Jest prokuratorskie śledztwo ws. afery hejterskiej. Chodzi o przekroczenie uprawnień przez pracowników Ministerstwa Sprawiedliwości

Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała, że wszczęła śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień między innymi przez „funkcjonariuszy publicznych wykonujących funkcje w Ministerstwie Sprawiedliwości”. Informację i zdjęcie pisma informującego o tym zamieściła na Twitterze rzeczniczka SLD Anna-Maria Żukowska, która złożyła doniesienie do prokuratury w sprawie afery hejterskiej.

„Otrzymałam od prokuratury zawiadomienie o wszczęciu śledztwa w sprawie #EmiGate #Piebiak-a” – napisała we wtorek na Twitterze rzeczniczka Sojuszu Lewicy Demokratycznej Anna-Maria Żukowska. To ona po pierwszych publikacjach na temat afery hejterskiej złożyła do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Żukowska wyraziła nadzieję, że „w toku śledztwa zostaną wykryci wśród funkcjonariuszy publicznych” sprawcy „przekroczenia uprawnień oraz naruszenia ustawy o ochronie danych osobowych”.

Wpisowi towarzyszy zdjęcie zawiadomienia przesłanego przez Prokuraturę Okręgową, w którym czytamy, że postanowieniem prokuratora z 21 sierpnia wszczęto śledztwo w sprawie „przekroczenia uprawnień (…) przez funkcjonariuszy publicznych wykonujących funkcję w Ministerstwie Sprawiedliwości”.

Komentując tę informację, przewodniczący SLD Włodzimierz Czarzasty stwierdził, że wszczęcie śledztwa to „pierwszy krok w sprawie Trybunału Stanu” dla ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. „Ale to prokuratura podległa PiS” – dodał polityk.

Afera hejterska

Portal Onet napisał, że urzędnicy Ministerstwa Sprawiedliwości – w tym ówczesny, zdymisjonowany w następstwie doniesień medialnych wiceminister Łukasz Piebiak – mieli stać za zorganizowanym hejtem wobec sędziów krytykujących zmiany w wymiarze sprawiedliwości, wprowadzane przez Zjednoczoną Prawicę. „W poczuciu odpowiedzialności za powodzenie reform, którym poświęciłem cztery lata ciężkiej pracy, składam na ręce Ministra Sprawiedliwości rezygnację z urzędu podsekretarza stanu” – napisał wówczas Piebiak w oświadczeniu. Składając rezygnację, Piebiak oświadczył, że będzie z determinacją bronić swojego dobrego imienia, na które pracował całe życie. Obecnie Piebiak przebywa na urlopie, po jego zakończeniu będzie mógł wrócić do pracy w warszawskim sądzie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Wójt gminy Lesznowola zatrzymana przez CBA wróciła do pracy. Jolanta B.-W. została przywitana oklaskami

Jolanta B.-W., wójt gminy Lesznowola, która w ubiegłą środę została zatrzymana przez Centralne Biuro Antykorupcyjne, wróciła do pracy. Po kilkudniowej nieobecności w urzędzie została przywitana oklaskami i kwiatami – informuje Radio dla Ciebie.

Zatrzymanie wójt gminy Lesznowola (w 2018 r. została wyróżniona tytułem „Najlepszego wójta X-lecia”) to wynik śledztwa po kontroli CBA. Wójt podejrzewana jest o działanie na szkodę finansów gminy.

Według śledczych miała przekroczyć swoje uprawnienia lub nie dopełnić obowiązków i niezasadnie wypłacać odsetki od zerwanej umowy oraz umarzać należności podatkowe. Łączna kwota strat gminy ma wynosić 4 mln zł.

W poniedziałek Radio dla Ciebie poinformowało, że wójt wróciła na stanowisko, a „pracownicy urzędu przywitali gospodynię oklaskami i kwiatami”.

Jolanta B.-W., jak i urząd, nie chcieli skomentować zatrzymania przez CBA.

– „Toczy się postępowanie przygotowawcze i z powodów tak zwanej ostrożności procesowej, po prostu nie komentuję tej sprawy” – przekazała w rozmowie z RDC Agnieszka Adamus, kierownik referatu promocji i komunikacji z mediami w lesznowolskim urzędzie.

Wójt przed sądem będzie odpowiadać z wolnej stopy.
Źródło info i foto: businessinsider.com.pl

Były rzecznik MON może wyjść na wolność po wpłaceniu 100 tys. złotych poręczenia majątkowego

Sąd zgodził się, by były rzecznik MON Bartłomiej M. wyszedł na wolność, pod warunkiem wpłacenia poręczenia majątkowego w wysokości 100 tys. złotych. O przedłużenie aresztu dla Bartłomieja M. wnioskowała prokuratura, która zarzuca mu przekroczenie uprawnień i działanie na szkodę spółki PGZ. Były rzecznik MON i bliski współpracownik Antoniego Macierewicza przebywa w areszcie od 30 stycznia.

Na wolność po kilku miesiącach?

Bartłomiej M. prawdopodobnie wkrótce wyjdzie na wolność. W styczniu został zatrzymany przez CBA na polecenie Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu. Śledczy podejrzewają, że jako funkcjonariusz publiczny przekraczał uprawnienia i działał na szkodę spółki PGZ. Według prokuratury, wraz z byłą pracownicą MON Agnieszką M. doprowadził do wyrządzenia szkody spółce w wysokości blisko pół miliona złotych.

Oprócz tego, Bartłomiej M. wraz z byłym posłem PiS Mariuszem Antonim K. usłyszał zarzuty „powoływania się wspólnie i w porozumieniu na wpływy w instytucji państwowej i podjęcia się pośrednictwa w załatwieniu określonych spraw celem uzyskania korzyści majątkowej w kwocie ponad 90 tys. zł”.

Prokuratura prowadzi śledztwo ws. nieprawidłowości w PGZ od grudnia 2017 r. Zarzuty usłyszeli także były członek zarządu PGZ Radosław O., b. dyrektor biura marketingu PGZ Robert K. oraz Robertowi Sz.

Kariera u boku Antoniego Macierewicza

Bartłomiej M. był jednym z najbliższych współpracowników Antoniego Macierewicza. Do pracy w biurze polityka PiS zgłosił się już jako 17-latek. Członkiem Prawa i Sprawiedliwości został w 2010 r. Także wtedy Macierewicz uczynił go szefem biura zespołu parlamentarnego badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej.

W 2015 r. startował do Sejmu w okręgu piotrkowskim, ale nie uzyskał mandatu. Gdy Antoni Macierewicz został ministrem obrony narodowej, M. objął szefostwo gabinetu politycznego ministra i rzecznikiem prasowym resortu. Funkcję tę stracił na początku 2017 r. . W MON pracował jeszcze 3 miesiące.
Źródło info i foto: onet.pl

Bartłomiej M. zostaje w areszcie

O dwa miesiące sąd przedłużył areszt wobec byłego rzecznika MON Bartłomieja M. oraz trzech innych osób, które są podejrzane o działanie na szkodę resortu i koncernu zbrojeniowego PGZ – podaje Rp.pl. Za Bartłomieja M. poręczył wcześniej o. Tadeusz Rydzyk.

Wniosek o przedłużenie stosowania aresztu na trzy miesiące wobec byłego rzecznika MON złożyła na początku kwietnia Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu. Podobne wnioski prokuratura skierowała wtedy także w stosunku do trzech innych podejrzanych w śledztwie dotyczącym. nieprawidłowości w spółce PGZ SA.

Chodzi o byłego członka zarządu PGZ Radosława O., byłego dyrektora biura marketingu PGZ Roberta K. i byłego dyrektora wykonawczego firmy Roberta Sz. Wnioski o przedłużenie aresztu zostały skierowane do warszawskiego sądu okręgowego, który jest właściwy do rozpoznania sprawy.

Były rzecznik MON przebywa w areszcie od 30 stycznia. Trafił tam na trzy miesiące postanowieniem tarnobrzeskiego sądu rejonowego. M. został zatrzymany wraz z pięcioma innymi podejrzanymi w Warszawie 28 stycznia przez Centralne Biuro Antykorupcyjne na polecenie tarnobrzeskiej prokuratury.

Oprócz Bartłomieja M. byli to także były poseł Mariusz Antoni K., były członek zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej SA Radosław O., dwaj byli dyrektorzy PGZ SA i była pracownica Ministerstwa Obrony Narodowej. Zostali zatrzymani w związku z prowadzonym od grudnia 2017 roku przez prokuraturę w Tarnobrzegu śledztwem dotyczącym niegospodarności, powoływania się na wpływy oraz fałszowania dokumentów przy okazji zawierania umów przez spółkę PGZ SA.

Prokuratura w Tarnobrzegu postawiła Bartłomiejowi M. i byłemu posłowi Mariuszowi Antoniemu K. zarzuty „powoływania się wspólnie i w porozumieniu na wpływy w instytucji państwowej i podjęcia się pośrednictwa w załatwieniu określonych spraw celem uzyskania korzyści majątkowej w kwocie ponad 90 tys. zł”.

Bartłomiej M. i była pracownica MON Agnieszka M. usłyszeli zarzuty przekroczenia uprawnień

Bartłomiej M. i była pracownica MON Agnieszka M. usłyszeli zarzuty przekroczenia uprawnień jako funkcjonariuszy publicznych i działania na szkodę spółki PGZ w związku z zawartą przez nią umową szkoleniową. „Tym samym doprowadzili do wyrządzenia spółce szkody w wysokości 491 964 zł” – podano po ogłoszeniu zarzutów w komunikacie rzecznika prokuratury.

Za Bartłomieja M. poręczył o. Tadeusz Rydzyk. Jego osobiste poręczenie przedstawili sądowi adwokaci Bartłomieja M. Zapewniał w nim – jak powiedział obrońca byłego rzecznika MON Piotr Fidura – że M. nie będzie „utrudniał postępowania karnego, a w szczególności stawiennictwa na wszelkie wezwania organów ścigania”.

Na stronie Radia Maryja zamieszczono wówczas tekst osobistego poręczenia dyrektora Radia Maryja. Redemptorysta poza formułką poręczenia osobistego ręcznie napisał: „Z tego co znam pana Bartłomieja M. (w oryginale pełne nazwisko – red.) to zawsze zachowywał się odpowiednio, a przez ostatnie lata jako student WSKSiM nie tylko bez zastrzeżeń, ale bardzo przykładnie. Mam nadzieję, że powstałe niejasności zostaną szybko wyjaśnione bez krzywd dla Pana Bartłomieja i całej sprawy”.

Zarzuty dla sześciu osób

Pozostali z sześciorga zatrzymanych 28 stycznia przez CBA również usłyszeli zarzuty. Byłemu członkowi zarządu PGZ Radosławowi O., byłemu dyrektorowi biura marketingu PGZ Robertowi K. i byłemu dyrektorowi wykonawczemu firmy Robertowi Sz. zarzucono działania na szkodę spółki i wyrządzenie jej szkody majątkowej w wielkich rozmiarach.

Wobec byłej pracownicy MON prokuratura zastosowała środki wolnościowe. Natomiast do wniosku prokuratury o zastosowanie aresztu dla Mariusza Antoniego K. Sąd Rejonowy w Tarnobrzegu w styczniu br. się nie przychylił. Zastosował wobec niego poręczenie majątkowe w wysokości 50 tys. zł i zakaz opuszczania kraju z jednoczesnym zatrzymaniem paszportu.
Źródło info i foto: onet.pl

Marek Chrzanowski opuścił areszt

Były szef Komisji Nadzoru Finansowego Marek Chrzanowski, podejrzany o przekroczenie uprawnień w związku z rozmową z właścicielem Getin Noble Banku Leszkiem Czarneckim, w sobotę rano opuścił areszt śledczy w Katowicach, gdzie spędził ostatnie dwa miesiące.

Podejrzany opuścił katowicki areszt w sobotę po godzinie 6 rano, wyjeżdżając z terenu placówki samochodem.

O tym, że Chrzanowski wyjdzie w sobotę na wolność, ostatecznie zdecydował w piątek katowicki sąd okręgowy, odrzucając zażalenie prokuratury na wcześniejszą decyzję sądu rejonowego o nieprzedłużeniu okresu aresztowania podejrzanego. Prokuratura wnioskowała, aby były szef KNF spędził w areszcie kolejny miesiąc, uzasadniając to obawą matactwa. Sądy w obu instancjach nie podzieliły tych obaw.

Jeden z obrońców Marka Chrzanowskiego, mec. Radosław Baszuk, w imieniu swojego klienta i jego bliskich poprosił w piątek przedstawicieli mediów, by pozwolili – przynajmniej w ciągu najbliższych dni – „odpocząć i nabrać dystansu do tych wydarzeń panu profesorowi”. Baszuk zapewniał, że obrońcy będą rozmawiać na temat obecności Chrzanowskiego w mediach po opuszczenia przez niego aresztu.

Zatrzymanie b. szefa KNF

Były szef KNF został zatrzymany 27 listopada ub. roku. W śląskim wydziale Prokuratury Krajowej usłyszał zarzut przekroczenia uprawnień w związku z rozmową z właścicielem Getin Noble Banku Leszkiem Czarneckim, na którym omawiano przebieg postępowania KNF w sprawie programu naprawczego tego banku. Czarnecki, który nagrał tę rozmowę, na początku listopada ub.r. złożył doniesienie w prokuraturze, a 19 listopada przez 12 godzin składał w niej zeznania.

Chrzanowski, który po zatrzymaniu był w prokuraturze przesłuchiwany przed dwa kolejne dni – w sumie przez kilkanaście godzin – nie przyznał się do winy. Kierując do sądu wniosek o aresztowanie podejrzanego prokuratura motywowała go grożącą podejrzanemu surową karą – do 10 lat więzienia – oraz obawą matactwa. W nocy z 28 na 29 listopada Sąd Rejonowy Katowice-Wschód uwzględnił wniosek prokuratury i aresztował podejrzanego na dwa miesiące. Później zażalenia obrony w tej sprawie nie uwzględnił sąd okręgowy.

W ubiegłym tygodniu prokuratura poinformowała, że zwróciła się do sądu o przedłużenie stosowania tego środka zapobiegawczego o kolejny miesiąc. Tym razem sąd rejonowy jej wniosku nie uwzględnił. Po zażaleniu obrony sąd okręgowy w piątek utrzymał tę decyzję w mocy.
Źródło info i foto: TVP.info

Były szef KNF Marek Ch. z zarzutem przekroczenia uprawnień

Zatrzymany przez CBA b. szef Komisji Nadzoru Finansowego Marek Ch. usłyszał zarzut przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego w celu osiągnięcia korzyści osobistej przez inną osobę – powiedział obrońca Ch. mec. Marcin Kondracki. Z kolei drugi z obrońców, Radosław Baszuk stwierdził, że jego klient nie przyznaje się do stawianego mu zarzutu.

We wtorek prokuratura przedstawiła mu zarzut przekroczenia uprawnień. Przesłuchanie zostało przerwane ze względu na późną porę. W środę będzie kontynuowane. Nie przyznał się do postawionego mu zarzutu – powiedział dziennikarzom mec. Baszuk wchodząc na środowe przesłuchanie. Pytany, czy spodziewa się wniosku o aresztowanie Marka Ch., odpowiedział: Mamy nadzieję, że nie zostaną wobec niego zastosowane środki zapobiegawcze.

Prokuratura przed zakończeniem przesłuchania nie chciała ujawnić, jaki zarzut zostanie postawiony Ch.

Wcześniej Ch. wprowadzany do prokuratury przez funkcjonariuszy CBA nie odpowiadał na pytania zadawane przez dziennikarzy.

Nie wiadomo, jak długo potrwa przesłuchanie Ch.; będzie to zależało od tego, jak obszerne będą jego wyjaśnienia. Prokuratura zapowiedziała, że po zakończeniu czynności z zatrzymanym przez CBA b. szefem Komisji podejmie decyzję, czy wnieść do sądu o zgodę na areszt.

„Gazeta Wyborcza” napisała 13 listopada, że w marcu 2018 roku ówczesny przewodniczący KNF zaoferował właścicielowi m.in. Getin Noble Banku Leszkowi Czarneckiemu przychylność dla Getin Noble Banku w zamian za około 40 mln zł – miało to być wynagrodzenie dla wskazanego przez szefa KNF prawnika. Czarnecki nagrał rozmowę, jednak w nagraniu nie znalazła się wypowiedź Ch. o tej kwocie. Według biznesmena, Ch. miał mu pokazać kartkę, na której zapisał 1 proc., co według „Wyborczej” miało stanowić część wartości Getin Noble Banku „powiązaną z wynikiem banku”.

Adwokat miliardera mec. Roman Giertych przyznał, że słynnej kartki z jednym procentem nie ma, ale – jak przekonywał – jest inny sposób na udowodnienie tego, że istniała. – Pan Czarnecki jest gotowy poddać się badaniu wariograficznemu – powiedział RMF FM Giertych.

Śledztwo nadzoruje śląski wydział PK, który przekazał je do prowadzenia CBA. Postępowanie rozpoczęło się po doniesieniu złożonym przez Czarneckiego na początku listopada. 19 listopada biznesmen przez 12 godzin składał w katowickiej prokuraturze zeznania. Składając zawiadomienie i w dniu przesłuchania dostarczył też śledczym m.in. nośniki z nagranymi rozmowami – są to zarówno nagrania audio i wideo. Poza Czarneckim w śledztwie przesłuchano także innych świadków.

W komunikacie po porannym zatrzymaniu b. szefa KNF przez agentów warszawskiej delegatury CBA wydział komunikacji społecznej Biura przypomniał kalendarium sprawy. Po informacjach „GW” o tym, że mogło dojść ze strony Ch. do propozycji korupcyjnej wobec szefa Getin Noble Banku Leszka Czarneckiego prokuratura podjęła śledztwo; 14 listopada powierzono je do prowadzenia CBA.

Tego dnia o godz. 12.35 CBA otrzymało od prokuratury nakaz przeszukania siedziby KNF i miejsca zamieszkania b. przewodniczącego KNF. Agenci CBA weszli do siedzib KNF w Warszawie i zabezpieczyli materiały dowodowe – protokoły i nagrania posiedzeń KNF dotyczące postępowania naprawczego Getin Banku, aktualizacji tego programu naprawczego, ochrony kapitału Getin Banku oraz posiedzeń KNF dotyczących sytuacji w Idea Bank SA, a w szczególności nabycia udziałów w GetBack SA oraz sprzedaży obligacji GetBack SA.

Jak podaje CBA, agenci zabezpieczyli wszystkie wymagane materiały dowodowe, które były objęte postanowieniem prokuratury. Te dokumenty i nagrania nie znajdowały się w samym gabinecie przewodniczącego, lecz w innych jednostkach organizacyjnych KNF. W siedzibie KNF oraz mieszkaniu Ch. zabezpieczono dokumentację, a także sprzęt elektroniczny i nośniki elektroniczne, których używał b. przewodniczący KNF.

Podczas tych działań agenci CBA ustalili, jakie czynności b. przewodniczący wykonywał tego dnia rano w siedzibie KNF – przebywał w KNF w asyście pracownika Urzędu KNF i jego wizyta nie miała wpływu na efektywność realizowanych przez CBA czynności – podkreśliło Biuro w komunikacie.

W ciągu kilku kolejnych dni CBA przesłuchało jedenaście osób, w tym mec. Grzegorza Kowalczyka, który był wskazywanym przez Ch. polecanym Czarneckiemu pracownikiem, pracowników UKNF, a także pracowników podmiotów powiązanych z Czarneckim. CBA wraz z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego przeprowadziły eksperyment w gabinecie szefa KNF w Warszawie, dotyczący działania urządzeń „antypodsłuchowych” – „szumideł”, o których mówił Ch. w nagranej rozmowie z Czarneckim.

Biuro Badań Kryminalistycznych ABW przeprowadziło ekspertyzę nagrań i nośników pamięci przekazanych przez Czarneckiego prokuraturze 19 listopada – dyktafonu, długopisu z kamerą, pendrive’a. Szybkie zakończenie tej ekspertyzy i jej wyniki pozwoliły na wtorkowe poranne zatrzymanie b. szefa KNF – zaznaczyło CBA.

W trakcie swoich działań w ostatnich dniach CBA zabezpieczyło zapisy monitoringu w siedzibie KNF, a departament postępowań kontrolnych Biura 16 listopada wszczął analizę przedkontrolną oświadczeń majątkowych b. przewodniczącego. Agenci CBA badają prawdziwość składanych oświadczeń, ich prawidłowość – sprawy formalne, związane ze składaniem tych dokumentów. Po zakończeniu analizy zapadną rekomendacje dla dalszych działań Biura w tym zakresie.

We wtorek rano Ch. został zatrzymany przez CBA na podstawie wydanego wieczorem dzień wcześniej postanowienia prokuratorskiego.

Dworczyk: Zatrzymanie Chrzanowskiego to dowód, że państwo działa sprawnie

Michał Dworczyk, szef kancelarii premiera, komentując w Polskim Radiu zatrzymanie Chrzanowskiego, ocenił, że jest to dowód na to, iż „państwo sprawnie działa”. – Radzi sobie nawet w takich kryzysowych sytuacjach – podkreślił szef KPRM.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Urzędniczki z krakowskiego magistratu z zarzutami

Prokuratura Okręgowa w Krakowie postawiła zarzuty trzem zatrzymanym urzędniczkom krakowskiego magistratu. Chodzi o przekroczenie uprawnień i przyjmowanie korzyści majątkowych. Podejrzanym kobietom grozi do 10 lat pozbawienia wolności. Prokuratura wystąpiła też do sądu o tymczasowy areszt. Sąd w tej sprawie decyzję ma podjąć jutro.

Delegatura CBA w Krakowie, pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Krakowie, prowadzi śledztwo dotyczące powoływania się na wpływy w m.in. administracji samorządowej oraz w Zarządzie Budynków Komunalnych w Krakowie i podejmowania się bezprawnego pośrednictwa w załatwianiu najmu lub kupna mieszkań i lokali użytkowych usytuowanych w atrakcyjnych częściach Krakowa, nieopodal rynku czy wzgórza wawelskiego.

Agenci CBA zatrzymali wczoraj trzy urzędniczki – dyrektor z krakowskiego magistratu kierującą wydziałem zajmującym się zasobem mieszkaniowym miasta, kierownika referatu z wydziału skarbu urzędu, kierownika jednego z referatów w Zarządzie Budynków Komunalnych w Krakowie oraz kobietę- pośrednika.

Ustalenia śledczych z CBA i prokuratury wskazują, że urzędniczki m.in. w zamian za łapówki pomagały w uzyskaniu prawa do lokali użytkowych i mieszkalnych w atrakcyjnych miejscach Krakowa, m.in. przy ul. Szewskiej, Karmelickiej czy Mostowej. Łapówki dla zatrzymanych dziś urzędniczek miały sięgać w sumie kilkudziesięciu tysięcy złotych. Wśród „podarków” były też perfumy. Do zdarzeń, które są obecnie przedmiotem śledztwa dochodziło w latach 2015-2017, a sprawa dotyczy co najmniej kilkunastu nieruchomości: mieszkań, lokali użytkowych i kamienic.

Już wcześniej w ręce krakowskich agentów CBA wpadły 4 osoby m.in. dwóch pośredników Robert F. i Małgorzata P. Agenci przeszukali mieszkania zatrzymanej dwójki pośredników i pomieszczenia w instytucjach samorządowych, tam zabezpieczono dowody związane ze sprawą. Kolejny zatrzymany przez CBA – Adam K. – usłyszał w prokuraturze zarzut dotyczący działania w porozumieniu z innymi osobami i udzielenia Małgorzacie P. i Robertowi F. korzyści majątkowej w wysokości 120 tys. zł. Ta dwójka miała za te pieniądze podjąć się bezprawnego wywarcia wpływu na osoby pełniące funkcje publiczne ZBK, tak, aby dwie aukcje publiczne na atrakcyjne mieszkania przy ul. Pawlikowskiego i Stradomskiej zostały odpowiednio rozstrzygnięte, na korzyść konkretnych osób.

Niewykluczone dalsze zatrzymania w tej sprawie. Śledztwo jest rozwojowe i wielowątkowe.
Źródło info i foto: onet.pl

Jest wniosek do sądu dyscyplinarnego ws. Amber Gold. Chodzi o niedopełnienie obowiązków przez prokurator Barbarę Kijanko

Prokurator okręgowy w Legnicy wystąpił do Sądu Dyscyplinarnego dla Prokuratorów z wnioskiem o zgodę na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej prokurator Barbary Kijanko. Chodzi o podejrzenie niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień w związku z prowadzonym przez nią w latach 2009-12 postępowaniem w sprawie spółki Amber Gold.

W ocenie Prokuratury Okręgowej w Legnicy zaniedbania prokurator Kijanko pozwoliły na kontynuowanie przestępczej działalności przez właścicieli Amber Gold.

Gdyby prowadzone przez nią w Prokuraturze Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz postępowanie było prawidłowe, dużo wcześniej doszłoby do ujawnienia przestępczych mechanizmów w działalności spółki, a liczba pokrzywdzonych przez Amber Gold osób byłaby znacznie mniejsza.

Dowody z Internetu

Prowadzone przez prokurator Barbarę Kijanko postępowanie w sprawie Amber Gold zostało wszczęte w grudniu 2009 r. na wniosek Komisji Nadzoru Finansowego. W zawiadomieniu do prokuratury Komisja informowała, że prezes spółki Marcin P. bez zezwolenia prowadzi działalność polegającą na gromadzeniu funduszy klientów. Wskazywała na podejrzenie popełnienia przestępstwa z art. 286 par. 1 kodeksu karnego, a więc doprowadzenie klientów Amber Gold do niekorzystnego rozporządzania ich mieniem.

Z ustaleń Prokuratury Okręgowej w Legnicy wynika, że prokurator Barbara Kijanko odmówiła po miesiącu wszczęcia śledztwa, nie analizując dostatecznie wnikliwie faktów przedstawionych w zawiadomieniu o przestępstwie. Decyzję oparła m. in. na ogólnodostępnych informacjach o ofercie spółki zamieszczanych przez nią na stronie internetowej. Nie odniosła się w ogóle do ewentualnego oszustwa na szkodę klientów Amber Gold.

Zeznania na wiarę

Postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa uchylił Sąd Rejonowy w Gdańsku po zażaleniu Komisji Nadzoru Finansowego. Mimo to postępowanie było dalej prowadzone niedbale.

Prokurator Barbara Kijanko – wbrew decyzji sądu – nie zbadała, czy Amber Gold ma wystarczające fundusze na pokrycie zobowiązań wobec klientów ani w jaki sposób generuje zyski, które pozwalałby na wypłatę wysokich odsetek od przyjmowanych depozytów.

Lekceważyła jednocześnie informacje KNF, że spółka ma zakaz prowadzenia działalności w postaci składowania złota, które miało być gwarancją pokrycia zobowiązań wobec klientów, jak też fakt, że prezesowi Amber Gold Marcinowi P. były stawiane zarzuty karne. Nie weryfikowała zeznań złożonych przez Marcina P. nawet ze zgromadzonymi dokumentami.

Tajne akta dla pełnomocnika Amber Gold

W sierpniu 2010 r. prokurator Barbara Kijanko wydała postanowienie o umorzeniu postępowania z uwagi na fakt, że nie doszło do przestępstwa. Postanowienie ponownie uchylił sąd po zażaleniu złożonym przez KNF. Mimo kolejnych alarmujących informacji, m. in. o nieskładaniu przez Amber Gold sprawozdań finansowych i braku rozliczeń podatkowych, prokurator Kijanko zawiesiła prowadzone postępowanie.

W ocenie Prokuratury Okręgowej w Legnicy Barbara Kijanko dopuściła się uchybień, nie wydając również postanowienia o przekazaniu przez spółkę dokumentacji księgowo-finansowej, co uczynił pod jej nieobecność dopiero inny prokurator. Nie reagowała na zwłokę w przekazaniu tej dokumentacji i powołała biegłego rewidenta mimo braku dokumentów, które umożliwiłyby mu wydanie opinii.

Jednocześnie dezinformowała przełożonych o terminie wydania takiej opinii. Bezprawnie doprowadziła do przekazania pełnomocnikowi Amber Gold kopii akt postępowania, mimo że nie miał do tego uprawnień, a ujawnienie zgromadzonych dowodów utrudniało postępowanie.

Potrzebna zgoda sądu

Wobec zgromadzonych niezbitych dowodów Prokuratora Okręgowa w Legnicy zamierza postawić prokurator Barbarze Kijanko zarzuty niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień.

Zgodnie z art. 135 ust. 1 ustawy z 15 lutego 2016 r. Prawo o prokuraturze prokurator nie może być jednak pociągnięty do odpowiedzialności karnej bez zezwolenia sądu dyscyplinarnego.

Dlatego – w myśl art. 13 kodeksu postępowania karnego – Prokuratora Okręgowa w Legnicy wystąpiła o podjęcie uchwały o wyrażeniu takiej zgody do Sądu Dyscyplinarnego dla Prokuratorów przy Prokuratorze Generalnym.
Źródło info i foto: TVP.info

Jest wniosek prokuratury o uchylenie immunitetu Sławomirowi Neumannowi. Poseł przekroczył uprawnienia w celu osiągnięcia korzyści majątkowej?

Jest wniosek prokuratury o uchylenie immunitetu poselskiego przewodniczącemu klubu Platformy Obywatelskiej Sławomirowi Neumannowi. Chodzi o art. 231 par. 2 Kodeksu karnego. Jako wiceminister zdrowia Neumann miał przekroczyć uprawnienia w celu osiągnięcia korzyści majątkowej przez prywatną klinikę Sensor Cliniq – informują na Twitterze reporterzy „Magazynu Śledczego Anity Gargas”.

Prokuratura zarzuca także byłemu wiceministrowi zdrowia Sławomirowi Neumannowi, że nakłonił prezesa mazowieckiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia do zawarcia niekorzystnego kontraktu z kliniką Sensor Cliniq.
Źródło info i foto: TVP.info

Były dyrektor oddziału mazowieckiego NFZ zatrzymany przez CBA

Funkcjonariusze wrocławskiej delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali byłego dyrektora oddziału mazowieckiego NFZ pod zarzutem przekroczenia uprawnień dla uzyskania korzyści majątkowej. Temistokles Brodowski z wydziału komunikacji społecznej Biura potwierdził zatrzymanie mężczyzny w jednej z podwarszawskich miejscowości.

– Podczas śledztwa okazało się, że były dyrektor podpisał umowę z prywatną firmą medyczną – powiedział. Według nieoficjalnych informacji PAP ze źródeł bliskich śledztwu, chodzi o Adama T. dyrektora mazowieckiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia w latach 2012-14.

„Przekroczenie uprawnień”

– Firma w wyniku oszustwa straciła wcześniej kontrakt – pobierała opłaty od pacjentów za operacje refundowane z NFZ. Mimo to dyrektor mazowieckiego NFZ podpisał z nią nowy kontrakt wart prawie 14 milionów złotych – wyjaśnił Brodowski.

– To przekroczenie uprawnień, za które teraz odpowie – dodał. Zatrzymany trafi do nadzorującej śledztwo Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze, gdzie zostaną mu postawione zarzuty przestępstwa urzędniczego – przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.
Źródło info i foto: tvn24.pl