Rozbito międzynarodowy gang przemytników sterydów anabolicznych

Międzynarodowy gang przemytników sterydów anabolicznych pochodzących z Chin został rozbity w Europie Wschodniej – poinformowała francuska żandarmeria, która uczestniczyła w operacji. Według opublikowanego komunikatu, cytowanego przez agencję AFP, międzynarodowa operacja przeciwko przemytnikom była prowadzona od 18 lutego na terenie Słowacji, Polski i Ukrainy.

Była ona ukoronowaniem trwającego ponad dwa lata śledztwa zainicjowanego przez żandarmerię z rejonu Tuluzy, gdzie przestępcy zaopatrywali sklepy sprzedające między innymi tak zwane odżywki, czyli dodatki do diety.

Komunikat głosi, że podczas operacji z udziałem służb wymienionych państw, zatrzymano 25 podejrzanych, w tym 21 Słowaków, 2 Ukraińców i 2 Polaków. Przestępcom skonfiskowano ponad 2 miliony euro pochodzące z działalności przestępczej.

Zabronione przez prawo sterydy anaboliczne były sprowadzane w hurtowych ilościach z Chin i rozprowadzane w całej Europie ze Słowacji, gdzie mieściła się „centrala” gangu. Substancje oparte na sterydach, powodujące szybki przyrost tkanki mięśniowej, są używane między innymi przez sportowców.
Źródło info i foto: TVP.info

Przemyt paliwa z Polski do Włoch. Zatrzymano 10 osób

Dwóch Polaków, siedmiu Włochów i jednego Rumuna aresztował włoska policja z Trydentu, która rozpracowała przemytników paliwa. Grupa szmuglowała paliwo z Polski do Włoch. W akcji o kryptonimie „Gasoline” („Benzyna”) zarekwirowano wiele pojazdów i cennych przedmiotów, a także willę.

Włoska policja po aresztowaniu członków grupy przemytników dokonała przeszukań w wielu domów i mieszkań. W ramach przeprowadzonej we wtorek akcji zarekwirowano m.in. 2 motocykle, 5 ciężarówek, jeden kamper, 7 samochodów, 3 przyczepy, 83 tysiące litrów paliwa, a także 55 tysięcy euro w gotówce, 18 zegarków marki Rolex, złotą biżuterię i inne przedmioty pochodzące z przemytu. Służby zajęły również nielegalnie wybudowaną willę.

Zaczęło się od kontroli polskiej przyczepy

Całe śledztwo rozpoczęło się od kontroli ciężarówkę z naczepą na polskich tablicach rejestracyjnych, którą przewożoną puste zbiorniki. Osoby jadące ciężarówką przedstawiły dokumenty, z których wynikało, że przewożą samar – miał trafić na Maltę. Okazało się, że dokumenty były podrobione a dwaj Polacy w wieku 31 i 35 lat byli pośrednikami przewożącymi paliwo do Włoch. Składowano je czasowo w Latinie, a następnie rozwożone do innych punktów sprzedaży.

Za organizacją całego procederu stał mieszkający w Latinie Kalabryjczyk, kierownik firmy zajmującej się dystrybucją paliwa. Śledczy ustalili, że od września 2018 r. do maja 2019 r. przemytnicy uniknęli opłacenia podatku w wysokości około miliona euro.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Palermo: Pies postrachem przemytników gotówki

Zapach pieniędzy perfekcyjnie wyczuwa służący na lotnisku w Palermo na Sycylii owczarek niemiecki Goro. Ten pies o wyjątkowych zdolnościach ma rok i dwa miesiące i jest tam pionierem w walce z przemytem gotówki – podkreśla dziennik „La Stampa”.

Goro ma nieomylny węch i jest pierwszym psem służącym na lotnisku Falcone-Borsellino jako tak zwany „cash-dog” – dodaje włoska gazeta. Razem z nim na terminalu są też trzy inne psy policyjne: Ugo, Zaros, Alex, specjalizujące się w szukaniu narkotyków.

Talent Goro uważa się za nadzwyczajny, bo ukryte w bagażach i w ubraniach pasażerów banknoty znacznie trudniej wykryć – tłumaczy komendant posterunku Gwardii Finansowej na lotnisku kapitan Graziano Rubino.

Owczarek rozpoczął tam służbę w maju po półrocznej tresurze; całkowicie innej – zaznaczył Rubino – od tej, jaką przechodzą psy narkotykowe.

Jak wyjaśnił, wynika to z tego, że „pieniądze mają całkowicie inny zapach, znacznie mniej wyrazisty, podczas gdy łatwiej psom wyczuć substancje odurzające, kwasy”.

Walka z przemytem pieniędzy na Sycylii ma, jak się podkreśla, szczególne znaczenie. Wymaga pomocy czworonoga także dlatego, że do Palermo przybywają zwłaszcza latem tysiące ludzi, a przeszukanie wszystkich bagaży jest niemożliwe.

W ostatnich dniach, podał dziennik, Goro pomógł zatrzymać zadłużonych u włoskiego fiskusa na wielomilionową kwotę dwóch chińskich przedsiębiorców, którzy wyjeżdżali z wyspy z dużą, nieujawnioną ilością pieniędzy ukrytych w podwójnym dnie walizek.

Dzięki swemu nieomylnemu nosowi Goro pomógł postawić zarzuty przemytu pieniędzy i oszustw 26 osobom, a także skonfiskować ponad 160 tysięcy euro.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Brytyjska straż graniczna zatrzymała 74 nielegalnych imigrantów

Brytyjska straż graniczna zatrzymała w sobotę 74 nielegalnych imigrantów, którzy próbowali dotrzeć do Wielkiej Brytanii przez Kanał La Manche na ośmiu niewielkich statkach. Francuska straż przybrzeżna przechwyciła ze swej strony inne dwie jednostki. Strona francuska nie podała, ilu imigrantów znajdowało się na pokładzie jednostek zatrzymanych we Francji.

Brytyjczycy dokonali zatrzymania statków na południowo-wschodnim brzegu kanału La Manche, na 80-kilometrowym odcinku pomiędzy portem w Dover i Winchelsea Beach w pobliżu Hastings.

Pogoda zachęta dla przemytników

Piękna, słoneczna pogoda w sobotę, po okresie niepogody, była najwyraźniej wielką zachętą do podjęcia próby przemycenia ludzi z Francji na Wyspy – pisze w komentarzu Associated Press. I dodaje: „poprawa pogody będzie zapewne skłaniać jeszcze więcej ludzi do spróbowania swego szczęścia”.

Władze w Londynie zdają sobie z tego sprawę. Brytyjski minister spraw wewnętrznych Sajid Javid oświadczył w sobotę, że jego resort podejmie jak najbliższą współpracę z czynnikami francuskimi, by przyhamować wzrostową tendencję przemycania ludzi z kontynentu na Wyspy Brytyjskie. – Ci, którzy decydują się na taki niebezpieczny rejs, przemierzając jeden z najbardziej ruchliwych z punktu widzenia żeglugi kanałów, narażają swe życie na ogromne niebezpieczeństwo – stwierdził brytyjski minister. – Uczynię wszystko, co w mej mocy, by temu zapobiec – dodał.

„Liczba migrantów wciąż rośnie”

Deputowany do regionalnego parlamentu Charlie Elphicke zaznaczył w komentarzu opublikowanym na Twitterze, że liczba osób, która jednorazowo chciała dotrzeć w sobotę do Wielkiej Brytanii, była na tyle wysoka, iż wymagało to reakcji służb. „Ten kryzys miał być uregulowany jeszcze przed Bożym Narodzeniem. Tymczasem liczba migrantów wciąż rośnie” – napisał. Dodał, że w jego ocenie ministerstwo spraw wewnętrznych „powinno natychmiast zapanować nad kryzysową sytuacją”.

519 nielegalnych migrantów zmarło na morzu

Agencja Associated Press podkreśla w komentarzu, że wszelkie doniesienia o migrantach starających się dotrzeć do Albionu to „polityczny ładunek wybuchowy”. AP przypomina, że tylko w tym roku 21,3 tys. nielegalnych migrantów podjęło próbę przemierzenia Morza Śródziemnego, by dotrzeć do Unii Europejskiej. 519 z nich znalazło śmierć na morzu.

Część tych imigrantów planuje dotrzeć do Zjednoczonego Królestwa, gdzie spodziewają się mieć lepszy start i gdzie liczą na większą przychylność społeczną. W grudniu 2018 r. minister spraw wewnętrznych Javid oświadczył, że wszelki wzrost liczby nielegalnych imigrantów „byłby incydentalny”, bo całościowa fala migracji już opadła.

Zaskakujący wzrost liczby migrantów szturmujących brzegi Wielkiej Brytanii w sobotę władze tłumaczą chciwością przemytników ludzi, którzy aktywnie zachęcają do nielegalnego przekraczania granicy potencjalnych migrantów.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

SG rozbiła grupę przemytników, którzy pontonami i samolotem transportowym przerzucali papierosy do Polski

Prawie 2 i pół miliona paczek papierosów przemyciła z Ukrainy i Białorusi do Polski grupa przestępcza rozbita przez strażników granicznych. W skład tej grupy wchodzili między innymi skorumpowani funkcjonariusze straży, oraz żołnierz. Straty skarbu państwa oszacowano na 50 milionów złotych. Potężne ilości papierosów przemytnicy ładowali do łodzi pontonowych na ukraińskim i białoruskim brzegu Bugu. Od strażników granicznych, za łapówki w wysokości do 10 tysięcy złotych, otrzymywali informacje, gdzie aktualnie przebywają patrole.

Po polskiej stronie na kontrabandę czekały samochody terenowe wyposażone między innymi w noktowizory. Przewoziły one papierosy w głąb kraju. Ustalono też, że do przemytu używano samolotu transportowego AN-2. Grupa działała od 2015 roku w powiatach chełmskim, hrubieszowskim i włodawskim. Do tej pory udowodniono jej ponad 90 przemytów. W sumie zarzuty usłyszały 32 osoby.

Grupą kierował przedsiębiorca z Chełma.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Kolejne mocne uderzenie CBŚP w narkobiznes

Ponad 185 kg narkotyków, głównie marihuanę, MDMA (ecstasy) i amfetaminę, przechwycili policjanci wrocławskiego CBŚP w kryjówce przemytników z Holandii. Funkcjonariusze szacują, że towar wart jest przeszło 5 milionów zł. Ponadto gangsterzy stracili 300 tys. zł w gotówce.

Blisko pół roku policjanci CBŚP z Wrocławia rozpracowywali grupę zajmującą się przemytem narkotyków z Holandii do Polski. Podczas jednego kursu przestępcy przerzucali do kilkudziesięciu kilogramów substancji odurzających. Sprowadzali marihuanę, MDMA, kokainę, amfetaminę i tabletki ecstasy i sprzedawali je gangom z całej Polski.

Podczas kilkumiesięcznej inwigilacji funkcjonariusze ustalili nie tylko skład osobowy grupy, ale namierzyli także jej główny magazyn.

Obława

Śledczy zdecydowali, że uderzą w przemytników, gdy kurier grupy będzie wracał do Polski z kolejnym ładunkiem kontrabandy. W obławie na gang policjantów CBŚP wsparli funkcjonariusze Straży Granicznej oraz Lubuskiego Urzędu Celno-Skarbowego. Pierwszy wpadł wspomniany kurier, gdy tylko podjechał samochodem na przejście graniczne w Świecku. W drewnianej skrzyni przewoził ponad 65 kg narkotyków substancji, m.in. marihuanę, kokainę i amfetaminę.

W tym samym momencie inni funkcjonariusze wkroczyli do kilku mieszkań i lokali na terenie woj. wielkopolskiego. Ich głównym celem był magazyn narkotyków. W wynajętej przez gangsterów hali natrafiono na 117 kg marihuany, 7 tys. tabletek ecstasy oraz 3 kg MDMA. Towar był już posortowany na mniejsze partie, gotowe do sprzedaży.

Wstępnie oszacowano wartość wszystkich przechwyconych substancji na 5 milionów zł. Ujęto trzy osoby. Zabezpieczono również 300 tys. zł w gotówce.

W Dolnośląskim Wydziale Zamiejscowym Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji wszyscy zatrzymani usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, przemytu środków odurzających i substancji psychoaktywnych oraz wprowadzania do obrotu znacznych ilości narkotyków. Grozi im do 15 lat więzienia. Na poczet przyszłych kar śledczy zabezpieczyli majątek należący do podejrzanych o łącznej wartości 350 tys. zł.
Źródło info i foto: TVP.info

Przemytnicy migrantów rezygnują z Włoch. Mają nowy kierunek

Przemytnicy migrantów zorientowali się, że szlak przez Libię do Włoch i Grecji jest coraz trudniejszy do sforsowania. Europejska Agencja Straży Przygranicznej i Przybrzeżnej Frontex informuje, że coraz popularniejsza jest nowa trasa. Szef Frontexu Fabrice Leggeri przyznał w rozmowie z dziennikiem „Welt am Sonntag”, że obawia się wzrostu liczby uchodźców na szlaku prowadzącym z Maroka do Hiszpanii. Tylko w czerwcu odnotowano w Hiszpanii około 6 tys. nieregularnych przekroczeń granic – informuje Deutsche Welle.

– Jeśli liczba ta będzie nadal rosnąć, szlak ten stanie się najważniejszy – prognozuje szef Leggeri. Z danych agencji wynika, że połowę uchodźców na tym szlaku stanowią Marokańczycy, pozostali pochodzą z krajów Afryki Zachodniej.

Funkcjonariusze Frontexu ustalili, że od kilku miesięcy w Nigerze, który jest krajem tranzytowym, przemytnicy przekonują migrantów do korzystania ze szlaku prowadzącego przez Maroko do Hiszpanii. Na tym szlaku przemytnicy szmuglują nie tylko ludzi, lecz także narkotyki, przede wszystkim marokański haszysz.

Międzynarodowa Organizacja do Spraw Migracji (IOM) poinformowała, że ubiegłym roku do wybrzeży Hiszpanii dotarło 22,4 tys. uchodźców, czyli trzy razy tyle, co rok wcześniej. Hiszpania była dotąd po Włoszech i Grecji trzecim najważniejszym krajem docelowym dla migrantów, którzy w drodze do Europy korzystali ze szlaku przez Morze Śródziemne.

W niedzielę szef włoskiego MSW i wicepremier Matteo Salvini oświadczył, że będzie domagał się zamknięcia portów w tym kraju dla zagranicznych statków, które uczestniczą w międzynarodowych operacjach patrolowania Morza Śródziemnego i ratowania migrantów. To zapowiedź kolejnego ruchu nowego rządu w Rzymie w ramach zaostrzania polityki migracyjnej, po wydanym wcześniej zakazie wpuszczania statków zagranicznych organizacji pozarządowych zabierających migrantów z łodzi i pontonów.
Źródło info i foto: TVP.info

Policjanci rozbili gang przemytników narkotyków

Ponad 80 kg amfetaminy, 50 kg haszyszu i co najmniej 60 kg marihuany „wyeksportował” do Norwegii kilkunastoosobowy gang z Kozienic na Mazowszu – dowiedział się portal tvp.info. Grupa przeżyła okres największej prosperity w 2009 roku, gdy zaczęła robić interesy z gangiem „Bukaciaka”. W nawiązaniu współpracy pomogła wspólna odsiadka obu hersztów. Teraz pięciu członków gangu oskarżonych jest o serię narkotykowych przestępstw.

Na początku XXI w. gang z Kozienic, na czele którego stali Krzysztof C. ps. Krzysiek i Rafał K. ps. Łysy, zaczął przemycać narkotyki do Skandynawii. Najwięcej nielegalnych środków trafiało do Norwegii, mieszkało tam bowiem i pracowało wielu krajan gangsterów.

Śledczy z Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej wyliczyli, że od zimy 2001 roku do września 2004 roku grupa sprzedała 50 kg marihuany, 15 kg amfetaminy, 3,5 tys. tabelek esstasy i kilogram kokainy.

Interesy z celi

Nie wiadomo na razie, co grupa robiła w latach 2004-2009. Prokuratorzy uważają, że gang dalej handlował narkotykami, ale informacje te nie znajdują potwierdzenia w dowodach i zeznaniach skruszonych przestępców. Wiadomo jednak, że jeszcze przed 2009 rokiem w jednym z polskich więzień spotkali się Rafał B. ps. Bukaciak (szef gangu z Konstancina-Jeziorny, a później reprezentant gangu „Szkatuły”) i Krzysztof C. ps. Krzysiek. Szybko znaleźli wspólny język, tym bardziej że „Krzysiek” wspominał o możliwości sprzedaży narkotyków w Norwegii, gdzie zyski z handlu środkami odurzającymi są nawet kilkanaście razy wyższe niż w Polsce.

Za pomocą grypsów „Bukaciak” skontaktował się ze swoim zastępcą Łukaszem A. ps. Łuki, aby ten nawiązał współpracę z „Krzyśkiem”. Gangsterzy spotkali się, a boss z Kozienic niejako przy okazji kupił od A. strzelbę (tzw. pompkę) oraz kałasznikowa.

W lipcu 2010 roku na cmentarzu w Piasecznie doszło do spotkania na szczycie.

– „Bukaciak” i „Łuki” spotkali się z szefami gangu z Kozienic i ustalili, że będą wspólnie przemycać marihuanę i amfetaminę do Norwegii. Gangsterzy z Konstancina obiecywali dostarczyć towar oraz samochód do przemytu, zaś ci z Kozienic gwarantowali zbyt na „towar” – opowiada śledczy z warszawskich „pezetów”.

Kooperacja

Podwładni „Bukaciaka” dostarczyli umówiony samochód ze specjalnie przystosowanymi skrytkami do przemycania narkotyków. Pierwszy transport – 4 kg amfetaminy – został przemycony w peugeocie partner. Kurier odbierał auto z narkotykami z parkingu przed jednym z berlińskich lotnisk. W aucie było także zostawione 2 tys. euro wynagrodzenia dla kierowcy. Do następnych przerzutów wykorzystywano już opla combo. W sumie samochodami przemycono 61 kg amfetaminy. Narkotyk dostarczał im hurtownik o pseudonimie „Janosik”.

Podczas jednego z kursów norweska policja zatrzymała kuriera z Kozienic. Jego szefowie, „Krzysiek” i „Łysy”, zgłosili się do kompanów z Konstancina z prośbą o pomoc. „Bukaciak” załatwił im wówczas melinę w rodzinnym mieście, w której przeczekali policyjną obławę.

Z relacji członków gangu z Kozienic wynika, że „Krzysiek” i „Łysy” byli prawdziwymi przyjaciółmi. Jeden mógł liczyć na drugiego w każdej chwili i każdej sprawie. Podobne relacje wiązały „Bukaciaka” i „Łukiego”. Co ciekawe, po zatrzymaniu Rafała B. Łukasz A. od razu poszedł na współpracę ze śledczymi. Taką samą decyzję podjął Rafał K., gdy doszło do zatrzymań jego gangu. Krzysztof C., boss grupy z Kozienic, wciąż ukrywa się. Ponoć był zszokowany, gdy dowiedział się o zdradzie kompana.

Prosto z pieca

W trakcie śledztwa ustalono, że gangsterzy kupowali dwa rodzaje amfetaminy. Ta najczystsza, nazywana „z pieca”, kosztowała 8 tys. zł za kilogram. Narkotyk słabszej jakości, tzw. mieszany, można było kupić już po 4 tys. zł za kilogram. Przemytnicy dostarczali do Norwegii także kokainę z Hiszpanii i tabletki ecstasy z Holandii.

Funkcjonariusze CBŚP ustalili również, że grupa korzystała z usług fabryk amfetaminy z Mazowsza i Małopolski. Zasłaniając się dobrem dochodzenia, śledczy nie chcą jednak ujawnić, czy owe laboratoria należały do tej właśnie grupy.

Rozpracowując gang z Kozienic, policjanci i prokuratorzy odkryli, że jeden z gangsterów współpracujący z przemytnikami handlował kokainą, mimo że odsiadywał kilkuletni wyrok. Okazało się, że kontaktował się z klientami za każdym razem, gdy wychodził do pracy poza mury więzienia.

Koniec imperium

Początkiem gigantycznego śledztwa, podczas którego natrafiono na gang z Kozienic, było zatrzymanie we wrześniu 2013 roku Rafała B. ps. Bukaciak, jego zastępcy Łukasza A. ps. Łuki i jeszcze jednego gangstera. Całej trójce przedstawiono zarzuty wymuszenia haraczu od jednego z pomniejszych kryminalistów. Ta błaha sprawa okazała się być początkiem końcem „Bukaciaka”, bo jego ludzie poszli na współpracę z policją i prokuraturą.

Na początku grudnia 2013 roku policjanci odkryli w garażu w Konstancinie przestępczy arsenał, zawierający 26 sztuk broni, w tym szturmowe kałasznikowy, skorpiony i pistolety CZ z tłumikami. Arsenał miał należeć wcześniej do grupy „Szkatuły”, której kierowaniem zajmował się B. po zatrzymaniu Rafała S. ps. Szkatuła.

W związku ze śledztwem surowe wyroki usłyszeli m.in. Rafał B. (25 lat więzienia), Rafał S. ps. Szkatuła (15 lat więzienia) czy boss gangu mokotowskiego Wojciech S. ps. Wojtas (dożywocie).
Źródło info i foto: TVP.info

Kędzierzyn-Koźle: Narkotyki ukryte w materacu. Schwytano przemytników

Raptem kilka godzin mogli się cieszyć trzej mężczyźni z Kędzierzyna-Koźla udanym przemytem marihuany z Holandii do Polski. Zaparkowany w hermetyczne worki narkotyk ukryty był w specjalnych skrytkach materaca z „zakupionego po okazyjnej cenie” łóżka. Przemytnicy zostali złapani. Wiele wskazuje, że w ten sposób przemycali marihuanę i haszysz już wiele razy.

Dzięki informacjom operacyjnym funkcjonariusze opolskiego CBŚP ustalili, że w Kędzierzynie-Koźlu może działać niewielka grupa zajmująca się przemytem narkotyków z Holandii. Grupa miała przerzucać do Polski głównie marihuanę, która była potem sprzedawana w woj. opolskim i śląskim.

Przed kilkoma dniami policjanci ustalili, że trzech mężczyzn z rozpracowywanej przez nich grupy pojechało po towar. Postanowili poczekać, aż przemytnicy wrócą i złapać ich na gorącym uczynku. Śledzeni przestępcy bez kłopotów dowieźli marihuanę do swojego rodzinnego miasta.

Wyrośli jak spod ziemi

Nieświadomi, że zostali rozpracowani, przemytnicy wyszli na ulicę niosąc karton z kilkoma pakietami próżniowo zapakowanej marihuany. Nagle wokół nich zaroiło się od policjantów.

Zwolennicy łatwego zarobku przeżyli kolejny szok, gdy funkcjonariusze przeszukali ich tajną kryjówkę. Znaleziono kolejne paczki z marihuaną a także niewielkie ilości amfetaminy i haszyszu. Ponoć te ostatnie miały służyć na własny użytek przemytników. Nie można jednak wykluczyć, że były to tzw. próbki oferowane klientom zainteresowanych kupnem większej ilości danego narkotyku.

Łącznie zabezpieczono 2,5 kg marihuany. Śledczy są pewni, że zatrzymani mężczyźni przemycali narkotyki od dłuższego czasu. Możliwe, że tak skromny łup wynikał z faktu przetestowania nowego kanału przerzutowego. W Prokuraturze Okręgowej w Opolu podejrzanym przedstawiono zarzuty wewnątrzwspólnotowego nabycia znacznej ilości środków odurzających. Grozi im do 15 lat więzienia.
Źródło info i foto: TVP.info

Przemytnicy narkotyków w rękach policji. Zostali zatrzymani, gdy wracali z Holandii

​Na granicy w Świecku (Lubuskie) zatrzymano dwóch mieszkańców Wielkopolski przemycających narkotyki. W zbiorniku paliwa samochodu, którym wracali do kraju z Holandii, były tabletki ecstazy i amfetamina. W ich mieszkaniach znaleziono kolejne zabronione substancje. Jak poinformował w poniedziałek rzecznik lubuskiej policji Marcin Maludy, policjanci przejęli łącznie 4 tys. tabletek ecstazy, ponad kilogram amfetaminy, marihuanę i kokainę.

34-letni Marcin K. i 29-letni Damian O. usłyszeli już zarzut przywozu znacznej ilości środków odurzających, za co grozi kara do 15 lat więzienia. Jeden z nich dodatkowo odpowie za posiadanie znacznej ilości narkotyków. Decyzją sądu Marcin K. trafił na trzy miesiące do aresztu – powiedział Maludy.

Rzecznik dodał, że ujęcie podejrzanych i przejęcie narkotyków było efektem kilkumiesięcznej pracy operacyjnej policjantów z Międzyrzecza (Lubuskie) i niewykluczone są kolejne zatrzymania.

Sama akcja związana z zatrzymaniem obu mężczyzn została przeprowadzona w miniony czwartek we współpracy z innymi służbami.

Ze względu na informację, że jeden z mężczyzn może być uzbrojony, do działań zaangażowano funkcjonariuszy Samodzielnego Pododdziału Antyterrorystycznego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wlkp. oraz funkcjonariuszy Państwowej Administracji Skarbowej i Straży Granicznej – wyjaśnił Maludy.

Do przeszukania pojazdu, którym poruszali się podejrzani celnicy wykorzystali nowoczesne urządzenia skanujące, które pozwoliło szybko namierzyć narkotyki ukryte w zbiorniku paliwa.

To nie był jednak koniec działań policjantów. Kolejnym etapem były przeszukania miejsc zamieszkania mężczyzn, gdzie również zabezpieczono znaczne ilości środków odurzających oraz substancji psychotropowych – dodał Maludy.
Źródło info i foto: RMF24.pl