Nowe zatrzymania ws. ustawianej sprzedaży nieruchomości w Krakowie

Trzy osoby zostały zatrzymane przez CBA w aferze dotyczącej ustawiania przetargów na wynajem, lub zakup atrakcyjnych nieruchomości w Krakowie – informuje reporter RMF FM Krzysztof Zasada. Zatrzymani to lekarka, pracownik lokali gastronomicznych i przedsiębiorca – współwłaściciel jednego z najbardziej popularnych miejsc rozrywki w Krakowie.

Osoby te miały dawać pieniądze, lub obiecywać ich wręczanie w zamian za ustawianie postępowań na kupno i wynajem lokali użytkowych i mieszkalnych. Wręczane kwoty wahały się od 20 do 25 tysięcy złotych. Jedno z postępowań dotyczyło lokalu znajdującego się w Sukiennicach.

W sumie w aferze podejrzanych jest 15 osób. Wątpliwości dotyczą umów na 42 nieruchomości.
Źródło info i foto: interia.pl

CBA zatrzymało w Dąbrowie Górniczej działacza PiS-u i przedsiębiorcę. Chodzi o próbę wyłudzenia pieniędzy

Przedsiębiorca i lokalny działacz z Dąbrowy Górniczej zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy katowickiej delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Jak informuje Wydział Komunikacji Społecznej CBA są to pierwsze zatrzymania – efekt współpracy dwóch delegatur Centralnego Biura Antykorupcyjnego: krakowskiej i katowickiej – w związku ze śledztwem prowadzonym przez CBA pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Katowicach. Postępowanie dotyczy powoływania się na wpływy w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz w Wojewódzkim Urzędzie Ochrony Zabytków w Katowicach, a także u posła na Sejm RP.

Jak podkreśla CBA wszystko wskazuje na to, że mężczyźni w zamian za załatwienie spraw związanych z realizacją remontu elewacji jednego z kościołów mieszczącego się w Dąbrowie Górniczej usiłowali wyłudzić 30 tys. zł od wykonawcy robót.

Chodzi o kościół św. Antoniego w Gołonogu. Pod koniec ubiegłego roku wyremontowana została elewacja tej świątyni, dzięki dotacji w wysokości prawie 800 tys. zł, przyznanej parafii z Funduszu Kościelnego przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Za wykonanie remontu odpowiadał jeden z krakowskich przedsiębiorców, specjalizujący się w renowacji obiektów zabytkowych, który wcześniej przygotował projekt odnowienia elewacji dąbrowskiego kościoła.

Jednym z zatrzymanych jest kandydat na radnego Rady Miejskiej w Dąbrowie Górniczej z listy Prawa i Sprawiedliwości, który podczas ostatnich wyborów mandatu jednak nie uzyskał. Jak zapewniał w ubiegłym roku w rozmowie z DZ zarzuty stawianie mu przez wykonawcę remontu kościoła godzą w jego dobre imię. Wezwał więc przedsiębiorcę w listopadzie 2018 roku oficjalnym pismem do zaniechania rozpowszechniania nieprawdziwych jego zdaniem informacji o żądaniu korzyści majątkowej przy zawarciu umowy o roboty budowlane.

Jak się okazuje wykonawca remontu nie przestraszył się tych żądań, a CBA nie uwierzyło także w takie zapewnienia, bowiem dąbrowski działacz PiS-u został ostatecznie zatrzymany.

Jak informuje CBA zatrzymani w Prokuraturze Okręgowej w Katowicach usłyszeli zarzut usiłowania wyłudzenia 30 tys. zł. Prokurator zastosował wobec nich wolnościowe środki zapobiegawcze.
Źródło info i foto: dabrowagornicza.naszemiasto.pl

Akcja CBA na Podkarpaciu. Przedsiębiorca chciał przekupić urzędnika. Oferował minimum 30 tys. złotych

Rzeszowska delegatura CBA pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie prowadzi śledztwo w sprawie próby przekupienia urzędnika przez przedsiębiorcę, będącego jednocześnie prezesem zarządu i akcjonariuszem spółki akcyjnej z siedzibą w Warszawie. Miał oferować minimum 30 tysięcy złotych.

Jak ustalono do tej pory, przedsiębiorca będący m.in. prezesem zarządu i akcjonariuszem spółki akcyjnej z siedzibą w Warszawie oraz wspólnikiem dwóch innych spółek kapitałowych, miał złożyć kierownikowi jednostki samorządowej z terenu Podkarpacia propozycję korupcyjną. Łapówką miało być 5 procent wartości kontraktów, jakie miały zostać udzielone jego firmie przez samorząd. Kwota łapówki miała wynosić w jednym tylko przypadku 30 000 zł.

Na podstawie zebranego materiału rzeszowscy agenci CBA zatrzymali w Warszawie przedsiębiorcę. Zatrzymany przez CBA zostanie doprowadzony do Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie, gdzie usłyszy zarzut korupcyjny. Agenci CBA zabezpieczają dowody – m.in. zapiski, umowy, oferty o udzielenie zamówień publicznych oraz dane elektroniczne w dwóch warszawskich spółkach, mieszkaniu podejrzanego, biurze księgowym oraz w jednym z podkarpackich urzędów. Według naszych informacji, chodzi o jeden z urzędów w powiecie ropczycko-sędziszowskim.

– Z materiałów śledztwa wynika, że ujawniony czyn mógł stanowić jedynie fragment procederu prowadzonego przez zatrzymanego. Ustalenia śledztwa CBA wskazują, że wręczane przez niego w sposób zakamuflowany korzyści majątkowe, przedstawicielom samorządów, mogły być praktykowanym sposobem uzyskiwania zamówień publicznych. Łapówki mogły sięgać jednorazowo nawet kwoty 150 000 złotych – informuje CBA. Sprawa prowadzona przez rzeszowskie CBA ma charakter wielowątkowy i może dotyczyć przedstawicieli innych samorządów.
Źródło info i foto: nowiny24.pl

Większe pieniądze dla rodzin ofiar zamachu w Berlinie. Właściciel skradzionego tira nie ma szans na wyższe odszkodowanie

Niemiecki parlament uchwali wyższe świadczenia dla ofiar zamachów terrorystycznych. Otrzymają je m.in. bliscy ofiar ataku terrorystycznego w Berlinie, wśród których jest rodzina polskiego kierowcy ciężarówki, zabitego przez zamachowca przed atakiem na jarmark bożonarodzeniowy. Szans na wyższe odszkodowanie nie ma natomiast polski przedsiębiorca, którego ciężarówka została użyta w zamachu.

Nowe przepisy stanowią, że ofiary zamachów terrorystycznych będą dostawać 30 tys. euro jednorazowej rekompensaty. Wcześniej ta kwota wynosiła 10 tys. euro. Większą sumę – 15 tys. euro (zamiast 5 tys.) – otrzymywać będzie też rodzeństwo ofiar.

Według nowych przepisów, dzieci, które na skutek zamachu terrorystycznego utraciły któregoś z rodziców, otrzymają w przyszłości do 45 tys. euro jednorazowej zapomogi na życie. Pieniądze dostanie również rodzina zamordowanego przez zamachowca z Berlina polskiego kierowcy ciężarówki – Łukasza Urbana.

Ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania

Polak był pierwszą ofiarą zamachu, którego 19 grudnia ub.r. dokonał Tunezyjczyk Anis Amri. Terrorysta porwał ciężarówkę, zabił Urbana, a następnie wjechał 40-tonowym pojazdem w ludzi na jarmarku bożonarodzeniowym w centrum Berlina na Breitscheidplatz. W wyniku zamachu zginęło 12 osób, a ponad zostało 50 rannych, wiele bardzo ciężko.

Nowe przepisy nie obejmą za to Ariela Żurawskiego – właściciela firmy transportowej z Gryfina, którego ciężarówka została wykorzystana w tym zamachu terrorystycznym.

Przedsiębiorca w przeszłości otrzymał 10 tys. euro, choć swoje straty, związane z utratą leasingowanej ciężarówki, wycenił na ponad 90 tys. euro.

– Ubezpieczyciel odmówił mi wypłaty odszkodowania, uznając iż polisa nie obejmuje zamachu terrorystycznego – mówił nam Żurawski w październiku 2017 r. Przedsiębiorca domagał się m.in. zwrotu 34 tys. euro pierwszej wpłaty leasingu oraz kosztów naprawy naczepy.

Polak rozmawiał w tej sprawie m.in. z byłym pełnomocnikiem ds. ofiar Kurtem Beckiem. – Spotkania były krótkie, zdawkowe i nic nie dały – powiedział Żurawski w rozmowie z Deutsche Welle.

„Nie tak wyobrażałem sobie pomoc ze strony Niemiec”

Niemcy argumentują, że „pomoc finansowa dla Ariela Żurawskiego została wypłacona z pieniędzy ministerstwa spraw zagranicznych, które nie mają nic wspólnego z funduszem dla ofiar zamachów terrorystycznych”.

Polakowi, który prywatnie był kuzynem zamordowanego kierowcy, pomogła firma, od której leasingował ciężarówkę. Scania zgodziła się zatrzymać pojazd i rozwiązać umowę leasingową, nie żądając spłaty kolejnych rat. Podobnie zachowała się firma ThyssenKrupp, do której kierowca pana Ariela wiózł stalowe konstrukcje. Dotarły ona z kilkumiesięcznym opóźnieniem, zardzewiałe, ale ThyssenKrupp odstąpiło od roszczeń z tego tytułu.

Żurawski, który powtarza, że „nie tak wyobrażał sobie pomoc ze strony Niemiec”, w przeszłości zrezygnował również z pieniędzy z internetowych zbiórek.

– Prosiłem o zamknięcie tych zbiórek – mówił polsatnews.pl. Według niego zebrane w ten sposób pieniądze mogłyby mu przynieść więcej szkody niż pożytku – nie tylko w rozliczeniu ze skarbówką, ale i w konfrontacji z ludzką zawiścią. – Byłbym ze wszystkiego rozliczany – argumentował Żurawski, który tuż po zamachu, w „gorącym” okresie przedświątecznym, musiał „wstrzymać” na kilka dni działalność swojej firmy.

Jak wyjaśniał, miał dużo zleceń, ale ich nie wykonywał, przez co poniósł kolejne straty. Teoretycznie przedsiębiorca mógłby dochodzić swoich spraw przed sądem, jednak jak tłumaczy, nie stać go na tak kosztowny proces.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Dwa zatrzymania w śledztwie dot. krakowskiego sądu

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało dwie osoby w śledztwie dotyczącym korupcji w krakowskim Sądzie Apelacyjnym. To krakowski biznesmen i były urzędnik Ministerstwa Sprawiedliwości.

Jak nieoficjalnie dowiedział się reporter RMF FM, przedsiębiorca ma usłyszeć zarzuty wręczania korzyści majątkowych między innymi osobom z Sądu Apelacyjnego w Krakowie. Mowa jest też o przywłaszczeniu kilku milionów złotych. Z kolei urzędnik, który w latach 2008-2016 był zastępcą dyrektora jednego z departamentów Ministerstwa Sprawiedliwości zajmującego się budżetem, ma odpowiadać za przyjmowanie łapówek. W sumie może chodzić o ponad 100 tysięcy złotych.

Obaj mężczyźni wpadli w ręce CBA dziś rano. Niebawem mają być przewiezieni do prokuratury.

Ze wstępnych ustaleń prokuratorów wynika, że w sądzie powstał układ powiązań rodzinno-biznesowych. Sąd Apelacyjny miał zawierać z zewnętrznymi firmami umowy o świadczenie usług, a firmy te zlecały ich wykonanie pracownikom tego sądu. W wyniku tego procederu z sądu wyprowadzono ponad 30 mln zł. Według śledczych, grupa działała co najmniej od stycznia 2013 roku do listopada 2016 roku w Krakowie oraz w innych miejscowościach.

Według ustaleń prokuratorów, Sąd Apelacyjny w Krakowie zawierał z zewnętrznymi firmami liczne umowy o świadczenie fikcyjnych usług. Firmy te zlecały następnie zamówione przez Sąd Apelacyjny usługi pracownikom tego sądu, w tym jego ówczesnemu prezesowi. Z materiału dowodowego, w tym m.in. zeznań świadków, wynika, że umowy, opiewające zwykle na 8 tys. zł, miały charakter fikcyjny, a były prezes przyjmował pieniądze, ale nie wykonywał zleceń. Nie informował też Ministerstwa Sprawiedliwości, że podejmuje dodatkowe prace zarobkowe, ani nie wykazywał dodatkowych zarobków w oświadczeniach majątkowych.

Dotychczas przedstawiono podejrzanym zarzuty przywłaszczenia blisko 21 mln zł na szkodę Sądu Apelacyjnego w Krakowie. 14 podejrzanym przedstawiono łącznie 49 zarzutów. 8 podejrzanych jest tymczasowo aresztowanych. W śledztwie dokonano zabezpieczania majątkowego o łącznej szacunkowej wartości ok. 6.2 mln zł

Do pierwszych zatrzymań w tym śledztwie doszło w połowie grudnia ubiegłego roku. CBA zatrzymało pięciu podejrzanych: Dyrektora i Główną Księgową Sądu Apelacyjnego w Krakowie, Dyrektora Centrum Zakupów dla Sądownictwa oraz dwóch biznesmenów, których firmy miały wykonywać fikcyjne usługi na rzecz Sądu Apelacyjnego w Krakowie.

9 czerwca br. funkcjonariusze CBA z Rzeszowa zatrzymali Krzysztofa S., byłego prezesa Sądu Apelacyjnego w Krakowie. Sąd Rejonowy dla Warszawy – Mokotowa uwzględnił wniosek prokuratora Wydziału Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej i tymczasowo aresztował Krzysztofa S. Sędzia jest podejrzany o udział lutego 2013 roku do września 2016 roku w zorganizowanej grupie przestępczej, na której czele stał inny podejrzany w tej sprawie Andrzej P. – Dyrektor Sądu Apelacyjnego w Krakowie. Prokurator zarzucił także Krzysztofowi S. niedopełnienie obowiązków prezesa Sądu Apelacyjnego w Krakowie, przyjmowanie korzyści majątkowych znacznej wartości w kwocie nie mniejszej niż 376 tysięcy 300 zł, pranie brudnych pieniędzy i poświadczanie nieprawdy w dokumentach.

CBA nie wyklucza kolejnych zatrzymań.
Źródło info i foto: RMF24.pl

W Hiszpanii aresztowano 12 dżihadystów. Sponsorował ich przedsiębiorca

Hiszpański sąd nakazał aresztowanie dwunastu dżihadystów zatrzymanych w piątek w Meridzie, na zachodzie kraju. Jeden z nich to przedsiębiorca, który sponsorował komórki Państwa Islamskiego na terenie Hiszpanii oraz poza jej granicami.

Jak podają we wtorek hiszpańskie media, aresztowany biznesmen to urodzony w Bangladeszu sympatyk radykalnego islamu. Policja potwierdziła liczne transfery pieniężne pomiędzy grupami terrorystycznymi a spółkami zatrzymanego zarejestrowanymi w Wielkiej Brytanii oraz w Bangladeszu.

W piątek wraz z zatrzymanym 34-letnim obywatelem Bangladeszu ujęto w Meridzie 11 innych dżihadystów. W poniedziałek sąd nakazał aresztowanie zatrzymanych.

Dziennik „El Mundo” ujawnił, że śledczy potwierdzili, iż część środków ze spółek nadzorowanych przez obywatela Bangladeszu służyła finansowaniu zamachów terrorystycznych. Dodatkowo poszukiwał on dla IS materiałów o podwójnym zastosowaniu, które mogły zostać użyte podczas operacji militarnych dżihadystów. Były one wysyłane na Bliski Wschód.

Śledczy sprawdzają, czy wśród wspieranych przez obywatela Bangladeszu grup terrorystycznych była komórka dżihadystyczna kierowana przez marokańskiego imama Abdelbakiego As-Satty’ego, która 17 i 18 sierpnia dokonała zamachów w Katalonii, w efekcie których zginęło 16 osób.

W ostatnich dniach policja zatrzymała trzech dżihadystów, którzy współpracowali z autorami zamachów w Katalonii. Śledczy ustalili, że zatrzymany w piątek Said Ben Iazza, 24-letni obywatel Maroka, pomagał w zakupie ładunków wybuchowych dla grupy As-Satty’ego.

– Ben Iazza udostępnił terrorystom swoje dokumenty i samochód, aby mogli oni zakupić materiały do przygotowania ładunków wybuchowych. Marokańczyk był też kilkakrotnie w bazie terrorystów w Alcanar, gdzie gromadzono materiały do ataków – podał „El Mundo”.

Śledczy ustalili, że materiał, który miał służyć do zamachu terrorystycznego na dużą skalę, został zakupiony na terenie trzech hiszpańskich prowincji: Castellon, Tarragona i Barcelona. Na początku września br. minister spraw wewnętrznych Hiszpanii Juan Ignacio Zoido poinformował, że terroryści, którzy w sierpniu dokonali zamachów w Katalonii, przeprowadzili je na zlecenie grupy spoza kraju.

Grupa skupiona wokół As-Satty’ego zaatakowała przy użyciu samochodów oraz noży, mimo że pierwotnie chciała dokonać serii wybuchów w kilku miejscach katalońskiej stolicy, m.in. przy słynnej bazylice Sagrada Familia.

Do zmiany planów przyczynił się wybuch w bazie w Alcanar, w którego efekcie śmierć poniósł 45-letni przywódca grupy. Przy jego zwłokach znaleziono m.in. liczne bilety lotnicze, potwierdzające, że w miesiącach poprzedzających zamachy muzułmański duchowny często podróżował do Belgii, a także do ojczystego Maroka. W posiadanym przez siebie egzemplarzu Koranu As-Satty napisał, że jest „żołnierzem Państwa Islamskiego, walczącym na terenie Al-Andalus”, jak po arabsku nazywany jest Półwysep Iberyjski.
Źródło info i foto: rp.pl

CBŚP zatrzymało sprawcę zabójstwa sprzed 17 lat

Funkcjonariusze katowickiego Centralnego Biura Śledczego Policji zatrzymali sprawcę zabójstwa przedsiębiorcy do którego doszło w 2000 roku na Dolnym Śląsku. 54-letni Sławomir B., usłyszał w Śląskim Wydziale Zamiejscowym Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji w Katowicach zarzuty zabójstwa z użyciem broni palnej. Następnie został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące przez sąd.

W 2000 roku, w Oleśnicy na Dolnym Śląsku, w tajemniczych okolicznościach zaginął Radosław S., lokalny przedsiębiorca, prowadzący drobne interesy. Rodzina zaginionego od pierwszego dnia jego zniknięcia rozpoczęła poszukiwania. Niestety, zwłoki Radosława S. znaleziono kilka miesięcy później w sąsiedniej gminie. Mężczyzna został zamordowany przy użyciu broni palnej, a jego ciało zakopane w ziemi i przysypane wapnem. Na co dzień towarzyski, Radosław S. w sprawach swoich interesów pozostawał skryty i nieufny. Nawet członkowie najbliższej rodziny nie znali szczegółów związanych z prowadzoną przez niego działalnością, której jednym z elementów było udzielanie pożyczek na wysoki procent. Co znamienne, Radosław S., tuż przed swoim zaginięciem zrealizował w banku czek na znaczną kwotę. Pieniędzy tych nigdy nie odnaleziono. Prokuratura Rejonowa w Oleśnicy w sprawie zabójstwa Radosława S. prowadziła śledztwo, które wobec niewykrycia sprawcy przestępstwa umorzono w 2002 roku.

Sprawa ponownie wypłynęła w 2016 roku, kiedy policjanci katowickiego CBŚP wraz z prokuratorem, weryfikując okoliczności ujawnione w toku śledztwa w innej sprawie, postanowił, po ponownej analizie, podjąć umorzone postępowanie. Przez następnych kilka miesięcy funkcjonariusze skrupulatnie zbierali dowody w tej sprawie, układając od początku przebieg zdarzeń. Pod uwagę wzięto również okoliczności, które pojawiły się już po umorzeniu pierwotnego śledztwa w tej sprawie. Dzięki tym ustaleniom, rzucono nowe światło na zapomnianą już zbrodnię a w oparciu o nowe fakty możliwe było wytypowanie sprawcy i przedstawienie mu zarzutu zabójstwa w związku z rozbojem.

Podejrzanym o zbrodnię jest mężczyzna z najbliższego otoczenia ofiary, pożyczający w przeszłości pieniądze od zamordowanego Radosława S. Zatrzymany po 17 latach od zbrodni, Sławomir B. ma obecnie 54 lata i zajmował się drobnym handlem w województwie dolnośląskim. Za zarzucany czyn grozi mu surowa kara – łącznie z dożywotnim pozbawieniem wolności.
Źródło info i foto: telewizjarepublika.pl

Zakopali porwanego żywcem dla miliona złotych

To była wyjątkowo skomplikowana intryga. Najpierw Krzysztof R. sfabrykował umowę pożyczki ze Zbigniewem O., której zabezpieczeniem były nieruchomości tego ostatniego. Gdy biznesmen zorientował się, że padł ofiarą oszustów, pomysłodawca przekrętu wynajął zbirów, którzy porwali i zakopali go żywcem – ustalili pomorscy prokuratorzy. 57-letni Zbigniew O., majętny przedsiębiorca mieszkający w okolicach Trąbek Wielkich na Pomorzu, zniknął we wtorek 19 sierpnia 2014 r. Wiadomo było, że miał mieć jakieś spotkanie. Z kim? Tego nie było wiadomo. Policjanci ustalili jednak, że w grę może wchodzić porwanie, a nawet zabójstwo.

Tajemnicza pożyczka

W trakcie śledztwa okazało się, bowiem, że O. miał w ostatnich tygodniach, przed zaginięciem podpisać umowę o pożyczkę z Krzysztofem R., pod zastaw należących do niego nieruchomości wartych ponad milion złotych. R. przejął ten majątek, ponieważ O. nie spłacił go w terminie. Badając ten trop, funkcjonariusze ustalili, że najprawdopodobniej było to bezczelne oszustwo. Co ciekawe z dokumentów, które przejęli śledczy wynikało, że Zbigniew O. podpisał u notariusza potwierdzenia wzięcia pożyczki. Dokładne badanie dokumentów wykazało, że podpis był fałszywy. Szybko też okazało się, że u notariusza pojawił się oszust podający się za biznesmena.

Bez litości

Wiadomo, że w połowie 2015 r. doszło do przełomu w śledztwie. Pod koniec listopada zatrzymano pierwsze osoby zamieszane w oszustwo. Dzięki przełamaniu zmowy milczenia udało się odtworzyć mechanizm oszustwa. Policjanci dotarli także do dwóch mężczyzn, którzy mieli uprowadzić O. Oprawcy zostali zatrzymani w drugiej połowie grudnia. Jeden z nich, licząc na złagodzenie wyroku, zaczął współpracować. Nie tylko wskazał na zleceniodawcę porwania, ale przyznał, że ofiara została zamordowana. Wskazał także miejsce ukrycia zwłok.

Prawda była przerażająca. Przestępcy uprowadzili O. i wywieźli do lasu, oddalonego o kilka kilometrów od jego domu. Na miejscu na przedsiębiorcę czekał już wykopany dół. Napastnicy pobili go, a następnie wrzucili półprzytomnego do mogiły. Następnie żywcem zakopali. Chodziło o to, aby nie wyszła na jaw sprawa fikcyjnej pożyczki.

Dożywocie

Pomysłodawca oszustwa i morderstwa – według śledczych – Krzysztof R., oraz dwaj domniemani zabójcy trafili do aresztu. Pierwszy odpowie za podżeganie do zabójstwa, a wykonawcy zbrodni za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Całej trójce grozi dożywocie. Trzej inni mężczyźni, którzy mieli pomagać przy samym oszustwie mają dozory policyjne. Na razie śledczy nie ujawniają, dlaczego Zbigniew O. znalazł się na celowniku bandytów. Sprawdzają także, czy R. nie ma na sumieniu innych takich „morderczych przejęć”.
Żródło info i foto: TVP.info

Marcin Dubieniecki w prokuraturze

Marcin Dubieniecki (zgoda na publikację danych osobowych), mąż Marty Kaczyńskiej, trójmiejski adwokat i przedsiębiorca, został doprowadzony do prokuratury. Obecnie czeka on na przesłuchanie, a dwie z pięciu podejrzanych osób już usłyszały zarzuty. Dubieniecki jest oskarżony o wyłudzenie 13 mln zł, pranie pieniędzy i działanie w zorganizowanej grupie przestępczej.

Marcin Dubieniecki, zięć byłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego, zeznaje w prokuraturze. W niedzielę został zatrzymany przez CBA pod zarzutami oszustwa, kierowania grupą przestępczą i prania brudnych pieniędzy. Oprócz niego zatrzymano jeszcze cztery osoby. Wszystkim postawiono zarzuty wyłudzenia 13 mln zł z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, prania pieniędzy i działania w zorganizowanej grupie przestępczej – ustalił reporter Radia TOK FM Darek Zalewski.

Prokuratura: Samo stawianie zarzutów będzie długo trwało

Przesłuchania i składanie wyjaśnień przez podejrzanych trwają w krakowskiej prokuratorze od wczoraj. – Czynności z udziałem Marcina D. jeszcze się nie zaczęły, ponieważ dwie pierwsze osoby cały czas składają wyjaśnienia – powiedział na konferencji prok. Piotr Kosmaty z prokuratury w Krakowie. Dodał on, że dwie osoby już usłyszały zarzuty, kolejne dwie są w tej chwili przesłuchiwane, a jedna – właśnie Marcin D. – czeka na rozpoczęcie czynności prokuratorskich.

– Informacje dot. konkretnych zarzutów oraz wyjaśnień, złożonych przez podejrzanych i zastosowania ewentualnych środków zapobiegawczych będziemy mogli przedstawić dopiero jutro – stwierdził Kosmaty. – Samo postawienie zarzutów zajmuje dużo czasu, ponieważ są one bardzo obszerne – dodał prokurator i przypominał, ze chodzi m.in. o pranie brudnych pieniędzy, wyłudzenia i działalność w zorganizowanej grupie przestępczej.

Prokuratura podała, że nie doszło do przeszukania kancelarii Marcina Dubienieckiego. CBA wystąpiło do jego pełnomocnika z wnioskiem o wydanie dokumentów związanych ze śledztwem, a ten oświadczył, że nie znajdują się one w kancelarii. Przeszukano jednak 30 innych miejsc.

„Po trzykroć to samo: niewinny”

W oświadczeniu obrońca Marcina Dubienieckiego adwokat Łukasz Rumszek napisał: „W związku z czynnościami procesowymi prowadzonymi przez Prokuraturę Apelacyjną w Krakowie oraz zatrzymaniem adwokata Marcina Dubienieckiego oświadczam, że mój klient Marcin Dubieniecki jest niewinny, czuje się niewinny i powinien być traktowany jak niewinny, po trzykroć to samo: niewinny. Wzywam wszystkich do respektowania naczelnej zasady każdego etapu postępowania karnego w postaci domniemania niewinności”.

„Jednocześnie informuję, że pan Marcin Dubieniecki wyraża zgodę na podawanie do publicznej wiadomości pełnych danych w postaci imienia i nazwiska oraz wizerunku” – napisał obrońca.
Żródło info i foto: Gazeta.pl

Zatrzymano nieuczciwego doradcę podatkowego

Ponad 2 tysiące zarzutów dla nieuczciwego dorady podatkowego z Ustronia w Śląskiem. Mężczyzna oferował firmom w całym kraju reprezentowanie ich w czasie ewentualnych kontroli. Za swoją rzekomą usługę domagał się niespełna 150 złotych. Oszust działał na przełomie lat 2012/2013. W tym czasie wysyłał do firm w całym kraju maile i proponował, że w czasie ewentualnych kontroli będzie reprezentował danego przedsiębiorcę przed organami podatkowymi. Opłata za te usługi miała wynosić 147 złotych.

Policja ustaliła jednak, że mężczyzna nie zamierzał wywiązywać się ze swoich zobowiązań. 40 osób, które dostały ofertę, wpłaciły na jego konto wymaganą sumę. Mężczyzna próbował też oszukać ponad 2 tysiące kolejnych. Policyjne śledztwo w tej sprawie trwało blisko 2 lata. Akta liczą ponad 8 tysięcy stron. Łącznie postawiono mu 2290 zarzutów, za które grozi do 8 lat więzienia. Po wykryciu oszustwa mężczyznę skreślono z listy doradców podatkowych.
Żródło info i foto: RMF24.pl