Nowy Jork: Kilkaset pozwów o molestowanie złożonych przeciwko Kościołowi

Tylko w ostatni poniedziałek do sądów w Nowym Jorku trafiło dziesięć nowych pozwów od osób twierdzących, że padły ofiarami molestowania przez nowojorskich duchownych – poinformowała lokalna telewizja ABC.

W połowie sierpnia weszła w życie stanowa ustawa, która na rok zawiesza przepisy o przedawnieniu się przestępstw molestowania seksualnego dzieci. Ustawa dotyczy wszystkich przestępstw molestowania od lat 50., ale od początku wiadomo było, że posłuży przede wszystkim do pozwania Kościoła katolickiego o odszkodowania za przestępstwa molestowania przez katolickich duchownych.

Jak podaje ABC, jedna tylko kancelaria prawna w Nowym Jorku złożyła ponad 300 pozwów przeciwko nowojorskiej diecezji za przestępstwa od lat 50. do 80. Oskarżeni duchowni znaleźli się już wcześniej na opublikowanej przez sam Kościół liście duchownych podejrzanych o molestowanie nieletnich.
Źródło info i foto: onet.pl

Dwóch pracowników PARP-u miało wyłudzić 13 mln złotych. Wynik kontroli CBA

Po kontroli Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości do sądu trafił akt oskarżenia przeciw dwóm pracownikom warszawskiej spółki – dowiedziała się Polska Agencja Prasowa. Mieli oni wyłudzić 13 mln zł z PARP przedstawiając nierzetelną dokumentację.

Temistokles Brodowski z wydziału komunikacji społecznej Biura powiedział we wtorek, że kontrolę, która doprowadziła do skierowania przez prokuraturę aktu oskarżenia do sądu, CBA prowadziło od września 2016 do maja 2017 r. i obejmowała ona lata 2009-15.

CBA sprawdziło wówczas, jak PARP gospodaruje środkami publicznymi przy udzielaniu dofinansowania jednej z warszawskich spółek na projekt zarządzania kadrami w ramach pro­gramu operacyjnego Kapitał Ludzki.

Kontrolerzy Biura znaleźli wówczas szereg powiązań kapitało­wych i osobowych między beneficjentem projektu, a wykonawcami jego komponentów i wskazali na naruszenie zasad konkurencyjności przez warszawską spółkę.

Wyłudzenie dofinansowania

Sama procedura wyboru wykonawców miała, według CBA, pozorny charakter: beneficjenci projektu i wykonawcy pozostawali w stałych relacjach – mieli ten sam adres, wspólną obsługę księgową i prawną czy też wzajemne udzielanie pożyczek. Mimo to osoby reprezentujące spółkę składały oświadczenia o braku powiązań między beneficjentem a dostawcami i wykonawcami, czym wprowadzały w błąd PARP i uzyskiwały od niej płatność, co było wyłu­dze­niem dofinansowania – wskazało CBA.

Po śledztwie z zawiadomienia CBA z sierpnia 2017 r. po roku Prokuratura Rejonowa Warszawa-Wola przedstawiła Janowi P. pięć zarzutów i Jakubowi Sz. trzy, a ostatnio akt oskarżenia.

Po kontroli CBA sama Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości przeanalizowała dokumentację innych projektów z udziałem tej spółki. lub powiązanych z nią podmiotów. PARP podała, że po tej analizie prowadzi postępowanie administracyjne o zwrot środków – ponad 10 mln zł z czterech z pięciu umów, w której występowała spółka.

Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości to agencja rządowa, centralny organ administracji podległy Ministrowi Rozwoju. Zarządza funduszami pochodzącymi z budżetu państwa i Unii Europejskiej, przeznaczonymi na wspieranie małych i średnich przedsiębiorstw oraz rozwój zasobów ludzkich.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Atak w Niemczech po demonstracji Antify

– Tę młodzież wykorzystuje się do celów politycznych, jak za Hitlera – mówi w rozmowie z portalem tvp.info 56-letnia śpiewaczka operowa polskiego pochodzenia, zaatakowana przez kilku młodych uczestników wiecu Antify w Moguncji. Ofiara ataku wracała z demonstracji przeciw przemocy, w której uczestniczyli przedstawiciele wielu narodowości.

Dorota Panek-Schünemann, mieszkająca od blisko 30 lat w Niemczech śpiewaczka operowa, pod koniec września uczestniczyła w Moguncji w demonstracji przeciwko przemocy.

– To nawet nie była demonstracja prawicowa, myślę że wręcz bardziej lewicowa niż prawicowa. Stał obok mnie Rumun z rumuńską flagą, ja z drugą Polką miałyśmy polską. Był Turek, Ahmed, był pewien Żyd – wylicza pani Panek-Schünemann w rozmowie z portalem tvp.info.

– Antifa zorganizowała kontrdemonstrację. Ale nawet nie słuchali o czym mówimy, tylko wrzeszczeli bezkrytycznie „Hau-ab!!!”, tzn. „Wynocha!”. Wyzywali nas od nazistów i rasistów. Nawet mój znajomy z Konga – czarny jak heban – został przez tych samych lewicowców na innej demonstracji w Moguncji nazwany rasistą i „Nazi” – opowiada Polka.

W pewnym momencie jeden z uczestników demonstracji – „młody, brodaty, o wyglądzie arabskim, czy tureckim” – zaczął zaczepiać naszą rozmówczynię.

– Krzyczał na mnie „du Fotze”, co oznacza dokładnie „ty piz…”. Stał tuż przed policjantami i wrzeszczał na mnie bez przerwy, obrażając mnie publicznie. Zapytałam nawet w obecności funkcjonariuszy, czy o mnie konkretnie chodziło. I on nie bał się nawet potwierdzić tego przy policjantach. Co więcej nadal mnie wyzywał – mówi Dorota Panek-Schünemann.

Ponieważ policjanci nie reagowali, Polka złożyła na niego skargę zarzucając mu rasizm, dyskryminację i publiczne znieważenie. Pani Dorota nie wyklucza, że późniejsza napaść była związana z tym doniesieniem.

– Ludzie boją się nawet zgłaszać Arabów na policję, bo potem przyjdzie taki i zabije – mówi.

Napaść na Polkę miała miejsce podczas powrotu z demonstracji. Gdy szła do swojego samochodu, z bramy wyskoczyło trzech młodych Niemców (ich wiek nasza rozmówczyni określa na 20–25 lat), których, jak mówi pani Dorota, wcześniej świadkowie widzieli na demonstracji Antify.

– Jeden z nich kopnął mnie mocno w kostkę, żebym upadła, ale na szczęście mu się nie udało. Mam wprawdzie 56 lat, ale jestem wysoka i wysportowana. Gdyby był ktoś drobniejszy… ale ja mam 178 cm no i nie dam sobie w kaszę dmuchać. Udało mi się oprzeć na parasolu. Zaczęłam się bronić używając parasola – opowiada.

– Jeden z nich, rosły, mocny blondyn, zaczął mi go wyrywać. Krzyczał „du Polnische Schalmpe”, to znaczy „ty polska dziwko”, a w pewnym momencie szarpnął mnie i rzucił z całej siły na jezdnię prosto pod jadący samochód – mówi kobieta.

Zaatakowana Polka nie ma wątpliwości, że była to próba zabójstwa. W ten sposób zeznawała też na policji. Twierdzi, że uratował ją refleks kierowcy nadjeżdżającego samochodu, który zdołał zatrzymać się tuż przed nią.

Choć nie doszło do najgorszego, atak bojówkarzy wiele kosztował panią Dorotę. – Nie mogłam ruszać szyją, czułam ogromny ból głowy. No i ogromny szok, wstrząs. Do dziś się leczę, a poza tym boję się wychodzić z domu – skarży się napadnięta Polka.
Źródło info i foto: TVP.info

Paul Manafort przyznał się do udziału w spisku przeciw USA

Paul Manafort, były szef kampanii prezydenckiej Donalda Trumpa, przyznał się w piątek do zarzutu udziału w spisku przeciw USA oraz spisku mającym utrudnić działanie wymiaru sprawiedliwości – podaje Reuters, powołując się na dokumenty sądowe złożone przez prokuratorów federalnych. Paul Manafort miał się przyznać do dwóch zarzutów w ramach układu z zespołem specjalnego prokuratora Roberta Muellera prowadzącym śledztwo w sprawie Russiagate – pisze agencja Reutera.

Zgodnie z tym porozumieniem były szef sztabu wyborczego Trumpa będzie musiał podjąć współpracę z Muellerem. Jak informuje CNN Manafort przyznał się w sądzie do dwóch zarzutów. Na pytania sędziego, czy przyznaje się winy i jednocześnie zrzeka się swojego prawa do procesu w sądzie, Manaford odpowiedział: „tak”. Układ pozwoli oskarżonemu uniknąć drugiego procesu, który miał się rozpocząć 24 września i mógł potrwać trzy tygodnie.

Biały Dom: nie ma nic wspólnego z prezydentem

Biały Dom oznajmił w piątek, że przyznanie się do winy i zawarcie ugody z prokuraturą przez byłego szefa sztabu wyborczego Donalda Trumpa, Paula Manaforta, „nie ma absolutnie nic wspólnego z prezydentem ani jego zwycięską kampanią prezydencką w 2016 roku” Manafort został w sierpniu uznany przez ławę przysięgłych sądu w Alexandrii w stanie Wirginia za winnego przestępstw podatkowych i ukrywania faktu posiadania aktywów w zagranicznych bankach oraz sprzecznych z prawem operacji bankowych.

Drugi proces Manaforta

Drugi proces, który miał się odbyć w Waszyngtonie, mógł doprowadzić do znaczącego przedłużenia kary nałożonej na niego w Alexandrii, mającej wynieść od siedmiu do 10 lat więzienia. Proces w Waszyngtonie miał w znacznej mierze koncentrować się na działalności Manaforta w latach 2010-2014, kiedy był politycznym konsultantem Partii Regionów ówczesnego prorosyjskiego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza. Prokuratorzy federalni z zespołu dochodzeniowego Muellera zarzucają Manafortowi, że za swoją działalność na Ukrainie otrzymał 60 mln dol., których nie zgłosił w zeznaniach podatkowych w amerykańskim urzędzie skarbowym i od których nie zapłacił podatków. Amerykański system podatkowy ma zasięg globalny i obejmuje wszystkich obywateli USA niezależnie od miejsca zamieszkania w danym roku.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Prawnicy w Serbii strajkują po zamordowaniu adwokata Dragoslava Ognjanovicia

Tygodniowy strajk w proteście przeciw morderstwu, którego ofiarą padł znany adwokat Dragoslav Ognjanović, ogłosili wczoraj serbscy prawnicy. Ognjanović należał m.in. do zespołu obrońców b. prezydenta Slobodana Miloszevicia podczas procesu przed trybunałem haskim.

Ofiara wojny gangów?

Ognjanović, uważany za wybitnego adwokata, występował w procesach znanych postaci serbskiego świata przestępczego, a belgradzkie media określiły jego zabójstwo jako „kolejną egzekucję w stylu mafijnym”, do jakich dochodzi w związku z wojną między gangami przestępczymi w Serbii i sąsiedniej Czarnogórze.

Prezydent Serbii Aleksandar Vuczić oświadczył wczoraj, że policja natrafiła już w toku dochodzenia na „pewne poszlaki”.

Vuczić zapowiedział, że państwo serbskie energiczniej zabierze się za zwalczanie przestępczości zorganizowanej. – Walka klanów przestępczych na rynku narkotykowym – oświadczył – jest zjawiskiem, któremu państwo nie zawaha się położyć kresu i skoro trzeba uczyni to brutalnymi środkami – podał kanał serbskiej telewizji N1.

Serbskie Stowarzyszenie Prawników w wydanym wczoraj oświadczeniu stwierdza, że kolejne zabójstwo ich kolegi „pokazuje, w jak niebezpiecznych warunkach serbscy obrońcy prawa muszą wypełniać swe obowiązki zawodowe „.

„Najnowsze zabójstwo z serii zbrodni, które pozostały niewykryte, zmusza nas do wezwania serbskich władz, aby uczyniły wszystko co w ich mocy w celu wykrycia mordercy” – czytamy w oświadczeniu.
Źródło info i foto: onet.pl

Nowe szczegóły akcji ABW przeciw Rosjankom

Kolejne szczegóły dotyczące akcji ABW przeciw Rosjankom prowadzącym działania hybrydowe wymierzone w Polskę.

W piątek ABW poinformowała o zatrzymaniu Jekateriny C., Rosjanki, które przebywając na terenie Polski od 2013 roku, prowadziła działania hybrydowe przeciwko Polsce. Z kolei w czwartek po popołudniu Straż Graniczna zatrzymała obywatelkę Federacji Rosyjskiej i Cypru Anastazję Z. Jest to osoba, która była w grupie czterech osób objętych zakazem wjazdu na terytorium RP.

Jak poinformował Stanisław Żaryn, rzecznik koordynatora ds. służb specjalnych, Anastazja Z. miała prowadzić działania zachęcające do propagowania rosyjskiej wersji historii i utrudniania prowadzenia polityki historycznej przez państwo Polskie. Zatrzymana Rosjanka była w bezpośrednim kontakcie z organizacjami prorosyjskimi w Polsce.

Jak ustalił portal Niezależna.pl, Jekateria C. w Polsce funkcjonowała jako Katarzyna Cywilska. „Wydalone z Polski osoby inspirowały w Polsce działalność prokremlowskiego Stowarzyszenia Kursk – znanego głównie z akcji w obronie sowieckich pomników. Inicjatywy te szeroko nagłaśniają rosyjskie media” – czytamy doniesienia portalu.

„Celem Wspólnoty jest rekonstrukcja / odbudowa wojskowej i zabytków i atrakcji kulturalnych na terenie dzisiejszej Polski. Jak również skutecznej pomocy dla samorządów w zakresie opieki i nadzoru w miejscach pamięci o różnych bitwach wojskowych, pomników chwały wojskowej i innych zabytków pod ochroną państwa polskiego” – tak działalność stowarzyszenia została opisana na jego stronie internetowej.
Źródło info i foto: doRzeczy.pl

Newsweek: Jarosław Kaczyński interweniował w sprawie Dubienieckiego?

Marcin Dubieniecki twierdzi w rozmowie z Wirtualną Polską, że Jarosław Kaczyński nie kontaktował się z jego adwokatem i nie pomagał mu w prokuraturze. Publikujemy dokumenty, które dowodzą, że prezes PiS interweniował u Zbigniewa Ziobry w sprawie jego śledztwa. Zrobił to na prośbę obrońcy Dubienieckiego.

W najnowszym „Newsweeku” opisaliśmy kulisy śledztwa przeciw byłemu zięciowi prezydenta Marcinowi Dubienieckiemu. Napisaliśmy, że prokurator prowadzący jego postępowanie domagał się politycznych instrukcji. W sprawie interweniował prezes PiS, a agenci CBA tropili przelewy dla Marty Kaczyńskiej.

Dubieniecki w poniedziałek udzielił wywiadu portalowi Wirtualna Polska, w którym stwierdził: – Zaprzeczam, jakoby ktokolwiek ze mną się kontaktował lub pomagał w niniejszej sprawie. Od samego początku jej trwania mogłem liczyć i liczyłem tylko na siebie.

Publikujemy dokumenty, które pokazują, jak było naprawdę: pismo obrońcy Dubienieckiego do Jarosława Kaczyńskiego z 5 grudnia 2016 roku (adwokat prosi w nim szefa PiS o skierowanie zapytania do prokuratury) oraz korespondencję „Newsweeka” z Prokuraturą Krajową, z której wynika, że Kaczyński 4 stycznia 2017 roku napisał do Zbigniewa Ziobry w sprawie śledztwa przeciw Dubienieckiemu.

Odpowiedź Prokuratury Krajowej na pytania „Newsweeka”:

Witam Panie Redaktorze. W odpowiedzi na Pana pytania informuję

1. Pan Poseł Jarosław Kaczyński pismem z dnia 4 stycznia 2017 roku skierowanym do Pana Zbigniewa Ziobro Ministra Sprawiedliwości przesłał korespondencję przedłożoną Panu Posłowi przez obrońcę podejrzanego Marcina Dubienieckiego – adw. Łukasza Rumaszka. W załączeniu tego pisma została przesłana w/w korespondencja, datowana na dzień 7 grudnia 2016 roku.

2. Na pismo Pana Posła Jarosława Kaczyńskiego udzielił odpowiedzi w dniu 31 stycznia 2017 roku Prokurator Krajowy na podstawie 12 § 1 ustawy z dnia 28 stycznia 2016 r. Prawo o prokuraturze (Dz. U. poz. 177) w związku z art. 20 ust. 2 ustawy z dnia 9 maja 1996 r. o wykonywaniu mandatu posła i senatora (Dz. U. z 2015 r. poz. 1605). Udzielone informację odnosiły się do zarzutów sformułowanych w piśmie obrońcy podejrzanego, dotyczących rzekomego naruszenia praw podejrzanego. Natomiast nie udzielono żadnych informacji o toczącym się postępowaniu zgodnie z ograniczeniami wynikającymi z art. 156 § 5 k.p.k. oraz art. 241 k.k.

3. Korespondencji nie nadano żadnej klauzuli – udostępnienie do decyzji.

4.Zwierzchni nadzór służbowy został wdrożony decyzją Prokuratora Krajowego z dniem 5 maja 2016 roku. Przesłanką była szczególna waga i zawiły charakter postępowania. Początkowo do wykonywania zwierzchniego nadzoru służbowego wyznaczony został prokurator Jacek Więckowski, a następnie w dniu 1 czerwca 2016 roku prokurator Elżbieta Orzeł.

5. Decyzję o wdrożeniu zwierzchniego nadzoru służbowego podjął Prokurator Krajowy na podstawie oceny przeprowadzonej w dniu 26 kwietnia 2016 roku przez prokuratora Jacka Więckowskiego.

6. Zarządzeniem Prokuratora Krajowego z dnia 4 października 2016 roku nr 76/16 powołano zespół prokuratorów do prowadzenia postępowania Prokuratury Regionalnej w Krakowie RP I Ds 16.2016, którego kierownikiem został Naczelnik Wydziału I Prokuratury Regionalnej – prokurator Marek Sosnowski. W skład zespołu wchodzili dwaj dotychczasowi referenci sprawy oraz dwóch dodatkowych prokuratorów, jak również 3 funkcjonariuszy CBA Delegatura w Krakowie. Zarządzenie zostało wydane na wniosek Prokuratora Regionalnego w Krakowie z dnia 27 września 2016 roku.
Źródło info i foto: Newsweek.pl

Niemcy wyczerpały możliwości działania przeciw terrorystom?

Prokurator generalny Niemiec Peter Frank ostrzegł w liście do ministrów sprawiedliwości 16 niemieckich krajów związkowych, że ze względu na dużą liczbę śledztw i brak personelu wyczerpał możliwości działania przeciw terrorystom – pisze w sobotę „Der Spiegel”. Frank ocenił, że zamach w Berlinie może się w każdej chwili powtórzyć. Prokurator generalny wezwał ministrów do „niezwłocznego” wsparcia jego urzędu poprzez oddelegowanie prokuratorów i sędziów do pracy w niej. Kopię listu otrzymał federalny minister sprawiedliwości Heiko Maas – czytamy w „Spieglu”.

Jak do sprawy odniosło się ministerstwo sprawiedliwości?

Deutsche Welle podaje, że ministerstwo sprawiedliwości nie chciało komentować listu Petera Franka. Rzecznik prasowy resortu wyjaśnił, że prokuratura generalna dostała w ubiegłym roku 17 dodatkowych etatów, a w tym roku otrzyma jeszcze 10.

Jak komentują tę sprawę prawnicy?

Zdaniem „Spiegla” list jest komentowany przez środowisko prawnicze jako wydarzenie bez precedensu i krok „niebywały”. Zauważa, że podczas gdy Federalny Urząd Kryminalny i służby są na wielką skalę wzmacniane, prokurator generalny musi „żebrać” o pomoc.

Jak wygląda struktura wymiaru sprawiedliwości?

Ze względu na federalną strukturę Niemiec część kompetencji w zakresie wymiaru sprawiedliwości, w tym policja, znajdują się w gestii krajów związkowych. Prokurator generalny urzędujący w Karlsruhe przejmuje od landów śledztwo w przypadkach dotyczących islamskiego terroryzmu oraz innych czynów terrorystycznych motywowanych politycznie.

Zamach w Berlinie

W poniedziałek 19 grudnia, krótko po godz. 20, w stoiska jarmarku świątecznego w Berlinie przy placu Breitscheidplatz wjechała ciężarówka. Samochód należał do polskiej firmy. Łącznie z polskim kierowcą ciężarówki w zamachu zginęło 12 osób, a rannych zostało ok. 50. Niemiecka policja poinformowała, że kierowca celowo wjechał w tłum i prowadzi śledztwo pod kątem zamachu terrorystycznego.
Żródło info i foto: Gazeta.pl

Turcja: Zamachowcy samobójcy wysadzili się podczas akcji policyjnej

Nieznana liczba zamachowców samobójców wysadziła się w Turcji, okoł 40 km od Syryjskiej granicy, zabijając trzech oficerów policji i raniąc co najmniej osiem osób. Eksplozja miała miejsce podczas akcji policyjnej wymierzonej w grupę rzekomo związaną z tzw. Państwem Islamskim.

Kiedy funkcjonariusze przyjechali pod wskazany adres, terroryści zapewne zorientowali się, że nie uda im się uciec i wysadzili się w powietrze.
Żródło info i foto: dorzeczy.pl

Francuskie służby prowadzą tajną wojnę z ISIS

Siły specjalne i komandosi służb wywiadu Francji uczestniczą w tajnych operacjach przeciw dżihadystom z Państwa Islamskiego (IS) w Libii wraz z Wielką Brytanią i Stanami Zjednoczonymi – poinformował w środę dziennik „Le Monde”. Według gazety prezydent Francois Hollande zatwierdził „nieoficjalną akcję wojskową” prowadzoną w Libii zarówno przez elitarną jednostkę sił zbrojnych, jak i służby specjalne wywiadu DGSE.

W ramach „tajnej wojny Francji w Libii” prowadzone są sporadyczne naloty wymierzone w przywódców IS, poprzedzane dyskretnymi przygotowaniami na ziemi, by spowolnić rozwój tego islamistycznego ugrupowania w kraju podzielonym politycznie, którego znaczna część nie jest przez nikogo kontrolowana – pisze gazeta. Bojownicy IS atakują infrastrukturę naftową w Libii i stworzyli sobie przyczółek w mieście Syrta na wybrzeżu śródziemnomorskim, korzystając z przedłużającej się próżni władzy w kraju, wywołanej walką dwóch rywalizujących ze sobą parlamentów.

Ministerstwo obrony w Paryżu odmówiło komentarza w sprawie doniesień „Le Monde’a”, ale według osoby zbliżonej do szefa resortu Jean-Ives’a Le Driana minister zlecił śledztwo w sprawie „naruszenia tajemnicy obrony narodowej”, by ustalić źródła doniesień. Hollande powiedział, że Francja znajduje się w stanie wojny z Państwem Islamskim, gdy organizacja ta wzięła na siebie odpowiedzialność za serię ataków terrorystycznych w Paryżu 13 listopada 2015 roku, w których zginęło 130 osób.

Wcześniej ministerstwo obrony potwierdziło, że francuskie lotnictwo w ostatnim czasie przeprowadzało nad Libią loty zwiadowcze oraz że Francja utworzyła bazę wojskową na północnym wschodzie Nigru, przy granicy z Libią. Jak podaje „Le Monde”, francuski wywiad zainicjował nalot w listopadzie ub. roku, w którym zginął Irakijczyk znany jako Abu Nabil, w tamtym czasie wysoki rangą przywódca IS.

Dziennik powołuje się na specjalizujących się w temacie blogerów, którzy piszą, że od połowy lutego francuskie siły specjalne widywane są na wschodzie Libii. Cytuje też ważnego przedstawiciela ministerstwa obrony, który powiedział: „Ostatnią rzeczą (jakiej potrzebujemy) jest zbrojna interwencja w Libii. Musimy unikać otwartego militarnego zaangażowania i działać dyskretnie”.

W piątek samoloty USA zaatakowały obóz szkoleniowy IS w miejscowości Sabratah na zachodzie Libii; w nalotach zginęło blisko 50 osób, w tym – jak twierdzi rząd w Belgradzie – dwie porwane w listopadzie ub. roku osoby zatrudnione w ambasadzie Serbii. Według USA obóz był wykorzystywany przez nawet 60 dżihadystów, w tym przez Nuredina Czuczane, oskarżanego o dwa dokonane w ubiegłym roku ataki na turystów w Tunezji. W 2011 roku francuskie siły odegrały kluczową rolę podczas prowadzonych przez NATO nalotów, które przyczyniły się do obalenia dyktatora Muammara Kadafiego.
Żródło info i foto: interia.pl