Jest prokuratorskie śledztwo ws. afery hejterskiej. Chodzi o przekroczenie uprawnień przez pracowników Ministerstwa Sprawiedliwości

Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała, że wszczęła śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień między innymi przez „funkcjonariuszy publicznych wykonujących funkcje w Ministerstwie Sprawiedliwości”. Informację i zdjęcie pisma informującego o tym zamieściła na Twitterze rzeczniczka SLD Anna-Maria Żukowska, która złożyła doniesienie do prokuratury w sprawie afery hejterskiej.

„Otrzymałam od prokuratury zawiadomienie o wszczęciu śledztwa w sprawie #EmiGate #Piebiak-a” – napisała we wtorek na Twitterze rzeczniczka Sojuszu Lewicy Demokratycznej Anna-Maria Żukowska. To ona po pierwszych publikacjach na temat afery hejterskiej złożyła do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Żukowska wyraziła nadzieję, że „w toku śledztwa zostaną wykryci wśród funkcjonariuszy publicznych” sprawcy „przekroczenia uprawnień oraz naruszenia ustawy o ochronie danych osobowych”.

Wpisowi towarzyszy zdjęcie zawiadomienia przesłanego przez Prokuraturę Okręgową, w którym czytamy, że postanowieniem prokuratora z 21 sierpnia wszczęto śledztwo w sprawie „przekroczenia uprawnień (…) przez funkcjonariuszy publicznych wykonujących funkcję w Ministerstwie Sprawiedliwości”.

Komentując tę informację, przewodniczący SLD Włodzimierz Czarzasty stwierdził, że wszczęcie śledztwa to „pierwszy krok w sprawie Trybunału Stanu” dla ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. „Ale to prokuratura podległa PiS” – dodał polityk.

Afera hejterska

Portal Onet napisał, że urzędnicy Ministerstwa Sprawiedliwości – w tym ówczesny, zdymisjonowany w następstwie doniesień medialnych wiceminister Łukasz Piebiak – mieli stać za zorganizowanym hejtem wobec sędziów krytykujących zmiany w wymiarze sprawiedliwości, wprowadzane przez Zjednoczoną Prawicę. „W poczuciu odpowiedzialności za powodzenie reform, którym poświęciłem cztery lata ciężkiej pracy, składam na ręce Ministra Sprawiedliwości rezygnację z urzędu podsekretarza stanu” – napisał wówczas Piebiak w oświadczeniu. Składając rezygnację, Piebiak oświadczył, że będzie z determinacją bronić swojego dobrego imienia, na które pracował całe życie. Obecnie Piebiak przebywa na urlopie, po jego zakończeniu będzie mógł wrócić do pracy w warszawskim sądzie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Jest zażalenie prokuratury w sprawie wypuszczenia „króla fałszywych wnuczków”

Prokuratura Okręgowa w Warszawie złożyła zażalenie na decyzję warszawskiego sądu, który wypuścił za poręczeniem majątkowym Arkadiusza Ł. pseudonim „Hoss”, zwanego „królem oszustów na wnuczka”. Wcześniej mężczyzna został zatrzymany przez policję po półtorarocznym ukrywaniu się przed organami ścigania kilku krajów. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Michał Dziekański powiedział IAR, że sąd nie zdecydował się tymczasowo aresztować Arkadiusza Ł., dlatego wczoraj złożone zostało zażalenie w tej sprawie. – Obecnie oczekujemy na rozpoznanie naszego odwołania – dodał.

„Hoss” jest uznawany za pomysłodawcę oszustw metodą „na wnuczka”. W Polsce zarzuty mu stawiane dotyczą wyłudzeń na łączną kwotę miliona 400 tys. zł. Arkadiusz Ł. był poszukiwany przez służby Polski, Niemiec, Austrii, Luksemburga i Szwajcarii. Poza granicami Polski szajka „Hossa” wyłudziła nawet milion 300 tys. euro. Mężczyźnie, na którego nałożono dozór policji i zakaz opuszczania kraju, grozi do 10 lat więzienia.
Żródło info i foto: rdc.pl

Jest śledztwo prokuratury ws. wydarzeń przed Sejmem

Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie m.in. blokowania wyjazdu posłów z Sejmu przez manifestujących przed budynkiem. Śledztwo wszczęto na podstawie materiałów od policji – poinformował w środę rzecznik prokuratury Michał Dziekański. Dziekański wcześniej mówił, że policja przekazała prokuraturze okręgowej materiały, w dużej części o charakterze audiowizualnym z monitoringu piątkowych wydarzeń przed Sejmem.

Prokuratura ws. wydarzeń przed Sejmem otrzymała też zawiadomienia PO i N w sprawie domniemanego złamania prawa przez marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego.

W piątek w Sejmie posłowie opozycji zablokowali mównicę sejmową, w reakcji na planowane zmiany w zasadach pracy dziennikarzy w parlamencie oraz na wykluczenie z obrad jednego z posłów PO. Potem Sejm, głosami głównie posłów PiS, uchwalił m.in. przyszłoroczną ustawę budżetową – wobec blokady mównicy obrady odbyły się nie na sali plenarnej, lecz w sali kolumnowej. Zdaniem opozycji, przeprowadzone w ten sposób głosowania są nielegalne. PiS zapewniało, że nie doszło tu do złamania prawa, a przestępstwo popełniła opozycja, blokując mównicę.

Przed Sejmem odbyła się zaś manifestacja, podczas której wyrażano poparcie dla pełnej obecności mediów w Sejmie i dla polityków blokujących mównicę. W nocy demonstranci próbowali blokować wyjeżdżających z Sejmu przedstawicieli rządu i PiS – działania policji polegały na wynoszeniu lub odsuwaniu blokujących. Nikogo nie zatrzymano; nie było też informacji, by ktoś odniósł obrażenia.
Żródło info i foto: interia.pl

Prokuratura: nośniki z nagraniami były uszkodzone

Nośniki mogące zawierać nagrania podsłuchanych rozmów, które odnalazła i zabezpieczyła prokuratura, były „specjalnie ukryte i uszkodzone” – ujawniła Prokuratura Okręgowa w Warszawie, prowadząca śledztwo w sprawie podsłuchiwania polityków i biznesmenów . – „Działania prokuratorów i czynności zlecone funkcjonariuszom ABW i CBŚ doprowadziły do odnalezienia nośników, które zostały specjalnie uszkodzone i ukryte przed organami ścigania. W tej chwili są one w trakcie badania, będziemy sprawdzać, czy odnoszą się one do naszej sprawy i czy uda się pomimo zniszczeń odtworzyć treści na nich zawarte” – powiedziała rzeczniczka praskiej prokuratury Renata Mazur. Pytana przez dziennikarzy o okoliczności odnalezienia nośników Mazur powiedziała, że nie może tego ujawnić, ponieważ jest to objęte tajemnicą śledztwa. Żródło info i foto: Newsweek.pl