Wniosek o ułaskawienie Marka Falenty prezydent przekazał prokuraturze

Prezydent Andrzej Duda przekazał do prokuratury wniosek o ułaskawienie zamieszanego w aferę podsłuchową biznesmena Marka Falenty – poinformował rzecznik prezydenta Błażej Spychalski. Jak zaznaczył, jest to standardowa procedura i nie oznacza, że prezydent zamierza zastosować prawo łaski wobec skazanego za podsłuchiwanie polityków Falenty. Z informacji tvn24.pl wynika, że wniosek o ułaskawienie Marka Falenty do Kancelarii Prezydenta 19 stycznia 2018 złożyła córka biznesmena.

„Standardowa procedura, jeżeli chodzi o wnioski o ułaskawienie”

– To jest zwykła, standardowa procedura, jeżeli chodzi o wnioski o ułaskawienie, które są składane do Pałacu Prezydenckiego. W trybie zwykłym, a tu został przyjęty tryb zwykły, one są przesyłane do Prokuratury Krajowej, która dalej procedurę prowadzi – przekazał w środę Błażej Spychalski, rzecznik prezydenta Andrzeja Dudy.

Jak dodał, prezydent będzie teraz oczekiwał na opinię sądu w sprawie wniosku. Zaznaczył, że nadanie sprawie biegu nie świadczy w najmniejszym stopniu o intencjach prezydenta dotyczących ułaskawienia Falenty. O nadaniu przez prezydenta biegu wnioskowi o ułaskawienie biznesmena informował wcześniej RMF.

Prośba o ułaskawienie

Zgodnie z artykułem 561 Kodeksu postępowania karnego prośbę o ułaskawienie przedstawia się sądowi, który wydał wyrok w pierwszej instancji. Powinien on rozpoznać prośbę o ułaskawienie w ciągu dwóch miesięcy od daty jej otrzymania. Zgodnie z artykułem 565 prośbę o ułaskawienie skierowaną bezpośrednio do Prezydenta RP przekazuje się Prokuratorowi Generalnemu w celu nadania jej biegu.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Nie żyje haker Adrian Lamo, który wydał amerykańskim władzom Chelsea Manning

Haker Adrian Lamo, znany z przekazania wojsku informacji, które doprowadziły do aresztowania Chelsea Manning, zmarł w wieku 37 lat. Przyczyna zgonu na razie nie została podana do publicznej wiadomości. W środowisku hakerskim Lamo został uznany za zdrajcę. Gdy osiem lat temu, po ujawnieniu tajnych dokumentów przez Manning wybuchł skandal, Lamo tłumaczył, że kierował się bezpieczeństwem państwa.

O śmierci Adriana Lamo poinformował na Facebooku jego ojciec, Mario.

21 maja 2010 roku amerykański żołnierz Bradley Manning i analityk wywiadu nawiązał kontakt z Adrianem Lamo przez komunikator AOL. Napisał do niego, ponieważ wiedział, że haker miał status celebryty dzięki atakowi na redakcję New York Times i spędził sześć miesięcy w areszcie domowym. Manning wyznał Lamo, że wynosił tajne informacje amerykańskiej armii na płytach podpisanych „Lady Gaga” i ujawniał je portalowi WikiLeaks.

– Gdybyś miał dostęp do sieci zaklasyfikowanych jako tajne, co byś zrobił? – zapytał hakera.

Lamo twierdził, że najpierw zasięgnął w tej sprawie rady przyjaciół, którzy współpracowali z wywiadem, a później przekazał szczegóły konwersacji wojsku. 26 maja Manning został aresztowany, w lipcu usłyszał zarzuty, m.in. szpiegostwa.

W 2013 roku został skazany na 35 lat więzienia. Po ogłoszeniu wyroku Manning oznajmił, że jest transseksualistą. W ostatnich dniach urzędowania prezydenta Obamy kara została złagodzona. Chelsea Manning wyszła z więzienia w maju 2017 roku, już po przejściu terapii hormonalnej i zgodzie sądu na używanie żeńskiego imienia.

Śmierć cywilów i dwóch dziennikarzy

Wśród 700 tys. rządowych plików przekazanych przez Manninga WikiLeaks znajdowały się zastrzeżone raporty z Afganistanu i Iraku, film z ostrzału pilotów na Bagdad w 2007 roku, w którym zginęli cywile i dwóch dziennikarzy oraz setki tysięcy depesz dyplomatycznych. Część dokumentów dotyczyła osadzonych w więzieniu Guantanamo bez procesu.

Haker: przeżywałem konflikt wewnętrzny

W 2011 roku Lamo powiedział, że jest zaskoczony negatywną reakcją na jego decyzję o wydaniu Manninga. Mówił, że przeżywał konflikt wewnętrzny w związku ze sprawą.

– Wtedy nawet nie wiedziałem, że te informacje mają jakąś wartość dla mediów, co pokazuje pewien stopień naiwności z mojej strony – mówił „Guardianowi”. Dodał, że długo zastanawiał się nad wydaniem Manninga, ale uznał, że bezpieczeństwo sił zbrojnych jest ważniejsze niż los Manninga – Nigdy nie postrzegałem siebie jako bardzo patriotycznego, ale gdy zachodziła taka konieczność, dobro narodu stanowiło najwyższą wartość – mówił.

Twierdził, że ostracyzm, z jakim spotkał się w swoim środowisku, nie robił na nim wrażenia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zbigniew Stonoga: „akta afery podsłuchowej przekazał mi Kurski”

– Akta (afery podsłuchowej) dostałem od Kurskiego – przyznał Zbigniew Stonoga w programie „Skandaliści” w Polsat News. Prowadzącej program „Skandaliści”, Agnieszce Gozdyrze tłumaczył, że w zamian miał otrzymać ułaskawienie – dzięki któremu z kolei mógłby ubiegać się o mandat poselski. – Kupili mnie. Świadomie ja się na to zgodziłem. I on się umówił ze mną na to ułaskawienie – stwierdził Stonoga. Niedowierzająca temu co słyszy Gozdyra zapytała ponownie. – Duda z Kwiatkowskim umówili się ze mną na to ułaskawienie. Wtedy jeszcze nie był prezydentem – wyjaśnił Stonoga.

– Mam to szczęście, że te wszystkie nieudaczniki życiowe lecą raz dwa do sądu. Więc gdybym nie miał, to bym pewnie tego tu nie mówił – odpowiedział na pytanie o przekonujące dowody na poparcie rzucanych słów. – Jeśli zajdzie taka konieczność, to te dowody się znajdą. One dziś nie mają większego znaczenia – dodał Stonoga.

– (Akta) dał mi Jacek Kurski. 7 czerwca 2015 roku. To była akcja, która odbyła się wspólnie i w porozumieniu z Prawem i Sprawiedliwością. Z pełną premedytacją ją przeprowadziłem. Cieszę się, bo jednak takie szkodniki, jak cudowne dziecko polskiej demokracji Radek Sikorski jest, gdzie jest. Natomiast gdy widzę skutki tego, co zrobiłem, że tak ten chory, psychiczny PiS rządzi samoistnie… – powiedział Stonoga.
Żródło info i foto: wp.pl

Barack Obama ułaskawił 64 osoby

Na trzy dni przed zakończeniem urzędowania prezydent Barack Obama podpisał cały szereg dokumentów skracających kary więzienia dla 209 skazanych oraz 64 ułaskawienia. Wśród osób, wobec których zastosowano zamianę kary pozbawienia wolności jest Chelsea Manning. Odbywająca karę 35 lat więzienia za przekazanie demaskatorskiemu portalowi WikiLeaks tysięcy poufnych dokumentów dyplomacji USA, Chelsea Manning opuści więzienie jeszcze w maju bieżącego roku – poinformował we wtorek Biały Dom.

28-letnia Manning została skazana w 2010 roku za szpiegostwo jeszcze jako mężczyzna – starszy szeregowy armii USA Bradley Manning. Wkrótce potem oświadczyła jednak, że czuje się kobietą. Karę pozbawienia wolności odsiaduje od 2013 r. Od 2015 roku jest poddawana terapii hormonalnej w oczekiwaniu na operację zmiany płci.

Przyznała się i wyraziła skruchę

We wrześniu Manning przeprowadziła w więzieniu głodówkę, uskarżając się na warunki odbywania kary oraz odmowę podawania jej leków, których potrzebuje jako osoba transseksualna. Głodówkę zakończyła po otrzymaniu od armii obietnicy, że będzie mogła poddać się operacji mimo pobytu w więzieniu. Jednym z powodów zamiany kary pozbawienia wolności w wypadku Manning jest – jak podkreślono w komunikacie Białego Domu – to, że przyznała się do winy i wyraziła skruchę. Swe postępowanie motywowała podczas głośnego procesu, jaki toczył się w 2013 r., dysforią płci (zaburzeniami tożsamości płci).

Tysiące tajnych dokumentów

Materiały skopiowane przez Manning w okresie od listopada 2009 r. do maja 2010 r., zostały przez nią przekazane portalowi WikiLeaks. Pakiet zawierał tysiące tajnych dokumentów, w tym 250 tys. depesz Departamentu Stanu. Zostały one wykorzystane przez media, wywołując sensację w 2011 roku.

Wśród kilkuset tysięcy dokumentów były zastrzeżone raporty z Iraku i Afganistanu oraz informacje o więźniach przetrzymywanych bez procesów w Guantanamo. Najgłośniejszym z ujawnionych dokumentów był zapis wideo ataku śmigłowcowego w Iraku z 2007 roku. Zginęli wówczas cywile, wśród nich pracownicy agencji Reutera.

„Stanowisko WikiLeaks nie miało znaczenia”

Twórca WikiLeaks, Julian Assange wyraził we wtorek wieczorem radość z powodu zamiany rodzaju kary dla Manning za pośrednictwem swych prawników, którzy przekazali jego oświadczenie agencji AFP. Wezwał w nim władze Stanów Zjednoczonych, aby zaprzestały walki z ludźmi, którzy „w porę ostrzegają i publikują, jak czyni to WikiLeaks i on sam”.

Rzecznik Białego Domu zaznaczył podczas konferencji prasowej, że „stanowisko WikiLeaks w sprawie Manning nie ma i nie miało nic do rzeczy przy podejmowaniu decyzji przez prezydenta”.

Ułaskawienie gen. Cartwrighta

Obama ułaskawił także skazanego w październiku ubiegłego roku generała w stanie spoczynku Jamesa Cartwrighta. 68-letni Cartwright był wiceprzewodniczącym kolegium szefów sztabów amerykańskich sił zbrojnych w latach 2007-2011 i uważano go za jednego z głównych doradców prezydenta USA Baracka Obamy. Uchodził za eksperta w zakresie technicznych aspektów wojny cybernetycznej.

Skazany za mataczenie

Zdaniem prokuratury emerytowany generał mógł być źródłem przecieku informacji zawartych w książce dziennikarza „New Tork Timesa” Davida Sangera. Z ujawnionych dotąd dokumentów nie sposób ustalić, jakie informacje miał ujawnić pisarzowi Cartwright. Agencje przypominają w tym kontekście, że Sanger pisał wcześniej o tajnym cyberataku na irańskie obiekty nuklearne i o wykorzystaniu komputerowego wirusa Stuxnet do przejściowego unieruchomienia wirówek, używanych przez Iran do wzbogacania uranu.

Ostatecznie tego zarzutu nie udało się udowodnić i Cartwrighta skazano za mataczenie i składanie fałszywych zeznań. W trakcie kadencji dobiegającej końca w piątek prezydent Barack Obama zastosował prawo łaski w 212 przypadkach. Podpisał też 1385 aktów zamiany kary pozbawienia wolności na karę ograniczenia wolności czy skrócenia kary.
Żródło info i foto: polsatnews.pl

Leo Messi trafi do więzienia? Rusza proces piłkarza

Proces przeciwko Leo Messiemu i jego ojcu rozpocznie się we wtorek w Barcelonie. Obaj zostali oskarżeni o zatajenie przed Urzędem Podatkowym dochodów w wysokości ponad 4 milionów euro. Napastnikowi FC Barcelona grożą 22 miesiące i 15 dni pozbawienia wolności. W 2007 roku Leo Messi przekazał prawa do swojego wizerunku zagranicznym firmom w Urugwaju i Belize – krajach, w których nie płaci się podatków. Dzięki temu zaoszczędził 4,1 mln euro.

Sprawa wyszła na jaw

Kwotę tę zataił przed hiszpańskim fiskusem ojciec piłkarza, który jest też jego menadżerem. Przed trzema laty sprawa wyszła na jaw. Okazało się wtedy, że firmy reprezentujące za granicą Messiego należą do jego ojca.

Sąd postawił obu osobom zarzuty o przestępstwa podatkowe. Mimo że ojciec wziął całą winę na siebie i oddał zatajoną kwotę, sąd uznał, że Messi musiał o wszystkim wiedzieć. Napastnik FC Barcelona złoży zeznania w czwartek. Jednak od wtorku przebieg sprawy będzie na żywo śledziło 200 dziennikarzy z całego świata.

Dylann Roof wstępnie przesłuchany

Bliscy niektórych ofiar strzelaniny w uczęszczanym przez Afroamerykanów kościele w Charleston w Karolinie Płd. przekazały słowa przebaczenia sprawcy tej zbrodni. Stanął on przed sądem pod zarzutem 9 zabójstw i nielegalnego posiadania broni. 21-letni Dylann Roof, którego ujęto w czwartek, w miejscowości Shelby, odległej o ok. 350 km na północ od miejsca zbrodni, został wstępnie przesłuchany w sądzie w Charleston. Według osób obecnych na sali nie okazywał żadnych emocji. Oskarżony znajdował się w osobnym pustym pokoju. Rodziny ofiar widziały go na ekranie telewizora. Roof nie mówił wiele, przez większość czasu wyłącznie stał i patrzył w kamerę.

Słowa przebaczenia

Po tym jak odpowiedział na kilka prostych pytań, m.in. o wiek i zatrudnienie, głosu udzielono bliskim ofiar. – Zabiłeś jednych z najwspanialszych ludzi jakich znałam. Boli mnie każdy centymetr ciała i wiem, że nigdy nie będę tą samą osobą – mówiła matka jednej z zamordowanych osób. Krewna jednej z ofiar powiedziała oskarżonemu – Skrzywdziłeś bardzo wielu ludzi, ale przebaczam ci. Podobne słowa wypowiadali bliscy innych ofiar. – Nienawiść nie zwycięży – miał powiedzieć jeden z obecnych na sali.
Żródło info i foto: Gazeta.pl

Sponsorował dżihadystów

Mężczyzna podejrzewany o finansowanie Państwa Islamskiego został we wtorek aresztowany w Melbourne. Australijska policja przeszukała mieszkania kilku osób podejrzewanych o współpracę z dżihadystami. To część międzynarodowej operacji, przeprowadzonej we współpracy z amerykańskimi służbami specjalnymi. Amerykanie przekazali Australijczykom informację, że w Melbourne przebywa 23–letni mężczyzna podejrzewany o przekazanie przez „nielegalną organizację terrorystyczną” ponad 10 tys. dolarów amerykańskiemu obywatelowi.

– „Sfinansował komuś wyjazd ze Stanów Zjednoczonych do Syrii i według naszej wiedzy ta osoba nadal walczy w szeregach bojowników” – powiedział przedstawiciel policji Neil Gaughan. W tym samym czasie przeszukano także kilka innych mieszkań, jednak poza 23–latkiem nie zatrzymano żadnej innej osoby.

Zagrożenie wewnętrzne

Agencja Reutera zwraca uwagę, że australijskie władze są zaniepokojone rosnącą liczbą obywateli walczących w szeregach grup terrorystycznych. Premier tamtejszego rządu Tony Abbott ocenia, że wśród dżihadystów w Syrii i Iraku może walczyć co najmniej 150 Australijczyków. Lokalne władze szacują, że ok. 20 bojowników wróciło już do kraju i stanowi poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego. W zeszły wtorek premier Abbott ostrzegał, że wszyscy obywatele, którzy zaangażowali się w walkę po stronie Państwa Islamskiego zostaną zatrzymani zaraz po powrocie do kraju. Zapowiedział zaostrzenie kar dotyczących działalności terrorystycznej.

Wezwanie do dżihadu

To nie pierwsza w ostatnim czasie akcja australijskich służb przeciwko terrorystom. Dwa tygodnie temu policja przeprowadziła akcję antyterrorystyczną, w ramach której zatrzymano 15 osób. Operację zorganizowano, gdy służby wywiadowcze otrzymały doniesienia o apelach przywódców Państwa Islamskiego nawołujących bojowników do przeprowadzenia serii morderstw w Australii
„Sfinansował komuś wyjazd ze Stanów Zjednoczonych do Syrii i według naszej wiedzy ta osoba nadal walczy w szeregach bojowników”
Żródło info i foto: TVP.info

Zabójstwo w zakładzie pogrzebowym

62-letni mężczyzna zakłuł nożem swoją 90-letnią matkę, a następnie wezwał zakład pogrzebowy i przekazał jego pracownikom zwłoki kobiety, mówiąc, że zgon nastąpił z przyczyn naturalnych. Co ciekawe, pracownicy zakładu pogrzebowego zabrali ciało do prosektorium, nie żądając nawet aktu zgonu. Dopiero ich szef odkrył w prosektorium, że ma do czynienia z ofiarą zabójstwa. W miniony piątek po południu do komendy policji w Piotrkowie Trybunalskim zadzwonił zdenerwowany właściciel jednego z lokalnych zakładów pogrzebowych. Mężczyzna powiedział, że jego pracownicy przygotowując do pogrzebu zwłoki starszej kobiety odkryli na jej ciele kilka ran kłutych. W przypadku zbrodni zwłoki trafiają zawsze do zakładu medycyny sądowej. Przedsiębiorca powiedział, że ciało trafiło do jego zakładu z adnotacją, że zgon nastąpił z przyczyn naturalnych. Żródło info i foto: TVP.info

Pierwsze nagranie wideo Edwarda Snowdena z Moskwy

Demaskatorski portal Wikileaks przedstawił pierwsze nagranie wideo Edwarda Snowdena z Moskwy. Snowden otrzymał azyl w Rosji po przekazaniu mediom informacje o inwigilacji prowadzonej przez Agencję Bezpieczeństwa Narodowego (NSA). Wydaje się, że Snowden jest w dobrej formie. W krótkim nagraniu ostrzega przed zagrożeniem, jakie dla demokracji stanowią programy inwigilacji prowadzone na wielką skalę i „we wszystkich kierunkach”. – „Chodzi o rodzaj wielkiej sieci, która obejmuje nadzorem całe populacje” – powiedział Snowden, dodając, że „jeśli nie możemy zrozumieć polityki i programów naszych rządów, to nie możemy ich akceptować”. Żródło info i foto: rp.pl

Oddał pieniądze skradzione 60 lat temu. Z odsetkami

Sklep amerykańskiej sieci Sears odzyskał – z odsetkami – pieniądze skradzione z kasy ponad 60 lat temu. W poniedziałek skruszony złodziej przekazał menedżerowi sklepu w centrum Seattle kopertę z pieniędzmi. Starszy mężczyzna, który nieoczekiwanie zwrócił pieniądze, w dołączonej do nich notatce wyjaśnił, że pod koniec lat 40. ukradł ze sklepowej kasy 20-30 dolarów. W poniedziałek oddał obecnemu kierownictwu sklepu okrągłe 100 dolarów w kopercie zaadresowanej po prostu „Menedżer Searsa”. Kierownik sklepu jest przekonany, że przez ostatnie 60 lat mężczyznę dręczyły wyrzuty sumienia. Nie wiadomo, kim jest starszy pan, który po wielu latach oddał ukradzione pieniądze. Żródło info i foto: tvn24.pl