Malbork: Sąd aresztował rodziców skatowanej 4-tygodniowej dziewczynki

Rodzice skatowanej czterotygodniowej dziewczynki z Malborka spędzą najbliższe 3 miesiące w areszcie. Oboje usłyszeli zarzut fizycznego znęcania się nad dzieckiem i usiłowania pozbawienia go życia z tzw. zamiarem ewentualnym. Nie przyznają się do winy. W piątek w Prokuraturze Rejonowej w Malborku rodzice czterotygodniowej Luizy – 20-letnia Klaudia F. i 21-letni Marcin G. zostali przesłuchani i usłyszeli zarzut. Według śledczych, mieli działać wspólnie i w porozumieniu.

Podejrzani nie przyznali się do winy. Zaprzeczyli, że stosowali wobec dziecka przemoc. Złożyli wyjaśnienia – prokuratura nie ujawniła ich treści. Rodzice przywieźli czterotygodniowe niemowlę do Powiatowego Centrum Zdrowia w Malborku w środę wieczorem. Powiedzieli lekarzom, że dziecko uderzyło się o fotelik.

Dziewczynka miała na ciele liczne obrażenia, złamania kończyn i obrzęk mózgu. Biegły lekarz stwierdził, że urazy nie powstały na skutek jednorazowego wypadku. Podejrzewano, że dziewczynka może być ofiarą przemocy i dlatego powiadomiono policję. Ze względu na ciężki stan zdrowia dziewczynka przebywa na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej w Szpitalu im. Mikołaja Kopernika w Gdańsku. Jej stan zdrowia wciąż jest poważny. Jest utrzymywana w śpiączce farmakologicznej.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Gdańsk: Zabójstwo w szpitalu. Świadkowie przesłuchani. Trwa sekcja zwłok zamordowanego pacjenta

Prokuratura przesłuchała świadków w sprawie tragicznej śmierci pacjenta szpitala na Zaspie w Gdańsku. Trwa sekcja zwłok. Śledczy czekają na jej wyniki. Informacje o trwającej sekcji zwłok przekazała rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk. Śledczy przesłuchali już świadków. Na miejscu tragedii zabezpieczono ślady.

– Prawdopodobnie doszło do zabójstwa – powiedział w rozmowie z dziennikarką Wirtualnej Polski Karoliną Kołodziejczyk kom. Michał Sienkiewicz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. 93-latek zmarł w nocy z czwartku na piątek.

93-letni mężczyzna leżał na sali oddziału chorób wewnętrznych szpitala na Zaspie. Został zaatakowany przez przebywającego z nim w jednym pomieszczeniu 61-latka. Agresywny pacjent uciekł. Funkcjonariusze zatrzymali go na przystanku autobusowym.

Poszkodowana została też pielęgniarka, która odbywała obchód. – Prawdopodobnie było tak, że pielęgniarka po wejściu do sali zauważyła nietypowe ułożenie pacjenta, wówczas mógł już nie żyć. Kobieta pochyliła się nad nim i zobaczyła ślady krwi na głowie. Wtedy została zaatakowana – stwierdził prezes Copernicus Sp. z o.o. Dariusz Kostrzewa na konferencji prasowej władz szpitala.

Ustalono, że mężczyzna zadał 93-latkowi ciosy w głowę. Najprawdopodobniej wykorzystał do tego znajdujący się w sali sprzęt medyczny. Prok. Wawryniuk zapewniła, że odpowiednia aparatura została zabezpieczona.
Źródło info i foto: wp.pl

Tajemnicza śmierć rosyjskiego milionera w Wielkiej Brytanii

Śmierć rosyjskiego milionera Dmitrija Obreteckiego, który w zeszłym tygodniu został potrącony przez samochód, kiedy był na spacerze z psem mogła nie być przypadkiem – sugeruje znajomy zmarłego. Sprawę opisuje w piątek „The Times”.

49-letni Obretecki został potrącony 25 listopada, około 16:45, gdy wracał z psem do swojej posiadłości w Oxshott Heath w hrabstwie Surrey, na południowy zachód od Londynu. Został przewieziony do szpitala, ale zapadł w śpiączkę i po kilku dniach zmarł. Jak podała policja, w wypadku uczestniczyły trzy samochody.

Nie jest jasne, który z nich potrącił Obreteckiego. Wszyscy trzej kierowcy zostali przesłuchani przez policję, ale żaden z nich nie został zatrzymany. W związku z serią tajemniczych zgonów rosyjskich oligarchów mieszkających w Wielkiej Brytanii, przyjaciel Obreteckiego Paweł Borowkow sugeruje, że mógł to nie być zwykły wypadek.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Aresztowano 5 osób w związku z zamachem w Strasburgu z grudnia 2018 roku

W Strasburgu we wtorek aresztowano pięć osób w związku z przeprowadzonym tam 11 grudnia 2018 roku zamachem na bożonarodzeniowym targu. Straciło w nim życie 5 osób, w tym Polak Bartosz Niedzielski, a kilkanaście zostało rannych. W Strasburgu we wtorek aresztowano pięć osób w związku z przeprowadzonym tam 11 grudnia 2018 roku zamachem na bożonarodzeniowym targu. Wśród zabitych w zamachu był m.in. Polak.

O aresztowaniach poinformowało źródło zbliżone do śledztwa w sprawie powiązań zamachowca Cherifa Chekatta, który został wytropiony przez policję dwa dni po zamachu i zabity. Znaleziono przy nim grant, rewolwer wraz z amunicją i cztery noże.

Aresztowani we wtorek w Strasburgu, w wieku od 23 do 46 lat, to trzej mężczyźni i dwie kobiety. Zostali oni przesłuchani przez śledczych.
Na początku lutego trzej ludzie podejrzani o dostarczenie rewolweru, którym posłużył się Chekatt podczas zamachu, zostali oskarżeni przez sędziego śledczego w Paryżu o „przechowywanie i przekazywanie broni kategorii B podczas spotkań i w związku z przedsięwzięciem terrorystycznym”, a także o „przestępczy spisek o charakterze terrorystycznym”. Zostali oni tymczasowo aresztowani.

Oskarżony i aresztowany został też 17 grudnia inny mężczyzna.

Sprawca mógł stanowić „zagrożenie terrorystyczne”

Chekatt, który urodził się w Strasburgu w rodzinie algierskiej, otworzył ogień do ludzi na targu. W zamachu życie straciło pięć osób, w tym Bartosz Niedzielski, Polak od 20 lat mieszkający w Strasburgu, a kilkanaście zostało rannych. Chekatt, mający w czasie zamachu 29 lat, był notowany w tzw. kartotece „S”, co oznacza, że mógł stanowić „zagrożenie terrorystyczne”; był skazany łącznie 27 razy za przestępstwa pospolite we Francji, Niemczech i Szwajcarii.

Miał przeprowadzić zamach, jak podała powiązana z dżihadystycznym Państwem Islamskim (IS) agencja Amak, „w odpowiedzi na apel przywódców IS, by uderzać w cele zlokalizowane na terytorium państw zaangażowanych po stronie międzynarodowej koalicji w walce z IS w Iraku oraz w Syrii”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Komisja śledcza ws. Amber Gold zmienia terminy przesłuchań

Sejmowa komisja śledcza ds. Amber Gold zdecydowała dziś o przełożeniu na inny termin przesłuchań świadków, które miały odbyć się dziś i jutro. Świadkowie ci mają być przesłuchani po wakacjach. Przesłuchania zaplanowane na ten tydzień miały być ostatnimi przed wakacyjną przerwą. Kolejne posiedzenie komisji ma odbyć się dopiero w połowie września.

Otwierając dzisiejsze posiedzenie, przewodnicząca komisji śledczej Małgorzata Wassermann (PiS) zwróciła się do byłego dyrektora marketingu linii lotniczych Jet Air Ireneusza Dylczyka, który miał być tego dnia przesłuchany, z prośbą o przełożenie przesłuchania na inny termin. – Jest taka prośba, z uwagi na dzisiejszy dzień, i takie moje pytanie do świadka, aby dzisiejsze przesłuchanie się nie odbyło. Poprosilibyśmy pana w innym terminie – oświadczyła Wassermann. Jak dodała, jego przesłuchanie mogłoby się odbyć jesienią.

Wassermann poinformowała jednocześnie, że komisja skontaktuje się też z innymi świadkami, którzy mieli być przesłuchiwani w tym tygodniu, by przekazać im informacje, że ich przesłuchania odbędą się w późniejszym terminie. „Terminy będą wyznaczone. Popatrzę w harmonogram, kalendarz” – dodała.

Inny członek komisji śledczej, poseł PiS Jarosław Krajewski stwierdził w rozmowie z PAP, że przesunięcie przesłuchań ma związek z pracami parlamentu. Jak mówił, członkowie komisji śledczej pracują też w innych komisjach sejmowych, stąd decyzja, że przesłuchania odbędą się w innym terminie.

Przedwakacyjne posiedzenie Sejmu

Od dziś do piątku trwa ostatnie przedwakacyjne posiedzenie Sejmu. Izba zajmuje się m.in. projektem ustawy PiS dot. Sądu Najwyższego.

Dziś poza Dylczykiem komisja śledcza miała też przesłuchać gdańskiego biznesmena Mariusa Olecha. Z kolei w środę zeznania miał złożyć Andrzej Korytkowski, były prezes Finroyal, parabanku działającego w czasie funkcjonowania Amber Gold. Według ówczesnych doniesień medialnych obie firmy miały się połączyć. Tego samego dnia po południu przed komisją stawić miała się Danuta Jacuk-Plichta, teściowa Marcina P., która była zatrudniona w Amber Gold.

Spółka Amber Gold powstała na początku 2009 r. i miała inwestować w złoto i inne kruszce. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji. W 2011 r. firma zainwestowała też w linie lotnicze – linie OLT Express funkcjonowały przez kilka miesięcy w 2012 r. 13 sierpnia 2012 r. Amber Gold ogłosiła likwidację; tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich.

Według ustaleń, w latach 2009-2012 w ramach tzw. piramidy finansowej firma oszukała w sumie niemal 19 tys. klientów, doprowadzając do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł.

Głośno o sytuacji spółki Amber Gold zrobiło się w lipcu 2012 r., kiedy linie OLT Express zaczęły mieć kłopoty finansowe – zawieszono wówczas wszystkie rejsy regularne przewoźnika, a następnie spółka poinformowała, że wycofuje się z inwestycji w linie lotnicze. Linie OLT Express upadłość ogłosiły pod koniec lipca 2012 r. W połowie sierpnia 2012 r. upadłość ogłosiła spółka Amber Gold.

Z materiału zebranego do tej pory przez Prokuraturę Regionalną w Łodzi – która prowadzi śledztwo mające ustalić, gdzie trafiły pieniądze wyprowadzone z Amber Gold – wynika m.in., że od 15 grudnia 2011 r. do 30 sierpnia 2012 r. na rzecz OLT Express przelano z kont Amber Gold 5 mln 800 tys. dolarów i 43 mln 600 tys. zł. Jak ustalono, mimo tego OLT Express nie realizowała swoich zobowiązań finansowych wynikających choćby z konieczności uregulowania rat leasingowych za samoloty.
Źródło info i foto: onet.pl

Ciało 28-letniego mężczyzny znalezione w Jastrzębiu-Zdroju

Zwłoki 28-letniego mężczyzny z obrażeniami głowy znaleziono w Jastrzębiu-Zdroju na Górnym Śląsku. Według wstępnych informacji miały skatować go cztery osoby. Mężczyźni są już w rękach policji, ale muszą wytrzeźwieć zanim zostaną przesłuchani. W chwili zatrzymania każdy z nich miał około 1,5 promila w wydychanym powietrzu.

Według wstępnych ustaleń policji, mężczyźni napadli 28-latka – bili go i kopali po całym ciele. Zostali zatrzymani na miejscu zdarzenia. W tej chwili policja szuka piątego sprawcy, który według świadków miał pomagać w skatowaniu ofiary.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Niemcy: Dwie osoby zatrzymane w związku z groźbą zamachu w Essen

Dwaj mężczyźni z Oberhausen zostali zatrzymani w związku z groźbą zamachu terrorystycznego na centrum handlowe w Essen, w zachodnich Niemczech. Według telewizji WDR przygotowania do zamachu miały podłoże islamistyczne. Po zatrzymaniu mężczyźni zostali przesłuchani, a w ich mieszkaniach przeprowadzono rewizję. Na razie nie wiadomo, czy mieli związek z planami zamachu. Policja zamknęła w sobotę rano największe centrum handlowe w Essen po otrzymaniu ostrzeżenia o groźbie zamachu. Zablokowane zostały wszystkie wejścia do obiektu, włącznie z parkingiem. Funkcjonariusze przeszukali ponad 200 sklepów, jednak nie znaleźli nic podejrzanego.

„Służby przechwyciły instrukcję budowy bomb”

– Otrzymaliśmy od służb informacje o konkretnych planach zamachu na centrum handlowe, dlatego postanowiliśmy je zamknąć. Bezpieczeństwo obywateli ma pierwszeństwo – powiedział szef policji w Essen Frank Richter.

Dziennikarz śledczy WDR Boris Baumholt powiedział, że służby natrafiły w internecie na wezwanie do zamachu na centrum w Essen.

– Była w nim mowa o samobójczym zamachu z udziałem kilku sprawców i kilku ładunków. Służby przechwyciły też instrukcję budowy bomb. Zleceniodawcą ataku jest prawdopodobnie osoba przebywająca za granicą, mająca kontakty z Państwem Islamskim – powiedział dziennikarz.

Mężczyzna, o którym mowa, prawdopodobnie wyjechał półtora roku temu z Essen do Syrii.

Wielkie centrum handlowe

Centrum handlowe przy Limbecker Platz w Essen, o powierzchni użytkowej 70 tys. metrów kwadratowych, należy do największych obiektów tego rodzaju w Niemczech. W soboty odwiedza je 60 tys. klientów.

Podwyższona gotowość bojowa obowiązuje policję w całym Zagłębiu Ruhry.

W kwietniu 2016 roku dwóch muzułmańskich nastolatków dokonało zamachu bombowego na świątynię sikhów w Essen. Wskutek wybuchu trzy osoby zostały ranne. Proces sprawców rozpoczął się w grudniu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Funkcjonariusze BOR będą ponownie przesłuchani ws. wypadku limuzyny Beaty Szydło

​Funkcjonariusze BOR-u, biorący udział w wypadku kolumny rządowej w Oświęcimiu, zostaną ponownie przesłuchani – dowiedział się reporter RMF FM. Chodzi o tzw. przesłuchania uzupełniające. Jak informuje dziennikarz RMF FM Paweł Pawłowski, prokuratorzy planują wyjazdowe przesłuchanie w Warszawie, gdzie uzupełniające zeznania złożą nie tylko przesłuchiwani już wcześniej funkcjonariusze, ale także przebywający wciąż w szpitalu najbardziej poszkodowany BOR-owiec.

Termin wyjazdu zostanie wyznaczony wtedy, kiedy na przesłuchanie pozwoli stan zdrowia wspomnianego funkcjonariusza. W tym tygodniu śledczy będą przesłuchiwać cywilnych świadków z Oświęcimia. Prokuratura czeka też na ekspertyzy biegłych dotyczące czarnej skrzynki z rządowej limuzyny.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Były senator PO nie przyznaje się do zarzutu płatnej protekcji

Józef P. – były senator Platformy Obywatelskiej, eurodeputowany lewicy i opozycjonista w czasach PRL-u – nie przyznał się do stawianych mu zarzutów korupcyjnych. Wcześniejsze informacje Radia Merkury potwierdził dziś naczelnik Prokuratury Krajowej w Poznaniu Piotr Baczyński. Polityk odmówił też składania wyjaśnień.

Oprócz Józefa P. zatrzymany został jego asystent i dziewięć innych osób. Wszyscy zostali przesłuchani, ale część jest przesłuchiwana po raz kolejny, zeznania niektórych są ze sobą konfrontowane. Kilka przesłuchanych osób zwolniono już do domu, stosując wcześniej wolnościowe środki zapobiegawcze takie jak poręczenie majątkowe czy dozór policyjny. Prokurator Baczyński nie chciał powiedzieć, czy wobec byłego senatora zastosowano te środki, czy prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskiem o tymczasowy areszt.

Józef P. został zatrzymany wczoraj przez Centralne Biuro Antykorupcyjne we Wrocławiu. Został on przewieziony do Poznania. Zarzuty dotyczą przyjmowania lub oferowania pieniędzy w zamian za obietnicę załatwienia spraw w instytucjach państwowych i samorządowych. Były senator i działacz opozycji w czasach PRL usłyszał zarzuty płatnej protekcji i uzyskiwania korzyści w związku z zajmowanym stanowiskiem. Miał przyjąć w sumie 46 tysięcy złotych. Prokuratora podała, że materiał dowodowy zbierała od kwietnia ubiegłego roku.
Żródło info i foto: onet.pl

Prokuratura Krajowa zwolniła Tunezyjczyka i Algierczyka, zatrzymanych podczas ŚDM

Jak powiedziała Ewa Bialik, rzeczniczka Prokuratury Krajowej, obaj zostali przesłuchani w charakterze świadków i zwolnieni. Powołując się na tajemnicę śledztwa, uchyliła się od odpowiedzi na pytanie, dlaczego nie postawiono im zarzutów.

Informacji takiej nie udziela też prowadzący śledztwo w tej sprawie śląski wydział zamiejscowy departamentu Prokuratury Krajowej ds. korupcji i przestępczości zorganizowanej. Podano jedynie, że ze względu na dobro śledztwa, do czasu zakończenia czynności nie będą udzielane żadne informacje.

– Byłoby ciężkim błędem i zaniechaniem, gdyby oni nie zostali zatrzymani; zatrzymanie było w pełni zasadne – powiedział minister sprawiedliwości – prokurator generalny Zbigniew Ziobro. Podkreślił, że pies i testery zidentyfikowały w tym przypadku ślady materiałów wybuchowych. – Laboratorium kryminalistyczne nie stwierdziło jednak wystarczających ilości, które pozwalałyby na kategoryczną ocenę; proces karny wymaga dowodów, aby kogoś postawić przed sądem – dodał Ziobro.

Zaznaczył, że były też inne dowody – o charakterze tajnym – wskazujące, że „te osoby mogą mieć związek ze środowiskami o charakterze terrorystycznym”. Dodał, że informacje przekazały Polsce „zaprzyjaźnione służby”. – Nie wiadomo do końca, w jakim celu tu przybyli w tym okresie – powiedział Ziobro. Podkreślił, że wobec tych osób trwają czynności, „prowadzone nie tylko przez organy polskiego państwa”.

O tym, że podczas Światowych Dni Młodzieży, w związku z ewentualnym zagrożeniem terrorystycznym, zatrzymano oprócz obywatela Iraku także Tunezyjczyka i Algierczyka, Ziobro poinformował w niedzielę w TVP Info. Powiedział, że rola obu tych osób jest w tej chwili badana. Dopytywany, czy zostali oni zatrzymani w tej samej sprawie, co Irakijczyk, powiedział, że tak, „jeśli traktować jako tę samą sprawę, sprawę ewentualnego zagrożenia terrorystycznego”.

Obywatel Iraku został aresztowany na 2 miesiące; jest podejrzany o posiadanie „śladowych ilości” materiałów wybuchowych, za co grozi kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

– Są też inne bardzo poważne elementy wskazujące na to, że jego rola jest niejasna. Na pewno nie mówił prawdy, krótko mówiąc składał fałszywe zeznania. Są one sprzeczne co do jego roli i sensu obecności w Polsce. Wiemy, że dokumentował miejsca, które były związane z pielgrzymką papieża, chciał wynająć mieszkanie, na trasie przejazdu – powiedział Ziobro.

Dodał, że podejrzany fotografował też dworce kolejowe i galerie handlowe. – Badamy dalej tę sprawę. Ustaliliśmy jego możliwe powiązania z innymi osobami – oświadczył minister.

48-letni obywatel Iraku został zatrzymany 21 lipca w Łodzi. Poinformowano o tym 25 lipca.
Żródło info i foto: onet.pl