Posts Tagged “prokuratorzy”

Przechodzień znalazł martwego noworodka na trawniku obok jednej z ulic Wałbrzycha. Sprawę wyjaśnia już policja. Wytypowany także dwie osoby, które mogą być powiązane ze śmiercią dziecka. Świadek znalazł martwe niemowlę ok. południa na trawniku przy ul. Niepodległości na wałbrzyskim Podgórzu. Natychmiast zadzwonił na nr 112, a z centrum powiadamiania ratunkowego informację dostała policja, która błyskawicznie dotarła na miejsce. Przybyli tam również prokuratorzy.

Na razie nie wiadomo, jakie mogą być przyczyny śmierci dziecka. Śledczy już wytypowali dwie osoby, które mogą mieć związek z tą sprawą — to 28-letnia kobieta i 46-letni mężczyzna. Na razie trwa ustalanie, czy zatrzymana jest matką zmarłego noworodka.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Comments Brak komentarzy »

Zwrot w sprawie muzyków polskiej deathmetalowej grupy Decapitated, którzy zostali oskarżeni m.in. o zgwałcenie fanki. Przypomnijmy, że muzycy polskiej grupy Decapitated zostali aresztowani 10 września 2017 r. po koncercie w kalifornijskim mieście Santa Ana koło Los Angeles. Chodzi o zdarzenie, do którego doszło 31 sierpnia po występie deathmetalowej formacji w Spokane w stanie Waszyngton.

Pierwotnie informowano, że do zatrzymania doszło w związku z podejrzeniami o porwanie kobiety, która wcześniej uczestniczyła w koncercie. Portal dziennika “The Spokesman-Review” – powołując się na sądowe dokumenty – podał później, że jedna z kobiet oskarża czterech Polaków o gwałt zbiorowy.

W październiku muzycy zostali przewiezieni do Spokane, gdzie po postawieniu zarzutów uprowadzenia i gwałtu zbiorowego czekali na rozpoczęcie procesu.

Od początku sprawy członkowie Decapitated odrzucali zarzuty. W połowie grudnia 2017 r. Polacy zostali zwolnieni z aresztu w Spokane. Wbrew wcześniejszym doniesieniom, nie musieli wpłacić 100 tysięcy dolarów kaucji.

Teraz prokurator Kelly Fitzgerald przed rozpoczęciem procesu (rozprawa miała się rozpocząć 16 stycznia) zdecydowała o oddaleniu zarzutów bez wpływu na późniejsze rozstrzygnięcie. To oznacza, że może być wniesione nowe oskarżenie w późniejszym czasie.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

​Strażnik więzienny z Wrocławia, podejrzany o seksualne wykorzystanie osadzonej, został wydalony ze służby – dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada. W zeszłym miesiącu kobieta odsiadująca wyrok za kradzieże oskarżyła funkcjonariusza o gwałt. Prokuratorzy twierdzą, że strażnik więzienny przekroczył uprawnienia i nadużył władzy w celu “doprowadzenia kobiety do innych czynności seksualnych”.

W prokuraturze toczy się śledztwo, natomiast wewnętrzne postepowanie dyscyplinarne na tyle potwierdziło zarzuty, że szefostwo funkcjonariusza podjęło natychmiastową decyzję o wydaleniu go ze służby.

To najcięższa kara dyscyplinarna, lecz nie możemy tolerować tego typu zachowań – mówiła w rozmowie z Krzysztofem Zasadą rzeczniczka służby więziennej mjr Elżbieta Krakowska.

Strażnik został zatrzymany 14 października po tym, jak jedna z osadzonych wyznała wychowawczyni na oddziale kobiecym, że padła ofiarą gwałtu. Do zakładu wezwana została psycholog. Poinformowano kierownictwo. Dokonaliśmy kontroli szafki tego funkcjonariusza, a także jego komputera służbowego. Zebrany materiał dowodowy przekazaliśmy policji – mówił Tomasz Wołkowski, rzecznik prasowy Zakładu Karnego nr 1 we Wrocławiu.

Janusz M. był strażnikiem od 9 lat, w przeszłości miał już postępowanie dyscyplinarne. W 2013 roku za naruszenie dyscypliny służbowej został ukarany obniżeniem stopnia i wyznaczeniem na niższe stanowisko służbowe. Wtedy prokuratura umorzyła postępowanie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Rodzinny dramat w małej miejscowości pod Nowym Sączem w Małopolsce. Jak nieoficjalnie ustalili reporterzy RMF FM, mężczyzna prawdopodobnie zabił swoją żonę i dziecko, a później popełnił samobójstwo. Najpierw znaleziono ciało współwłaściciela okolicznego salonu meblarskiego. Szokującego odkrycia dokonał jeden z pracowników zakładu. Później w domu natrafiono także na zwłoki dwóch kolejnych osób.

Jak ustalili nieoficjalnie reporterzy RMF FM, mężczyzna prawdopodobnie udusił swoją około 34-letnią żonę, a później 7-letniego syna. Po wszystkim miał zostawić list pożegnalny i popełnić samobójstwo.

Na miejscu pracuje ekipa śledcza i prokuratorzy.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

List od papieża Franciszka oraz nagranie wideo Marty Herdy czytającej książeczkę dla dzieci opublikowali w ostatnich dniach rodzice Polki skazanej na dożywocie. W ubiegłym tygodniu sąd odrzucił jej apelację od wydanego rok temu wyroku.

Marta Herda z Arklow została uznana winna zabicia kolegi z pracy Csaby Orsosa z Węgier w 2013 roku. Rozpędzonym samochodem wjechała do morza, w wyniku czego mężczyzna utonął. Według prokuratorów, kobieta zrobiła to specjalnie, mając świadomość, że Csaba nie potrafi pływać. Polka podtrzymuje, że jest niewinna.

W momencie wypadku wyłącznie jej okno (kierowcy) było otwarte. W wyniku śledztwa ustalono również, że nieszczęśliwie zakochany chłopak przez dwa lata prześladował i nachodził Herdę, która nigdy nie dała mu do zrozumienia, że może mieć szansę na związek.

W miniony czwartek zakończyła się rozprawa przed irlandzkim sądem apelacyjnym. Podtrzymał on wyrok sądu pierwszej instancji: dożywocia.

Marta Herda i jej rodzina są zdeterminowani i zamierzają odwoływać się od wyroku do Irlandzkiego Sądu Najwyższego, a jeśli to nie pomoże, to do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.

Jednocześnie rodzice 30-latki założyli dwujęzyczną stronę internetową pomocdlamarty.pl. Wczoraj opublikowali na niej list przesłany w imieniu papieża Franciszka do matki skazanej. Korespondencję przetłumaczył na język angielski dziennik “Irish independent”.

“Szanowna Pani, w imieniu Jego Świątobliwości Franciszka dziękuję za list z dnia 15 grudnia br., w którym pisze Pani z wielkim bólem o trudnej sytuacji swojej Córki, osadzonej w więzieniu. Pragnę powiadomić, że Ojciec Święty ogarnia Panią i Jej córkę Martę swoją modlitwą, polecając Was miłosierdziu Bożemu. Jego Świątobliwość zachęca Panią do ufnej modlitwy i ofiarowania swoich spraw Matce Najświętszej, która również była pod krzyżem. (…) Bóg, bogaty w miłosierdzie, niech umocni Panią i Jej Córkę i pomoże w rozwiązaniu tej trudnej sytuacji” – można przeczytać w liście datowanym na 28 grudnia 2016 roku.

Korespondencję podpisał Mons. Paolo Borgia, asesor Sekcji ds. Ogólnych w Sekretariacie Stanu.

Wczoraj na stronie zostało opublikowane również wideo, w którym Herda czyta po polsku bajkę. Post został zatytułowany: “Czy ta osoba mogłaby kogokolwiek zabić?”. Kobieta miała przygotować nagranie dla dzieci swojej siostry. Wideo zostało zarejestrowane na tle półki z książkami. Według “Irish Independent”, Polka pracuje w Dóchas Centre w więzieniu Mountjoy jako bibliotekarka.
Źródło info i foto: onet.pl

Comments Brak komentarzy »

Prokuratorzy usiłują wyjaśnić, czy 55-letni mieszkaniec Opolszczyzny zabił swoją byłą żonę. Ciało kobiety przed dwoma dniami odnaleźli policjanci na terenie powiatu przeworskiego. Było ukryte w zaroślach. Mężczyzna dzień wcześniej popełnił samobójstwo.

We wtorek rano, policjanci z Przeworska zostali powiadomieni o znalezieniu zwłok mężczyzny. Jego ciało znajdowało się w budynku stodoły. Policjanci ustalili, że to 55-letni mieszkaniec Kędzierzyna-Koźla. Oględziny i przesłuchania świadków wstępnie wykluczyły, aby doszło do zabójstwa.

W pobliżu zabudowań odnaleziono samochód, którym mężczyzna przyjechał do swojej znajomej. We wnętrzu volkswagena śledczy znaleźli ślady krwi. To dało podstawę do dalszych działań.

Następnego dnia mieszkaniec powiatu przeworskiego zgłosił policjantom, że w rejonie łącznika autostradowego w miejscowości Gorliczyna znalazł damską torebkę z rzeczami należącymi do mieszkanki województwa opolskiego. Funkcjonariusze przeszukali ten teren. Jeden z policjantów zwrócił uwagę na porzucony w przydrożnym rowie worek, na którym były brunatne plamy. Nieco dalej, w zaroślach znaleziono zwłoki kobiety, były przykryte trawą i gałęziami.

W piątek rano potwierdzono, że to 54-letnia mieszkanka Kędzierzyna-Koźla, która poszukiwana była od kilku dni przez miejscową policję.
Źródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Nie wiadomo, kiedy dziecko przyszło na świat, ani czy wówczas żyło. Zwłoki noworodka zakopane w ziemi znaleziono w niewielkiej miejscowości Brzeziny w gminie Kraśniczyn (pow. krasnostawski). Ciało było w znacznym stanie rozkładu. Sprawę wyjaśniają śledczy z Zamościa.

Z medialnych doniesień wynika, że ciało dziecka mogło się znajdować pod ziemią nawet kilka lat. Póki co, nie ma pewności czy dziecko urodziło się żywe czy też zmarło już po porodzie. To może wyjaśnić zarządzona przez prokuraturę sekcja zwłok.

W związku z tą sprawą zatrzymana została 27-letnia mieszkanka powiatu krasnostawskiego. Prokuratorzy uważają, że to ona była matką dziecka.
Źródło info i foto: kronikatygodnia.pl

Comments Brak komentarzy »

Lubelscy prokuratorzy postawili zarzuty 36-letniemu Siergiejowi V., który w brutalny sposób zabił mieszkańca Kurowa. Zadał mu kilkanaście ciosów nożem, następnie ukradł portfel i zamierzał uciec na Ukrainę. Sprawcy grozi dożywocie.

– Zatrzymany usłyszał trzy zarzuty: zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem, ograbienie zwłok i kradzież z włamaniem. Pokrzywdzonemu ukradł kartę bankomatową, którą się posłużył. Nie przyznał się do winy – mówi w rozmowie z Onetem Agnieszka Kępka, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Oskarżonemu grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Siergiej V. złożył dzisiaj w prokuraturze wyjaśnienia, jednak śledczy nie chcą ujawnić treści jego zeznań. Skierowano wniosek o zastosowanie wobec niego tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy. Posiedzenie w tej sprawie odbędzie się jutro. Wiadomo już, że oskarżony zadał kilkanaście ran kłutych. – Sekcja zwłok wykazała, że rany śmiertelne zadano w szyję – dodaje prokurator Kępka.

36-letni Ukrainiec będzie odpowiadał za dokonanie brutalnego zabójstwo 32-letniego mieszkańca Kurowa w powiecie puławskim. Do zdarzenia doszło w nocy z soboty na niedzielę. Mężczyźni spędzili wieczór w tym samym barze w Kurowie. Między nimi doszło do kłótni. – Około godz. 4 nad ranem towarzystwo opuściło lokal, a następnie wszyscy udali się do domów. Jak się okazało, Sergiej poszedł za ofiarą, a gdy doszli na ulicę Wojska Polskiego, zadał mu ciosy nożem, ukradł portfel i zbiegł z miejsca zdarzenia – informowała mł. asp. Ewa Rejn-Kozak z Komendy Powiatowej Policji w Puławach.

Siergiej V. został zatrzymany w autobusie, który zmierzał w kierunku przejścia granicznego w Dorohusku. Ukrainiec chciał uciec do swojej ojczyzny, jednak powstrzymali go policjanci przy współpracy ze Strażą Graniczną. Sprawca od kilkunastu dni przebywał na terenie Kurowa, gdzie pracował w jednym z gospodarstw rolnych.
Źródło info i foto: onet.pl

Comments Brak komentarzy »

W siedzibie sądu w Rimini, na północy Włoch odbyła się w środę narada włoskich śledczych z delegacją polskiej prokuratury, przybyłą w związku z dochodzeniem w sprawie napadu na turystów z Polski. Strona polska wystąpiła o wgląd do akt sprawy – podała ANSA. Niebawem prokuratorzy wspólnie przesłuchają polską parę.

Delegacja prokuratury z Warszawy przyjechała do Rimini we wtorek w związku z wszczęciem również w Polsce śledztwa dotyczącego zgwałcenia młodej Polki i pobicia jej partnera przez czterech poszukiwanych wciąż sprawców – według doniesień – prawdopodobnie imigrantów z Afryki Północnej.

Prokurator Rimini Paolo Giovagnoli, informując o ponownym przesłuchaniu Polaków z udziałem polskich śledczych, powiedział: “Polacy padli ofiarą bardzo brutalnego ataku. Może teraz, gdy szok mija, przypomną sobie jakieś nowe fakty”.

Prokurator zaprzeczył doniesieniom o tym, że policja dotarła do świadków napadu. Wyraził satysfakcję z dotychczasowej pracy włoskiej policji. Powiedział, że śledztwo idzie w dobrą stronę i wykluczył wprowadzenie w Rimini dodatkowych środków bezpieczeństwa.

Włoskie media podały, że policja dysponuje portretami napastników dzięki komputerowemu przetworzeniu zapisu z różnych kamer monitoringu. Według agencji ANSA, sprawców napadu rozpoznał już na policyjnych zdjęciach obywatel Peru, którego w nocy z piątku na sobotę zaatakowała zapewne ta sama czteroosobowa grupa. Ranny mężczyzna został porzucony przy drodze.

Poszkodowana para Polaków ma opuścić szpital w poniedziałek.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Szokujące fakty w sprawie w tragicznego wypadku, w którym zginął poseł Kukiz 15, Rafał Wójcikowski. Jak ustaliła “Rzeczpospolita”, w aucie parlamentarzysty uszkodzony był przewód hamulcowy. Jak mogło do tego dojść?

“Rzeczpospolita” dotarła do nowych ustaleń w sprawie. Prokuratorzy ocenili, że przewód hamulcowy w aucie posła był niesprawny. – Odnotował to biegły, który badał stan techniczny auta. Uszkodzenie było między sztywnym a giętkim elementem przewodu. Odniosła się też do tego w swojej opinii Politechnika Łódzka, która nie dopatrzyła się podstaw do przyjęcia, że mogło dojść do celowego uszkodzenia. Na ten temat wypowie się też Instytut Sehna – powiedział rzecznik łódzkiej prokuratury Krzysztof Kopania. – Coraz więcej ustaleń wskazuje na to, że są uzasadnione podejrzenia, że nie był to zwykły wypadek, ale na tym etapie nie można o niczym przesądzać – podkreśla w rozmowie z “Rz” poseł Tomasz Rzymowski.

Przypomnijmy: Do tragicznego wypadku w którym zginął poseł Rafał Wójcikowski doszło w czwartek, 19 stycznia. Pierwszą informację służby odebrały 6.25. Do Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego zadzwonił jeden ze świadków zdarzenia. 10 minut później na miejsce tragedii wyruszyła karetka i dotarła na miejsce po 30 minutach. Równocześnie informacja trafiła do strażaków ze Skierniewic, ci przekazali ją również do OSP Paplin. – Ze zgłoszenia wynikało, że w wypadku jest jedna osoba poszkodowana. Nie było mowy o reanimacji, czy braku czynności życiowych – powiedziała Dziennikowi Łódzkiemu Ewa Wcisło, rzecznik WSRM w Łodzi. Na miejsce przyjechał również druga “erka” z Białej Rawskiej. Wokół akcji służb narosło jednak wiele wątpliwości.

Świadek, który zadzwonił do Polskiego Radia, stwierdził, że próbował ratować posła Wójcikowskiego. Z jego relacji wynika, że po dotarciu na miejsce wypadku ratownicy zamiast przystąpić od razu do reanimacji, najpierw wyciągnęli automatyczny defibrylator zewnętrzny, który w dodatku nie działał, więc próbowali go uruchomić. – Ja wiem, że takie są procedury, ale życie ludzkie jest chyba ważniejsze – stwierdził.
Źródło info i foto: se.pl

Comments Brak komentarzy »