Posts Tagged “Prokuratura Krajowa”

Dwóm kolejnym osobom białostocka delegatura Prokuratury Krajowej postawiła zarzuty w śledztwie dotyczącym podejrzeń wyłudzenia pieniędzy na szkodę Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie, m.in. poprzez pozorne umowy w latach 2014-2015. W środę CBA informowało o zatrzymaniu siedmiu pracowników naukowych WAT. Okazało się, że zatrzymanych miało być w sumie dziewięć osób. Wiedząc o działaniach funkcjonariuszy Biura, dwie same się zgłosiły do organów ścigania.

Jak twierdzi prok. Iwona Kruszewska, szefowa Podlaskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej, zarzuty były takie same, jak w przypadku pozostałych siedmiu podejrzanych pracowników naukowych WAT w Warszawie. Śledztwo, którego głównym wątkiem są nieprawidłowości przy rozdziale publicznych pieniędzy, prowadzone jest w Białymstoku od dwóch lat. Wcześniej przez prokuraturę apelacyjną, teraz przez wydział zamiejscowy Prokuratury Krajowej.

Kto usłyszał zarzuty?

Wśród osób podejrzanych największą grupę stanowią obecni i byli pracownicy WAT. Zarzuty postawiono m.in. byłemu rektorowi tej uczelni. Wśród wcześniej zatrzymanych byli też np. dyrektor Wojskowego Instytutu Medycyny Lotniczej (WIML), kierownik Działu Informatyki WAT i b. minister zdrowia Mariusz Ł. który pracował jako dyrektor Centrum Inżynierii Biomedycznej WAT.

Prokuratura nie wnosiła o areszt, zastosowała wobec nich poręczenia majątkowe, a w kilku przypadkach – również zawieszenie w czynnościach służbowych.

Delegatura CBA w Białymstoku prowadzi także – w tym wypadku pod nadzorem Wydziału ds. Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Warszawie – inne śledztwo dotyczące nieprawidłowości w działalności WAT przy projektach i umowach, gdzie osobami podejrzanymi są byli i obecni żołnierze zawodowi.

To wątek wyłączony ze sprawy prowadzonej w Białymstoku, dotyczący dziesięciu osób. W sprawie, która nadal prowadzona jest w Białymstoku, podejrzanych jest 25 osób.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

7109 zarzutów wyłudzenia z NFZ refundacji za niewykonane świadczenia przestawiła Prokuratura Okręgowa w Bydgoszczy stomatologowi Krzysztofowi B. z Inowrocławia; w latach 2006-2014 nienależnie dostał 712,5 tys. zł – poinformowała we wtorek Prokuratura Krajowa. Lekarz został poniedziałek zatrzymany i doprowadzony do prokuratury okręgowej, gdzie przedstawiono mu zarzuty.

Krzysztof B. prowadził przychodnię stomatologiczną w Inowrocławiu i miał zawartą umowę z NFZ. W dokumentacji medycznej pacjentów wpisywał fikcyjne świadczenia, a następnie wykazywał tych pacjentów w raportach statystycznych, stanowiących dokumenty rozliczeniowe. Dokumenty przysyłał drogą elektroniczną do NFZ, a potem na tej podstawie uzyskiwał nienależną refundację za leczenie.

Jak podano, podejrzany od końca stycznia 2006 r. do końca 2014 r. “doprowadził Kujawsko-Pomorski Oddział NFZ do niekorzystnego rozporządzenia mieniem” w łącznej wysokości 712525 zł.

Zarzuty popełnienia ponad 7 tys. przestępstw

Prokurator przestawił Krzysztofowi B. zrzuty popełnienia 7109 przestępstw, przewidzianych w art. 271 par. 3 Kodeksu karnego (poświadczenie nieprawdy przez funkcjonariusza publicznego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej) i art. 286 par. 1 Kodeksu karnego (doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w celu osiągnięcia korzyści majątkowej). Oba przestępstwa są zagrożone karą od sześciu miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.

Stomatolog nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień. Prokurator zastosował wobec podejrzanego dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju z jednoczesnym zatrzymaniem paszportu. Z uwagi na wysokość szkody zastosowano również zabezpieczenie majątkowe w łącznej kwocie 340 tys. zł, na co składają się ruchomości – pojazdy i sprzęt elektroniczny, a także pieniądze w kwocie 140 tys. zł i 4320 euro oraz zabezpieczenie lokalu niemieszkalnego o szacunkowej wartości 130 tys. złotych.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Jest akt oskarżenia przeciwko czterem policjantom z Poznania, którzy zlekceważyli prośby o pomoc 21-letniej Moniki z podpoznańskich Żernik. W marcu 2016 dziewczyna została zamordowana przez byłego partnera. Śledztwo prowadziła Prokuratura Krajowa. Prokuratura oskarżyła funkcjonariuszy o niedopełnienie obowiązków służbowych, przekroczenie uprawnień i poświadczenie nieprawdy w dokumentach.

Miesiąc przed śmiercią dziewczyna kilka razy zgłaszała funkcjonariuszom, że były partner znęca się nią psychicznie i fizycznie, pisała tez do prokuratury, ze boi się mężczyzny, a prokuratura prosiła policjantów, zęby sprawdzili czy kobieta jest bezpieczna. Niestety, policjanci zignorowali tę sprawę.

34-letni Sławomir B zaatakował nożem 21-latkę na parkingu firmy, w której pracowała. Zadał jej ponad 20 ciosów nożem i uciekł, kilka dni później popełnił samobójstwo.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Comments Brak komentarzy »

Zarzuty korupcyjne postawiła Prokuratura Regionalna we Wrocławiu byłej urzędniczce Ministerstwa Sprawiedliwości Marzenie K., byłemu dziekanowi Okręgowej Rady Adwokackiej mec. Grzegorzowi M. i biznesmenowi Januszowi P., zatrzymanym ws. reprywatyzacji Chmielnej 70 – podała Prokuratura Krajowa w komunikacie.

Zarzuty korupcyjne w tej sprawie usłyszeli również były zastępca dyrektora Biura Gospodarki Nieruchomościami Urzędu m.st. Warszawy Jakub R. i jego matka, adwokat Alina D.

Zarzuty są związane z przyjęciem oraz wręczeniem korzyści majątkowej znacznej wartości w łącznej wysokości nie mniejszej niż 31 mln 410 tys. zł oraz obietnicą korzyści majątkowej znacznej wartości w kwocie 2 mln 500 tys. zł – podano w komunikacie.

PK podała, że łapówki zostały i miały zostać wręczone w zamian za zachowania stanowiące naruszenie przepisów prawa. Naruszenie to polegało na wydaniu dwóch decyzji administracyjnych dotyczących ustanowienia na 99 lat prawa użytkowania wieczystego do niezabudowanego gruntu położonego w Warszawie przy Placu Defilad 1 (dawna Chmielna 70) oraz w Warszawie przy ul. Karowej 14/15, pomimo braku podstaw prawnych podjęcia takich decyzji – podano w komunikacie.

Według komunikatu prokuratur ogłosił również zmienione zarzuty b. zastępcy dyrektora Biura Gospodarki Nieruchomościami Urzędu m.st. Warszawy Jakubowi R. i jego matce, adwokat Alinie D. Dotyczą one doprowadzenia pokrzywdzonych do niekorzystnego rozporządzenia mieniem wielkiej wartości w kwocie nie mniejszej niż 13 mln 207 tys. zł. R i D. mieli zdaniem prokuratury dopuścić się oszustwa w związku z uzyskaniem prawa własności i użytkowania wieczystego nieruchomości położonej w Kościelisku przy ul. Salamandry 30 oraz w Warszawie przy ul. Morszyńskiej 27.

Zdaniem prokuratury adwokat Alina D. i adwokat Robert N. (oboje przebywają w areszcie) reprezentowali dwie linie spadkobierców polskiego generała Tadeusza K. – angielską i kanadyjską. Jak twierdzą śledczy, adwokaci wprowadzali w błąd spadkobierców m.in. co do czynności prawnych, które podejmują i roszczeń wchodzących w skład spadku po polskim generale. Zbyli oni na rzecz podstawionych osób prawa i roszczenia do nieruchomości wchodzących w skład masy spadkowej. Do zbycia praw i roszczeń doszło po znacznie zaniżonych kwotach, nie odpowiadających ich rzeczywistej, rynkowej wartości – poinformowała prokuratura.

Podano również, że przy popełnieniu tego przestępstwa wspólnie i w porozumieniu z Aliną D. i Robertem N. oraz innymi podejrzanymi w tej sprawie współdziałał także podejrzany Jakub R. Ponadto podejrzanym: Alinie D. i Jakubowi R. zarzucono popełnienie czynu z art. 270 par. 1 kodeksu karnego polegającego na podrobieniu dokumentów – czytamy w komunikacie.

W toku postępowania ustalono, że wartość użytkowania wieczystego nieruchomości położonych przy ul. Karowej 14/15 w Warszawie, przy Placu Defilad 1 (dawna Chmielna 70) w Warszawie i przy ul. Salamandry 30 w Kościelisku, objętych bezprawnymi decyzjami wydanymi przez podejrzanego Jakuba R. wynosi 62 mln 520 tys. zł – poinformowano prokuratura.

Dziś wrocławski sąd decyduje o areszcie dla byłej urzędniczki MS Marzenie K., byłego dziekana Okręgowej Rady Adwokackiej mec. Grzegorza M. i biznesmena Janusza P. Były zastępca dyrektora Biura Gospodarki Nieruchomościami Urzędu m.st. Warszawy Jakub R. i jego matka, adwokat Alina D. byli wcześniej aresztowani ws. reprywatyzacji.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Prokuratura Krajowa złożyła wniosek do sądu o tymczasowe aresztowanie dla Roberta J. Mężczyzna usłyszał wczoraj zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Jest podejrzany o zamordowanie i oskórowanie 19 lat temu studentki Katarzyny Z. Teraz sąd ma 24 godziny na podjęcie decyzji o tym, czy Robert J. trafi za kratki. Prokuratura zdradza też nowe fakty.

Wczoraj (5 października 2017 roku) Robertowi J. prokurator ogłosił zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem 23-letniej studentki religioznawstwa z Krakowa (art. 148 par. 2 pkt 1 kodeksu karnego). Przestępstwo to zagrożone jest karą na czas nie krótszy od 12 lat pozbawienia wolności, karą 25 lat pozbawienia wolności, albo karą dożywotniego pozbawienia wolności.

Podejrzany Robert J. złożył obszerne wyjaśnienia i odmówił odpowiedzi na niektóre z zadawanych mu pytań. Czynność przesłuchania była utrwalana za pomocą urządzenia rejestrującego obraz i dźwięk.

Z uwagi na charakter sprawy, a także z uwagi na dobro śledztwa, prokuratura nie udziela więcej informacji na temat treści wyjaśnień złożonych przez podejrzanego.

W toku śledztwa ustalono, że do zabójstwa studentki z Krakowa doszło pomiędzy 12 listopada 1998 roku a 6 stycznia 1999 roku. Jej niektóre szczątki w postaci skóry tułowia, nogi i innych części ciała ujawniono w Wiśle w dniach 7 i 14 stycznia 1999 roku.

12 listopada 1998 roku, stosując przemoc fizyczną, podejrzany pozbawił pokrzywdzoną wolności, zatrzymując ją i przetrzymując wbrew jej woli w zamkniętym pomieszczeniu, utrzymując ją w tym czasie w stanie bezbronności poprzez podawanie jej określonych związków chemicznych.

W czasie uwięzienia Robert J., zanim dokonał zabójstwa pokrzywdzonej, torturował ją, maltretował i męczył fizycznie i psychicznie. Zadał jej szereg ciosów w postaci kopnięć, bił narzędziem twardym, tępym i tępokrawędzistym oraz ostrokrawędzistym, jakim jest np. nóż, a także oskórował swoją ofiarę. Te niezwykle brutalne działania sprawcy doprowadziły do śmierci pokrzywdzonej 23-letniej studentki religioznawstwa z Krakowa.

Sprawca działał w wyniku motywacji patologicznej o podłożu seksualnym, w celu zaspokojenia swojego patologicznego popędu seksualnego, a także w celu pozbawienia życia ofiary ze szczególnym okrucieństwem.
Źródło info i foto: onet.pl

Comments Brak komentarzy »

Do sądu trafił akt oskarżenia przeciwko prezesowi Najwyższej Izby Kontroli Krzysztofowi Kwiatkowskiemu, dawnemu baronowi PSL na Podkarpaciu Janowi B. i przeciwko kontrolerowi w rzeszowskiej delegaturze NIK Pawłowi A. Informację w tej sprawie przekazała Prokuratura Krajowa. Zarzuty dotyczą ustawiania konkursów na kierownicze stanowiska w NIK.

Według śledczych, Krzysztof Kwiatkowski popełnił cztery przestępstwa związane z konkursami na wysokie stanowiska w Najwyższej Izbie Kontroli. Chodzi o nadużycie władzy w postępowaniach, które miały wyłonić szefa delegatury NIK w Łodzi, wiceszefa delegatury rzeszowskiej i wicedyrektora Departamentu Środowiska w centrali Izby. Kwiatkowski ma również zarzut podżegania do przekroczenia uprawnień przez ówczesnego wiceprezesa NIK Mariana Cichosza w związku z postępowaniem konkursowym na stanowisko dyrektora rzeszowskiej delegatury Izby.

Były lider ludowców i poseł PSL Jan B. ma trzy zarzuty: chodzi o podżeganie do nadużycia władzy w związku z konkursami na dyrektora i wicedyrektora delegatury NIK w Rzeszowie oraz podżeganie do przekroczenia uprawnień przez wspomnianego wcześniej Mariana Cichosza.

Pawłowi A. – kontrolerowi w rzeszowskiej delegaturze NIK – zarzucono w akcie oskarżenia przekazywanie Janowi B. informacji i materiałów, które uzyskiwał w związku z wykonywaniem czynności kontrolnych objętych tajemnicą kontrolerską NIK.

Według prokuratury, oskarżeni mieli dopuścić się opisanych w zarzutach przestępstw w okresie od lipca do grudnia 2013 roku.

Żaden z oskarżonych nie przyznał się do zarzucanych mu czynów.

Krzysztof Kwiatkowski złożył przy tym wyjaśnienia, które objęły wszystkie stawiane mu zarzuty. Jan B. i Paweł A. skorzystali natomiast z prawa do odmowy wyjaśnień.

Każdemu z nich grozi do 3 lat więzienia.

PK o Krzysztofie Kwiatkowskim i Janie B.: Naruszyli autorytet i niezależność NIK

Według śledczych, podejrzani działali na szkodę interesu publicznego i prywatnego, a działania te cechował “wysoki stopień społecznej szkodliwości”. Poprzez swoje bezprawne działania oskarżeni naruszyli prawidłowość przeprowadzania postępowań konkursowych i prawidłowość funkcjonowania Najwyższej Izby Kontroli – zaznaczyła Prokuratura Krajowa w wydanym oświadczeniu.

Oskarżeni Krzysztof Kwiatkowski i Jan B. swoimi bezprawnymi zabiegami uniemożliwiali dokonanie obiektywnej oceny wszystkich uczestników postępowań konkursowych i tym samym uniemożliwili wybranie ich na stanowisko, na które aplikowali, i tym samym wyrządzili szkodę w interesie prywatnym tych osób – napisała PK.

Podkreśliła również, że Kwiatkowski i B. “dokonując swoich czynów kierowali się naganną motywacją i partykularnymi interesami. Naruszyli przy tym autorytet i niezależność Najwyższej Izby Kontroli – naczelnego organu kontroli państwowej”.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Donald Tusk zawiadomił prokuraturę, że z powodu obowiązków przewodniczącego Rady Europejskiej nie pojawi się w środę w prokuraturze. Miał być przesłuchany w śledztwie ws. nieprawidłowości dot. sekcji zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej. W tej sytuacji Prokuratura Krajowa wyznaczy nowy termin przesłuchania.

Prokuratura Krajowa podaje, że w piątek Tusk powiadomił śledczych przez swego pełnomocnika, że nie stawi się na środowym przesłuchaniu.

“Nieobecność w terminie, który prokuratura wyznaczyła mu z ponad dwumiesięcznym wyprzedzeniem, wytłumaczył swoimi obowiązkami służbowymi. Z powodu niestawienia się świadka Zespół Śledczy Nr 1 Prokuratury Krajowej wyznaczy nowy termin przesłuchania, który nie będzie kolidował z jego obowiązkami, a jednocześnie nie narazi na przewlekłość prowadzonego postępowania” – podała prokuratura. Śledczy przypomnieli też, że wezwanie na 5 lipca skierowano do Tuska jeszcze 26 kwietnia.

“Odbiór wezwania został pokwitowany 5 maja, co oznacza, że zostało ono skutecznie doręczone. Wbrew doniesieniom medialnym, które pojawiły się kilka dni później, prokuratura nie otrzymała wówczas od Donalda Tuska ani od jego pełnomocnika informacji, że były premier nie złoży zeznań w wyznaczonym terminie ze względu na inne swoje obowiązki” – podkreślono w komunikacie.

26 maja prokuratorzy, “chcąc zapewnić sprawny tok postępowania, zwrócili się do pełnomocnika Donalda Tuska, mecenasa Romana Giertycha, z pytaniem, czy termin przesłuchania rzeczywiście – jak podawały to, powołując się na anonimowych informatorów media – koliduje z obowiązkami służbowymi świadka. Pismo to pełnomocnik odebrał 31 maja. Do 30 czerwca nie informował prokuratury o przeszkodach, które uniemożliwiałyby byłemu Prezesowi Rady Ministrów złożenie zeznań w określonym w wezwaniu terminie” – czytamy w komunikacie PK.

“W związku z licznymi nieporozumieniami” prokuratura postanowiła też wyjaśnić, że żadnym osobom wzywanym na przesłuchanie jako świadka – a w takim charakterze występuje w sprawie Donald Tusk – “nie przysługuje jakikolwiek immunitet”. “Zgodnie z art. 183 Kodeksu postępowania karnego prawo do odmowy odpowiedzi na pytania przysługuje świadkom w sytuacji, gdy te odpowiedzi mogłyby narazić ich lub osobę dla nich najbliższą na odpowiedzialność karną” – podkreślili śledczy.

Śledztwo, w którym Donald Tusk ma złożyć zeznania w charakterze świadka prowadzone jest w sprawie podejrzenia niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych bezpośrednio po katastrofie w Smoleńsku. “Obejmuje ono m.in. ówczesnych prokuratorów Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie, którzy nie uczestniczyli na terenie Federacji Rosyjskiej w sekcjach 95 ofiar katastrofy smoleńskiej ani nie wnioskowali o ich dopuszczenie do tych sekcji. Nie nakazali również przeprowadzenia sekcji bezpośrednio po przewiezieniu ciał ofiar do Polski” – ujawniła prokuratura.

Według śledczych brak sekcji ofiar katastrofy bezpośrednio po przewiezieniu ich ciał do Polski uniemożliwił wykrycie szeregu błędów związanych z identyfikacją ofiar.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Prokuratura Regionalna we Wrocławiu złożyła wnioski o tymczasowe aresztowanie dla sześciu osób podejrzanych w śledztwie w sprawie tzw. dzikiej reprywatyzacji w Warszawie. Sąd ma rozpatrzyć wnioski w sobotę. O złożeniu wniosków o tymczasowe aresztowanie sześciu podejrzanych poinformowała rzeczniczka Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu Anna Zimoląg. “Nie informujemy kogo dotyczą te wnioski” – powiedziała prok. Zimoląg.

Rzeczniczka nie ujawniła także czy któryś z podejrzanych przyznał się do postawionych mu zarzutów. Jak przekazała PAP Joanna Podwin z biura prasowego Sądu Okręgowego we Wrocławiu, sąd rozpocznie rozpatrywanie wniosków o godz. 11.30. Według sądu wnioski dotyczą adwokata Andrzeja M., Macieja M. i Maksymiliana M. (ojciec i syn zajmujący się skupowanie roszczeń do nieruchomości), rzeczoznawcy majątkowego Michała Sz. oraz Grażyny K.-B. i Tomasza Ż. – adwokatów występujących jako kuratorzy spadkobierców nieruchomości.

W czwartek CBA zatrzymało w Warszawie osiem osób, które miały wyrządzić Skarbowi Państwa i spadkobiercom szkodę na ponad 46 mln zł. To warszawski adwokat Andrzej M., dwoje adwokatów występujących jako kuratorzy spadkobierców nieruchomości Grażyna K.-B. i Tomasz Ż., ojciec i syn zajmujący się skupowaniem roszczeń do nieruchomości – Maciej M. i Maksymilian M., dwóch rzeczoznawców majątkowych Michał Sz. i Jacek R. oraz Andrzej K.

W piątek wszystkim zatrzymanym postawiono zarzuty oszustwa na mieniu znacznej wartości, za co grozi do 10 lat więzienia.
Zdaniem prokuratury w efekcie przestępczego procederu adwokat Andrzej M. przejął za rażąco zaniżoną cenę prawa i roszczenia do nieruchomości. Dokonać tego miał na rzecz reprezentowanych przez niego spadkobierców, a faktycznie na rzecz podejrzanych Macieja M. i Maksymiliana M. – nazywanych w mediach handlarzami roszczeń. Sprawa dotyczy czterech nieruchomości w Warszawie – przy ul. Twardej 8, Twardej 10, Królewskiej 39 i Placu Defilad (dawny adres to ul. Sienna 29).

Zdaniem prokuratury w przypadku nieruchomości przy ul. Królewskiej podejrzani od jednego ze spadkobierców przedwojennych właścicieli uzyskali pełnomocnictwo, które umożliwiło pełnomocnikowi – Andrzejowi M. przeprowadzenie szeregu postępowań administracyjnych i sądowych zmierzających do przejęcia nieruchomości. Nie mając pełnomocnictw ze strony pozostałych spadkobierców podejrzani posłużyli się pełnomocnictwem, które wydał rzekomy kurator spadku po pozostałych właścicielach – spółka z karaibskiej wyspy St. Kitts and Nevis – twierdzi prokuratura.

Andrzej M. miał zdaniem prokuratury występować do sądów także z wnioskiem o ustanowienie kuratorów dla spadkobierców w przypadku nieruchomości przy Placu Defilad oraz ul. Twardej 8 i 10. Jako kandydatów na te funkcje wskazywał Tomasza Ż. lub Grażynę K.-B. – podejrzanych adwokatów.

W jednej ze spraw Andrzej M. wniósł o ustanowienie kuratora dla znanej mu osoby żyjącej, która nie została zawiadomiona o toczącym się postępowaniu, a w innym dla osoby, która w chwili wydania decyzji miałaby 138 lat czy 128 lat – podała prokuratura.Tomasz Ż. i Grażyna K.-B., po tym jak zostali wyznaczeni na kuratorów, występowali do sądów z wnioskami o zniesienie roszczeń do nieruchomości. Za swoje działania mieli otrzymywać kwotę odpowiadającą wartości udziałów w roszczeniach należących do osób, które rzekomo reprezentowali. Wysokość tych kwot szacowali rzeczoznawcy Michał Sz. i Jacek R – twierdzi prokuratura.

Zdaniem śledczych takim sposobem sądy wyrażały zgodę na zniesienie praw i roszczeń pozostałych spadkobierców za cenę od 2 do 3 proc. wartości nieruchomości. Z obecnych wyliczeń prokuratury wynika, że w efekcie przestępczego procederu spadkobiercy właścicieli nieruchomości, w tym Skarb Państwa, ponieśli szkody na łączną kwotę nie mniejszą niż 46,1 mln zł.W przypadku nieruchomości przy ul. Twardej 8 jej wartość oszacowano na 23 mln zł, a wartość praw i roszczeń na 371 tys. zł. Wartość nieruchomości położonej przy ul. Twardej 10 została oszacowana na 20 mln zł, a roszczenia na 490 tys. zł.

W przypadku nieruchomości przy Pl. Defilad, w sąsiedztwie Pałacu Kultury i Nauki (d. adres Sienna 29) wartość nieruchomości oszacowano na 14,4 mln zł, a wartość praw i roszczeń na 345 tys. zł. Nieruchomość przy ul. Królewskiej 38 ma być warta 4,6 mln zł, a wartość roszczeń na 110 tys. zł.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Prokuratura Krajowa wznawia dwa umorzone śledztwa powiązane z zabójstwem 17-letniej Iwony Cygan. Dziewczyna została zabita prawie 19 lat temu w małopolskim Szczucinie. Teraz prokuratorzy ponownie zajmą się morderstwami Marka Kapli i Tadeusza Draba. Mężczyźni przed śmiercią twierdzili, że wiedzą, kto zabił dziewczynę i opowiedzą o tym policji.

Sprawy obu morderstw zostały ponownie przeanalizowane przez prowadzącego sprawę prokuratora Piotra Krupińskiego. Jak mówi szef Prokuratury Krajowej w Krakowie, połączenie obu spraw i dowodów w sprawie zabójstwa Iwony Cygan układa się w pewną całość, stąd decyzja o wznowieniu śledztw i dołączeniu ich do postępowania w sprawie śmierci 17-latki.

Tadeusz Drab został zamordowany w 1999 roku – jego ciało znaleziono na dnie Wisły. Mężczyzna ten w styczniu 1999 r., bezpośrednio po emisji programu kryminalnego, w którym omawiane było zabójstwo nastolatki i zapowiadana nagroda dla informatora, miał opowiadać, że zna sprawcę. Następnego dnia zniknął. Jego zwłoki znaleziono po kilku miesiącach w Wiśle, kilkanaście kilometrów poniżej Łęki Szczucińskiej. Natomiast Marka Kapla zabito w 2014 roku – ciało było przygniecione elementami przydrożnego płotu. Także on mówił, że wie, kto zabił Iwonę Cygan.

“Zmowa milczenia”, dziewięć podejrzanych osób

Wczoraj Wyższy Sąd Krajowy w Wiedniu zgodził się na ekstradycję do Polski Pawła K., podejrzanego o zabójstwo Iwony Cygan. Wyższy Sąd Krajowy w Wiedniu utrzymał decyzję Sądu Krajowego w Wiedniu, który w połowie lutego uwzględnił wniosek strony polskiej o ekstradycję Pawła K. z Republiki Austrii do Polski. Odwołanie od tego postanowienia złożył obrońca Pawła K., ale nie zostało ono uwzględnione.

17-letnia Iwona Cygan została zamordowana w nocy z 13 na 14 sierpnia 1998 r. Jej ciało znalazł nazajutrz przy wale Wisły w Łęce Szczucińskiej przypadkowy świadek. Sekcja zwłok wskazała jako przyczynę śmierci uduszenie. Ponieważ bezpośrednio po zabójstwie nie udało się ustalić sprawcy, śledztwo po pewnym czasie zostało umorzone.

Obecnie śledztwo kontynuuje zamiejscowy krakowski wydział Prokuratury Krajowej wraz z policjantami ze specjalnej grupy zajmującej się niewyjaśnionymi zbrodniami sprzed lat – Archiwum X Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. Pod koniec grudnia ub.r. ustalono podejrzanych w tej sprawie.

Po przełamaniu przez śledczych “zmowy milczenia”, ustalono dziewięć podejrzanych osób.

Zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem prokurator postanowił przedstawić Pawłowi K. pseud. “Młody Klapa”, urodzonemu w 1971 roku w Szczucinie. Mężczyzna obecnie mieszka w Wiedniu. Paweł K. został zatrzymany 9 stycznia w Wiedniu przez austriackie organy ścigania. W połowie stycznia wysłany został wniosek o ekstradycję.

Zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem

Jak wynikało z zarzutu zawartego w liście gończym, zdaniem prokuratury Paweł K. 13 i 14 sierpnia 1998 r. w Szczucinie i Łęce Szczucińskiej, korzystając z pomocy dwóch osób, m.in. swego ojca (który usłyszał zarzuty pomocnictwa i trafił do aresztu na trzy miesiące), dopuścił się zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. W Szczucinie zadawał swojej ofierze liczne ciosy twardym narzędziem, a następnie wywiózł ją w okolice wałów przeciwpowodziowych w Łęce Szczucińskiej i – brutalnie krępując – doprowadził do śmierci.

Oprócz Pawła K. i jego ojca, zarzuty usłyszało też sześciu ówczesnych lub obecnych funkcjonariuszy policji. Zarzucono im nadużycie uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub niedopełnienie obowiązków oraz poplecznictwo, czyli utrudnianie postępowania karnego. Wszyscy zostali aresztowani. Jeden z nich postanowił dobrowolnie poddać się karze i został już skazany przez Sąd Rejonowy w Dąbrowie Tarnowskiej na 11 miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata i 3 tys. grzywny.

Kolejną podejrzaną osobą jest ówczesna koleżanka Iwony Cygan, Renata G.-D., której zarzucono czterokrotne składanie fałszywych zeznań. Ona również trafiła do aresztu.

Dane zgromadzone w wyniku eksperymentu procesowego w Łęce Szczucińskiej z października ub.r., przesłuchania świadków, uprzednio uzyskana opinia Zakładu Medycyny Sądowej w Krakowie i zgromadzone dowody dały podstawę do zmiany kwalifikacji prawnej czynu na zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Prokuratura Krajowa wszczęła śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez sędzię rozpatrującą wniosek o areszt dla Arkadiusza Ł. ps. Hoss, domniemanego twórcy metody kradzieży “na wnuczka”. “Hoss” został zatrzymany na początku lutego. Ku zaskoczeniu prokuratury krajowej, sędzia nie zdecydowała się na aresztowanie domniemanego twórcy kradzieży metodą “na wnuczka”.

“Szkoda interesu publicznego”

Z analizy prokuratorów PK, jak wcześniej mówił minister sprawiedliwości-prokurator generalny Zbigniew Ziobro, wynikało m.in., że sąd przekroczył termin 24 godz., które ma na ewentualne aresztowanie podejrzanego od chwili przekazania mu sprawy przez prokuraturę.

- Wydział Spraw Wewnętrznych wszczął postępowania w sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego – poinformowała rzeczniczka prokuratury krajowej prokurator Ewa Bialik. Dodała, że podstawą był zarówno artykuł 231 artykuł 1 Kodeksu karnego, ale także z artykuł 189 paragraf 1, który mówi o karalności osób pozbawiających wolności.

Zgodnie z pierwszym z nich funkcjonariusz publiczny, który przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Artykuł 189 mówi natomiast o nielegalnym pozbawieniu wolności, za co grozi do pięciu lat więzienia.

Bialik zaznaczyła, że śledztwo prowadzone jest w sprawie.
“Niedopełnienie obowiązków”

Jak pisaliśmy w poniedziałek, Arkadiusz Ł. przestał zgłaszać się na komisariat w Poznaniu, gdzie miał podpisywać dozór. Nie wiadomo dlaczego. Policja już zawiadomiła o tym warszawski sąd.

Jego obrońca Aleksander Kowzan powiedział PAP, że jest to efektem stanu zdrowia. – Już w sobotę skierowałem do komisariatu usprawiedliwienie, że nie stawia się ze względu na stan zdrowia. Jest do dyspozycji, tutaj na miejscu, tylko ma poważne problemy z sercem wynikające z choroby wieńcowej. Usprawiedliwienie jest potwierdzone przez lekarza – zapewnił.

Arkadiusz Ł., zatrzymany 2 lutego na Woli, jest według śledczych pomysłodawcą jednej z najpopularniejszych metod oszustw – na tzw. wnuczka i liderem jednej z największych i najprężniej działających w Polsce i z terenu Polski grup zajmujących się tym procederem. Jej członkowie mają na swoich kontach wielomilionowe wyłudzenia; średnio, przy jednorazowych oszustwach były to kwoty sięgające 40-50 tys. euro.

Usłyszał zarzuty popełnienia, w ramach zorganizowanej grupy przestępczej, czterech oszustw metodą “na wnuczka” na łączną kwotę ponad 1,4 mln złotych
Żródło info i foto: tvnwarszawa.tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »