Chiny: Nożownik zabił ośmioro uczniów w pierwszy dzień szkoły

Uzbrojony w nóż napastnik wdarł się do szkoły podstawowej i zabił ośmioro uczniów w jednej z wsi w prowincji Hubei na północy Chin w pierwszy dzień nowego roku szkolnego; dwoje uczniów zostało rannych – podały we wtorek lokalne media, cytując komunikat władz. Policja zatrzymała 40-letniego mężczyznę podejrzanego o dokonanie ataku, który miał miejsce w poniedziałek rano – czytamy w komunikacie. Władze starają się ustalić szczegóły sprawy oraz motyw działania napastnika – dodano.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Stany Zjednoczone zbombardowały pozycje dżihadystów w Idlibie

Dowództwo rosyjskiej armii poinformowało, że USA przeprowadziły naloty w syryjskiej prowincji Idlib, naruszając wcześniejsze umowy, dotyczące deeskalacji starć zbrojnych w tym rejonie – poinformował Reuters, powołując się na agencję TASS. Zdaniem rosyjskiego ministerstwa obrony amerykańskie naloty wywołały wiele strat i zagrażają umowie o strefie demilitaryzacji w Idlibie. Rosjanie podkreślają, że USA nie ostrzegły ani Rosji, ani Turcji o powietrznych atakach.

W sobotę Pentagon poinformował, że siły amerykańskie uderzyły na placówkę Al-Kaidy na północ od Idlibu, a celem ataku byli członkowie kierownictwa tej organizacji. Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka podało, że naloty skierowane były przede wszystkim na bazy dżihadystów na północnym zachodzie Syrii, głównie w pobliżu miasta Maarat Misrin, a w ich wyniku zginęło ponad 40 islamistycznych bojowników.

Ministerstwo obrony Rosji w piątek poinformowało, że siły rządu syryjskiego wprowadzą od soboty jednostronne zawieszenie broni w Idlibie. Wcześniej przez niemal pięć miesięcy wojska prezydenta Syrii Baszara al-Assada, przy wsparciu rosyjskiego lotnictwa, prowadziły w tej muhafazie zbrojną ofensywę przeciwko rebeliantom i islamistom, dla których Idlib to ostatnia w tym kraju kontrolowana przez nich enklawa.

Ostatnia eskalacja walk w północno-zachodniej Syrii to największe starcia od września 2018 roku, gdy Rosja i Turcja zawarły porozumienie o utworzeniu w Idlibie strefy zdemilitaryzowanej. W wyniku walk zginęło ponad 820 cywilów, a około 400 tysięcy ludzi musiało opuścić swoje domy.

W rezultacie wojny w Syrii, która wybuchła w 2011 roku w następstwie represji reżimu wobec prodemokratycznych pokojowych manifestantów, życie straciło ponad 370 tys. ludzi. ONZ wielokrotnie już ostrzegała, że wzrost przemocy w tej części kraju zagraża życiu milionów cywilów i może doprowadzić do katastrofy humanitarnej.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Kanada: Eksplozja bomby improwizowanej w indyjskiej restauracji. Policja prowadzi śledztwo, trwają poszukiwania sprawców

Piętnaście osób zostało rannych w czwartek wieczorem czasu lokalnego w eksplozji, do której doszło w indyjskiej restauracji w mieście Mississauga w prowincji Ontario na południu Kanady – poinformowała policja. Trzy osoby są w stanie krytycznym. Policja opublikowała zdjęcia dwóch zakapturzonych podejrzanych, poszukiwanych w tej sprawie mężczyzn, którzy – jak sądzą – wysadzili w lokalu ładunek.

Wybuch spowodował ładunek wykonany metodą chałupniczą – poinformowała lokalna policja. Jak dodano w komunikacie kilka godzin po wybuchu, została ona zdetonowana krótko po tym, jak lokal opuściło dwóch mężczyzn, którzy chwilę wcześniej do niego weszli. „Na miejscu było dwóch podejrzanych, którzy zdetonowali improwizowany ładunek wybuchowy w restauracji” – poinformowała na Twitterze policja z regionu Peel, gdzie leży lmiasto Mississauga.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Afganistan: Po 30 latach odnaleziono zaginionego żołnierza

Członkowie ukraińskiej ekspedycji archeologicznej w Afganistanie natrafili przypadkowo na swego rodaka, który zaginął w 1988 roku w prowincji Kandahar. Służył wówczas w armii radzieckiej. Badacze spotkali w Afganistanie mężczyznę, który zdecydowanie nie wyglądał im na miejscowego. Jest Ukraińcem, ale nie mówi już w ojczystym języku. Udało się z nim porozumieć dzięki tłumaczowi. Powiedział wówczas, że pochodzi z Wołynia.

Związek Afgańskich Weteranów potwierdził, że faktycznie w tamtym rejonie 30 lat temu zaginął bez śladu żołnierz z Wołynia. Do tej pory sądzono, że Igor Biełokurow zginął w Afganistanie podczas walk z miejscowymi bojownikami w czasie inwazji radzieckiej na ten azjatycki kraj. Okazało się jednak, że został schwytany.

Prawdopodobnie był ciężko ranny, stracił przytomność, wpadł w ręce bojowników i przez 30 lat był w niewoli – powiedział szef wołyńskiego oddziału Związku Weteranów Grigorij Pawłowicz.

W niewoli Biełokurow przeszedł na islam, by – jak sam mówi – przeżyć. Zmienił wówczas imię na Amredin. Przez 30 lat zapomniał języka ukraińskiego, a także swojego prawdziwego imienia.

Dziennikarze udali się do miejscowości Wielka Głusza na Wołyniu, skąd ma pochodzić mężczyzna. Matka Igora wciąż tam mieszka. Na odnalezienie syna czekała ponad 20 lat, aż w końcu pogodziła się z jego śmiercią. W 2012 roku na miejscowym cmentarzu postawiono symboliczny grób mężczyzny.

Jego matka jest sceptyczna wobec odnalezionego w Afganistanie człowieka.

Igor wydaje się wyższy – mówi Antonina Biełokurowa, patrząc na zdjęcia mężczyzny w afgańskich szatach i turbanie. Przyznaje jednak, że jest pełna nadziei, że to on. Czułam w sercu, że Igor żyje. Ale nie sądziłam, że odnalezienie go zajmie nawet 30 lat – wzdycha. Teraz chcę go zobaczyć i przytulić, jeszcze przed śmiercią – dodaje.

Konsulat ukraiński rozpoczął już pracę nad przygotowaniem dokumentów, dzięki którym mężczyzna będzie mógł wrócić do ojczyzny. Prawdopodobnie potrwa to miesiąc. W samej Wielkiej Głuszy mieszkańcy obiecują przygotować uroczyste powitanie Igora.
Źródło info i foto: RMF24.pl

NATO potwierdza zatrzymanie „niemieckiego taliba” w Afganistanie

Afgańskie siły bezpieczeństwa poinformowały w czwartek o zatrzymaniu w prowincji Helmand czterech talibów, w tym Niemca, który miał doradzać radykałom w sprawach wojskowych. NATO potwierdziło zatrzymanie, ale nie wiadomo, czy mężczyzna naprawdę jest Niemcem. Mężczyzna został zatrzymany w nocy ze środy na czwartek podczas operacji wojskowej w niespokojnym Helmandzie na południu Afganistanu. Wraz z nim ujęto trzech uzbrojonych mężczyzn, według afgańskiego MSW są to Afgańczycy.

NATO-wska misja szkoleniowa Resolute Support podała w czwartek, że mężczyzna podaje się za Niemca i mówi po niemiecku. Agencja DPA sugeruje jednak, że niemiecki może nie być jego językiem ojczystym – na udostępnionym nagraniu z przesłuchania słychać, że mężczyzna odpowiada na pytania po niemiecku, ale z mocnym akcentem. Według dziennika „Die Welt” ujęty mężczyzna to „z dużym prawdopodobieństwem” znany niemieckiej policji konwertyta na islam pochodzący z Nadrenii-Palatynatu na zachodzie Niemiec. Rewelacji gazety nie potwierdziło dotąd niemieckie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, a Ministerstwo Spraw Zagranicznych w Berlinie odmówiło komentarza.

Przebywał z talibami od ośmiu lat

Rzecznik misji Resolute Support Tom Gresbach poinformował, że zatrzymany mężczyzna przebywa obecnie w więzieniu. DPA podaje za rzecznikiem afgańskich sił specjalnych, że mężczyzna został przekazany służbom wywiadu, z kolei rzecznik władz Helmandu Omar Swak przekazał, że został on przetransportowany do sąsiedniej prowincji Kandahar. Według afgańskich władz mężczyzna przebywał z talibami od ośmiu lat i nie jest znane jego nazwisko. Na razie pojawiają się sprzeczne informacje na temat zatrzymanego. Podczas przesłuchania miał podać, że nazywa się Abdul Ahad, a według innych źródeł – Abdul Wudud lub Wadud. Nie wiadomo też, czy w chwili zatrzymania miał przy sobie niemieckie dokumenty. Twierdzi tak rzecznik afgańskich sił specjalnych, ale zaprzeczają temu władze w Helmandzie.

Bojownicy „o jasnej skórze, noszący zegarki”

W szeregach talibów od dawna walczą obcokrajowcy, jednak większość z nich pochodzi między innymi z Uzbekistanu, Pakistanu i Czeczenii. Informacje o pochodzących z Europy bojownikach „o jasnej skórze, noszących zegarki” pojawiają się regularnie, ale rzadko i są słabo udokumentowane – przypomina DPA. W 2010 roku brytyjski dziennik „The Guardian” podał, że na południu Afganistanu znaleziono ciało taliba z tatuażem przedstawiającym logo klubu piłkarskiego Aston Villa. BBC jako jednego z najlepiej znanych talibów z Zachodu wskazuje Johna Walkera Lindha, znanego jako „amerykański talib”, który został aresztowany w 2002 roku i skazany na 20 lat więzienia. Talibowie kontrolują obecnie najwięcej terytorium w Afganistanie, odkąd w 2014 roku międzynarodowe siły wojskowe opuściły ten kraj – informowała BBC w styczniu. Szacuje się, że na zajętym przez nich terenie żyje około 15 milionów Afgańczyków, czyli połowa ludności kraju.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Przywódca IS w Afganistanie zabity w ataku amerykańskich sił

Przywódca tak zwanego Państwa Islamskiego w Afganistanie Abu Sajed został zabity w ataku sił amerykańskich na kwaterę dżihadystów w prowincji Kunar – poinformowała rzeczniczka Pentagonu Dana White. W piątkowym oświadczeniu amerykańskiego ministerstwa obrony napisano również, że oprócz Abu Sajeda we wtorkowej operacji na północnym wschodzie Afganistanu zginęli także „inni członkowie IS”.

W oświadczeniu Pentagonu podkreślono, że atak „zasadniczo zakłóci plany terrorystycznej grupy zwiększania swoich wpływów w Afganistanie”. „Liderzy IS wybrali Abu Sajeda na przywódcę swojej grupy po tym, jak afgańskie i amerykańskie siły zabiły poprzednich liderów IS: Hafiza Sajeda Khana w lipcu 2016 oraz Abdula Hasiba w kwietniu 2017 roku” – dodano w komunikacie.

Zwiększenie sił zbrojnych w Afganistanie

Pod koniec czerwca sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg zadeklarował, że państwa Sojuszu zamierzają zwiększyć liczebność swych sił zbrojnych w Afganistanie. Według źródeł dyplomatycznych w 2018 roku konieczne jest wysłanie do Afganistanu 2,5-3 tysięcy dodatkowych żołnierzy, by NATO mogło wywiązać się ze swojej misji w tym kraju. USA chcą wysłać do Afganistanu 3-5 tysięcy dodatkowych żołnierzy, a pozostali sojusznicy w sumie około 1,2 tysiąca.

Miejscowi bojownicy IS, występujący niekiedy pod nazwą tak zwanego Państwa Islamskiego Chorasan (od nazwy historycznej krainy obejmującej m.in. obszary w Afganistanie) działają od 2015 roku i prowadzą wojnę zarówno z talibami, jak i z oddziałami armii afgańskiej oraz siłami USA, zachowując znaczną niezależność operacyjną. Afgańskie i amerykańskie oddziały rozpoczęły w marcu ofensywę wymierzoną w IS. Dowódca wojsk USA w Afganistanie generał John Nicholson zobowiązał się do wyeliminowania tej grupy w Afganistanie do końca 2017 roku.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Egipt: Atak na autobusy z Koptami. Wiele ofiar śmiertelnych

Nieznani napastnicy zaatakowali grupę Koptów w prowincji Al-Minja w środkowym Egipcie. Zabili 26 osób i ranili kolejne 26. Koptowie byli w drodze do jednego z klasztorów na zachodzie prowincji – poinformowały źródła medyczne i świadkowie. Według władz Koptowie jechali dwoma autobusami i niewielką ciężarówką przez prowincję Al-Minja, która jest zamieszkana przez liczną chrześcijańską mniejszość. Prowincja ta leży na południe od stolicy Egiptu, Kairu.

Egipskie ministerstwo zdrowia poinformowało powołując się na świadków, że napastnicy, których było od ośmiu do 10, mieli na sobie mundury wojskowe. Żadna grupa nie przyznała się na razie do ataku, przeprowadzonego tuż przed rozpoczęciem ramadanu.
Koptowie, którzy stanowią około 10 proc. 92-milionowej ludności Egiptu, uskarżają się od dawna na dyskryminację, a w ostatnim czasie padają ofiarami częstych aktów przemocy ze strony islamistów.

Od grudnia 2016 roku w zamachach bombowych na kościoły w Kairze, Aleksandrii i mieście Tanta w delcie Nilu zginęło ponad 70 Koptów. Odpowiedzialność za te akty terroru wzięli na siebie dżihadyści z Państwa Islamskiego, którzy zapowiedzieli kolejne zamachy. W kwietniu papież Franciszek odwiedził Egipt, aby m.in. okazać poparcie dla chrześcijan żyjących w tym zamieszkanym głównie przez muzułmanów kraju. Papież modlił się w kościele koptyjskim, zaatakowanym w grudniu 2016 roku przez terrorystów i oddał tam hołd ofiarom.

Po wizycie Franciszka dżihadyści zapowiedzieli nasilenie ataków na chrześcijan i wezwali muzułmanów, by unikali chrześcijańskich zgromadzeń oraz zachodnich ambasad.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Strzelanina przed Luwrem. Napastnik przybył z Dubaju

– Interwencja żołnierzy w Luwrze zapobiegła atakowi terrorystycznemu ze strony bardzo zdeterminowanego napastnika – oświadczył w piątek wieczorem na konferencji prasowej prokurator Paryża Francois Molins. Poinformował, że napastnikiem był najpewniej 29-letni Egipcjanin. Prokurator zastrzegł, że tożsamości mężczyzny jeszcze formalnie nie potwierdzono.

Tymczasem dwa źródła w egipskich służbach bezpieczeństwa, na które powołuje się agencja Reutera, podały, że chodzi o Abdullaha Redę al-Hamamy’ego, 29-letniego Egipcjanina, urodzonego w prowincji (muhafazie) Ad-Dakahlija na północny wschód od Kairu. Prokurator Molins sprecyzował, że mężczyzna był mieszkańcem Zjednoczonych Emiratów Arabskich, przybył do Paryża na podstawie wizy turystycznej 26 stycznia br., a dwa dni później w sklepie z bronią we francuskiej stolicy kupił dwie maczety.

Molins dodał, że napastnik jest obecnie w stanie zagrażającym jego życiu.

Z maczetą na patrol

Według paryskiej policji około godz. 10 napastnik uzbrojony w co najmniej jedną maczetę ruszył w kierunku czteroosobowego patrolu w pobliżu Luwru. Mężczyzna wykrzykiwał groźby i krzyczał „Allahu akbar”. Żołnierz oddał do niego pięć strzałów. Napastnik został poważnie ranny w brzuch. Mężczyzna zaatakował, kiedy nie pozwolono mu wejść z bagażem do kompleksu handlowego pod Luwrem. Prokurator Molins powiedział, że szybka reakcja francuskich żołnierzy położyła kres „atakowi terrorystycznemu w jednym z najbardziej znanych miejsc turystycznych w Paryżu. Jak zaznaczył, „wszystko wskazuje, że napastnik był bardzo zdeterminowany”.

Napastnik tuż przed atakiem na patrol miał twittować.
Żródło info i foto: TVP.info

Dżihadyści zamordowali jednego z dowódców, który pomagał uciekać cywilom

Terroryści z Państwa Islamskiego (ISIS) zamordowali jednego z własnych dowódców w prowincji Ar-Rakka na północy Syrii za to, że pomagał w ucieczkach grupom cywilnej ludności tych terenów, kontrolowanych przez IS.

Do egzekucji tego dowódcy, która odbyła się we wtorek lub w środę, doszło bez sądu. Wraz z nim aresztowano grupę bojowników ISIS, którą dowodził, ale ich los nie jest znany – poinformowało Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka.

Stracony dżihadysta dowodził jednym z posterunków kontrolnych w prowincji Ar-Rakka. Został zabity, gdy „dżihadyści uznali, że pomagał uciekać muzułmanom z terytorium kalifatu na tereny kontrolowane przez ateistów i apostatów” – podało w komunikacie Obserwatorium.

ISIS proklamowało w czerwcu 2014 roku kalifat w Iraku i Syrii, gdzie kontroluje część terytorium na północy i w centrum obu krajów i wprowadziło bezwzględne „prawo szariatu”: stosuje szeroko w stosunku do mieszkańców okupowanych terenów karę śmierci, wykonywaną m.in. przez ścięcie, ukamienowanie lub ukrzyżowanie.

Od listopada ub. roku sojusz Syryjskich Sił Demokratycznych, któremu przewodzi milicja kurdyjska i który korzysta ze wsparcia lotniczego międzynarodowej koalicji, prowadzi operację o kryptonimie „Gniew Eufratu”, aby wyprzeć siły ISIS z Rakki.
Żródło info i foto: onet.pl

Turcja: Samochód pułapka eksplodował przy posterunku policji

Potężna eksplozja samochodu pułapki wstrząsnęła posterunkiem policji w miejscowości Cizre w prowincji Sirnak w południowo-wschodniej Turcji. Mówi się o dziewięciu ofiarach i 64 osobach rannych. Według kanału telewizji NTV, nad miastem unoszą się kłęby dymu. Cizre położone jest w prowincji Sirnak, która sąsiaduje zarówno z Syrią, jak i Irakiem. Jest zamieszkała w większości przez ludność kurdyjską.
Żródło info i foto: TVP.info