdy odbywała się w nim produkcja nielegalnego alkoholu. Nadzorujący pracę bimbrowni 32-letni mieszkaniec Gródka był zaskoczony akcją KAS – podaje rmf24.pl.

Na miejscu znaleziono alkohol nazywany cukrówką. Funkcjonariusze zabezpieczyli 23 tony cukru, sprzęt służący do produkcji bimbru, 125 litrów gotowego trunku o mocy 53 proc. i 6720 litrów tzw. zacieru, który znajdował się w 54 plastikowych beczkach o pojemności 100 l i 300 l. Zacier był gotowy do przerobienia na „cukrówkę”.

23 tony cukru pozwalają wyprodukować ponad 10 tys. litrów czystego alkoholu, a z 6270 litrów zacieru ok. 1000 litrów alkoholu. Gdyby produkty te zostały wprowadzone nielegalnie na rynek, uszczuplenia z tytułu podatku akcyzowego wyniosłyby 630 tys. zł, a podatek VAT kolejne 144 tys. zł.

Funkcjonariusze wszczęli postępowanie karne skarbowe, zabezpieczając do postępowania nielegalny wyrób oraz cukier i drożdże. Zabezpieczono również aparaturę do jego produkcji. Nielegalna produkcja alkoholu stanowi przestępstwo i jest zagrożona karą pozbawienia wolności i wysoką karą grzywny.

Od początku 2019 r. podlaska KAS rozbiła już 3 bimbrownie, których skala produkcji ewidentnie wskazywała na przeznaczenie handlowe produkowanego tam alkoholu.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Policjanci CBŚP zlikwidowali grupę przestępczą produkującą znaczne ilości narkotyków. Sprzedawali je w Polsce

Sześć osób podejrzanych o udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz o produkcję i wprowadzanie do obrotu znacznych ilości narkotyków zatrzymało w woj. śląskim Centralne Biuro Śledcze Policji. W śledztwie zatrzymano już dziesięć osób.

Ogółem w postępowaniu nadzorowanym przez łódzką prokuraturę dotąd przedstawiono zarzuty wytworzenia i wprowadzenia do obrotu 40 kg marihuany. Z ustaleń policjantów wynika jednak, że grupa mogła łącznie wytworzyć ponad 100 kg tego narkotyku, o czarnorynkowej wartości co najmniej 2,5 mln zł. Narkotyki trafiały na teren niemal całej Polski.

Jak informuje rzeczniczka CBŚP komisarz Iwona Jurkiewicz, to kontynuacja sprawy, w ramach której policjanci Biura jeszcze w 2018 r. wspólnie z policją hiszpańską i przy wsparciu Europolu zatrzymali pierwszych członków zorganizowanej grupy w Hiszpanii.

Tamte zatrzymania poprzedziła wielomiesięczna praca policjantów z łódzkiego zarządu CBŚP, zapoczątkowana informacją, że kilku Polaków może prowadzić przestępczą działalność narkotykową – właśnie w Hiszpanii. Ustalono, że członkowie grupy zajmowali się produkcją, przemytem oraz wprowadzaniem do obrotu znacznych ilości środków odurzających.

Następnie funkcjonariusze CBŚP wspólnie z hiszpańskimi policjantami przeszukali dom wynajmowany w miejscowości Gandia przez obywateli Polski, znajdując w nim i likwidując plantację prawie 200 krzewów konopi indyjskich oraz zabezpieczając 10,5 kg gotowej marihuany. Zatrzymano również dwoje obywateli Polski przebywających na stałe w Hiszpanii.

W ubiegłym roku funkcjonariusze CBŚP zatrzymali na terenie Górnego Śląska kolejne dwie osoby, podejrzane o uprawę konopi w Hiszpanii. Zatrzymani ci – po przesłuchaniu w Łodzi – zostali aresztowani.

Według informacji komisarz Jurkiewicz, kontynuując czynności w sprawie funkcjonariusze z CBŚP zatrzymali w woj. śląskim kolejnych sześć osób. Zatrzymanym przedstawiono zarzuty dotyczące udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz produkcji i wprowadzania do obrotu znacznych ilości narkotyków.

Wobec czterech spośród zatrzymanych zastosowano tymczasowe areszty, a wobec dwóch – dozór policji. Podejrzanym grozić może kara na czas nie krótszy niż trzy lata pozbawienia wolności.

Śledczy z łódzkiego CBŚP oraz nadzorującego śledztwo Łódzkiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Łodzi planują kolejne zatrzymania.
Źródło info i foto: RMF24.pl

7 osób zatrzymanych ws. produkcji i dystrybucji sfałszowanych leków

Grupę zajmującą się przestępczością farmaceutyczną rozbili funkcjonariusze CBŚP z Poznania. Zatrzymano siedem osób; grupa miała zajmować się produkcją, przechowywaniem i sprzedażą produktów leczniczych.

Postępowanie nadzoruje poznańska prokuratura okręgowa. Podejrzanym grożą kary do 15 i do 12 lat więzienia. Rzeczniczka komendanta Centralnego Biura Śledczego Policji kom. Iwona Jurkiewicz poinformowała PAP, że zatrzymania miały miejsce na terenie województwa kujawsko-pomorskiego.

Produkty przeciwnowotworowe, anaboliczne i proerekcyjne

– W trakcie działań zabezpieczono kilka tysięcy gotowych produktów o deklarowanym działaniu leczniczym, m.in. przeciwnowotworowym, anabolicznym i proerekcyjnym, jak i ich półproduktów. Wartość przejętego towaru wstępnie oszacowano na milion złotych. Uderzono w sam trzon grupy, zatrzymując m.in. osobę, która usłyszała zarzut założenia zorganizowanej grupy przestępczej i kierowania nią – podała kom. Jurkiewicz.

Z ustaleń policjantów wynika, że członkowie grupy zajmowali się produkcją, przechowywaniem i sprzedażą produktów leczniczych, w tym leków czterech największych koncernów farmaceutycznych. Wśród medykamentów znalazły się m.in. substancje zabronione w rozumieniu przepisów o zwalczaniu dopingu w sporcie.

Odbiorcy w Polsce i UE

Preparaty rozprowadzane przez grupę miały trafiać do odbiorców w całej Polsce i w niemal wszystkich krajach UE.

– Postępowanie w tej sprawie wszczęto kilkanaście miesięcy temu, ustalając kolejne informacje i docierając do osób odpowiedzialnych za sprzedaż na olbrzymią skalę produktów leczniczych. Policjanci CBŚP ustalili, że na terenie województwa kujawsko-pomorskiego działa grupa co najmniej kilku osób, które w sposób zorganizowany sprzedawały „leki” o łącznej wartości co najmniej 2,5 mln złotych – podała Jurkiewicz.Jak wyjaśniła, część gotowych leków docierała do Polski z Chin kanałem przerzutowym przez Wielką Brytanię i Czechy. Medykamenty sprzedawano głównie przez Internet, a do klientów docierały w przesyłkach kurierskich.

Aby ukryć nielegalną działalność, przesyłki były nadawane z przygranicznych województw Polski, z daleka od faktycznego miejsca produkcji i magazynowania. – Z opinii biegłych wynika, że sprzedaż tych substancji niosła za sobą zagrożenie dla życia i zdrowia kupujących – poinformowała rzeczniczka.

W Prokuraturze Okręgowej w Poznaniu zatrzymanym poza zarzutami założenia, kierowania czy udziału w grupie przestępczej, przedstawiono także zarzuty naruszenia przepisów Prawa farmaceutycznego, ustawy o zwalczaniu dopingu w sporcie, sprowadzania zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób oraz prania pieniędzy.

Podejrzanemu o kierowanie grupą grozić może kara nawet do 15 lat pozbawienia wolności, w przypadku pozostałych podejrzanych – nawet 12 lat więzienia. Na wniosek Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, Sąd Rejonowy w Poznaniu zastosował wobec trojga podejrzanych trzymiesięczny areszt tymczasowy.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Kanadyjczyk skazany na śmierć w Chinach. Kara za produkcję i sprzedaż ponad 63 kilogramów metamfetaminy

Sąd w mieście Jiangmen na południu Chin skazał na karę śmierci dwie osoby – Kanadyjczyka i Chińczyka – za produkcję i sprzedaż ponad 63 kilogramów metamfetaminy – podał państwowy chiński dziennik „Global Times”.

Chińska gazeta napisała, że skazanie Kanadyjczyka i Chińczyka jest związane z dużą międzynarodową sprawą, w ramach której aresztowano 11 osób i wymierzono „różne wyroki” – w tym karę śmierci w zawieszeniu i dożywocie – również jednemu obywatelowi USA i czterem obywatelom Meksyku.

Według sądu, Chińczyk i Kanadyjczyk „zorganizowali i nadzorowali” działalność grupy, w związku z czym wymierzono im najwyższą karę. „Ilości narkotyków, jakie produkowali i sprzedawali, były wyjątkowo duże, a popełnione przez nich przestępstwa były bardzo poważne” – napisał „Global Times”, cytując orzeczenie sądu.

W sprawie skazano również na kary więzienia kilka innych osób, głównie obywateli Chin, którzy odgrywali drugorzędną rolę w procederze.

Skazani mogą się odwołać do sądu wyższej instancji w Kantonie – stolicy prowincji Guangdong, gdzie leży Jiangmen.

Wzrost napięcia w relacjach Chiny-kanada

Relacje chińsko-kanadyjskie pogorszyły się, gdy w grudniu 2018 r. w Vancouver aresztowano wiceprezes chińskiej firmy telekomunikacyjnej Huawei, Meng Wanzhou. Została ona zatrzymana na wniosek władz USA, które oskarżają ją o oszustwa związane z łamaniem sankcji przeciw Iranowi i domagają się jej ekstradycji.

Po aresztowaniu Meng w Chinach aresztowano dwóch obywateli Kanady – biznesmena i byłego dyplomatę – których oskarżono o kradzież tajemnic państwowych. Chiński sąd zmienił również wyrok w sprawie innego Kanadyjczyka, skazanego wcześniej na 15 lat więzienia za przemyt narkotyków, na karę śmierci.

Chińskie i kanadyjskie władze nie wiązały oficjalnie aresztowania Kanadyjczyków ani zmiany wyroku ze sprawę Meng Wanzhou. Wielu komentatorów oceniało jednak, że jest to ze strony Pekinu próba wywarcia presji na Ottawę, by nie zgodziła się na ekstradycję Meng do USA, gdzie grozi jej wieloletnie więzienie.
Źródło info i foto: interia.pl

Zlikwidowano fabrykę papierosów na Mazowszu. Wspólna akcja CBŚP, KAS i Prokuratury Krajowej

​Zlikwidowana nielegalna fabryka papierosów i jej magazyn – to efekt współpracy CBŚP, KAS oraz Prokuratury Krajowej. Służbom udało się przejąć ponad 2,4 mln papierosów i ponad 10 ton krajanki tytoniowej. Zatrzymano łącznie 7 osób.

Funkcjonariusze z CBŚP w Lublinie i z Lubelskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Białej Podlaskiej prowadzili śledztwo na terenie dwóch miejscowości województwa mazowieckiego. Odnaleźli fabrykę papierosów oraz zewnętrzny magazyn, w którym składowano krajankę.

Nielegalna fabryka działała na terenie kompleksu przemysłowego, należącego do legalnie działających firm w podwarszawskiej miejscowości.

Służby przejęły 2,4 mln sztuk papierosów i ponad 10 ton krajanki tytoniowej. Znaleziono także etykiety, filtry, kartony i bibuły papierosowe.

Szacuje się, że łącznie przejęty towar i maszyny są warte około 5,5 mln zł. W sprawie zatrzymano siedem osób, w tym sześciu obywateli Ukrainy. Wszyscy usłyszeli zarzuty dot. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz wytwarzania wyrobów tytoniowych bez stosownych zezwoleń i opłacania podatków. Aresztowano ich na trzy miesiące.

W fabryce podrabiano marki papierosów dwóch znanych koncernów. Produkty miały trafiał na rynek brytyjski.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Bomba, która zabiła w Jemenie 40 dzieci, została wyprodukowana w Stanach

Bomba użyta w ataku saudyjskiej koalicji na szkolny autobus w Jemenie została wyprodukowana w Stanach Zjednoczonych i oficjalnie sprzedana Rijadowi – podaje CNN. W ataku, do którego doszło 9 sierpnia, zginęło 51 osób, z czego 40 to dzieci. – Krzyczałem w złości, wokół mnie kobiety zaczęły upadać na ziemię – wspomina Zeid Al Homran, ojciec dwóch chłopców, którzy zginęli w ataku. – Ludzie wykrzykiwali imiona swoich dzieci. Próbowałem powiedzieć tym kobietom, że to nie może być prawda. Wtedy jakiś mężczyzna biegnąc przez tłum zaczął krzyczeć, że samolot uderzył w autobus – dodaje zrozpaczony mężczyzna. Został mu jedynie pięcioletni syn.

Zginęły dziesiątki dzieci

Bomba, która spadła tamtego dnia na szkolny autobus zabiła 51 osób, w tym 40 dzieci – poinformował w zeszłym tygodniu jemeński minister zdrowia. Jak dodał 79 osób – w tym 56 dzieci – zostało rannych. Dzieci podróżujące autokarem jechały właśnie na targ w Dahjan, w muhafazie Sada w północno-zachodnim Jemenie. Śmierć tych ludzi była wynikiem nalotu przeprowadzonego przez międzynarodową koalicję pod przywództwem Arabii Saudyjskiej. Ta poinformowała w oświadczeniu, że przeprowadziła nalot na pozycje, w których znajdowały się wyrzutnie rakiet służące do atakowania saudyjskiego miasta Jizan. Oskarżyła też Hutich wspieranych przez Iran o wykorzystywanie dzieci jako żywych tarcz.

Arabia Saudyjska odpiera zarzuty o celowe atakowanie cywili i nazywa incydent „legalną militarną operacją” i akcją odwetową na atak balistyczny przeprowadzony przez Hutich dzień wcześniej. – Zobaczyłem, jak bomba uderza w autobus – relacjonuje jeden ze świadków. – Rozerwała go wśród sklepów i rozrzuciła ciała na drugą stronę budynków. Ciała były wszędzie – wspomina. Jak pisze CNN, część zwłok była tak zmasakrowana, że ich identyfikacja okazała się niemożliwa. Wokół leżały fragmenty szkolnych książek, szczątki autobusu i nadpalone plecaki.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Rośnie światowa produkcja opium. Rynek kokainy też kwitnie

Światowa produkcja opium, głównie w Afganistanie, i kokainy, głównie w Kolumbii, w latach 2016-17 osiągnęła najwyższy poziom w historii – podało Biuro Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków i Przestępczości (UNODC). Według raportu organizacji, rynek kokainy jest w „pełnym rozkwicie”. Wzrasta jej produkcja, rośnie handel i liczba użytkowników. UNODC wskazuje, że po 13 latach trendu spadkowego uprawa koki zaczęła ponownie wzrastać od 2013 roku, przede wszystkim w Kolumbii, w której powierzchnia jej upraw potroiła się. Natomiast produkcja opium wzrosła na świecie od 2016 do 2017 roku o 65 procent, do 10,5 tysiąca ton. To najwyższa wartość od czasu pierwszych szacunków UNODC z początku wieku.

Kokaina zyskuje na popularności

Na całym świecie do 2016 roku liczba hektarów pod uprawę koki wzrosła o 76 procent, do 213 tysięcy. Ryzyko nielegalnych upraw zmniejszyło się ze względu na ograniczenie programów zwalczania upraw metodą oprysków z powietrza. W efekcie produkcja kokainy w 2016 roku osiągnęła historycznie rekordowy poziom 1410 ton. Była o 25 procent większa niż rok wcześniej. – W USA obserwuje się wzrost używania kokainy, a niektóre wskaźniki świadczą też o wzroście w Europie – powiedziała Angela Me, autor raportu i dyrektor do spraw statystyk w UNODC.

Raport stwierdza, że liczba konsumentów kokainy w 2016 roku wzrosła o prawie siedem procent, do 18,2 milionów na całym świecie. Wzrost miał miejsce we wszystkich regionach. Najwięcej użytkowników kokainy – 34 procent – mieszka w Ameryce Północnej, a prawie 25 procent w Europie. W Europie Zachodniej szczególnie wysoki wskaźnik użytkowników kokainy ma Wielka Brytania, gdzie zażywa ją 2,3 procent ludności w wieku od 16 do 59 lat.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Eksperci szacują jaką ilością nowiczoka zaatakowano Skripalów

Były rosyjski agent Siergiej Skripal i jego córka mogli zostać otruci nawet 100 gramami nowiczoka – trującego środka wyprodukowanego w Rosji. Opinię dyrektora międzynarodowej Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej przytaczają dziś brytyjskie media.

Ahmet Üzümcü określa ilość środka użytego w przypadku Skripalów na 50-100 gramów. To jego zdaniem znacznie więcej niż potrzeba uczonym do badań. Uważa zatem, że w tym przypadku nowiczoka stworzono jako broń.

Brytyjskie media podkreślają, że 100 g tego środka to mniej więcej 100 ml płynu, który można przewieźć samolotem w bagażu podręcznym. Według wcześniejszych sugestii, na podstawie list pokładowych rejsów z Rosji i nagrań monitoringu z Salisbury, policja zidentyfikowała osoby, które potencjalnie mogą być sprawcami ataku na Skripalów. Trwa gromadzenie materiałów dowodowych w tej sprawie. Będą konieczne do ewentualnego sporządzenia aktu oskarżenia.

Były oficer rosyjskiego wywiadu wojskowego, Siergiej Skripal wciąż pozostaje w szpitalu, a jego córka została wypisana z niego kilka tygodni temu i przebywa w niezidentyfikowanym miejscu pod opieką policji. Kobieta odmówiła przyjęcia rosyjskiej pomocy konsularnej.

W Salisbury trwa operacja dekontaminacji miasta. Skupia się na kilku miejscach, gdzie pojawiły się ślady nowiczoka. Najwięcej tej substancji znaleziono na klamce drzwi wejściowych w domu Rosjanina. Proporcjonalnie mniej w restauracji i barze gdzie Skripalowie przebywali 4 marca, oraz na ławce, gdzie znaleziono ich nieprzytomnych.

Po braku reakcji Kremla na atak w Salisbury, Wielka Brytania, Stany Zjednoczone i niektóre kraje Unii Europejskiej wyprowadziły sankcje przeciw Rosji.

Według ekspertów, nowiczok mógł zostać wyprodukowany w rosyjskim laboratorium państwowym. Jest dziesięciokrotnie bardziej śmiertelny od innych znanych substancji paraliżująco-drgawkowych.

Po ataku na Sergieja i Julie Skripalów, brytyjska policja zapowiedziała, że zbada warunki bezpieczeństwa, w jakich żyją na Wyspach inni rosyjscy agencji, którzy postanowili opuścić Rosję i osiedlić się w Wielkiej Brytanii. Cześć z nich, podobnie jak Skripal, nie zmieniła tożsamości, a ich miejsce zamieszkania pozostawało jawne.

Siergiej Skripal był częścią oficjalnej wymiany szpiegów miedzy Rosją a Stanami Zjednoczonymi. Dotychczas uważano, że takim ludziom nie grożą odwetowe ataki. Po zamachu w Salisbury ten tok myślenia uległ radykalnej zmianie.
Źródło info i foto: interia.pl

Poznań: Areszt dla 34-letniego Kamila K. Usłyszał zarzuty gwałtu oraz produkcji narkotyków

Sąd w Poznaniu zdecydował o zastosowaniu tymczasowego aresztu wobec Kamila K. Mężczyzna, ujęty w sobotę przez policję w mieszkaniu przy ul. Inflanckiej, usłyszał zarzuty m.in. produkcji i posiadania narkotyków, oraz dokonania gwałtu. O niedzielnej decyzji sądu poinformował PAP rzecznik prasowy wielkopolskiej policji mł. insp. Andrzej Borowiak. Kamil K. spędzi w areszcie trzy miesiące.

Pochodzący z Katowic 34-latek zabarykadował się w piątek wieczorem w jednym z mieszkań w bloku przy. ul. Inflanckiej w Poznaniu. Po kilkunastogodzinnej akcji policji, w sobotę po południu mężczyzna został ujęty.

Kamil K. był poszukiwany listem gończym w związku z popełnionymi przestępstwami; ma do odbycia trzyletni, zasądzony przez sąd wyrok.

Do przesłuchania mężczyzny doszło w niedzielę przed południem. Jak mówił PAP Borowiak, mężczyzna usłyszał zarzuty: produkcji i posiadania narkotyków, zgwałcenia, znęcania się fizycznego i psychicznego, kierowania gróźb karalnych oraz uszkodzenia samochodu. Kamil K. złożył wyjaśnienia i podpisał protokół przesłuchania.

Piątkowa, wieczorna interwencja w budynku przy ul. Inflanckiej była związana ze zgłoszeniem dotyczącym awantury domowej. Kiedy policjanci dotarli na miejsce okazało się, że mężczyzna zatarasował się w swoim mieszkaniu, odmawiał otwarcia drzwi do mieszkania, a także rozmowy z policjantami.

Wstępne informacje policji wskazywały na to, że mężczyzna może posiadać przy sobie broń. W związku z tą sytuacją, zostały uruchomione specjalne procedury związane z wysłaniem na miejsce specjalistycznej grupy realizacyjnej. W działaniach uczestniczyli funkcjonariusze z Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu oraz jednostki antyterrorystyczne w ramach wsparcia z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu, z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim oraz z Biura Operacji Antyterrorystycznych. Podczas interwencji swoje działania prowadził także zespół negocjatorów.

Po ujęciu mężczyzny i przeszukaniu mieszkania znaleziono dwa pistolety – prawdopodobnie broń gazową. Będą one badane przez ekspertów.

W związku z policyjną akcją w piątek ewakuowani zostali mieszkańcy budynku przy ul. Inflanckiej. Policjanci zamknęli dla samochodów fragment ulicy. W czasie akcji policji inaczej jeździły też autobusy.

Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/polska/news-tymczasowy-areszt-dla-mezczyzny-ujetego-w-poznaniu,nId,2564359#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/polska/news-tymczasowy-areszt-dla-mezczyzny-ujetego-w-poznaniu,nId,2564359#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/polska/news-tymczasowy-areszt-dla-mezczyzny-ujetego-w-poznaniu,nId,2564359#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chromeŹródło info i foto: interia.pl

Zlikwidowano nielegalną fabrykę papierosów na Mazowszu. Wytwarzała milion papierosów na dobę

Kompletną linię do produkcji i pakowania, komponenty i 375 tys. gotowych papierosów odkryli we wspólnej akcji w powiecie wołomińskim policjanci i funkcjonariusze celno-skarbowi. Gdyby zabezpieczone podczas akcji wyroby tytoniowe trafiły na rynek, Skarb Państwa poniósłby straty z tytułu niezapłaconych podatków w kwocie ponad 2 milionów złotych. Zatrzymano jedną osobę. Policjanci z Wołomina, białostockiego CBŚP i podlaskiej Krajowej Administracji Skarbowej zlikwidowali pod Wołominem nielegalną fabrykę, w której produkowano papierosy z logo znanej firmy – poinformowali rzecznicy policji.

Do pięciu lat więzienia

W Prokuraturze Rejonowej w Wołominie zatrzymany usłyszał zarzuty dotyczące m.in. wytwarzania i handlu podrobionymi papierosami oraz alkoholem, nielegalnego używania znaków towarowych, przestępstw skarbowych przeciwko obowiązkom podatkowym i rozliczeniom z tytułu dotacji lub subwencji. Grozi za to do 5 lat pozbawienia wolności.

Śledczy ustalili, że miejscowości w gminie Jadów w powiecie wołomińskim funkcjonuje fabryka, w której nielegalnie produkowane są papierosy. Funkcjonariusze przy wsparciu antyterrorystów z Białegostoku wkroczyli do hali. Znaleźli tam i zabezpieczyli profesjonalne maszyny, za pomocą których produkowane były papierosy, ponad 375 tys. podrabianych papierosów wraz z komponentami do ich produkcji, m.in. filtrami, klejami, gilzami, bibułą papierosową oraz około 2 tys. kg krajanki tytoniowej.

Zabezpieczono także agregaty prądotwórcze, odkurzacze przemysłowe, wirówki, wózek widłowy oraz kompresory wykorzystywane do wytwarzania nielegalnego towaru.

Wartość linii produkcyjnej – 5 mln zł

– Zlikwidowanie tej fabryki poprzedzało wiele miesięcy wytężonej pracy, sprawdzeń i analiz zebranych informacji. W efekcie funkcjonariusze ustalili miejsce produkcji, ale na tym nie kończą swojej pracy w tej sprawie. Wszystko wskazuje bowiem na to, że w sprawę są zamieszane inne osoby mające związek nie tylko z samą linią produkcyjną, ale także odpowiedzialne za dystrybucję – powiedziała rzeczniczka CBŚP kom. Iwona Jurkiewicz.

Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że linia produkcyjna, której wartość rynkową szacuje się na około 5 mln zł, mogła wyprodukować nawet milion papierosów na dobę. – Ze wstępnych wyliczeń wynika, że gdyby zabezpieczone wyroby tytoniowe trafiły na czarny rynek, skarb państwa poniósłby straty w wysokości ponad 2 mln zł – podała Jurkiewicz.

Dodała, że sprawa ma charakter rozwojowy, śledczy planują kolejne zatrzymania.

Wielomilionowe straty

– Jednym z kluczowych elementów w tej sprawie było przerwanie generowania przez osoby biorące udział w przestępczym procederze wielomilionowych strat dla skarbu państwa – poinformował asp. Maciej Czarnecki z zespołu prasowego Izby Administracji Skarbowej w Białymstoku.

Jak zwrócił uwagę rzecznik stołecznej policji kom. Sylwester Marczuk, to kolejne uderzenie w przestępczość gospodarczą. „Ostatnio podczas wspólnych działań zabezpieczyliśmy 158 tys. sztuk podrobionych perfum, 3700 sztuk innych kosmetyków oraz blisko 5800 sztuk etykietek do odzieży znanych światowych marek. Ta sprawa ma charakter rozwojowy i nie wykluczamy kolejnych zatrzymań” – dodał.

Kilkadziesiąt krajalni i fabryk

Niedawno podlaska KAS, analizując dane dotyczące przemytu papierosów w minionym roku, zwracała uwagę, że zmienia się sposób działania grup przestępczych zajmujących się przemytem do Polski papierosów przez wschodnią granicę. Okazuje się, że bezpośredni wwóz – z którym służby walczą coraz skuteczniej za sprawą coraz lepszego rozpoznania i sprzętu – spada na rzecz prób nielegalnej produkcji w kraju.

W 2017 roku ujawniono i zlikwidowano w całej Polsce kilkadziesiąt krajalni tytoniu i fabryk papierosów.
Źródło info i foto: polsatnews.pl