Nocna strzelanina w Dębogórze. Nie żyje jedna osoba

35-letni mężczyzna zginął w nocnej strzelnianie w Dębogórze pod Poznaniem. Ranna do szpitala trafiła jego krewna, która jak się okazało była celem napastnika. Sprawca krótko potem próbował popełnić samobójstwo. Do strzelaniny doszło podczas domowej awantury. 58-letni mężczyzna usiłował zabić swoją byłą partnerkę.

Kobieta została postrzelona w okolice podbrzusza, rany na szczęście okazały się niegroźne. Życiu 41-latki – jak mówią policjanci – nic nie zagraża. Chwilę potem sprawca postrzelił w klatkę piersiową brata swojej byłej partnerki. 35-letni mężczyzna zginął na miejscu.

Po całym zajściu sprawca postrzelił się w głowę. Przeżył. W stanie krytycznym trafił do szpitala. Jest utrzymywany przy życiu przez aparaturę medyczną. Sprawca strzelaniny miał pozwolenie na broń – ustalił reporter RMF FM Mateusz Chłystun. Strzały padły z legalnie posiadanego przez niego pistoletu. Mężczyzna miał na niego pozwolenie od 19 lat.

Okoliczności zdarzenia wyjaśniają policjanci i prokurator. Po decyzji lekarzy możliwe będzie przesłuchanie poszkodowanej kobiety.
Źródło info i foto: RMF24.pl

24-latek wyrzucił babcię przez okno i okradł mieszkanie. Gotowy akt oskarżenia

Prokuratura skierowała akt oskarżenia do sądu przeciwko 24-letniemu mężczyźnie, któremu zarzucono zabójstwo babci oraz rozbój na byłej partnerce – poinformowała w piątek PAP rzeczniczka Prokuratury Krajowej Ewa Bialik.

Akt oskarżenia przeciwko 24-latkowi do Sądu Okręgowego w Gdańsku skierowała Prokuratura Rejonowa w Wejherowie. Według śledczych, mężczyzna ten 19 września 2019 roku miał wypchnąć swoją 80-letnią babcię przez okno. Pokrzywdzona została przetransportowana do szpitala, gdzie zmarła – przekazała rzeczniczka Prokuratury Krajowej. Z opinii sądowo-lekarskiej wynika, że przyczyną śmierci 80-latki był wstrząs urazowy oraz niewydolność oddechowa, będące skutkiem licznych uszkodzeń ciała, do których doszło podczas upadku z wysokości” – podkreśliła prokurator.

Jak ustalili śledczy, 24-latek miał przyjść do babci i zażądać od niej pieniędzy. Gdy kobieta odmówiła, została przez niego wypchnięta przez okno. Oskarżony zabrał należące do pokrzywdzonej pieniądze w kwocie 578 złotych, biżuterię oraz telefony komórkowe o łącznej wartości 565 złotych – tłumaczyła.

Dodatkowo mężczyzna został oskarżony o rozbój na swojej byłej partnerce, od której także zażądał pieniędzy. Kobieta odmówiła. Gdy próbowała wyjść z mieszkania, zablokował jej drzwi i szarpał ją. Pokrzywdzona wyciągnęła z portfela 20 zł, które mężczyzna zabrał i wyszedł z mieszkania – dodała.

24-latek został zatrzymany tego samego dnia. Od tamtego momentu przebywa w areszcie. Za zarzucane czyny może mu grozić nawet dożywocie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Jest akt oskarżenia ws. usiłowania zabójstwa sędziego i prokuratora

Prokuratura skierowała akt oskarżenia do Sądu Okręgowego w Kielcach przeciwko Pawłowi K, podejrzanemu m.in. o usiłowanie zabójstwa dwóch osób: sędziego i prokuratora. Grozi mu dożywocie. Do zdarzenia doszło w nocy z 3 na 4 kwietnia 2019 w Ostrowcu Świętokrzyskim. Paweł K., jak ustalono podczas śledztwa, od wieczora obserwował dom, w którym mieszkało małżeństwo – sędzia i prokurator.

– Gdy oboje już położyli się spać, sprawca około godziny 1 w nocy dokonał podpalenia budynku domu jednorodzinnego. Szczęśliwie pokrzywdzeni obudzili się chwilę później i zdołali się ewakuować z płonącego domu. Na miejsce przybyła straż pożarna i podjęła akcję gaśniczą – powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach Daniel Prokopowicz.

Sędzia prowadziła wobec oskarżonego czynności procesowe

Zebrany materiał dowodowy, w postaci przede wszystkim wyników oględzin miejsca zdarzenia, zeznań świadków, nagrań z monitoringu, wstępnych opinii biegłych z zakresu pożarnictwa – pozwolił na ustalenie przebiegu zdarzenia i jego sprawcy, którym okazał się Paweł K. Został on zatrzymany przez policjantów wieczorem 4 kwietnia ubiegłego roku

– Pokrzywdzona w tej sprawie to sędzia Wydziału III Karnego Sądu Okręgowego w Kielcach, która w przeszłości prowadziła wobec Pawła K. czynności procesowe. Pokrzywdzony to prokurator ostrowieckiej Prokuratury Rejonowej. Podczas śledztwa ustalono że zdarzenie ma związek z czynnościami służbowymi pokrzywdzonej – dodał Prokopowicz.

6 kwietnia ubiegłego roku prokurator przedstawił Pawłowi K. „zarzut usiłowania zabójstwa pokrzywdzonych i sprowadzenia zdarzenia zagrażającego mieniu w wielkich rozmiarach w postaci pożaru domu pokrzywdzonych, które to zdarzenie zagrażało położonym w pobliżu innym zabudowaniom”.

Zarzucono mu popełnienie czterech przestępstw

Prokopowicz poinformował, że w piątek prokurator skierował w tej sprawie akt oskarżenia do Sądu Okręgowego w Kielcach. Oskarżonemu zarzucono popełnienie czterech przestępstw „usiłowanie zabójstwa dwóch osób i zniszczenie mienia znacznej wartości (ponad 200.000 zł) poprzez podpalenie domu, w którym spali pokrzywdzeni. Znieważenia pięciu funkcjonariuszy policji podczas i w związku z pełnieniem przez nich obowiązków służbowych. Kierowania gróźb zniszczenia mienia poprzez podpalenie oraz spowodowania uszczerbku na zdrowiu wobec dwóch policjantów” – powiedział Prokopowicz.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach zaznaczył, że wszystkie te czyny miały miejsce od 4 do 5 kwietnia ubiegłego roku. Po przeprowadzonej obserwacji sądowo-psychiatrycznej biegli zgodnie orzekli, że w czasie popełniania zarzucanych mu czynów Paweł K. miał zachowaną zdolność do rozpoznania ich znaczenia i pokierowania swoim postępowaniem.

Nie przyznał się do postawionych zarzutów

Przesłuchany w charakterze podejrzanego Paweł K. nie przyznał się do przedstawionych mu zarzutów i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień.

– Oskarżony pozostaje tymczasowo aresztowany, za zarzucane mu czyny grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności. W przeszłości był czterokrotnie karany, w tym za przestępstwa podobne do obecnie zarzucanych, tj. m.in. przeciwko mieniu, wolności, czy przeciwko działalności instytucji państwowych – podkreślił Prokopowicz.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Wójt gminy Zgierz brutalnie pobita

W stanie krytycznym trafiła do szpitala wójt gminy Zgierz Barbara Kaczmarek. 58-letnia kobieta została dotkliwie pobita. Policja zatrzymała jej 34-letniego syna. Okoliczności sprawy bada policja pod nadzorem prokuratora. Informację, którą jako pierwsze podało Radio Łódź, potwierdził w sobotę rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania.

„58-letnia kobieta trafiła do szpitala w piątek wieczorem w stanie krytycznym, z poważnymi i rozległymi obrażeniami głowy. Pogotowie powiadomił jej syn, który twierdził, że znalazł matkę nieprzytomną w łóżku. Biegły stwierdził jednak, że uraz głowy jest prawdopodobnie konsekwencją pobicia. W tej sprawie został zatrzymany 34-letni syn kobiety” – przekazał rzecznik.

Prok. Kopania dodał, że na miejscu zamieszkania kobiety trwa dokładne ustalanie okoliczności zdarzenia, zabezpieczane są ślady. Prokuratorzy w najbliższym czasie podejmą decyzję, co do ewentualnych zarzutów wobec zatrzymanego. Rzecznik poinformował, że kobieta jest nieprzytomna. Jej stan jest określany jako krytyczny. Kaczmarek funkcję wójta gminy Zgierz sprawuje od 2014 roku. Jest pierwszą kobietą wybraną w tej gminie na to stanowisko.
Źródło info i foto: interia.pl

W mieszkaniu na warszawskim Grochowie odnaleziono ciała dwojga emerytów. Niewykluczony udział osób trzecich

Ciała dwojga starszych ludzi znaleziono w jednym z mieszkań na Grochowie w Warszawie – Nie wykluczamy udziału osób trzecich – poinformował podkom. Rafał Retmaniak z Komendy Stołecznej Policji. Ciała emerytów znaleziono w ich mieszkaniu przy ul. Osowskiej w czwartek około godz. 19.00.

– W godz. wieczornych dostaliśmy informację od zaniepokojonej rodziny, że ze starszym małżeństwem nie ma kontaktu. Policjanci udali się pod wskazany adres. Niestety, na miejscu w mieszkaniu odnaleźli ciała dwójki starszych ludzi – powiedział podkom. Rafał Retmaniak z Komendy Stołecznej Policji.

Jak dodał, na miejscu pracował prokurator i czynności są wykonywane pod jego nadzorem. – Nie możemy na tym etapie wykluczyć udziału osób trzecich – przekazał podkom. Rafał Retmaniak.
Źródło info i foto: TVP.info

Bydgoszcz: Ciała dwóch niemowląt w jednym z mieszkań. Prokuratura ujawnia nowe informacje

– Z naszych ustaleń wynika, że po porodzie bliźniąt, który miał miejsce w grudniu, kobieta zapadła na depresję poporodową. Była pod opieką lekarza, zażywała leki – poinformowała Agnieszka Adamska-Okońska z Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy. W poniedziałek służby znalazły ciała dwóch chłopców, mimo reanimacji nie udało się ich uratować. Z kolei matka w ciężkim stanie trafiła do szpitala.

Do zgonu niemowląt doszło w poniedziałek.

– Z okoliczności, które zostały ujawnione na miejscu zdarzenia wynika, że zgon dzieci mógł nie być naturalny, dlatego przyjęto wstępną kwalifikację z art. 148 kodeksu karnego. Na razie stan 40-letniej matki dzieci, która przebywa w szpitalu, nie pozwala na jej przesłuchanie – powiedziała prokurator Adamska-Okońska.

Z ustaleń prokuratury wynika, że kobieta mieszkała razem z mężem, pięcioletnią córeczką i 2-miesięcznymi chłopczykami. Wiadomo, że kobieta cierpiała na zaburzenia związane z depresją poporodową. Z tego powodu leczyła się i zażywała leki. Opiekował się nią mąż, ale we wtorek musiał wyjść. Mężczyzna poprosił sąsiadkę, aby za jakiś czas poszła do mieszkania.

Starsza siostra bliźniaków była w przedszkolu. Gdy sąsiadka weszła do mieszkania, znalazła w łóżeczkach niemowlęta, które nie dawały oznak życia. Natychmiast wezwała pogotowie ratunkowe.

Na miejsce przyjechali ratownicy medyczni i policjanci. Prowadzona przez ratowników długotrwała reanimacja zakończyła się niepowodzeniem. Stan kobiety był na tyle zły, że została przewieziona do szpitala. Według lekarzy była ona w stanie bezpośrednio zagrażającym życiu. Na ciałach chłopców nie stwierdzono obrażeń.

Dotychczas nie udało się śledczym przesłuchać męża kobiety, który z powodu „silnych przeżyć” przebywa w szpitalu.

– Na razie jest za wcześnie mówić, jak doszło do śmierci bliźniaków, bierzemy pod uwagę różne wersje – dodała rzeczniczka prokuratury.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Podkarpackie: Ciało kobiety znalezione w stawie wodnym

Fot. Damian Klamka/East News Tasma policyjna.

Unoszące się na wodzie ciało kobiety znaleziono w stawie wodnym w jednej z podkarpackich miejscowości. Zauważył je przechodzący tamtędy mężczyzna. Śledczy wyjaśniają przyczyny oraz okoliczności jej śmierci. Makabrycznego odkrycia, o którym informuje rzeszowska „Gazeta Wyborcza”, dokonał w piątek ok. godz. 11 mężczyzna przechodzący nieopodal stawu wodnego w Rakszawie (pow. łańcucki, woj, podkarpackie). 

Na tafli wody unosiło się ciało kobiety. Natychmiast zaalarmował więc policję, na miejsce przybył także prokurator oraz służby medyczne. Niestety, pomimo przeprowadzonej akcji reanimacyjnej, kobiety nie udało się uratować. Śledczy będą teraz wyjaśniać przyczyny oraz dokładne okoliczności śmierci denatki. Pracują również nad ustaleniem jej tożsamości. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

FBI przesłucha księcia Andrzeja. Chodzi o jego związki z Jeffrey’em Epstein’em

FBI skontaktowało się z prawnikami brytyjskiego księcia Andrzeja. Rozmowa dotyczyła możliwości przesłuchania księcia Andrzeja w sprawie dotyczącej działalności i śmierci amerykańskiego miliardera Jeffreya Epsteina. O sprawie poinformował prokurator dla Południowego Dystryktu Nowego Jorku Geoffrey Berman.

Berman podczas konferencji prasowej przed nowojorską posiadłością Epsteina stwierdził, że śledczy spotkali się z „zerową współpracą” ze strony księcia.

Prokurator nie chciał mówić o szczegółach śledztwa w sprawie Epsteina. Stwierdził jednak, że „sprawa nie zakończyła się wraz z jego śmiercią”.

Jeffrey Epstein nie mógł zrobić tego, co zrobił, bez pomocy innych i mogę zapewnić, że śledztwo posuwa się do przodu – powiedział.

Książę Andrzej wycofuje się z pełnienia obowiązków

W listopadzie ub.r. książę Andrzej ogłosił, że wycofuje się z pełnienia obowiązków „w dającej się przewidzieć przyszłości”. Miało to związek z oskarżeniami Amerykanki Virginii Giuffre, która twierdzi, że jako 17-latka była przez niego wykorzystywana seksualnie. Miała mu zostać „dostarczona” przez Epsteina.

Ogłaszając wycofanie się z pełnienia obowiązków, książę zadeklarował, że „gotów jest pomóc każdej stosownej agencji w prowadzonych przez nią dochodzeniach, jeśli zajdzie taka potrzeba”. Książę zaprzecza, by odbywał z Giuffre stosunki seksualne. W listopadzie ub.r. w rozmowie z BBC stwierdził, że nie przypomina sobie, żeby ją kiedykolwiek spotkał.

Miliarder oskarżony o przestępstwa seksualne

Epstein, oskarżony o nakłanianie do prostytucji i wykorzystywanie seksualne nieletnich dziewcząt, zmarł w areszcie 10 sierpnia ub.r. 66-letniemu miliarderowi, który utrzymywał, że jest niewinny, groziło do 45 lat pozbawienia wolności; jego proces miał rozpocząć się w czerwcu 2020 roku.

W grudniu ub.r. Reuters, powołując się na źródła w organach ścigania, podawał, że śledztwem FBI objęte są osoby, które miały ułatwiać nielegalne działania Epsteina, m.in. Brytyjka Ghislaine Maxwell, wieloletnia współpracowniczka Epsteina.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Jest akt oskarżenia przeciwko Jarosławowi Ł. ps. „Masa”

Prokurator skierował do sądu akt oskarżenia przeciwko Jarosławowi Ł. ps. Masa, Zbigniewowi G. – byłemu naczelnikowi wydziału wywiadu kryminalnego jednej z komend wojewódzkich policji oraz 20 innym osobom – poinformowała w poniedziałek rzeczniczka Prokuratury Krajowej Ewa Bialik.

Jak przekazała prokurator Ewa Bialik, akt oskarżenia do Sądu Okręgowego w Łodzi skierował 22 stycznia prokurator Lubelskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej.

Korupcja, fałszywe zeznania, paserstwo

– Prokurator oskarżył Jarosława Ł. ps. Masa o popełnienie siedemnastu czynów w tym m.in. oszustwa co do mienia znacznej wartości, czynów o charakterze korupcyjnym, fałszywych zeznań, przywłaszczenia powierzonego mienia, paserstwa oraz udaremniania zaspokajania wierzycieli – wskazała prokurator. Za zarzucane czyny „Masie” może grozić do 10 lat więzienia.

Ewa Bialik dodała, że prokurator w akcie oskarżenia wysłanym do sądu oskarżył Zbigniewa G. byłego naczelnika wydziału wywiadu kryminalnego jednej z komend wojewódzkich policji o popełnienie dziesięciu czynów w tym o charakterze korupcyjnym oraz ujawnienia informacji niejawnych. Za te czyny także grozi kara do 10 lat więzienia.

Oszustwa kredytowe

– Pozostałe osoby zostały oskarżone o popełnienie szeregu czynów, w tym o charakterze korupcyjnym, oraz oszustw co do mienia znacznej wartości – poinformowała rzeczniczka Prokuratury Krajowej. Te zarzuty również zagrożone są karą 10 lat więzienia.

Jak tłumaczyła prokurator Bialik, postępowanie dotyczyło oszustw kredytowych. Przestępstwa te, zdaniem prokuratury, polegały na doprowadzeniu do niekorzystnego rozporządzenia mieniem szeregu banków, powoływania się na wpływy w instytucjach państwowych oraz udzielania korzyści majątkowych jak i wyłudzania usług budowlanych.

– Śledztwo dotyczyło również wielokrotnego udzielania korzyści majątkowych naczelnikowi wydziału wywiadu kryminalnego jednej z komend wojewódzkich policji w związku z pełnioną przez niego funkcją publiczną, wyłudzania odszkodowań komunikacyjnych, ujawniania informacji niejawnych, udzielania substancji psychotropowych, udaremniania zaspokajania wierzycieli, składania zawiadomień o przestępstwach niepopełnionych i składania fałszywych zeznań – podkreśliła prokurator.

– Ponadto postępowanie obejmowało przywłaszczenie pieniędzy, nabywanie artykułów higienicznych oraz produktów spożywczych uzyskanych w wyniku czynu zabronionego oraz przyjmowania korzyści majątkowych przez funkcjonariusza policji oraz wielu innych – dodała.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Sąd Apelacyjny uchylił wyrok uniewinniający Adama Z.

Sąd Apelacyjny w Poznaniu uchylił wyrok sądu pierwszej instancji, który uniewinnił Adama Z. od zarzutu zabójstwa Ewy Tylman. Sprawa została skierowana do ponownego rozpatrzenia. Decyzja sądu drugiej instancji jest prawomocna. – Sąd pierwszej instancji wydał niewłaściwy wyrok. Sąd Apelacyjny nie ma wątpliwości, że prokurator i oskarżyciele posiłkowi mają rację, stawiając zarzuty błędu w ustaleniach faktycznych – powiedział sędzia Marek Kordowiecki, uzasadniając decyzję o uchyleniu wyroku uniewinniającego Adama Z.

Sąd uchylił wyrok uniewinniający Adama Z. Pełnomocnicy: Mógł działać pod wpływem adrenaliny

Odwołanie od wyroku sądu pierwszej instancji złożyła poznańska prokuratura i pełnomocnicy rodziny Ewy Tylman. W swojej apelacji odnosili się do uzasadnienia wyroku Sądu Okręgowego. Ten stwierdził, że Adam Z. nie byłby w stanie w ciągu pięciu minut i ośmiu sekund dokonać zabójstwa Ewy Tylman, a następnie przeciągnąć jej zwłoki i wrzucić do Warty. To, że jest to niemożliwe, wykazał eksperyment procesowy. Pełnomocnicy rodziny Ewy Tylman stwierdzili jednak, że Adam Z. mógł to zrobić, jeśli działał pod wpływem adrenaliny.

– Adrenalina sprawia, że organizm człowieka przestawia się na specjalny tryb. Mięśnie lepiej pracują, człowiek zyskuje pod wpływem adrenaliny siłę. W chwilach zagrożenia potrafi podnieść ciężkie przedmioty i porusza się szybciej. Wyostrza się zdolność do podejmowania decyzji – powiedział mecenas Wojciech Wiza, którego słowa cytuje „Głos Wielkopolski”.

Mecenas Mariusz Paplaczyk, który wraz z Wojciechem Wizą reprezentuje rodzinę Ewy Tylman, stwierdził, że sąd powinien przemyśleć nie tylko uchylenie wyroku, ale zwrócenie sprawy do prokuratury po to, by mogła ona przeprowadzić dodatkowe postępowanie.
Źródło info i foto: Gazeta.pl