Policjanci zlikwidowali laboratorium produkujące groźny dopalacz

Zlikwidowane nielegalne laboratorium produkujące dopalacze, przejęte 17 kg klefedronu oraz ponad 600 tys. zł w gotówce, to efekt realizacji policjantów z wydziałów antynarkotykowych z Warszawy i Radomia. Funkcjonariusze zatrzymali na gorącym uczynku „chemika” i jednego z jego klientów podczas przekazywania 15 kg dopalacza 4 CMC, a potem przeszukali ich posesje i wynajmowane pomieszczenia. Laboratorium produkujące klefedron prawdopodobnie działało kilka miesięcy i mogło wytworzyć dziesiątki kilogramów dopalaczy.

Funkcjonariusze ustali operacyjnie, że jeden z mieszkańców okolic Białobrzegów prawdopodobnie wytwarza mefedron lub jego tzw. analogi. Jednym ze stałych klientów „chemika” był 45-letni diler dopalaczy z Warszawy. Dzięki inwigilacji obu mężczyzn, policjanci dowiedzieli się, że obaj umówili się na sprzedaż znacznej ilości substancji odurzających.

W miejscu, w którym mieli się spotkać przestępcy, funkcjonariusze urządzili zasadzkę. Chcieli zatrzymać obu mężczyzn na gorącym uczynku. I tak się stało. Kiedy 53-letni „chemik” przekazał klientowi worki z towarem, zostali otoczeni przez funkcjonariuszy. Okazało się, że w worku znajdowało się 15 kg dopalacza 4 CMC tzw. klefedronu. To tzw. analog mefedronu, jednej z silniej uzależniających substancji psychotropowych. To nie był jednak koniec kłopotów obu zatrzymanych.

Pół miliona w stajni

Część funkcjonariuszy pojechała na posesję starszego mężczyzny w powiecie białobrzeskim. Okazało się, że w jednym z pomieszczeń domu jednorodzinnego znajduje się kompletna linia do produkcji dopalaczy. W jej skład wchodziły cztery reaktory ciśnieniowe oraz podgrzewacze i chłodnice. Na miejscu znaleziono dwa kilogramy gotowego klefedronu oraz 10 litrów nieodwirowanej jeszcze substancji. W domu znajdowało się także kilkadziesiąt kilogramów odczynników chemicznych i kilkadziesiąt kilogramów odpadów poreakcyjnych, które mogą być toksyczne.

Na terenie posesji ukryte było kilka sztuk broni palnej oraz kusze, na które też trzeba mieć stosowne pozwolenia. Policjanci znaleźli także skrytkę, w której „chemik” trzymał swoje „oszczędności”. Ukryta w stajni paczka zawierała prawie 500 tys. zł.

W tym samym czasie przeszukano także mieszkanie oraz garaż, wynajmowany przez 45-letniego dilera. W pierwszym miejscu, policjanci znaleźli ponad 60 tys. zł, 300 euro oraz kartony z 13 tys. sztuk nielegalnych papierosów. W garażu ukryta była aparatura laboratoryjna w tym: chłodnica kulowa i czasze grzewcze oraz pojemnik z płynem.

Obaj zatrzymani usłyszeli w Prokuraturze Rejonowej Warszawa Mokotów zarzuty. Starszy jest podejrzany o „posiadanie narkotyków i handel nimi, wytwarzanie znacznej ilości substancji psychotropowej w celu osiągnięcia korzyści majątkowej oraz nielegalne posiadanie broni i amunicji. Z kolei dilerowi przedstawiono zarzuty: „udziału w obrocie znacznej ilości substancji psychotropowej oraz przechowywania przyrządów przeznaczonych do wytwarzania substancji psychotropowych. Obaj mężczyźni zostali aresztowani przez sąd.
Źródło info i foto: TVP.info

Arkansas: Dwóch profesorów chemii produkowało metamfetaminę

Dwóch profesorów chemii z uniwersytetu w Arkansas (USA) zostało zatrzymanych pod zarzutem produkcji metamfetaminy. Jeden z zatrzymanych kilka lat temu otwarcie chwalił popularny serial „Breaking Bad” opowiadający historię nauczyciela Waltera White’a, który zaczyna produkować narkotyki. Profesor po wywiadzie zyskał przydomek „Heisenberg” – taki sam, który nosi bohater serii.

Zatrzymani to Terry David Bateman i Bradley Allen Rowland. Na co dzień wykładali na Uniwersytecie Stanowym w Henderson.

Zapach narkotyków z sali ćwiczeń

Rzeczniczka uniwersytetu poinformowała, że obydwaj nauczyciele przebywali na urlopie administracyjnym od 11 października. Trzy dni wcześniej na kampus została wezwana policja, gdy z jednej z sal do prowadzenia zajęć chemicznych zaczął wydobywać się zapach narkotyków. Budynek trzeba było zamknąć i wywietrzyć. Otworzono go po ponad dwóch tygodniach – 29 października.

W wywiadzie z 2014 r. dla uniwersyteckiego portalu „Oracle Online” Bradley Rowland przyznał, że jest fanem serialu „Breaking Bad”. Główny bohater produkcji Walter White (grany przez Bryana Cranstona) to nauczyciel chemii. Gdy White dowiaduje się, że choruje na nowotwór i zostało mu kilka miesięcy życia, zaczyna produkować i sprzedawać metamfetaminę, aby zapewnić byt swojej rodzinie.

„Heisenberg” z Henderson

W kolejnych odcinkach Walter White zaczyna przedstawiać się jako „Heisenberg” na cześć niemieckiego fizyka Wernera Heisenberga.

– Myślę, że to był świetny serial. Jeśli chodzi o sprawy chemiczne, to wszystko było poparte naukowo. Serial zainteresował młodych ludzi chemią – myślę, że stał się doskonałym narzędziem rekrutacyjnym – mówił Rowland w wywiadzie. Artykuł z sylwetką profesora zatytułowano „Heisenberg z Henderson”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Uderzenie CBŚP w narkobiznes. Trzech chemików mogło wyprodukować setki kilogramów amfetaminy

Setki kilogramów amfetaminy i co najmniej 200 litrów BMK prekursora do produkcji narkotyku, wyprodukował od 2004 r. gang, rozbity właśnie przez funkcjonariuszy kieleckiego CBŚP i stołecznych „pezetów”. W grupie działało trzech „chemików”, którzy mają opinię jednych z najlepszych w półświatku. Podczas akcji zatrzymano organizatora nielegalnych laboratoriów oraz 14 jego podwładnych i współpracowników.

Uderzenie gang producentów amfetaminy miało miejsce w minionym tygodniu, jednak śledczy wstrzymali się z ujawnieniem swych działań, dopóki nie zostaną zatrzymane wszystkie wytypowane osoby. Do zatrzymania grupy zaangażowano funkcjonariuszy CBŚP z Kielc, Warszawy i Katowic. przeprowadzili działania na terenie województwa mazowieckiego i śląskiego. Ujęto dwanaście osób, a trzy kolejne doprowadzono z zakładów karnych. Jeden z zatrzymanych usłyszał zarzut założenia i kierowania zorganizowaną grupą przestępczą zajmującą się produkcją amfetaminy i prekursora w postaci BMK. Trzy osoby – tzw. chemicy, są podejrzane o udział w gangu.

Śledztwo w tej sprawie wszczęto w lipcu 2017 r., kiedy to zatrzymano pierwszych członków grupy. Postępowanie prowadzą wspólnie policjanci z kieleckiego zarządu CBŚP i prokurator Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej (tzw. pezety).

Specjaliści od białego proszku

Gang mógł działać od 2004 roku do lipca 2017 roku na terenie województw mazowieckiego, śląskiego, wielkopolskiego oraz warmińsko-mazurskiego, wielokrotnie zmieniając miejsce działania. W tym czasie członkowie grupy mogli wyprodukować setki kilogramów siarczanu amfetaminy i około 200 litrów BMK -prekursora do produkcji narkotyku

–W grupie występował ścisły podział ról. Jedna z osób zorganizowała rozpoczęcie produkcji, tzw. „chemicy” zajmowali się produkcją amfetaminy i BMK oraz ulepszaniem sposobów jej wytwarzania, a nawet skracaniem cyklów produkcyjnych. Pozostałe osoby odpowiedzialne były za znalezienie miejsc, w których można było prowadzić produkcję oraz zajmowały się rozprowadzaniem narkotyku – mówi tvp.info kom. Iwona Jurkiewicz, rzeczniczka CBŚP.

Przez ostatnie lata, grupa działała w różnych składach, ponieważ jej członkowie trafiali np. do aresztów czy więzień. „Chemicy”, którzy współpracowali z gangiem mieli opinię jednych z najlepszych w branży. Za produkcję narkotyków grozi do 15 lat więzienia.
Źródło info i foto: TVP.info

Zlikwidowano nielegalną fabrykę papierosów na Mazowszu. Wytwarzała milion papierosów na dobę

Kompletną linię do produkcji i pakowania, komponenty i 375 tys. gotowych papierosów odkryli we wspólnej akcji w powiecie wołomińskim policjanci i funkcjonariusze celno-skarbowi. Gdyby zabezpieczone podczas akcji wyroby tytoniowe trafiły na rynek, Skarb Państwa poniósłby straty z tytułu niezapłaconych podatków w kwocie ponad 2 milionów złotych. Zatrzymano jedną osobę. Policjanci z Wołomina, białostockiego CBŚP i podlaskiej Krajowej Administracji Skarbowej zlikwidowali pod Wołominem nielegalną fabrykę, w której produkowano papierosy z logo znanej firmy – poinformowali rzecznicy policji.

Do pięciu lat więzienia

W Prokuraturze Rejonowej w Wołominie zatrzymany usłyszał zarzuty dotyczące m.in. wytwarzania i handlu podrobionymi papierosami oraz alkoholem, nielegalnego używania znaków towarowych, przestępstw skarbowych przeciwko obowiązkom podatkowym i rozliczeniom z tytułu dotacji lub subwencji. Grozi za to do 5 lat pozbawienia wolności.

Śledczy ustalili, że miejscowości w gminie Jadów w powiecie wołomińskim funkcjonuje fabryka, w której nielegalnie produkowane są papierosy. Funkcjonariusze przy wsparciu antyterrorystów z Białegostoku wkroczyli do hali. Znaleźli tam i zabezpieczyli profesjonalne maszyny, za pomocą których produkowane były papierosy, ponad 375 tys. podrabianych papierosów wraz z komponentami do ich produkcji, m.in. filtrami, klejami, gilzami, bibułą papierosową oraz około 2 tys. kg krajanki tytoniowej.

Zabezpieczono także agregaty prądotwórcze, odkurzacze przemysłowe, wirówki, wózek widłowy oraz kompresory wykorzystywane do wytwarzania nielegalnego towaru.

Wartość linii produkcyjnej – 5 mln zł

– Zlikwidowanie tej fabryki poprzedzało wiele miesięcy wytężonej pracy, sprawdzeń i analiz zebranych informacji. W efekcie funkcjonariusze ustalili miejsce produkcji, ale na tym nie kończą swojej pracy w tej sprawie. Wszystko wskazuje bowiem na to, że w sprawę są zamieszane inne osoby mające związek nie tylko z samą linią produkcyjną, ale także odpowiedzialne za dystrybucję – powiedziała rzeczniczka CBŚP kom. Iwona Jurkiewicz.

Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że linia produkcyjna, której wartość rynkową szacuje się na około 5 mln zł, mogła wyprodukować nawet milion papierosów na dobę. – Ze wstępnych wyliczeń wynika, że gdyby zabezpieczone wyroby tytoniowe trafiły na czarny rynek, skarb państwa poniósłby straty w wysokości ponad 2 mln zł – podała Jurkiewicz.

Dodała, że sprawa ma charakter rozwojowy, śledczy planują kolejne zatrzymania.

Wielomilionowe straty

– Jednym z kluczowych elementów w tej sprawie było przerwanie generowania przez osoby biorące udział w przestępczym procederze wielomilionowych strat dla skarbu państwa – poinformował asp. Maciej Czarnecki z zespołu prasowego Izby Administracji Skarbowej w Białymstoku.

Jak zwrócił uwagę rzecznik stołecznej policji kom. Sylwester Marczuk, to kolejne uderzenie w przestępczość gospodarczą. „Ostatnio podczas wspólnych działań zabezpieczyliśmy 158 tys. sztuk podrobionych perfum, 3700 sztuk innych kosmetyków oraz blisko 5800 sztuk etykietek do odzieży znanych światowych marek. Ta sprawa ma charakter rozwojowy i nie wykluczamy kolejnych zatrzymań” – dodał.

Kilkadziesiąt krajalni i fabryk

Niedawno podlaska KAS, analizując dane dotyczące przemytu papierosów w minionym roku, zwracała uwagę, że zmienia się sposób działania grup przestępczych zajmujących się przemytem do Polski papierosów przez wschodnią granicę. Okazuje się, że bezpośredni wwóz – z którym służby walczą coraz skuteczniej za sprawą coraz lepszego rozpoznania i sprzętu – spada na rzecz prób nielegalnej produkcji w kraju.

W 2017 roku ujawniono i zlikwidowano w całej Polsce kilkadziesiąt krajalni tytoniu i fabryk papierosów.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Policjanci zlikwidowali laboratorium narkotykowe

Policjanci z CBŚP zlikwidowali na Dolnym Śląsku laboratorium chemiczne, w którym usiłowano wytwarzać BMK, prekursor do produkcji np. amfetaminy. Do sprawy zatrzymano dwóch 28-letnich mężczyzn. Śledztwo nadzoruje Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu.

Policjanci z Zarządu we Wrocławiu Centralnego Biura Śledczego Policji ustalili dokładnie miejsce, gdzie mogło dochodzić do nielegalnego procederu. W powiecie oleśnickim w jednym z pomieszczeń gospodarczych jednorodzinnego domu, odkryli szereg przyrządów i urządzeń laboratoryjnych. Znajdowały się tam różnego rodzaju substancje oraz środki chemiczne w fazie syntezy. Ze wstępnej analizy wynika, że mogło tam dochodzić do produkcji BMK, substancji stanowiącej prekursor amfetaminy bądź metamfetaminy.

Do sprawy zatrzymano dwóch mężczyzn, którym przedstawiono w Wydziale I Śledczym Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, zarzut zbrodni usiłowania wytworzenia znacznej ilości substancji psychotropowych (art. 13 § 1 kk w zw. z art. 53 ust. 2 uopn).

Po przeprowadzeniu z ich udziałem czynności, prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskami o zastosowanie wobec obu mężczyzn środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania. Decyzją sądu obaj 28-latkowie zostali aresztowani na trzy miesiące.

Postępowanie znajduje się we wstępnej fazie, śledczy ustalają okoliczności całego przedsięwzięcia.
Źródło info i foto: Policja.pl

Zlikwidowano kolejną nielegalną fabrykę papierosów. Produkowali 2 tysiące papierosów na minutę

Sześciu mężczyzn w wieku 35-51 lat usłyszało prokuratorskie zarzuty nielegalnej produkcji papierosów. Fabryka istniała na terenie posesji w powiecie kołobrzeskim. Wartość zarekwirowanej linii technologicznej i tytoniu to ok. 1,2 mln zł.

Za nielegalną produkcję wyrobów tytoniowych grozi kara pozbawienia wolności do 2 lat, a taki zarzut Prokuratura Rejonowa w Kołobrzegu postawiła sześciu podejrzanym, którzy w jednej z podkołobrzeskich miejscowości prowadzili fabrykę papierosów. Dodatkowo jeden z nich, u którego znaleziono rewolwer, będzie odpowiadał za posiadanie broni palnej bez pozwolenia, za co grozi do 8 lat więzienia.

Cała szóstka została zatrzymana przez funkcjonariuszy kołobrzeskiej straży granicznej w nielegalnie prowadzonej wytwórni papierosów. To mieszkańcy województw: zachodniopomorskiego, wielkopolskiego, świętokrzyskiego i łódzkiego.

2 tysiące papierosów na minutę
Budynek gospodarczy, w którym pracowały maszyny, był od wewnątrz specjalnie wygłuszony watą dociepleniową, dodatkowo w części przebudowany na pomieszczenia mieszkalne wykorzystywane przez pracowników. Strażnicy graniczni zabezpieczyli tam kompletną linię do produkcji wyrobów tytoniowych, a także agregat, krajankę i opakowania do papierosów. Według opinii sprowadzonego na miejsce biegłego, urządzenia o wartości około 900 tys. zł były w stanie produkować do 2 tysięcy papierosów na minutę – poinformował PAP rzecznik prasowy komendanta Morskiego Oddziału Straży Granicznej w Gdańsku kpt. Andrzej Juźwiak.

Juźwiak dodał, że – jak ustaliła Straż Graniczna – wytworzony w ten sposób towar trafiał na rynki państw Europy Zachodniej.

Straż graniczna zabezpieczyła linię technologiczną do produkcji papierosów, ponad 360 kg krajanki tytoniowej, rewolwer, broń hukową i kilkadziesiąt telefonów komórkowych o łącznej wartości szacowanej na ponad 1,2 mln zł.

Podejrzani, po usłyszeniu zarzutów, nie zostali tymczasowo aresztowani. Śledztwo prowadzą funkcjonariusze z Placówki Straży Granicznej w Kołobrzegu pod nadzorem tutejszej prokuratury.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zatrzymania w sprawie finansowania dżihadu przez francuski koncern

Trzy wysoko postawione osoby w hierarchii koncernu Lafarge zatrzymano w sprawie finansowania tak zwanego Państwa Islamskiego w Syrii. Francusko-szwajcarski koncern jest światowym potentatem w dziedzinie produkcji cementu. To pierwsze aresztowania w tej sprawie.

Wśród zatrzymanych jest dwóch byłych dyrektorów. Jeden z nich pełnił tę funkcję w latach 2008-2014, drugi był jego następcą od lata 2014 roku. Na zarządzie Lafarge ciążą zarzuty dotyczące związków finansowych koncernu z dżihadem.

Według ujawnionych w ubiegłym roku informacji zarząd Lafarge zdecydował się w okresie ekspansji tak zwanego Państwa Islamskiego finansować terrorystów, by zapewnić sobie możliwość bezpiecznego działania w Syrii. Na terytorium tego państwa znajdują się zakłady francusko-szwajcarskiej firmy. Francję z Syrią tradycyjnie wiązały bliskie kontakty gospodarcze, polityczne i kulturalne.

Korzyści płynące z umowy dla koncernu były ogromne. W wyniku dochodzenia okazało się, że Lafarge kupował ropę naftową od różnych organizacji związanych z dżihadem. Według francuskich obserwatorów, zatrzymanie trzech osób to wierzchołek góry lodowej. Dochodzenie jest prowadzone także w szwajcarskiej filii koncernu.
Źródło info i foto: onet.pl

Zamach na londyńskie metro mógł być o wiele tragiczniejszy

Dokonany przed tygodniem zamach na londyńskie metro z wykorzystaniem bomby domowej produkcji mógł być o wiele tragiczniejszy – oświadczyła w piątek komisarz londyńskiej policji metropolitalnej Cressida Dick. W ataku rannych zostało 30 osób.

„To była bardzo, bardzo niebezpieczna bomba. (…) Zawierała duże ilości materiału wybuchowego i była wypełniona metalowymi elementami” – powiedziała szefowa Scotland Yardu w wywiadzie dla radia LBC. Bomba „uległa tylko częściowej detonacji”, więc „mogło być o wiele gorzej” – wyjaśniła.

Jak dodała, w ostatnich kilku miesiącach brytyjskie służby udaremniły sześć zbrojnych spisków. 30 osób zostało rannych, gdy 15 września w pociągu metra na stacji Parsons Green w zachodnim Londynie eksplodował improwizowany ładunek wybuchowy z zapalnikiem czasowym, umieszczony w wiadrze i ukryty w plastikowej torbie. Związana z Państwem Islamskim (IS) agencja Amak poinformowała, że zamachu dokonał „oddział” powiązany z tą dżihadystyczną organizacją.

Był to już piąty w tym roku zamach terrorystyczny na terytorium Wielkiej Brytanii. W poprzednich czterech – przy budynku parlamentu, na Moście Londyńskim i przed meczetem w Londynie, a także w Manchesterze podczas koncertu – zginęło łącznie 36 osób.

Dotychczas w związku z atakiem w metrze zatrzymano sześć osób, z których cztery pozostają w areszcie – podała agencja Reutera.
Źródło info i foto: interia.pl

Francja: Znaleziono składniki do produkcji materiału wybuchowego TATP w jednym z mieszkań

Francuska policja znalazła w środę w mieszkaniu na przedmieściach Paryża składniki do produkcji materiału wybuchowego TATP – podały w środę źródła policyjne. Funkcjonariuszy zaalarmował ślusarz, którego wezwano na miejsce z powodu przecieku wody w bloku. W mieszkaniu w Villejuif na południowych przedmieściach Paryża nie było nikogo. Dotąd w sprawie zatrzymano dwie osoby – przekazały źródła.

Na miejsce wezwano saperów. TATP, nazywany potocznie „matką szatana”, to łatwy do wyprodukowania, ale niestabilny, rozkładający się w niebezpieczny sposób materiał wybuchowy. Był używany przez dżihadystów z tak zwanego Państwa Islamskiego w zamachach w Europie.

Śledztwo w tej sprawie przejęła paryska prokuratura ds. terroryzmu. Jest ono prowadzone w kierunku posiadania i wytwarzania materiałów wybuchowych w ramach działalności terrorystycznej.
Źródło info i foto: tvn24.pl

79-letni chemik prowadził laboratorium amfetaminy

300 litrów różnych odczynników chemicznych, 1,2 kg amfetaminy, 50 litrów substancji i aparatura do produkcji – to wszystko policjanci CBŚP znaleźli w nowoczesnym laboratorium wytwarzającym amfetaminę w Mazowieckiem. Zatrzymano trzy osoby, wszyscy usłyszeli zarzuty.

Policjanci poznańskiego CBŚP od kilkunastu dni pracowali nad odkryciem lokalizacji laboratorium amfetaminy w województwie mazowieckim. Ustalili, że osoby tam „pracujące” będą jechały samochodem w okolicy Wołomina. Wytypowane auto zostało zatrzymane do kontroli. W środku były dwie osoby, które przewoziły 50 litrów substancji używanej do wytwarzania narkotyku. Ustalono, że zmierzali do miejsca, gdzie następował końcowy etap produkcji amfetaminy – osuszanie substancji.

W pobliżu laboratorium zatrzymano 79-letniego „chemika” i jego towarzysza. Policjanci odkryli linię produkcyjną do wytwarzania narkotyku. Znaleziono także ponad 300 litrów różnych odczynników chemicznych. Poza aparaturą i składnikami natrafiono także na 1,2 kg osuszonej amfetaminy. Mężczyzna usłyszał zarzuty wytwarzania środków odurzających. Za ten czyn grozi do 15 lat więzienia. 79-latek został aresztowany na 3 miesiące. Kompani mężczyźni usłyszeli zarzuty udziału w wytwarzaniu narkotyków.

Wstępne badania wykazały, że wytworzona amfetamina miała bardzo wysoki stopień czystości, a 79-letni „chemik” miał szeroką wiedzę na temat produkcji i cały czas doskonalił proces. Mężczyzna wykorzystywał nowatorską, mało znaną metodę, trudną do wykrycia.
Źródło info i foto: RMF24.pl