Trójmiejski gang zarobił 10 mln zł na nielegalnych automatach. Operacja KAS

53 automaty do gier o wartości ponad 630 tys. zł znaleźli funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej podczas obławy na organizatorów nielegalnych kasyn na terenie Trójmiasta. Zatrzymano 11 osób zajmujących się tym procederem, w tych trzech liderów grupy. Z ustaleń śledztwa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku wynika, że zatrzymana ekipa mogła zarobić nawet ponad 10 mln zł. Działała jak profesjonalna firma, oferując serwis maszyn i dostarczanie nowych w razie przejęcia ich przez KAS.

Gang, rozpracowywany przez funkcjonariuszy Pomorski Urzędu Celno-Skarbowego w Gdyni i gdańską Prokuraturę Okręgowa, działał na terenie Trójmiasta od co najmniej dwóch lat. Przestępcy wyposażyli w automaty kilka wynajętych lokali, w których urządzili nielegalne kasyna. Te przynosiły im ogromne zyski. Z ustaleń śledczych wynika, że ekipa ta zarobiła co najmniej 10 mln zł.

Grupa działała jak dobrze prosperujące przedsiębiorstwo. Trzej liderzy zajmowali się m.in. załatwianiem automatów i rozdzielaniem zadań w gangu. Ekipa miała swoich inkasentów odpowiadających za uzupełnienie gotówki przeznaczonej na wygrane. Po jakimś czasie opróżniali maszyny z gotówki, którą przekazywali szefom.

Ekipa miała także „serwisantów”, którzy zajmowali się naprawą maszyn lub dostarczaniem ich do lokali, w przypadku, gdy zostały zarekwirowane przez służby.

Przestępcy regularnie rekrutowali pracowników do nielegalnych kasyn. Osoby te były pod stałym nadzorem przestępców. W punktach tych zainstalowano kamery. Lokale z automatami były wynajmowane na podstawione osoby i co jakiś czas zmieniane, aby zminimalizować ryzyko wpadki.

Po zebraniu mocnych dowodów i kilkumiesięcznej inwigilacji przestępców, funkcjonariusze KAS zorganizowali obławę na członków grupy. W Gdańsku i okolicach zatrzymano 11 osób, w tym trzech liderów; przeszukano 20 miejsc: mieszkań i lokali, w których organizowane były nielegalne gry. W quasikasynach zabezpieczono 53 automaty warte ponad 630 tys. zł. W maszynach znajdowało się ponad 63 tys. z w gotówce. Co gorsza, teraz organizatorzy nielegalnych gier będą musieli zapłacić karę – 100 tys. zł za każdą maszynę.

To niejedyne straty rozbitej ekipy. Funkcjonariusze zabezpieczyli m.in. trzy samochody, laptopy, komputery, a nawet telefony oraz 300 tys. zł w gotówce. Śledczy zapowiadają, że pracują już na ustaleniem i zajęciem majątku gangu, zarobionego na nielegalnym hazardzie.

Trzej liderzy usłyszeli zarzuty kierowanie zorganizowaną grupą przestępcą. Siedem osób odpowie za udział w gangu. Podejrzani odpowiedzą ponadto za „nielegalne urządzanie gier na automatach w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Jeden z zatrzymanych usłyszał zarzut pomocnictwa w przestępstwie. Sąd aresztował trzech liderów grupy. Siedmiu ich podwładnych ma dozory policyjne i zakaz opuszczania kraju. Pięciu musi dodatkowo zapłacić kaucje w wysokości od 5 do 50 tys. zł.

– Śledztwo na charakter rozwojowy, prokurator nie wyklucza postawienia zarzutów także innym osobom biorącym udział w nielegalnym urządzaniu gier na automatach – poinformowała Prokuratura Krajowa.
Źródło info i foto: TVP.info

CBŚP zlikwidowało ekskluzywną agencję towarzyską

Zlikwidowana agencja towarzyska na terenie Lubina, zatrzymanie 6 osób, z czego 5 tymczasowo aresztowanych, to efekt działań policjantów CBŚP i Prokuratury Krajowej – powiedziała w czwartek PAP rzecznik CBŚP kom. Iwona Jurkiewicz. Według informacji śledczych, agencja towarzyska na terenie Lubina (dolnośląskie) miała działać od kilku lat, a grupa która ją stworzyła miała charakter wysoce zhierarchizowany, gdzie każda z osób podejrzanych miała określoną rolę i zadania.

Jak przekazała komisarz Jurkiewicz, osoba podejrzana o kierowanie grupą prawdopodobnie nakłaniała i werbowała kobiety do „pracy”, a także omawiała z nimi warunki „zatrudnienia” oraz kwestie finansowe. Z kolei rola reszty podejrzanych sprowadzała się do „ochrony” oraz „nadzoru” nad kobietami, oraz do pracy w charakterze kierowcy lub osoby odbierającej telefony od potencjalnych klientów i przyjmującej zlecenia.

– Wybierane były kobiety w trudnej sytuacji finansowej i osobistej, a także uzależnione od używek. Werbowano zarówno Polki, ale także cudzoziemki, głównie zza wschodniej granicy Polski – tłumaczyła policjantka.

Dodała, że kobiety dostawały tylko część zarobionych pieniędzy, a większość środków miała być przeznaczona na „rzekomą ochronę i transport”. – W niektórych przypadkach kobiety traciły nawet 3/4 zarobionych pieniędzy – powiedziała Jurkiewicz.

Śledczy wskazali, że usługi były oferowane także na stronach internetowych, podczas których kobiety były dowożone do klientów.

Jak się nieoficjalnie dowiedział PAP, agencja towarzyska działała w domu jednorodzinnym. – Można powiedzieć, że była to ekskluzywna agencja. W każdym pokoju był między innymi prysznic oraz rura do tańca – powiedział PAP jeden ze śledczych znający kulisy sprawy.

Do zatrzymań doszło pod koniec października na terenie województwa dolnośląskiego. – Na polecenie prokuratora Dolnośląskiego Wydziału Prokuratury Krajowej we Wrocławiu funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji zatrzymali sześć osób w sprawie zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się czerpaniem korzyści z cudzego nierządu i nakłanianiem do nierządu – powiedziała PAP rzecznik Prokuratury Krajowej Ewa Bialik.

Rzecznik PK dodała, że jednemu z zatrzymanych prokurator przedstawił zarzut kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, a pozostali udziału w grupie przestępczej. – Ponadto wszyscy zatrzymani usłyszeli zarzuty czerpania korzyści z cudzego nierządu oraz doprowadzania groźbą lub przemocą innych osób do uprawienia prostytucji – tłumaczyła prokurator.

Bialik wskazała, że na wniosek prokuratora pięciu podejrzanych zostało tymczasowo aresztowanych na trzy miesiące.

Za zarzucane czyny może im grozić nawet do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Policjanci CBŚP i KAS uderzyli w mafię paliwową

Blisko 250 funkcjonariuszy CBŚP i KAS uczestniczyło w ogromnym przedsięwzięciu przeprowadzonym pod nadzorem wielkopolskiego wydziału Prokuratury Krajowej. Przeszukano ponad 80 obiektów na terenie Polski, zatrzymano 14 osób. Rozbito zorganizowaną grupę przestępczą działającą w Polsce i w kilku krajach europejskich. Podejrzani przerabiali olej smarowy na napędowy nie płacąc podatków.

Schemat przestępczego procederu polegał na sprzedaży przez firmy paliwa bez płacenia podatków, akcyzy i innych należności publicznoprawnych. Paliwo to było wcześniej przedmiotem obrotu preparatami smarowymi, bądź olejem stanowiącym inny produkt energetyczny, nie objęty podatkiem akcyzowym.

Członkowie grupy dokonywali zmiany przeznaczenia takiego oleju na olej służący do napędzania silników spalinowych, podlegający już obowiązkowi opodatkowaniu akcyzą. Zmiana taka nie była deklarowana do opodatkowania przez żaden z podmiotów wykorzystywanych w przestępczym procederze.

Co więcej, grupa sprzedawała taki olej dla ostatecznych odbiorców z naliczonym podatkiem VAT. Podatek ten nigdy nie był jednak odprowadzony dla Skarbu Państwa, bowiem do sprzedawanego paliwa tworzono dokumentację handlową (nierzetelne faktury) wskazującą na rzekome transakcje dokonywane przez szereg podmiotów, z których pierwszy był tzw. znikającym podatnikiem.

Wyłudzenia na 40 mln zł, „wyprane” 126 mln zł

– Wstępnie ustalono, że członkowie grupy wprowadzając do obrotu handlowego olej smarowy, jako olej napędowy mogli dokonać uszczupleń podatkowych na kwotę około 40 milionów złotych. W skoordynowanych przeszukaniach, zabezpieczeniu dokumentacji i zatrzymaniach osób podejrzanych o popełnienie tego przestępstwa brało udział 140 funkcjonariuszy i pracowników Krajowej Administracji Skarbowej – powiedział nadinspektor Piotr Walczak, szef Krajowej Administracji Skarbowej.

Obrót pieniędzmi uzyskanymi ze sprzedaży paliwa był poddawany licznym modyfikacjom księgowym. Ich celem było maskowanie braku realnych transakcji pomiędzy podmiotami, które wystawiały nierzetelne faktury oraz miały ukryć nielegalne ich pochodzenie.

W ramach grupy funkcjonowali tzw. operatorzy finansowi, których zadaniem było transferowanie środków z jednych kont na inne, w imieniu poszczególnych podmiotów faktycznie lub fikcyjnie handlujących paliwem. Śledczy wstępnie szacują, że podejrzani mogli „wyprać” 126 mln zł.

250 funkcjonariuszy z całej Polski

Członkowie grupy wywodzili się z woj. śląskiego i lubuskiego, ale terenem ich działania była niemal cała Polska oraz kraje europejskie, m.in. Węgry, Słowacja, Niemcy i Austria.

Mając zebrane informacje funkcjonariusze CBŚP i KAS przygotowali ogromne przedsięwzięcie, jakim było zorganizowanie i jednoczesne przeprowadzenie działań na terenie woj. lubuskiego, śląskiego, małopolskiego, mazowieckiego i wielkopolskiego.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Funkcjonariusze policji z zarzutami za współpracę z przestępcami

Na polecenie prokuratora Lubelskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej zatrzymano trzech policjantów z Częstochowy, którzy mieli przekroczyć swoje uprawnienia – przekazała rzeczniczka Prokuratury Krajowej Ewa Bialik. Chodzi m.in. o informowanie przestępców o prowadzonych działaniach policji wobec nich samych.

Według śledczych trzech funkcjonariuszy Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie od września 2017 r. do dnia końca kwietnia 2018 r. dopuściło się przekroczenia swoich uprawnień. Do ich zatrzymania doszło w minionym tygodniu.

Jak przekazała Ewa Bialik, „prokurator z Lubelskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Lublinie przedstawił trzem zatrzymanym funkcjonariuszom policji Krzysztofowi D., Andrzejowi L. oraz Łukaszowi M. zarzuty przekroczenia uprawnień poprzez przekazywanie danych objętych tajemnicą osobom nieuprawnionym”. – Podejrzani działali na szkodę interesu publicznego i prywatnego – poinformowała prokurator.

Dodała, że Andrzej L. usłyszał dodatkowo zarzuty przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści osobistej dla innej osoby oraz ujawnienia tajemnicy osobom nieuprawnionym. Za to może mu grozić nawet do 10 lat więzienia.

Natomiast Daniel J. usłyszał zarzuty uczestniczenia w obrocie narkotykami oraz nakłaniania do przekroczenia uprawnień poprzez uzyskanie informacji stanowiących tajemnice i ujawnieniu ich osobie nieuprawnionej w obrocie narkotykami w postaci marihuany. Za zarzucane mu czyny może mu grozić do ośmiu lat pozbawienia wolności.

– Podejrzani przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów i złożyli wyjaśnienia korespondujące ze zgromadzonym w sprawie materiałem dowodowym – dodała prokurator.

Wobec zatrzymanych policjantów prokurator zastosował środki zapobiegawcze w postaci dozoru policji, zakazu opuszczania kraju połączonego z zakazem wydania paszportu oraz zawieszenia w czynnościach służbowych. Natomiast wobec Łukasza M. dodatkowo prokurator zastosował poręczenie majątkowe.

– Prokuratorzy nie wykluczają dalszych zatrzymań w tej sprawie – dodała Bialik.
Źródło info i foto: TVP.info

Zbigniew Ziobro interweniuje ws. brutalnego zabójstwo 50-latki w Częstochowie

„Prokuratura Krajowa oceni, czy w sprawie skatowania przez nastolatków 50-letniej kobiety w Częstochowie nie powinno się przedstawić zarzutu zabójstwa z zamiarem ewentualnym, a nie pobicia ze skutkiem śmiertelnym, jak wstępnie przyjęli śledczy” – zapowiedział minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. „Jeżeli relacje medialne potwierdzą się w śledztwie, istnieją podstawy do zmiany zarzutu” – ocenił szef resortu sprawiedliwości i prokurator generalny.

Byli pijani

W nocy ze środy na czwartek 50-letnia kobieta przyszła do pracy swojego 41-letniego znajomego. Oboje byli pod wpływem alkoholu. Później pojawili się tam również 15-letni syn mężczyzny z 18-letnim kolegą. Oni również byli nietrzeźwi. Z niewyjaśnionych dotąd powodów nastolatkowie zaczęli bić kobietę, na co miał nie reagować ojciec 15-latka. Zajście to nagrywali za pomocą telefonu komórkowego.

Kiedy kobieta straciła przytomność, mężczyźni – rzekomo szukając dla niej pomocy – włożyli ją do bagażnika i udali się do jej krewnego. Gdy zdali sobie sprawę, że 50-latka nie żyje, porzucili zwłoki przy ul. Konwaliowej.

Komentarz ministra sprawiedliwości
Pytany o tę sprawę minister Ziobro, który w poniedziałek przyjechał do Częstochowy, określił tę sprawę jako „straszną”, „demoniczną”. „Bez powodu młodzi mężczyźni maltretują i mordują de facto kobietę” – wskazał.

Jak mówił, kiedy dowiedział się, że prokuratura przyjęła kwalifikację pobicia ze skutkiem śmiertelnym, zwrócił się do zastępcy prokuratora generalnego Krzysztofa Sieraka, by jeszcze w poniedziałek ściągnął akta sprawy do Prokuratury Krajowej i ocenił czy ta kwalifikacja jest właściwa.

„Z mojej praktyki wynika, że w wielu wypadkach, kiedy są podstawy do tego, by postawić zarzut zabójstwa w zamiarze ewentualnym, prokuratura idzie po takiej prostszej linii – by nie powiedzieć najniższej linii oporu – i stosuje kwalifikację prawną czy ocenę prawną, że mamy do czynienia z pobiciem ze skutkiem śmiertelnym” – powiedział Ziobro.

Minister zaznaczył, że nie przesądza o kwalifikacji, bo na razie nie są znane wszystkie okoliczności tej sprawy, zna tylko relacje prasowe. „Ale jeżeli te relacje medialne odpowiadałyby ustaleniom śledztwa, to w moim przekonaniu istnieją tutaj silne podstawy do tego, by dokonać zmiany takiej kwalifikacji prawnej z pobicia ze skutkiem śmiertelnym na zabójstwo z zamiarem ewentualnym” – wskazał.

Jak przypomniał, taki zarzut jest stawiany sprawcy, który godzi się z tym, że skutkiem jego działania może być śmierć człowieka. Ziobro zaznaczył, że zawsze interweniuje w sytuacjach, kiedy dochodzą do niego informacje na temat podobnych bulwersujących wydarzeń. „Jestem zwolennikiem twardej, zdecydowanej walki z brutalną przestępczością i poinformujemy państwa o wynikach tej oceny prawnej tego strasznego zdarzenia” – oświadczył Ziobro.

Zarzuty

18-latek w śledztwie prowadzonym przez Prokuraturę Rejonową Częstochowa-Południe usłyszał zarzut pobicia ze skutkiem śmiertelnym, za co grozi do 10 lat więzienia, w sobotę sąd go aresztował. 41-latkowi postawiono zarzut nieudzielenia pomocy, a obaj odpowiedzą za pozbawienie kobiety wolności w związku z umieszczeniem jej w bagażniku samochodu.

W sprawie 15-latka, który nie podlega odpowiedzialności karnej, prokuratura – na mocy Ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich – zwróciła się do sądu rodzinnego o umieszczenie go w schronisku dla nieletnich. Sąd nie uwzględnił tego wniosku – powiedział w poniedziałek prokurator Piotr Wróblewski z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.

Co do zasady, odpowiedzialności karnej podlega osoba, która ukończyła 17 lat, jednak Kodeks karny wymienia katalog przestępstw, za które może odpowiadać sprawca po ukończeniu 15. roku życia. Nie ma wśród nich pobicia za skutkiem śmiertelnym, ale zabójstwo już tak. Jeżeli więc zarzut zostałby zmieniony na zabójstwo, 15-latek mógłby być sądzony jak dorosły. Musiałby się na to zgodzić sąd rodzinny, uwzględniając m.in. stopień rozwoju sprawcy.

Wstępne wyniki sekcji zwłok wskazują, że przyczyną śmierci 50-latki były obrażenia odniesione w wyniku pobicia. Prokuratura zabezpieczyła rzeczy należące do uczestników zajścia, w tym telefon z nagraniem.
Źródło info i foto: interia.pl

Kraków: Wpłynął akt oskarżenia ws. „oskórowania” studentki

Prokuratura Krajowa złożyła do Sądu Okręgowego w Krakowie akt oskarżenia przeciwko Robertowi J. Jest on podejrzany o brutalne zabójstwo studentki Uniwersytetu Jagiellońskiego Katarzyny Z. w 1998 r. Szczątki ofiary – fragmenty skóry i ciała – wyłowiono z Wisły 7 i 14 stycznia 1999 r.

Robert J. został zatrzymany w październiku 2017 roku. Decyzją sądu zastosowano areszt tymczasowy, który był kilka razy przedłużony. Przygotowanie aktu trwało tak długo, gdyż śledczy po zatrzymaniu mężczyzny zlecili przygotowanie szeregu ekspertyz w tej sprawie. Ich sporządzenie przez instytucje oraz biegłych przedłużało się. Bez tych dokumentów prokuratura nie mogła przygotować aktu oskarżenia i przesłać go do sądu.

Akta sprawy liczą prawie 490 tomów.

Robert J. został zatrzymany i aresztowany w październiku 2017 r. Mężczyzna jest podejrzany o zabójstwo studentki Uniwersytetu Jagiellońskiego Katarzyny Z., której szczątki – fragmenty skóry i ciała – wyłowiono z Wisły 7 i 14 stycznia 1999 r. Jej tożsamość ustalono dzięki badaniom genetycznym. Kobieta zaginęła w listopadzie 1998 r.

Miał się inspirować filmem „Milczenie owiec”

Według śledczych, mężczyzna miał ofiarę torturować, zdjąć z niej skórę i wypreparować. Wszystko wskazuje na to, że inspirował się filmem „Milczenie owiec”, który miał wówczas swoją telewizyjną premierę w Polsce.

Robert J. usłyszał zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Nie przyznał się do winy. Jak podała Prokuratura Krajowa, złożył obszerne wyjaśnienia, ale odmówił odpowiedzi na niektóre pytania. W przypadku uznania winy, Robertowi J. grozi nawet dożywocie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

CBŚP zatrzymało 7 osób. Sprawa dotyczy wyłudzeń środków unijnych

Siedem osób zatrzymali funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji w związku z prowadzonym przez prokuraturę śledztwem dotyczącym m.in. wyłudzeń środków unijnych. Powstałe szkody szacuje się na przeszło 80 mln złotych, a prokuratura zapowiada kolejne zatrzymania.

W piątek prokuratura w Poznaniu poinformowała o zatrzymaniach, które miały miejsce w ostatnich dniach w związku z prowadzonym śledztwem w sprawie działalności zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się wyłudzeniami. Zatrzymanych zostało 7 prezesów firm, tzw. „słupów”, podejrzanych o przestępstwa przeciwko mieniu, dokumentom i obrotowi gospodarczemu oraz wyłudzanie środków unijnych.

Wyłudzenia z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego

Jak informuje Prokuratura Krajowa podstawą wszczęcia postępowania przygotowawczego było zawiadomienie o przestępstwie dotyczącym wyłudzenia dofinansowania w postaci pożyczek ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. Środki miały pozyskiwać dwie główne firmy, po jednej z Warszawy i Poznania oraz 89 innych podmiotów, które grały role pożyczkobiorców.

„W toku śledztwa ustalono, że jeden z banków realizował szereg programów wsparcia przedsiębiorców z wykorzystaniem środków europejskich, w tym przeznaczonych na instrumenty zwrotne. W tym ostatnim przypadku bank korzystał z usług pośredników finansowych wybieranych w trybie przetargów nieograniczonych na podstawie Prawa zamówień publicznych” – informuje prokuratura.

Dwie spółki, które tworzyły warszawsko-poznańskie konsorcjum miały, według prokuratury, zawrzeć z instytucją zarządzającą środkami publicznymi 19 umów operacyjnych, które upoważniały je do udzielania pożyczek mikro, małym i średnim przedsiębiorcom z 12 województw. „W wyniku kontroli wdrożonej przez instytucję zarządzającą ujawniono szereg nieprawidłowości związanych z podpisywaniem umów, m.in. na fikcyjną, wirtualną działalność zaangażowanych firm” – informuje prokuratura.

Szkoda w wysokości 80 mln zł

Na skutek działalności grupy miało dojść do powstania szkody w wysokości ponad 80 mln złotych. Do tej pory udało się zabezpieczyć mienie o wartości 23 mln zł.

Zatrzymani usłyszeli zarzuty działania w zorganizowanej grupie przestępczej, oszustw finansowych w stosunku do mienia o znacznej wartości. Podejrzanym grozi kara do 10 lat więzienia. Wobec wszystkich zastosowano dozór policyjny, poręczenia majątkowe oraz zatrzymane im zostały paszporty wraz z wydanym zakazem opuszczania kraju.

Do tej chwili prokuratura postawiła zarzuty 43 osobom, z czego 8 przebywa w areszcie, a prokuratura mówi, że sprawa jest rozwojowa i zapowiada kolejne zatrzymania.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

CBŚP zatrzymało 11 członków narkogangu. Sprzedali narkotyki za prawie 2,5 mln złotych

Funkcjonariusze CBŚP zatrzymali 11 członków gangu z woj. dolnośląskiego, który zaopatrywał w narkotyki grupy przestępcze z całego kraju. Według śledczych śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej, podejrzani sprzedali narkotyki warte prawie 2,5 mln zł. Gang miał w swojej ofercie m.in. amfetaminę, haszysz, marihuanę, mefedron.

Funkcjonariusze kieleckiego zarządu CBŚP wspierani przez kolegów z Wrocławia zatrzymali przed tygodniem 11 członków dolnośląskiego gangu handlarzy i przemytników narkotyków.

Wśród zatrzymanych są m.in. Michał T. ps. „Wieśniak”, Mariusz J. ps. „Jawor”, Paweł M. ps. „Żaba”, Mariusz S. ps. „Kwiatek” i Marek K. ps. „Scyzor”. Podczas przeszukań w mieszkaniach gangsterów znaleziono m.in. broń palną oraz niewielkie ilości amfetaminy, heroiny i haszyszu.

W Śląskim Wydziale Zamiejscowym Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej, podejrzani usłyszeli zarzuty m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, a także produkcji, handlu oraz wewnątrzwspólnotowego obrotu znacznymi ilościami środków odurzających i substancji psychotropowych. Ośmiu gangsterów zostało aresztowanych na trzy miesiące. Za przestępstwa narkotykowe podejrzanym grozi kara do 12 lat więzienia.

Od jesieni 2018 r. śląskie „pezety” wspierane przez funkcjonariuszy CBŚP rozpracowują działający na Dolnym Śląsku narkogangu.
Źródło info i foto: TVP.info

Milionowe oszustwa na cukrze. Zatrzymany były poseł Ligi Polskich Rodzin

Grzegorz G., były poseł Ligi Polskich Rodzin, był zdaniem Prokuratury Krajowej jednym z hersztów zorganizowanej grupy przestępczą dokonującej oszustw na cukrze. Gang, w którym działał, miał się dorobić kilku milionów złotych sprzedając cukier przemysłowy jako spożywczy. Funkcjonariusze CBŚP zatrzymali 13 osób zamieszanych w przekręt, w tym trzech innych liderów bandy.

Ponad 150 funkcjonariuszy z całej Polski wzięło udział w obławie na członków gangu wyłudzającego cukier przemysłowy, który był później sprzedawany jako droższy – spożywczy. Działania prowadzono na terenie województw: zachodniopomorskiego, mazowieckiego, kujawsko-pomorskiego i pomorskiego. Na polecenie szczecińskich „pezetów” Prokuratury Krajowej, policjanci CBŚP zatrzymali 13 osób zamieszanych w przekręt.

Funkcjonariusze przeszukali 48 domów, firm, biur i posesji na terenie Polski. W Krajowej Spółce Cukrowej zabezpieczyli ponadto dokumentację z kilku ostatnich kat. To właśnie w KSC przestępcy zaopatrywali się w znacznie tańszy cukier przemysłowy.

Poszukiwany eksposeł

Z ustaleń śledczych wynika, że rozbitą grupą kierowało trzech mężczyzn. Jednym z nich miał być Grzegorz G., były poseł Ligi Polskich Rodzin. Zdaniem prokuratury był on najważniejszym z hersztów, ponieważ miał rozległe kontakty wśród producentów cukru. W czasie śledztwa okazało się, że były poseł jest poszukiwany listem gończym, wydanym przez jeden z sądów rejonowych. Funkcjonariuszom CBŚP udało się go namierzyć bez większych problemów.

Trzej liderzy gangu usłyszeli zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą. Śledczy nie ujawnili jednak treści zarzutów. Wiadomo, że pozostali zatrzymani odpowiedzą m.in. za udział w zorganizowanej grupie przestępczej, poświadczenie nieprawdy, paserstwo, pranie pieniędzy oraz składanie fałszywych zeznań.

Decyzją sądu wobec pięciu osób zastosowano areszt tymczasowy. Pozostali podejrzani będą odpowiadać z wolnej stopy.

Miliony na różnicy

Śledztwo w sprawie „słodkiego” przekrętu prowadzone jest od 2018 r. przez szczeciński zarząd CBŚP oraz Zachodniopomorski Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Szczecinie. Prokuratura ustaliła, że cukrowy gang działał w latach 2015-2018.

Mechanizm przekrętu był banalnie prosty. Gang kupował cukier przemysłowy i sprzedawał go jako spożywczy, ponieważ oba produkty mają te same parametry jakościowe. Różnią się jednak ceną. Tańszy cukier przemysłowy jest używany w produkcji alkoholu lub syropów. Aby dokonać nabycia cukru przemysłowego, sprawcy tworzyli podmioty będące fikcyjnymi jego przetwórcami. W rzeczywistości produkcja odbywała się tylko na papierze, a cukier był sprzedawany za pośrednictwem firm uczestniczących w przestępczym procederze.

Z ustaleń śledczych wynika, że w wyniku działalności gangu na polski rynek trafił cukier przemysłowy o wartości prawie 20 mln zł. Na różnicy w cenach przestępcy zarobili kilka milionów złotych, które inwestowali m.in. w samochody, kosztowności i nieruchomości. Śledczy zabezpieczają teraz majątki podejrzanych.
Źródło info i foto: TVP.info

Mamed Chalidow w prokuraturze. Ma usłyszeć zarzuty

Były zawodnik mieszanych sztuk walki Mamed Chalidow został doprowadzony do śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej. Ma usłyszeć zarzuty dotyczące paserstwa luksusowych samochodów.

Mieszkający od lat w Polsce zawodnik MMA czeczeńskiego pochodzenia został zatrzymany we wtorek pod Olsztynem. Akcja policji, w której wzięli udział antyterroryści, przebiegła spokojnie. W trakcie przeszukań w domu sportowca i miejscu prowadzonej przez niego działalności zabezpieczono wartościowe przedmioty, które mogą pochodzić z przestępstwa – podawała policja.

Według ustaleń dziennikarzy RMF FM, policyjni antyterroryści weszli do domu Chalidowa około godziny 6:00 rano, mieli wyważyć okna. Chalidow nie stawiał oporu.

Zatrzymanie 38-letniego Mameda Chalidowa ma związek z prowadzoną pod nadzorem Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji w Katowicach sprawą paserstwa luksusowych samochodów. Jak informowała wcześniej Prokuratura Krajowa, sprawa dotyczy m.in. aut: Porsche Panamera, Range Rover Evoque, BMW M6 i BMW serii 7.

W tym samym śledztwie, które toczy się od stycznia 2018 roku, już wcześniej zostały aresztowane cztery inne osoby. Po przesłuchaniu Mameda Chalidowa zapadnie decyzja w sprawie stosowania wobec niego środków zapobiegawczych. Po zakończeniu przesłuchania prokuratura ma także poinformować o przebiegu tych czynności i szczegółach dotyczących zarzutów.

Urodzony w 1980 roku w Groznym Mamed Chalidow jest jednym z najbardziej znanych zawodników MMA, występował także w filmach i reklamach. W Polsce mieszka od 1997 roku. W 2010 roku odebrał polskie obywatelstwo i reprezentował polskie barwy.

Jeszcze w Groznym trenował karate, po przyjeździe do Polski uprawiał taekwondo, boks i zapasy. Po przyjeździe do Polski, od 2004 roku startował w mieszanych sztukach walki, odnosząc w tej dyscyplinie wiele sukcesów. Był m.in. mistrzem Polski w MMA oraz międzynarodowym mistrzem świata KSW (Konfrontacji Sztuk Walki). Występował m.in. na ringach w USA i Japonii. Karierę sportową zakończył w grudniu 2018 roku. W styczniu na ekrany kin wszedł film pt. „Underdog”, w którym zagrał jedną z ról.
Źródło info i foto: RMF24.pl