W przyszłą środę będzie gotowy raport z pracy komisji ds. Amber Gold

W przyszłą środę na posiedzeniu komisji zostanie posłom udostępniony raport końcowy – poinformowała w czwartek PAP przewodnicząca komisji śledczej ds. Amber Gold Małgorzata Wassermann (PiS). W raporcie tylko dwie instytucje państwowe oceniono pozytywnie – KNF i Ministerstwo Gospodarki – dodała.

Podczas posiedzenia komisji raport zostanie udostępniony, a potem posłowie dostaną czas na zapoznanie się z nim – powiedziała Wassermann.

Raport na ten moment, a cały czas jeszcze coś dopisujemy, ma 633 strony, więc dam członkom komisji około miesiąca na zapoznanie się, sformułowanie uwag, potem będzie dyskusja, głosowanie, no i kończymy pracę – dodała szefowa komisji.

Pytana o główną tezę raportu Wassermann zwróciła uwagę, że „obowiązkiem komisji było badanie instytucji państwowych, które podlegały kontroli Sejmu”. Podkreśliła, że komisja nie miała za zadanie np. ustalać, gdzie jest przechowywane złoto Amber Gold albo gdzie zostały przekazane pieniądze.

Komisja tylko i wyłącznie miała za zadanie analizę postępowania tych funkcjonariuszy publicznych, którzy podlegają kontroli Sejmu – zaznaczyła Wassermann.

Przyznała też, że z powodów prawnych zawiadomienia do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa komisja przekazywała na bieżąco, a nie zostawiała sobie na koniec prac.

Gdy zobaczyłam w roku 2016 dokumenty, zorientowałam się, że w przypadku dużej części przestępstw jesteśmy na granicy przedawnienia, nie możemy więc czekać, tylko musimy te zawiadomienia przesyłać na bieżąco – wyjaśniła.

Jak dodała, zawiadomienia zostały więc przekazane i „postępowania się toczą, nawet z efektami”. – Pokażę wyniki pracy prokuratury, na tyle ile mogę, żeby nie utrudnić postępowania – zapowiedziała. We wnioskach końcowych, związanych z raportem, wniosków do prokuratury już jednak nie będzie – przyznała.

Szefowa komisji dodała, że ocena instytucji państwowych, zawarta w raporcie „jest w największej części krytyczna”. – Są tylko dwie instytucje, które możemy ocenić pozytywnie lub pozytywnie z pewnymi uwagami, natomiast większość z tych ocen jest bardzo zła – powiedziała.

Te dwie instytucje ocenione pozytywnie to Ministerstwo Gospodarki oraz Komisja Nadzoru Finansowego. Pozostałe, jak dodała, działały „w sposób zły albo nawet krytyczny”. Do instytucji najgorzej ocenionych należy np. prokuratura – poinformowała szefowa komisji.

Zgodnie z ustawą o sejmowej komisji śledczej, jej przewodniczący przygotowuje i przedstawia komisji projekt stanowiska w badanej przez komisję sprawie. Do tego stanowiska członkowie komisji mogą zgłaszać poprawki. Ostatecznie swój końcowy raport komisja przyjmuje w drodze uchwały.

Celem powołanej w lipcu 2016 r. komisji śledczej było zbadanie i ocena prawidłowości i legalności działań podejmowanych wobec Amber Gold przez rząd, w szczególności ministrów: finansów, gospodarki, infrastruktury, spraw wewnętrznych, sprawiedliwości i podległych im funkcjonariuszy publicznych. Od początku funkcjonowania komisja przesłuchała 150 świadków, zapoznała się też z dokumentami.

Do zadań komisji należało też zbadanie działań, jakie podejmowali w sprawie spółki: prezes UOKiK, Generalny Inspektor Informacji Finansowej, prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego, a także prokuratura oraz organy powołane do ścigania przestępstw, w szczególności szefowie ABW i CBA oraz Komendant Główny Policji i podlegli im funkcjonariusze publiczni. Komisja śledcza miała także zbadać działania podejmowane ws. Amber Gold przez Komisję Nadzoru Finansowego.

Ostatnim przesłuchiwanym świadkiem, w listopadzie 2018 roku, był były premier Donald Tusk. Poza nim w 2018 roku zeznania przed komisją złożyli m.in. b. szef resortu finansów Jan Vincent-Rostowski, b. wiceszef MF Andrzej Parafianowicz, oraz b. szefowie: KPRM Tomasz Arabski, MSW – Jacek Cichocki, CBA – Paweł Wojtunik, ABW – Krzysztof Bondaryk, BOR – gen. Marian Janicki, a także syndyk masy upadłości Amber Gold Józef Dębiński.

We wrześniu ub. roku komisja zdecydowała, że m.in. wobec Parafianowicza złoży zawiadomienie do prokuratury „za szereg elementów składających się na niedopełnienie obowiązków po jego stronie” w związku ze sprawą Amber Gold.

Amber Gold powstała na początku 2009 r. i miała inwestować w złoto i inne kruszce. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji. W połowie 2011 r. spółka przejęła większościowe udziały w liniach lotniczych Jet Air, następnie w niemieckich OLT Germany, a pod koniec 2011 r. w liniach Yes Airways. Powstała wtedy marka OLT Express.

Linie OLT Express upadłość ogłosiły pod koniec lipca 2012 r. Z kolei Amber Gold ogłosiła likwidację 13 sierpnia 2012 r., a tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich. Według ustaleń, w latach 2009-2012 w ramach tzw. piramidy finansowej firma oszukała w sumie niemal 19 tys. swoich klientów, doprowadzając do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Przełom ws. zaginięcia Madeleine McCann?

Zaginięcie Madeleine McCann. Czy zagadkowa sprawa wkrótce zostaje wyjaśniona? Najnowsze informacje do których dotarli dziennikarze portalu nine.com.au, mogą okazać się przełomowe. O co dokładnie chodzi?

Sprawa Madeleine McCann co i rusz wraca na okładki pierwszych stron gazet oraz zajmuje główne miejsca na portalach. Ostatnio tajemnicze zaginięcie 4-latki po raz kolejny zainteresowało opinię publiczną za sprawą produkcji „Netflixa”. Dokument przynosi kilka ciekawych wątków, które wcześniej nie były tak znane. W kilkuodcinkowym serialu możemy zobaczyć wywiad z policjantami oraz rozmowę z prywatnym detektywem, który prowadził swoje śledztwo wśród siatki pedofilskiej. Niestety, nie udało mu się dotrzeć do jakiegokolwiek wiarygodnego śladu po Madeleine McCann. Czy po dwunastu latach o zaginięcia 4-latki, w końcu poznamy prawdę?

Nadziei na odnalezienie Madeleine McCann nie traci dr Mark Perlin, który na co dzień pracuje jako ekspert w firmie Cybergenetics. Naukowiec, który posługuje się nowatorską metodą przy badaniu DNA, twierdzi, że jest w stanie pomóc policji oraz określić, czy faktycznie w samochodzie rodziców 4-latki odnaleziono ślady dziewczynki.

Madeleine McCann zaginęła 3 maja 2007 roku w portugalskim hotelu Mark Warner. Do dziś jej los pozostaje nieznany.
Źródło info i foto: se.pl

Jest przełom w sprawie „łowcy nastolatek”. Są nowe dowody

Krystian W. ps. Krystek jest podejrzany o kilkadziesiąt gwałtów na 33 kobietach. Mężczyzna już odsiaduje trzyletni wyrok, jednak grożą mu kolejne zarzuty. W sprawie jednej z ofiar „łowcy nastolatek” odkryto nowe dowody. W marcu 2015 roku ofiarą 42-letniego zwyrodnialca padła 14-letnia Anaid. Mężczyzna zgwałcił dziewczynę, a całe zdarzenie nagrał telefonem. Pod wpływem traumy Anaid następnego dnia odebrała sobie życie, rzucając się pod pociąg.

– Nigdy nie miała czarnych myśli. Była pogodna, zawsze wszystkich rozbawiała. Nie mogłam uwierzyć, że to jest samobójstwo. Pamiętam, jak dzień wcześniej wróciła do domu. Była jakaś dziwna, nieswoja. Coś ją gryzło. Szybko położyła się spać. Wtedy nie wiedziałam, że wróciła ze spotkania z „Krystkiem” – mówi matka nastolatki.

Śledczy nie odnaleźli na telefonie ofiary żadnych wiadomości. 14-latka prawodopodobnie ze strachu skasowała wszystkie SMS-y i historię połączeń. Teraz do śladów kontaktów dotarli śledczy z Gdańska. – Śledztwo nigdy nie było umorzone. Teraz zostało podjęte z zawieszenia, po tym jak prokuratura otrzymała zagraniczną pomoc prawną, o którą wystąpiła wcześniej – tłumaczy Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
Źródło info i foto: wp.pl

Przełom w sprawie Amber Gold?

Nigdy nie udało się przesłuchać go prokuraturze, ABW, a nawet komisji śledczej. Adwokat Łukasz D. umiejętnie chował się za statusem obrońcy Marcina P., twórcy piramidy Amber Gold. Zarzuty wreszcie udało mu się postawić przez… samochód. Jak pisze „Rzeczpospolita”, 9 listopada postawiła zarzuty gdańskiemu adwokatowi Łukaszowi D, byłemu dyrektorowi zarządzającemu OLT Express Jarosławowi F., a także twórcy piramidy finansowej Finroyal Andrzejowi K.

Za przełomowe można uznać zarzuty dla prawnika, który jest najbliższym współpracownikiem Marcina P. od samego początku jego działalności. To on wyciągnął późniejszego twórcę Amber Gold z więzienia w 2006 r. przed końcem kary i umożliwił mu budowę przestępczego biznesu.

Łukasz D. pracował w spółkach grupy Amber Gold i był bezpośrednio zaangażowany we wszystkie nielegalne działania Marcina P. Mimo to nigdy nie został nawet przesłuchany przez ABW i prokuraturę. Nie poradziła sobie z nim nawet sejmowa komisja śledcza.

Prawnik skutecznie wykorzystał status obrońcy Marcina P., który umożliwiał mu odmawianie składania zeznań z uwagi na tajemnicę adwokacką.

Łódzka Prokuratura Regionalna, która bada, co się stało z milionami wyprowadzanymi z Amber Gold, znalazła jednak sposób na Łukasza D. Wykazała, że adwokat przejął od Amber Gold luksusowe BMW X5 na podstawie fikcyjnej umowy.

Auto miało być zapłatą za szkolenie zarządu Amber Gold, którego prawnik jednak w rzeczywistości nie przeprowadził. Obrończyni Łukasza D. zapewnia, że zarzuty prokuratury są absurdalne i jej klient nie przyznaje się do winy.
Źródło info i foto: Money.pl

Nowe informacje dotyczące przełomu w sprawie, w której niesłusznie skazano Tomasza Komendę

Jest wniosek o tymczasowy areszt dla Norberta B. Mężczyzna jest podejrzany o zabójstwo 15-letniej Małgosi w Miłoszycach w 1996 roku. Właśnie za tę zbrodnię niesłusznie spędził w więzieniu 18 lat Tomasz Komenda. O tym, że wniosek wypłynął do sądu, poinformowało biuro prasowe Sądu Okręgowego we Wrocławiu. Sąd rozpatrzy wniosek w środę o godzinie 8.30.

40-letni Norbert B. został zatrzymany w poniedziałek. Usłyszał zarzut zgwałcenia ze szczególnym okrucieństwem i zabójstwa. Śledczy podejrzewają, że brutalnie zgwałcił dziewczynę razem z Ireneuszem M.

Norbert B. to ochroniarz klubu, w którym bawiła się Małgosia przed śmiercią. Mieszkał w pobliżu miejsca, w którym doszło do zabójstwa. W chwili morderstwa nastolatki miał 19 lat. Dla policji był wartościowym świadkiem, bo jako ochroniarz widział, kto był na miejscu, nie znalazł się jednak wcześniej w kręgu osób podejrzanych. Dziś jest zawodowym strażakiem, ogniomistrzem, starszym operatorem sprzętu specjalnego.

Śledztwo ws. zbrodni z 31 grudnia 1996 r. zostało wznowione w 2017 roku. Właśnie wtedy prokuratura poinformowała o zatrzymaniu Ireneusza M. Przedstawiono mu zarzuty. Od tamtej pory przebywa w areszcie.

Na poniedziałkowej konferencji prasowej minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro poinformował, że w sprawie morderstwa poszukiwany jest trzeci podejrzany

Tomasz Komenda został uniewinniony od zarzutu zabójstwa i zgwałcenia 15-latki w maju 2018 r.
Źródło info i foto: wp.pl

Będzie przełom w sprawie śmierci Magdaleny Żuk

Nowe doniesienia w sprawie śmierci Magdaleny Żuk. Śledczy chcą prosić o opinię biegłych psychiatrów.

26-letnia Magdalena Żuk zmarła podczas wakacji w Egipcie. Okoliczności jej śmierci nadal owiane są tajemnicą. Sprawę ze strony polskiej prowadzi jeleniogórska prokuratura. Teraz śledczy chcą, żeby opinię dot. zgonu kobiety wydali biegli psychiatrzy. Prokuratura przy tym podkreśla, że nie znaleziono dowodów, które by wskazywały, że Magdalena Żuk zmarła w wyniku przestępstwa. Prokuratura chce, by zdiagnozowano „nietypowe zachowania” kobiety.

Biegli mają też zbadać, „jaki wpływ na zachowanie mogło mieć ewentualne zażywanie, a następnie odstawienie leków przeciwdepresyjnych”.

26 kwietnia 2017 roku Magdalena Żuk zameldowała się w hotelu w Egipcie. Zmarła cztery dni później, 30 kwietnia. Podczas pobytu w hotelu dziwnie się zachowywała. Ostatecznie trafiła do szpitala, gdzie zmarła. Personel twierdził, że wyskoczyła przez okno. Relacjonowano, że Magdalena Żuk zachowywała się tak, jakby się czegoś bała, traciła kontakt z rzeczywistością.

— Biegli mają się wypowiedzieć na temat stanu psychicznego, w którym znajdowała się Magdalena Ż. podczas pobytu w Egipcie — genezy tego stanu, jego przebiegu i objawów. Mają także ocenić, jaki wpływ na zachowanie Magdaleny Ż., mogło mieć ewentualne zażywanie, a następnie odstawienie leków przeciwdepresyjnych. Prokuratura oczekuje ponadto na uzupełniającą opinię biegłych z zakresu toksykologii. Jest ona konieczna dla pełnej interpretacji wyników uzyskanych na podstawie przeprowadzonych dotychczas badań — przekazał rzecznik prokuratury cytowany przez „Fakt”.

Śledztwo w tej sprawie przedłużono do 2 maja 2018 roku. Do tej pory brano pod uwagę wiele hipotez — w tym zabójstwo, załamanie psychiczne, wypadek. Sprawa jest nadal w toku. Prokuratorzy czekają na opinię z zakresu toksykologii.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Przełom w poszukiwaniach Piotra Kijanki?

Krakowska policja podjęła nowy trop w poszukiwaniach zaginionego Piotra Kijanki. Z ustaleń reportera Radia Kraków wynika, że funkcjonariusze wspierani przez cztery zastępy straży pożarnej ponownie przeczesywali rejon stopnia wodnego Dąbie. Czy doszło do przełomu w poszukiwaniach 34-latka?

Według informacji z biura prasowego małopolskiej policji w rejonie ulicy Miedzianej zauważony został podejrzany worek. Na miejscu pojawili się funkcjonariusze, którzy zabezpieczyli teren. Jak ustalił Fakt24, akcja została już zakończona. Tajemniczy pakunek nie miał jednak nic wspólnego z zaginięciem 34-latka – to worek z dętką.

Poszukiwania nie ustają. W akcję angażują się nie tylko znajomi Piotra Kijanki, ale też i mieszkańcy Krakowa. Za pomocą grupy na Facebooku umawiają się oni na przeszukiwanie kolejnych miejsc na trasie zaginionego, sprawdzają każdy sygnał, który może pomóc w znalezieniu 34-latka.

Piotr Kijanka zaginął w sobotę, 6 stycznia. Po godzinie 23.30 mężczyzna wyszedł z jednego z klubów na Kazimierzu, a następnie ślad za nim się urwał. Z nagrań monitoringu wynika, że 34-latek szedł do domu ul. Miodową, Starowiślną, Przemyską, a następnie bulwarami wiślanymi w kierunku Mostu Kotlarskiego. Jest prawdopodobne, że zarejestrowała go później jedna z kamer na os. Wiślane Tarasy w okolicach bulwarów. Na mężczyznę czeka w domu żona Agnieszka i dwuletni syn. Każdy, kto ma jakiekolwiek informacje na temat 34-latka, proszony jest o kontakt z policją.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Pierwsze zatrzymania po napadzie na konwój w Płocku

Przełom w sprawie zuchwałego napadu na konwój przewożący pieniądze w Płocku. Zamaskowani sprawcy najpierw spowodowali kolizję z bankowozem, a następnie obezwładnili konwojentów i ukradli kasetkę z pieniędzmi. Jak dowiedzieli się reporterzy RMF FM, są pierwsze zatrzymania w tej sprawie.

Zatrzymani to dwaj mężczyźni – główni organizatorzy i pomysłodawcy całego napadu. Wpadli w ręce mazowieckich policjantów, gdy szykowali się do wyjazdu za granicę. Nie jest wykluczone, że mieli więcej wspólników. Prokuratura będzie składać wnioski do sądu o areszt dla zatrzymanych. Na razie odmawia jakichkolwiek komentarzy w tej sprawie.

Według ustaleń reporterów RMF FM, z konwoju zrabowano prawie 400 tysięcy złotych. Przestępcy doskonale wiedzieli, jaka kwota będzie przewożona, a cały napad drobiazgowo planowali miesiącami
Źródło info i foto: interia.pl

Jest przełom w sprawie zabójstwa kobiety sprzed 20 lat

Małopolscy policjanci zatrzymali na krakowskim Kazimierzu 52-letniego mężczyznę podejrzewanego o makabryczne zabójstwo w 1998 r. Oprawca zabił 23-letnią kobietę, po czym ściągnął z niej skórę. Policja zatrzymała 52-letniego mężczyznę, który może mieć związek z makabrycznym zabójstwem sprzed 19 lat. Sprawca miał zedrzeć skórę 23-latkę z Krakowa. Zatrzymanie było możliwe dzięki użyciu nowatorskich metod, w tym badań 3D fragmentów skóry zamordowanej.

Wieczorem Prokuratura Krajowa wydała komunikat, w którym stwierdza m. in., że „Roberta J. zatrzymano w sprawie dotyczącej zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem 23-letniej studentki religioznawstwa.” Prokurator ma ogłosić mu zarzuty i przesłucha go w charakterze podejrzanego. Po przesłuchaniu poda szczegóły dotyczące zarzutów. Informację o zatrzymaniu Roberta J. jako podejrzewanego o morderstwo studentki Katarzyny Z. podały Radio Kraków i onet.pl.

Zabił 19 lat temu

– Ok. godz. 14.45 na polecenie prokuratora Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie, małopolscy policjanci zatrzymali 52-letniego mężczyznę, mieszkańca Krakowa, podejrzewanego o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem 23-letniej kobiety, do którego miało dojść 19 lat temu – podał rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie mł. insp. Sebastian Gleń.

Dodał, że mężczyzna został zatrzymany na krakowskim Kazimierzu przez policyjnych antyterrorystów i przewieziony do KWP w Krakowie.

Zlecone przez prokuratora, przeprowadzone po raz pierwszy na świecie badania 3D fragmentów skóry zamordowanej, doprowadziły do ujęcia mężczyzny podejrzewanego o zabicie 23-latki i ściągnięcie z niej skóry – podają źródła zbliżone do sprawy. Na tej podstawie ustalono sposób zadawania ciosów przez mordercę i to, że mogła je zadawać osoba wyszkolona w określonych sztukach walki – trenował je właśnie Robert J.

Ten fakt był przełomowy dla śledztwa, w którym prokuratura skrupulatnie zbadała wszystkie ślady pozostawione przez sprawcę, sposób jego działania i profil psychologiczny.

– Prokuratorzy zlecali kolejne badania i opinie biegłych, żeby na podstawie najdrobniejszych nawet śladów dowiedzieć się jak najwięcej o okolicznościach mordu i samym sprawcy. Z tak bestialską zbrodnią i zbezczeszczeniem ciała nie mieliśmy jeszcze w Polsce do czynienia, dlatego prokuratura postawiła sobie za punkt honoru wykrycie sprawcy – mówi osoba znająca kulisy śledztwa. Prokuratorzy zaangażowali dziesiątki biegłych z Polski i zagranicy. Korzystali ze wszystkich najnowocześniejszych metod badawczych oraz zdobyczy nauki i techniki.

Trójwymiarowy obraz zbrodni

Na ich zlecenie Laboratorium Ekspertyz 3D Katedry Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu po raz pierwszy na świecie sporządziło trójwymiarowy obraz zbrodni tylko na podstawie śladów pozostawionych przez sprawcę na tkankach ofiary. Dzięki badaniom Katedry Biologii Eksperymentalnej Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu udało się także wykryć związki chemiczne, które morderca podawał studentce – podało źródło.

Prokuratorzy korzystali też z pomocy ekspertów m.in. z zakresu psychologii śledczej. Wśród instytucji, które dokonywały na rzecz prokuratury ekspertyz, były m.in. Polska Akademia Nauk, Instytut Ekspertyz Sądowych im. prof. dra Jana Sehna w Krakowie, liczne zakłady medycyny sądowej, a nawet Instytut Odlewnictwa w Krakowie.

– Ta żmudna praca prokuratorów i wspierających ich naukowców doprowadziła do wykrycia prawdopodobnego sprawcy zbrodni. To osoba, która już w 2000 r. została na krótko zatrzymana w związku z tą sprawą – mówi informator.

Fragmenty skóry i ciała studentki Uniwersytetu Jagiellońskiego Katarzyny Z. wyłowiono z Wisły 7 stycznia 1999 r. Zwłoki zostały pozbawione skóry, jej fragmenty były fachowo odcięte i wypreparowane. Dzięki badaniom genetycznym ustalono, że ofiarą jest zaginiona w listopadzie 1998 r. studentka UJ. W 2000 r. ujawniono, że przy szczątkach znaleziono ślady biologiczne niepochodzące od ofiary. Wykorzystano je do weryfikacji osób znajdujących się w kręgu podejrzeń. Nie przyniosło to jednak efektów i w październiku 2000 r. prokuratura umorzyła śledztwo. Podkreślała jednak, że w przypadku ustalenia nowych okoliczności lub dowodów może ono być podjęte na nowo. Przestępstwo zabójstwa ulega przedawnieniu po 30 latach od popełnienia czynu (dolicza się dodatkowe pięć lat, jeśli w sprawie było prowadzone śledztwo).

Nowe dowody pojawiły się sześć lat temu

Pod koniec 2011 r. krakowska policja poinformowała, że policjanci z tzw. Archiwum X ponownie analizowali materiały tego śledztwa i ustalali nowe dowody. Było to możliwe m.in. dzięki postępowi w dziedzinie badań kryminalistycznych i współpracy z ekspertami w różnych dziedzinach.

Na tej podstawie krakowska prokuratura w styczniu 2012 r. podjęła śledztwo na nowo i zleciła m.in. ekshumację szczątków. Jak podawała, w wyniku oględzin ujawniono szereg śladów kryminalistycznych i dowodów, które zostały zabezpieczone dla potrzeb śledztwa. Były to substancje, włosy, drobiny i włókna pozwalające – zdaniem śledczych – na podjęcie dodatkowych czynności.

Prokuratura zapowiadała także m.in. przeprowadzenie wirtualizacji śladów i obrażeń za pomocą specjalistycznego sprzętu, przesłuchania kolejnych świadków oraz inne działania, o których nie informowała ze względu na dobro postępowania.
Źródło info i foto: TVP.info

Jest przełom w sprawie Iwony Wieczorek?

Po siedmiu latach policja wznawia poszukiwania zaginionej Iwony Wieczorek. Funkcjonariusze zamierzają po raz kolejny przeczesać pas nadmorski w Gdańsku.

– Dotychczasowe ustalenia nie doprowadziły do przełomu. Obecnie, po kolejnej analizie akt, wracamy do miejsca, gdzie Iwona Wieczorek była po raz ostatni widziana, czyli do Parku Reagana – tłumaczy nadkom. Joanna Kowalik-Kosińska z Komendy Wojewódzkiej Policji.

– Będziemy sprawdzać sektory z wykorzystaniem georadaru. Wracamy do poszukiwań pana z ręcznikiem, który, jak widać na monitoringu, mógł być ostatnią osobą, która widziała Iwonę Wieczorek – dodaje.

Ciężkie warunki

Poszukiwania będą trudne. W Parku Reagana są cieki wodne, miejsca zalesione. – Będziemy starali się znaleźć miejsca, w których mogło dojść do zabójstwa, gdzie ewentualnie mogły być ukryte zwłoki. Georadar sprawdzi, czy nie leżą one głęboko pod ziemią – wyjaśnia rzeczniczka wojewódzkiej policji. –

– Kolejna analiza wykazała, że po tylu latach nie znalazł się nikt, kto wiedziałby coś na temat miejsca pobytu Iwony Wieczorek. Wracamy na miejsce, które na początku było już torem naszych poszukiwań. Mogą potrwać od kilku dni do kilku tygodni – wskazuje.

W nocy z 16 na 17 lipca 2010 r. zaginęła 19-letnia wówczas gdańszczanka Iwona Wieczorek. Zniknęła w drodze do domu po zabawie w jednym z klubów w Sopocie. Przy wejściu na plażę nr 63 uchwyciła ją kamera monitoringu. Widać za nią mężczyznę idącego z białym ręcznikiem, który mógł mieć związek z zaginięciem. Dotąd nie ustalono, kim on był.

Zagadkę od lat próbują rozwikłać policjanci ze specjalnej grupy z Gdańska. Pomagają im funkcjonariusze z policyjnego Archiwum X. Sprawa Iwony jest już umorzona, ale policja zapewnia, że wciąż weryfikuje tropy, gdy ktoś zgłasza, że widział osobę podobną do zaginionej. Za trzy lata sprawa formalnie ulegnie przedawnieniu.
Źródło info i foto: TVP.info