„Król dopalaczy” Jan S. niebawem przed sądem. Akt oskarżenia jest już gotowy

„Król dopalaczy” Jan S. wkrótce zasiądzie na ławie oskarżonych. Prokuratura Rejonowa Warszawa Praga Północ oskarżyła go o kierowanie gangiem handlującym dopalaczami, narażanie życia i zdrowia ponad 16 tys. osób, z czego pięć osób zmarło. Jego sklep przez ponad rok wygenerował 17 mln zł zysku.

Jak poinformował w piątek (18 września) Dział Prasowy Prokuratury Krajowej, akt oskarżenia przeciwko Janowi S. został skierowany do Sądu Okręgowego Warszawa-Praga w środę (16 września). Śledztwo dotyczyło nie tylko „króla dopalaczy”, ale również jego ojca, partnerki i człowieka, który prał dla gangu pieniądze za granicą.

Prokurator zarzucił Janowi S. popełnienie 17 przestępstw, w tym kierowanie w latach 2014-2020 zorganizowaną grupą przestępczą produkującą dopalacze, udzielającą środków psychoaktywnych i handlującą nimi, głównie przez internet.

„Jan S. odpowie za sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia ponad 16 tys. osób poprzez wprowadzenie do obrotu ponad 350 kg dopalaczy” – podał Dział Prasowy PK. „Królowi dopalaczy” zarzuca się także pranie brudnych pieniędzy, werbowanie ludzi do obrotu dopalaczami, a także zmuszanie do posługiwania się fałszywymi dokumentami tożsamości.

Bliscy zaangażowani

Według Prokuratury Rejonowej Warszawa-Praga Północ życiowa partnerka Jana S. przez cztery lata brała udział w procederze handlu dopalaczami i praniu pieniędzy. 28-latka była w stałym kontakcie z partnerem, nawet gdy ukrywał się przed organami ścigania.

W legalizowanie zysków ze sprzedaży dopalaczy miał być zaangażowany także ojciec „króla dopalaczy”, z zawodu adwokat. Ostatnim z oskarżonych jest mężczyzna, który udostępniał gangowi swoje rachunki bankowe. „Oskarżony utworzył także w Słowacji spółkę handlową, której operacje finansowe miały ukryć stwierdzenie przestępczego pochodzenia środków pieniężnych” – wyjaśnia prokuratura.

Przesłuchiwany w prokuraturze Jan S., podobnie jak pozostali oskarżeni, nie przyznał się do popełnienia żadnego z zarzucanych mu czynów i przedstawiał wersje zdarzeń odbiegającą od zgromadzonych w śledztwie dowodów. Z ustaleń śledztwa wynika, że dopalacze były importowane zagranicy.

„Tylko przez 14 miesięcy sklep ten wygenerował przychód w wysokości blisko 17 mln zł” – podała prokuratura. Do marca 2018 roku dopalaczowy gang sprowadził z Holandii ponad 800 kg niebezpiecznych substancji, a z Chin każdego miesiąca zamawiano 100 kg prekursorów do tworzenia dopalaczy.
Źródło info i foto: interia.pl

Sprawa zaginięcia Madeleine McCann. Przyjaciel podejrzanego, jest przekonany o jego winie

Przyjaciel pedofila przerywa milczenie! Michael Tatschl, który przez osiem miesięcy siedział w więzieniu z głównym podejrzanym w sprawie zaginięcia Madeleine McCann, potwierdza podejrzenia policjantów. – Wiem, że on to zrobił, powinien się przyznać – wyznaje Tatschl w wywiadzie dla „The Telegraph”.

Siedzili razem w więzieniu przez długich osiem miesięcy, a kiedy wyszli na wolność, mieszkali w jednym domu. Przez ten czas Michael Tatschl zdążył doskonale poznać swojego kumpla z więziennej celi, Christiana Bruecknera. Dziś opowiada, że już rok temu był przesłuchiwany przez policję, a teraz udzielił wywiadu „The Telegraph”. – Wiem, że on to zrobił – wyznaje dziś kryminalista, skazywany zresztą za kradzieże, nie za pedofilię. – Mówił o porywaniu dzieci i sprzedawaniu ich do Maroka. Najpierw myślałem, że to żart – dodaje.

– Wszyscy wiedzieli, że to zboczeniec. Cały czas siedział na dark webie. Widziałem też jego kampera, to była droga rzecz, Myślałem najpierw, że kupił go za pieniądze z umowy narkotykowej, ale potem doszedłem do wniosku, że to pieniądze ze Maddie. Powinien się przyznać policji i zamknąć tę całą sprawę – podsumowuje dawny przyjaciel niemieckiego pedofila. Brueckner siedzi teraz w więzieniu w związku z innymi przestępstwami. Utrzymuje, że nie ma nic wspólnego ze zniknięciem Maddie. 4-latka zniknęła z pokoju hotelowego w portugalskim kurorcie w 2007 roku.
Źródło info i foto: se.pl

Zmarła wójt gminy Zgierz. Kobieta została ciężko pobita przez syna

Zmarła Barbara Kaczmarek, wójt gminy Zgierz. W sobotę (22 stycznia) w krytycznym stanie trafiła do szpitala. Informację o śmierci kobiety podał prezydent miasta Zgierza. – Na zawsze w naszej pamięci- informację o śmierci wójt gminy Zgierz podał w poniedziałek (24 lutego) Przemysław Staniszewski, prezydent Zgierza.

Wyrazy współczucia najbliższym złożyła posłanka Agnieszka Hanajczyk:

Syn usłyszał zarzuty

Do dramatu doszło w nocy z 21 na 22 lutego. Syn wójt gminy Zgierz wezwał pogotowie. Twierdził, że kiedy wrócił do domu, Barbara Kaczmarek leżała w łóżku nieprzytomna. Zaczął więc ją reanimować. Ratownikom udało się przywrócić kobietę do życia, ale jej stan był bardzo ciężki. Jak się szybko okazało medycy określili, że obrażenia są skutkiem pobicia, a nie np. nieszczęśliwego wypadku. Potwierdzili to biegli. W domu zabezpieczono liczne ślady krwi. Krzysztof K. został zatrzymany.

Kiedy jego matka w stanie krytycznym leżała w szpitalu on był przesłuchiwany przez policję i prokuraturę pod zarzutem spowodowania uszczerbku na zdrowiu i choroby realnie zagrażającej jej życiu. Za to groziło mężczyźnie do 15 lat więzienia.

Sąd na wniosek prokuratury aresztował go na trzy miesiące. Zatrzymany nie przyznał się do winy. Teraz, po sekcji zwłok, śledczy podejmą decyzję do do zmiany zarzutów. Za pobicie ze skutkiem śmiertelnym grozi już nawet kara dożywotniego więzienia!
Źródło info i foto: Fakt.pl

Okrutne zabójstwo 10-latki. Są zarzuty dla zatrzymanego 22-latka

Jest zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem dla 22-latka, który został zatrzymany w niedzielę w związku ze śmiercią 10-letniej Kristiny z Mrowin. Tę informację potwierdziło radio TOK FM u prokuratora Mariusza Pindery ze świdnickiej prokuratury.

Policja w niedzielę zatrzymała 22-letniego mężczyznę podejrzewanego o zabójstwo 10-latki z Mrowin na Dolnym Śląsku. Jak poinformowała na konferencji prasowej rzecznik dolnośląskich funkcjonariuszy Krzysztof Zaporowski, to mężczyzna mieszkający poza powiatem świdnickim, w którym doszło do zbrodni.

Mężczyzna był przesłuchiwany w Prokuraturze Okręgowej w Świdnicy do późnych godzin nocnych. Został wyprowadzony z budynku bocznym wejściem ok. godz. 1. 22-latek usłyszał zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem – tę informację, podaną w poniedziałek rano przez Radio ZET, potwierdziło również radio TOK FM. Na razie nie wiadomo, czy mężczyzna przyznał się do winy.

Zabójstwo 10-letniej Kristiny z Mrowin

Do sprawy zabójstwa dziewczynki odniósł się w niedzielę minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro.

„Okrutny mord na 10-letniej Kristinie z Dolnego Śląska nie ujdzie płazem. Jeśli dotychczasowe ustalenia się potwierdzą i zebrane dowody zostaną w śledztwie zweryfikowane, to sprawca trafi przed sąd, a kierowana przeze mnie prokuratura dołoży wszelkich starań, by otrzymał jak najsurowszą karę. Wierzę, że nastąpi to możliwie szybko” – zapewnił Zbigniew Ziobro.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Nicolas Sarkozy zatrzymany. Chodzi o finansowanie jego kampanii wyborczej

Były prezydent Francji Nicolas Sarkozy został rano zatrzymany przez policję. Chodzi o finansowanie jego kampanii wyborczej. Agencja Reuters podaje, że były prezydent Francji jest w policyjnym areszcie. Jest w tej chwili przesłuchiwany przez policję.

Ma chodzić o zaangażowanie Libii w finansowanie kampanii Sarkozy’ego w 2007 r. Przypomnijmy, że w 2007 roku Nicolas Sarkozy został wybrany na prezydenta.

Według nieoficjalnych informacji były prezydent miał dostać od Kaddafiego w 50 mln euro na swoją kampanię. Aferę jako pierwszy w 2012 r. opisał francuski portal Mediapart. Dochodzenie w tej sprawie trwa od 2013 roku. Gdy pojawiły się oskarżenia, francuski prezydent uznał je za haniebne i groteskowe. – Były premier Kadafiego może mówić co chce, wszyscy wiedzą, że to nieprawda – powiedział wówczas Sarkozy.
Źródło info i foto: wp.pl

4 osoby przesłuchane w sprawie śmierci Andrzeja Leppera

Były szef delegatury ABW przesłuchiwany ws. śmierci Andrzeja Leppera zeznał, że źródłem informacji o „nagraniach dot. nieprawidłowości przy kontrakcie gazowym z Rosją” był dyplomata, którego nazwiska nie zdradził – ustaliła WP. W rozmowie z nami mjr Tomasz Budzyński zarzuca prokuraturze manipulację.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie – jak ujawniła w środę Wirtualna Polska – przeanalizowała materiał dowodowy z umorzonego śledztwa ws. śmierci byłego wicepremiera i uznała, że nie ma podstaw, by podjąć je na nowo.

W odpowiedzi na nasze pytania Łukasz Łapczyński, rzecznik tej prokuratury, wyjaśnia, że przesłuchano czworo świadków: „Wojciecha S.; Tomasza B. Elżbietę B-S oraz Mykolę H”.

Zeznania oficera ABW miały być „trzęsieniem ziemi”

Wojciech Sumliński to dziennikarz i autor książki „Niebezpieczne związki Andrzeja Leppera” przy której współpracował z majorem Tomaszem Budzyńskim, byłym szefem delegatury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Lublinie.

Według rzecznika prokuratury z relacji Sumlińskiego wynika, że „szerszą wiedzę w zakresie okoliczności śmierci Andrzeja Leppera może mieć Tomasz B.”. Dziennikarz mówił w jednym z wywiadów, że przy pracy nad książką Budzyńskiego, jako byłego funkcjonariusza ABW, ograniczała tajemnica służbowa. Dodał, że zwolnienie go z tajemnicy i spotkanie z prokuratorem to będzie „moment swoistego trzęsienia ziemi”.

Z relacji rzecznika prokuratury wynika jednak, że trzęsienia ziemi nie było. Budzyński został przesłuchany jako świadek i zeznał, że jego wiedza w tej sprawie pochodzi od… Sumlińskiego, Piotra Stecha i dyplomaty, którego nazwiska były funkcjonariusz ABW nie chciał zdradzić.

Były funkcjonariusz zasłania się tajemnicą dziennikarską

Przyznał jednak – jak mówi nam Łapczyński – że „dyplomata miał mu w 2012 r. przekazać informacje, że Andrzej Lepper uzyskał nagrania dokumentujące nieprawidłowości przy negocjacjach kontraktu gazowego podpisanego z Rosją w 2010 roku.

„Nagrania te Andrzej Lepper miał uzyskać nad Jeziorem Świteź na Ukrainie w 2010 lub 2011 roku. Tomasz B. odmówił odpowiedzi na pytanie kim jest ów dyplomata, zasłaniając się tajemnicą dziennikarską” – relacjonuje nam rzecznik prokuratury. Dodaje, że były funkcjonariusz ABW pokazał legitymację dziennikarską.

Budzyński podkreśla w rozmowie z Wirtualną Polską, że stanowisko prokuratury przytoczone mu przez nas nie tylko nie odzwierciedla ważnych elementów jego zeznania i jest nieprecyzyjne, również w kontekście jego słów na temat dyplomaty, ale wręcz przeinacza jego wypowiedź i zostało sformułowane w taki sposób, by spróbować go ośmieszyć.

– W toku zeznań składanych w prokuraturze powiedziałem, iż połączyliśmy wiedzę Wojciecha Sumlińskiego dotyczącą tej sprawy, a wynikającą m.in. z jego kontaktów i znajomości w środowisku służb specjalnych z moją wiedzą, która w odniesieniu do pewnych okoliczności życia i śmierci Andrzeja Leppera była bardzo szeroka. W tym kontekście zawężenie przez prokuratura mojej wiedzy do rzekomego określenia, iż pochodziła ona od Sumlińskiego, jest zwyczajną manipulacją – nie kryje oburzenia Budzyński.

Jego zdaniem prokuratura ośmieszyła się i skompromitowała lekceważąc szereg dowodów oraz faktów. – Do takiego wniosku dojdzie każdy, kto zapozna się ze śledztwem prokuratury prowadzonym w tej sprawie – ocenia.
Źródło info i foto: wp.pl

Głogów: Policjanci zatrzymali 50-letniego pedofila

Wyrodny ojciec zgotował istny koszmar swojej własnej córce. 50-letni mieszkaniec Głogowa (woj. dolnośląskie) był przesłuchiwany w sobotę aż przez 3 godziny! Jak dowiedział się Fakt24, mężczyzna usłyszał zarzuty obcowania płciowego z osobą małoletnią oraz kazirodztwa. Sąd jeszcze tego samego dnia podejmie decyzje w sprawie tymczasowego aresztowania pedofila.

Glogowscy policjanci zatrzymali mężczyznę, który molestował i prawdopodobnie gwałcił swoją córkę. Jak udało nam się ustalić, dziewczynka ma obecnie ok. 12 lat. Jej koszmar trwał przez ostatnie 2 lata. Nie wiadomo na razie, jakim cudem pedofil przez tyle czasu bezkarnie krzywdził bezbronne dziecko. Jak wynika z naszych nieoficjalnych informacji, zwyrodnialec zmuszał dziewczynkę m.in. do seksu oralnego.

50-letni mieszkaniec Głogowa, Krzysztof J. został w sobotę przesłuchany i usłyszał dwa zarzuty prokuratorskie: obcowania płciowego z osobą małoletnią lub doprowadzenia jej do poddania się czynnościom seksualnym oraz kazirodztwa (art. 200 i 201 kodeksu karnego). Przesłuchanie mężczyzny trwało blisko trzy godziny. Jeszcze tego samego dnia sąd rejonowy w Głogowie rozpatrzy wniosek o jego tymczasowe aresztowanie. Prokuratura nie udziela więcej informacji ze względu na dobro dziecka. 50-latkowi grozi do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Końskie: Groźny arsenał w piwnicy

40-letni mieszkaniec Końskich (województwo świętokrzyskie) trafił do szpitala z obrażeniami, które mogły powstać po wybuchu petardy. Gdy okazało się, że mężczyzna interesuje się militariami, policjanci postanowili przeszukać jego mieszkanie i piwnicę. Odkryto tam proch, ładunki wybuchowe i środki chemiczne. Mieszkańców bloku ewakuowano, a pobliską drogę krajową nr 42 zablokowano. Jak dowiedział się Fakt24, 40-latek został zatrzymany i jest właśnie przesłuchiwany przez policje.

Policjanci z Końskich przypadkowo trafili na trop ładunków wybuchowych. Wszystko zaczęło się od zgłoszenia z lokalnego szpitala. – Około godziny 14.00 otrzymaliśmy informację, że do szpitala trafił 40-letni mężczyzna z urazem dłoni, powstałym prawdopodobnie na skutek wybuchu petardy. Policjanci udali się na miejsce, gdzie dowiedzieli się, że mężczyzna interesuje się militariami. Z tego powodu postanowiono przeszukać należące do niego pomieszczenia. W piwnicy i mieszkaniu ujawniono proch i pociski, prawdopodobnie niewybuchy, oraz różne substancje chemiczne – mówi w rozmowie z Fakt24 starszy sierżant Piotr Przygodzki z koneckiej komendy.

Po identyfikacji zagrożenia, natychmiast podjęto decyzję o ewakuacji 90 osób znajdujących się w budynku przy ulicy Zamkowej. Jak dowiedział się Fakt24, część z nich znalazła schronienie u rodzin, a pozostali zostali umieszczeni w Szkole Podstawowej nr 2 w Końskich. Budynek i jego okolice zostały zabezpieczone. W efekcie zablokowano drogę krajową numer 42. Na razie nie wiadomo, kiedy droga zostanie odblokowana.

– Na miejscu wciąż pracują m.in. pirotechnicy z Kielc, będą zabezpieczać te przedmioty sprawdzą, co to są za przedmioty – wyjaśnia Przygodzki. 40-letni mężczyzna został zatrzymany i obecnie jest przesłuchiwany.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Zarzuty dla wspólnika bandyty z Wiszni Małej

Przesłuchiwany w poniedziałek 41-letni Jacek S. usłyszał zarzut usiłowania kradzieży kilkudziesięciu tys zł. z włamaniem do bankomatu. Mężczyzna przyznał się do winy, ale próbuje umniejszać swoją rolę w napadzie, którego próbowano dokonać w Wiszni Małej. Podczas akcji zginęli policjant i jeden z napastników.

O zarzutach przedstawionych 41-letniemu wspólnikowi bandyty z Wiszni Małej poinformował TVN24. Jeszcze w poniedziałek policja przesłucha drugiego zatrzymanego w związku z tą sprawą mężczyznę. Obydwaj, jak podaje RMF FM, byli wcześniej notowani. Możliwe, że napadali na bankomaty w całym kraju.

– To, że tam skierowano funkcjonariuszy pionu antyterrorystycznego, zapobiegło zdecydowanie większej tragedii – podkreślił w rozmowie z TVP Info komendant główny Policji nadinspektor Jarosław Szymczyk.

Do strzelaniny doszło w sobotę ok. północy. Antyterroryści przygotowali zasadzkę na przestępców próbujących ukraść pieniądze z bankomatu. – Bezwzględny bandyta otworzył ogień z broni maszynowej. Policjanci w obronie własnego życia również odpowiedzieli ogniem – powiedział Wirtualnej Polsce asp. szt. Paweł Petrykowski z dolnośląskiej policji.
Źródło info i foto: wp.pl

Ełk: Skatowane niemowlę w szpitalu. 25-letni ojciec zatrzymany

Skatowane dwumiesięczne dziecko przywieziono do szpitala w Ełku. O tej bulwersującej sprawie dowiedzieliśmy się z Czerwonego Telefonu Radia ZET. Dwumiesięczny chłopiec w nocy w stanie ciężkich trafił do szpitala w Ełku w woj. warmińsko-mazurskim. Niemal natychmiast został przetransportowany śmigłowcem do specjalistycznej placówki w Białymstoku

Ze wstępnych ustaleń wszystko wskazuje na to, że dziecko zostało pobite. Sprawcą może być ojciec malucha, 25-letni mężczyzna. Prawdopodobnie nie był pod wpływem alkoholu, ale na wszelki wypadek pobrano krew. W tej chwili jest przesłuchiwany. Sprawa trafiła już do prokuratury, powołano także biegłych.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl