Nowe kłopoty Marka F.

Prokuratura i urząd skarbowy domagają się od odbywającego karę pozbawienia wolności Marka F. zaległego podatku od sprzedaży gruntów – donosi „Fakt”. Jak pisze „Fakt”, główny bohater afery taśmowej Marek F. po raz kolejny ma poważne kłopoty. Odbywający karę 2,5 roku więzienia F. ma niezapłacony podatek.

W 2007 roku F. sprzedał położone niedaleko Lubina na Dolnym Śląsku grunty warte kilkadziesiąt milionów złotych – czytamy. Według śledczych, F. nie uiścił należnego od transakcji podatku. Jak szacują inspektorzy skarbówki, to prawie 8,5 mln zł. Niebawem w tej sprawie przed sądem we Wrocławiu rozpocznie się proces.

Więcej w „Fakcie”.
Źródło info i foto: interia.pl

Kraków: Dyrektor Teatru Bagatela oskarżony przez aktorki o molestowanie i mobbing

„Ten dramat trwał od wielu lat, nie mogłyśmy dłużej milczeć” – mówią RMF FM nieoficjalnie pracownice krakowskiego Teatru Bagatela, które zarzucają dyrektorowi placówki Henrykowi Jackowi Schoenowi mobbing i molestowanie seksualne. 9 kobiet podpisało się pod wstrząsającym pismem, w którym powiadamiają o wszystkim władze Krakowa. Sprawę bada prokuratura okręgowa.

Jak ustalił reporter RMF FM, do mobbingu i molestowania seksualnego miało dochodzić w Teatrze Bagatela od dawna, ale dopiero teraz część aktorek zdecydowała się złożyć pismo w tej sprawie do prezydenta Krakowa, czyli organu nadzorczego. Prezydent zaś zawiadomił wczoraj prokuraturę. Ta ostatnia rozpoznaje w tej chwili zawiadomienie, nie ma jeszcze decyzji o wszczęciu śledztwa. Obie strony zatrudniły prawników.

Sytuacja ma nie wpływać na pracę krakowskiego teatru, choć atmosfera w zespole ma być – jak ustalił nasz dziennikarz – co najmniej trudna.

Dyrekcja Bagateli nie udziela na razie komentarzy.

Henryk Jacek Schoen jest dyrektorem naczelnym i artystycznym Teatru Bagatela od 1999 roku.
Źródło info i foto: RMF24.pl

15-letni Emil B. zabił nożem 16-letniego Kubę. Dziś usłyszy zarzut zabójstwa

Dzisiaj przeprowadzana jest czynność z Emilem B., w trakcie której ma on usłyszeć zarzut popełnienia przestępstwa zabójstwa – przekazał w rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Marcin Saduś. Emil B. jest przesłuchiwany w Prokuraturze Rejonowej Praga-Południe. Jak przekazał prokurator Saduś „ta czynność w tej chwili trwa”.

Wskazał też, że B. w prokuraturze ma usłyszeć zarzut popełnienia przestępstwa zabójstwa. – Będzie ten zarzut doprecyzowany względem tego, który usłyszał w maju odpowiadając przed sądem rodzinnym. Ta czynność w tej chwili trwa – dodał Saduś.

Poinformował również o tym, że po zakończeniu czynności będzie podejmowana decyzja w przedmiocie środka zapobiegawczego, jaki ma być zastosowany. Prokurator rozważa skierowanie do sądu wniosku o tymczasowy areszt wobec Emila B.

10 maja br. 15-letni Emil B. śmiertelnie ranił nożem 16-letniego Kubę w szkole w Wawrze. Raniony ostrzem nastolatek zmarł. Po tragedii Emil B. został umieszczony w schronisku dla nieletnich. Sąd zdecydował też o poddaniu nastolatka obserwacji psychiatrycznej, która się zakończyła.
Źródło info i foto: onet.pl

Ivan Manuel Molina Lee został zatrzymany w Warszawie. Boss narkotykowy poszukiwany był ENA

Ivan Manuel Molina Lee przybył na lotnisko Chopina w Warszawie dziś wieczorem. Wojskowa CASA, którą transportowany był członek kartelu narkotykowego, eskortowana była przez policję. Mężczyzna został zatrzymany na polecenie polskiej prokuratury – informuje rmf24.pl.

Europejski Nakaz Aresztowania wystawiła prokuratura we Wrocławiu. Na jego podstawie Molina Lee został zatrzymany w Grecji. Mężczyzna jest właścicielem zarejestrowanej w Michałowicach spółki Crypto, która w znacznym stopniu należy do innej spółki z Panamy. Firma ta prowadzi w Banku Spółdzielczym w Skierniewicach konta giełdy kryptowalutowej BitFines, obracającej Bitcoinami.

Jak informuje rmf24.pl, Ivan Manuel Molina Lee był poszukiwany w związku z praniem brudnych pieniędzy karteli narkotykowych przez giełdę kryptowalut.
Źródło info i foto: onet.pl

Zwłoki radnego PiS wyłowione z rzeki. „W wodzie znaleziono kolejne ciało”

Warszawska prokuratura wyjaśnia okoliczności śmierci zgierskiego działacza PiS Tomasza Jędrzejczaka. Jego ciało wyłowiono w sobotę z Wisły. – Wstępne ustalenia nie wskazują na udział osób trzecich – powiedział PAP rzecznik Prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie Łukasz Łapczyński.

Ciało radnego odnaleziono w sobotę rano pod Mostem Łazienkowskim w Warszawie. Zauważył je pływający na Wiśle kajakarz, który powiadomił służby ratunkowe.

Jak podało RMF FM, w piątek radny wybrał się z żoną na koncert, który odbywał się na Torwarze w Warszawie. Z nieoficjalnych ustaleń wynika, że po tym, jak para opuściła miejsce, w którym odbywał się koncert, mężczyzna miał przejść na drugą stronę ulicy Czerniakowskiej za potrzebą, a jego żona – jak przekazała rozgłośnia – wróciła do domu. Dzień później kobieta zgłosiła zaginięcie męża. Jeszcze tego samego dnia znaleziono zwłoki mężczyzny.

– Wyjaśnianiem okoliczności zdarzenia zajmuje się Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście. Zdarzenie zostało zarejestrowano na nagraniu z monitoringu. Ten monitoring został odtworzony. Wstępne ustalenia nie wskazują na udział osób trzecich – poinformował PAP rzecznik Prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie Łukasz Łapczyński.

Jak przekazał, zostanie zlecona sekcja zwłok, która pozwoli na ustalenie przyczyny śmierci. – Oczywiście w toku tego postępowanie będziemy ustalać wszystkie okoliczności tego zdarzenia – poinformował Łukasz Łapczyński.

Tomasz Jędrzejczak był doświadczonym samorządowcem. W Radzie Powiatu Zgierskiego zasiadał już czwartą kadencję. W latach 2006 – 2010 był członkiem Zarządu Powiatu Zgierskiego. W obecnej kadencji pełnił funkcję przewodniczącego Komisji Statutowo-Prawnej. Pochodził z Głowna, miał 52 lata.

Wyrazy głębokiego współczucia Rodzinie i Bliskim złożył m.in. Zarząd Powiatu Zgierskiego, Rada Powiatu Zgierskiego oraz pracownicy Starostwa Powiatowego w Zgierzu.

– Tomasz Jędrzejczak budował PiS w powiecie zgierskim. Był to bardzo uczynny, pracowity człowiek, był bardzo koleżeński zawsze z uśmiechem na twarzy. Był przez jedną kadencje zastępcą starosty, nieprzerwanie radnym powiatu zgierskiego. Mój bardzo dobry kolega, będzie nam go brakowało, tak nagła niespodziewana śmierć zaskoczyła nas wszystkich – powiedział z kolei w rozmowie z PAP poseł PiS Marek Matuszewski.

Informację o śmierci Tomasza Jędrzejczaka jako pierwszy podał portal Łowiczanin.info.

Warszawa: Z Wisły wyłowiono kolejne ciało

Z Wisły wyłowiono kolejne ciało – poinformowało w poniedziałek wieczorem Radio Dla Ciebie. Według nieoficjalnych informacji radia, odkrycia dokonano w rejonie mostu Łazienkowskiego. Policja na razie jednak nie potwierdza tej lokalizacji.

O sprawie poinformowana została prokuratura. Na miejscu znalezienia zwłok trwają czynności procesowe – powiedział RDC Jarosław Florczak z Komendy Stołecznej Policji.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Dąbrowa Górnicza: Zwłoki kobiety znalezione w zaroślach

Zwłoki kobiety znaleziono w zaroślach niedaleko klubu fitness w Dąbrowie Górniczej. Sprawą zajęła się już prokuratura, a więcej informacji dotyczących śmierci kobiety wyjaśni zapewne sekcja zwłok. Jak podaje „Dziennik Zachodni”, ciało kobiety odkryto w niedzielne popołudnie w zaroślach nieopodal klubu fitness przy ul. Cieszkowskiego na Gołonogu, jednej z centralnych dzielnic Dąbrowy Górniczej (woj. śląskie). 

Na miejsce przybyły także policja, straż pożarna oraz prokurator. Teraz śledczy badają sprawę, aczkolwiek nie podają do wiadomości publicznej żadnych szczegółów sprawy. Przyczyny i dokładne okoliczności tragedii wyjaśni zapewne zaplanowana na najbliższe dni sekcja zwłok.

„Dziennik Zachodni” powołuje się również na relację świadków utrzymujących, że ciało odnalezionej kobiety było częściowo spalone. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Holandia: 58-latek przez lata więził 7 osób na farmie

58-letni mężczyzna, zatrzymany na farmie w Holandii, gdzie siedem osób przez lata żyło w zamknięciu, stanie przed sądem oskarżony o bezprawne pozbawienie wolności oraz szkodzenie zdrowiu swych ofiar – poinformowała w środę holenderska prokuratura.

Nie ujawniono tożsamości mężczyzny, który został zatrzymany we wtorek, gdy wyszło na jaw, że sześć osób w wieku od 18 do 25 lat oraz ich schorowany ojciec, mieszkało w całkowitej izolacji w Ruinerwold w prowincji Drenthe na północy kraju.

Podejrzany stanie przed sądem już w czwartek – głosi komunikat prokuratury.

Młodzi ludzie, których przetrzymywał przez dziewięć lat, zostali odnalezieni zamknięci w ukrytym pokoju w domu na farmie. Ojciec rodzeństwa najprawdopodobniej przeszedł udar.

Policja otrzymała informację w sprawie sytuacji na farmie w ostatni weekend. Według lokalnych mediów jedno z rodzeństwa uciekło i poprosiło o pomoc w pobliskiej kawiarni. Jej pracownik powiedział telewizji RTV Drenthe, że zaniedbany, zdezorientowany 25-latek przyszedł do kawiarni i powiedział, że nie był na zewnątrz od dziewięciu lat.

„Widać było, że nie miał pojęcia, gdzie jest, ani co robić” – podkreślił szef lokalu Chris Westerbeek. „Powiedział, że uciekł i pilnie potrzebuje pomocy” – dodał.

Kanał telewizyjny RTV Drenthe poinformował we wtorek, że rodzina najprawdopodobniej mieszkała w piwnicy i żywiła się uprawianymi warzywami. Okoliczni mieszkańcy twierdzą, że widzieli mężczyznę kierującego starym samochodem. Utrzymują, że mówił on po niemiecku. W Ruinerwold mieszka około 4 tys. osób.
Źródło info i foto: interia.pl

26-latek znęcał się nad 4-miesięczną dziewczynką

Zarzuty: usiłowania zabójstwa 4-miesięcznej dziewczynki, znęcanie się nad nią ze szczególnym okrucieństwem i spowodowania obrażeń – postawiła we wtorek jej ojcu łódzka prokuratura. Poinformował o tym rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania. 26-letni mężczyzna podejrzany jest również o znęcanie się nad 23-letnią matką dziewczynki. Może grozić mu kara dożywotniego więzienia.

W niedzielę późnym wieczorem do szpitala przy ul. Spornej w Łodzi zgłosiła się 23–letnia kobieta wraz z 4–miesięczną córką, na głowie której były siniaki. Wraz z nią był 26–letni ojciec dziewczynki.

Z relacji kobiety wynikało, że do powstania obrażeń doszło prawdopodobnie w czasie, gdy była w pracy, a niemowlęciem zajmował się ojciec. Ten natomiast przekazywał rozbieżne informacje, co do okoliczności, w których mogło dojść do urazu.

Szpital powiadomił policję, mężczyzna został zatrzymany. Po przeprowadzonych konsultacjach ustalono, że u dziewczynki doszło także do złamania żebra i powstania krwiaka głowy.

Okazało się, że kilka dni wcześniej dziecko także trafiło do szpitala z pękniętą kością czaszki. Opiekujący się w tym czasie dziewczynką ojciec powiedział, że dziecko w nocy spadło na podłogę. – Wobec rodzaju stwierdzonych obrażeń i braku wcześniejszych sygnałów o stosowaniu przemocy nie sposób było wówczas kwestionować, okoliczności podawanych przez mężczyznę – mówi Kopania.

O sytuacji szpital powiadomił pracownika socjalnego. Po kilku dniach niemowlę wypisane zostało do domu. W niedzielę, kiedy mężczyzna znowu opiekował się córką, pojawiły się u niej kolejne obrażenia. Dziecko ponownie trafiło do szpitala na ul. Sporną, a później zostało przewieziono do Centrum Zdrowia Matki Polki.

Według prokuratury, kobieta mogła od kilku miesięcy również być ofiarą przemocy psychicznej i fizycznej ze strony 26–latka. Od około miesiąca zamieszkiwali oddzielnie, a mężczyzna okresowo zajmował się córką.

We wtorek śledczy przedstawili 26-latkowi zarzuty: usiłowania zabójstwa 4-miesięcznej dziewczynki, znęcanie się nad nią ze szczególnym okrucieństwem i spowodowania obrażeń oraz znęcanie się nad matką dziecka. W środę prokuratura planuje skierować do sądu wniosek o jego areszt.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Sąd aresztował 8 mężczyzn, którzy zakatowali na śmierć 41-latka

11.10.2017 Zielona Gora kajdanki N/z Kajdanki kajdankach kajdankami kajdanek skuty skuwanie zakuwanie zakuty zakladanie zaklada zakuwa rece w kajdanki rece zakute kajdankami fot. Piotr Jedzura/REPORTER

Do dziesięciu lat więzienia grozi ośmiu mężczyznom, którzy zakatowali na śmierć 41-letniego mieszkańca – przekazała PAP kielecka prokuratura. Podejrzani zostali tymczasowo aresztowani na trzy miesiące. Do dramatu doszło 11 września, niedaleko Aresztu Śledczego w Kielcach. Do 41-latka podeszła grupa mężczyzn. W ośmiu zaczęli bić i kopać ofiarę. Pobity nie przeżył – zmarł dwa dni później w szpitalu.

O aresztowaniu podejrzanych powiedział rzecznik kieleckich śledczych, Daniel Prokopowicz. Mundurowi ustalili tożsamość napastników i na polecenie prokuratury zatrzymali ich w ostatni czwartek, 3 października. Jeszcze tego samego dnia usłyszeli zarzut „udziału wspólnie i w porozumieniu w pobiciu pokrzywdzonego i spowodowania u niego obrażeń, w następstwie których zmarł kilka dni później”.

„Z uwagi na całokształt ustaleń śledztwa prokurator wystąpił do Sądu Rejonowego w Kielcach z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie wszystkich podejrzanych na okres 3 miesięcy. W piątek i sobotę sąd te wnioski uwzględnił” – DANIEL PROKOPOWICZ, RZECZNIK PROKURATURY OKRĘGOWEJ W KIELCACH
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Niemcy: Kobieta w ciąży zmarła po wypiciu roztworu z apteki. W środku była trucizna

28-letnia ciężarna, mieszkająca w niemieckiej Kolonii, zrobiła test na tolerancję glukozy. Wypiła przyrządzony roztwór, zakupiony w miejscowej aptece. Kobieta zmarła, jej dziecko także. Według niemieckich mediów był to standardowy test na cukrzycę, jakiego używa wiele kobiet w ciąży. Kobieta – 28-latka z Kolonii – zakupiła go w aptece Heilig-Geist w dzielnicy Longerich.

Kobieta przyrządziła roztwór, po jego wypiciu zmarła. Nie udało się uratować jej dziecka; próbowano zrobić cesarskie cięcie. Według śledczych przyczyną śmierci matki była niewydolność narządów.

Według ustaleń prokuratury w roztworze, który wypiła kobieta, znajdowała się w niewielkich ilościach trucizna.

– Na razie nie wiadomo, czy trucizna dostała się do roztworu przez czyjąś nieostrożność, czy ktoś działał umyślnie. Funkcjonariusze policji zabezpieczyli materiał dowodowy i przesłuchali świadków – poinformował koloński prokurator Ulrich Bremer.

Władze Kolonii wydały ostrzeżenie przed używaniem środków, które zawierają glukozę, a pochodzą z apteki, gdzie kobieta zakupiła specyfik.
Źródło info i foto: TVP.info