Sprawa zabójstwa prezydenta Pawła Adamowicza. Jest opinia biegłego ws. akcji reanimacyjnej

Biegły powołany przez gdańską prokuraturę wydał opinię na temat akcji reanimacyjnej, którą przeprowadzili ratownicy medyczni po ataku na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Oceniono w niej, że była ona prowadzona w sposób prawidłowy.

– W sprawie zabójstwa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza Prokuratura Okręgowa w Gdańsku otrzymała opinię dotyczącą oceny prawidłowości działań ratowników medycznych – przekazała Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Biegły ocenił w niej, że „akcja reanimacyjna prowadzona była w sposób prawidłowy, zgodnie z obowiązującymi wytycznymi Europejskiej Rady Resuscytacji”. – Prawidłowa była również decyzja o przewiezieniu pokrzywdzonego do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego – czytamy na stronie internetowej prokuratury.

List w sprawie akcji reanimacyjnej

Gazeta.pl informowała o liście do Gdańskiej prokuratury, w którym autor – Leonard Gross, patomorfolog z 30-letnim doświadczeniem – miał informować, że „długotrwała reanimacja prezydenta Gdańska w miejscu zdarzenia, czyli na scenie WOŚP, była błędem medycznym”.

Uważam, że podjęcie decyzji przez zespół ratowników medycznych o reanimacji w miejscu zdarzenia trwającej 40 minut (według informacji medialnych) było błędem medycznym, który doprowadził do nieodwracalnych zmian narządowych i ogólnoustrojowych. Tym samym uważam, że z dużym prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością następstwa decyzji o tak długo trwającej reanimacji przekreśliły szansę na powrócenie funkcji życiowych – głosi pismo od lekarza przekazane redakcji portalu.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Pobicie izraelskich studentów w Warszawie. Policja zatrzymała Holendrów pochodzenia ormiańskiego

Policja i prokuratura ustaliły osoby mające bezpośredni związek z pobiciem studentów z Izraela – poinformowała w środę stołeczna policja. Jest wśród nich osoba pochodzenia palestyńskiego przebywająca w jednym z krajów Beneluksu. Zatrzymano dwóch Holendrów pochodzenia ormiańskiego.

Jak przekazał rzecznik stołecznej policji nadkom. Sylwester Marczak, dalsze działania w tej sprawie będą prowadzone w ramach współpracy międzynarodowej.

Do ataku doszło w sobotę, ok. godz. 5 przed jednym z budynków na ul. Twardej. Według policji do grupy izraelskich studentów podeszło wówczas trzech mężczyzn, z których jeden był bardzo agresywny i miał krzyczeć, że jest Palestyńczykiem. Jak poinformował rzecznik stołecznej policji nadkom. Sylwester Marczak, w wyniku pobicia pokrzywdzone zostały cztery osoby, a dwie z nich trafiły do szpitala. Policja traktuje pobicie jako przestępstwo na tle narodowościowym i nawiązała kontakt z opiekunem studentów. Izraelskie MSZ potwierdziło, że wie o zdarzeniu, a sprawie przygląda się konsul w Warszawie.

O sprawę był pytany w poniedziałek szef MSZ Jacek Czaputowicz na konferencji prasowej po spotkaniu z odwiedzającym tego dnia Warszawę ministrem spraw europejskich i zagranicznych Albanii Gentem Cakajem.

Rzeczywiście mamy informacje o tym godnym ubolewania incydencie, który miał miejsce o godz. 5 nad ranem. Z tego co donoszą służby policyjne, trzy osoby zaatakowały czterech studentów z Izraela. Wstępne ustalenia wskazują, że Polacy nie byli w to zaangażowani, mam na myśli obywatele polscy – mówił szef polskiej dyplomacji.

Jak dodał, według ustaleń policji dwóch studentów odniosło obrażenia, zostało hospitalizowanych i po udzieleniu im pomocy opuścili szpital. Prowadzone jest dochodzenie na podstawie artykułu 114 Kodeksu karnego, czyli użycie przemocy na tle narodowościowym – zaznaczył. Dodał, że informacji w tej sprawie udziela policja.

Jako minister spraw zagranicznych chcę wyrazić ubolewanie. Ten incydent nie powinien mieć miejsca na terytorium Polski. Polskie władze dołożą wszelkich starań, by sprawcy byli ujęci i odpowiednio ukarani – oświadczył Czaputowicz.

Resort spraw zagranicznych odniósł się do sprawy już w niedzielę. MSZ zdecydowanie potępia akty agresji popełniane przez i wobec cudzoziemców w Polsce. Sprawa pobicia obywateli Izraela przez cudzoziemców na terytorium Polski jest wyjaśniana przez policję. Stanowczo sprzeciwiamy się wszelkim formom przemocy! – brzmi opublikowany w niedzielę na Twitterze wpis resortu spraw zagranicznych.

„Ohydny akt barbarzyństwa. Nie ma uzasadnienia dla przemocy. Wierzę, że sprawcy zostaną wkrótce aresztowani. Życzę Yotam i innym szybkiego powrotu do zdrowia” – napisał na Twitterze polski ambasador w Izraelu Marek Magierowski.

„Mocno wstrząśnięta” atakiem jest ambasada Izraela w Polsce. Jesteśmy pewni, że władze RP podejmą wszelkie konieczne kroki. Potępiamy przemoc i wszelkie próby przenoszenia bliskowschodniego konfliktu na teren Polski – brzmi wpis na Twitterze izraelskiej ambasady.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Wspólna akcja KAS, CBŚP i prokuratury zapobiegła wyłudzeniu zwrotu ponad 370 mln zł podatku

– Działania KAS, CBŚP i prokuratury doprowadziły do rozbicia międzynarodowej grupy przestępczej i zapobiegły wyłudzeniu zwrotu ponad 370 mln złotych podatku – poinformowała Izba Administracji Skarbowej w Warszawie.

W komunikacie napisano, że w efekcie analizy i skutecznej kontroli przeprowadzonej przez pracowników Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) z Pierwszego Mazowieckiego Urzędu Skarbowego w Warszawie, we współpracy z Centralnym Biurem Śledczym Policji (CBŚP), Prokuratura Regionalna w Warszawie wszczęła śledztwo dotyczące fikcyjnego handlu metalami szlachetnymi oraz elektroniką.

– Ścisła współpraca i zaangażowanie pracowników i funkcjonariuszy służb prowadzących sprawę zapobiegły wyłudzeniu zwrotu ponad 370 mln podatku i jednocześnie doprowadziły do rozbicia międzynarodowej zorganizowanej grupy przestępczej oraz pociągnięcia do odpowiedzialności faktycznych organizatorów całego procederu – mówi cytowana w komunikacie rzeczniczka prasowa Izby Administracji Skarbowej w Warszawie Anna Szczepańska.

Bardzo duża kwota zwrotu

Jak podano, podejrzenie pracowników KAS budziła bardzo duża kwota zwrotu, przy wcześniejszych nie przekraczających kilku tysięcy złotych oraz osoba prezesa zarządu spółki, prowadzącego również działalność polegającą na zakładaniu i odsprzedaży spółek. Firmy te – wyjaśniono – następnie w dużej części stawały się podmiotami występującymi w tzw. łańcuchach podatkowych.

W podejrzanej transakcji towar był nabywany od spółek polskich, a sprzedawany w ramach wewnątrzwspólnotowej dostawy towarów do podmiotów łotewskich oraz jako eksport do Rosji. Ze sprawy wynika, że 13 ton platyny było przechowywane w zwykłych magazynach firm logistycznych i mieszkaniu jednego z oskarżonych.

– Przewóz towarów w większości przypadków nie był w jakikolwiek sposób chroniony. Ponadto kontrolowane dokumenty budziły podejrzenie co do ich autentyczności – informuje IAS.

IAS informuje, że w toku dalszych czynności śledztwa ustalono, iż w rzeczywistości wyroby były wykonane z ołowiu owiniętego folią imitującą kolor platyny, natomiast warte rzekomo prawie 200 mln zł zestawy do obsługi telefonii komórkowej stanowiły złom komputerowy przywieziony z terenu Niemiec.

„Zostały aresztowane 4 osoby”

– Plan przestępczego procederu został stworzony i zrealizowany przez międzynarodową grupę przestępczą, składającą się m. in z obywateli Estonii i Węgier. W toku postępowania aresztowane zostały 4 osoby, z których jedna nadal przebywa w areszcie – podano.

Zgodnie z komunikatem materiał dowodowy zgromadzony w sprawie liczy ponad 150 tomów a sam akt oskarżenia ma prawie 640 stron. Na potrzeby postępowania przesłuchano około 100 świadków i przeprowadzono kilkadziesiąt przeszukań. Prokuratura Regionalna w Warszawie wniosła do Sądu Okręgowego akt oskarżenia przeciwko 11 osobom.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Potentat branży biopaliw Grzegorz Ś. z zarzutami. Trafi do aresztu na trzy miesiące

Sąd w Białymstoku postanowił, że potentat branży biopaliw Grzegorz Ś. i dwaj pozostali związani z tą branżą zatrzymani przez CBA mężczyźni trafią na trzy miesiące do aresztu. O sprawie poinformował w rozmowie z portalem tvp.info dziennikarz TVP Cezary Gmyz.

– Wszystkim trzem postawiono zarzuty. Po godz. 19.00, po naradzie, sąd w Białymstoku podjął decyzję o tym, by ich aresztować na trzy miesiące – powiedział Cezary Gmyz.

27 sierpnia 2019 r. na polecenie prokuratora Podlaskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Białymstoku funkcjonariusze CBA zatrzymali trzy osoby w tym m.in. Grzegorza Ś. Zatrzymani zostali przewiezieni do siedziby Prokuratury Krajowej w Białymstoku.

Przez lata Grzegorz Ś. zarządzał majątkiem zmarłego w 2013 r. biznesmena Aleksandra Gudzowatego. „W 2013 r. zostaje prezesem w prawie wszystkich rodzinnych spółkach: wytwórni wódek Akwawit Polmos czy producencie biododatków do paliwa Wratislavii Biodiesel” – informował „Wprost”. Według ustaleń gazety Ś. „bez wiedzy rodziny transferował majątek Gudzowatych do swoich spółek zarejestrowanych na Cyprze”.

„Miliony szły na fikcyjne siłownie albo na konta firm zarządzanych przez osoby poszukiwane przez policję lub z zarzutami prania brudnych pieniędzy” – czytamy. Chodzi o okres od października 2014 r. do marca 2019 r. i szereg przestępstw, związanych z nadużyciem uprawnień.
Źródło info i foto: TVP.info

Prokuratura rozpoczyna śledztwo ws. tragedii w Tatrach

W Tatrach trwa jeszcze akcja ratunkowa po wczorajszej tragicznej w skutkach burzy. Prokuratura tymczasem już przygotowuje się do wszczęcia postępowania w tej sprawie. – Już nad tym pracujemy, wykonujemy pewne czynności, ale czekamy jeszcze na materiały z policji. Oficjalna decyzja o wszczęciu postępowania zapadnie lada moment – poinformowała WP szefowa Prokuratury Rejonowej w Zakopanem prokurator Barbara Bogdanowicz.

– Postępowanie prawdopodobnie będzie prowadzone z artykułu 155 Kodeksu karnego, czyli dotyczyć będzie nieumyślnego spowodowania śmierci. W tym kierunku zazwyczaj prowadzone są wszystkie sprawy dotyczące wypadków śmiertelnych w górach – tłumaczy WP prok. Bogdanowicz. – Decyzja jednak zapadnie dopiero wtedy, gdy otrzymam wszystkie materiały w tej sprawie.

W czwartek po południu w Tatrach rozpętała się burza. Doszło do gwałtownych wyładowań atmosferycznych. Najtragiczniejsze nawiedziło Giewont. W rejonie szczytu znajdowała się grupa ok. 20 turystów, w których uderzył piorun.

Zdaniem naczelnika TOPR Jan Krzysztof, najrawdopodobniej piorun uderzył w krzyż na Giewoncie, następnie „przechodząc” po łańcuchach. Osoby spadały na południową stronę góry. W pewnym momencie pod kopułą leżało kilkadziesiąt osób z obrażeniami.

Cztery osoby zginęły: dwie kobiety i dwoje dzieci w wieku 10 lat. Ponad 100 osób zostało rannych, wiele z nich jest w bardzo ciężkim stanie.

Tatrzański Park Narodowy podjął decyzję o zamknięciu szlaku z Wyżniej Kondrackiej Przełęczy na Giewont. Będzie on wyłączony z ruchu do odwołania. „Przebywanie w tym rejonie jest niebezpieczne” – ostrzega TPN. Burmistrz Zakopanego ogłosił trzydniową żałobę, odwołane zostały także zaplanowane wydarzenia kulturalne. W piątek o godz. 19 w sanktuarium narodowym Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówkach odprawiona zostanie msza św. w intencji ofiar i o zdrowie dla poszkodowanych.
Źródło info i foto: wp.pl

Prokuratura wszczęła śledztwo ws. wypadku Piotra Woźniaka-Staraka

Prokuratura Rejonowa w Giżycku wszczęła śledztwo w sprawie niedzielnego wypadku motorówki, z której wypadł do wody producent filmowy Piotr Woźniak-Starak. W środę nad ranem służby ratownicze wznowiły poszukiwania zaginionego. O śledztwie poinformował w środę rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Krzysztof Stodolny. Dotyczy ono spowodowania wypadku w ruchu wodnym, na skutek którego jedna osoba prawdopodobnie poniosła śmierć. Prokurator zaznaczył, że na obecnym etapie postępowania prokuratura nie informuje o szczegółach zdarzenia, nie ujawnia żadnych dowodów znajdujących się w aktach sprawy i danych osobowych przesłuchanych świadków, ani nie odnosi się do doniesień medialnych.

Czwarty dzień przeczesywania jeziora

Od niedzieli taflę, dno i brzegi jeziora przeszukują policyjni wodniacy, strażacy, ratownicy MOPR i Pomorskiego WOPR. Do akcji wykorzystują specjalistyczny sprzęt, w tym sonary, śmigłowiec, drony i robota do prac pod wodą.

W środę rano na jezioro wypłynęli wodni policjanci z Giżycka i Mikołajek oraz strażacy z Giżycka. W akcji biorą też udział żołnierze z Wojsk Obrony Terytorialnej. Niestety pogoda nie sprzyja służbom ratunkowym. Na Warmii i Mazurach pada i jest pochmurno. Choć deszcz nie ma znaczenia w tego typu akcjach, to pogarsza komfort pracy ratowników.

– Najistotniejszy jest wiatr, który może spychać łódki i powodować falowanie, ale obecnie wiatr nie powoduje zakłóceń – zauważa kapitan Mariusz Pupek, rzecznik Państwowej Straży Pożarnej w Giżycku.

Wypadli z motorówki

Pierwsze zgłoszenie o o motorówce dryfującej na jeziorze Kisajno służby dostały w niedzielę w nocy. Żeglarze alarmowali, że po jeziorze w okolicach miejscowości Fuleda pływa motorówka, która „miała zakłócać spokój”. Gdy na miejsce przyjechali funkcjonariusze, motorówka miała wyłączony silnik i była pusta. Służby ratunkowe na brzegu odnalazły 27-letnią kobietę, mieszkankę Łodzi. Podczas przesłuchania przyznała, że pływała wraz z 39-letnim mężczyzną, mieszkańcem Warszawy, i wpadli do wody. Kobieta i mężczyzna wypadli z motorówki najprawdopodobniej w trakcie nawrotu. 27-latka sama dopłynęła do brzegu. Według jej relacji, mogła przepłynąć około 100 metrów. Badanie stanu trzeźwości wykazało u niej śladowe ilości alkoholu. 27-latka była w dobrym stanie. Nie została zabrana do szpitala. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie poinformował w poniedziałek, że osobą poszukiwaną jest producent filmowy Piotr Woźniak-Starak.

Żoną Piotra Woźniaka-Staraka jest prezenterka TVN Agnieszka Woźniak-Starak.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Kartuzy: Jest akt oskarżenia przeciwko księdzu Wojciechowi Cz. Miał dopuścić się molestowania 20-letniej parafianki

Czarne chmury kłębią się nad głową księdza Wojciecha Cz. z Kartuz (woj. pomorskie). O duchownym zrobiło się głośno po tym, jak wyszło na jaw, że najpierw zaprosił kumpla pedofila do odprawiania rekolekcji z dziećmi, a później miał okazywać uczucia 20-letniej parafiance w sposób, który dziewczyna i prokurator uznali za molestowanie. Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia w tej sprawie.

Prokuratura w Kartuzach skierował do sądu akt oskarżenia przeciwko księdzu Wojciechowi Cz. Duchowny będzie odpowiadał za doprowadzenie pokrzywdzonej do poddania się innej czynności seksualnej.

– Oskarżony nie przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia – poinformował w rozmowie z Fakt24.pl szef kartuskiej prokuratury Marek Kopczyński. – Wobec oskarżonego zastosowane zostały wolnościowe środki zapobiegawcze. Został on objęty policyjnym dozorem i ma zakaz zbliżania się do pokrzywdzonej. Musiał też wpłacić dwa tysiące złotych kaucji. Wobec oskarżonego zastosowano także zabezpieczenie majątkowe poprzez zajęcie jego samochodu – dodaje prokurator.

Ksiądz oskarżony o molestowanie

Przypomnijmy – ksiądz Wojciech Cz. do parafii w Kartuzach trafił niespełna dwa lata temu. Zaraz po tym, jak w grudniu 2017 r. stracił probostwo parafii w Brzeźnie Lęborskim. Biskupi pozbawili go stanowiska za to, że zaprosił do odprawiania rekolekcji księdza Wincentego P. skazanego prawomocnym wyrokiem za molestowanie pięciu ministrantów we wsi pod Łowiczem. Sąd Rejonowy w Wejherowie uniewinnił go jednak w tej sprawie.

Zdegradowany do roli wikariusza Wojciech Cz. w nowej parafii szybko dał się poznać z najgorszej strony. Zaprosił do swojego mieszkania na plebanii 20-letnią parafiankę. Pomimo wyraźnego sprzeciwu miał zacząć ją molestować! Ofiara powiadomiła prokuraturę, a duchowny usłyszał zarzut doprowadzenia kobiety do innej czynności seksualnej.

Księdzu Wojciechowi Cz. grozi do 8 lat więzienia.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Brazylia: Prokuratura nie oskarży piłkarza Neymara o gwałt

„To była relacja miłosna. Nie zostało udowodnione, że doszło do przemocy podczas aktu seksualnego” – podkreśliła prokurator Estefania Paulin informując jednocześnie, że brazylijska prokuratura zrezygnowała z oskarżenia Neymara o zgwałcenie kobiety w Paryżu. Niespełna dwa tygodnie wcześniej z braku dostarczających dowodów zakończono dochodzenie policji w Sao Paulo przeciwko słynnemu piłkarzowi.

Prokuratura po komunikacie policji miała 15 dni na podjęcie decyzji. Mogła oskarżyć reprezentanta Brazylii, oddalić żądania kobiety lub postanowić o dalszym dochodzeniu.

W dalszej kolejności sędzia musi podpisać decyzję rekomendowaną przez policję, która badała sprawę. Rodzina piłkarza już jednak świętuje pomyślne wieści z prokuratury i traktuje je jako koniec sprawy.

Kolejny krok został zrobiony, ogromny i znaczący, w tej trudnej podróży przez koszmar, w którym żyliśmy przez ostatnich kilka niekończących się miesięcy. Synu, musimy ruszyć do przodu z naszym życiem, zawsze z wysoko podniesioną głową, spokojnym sercem i ciszą właściwą niewinnym – podkreślił Neymar senior, ojciec gwiazdy futbolu.

Oskarżenie o gwałt

Do zdarzenia doszło w połowie maja w jednym z hoteli we francuskiej stolicy. Modelka Najila Trindade zeznała, że do pokoju zaprosił ją Neymar, a następnie zgwałcił. Oboje byli przez wiele godzin przesłuchiwani. Piłkarz odrzucił oskarżenia, twierdząc, że padł ofiarą oszustki, którą poznał za pośrednictwem mediów społecznościowych. Broniąc się, udostępnił zapis ich prywatnych rozmów i intymne zdjęcia, które wymienili. Obecnie wciąż czeka na decyzję, czy popełnił przestępstwo, publikując wspomniane fotografie w sieci.

Ostatnie miesiące to pasmo niepowodzeń 27-letniego zawodnika, który m.in. z powodu kontuzji opuścił wiele meczów w Paris Saint-Germain, a kiedy wrócił do gry, wkrótce sezon się… skończył. Później doznał kolejnego urazu i nie wystąpił w prestiżowym turnieju Copa America, który wygrali Brazylijczycy. Francuski klub chce sprzedać napastnika, ale na razie przeszkodą jest cena; PSG w 2017 roku zapłaciło za niego Barcelonie rekordowe 222 mln euro.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Wpłynęło zawiadomienie do prokuratury w sprawie abp. Marka Jędraszewskiego

Do prokuratury wpłynęło zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez abp. Marka Jędraszewskiego – poinformował Janusz Hnatko z Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Złożył je Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.

– Do prokuratury wpłynęło zawiadomienie, które zostało przesłane do Prokuratury Rejonowej Kraków – Krowodrza, właściwej do prowadzenia ewentualnie tego typu postępowań – powiedział dziś rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie Janusz Hnatko. – Mailem wpłynęły także dwie takie same informacje od osób prywatnych, które powołują się na słowa Jędraszewskiego; to wszystko razem zostało przekazane do prokuratury – dodał.

Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez abp. Marka Jędraszewskiego dotyczy słów metropolity, wypowiedzianych w czwartek, 1 sierpnia w bazylice Mariackiej. Podczas kazania, wygłoszonego w ramach obchodów 75. rocznicy wybuchu powstania warszawskiego abp Jędraszewski podkreślił, że to z powstańczych mogił narodziła się wolna Polska. – Trzeba było długo na nią czekać (…) Czerwona zaraza już nie chodzi po naszej ziemi, ale pojawiła się nowa, neomarksistowska, chcąca opanować nasze dusze, serca i umysły. Nie czerwona, ale tęczowa – powiedział.

Jak napisał Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych na swoim profilu facebookowym, abp Jędraszewski, „publicznie wypowiadał treści, które, w opinii Ośrodka, można zakwalifikować jako wpisujące się w propagowanie zakazanego totalitarnego faszystowskiego ustroju państwa”. „Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez pana Marka Jędraszewskiego złożyły również osoby pokrzywdzone jego działaniem – Konrad Dulkowski i Rafał Gaweł. Obaj panowie uważają, że wypowiedź sprawcy znieważała ich publicznie oraz wpisywała się w propagowanie zakazanego totalitarnego ustroju państwa” – zaznaczono.

Ośrodek zauważył, że „segregację ze względu na orientację seksualną prowadzili w Polsce niemieccy naziści, oni też używali retoryki, w której osoby homoseksualne określano jako pasożyty lub zarazę, którą trzeba zwalczać”. „Gaweł i Dulkowski złożyli formalnie wniosek o ściganie i ukaranie pana Marka Jędraszewskiego w związku z propagowaniem przez niego idei systemu totalitarnego, który wcześniej stosowany przez nazistów doprowadził do śmierci milionów Polaków, również tych którzy byli homoseksualni” – zaznaczono.

Abp Jędraszewski o „tęczowej zarazie”

Słowa abp. Jędraszewskiego komentowano w przestrzeni publicznej. Odniósł się do nich m.in. prezydent Andrzej Duda, który w piątek w rozmowie z Polsat News powiedział, że nie ma żadnych wątpliwości, iż metropolita „ma ogromny szacunek do człowieka”.- Zresztą chyba nikt w to nie wątpi – zaznaczył prezydent. Według niego hierarcha mówił w czwartek „o pewnym ideologicznym starciu”. – I rzeczywiście ze swojego punktu widzenia – filozofa opowiedział się w tym ideologicznym sporze w sposób zdecydowany – powiedział Duda. Powtórzył, że w słowach abpa Jędraszewskiego chodziło o „o ideologię, a nie o ludzi”.

Duchownego krytykowali z kolei politycy opozycji. Lider Wiosny Robert Biedroń, w związku z atakami na uczestników I Marszu Równości w Białymstoku, napisał list do papieża Franciszka, w którym przekazał „wyrazy głębokiego zaniepokojenia faktem, że przedstawiciele Kościoła Katolickiego w Polsce gloryfikują stosowanie przemocy”. Nawiązał w nim także do słów abp. Jędraszewskiego.

O honorowe podanie się do dymisji do metropolity apeluje z kolei dominikanin, o. Paweł Gużyński. – Proponuję, abyśmy od jutra zaczęli wysyłać listy do abp. Jędraszewskiego z wyrazem oczekiwania, że honorowo poda się do dymisji z powodu słów o „tęczowej zarazie” – napisał w niedzielę na swoim profilu facebookowym.

Na słowa metropolity zareagowały również osoby LGBT, które protestowały pod krakowską kurią; stały w milczeniu, trzymając kartki z napisami m.in. „nie jestem zarazą”, czy „nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”. Z kolei na sobotę, jak podaje portal Niezależna, planowany jest wiec poparcia dla metropolity. Gazeta Wyborcza informowała natomiast, że pod koniec sierpnia pod obrady Rady Miasta Krakowa trafi projekt uchwały o usunięciu ze składu kapituły nagrody Cracoviae Merenti abp. Jędraszewskiego.
Źródło info i foto: onet.pl

Nowe informacje ws. Kamila Durczoka

Nowe ustalenia w sprawie Kamila Durczoka podaje portal tvp.info. Najprawdopodobniej na początku przyszłego tygodnia sąd zajmie się zażaleniem prokuratury dot. decyzji o braku aresztu dla dziennikarza. Już za kilka dni poznamy również wyniki badań toksykologicznych na obecność narkotyków – podaje rzecznik prokuratury w Piotrkowie Trybunalskim.

Prokuratura Okręgowa w Piotrkowie Trybunalskim skierowała w piątek do sądu zażalenie na decyzję o niearesztowaniu Durczoka. Dziennikarz jest podejrzany o sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, którego dopuściła się osoba będąca w stanie nietrzeźwości.

Jak informuje portal tvp.info, powołując się na rzecznika prokuratury Witolda Błaszczyka, sąd zajmie się zajmie się zażelaniem pod koniec tego tygodnia lub na początku przyszłego.

W sprawie dziennikarza prowadzone są także badania toksykologiczne. Dzięki temu śledczy wykryją, czy Durczok jechał nie tylko pod wpływem alkoholu, ale i narkotyków. – Wyniki będą znane do 10 sierpnia – poinformował rzecznik.

Jak wskazał Błaszczyk, policja nie ustaliła dotąd, czy prawdziwe są medialne doniesienia o obecności 20-letniej pasażerki w aucie Durczoka.

Portal tvp.info ustalił także nieoficjalnie, że dziennikarz faktycznie miał w samochodzie broń palną. Posiadał jednak na nią ważne pozwolenie i przetrzymywał ją w przeznaczonej do tego metalowej kasetce. – Prokuratura nie postawiła w tym zakresie żadnych zarzutów – poinformował Błaszczyk.

Przypomnijmy, że 26 lipca Kamil Durczok spowodował wypadek na trasie A1 w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego. Dziennikarz uderzył samochodem w pachołki rozdzielające jezdnię. Policja ustaliła po przybyciu nie miejsce zdarzenia, że były prezenter TVN i Polsatu jest kompletnie pijany. Jak wynika z relacji świadków wypadku, Kamil D. wychodząc z auta, „ledwo trzymał się na nogach”. Co gorsza, miał w tym stanie przejechać wiele kilometrów i prowadzić auto przez kilka godzin.
Źródło info i foto: dorzeczy.pl