Okrutne zabójstwo 10-latki. Są zarzuty dla zatrzymanego 22-latka

Jest zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem dla 22-latka, który został zatrzymany w niedzielę w związku ze śmiercią 10-letniej Kristiny z Mrowin. Tę informację potwierdziło radio TOK FM u prokuratora Mariusza Pindery ze świdnickiej prokuratury.

Policja w niedzielę zatrzymała 22-letniego mężczyznę podejrzewanego o zabójstwo 10-latki z Mrowin na Dolnym Śląsku. Jak poinformowała na konferencji prasowej rzecznik dolnośląskich funkcjonariuszy Krzysztof Zaporowski, to mężczyzna mieszkający poza powiatem świdnickim, w którym doszło do zbrodni.

Mężczyzna był przesłuchiwany w Prokuraturze Okręgowej w Świdnicy do późnych godzin nocnych. Został wyprowadzony z budynku bocznym wejściem ok. godz. 1. 22-latek usłyszał zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem – tę informację, podaną w poniedziałek rano przez Radio ZET, potwierdziło również radio TOK FM. Na razie nie wiadomo, czy mężczyzna przyznał się do winy.

Zabójstwo 10-letniej Kristiny z Mrowin

Do sprawy zabójstwa dziewczynki odniósł się w niedzielę minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro.

„Okrutny mord na 10-letniej Kristinie z Dolnego Śląska nie ujdzie płazem. Jeśli dotychczasowe ustalenia się potwierdzą i zebrane dowody zostaną w śledztwie zweryfikowane, to sprawca trafi przed sąd, a kierowana przeze mnie prokuratura dołoży wszelkich starań, by otrzymał jak najsurowszą karę. Wierzę, że nastąpi to możliwie szybko” – zapewnił Zbigniew Ziobro.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Nicolas Sarkozy zatrzymany. Chodzi o finansowanie jego kampanii wyborczej

Były prezydent Francji Nicolas Sarkozy został rano zatrzymany przez policję. Chodzi o finansowanie jego kampanii wyborczej. Agencja Reuters podaje, że były prezydent Francji jest w policyjnym areszcie. Jest w tej chwili przesłuchiwany przez policję.

Ma chodzić o zaangażowanie Libii w finansowanie kampanii Sarkozy’ego w 2007 r. Przypomnijmy, że w 2007 roku Nicolas Sarkozy został wybrany na prezydenta.

Według nieoficjalnych informacji były prezydent miał dostać od Kaddafiego w 50 mln euro na swoją kampanię. Aferę jako pierwszy w 2012 r. opisał francuski portal Mediapart. Dochodzenie w tej sprawie trwa od 2013 roku. Gdy pojawiły się oskarżenia, francuski prezydent uznał je za haniebne i groteskowe. – Były premier Kadafiego może mówić co chce, wszyscy wiedzą, że to nieprawda – powiedział wówczas Sarkozy.
Źródło info i foto: wp.pl

4 osoby przesłuchane w sprawie śmierci Andrzeja Leppera

Były szef delegatury ABW przesłuchiwany ws. śmierci Andrzeja Leppera zeznał, że źródłem informacji o „nagraniach dot. nieprawidłowości przy kontrakcie gazowym z Rosją” był dyplomata, którego nazwiska nie zdradził – ustaliła WP. W rozmowie z nami mjr Tomasz Budzyński zarzuca prokuraturze manipulację.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie – jak ujawniła w środę Wirtualna Polska – przeanalizowała materiał dowodowy z umorzonego śledztwa ws. śmierci byłego wicepremiera i uznała, że nie ma podstaw, by podjąć je na nowo.

W odpowiedzi na nasze pytania Łukasz Łapczyński, rzecznik tej prokuratury, wyjaśnia, że przesłuchano czworo świadków: „Wojciecha S.; Tomasza B. Elżbietę B-S oraz Mykolę H”.

Zeznania oficera ABW miały być „trzęsieniem ziemi”

Wojciech Sumliński to dziennikarz i autor książki „Niebezpieczne związki Andrzeja Leppera” przy której współpracował z majorem Tomaszem Budzyńskim, byłym szefem delegatury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Lublinie.

Według rzecznika prokuratury z relacji Sumlińskiego wynika, że „szerszą wiedzę w zakresie okoliczności śmierci Andrzeja Leppera może mieć Tomasz B.”. Dziennikarz mówił w jednym z wywiadów, że przy pracy nad książką Budzyńskiego, jako byłego funkcjonariusza ABW, ograniczała tajemnica służbowa. Dodał, że zwolnienie go z tajemnicy i spotkanie z prokuratorem to będzie „moment swoistego trzęsienia ziemi”.

Z relacji rzecznika prokuratury wynika jednak, że trzęsienia ziemi nie było. Budzyński został przesłuchany jako świadek i zeznał, że jego wiedza w tej sprawie pochodzi od… Sumlińskiego, Piotra Stecha i dyplomaty, którego nazwiska były funkcjonariusz ABW nie chciał zdradzić.

Były funkcjonariusz zasłania się tajemnicą dziennikarską

Przyznał jednak – jak mówi nam Łapczyński – że „dyplomata miał mu w 2012 r. przekazać informacje, że Andrzej Lepper uzyskał nagrania dokumentujące nieprawidłowości przy negocjacjach kontraktu gazowego podpisanego z Rosją w 2010 roku.

„Nagrania te Andrzej Lepper miał uzyskać nad Jeziorem Świteź na Ukrainie w 2010 lub 2011 roku. Tomasz B. odmówił odpowiedzi na pytanie kim jest ów dyplomata, zasłaniając się tajemnicą dziennikarską” – relacjonuje nam rzecznik prokuratury. Dodaje, że były funkcjonariusz ABW pokazał legitymację dziennikarską.

Budzyński podkreśla w rozmowie z Wirtualną Polską, że stanowisko prokuratury przytoczone mu przez nas nie tylko nie odzwierciedla ważnych elementów jego zeznania i jest nieprecyzyjne, również w kontekście jego słów na temat dyplomaty, ale wręcz przeinacza jego wypowiedź i zostało sformułowane w taki sposób, by spróbować go ośmieszyć.

– W toku zeznań składanych w prokuraturze powiedziałem, iż połączyliśmy wiedzę Wojciecha Sumlińskiego dotyczącą tej sprawy, a wynikającą m.in. z jego kontaktów i znajomości w środowisku służb specjalnych z moją wiedzą, która w odniesieniu do pewnych okoliczności życia i śmierci Andrzeja Leppera była bardzo szeroka. W tym kontekście zawężenie przez prokuratura mojej wiedzy do rzekomego określenia, iż pochodziła ona od Sumlińskiego, jest zwyczajną manipulacją – nie kryje oburzenia Budzyński.

Jego zdaniem prokuratura ośmieszyła się i skompromitowała lekceważąc szereg dowodów oraz faktów. – Do takiego wniosku dojdzie każdy, kto zapozna się ze śledztwem prokuratury prowadzonym w tej sprawie – ocenia.
Źródło info i foto: wp.pl

Głogów: Policjanci zatrzymali 50-letniego pedofila

Wyrodny ojciec zgotował istny koszmar swojej własnej córce. 50-letni mieszkaniec Głogowa (woj. dolnośląskie) był przesłuchiwany w sobotę aż przez 3 godziny! Jak dowiedział się Fakt24, mężczyzna usłyszał zarzuty obcowania płciowego z osobą małoletnią oraz kazirodztwa. Sąd jeszcze tego samego dnia podejmie decyzje w sprawie tymczasowego aresztowania pedofila.

Glogowscy policjanci zatrzymali mężczyznę, który molestował i prawdopodobnie gwałcił swoją córkę. Jak udało nam się ustalić, dziewczynka ma obecnie ok. 12 lat. Jej koszmar trwał przez ostatnie 2 lata. Nie wiadomo na razie, jakim cudem pedofil przez tyle czasu bezkarnie krzywdził bezbronne dziecko. Jak wynika z naszych nieoficjalnych informacji, zwyrodnialec zmuszał dziewczynkę m.in. do seksu oralnego.

50-letni mieszkaniec Głogowa, Krzysztof J. został w sobotę przesłuchany i usłyszał dwa zarzuty prokuratorskie: obcowania płciowego z osobą małoletnią lub doprowadzenia jej do poddania się czynnościom seksualnym oraz kazirodztwa (art. 200 i 201 kodeksu karnego). Przesłuchanie mężczyzny trwało blisko trzy godziny. Jeszcze tego samego dnia sąd rejonowy w Głogowie rozpatrzy wniosek o jego tymczasowe aresztowanie. Prokuratura nie udziela więcej informacji ze względu na dobro dziecka. 50-latkowi grozi do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Końskie: Groźny arsenał w piwnicy

40-letni mieszkaniec Końskich (województwo świętokrzyskie) trafił do szpitala z obrażeniami, które mogły powstać po wybuchu petardy. Gdy okazało się, że mężczyzna interesuje się militariami, policjanci postanowili przeszukać jego mieszkanie i piwnicę. Odkryto tam proch, ładunki wybuchowe i środki chemiczne. Mieszkańców bloku ewakuowano, a pobliską drogę krajową nr 42 zablokowano. Jak dowiedział się Fakt24, 40-latek został zatrzymany i jest właśnie przesłuchiwany przez policje.

Policjanci z Końskich przypadkowo trafili na trop ładunków wybuchowych. Wszystko zaczęło się od zgłoszenia z lokalnego szpitala. – Około godziny 14.00 otrzymaliśmy informację, że do szpitala trafił 40-letni mężczyzna z urazem dłoni, powstałym prawdopodobnie na skutek wybuchu petardy. Policjanci udali się na miejsce, gdzie dowiedzieli się, że mężczyzna interesuje się militariami. Z tego powodu postanowiono przeszukać należące do niego pomieszczenia. W piwnicy i mieszkaniu ujawniono proch i pociski, prawdopodobnie niewybuchy, oraz różne substancje chemiczne – mówi w rozmowie z Fakt24 starszy sierżant Piotr Przygodzki z koneckiej komendy.

Po identyfikacji zagrożenia, natychmiast podjęto decyzję o ewakuacji 90 osób znajdujących się w budynku przy ulicy Zamkowej. Jak dowiedział się Fakt24, część z nich znalazła schronienie u rodzin, a pozostali zostali umieszczeni w Szkole Podstawowej nr 2 w Końskich. Budynek i jego okolice zostały zabezpieczone. W efekcie zablokowano drogę krajową numer 42. Na razie nie wiadomo, kiedy droga zostanie odblokowana.

– Na miejscu wciąż pracują m.in. pirotechnicy z Kielc, będą zabezpieczać te przedmioty sprawdzą, co to są za przedmioty – wyjaśnia Przygodzki. 40-letni mężczyzna został zatrzymany i obecnie jest przesłuchiwany.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Zarzuty dla wspólnika bandyty z Wiszni Małej

Przesłuchiwany w poniedziałek 41-letni Jacek S. usłyszał zarzut usiłowania kradzieży kilkudziesięciu tys zł. z włamaniem do bankomatu. Mężczyzna przyznał się do winy, ale próbuje umniejszać swoją rolę w napadzie, którego próbowano dokonać w Wiszni Małej. Podczas akcji zginęli policjant i jeden z napastników.

O zarzutach przedstawionych 41-letniemu wspólnikowi bandyty z Wiszni Małej poinformował TVN24. Jeszcze w poniedziałek policja przesłucha drugiego zatrzymanego w związku z tą sprawą mężczyznę. Obydwaj, jak podaje RMF FM, byli wcześniej notowani. Możliwe, że napadali na bankomaty w całym kraju.

– To, że tam skierowano funkcjonariuszy pionu antyterrorystycznego, zapobiegło zdecydowanie większej tragedii – podkreślił w rozmowie z TVP Info komendant główny Policji nadinspektor Jarosław Szymczyk.

Do strzelaniny doszło w sobotę ok. północy. Antyterroryści przygotowali zasadzkę na przestępców próbujących ukraść pieniądze z bankomatu. – Bezwzględny bandyta otworzył ogień z broni maszynowej. Policjanci w obronie własnego życia również odpowiedzieli ogniem – powiedział Wirtualnej Polsce asp. szt. Paweł Petrykowski z dolnośląskiej policji.
Źródło info i foto: wp.pl

Ełk: Skatowane niemowlę w szpitalu. 25-letni ojciec zatrzymany

Skatowane dwumiesięczne dziecko przywieziono do szpitala w Ełku. O tej bulwersującej sprawie dowiedzieliśmy się z Czerwonego Telefonu Radia ZET. Dwumiesięczny chłopiec w nocy w stanie ciężkich trafił do szpitala w Ełku w woj. warmińsko-mazurskim. Niemal natychmiast został przetransportowany śmigłowcem do specjalistycznej placówki w Białymstoku

Ze wstępnych ustaleń wszystko wskazuje na to, że dziecko zostało pobite. Sprawcą może być ojciec malucha, 25-letni mężczyzna. Prawdopodobnie nie był pod wpływem alkoholu, ale na wszelki wypadek pobrano krew. W tej chwili jest przesłuchiwany. Sprawa trafiła już do prokuratury, powołano także biegłych.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Żoliborz: Agresywny mężczyzna groził rozbojem. Trwa przesłuchanie

Warszawska policja zatrzymała agresywnego mężczyznę, który wdarł się do jednego z urzędów pocztowych na Żoliborzu i groził rozbojem. Jak ustaliło Radio ZET w Komendzie Stołecznej Policji, nikt nie ucierpiał. Zatrzymany napastnik będzie przesłuchiwany.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Służba Kontrwywiadu Wojskowego zatrzymała poszukiwanego od sierpnia Piotra C. Był szpiegiem?

Mężczyzna jest podejrzany m.in. o oferowanie współpracy obcemu wywiadowi. Piotr C. jest przesłuchiwany w stołecznej prokuraturze okręgowej. Mężczyzna usłyszał zarzut przekazywania informacji ważnych dla interesu państwa.

Zatrzymanie poprzedzone było złożoną operacją Służby Kontrwywiadu Wojskowego. W operacje zaangażowane było wiele służb specjalnych: Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Mazowiecki Oddział Żandarmerii Wojskowej, Wydział Kryminalny Komendy Stołecznej Policji, Centralne Biuro Śledcze Policji oraz Zarząd Operacyjno-Śledczy Straży Granicznej. Czynności w sprawie prowadzi Wydział do spraw Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

W sierpniu br. Prokuratura Okręgowa w Warszawie wydała list gończy za porucznikiem rezerwy Piotrem C. Wojskowy jest podejrzany m.in. o złamanie art. 130 Kodeksu karnego, czyli o „udzielenie obcemu wywiadowi wiadomości” albo „zgłoszenie gotowości działania na rzecz obcego wywiadu przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej”. Na C. ciążą również inne zarzuty, w tym samowolne zabranie broni z miejsca służby.

C. to były żołnierz Grupy Działań Lotniczych 1. Bazy Lotnictwa Transportowego w Warszawie i pilot śmigłowca z rozwiązanego po katastrofie smoleńskiej 36 specpułku. Przypomnijmy, że w październiku 2014 r. portal niezalezna.pl informował, że dwie osoby zostały zatrzymane za szpiegostwo na rzecz Rosji. Byli nimi – pułkownik Wojska Polskiego oraz prawnik jednej ze stołecznych firm. Zatrzymań dokonały Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Żandarmeria Wojskowa.

Z kolei w marcu ub.r. Służba Kontrwywiadu Wojskowego poinformowała, że podejrzewa porucznika lotnictwa wojskowego o ujawnienie rosyjskiemu wywiadowi planu lotów polskich F-16. Miał skopiować kilkanaście tysięcy planów lotów myśliwców. Formalnie jednak wojskowemu zarzucono tylko „nieprawidłowości w postępowaniu z dokumentami służbowymi”. O szpiegostwie nie było wzmianki.
Żródło info i foto: niezalezna.pl

Planował atak na Andrzeja Dudę? Miał przy sobie nóż i strzykawkę

Zatrzymano mężczyznę w czasie wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w Piekarach Śląskich. Jak dowiedział się reporter RMF FM, zatrzymany miał z sobą nóż i strzykawkę. Najpewniej czekał na prezydenta. W tej chwili jest on przesłuchiwany. Policjanci zatrzymali około 40-letniego mężczyznę w bazylice, na tyłach prezbiterium. Zwrócono na niego uwagę, gdyż miał się dziwnie zachowywać. Najpewniej czekał na prezydenta.

Mężczyzna został wyprowadzony. Jak się okazało, miał przy sobie nóż i strzykawkę. Teraz trwa jego przesłuchanie w komendzie w Piekarach Śląskich.

BOR potwierdza, że zatrzymano mężczyznę

Biuro Ochrony Rządu przyznaje, że doszło do zatrzymania mężczyzny, który miał przy sobie „niebezpieczne narzędzie”. Funkcjonariusze przekonują, że nie było bezpośredniego zagrożenia zdrowia i życia prezydenta. 40-latka schwytano zanim Andrzej Duda zjawił się w bazylice, więc nawet nie znalazł się w pobliżu głowy państwa.

Program wizyty prezydenta w Piekarach Śląskich i procedury bezpieczeństwa nie zostały zmienione.
Żródło info i foto: RMF24.pl