Namysłów: Oszuści zarabiali na fałszywych aukcjach charytatywnych

Namysłowscy policjanci zatrzymali dwie osoby podejrzane o oszustwa. Para za pomocą aukcji internetowych miała wyłudzać od darczyńców m.in. kosmetyki, biżuterię i sprzęt RTV. Do przestępczej działalności wykorzystywała strony fundacji zbierającej fundusze na leczenie chorych dzieci. Pieniądze z aukcji nigdy nie trafiły na konto osób potrzebujących. Policjanci ustalają kolejnych poszkodowanych. Zatrzymanym grozi teraz do 8 lat więzienia.
Namysłowscy policjanci uzyskali informacje o osobach, które poprzez przestępczą działalność miały wyłudzać wartościowe przedmioty na aukcjach internetowych. Licytacje dotyczyły dzieci chorych na rdzeniowy zanik mięśni. Koszt leczenia każdego takiego przypadku to około 10 milionów złotych. Sprawa dotyczyła między innymi małego chłopca z Namysłowa.

W wyniku pracy operacyjnej, policjanci zajmujący się zwalczaniem przestępczości gospodarczej zatrzymali 20-letnią mieszkankę Dąbrowy Górniczej i jej 20-letniego partnera. Para jest podejrzewana o liczne oszustwa i próby oszustw na tego typu aukcjach. Podejrzani, za pomocą fałszywych kont, mieli wyłudzić od osób zaangażowanych w pomoc chorym dzieciom przedmioty, których łączna wartość wstępnie przekracza 10 tysięcy złotych. W zainteresowaniu podejrzanych była biżuteria, sprzęt RTV, kosmetyki i perfumy. Po wygranej licytacji przedstawiali sfałszowane dowody wpłaty.

Z powodu ich przestępczej działalności pieniądze nigdy nie trafiły na konto chorych dzieci, a opiekunowie nie mieli środków na zakup leków ratujących życie. Zebrane przez śledczych dowody, pozwoliły na przedstawienie zatrzymanym zarzutów oszustwa. Policjanci ustalili do tej pory kilkanaście oszukanych osób z terenu całej Polski. Sprawa ma charakter rozwojowy. Wciąż zgłaszają się kolejni poszkodowani.

Osoby oszukane proszone są kontakt mailowy z policjantami z Namysłowa: komendant.na@op.policja.gov.pl.
Źródło info i foto: Policja.pl

Warszawa: Policjanci odzyskali skradzionego lexusa. Odkryto złodziejską dziuplę w okolicach Wołomina

Policjanci stołecznego wydziału do walki z przestępczością samochodową odkryli złodziejską dziuplę w okolicach Wołomina, zatrzymując trzech mężczyzn rozbierających na części lexusa. Auto zostało skradzione kilka dni wcześniej na terenie powiatu otwockiego. Jego właścicielka dowiedziała się o tym od policjantów z samochodówki. Policjanci stołecznej samochodówki ustalili operacyjnie, że w okolicach Wołomina działa złodziejska dziupla. Rejon ten znany jest z tzw. rozbieraków lub brudasów, czyli przestępców potrafiących błyskawicznie rozebrać na części kradzione auto.

Często fachowcy ci demontują samochody w lasach na terenie powiatu wołomińskiego. Najlepsi potrafią rozebrać samochód w ciągu kilku godzin.

Funkcjonariusze z samochodówki mieli informację, że do dziupli trafił lexus, skradziony kilka dni wcześniej na terenie powiatu otwockiego. Gdy przyjechali pod wskazany adres, zwrócili uwagę na stodołę. W środku zastali trzech mężczyzn demontujących lexusa. Ci zaś, widząc policjantów, bez zastanowienia rzucili się do ucieczki. Nie zdążyli nawet opuścić posesji.

Wszyscy zostali zatrzymani i przewiezieni do komendy stołecznej, gdzie usłyszeli zarzuty paserstwa. Zostali objęci policyjnym dozorem. Jednak jeden z mężczyzn nie odzyskał wolności. Trafił do zakładu karnego, w którym oczekiwano go, aby odbył karę sześciu miesięcy więzienia.

W dziupli policjanci zabezpieczyli samochód, zdemontowane już drzwi, błotniki, przednie koła i elementy wnętrza lexusa. Jak się okazało, właścicielka auta dowiedziała się o jego kradzieży od policjantów.
Źródło info i foto: TVP.info

Policjanci przejęli 23 kg marihuany

Stołeczni policjanci przejęli ponad 23 kg marihuany podczas przeszukania posesji w okolicach Otwocka, na której działała plantacja konopi indyjskich. Uprawa odurzających roślin zakończyła się prawdopodobnie jakiś czas temu, ale na miejscu pozostał sprzęt niezbędny do produkcji „trawki”, m.in. specjalne lampy grzewcze i wentylatory.

Odnalezienie marihuany było możliwe dzięki współpracy policjantów z Józefowa, Otwocka oraz stołecznego wydziału do walki z przestępczością pseudokibiców. Ci ostatni miesiąc temu zlikwidowali dwie plantacje konopi indyjskich, kontrolowane przez pseudokibiców Legii. Prawdopodobnie akcja w okolicach Otwocka miała związek z handlem narkotykami w środowisku „gangsterów w szalikach”.

Z informacji operacyjnych funkcjonariuszy wynikało, że na posesji w powiecie otwockim działa kolejna plantacja. Informacja była dobra, ale wszystko wskazuje na to, że przestępcy zdążyli już zebrać plony. Na terenie posesji zabezpieczono kilka worków, zawierające ponad 23 kg wysuszonej marihuany. W budynku natrafiono na sprzęt do prowadzenia plantacji konopi, m.in. lampy grzewcze, wentylatory i donice.

Policjanci zatrzymali 53-letniego mężczyznę, który usłyszał zarzuty wytwarzania i posiadania substancji odurzających oraz nielegalnej uprawy konopi innych niż włókniste. Grozi mu do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: TVP.info

Afera w Poczcie Polskiej. Chodzi o 20 mln złotych

Przestępczej szajce udało się autoryzować wpłatę blisko 20 milionów złotych w systemie informatycznym Poczty Polskiej. Choć w rzeczywistości kasa nie przyjęła nawet złotówki. Wirtualne miliony rozesłano następnie do siedmiu różnych banków, a jeden z nich wypłacił przestępcom 3 miliony złotych gotówce – wynika z informacji dziennikarzy tvn24.pl.

Agencja pocztowa na osiedlu Górna w Łodzi. Tutaj rozpoczęła się przestępcza operacja. Pierwszym etapem była fikcyjna wpłata 20 milionów złotych do kasy agencji pocztowej prowadzonej przez prywatną osobę, ajenta Poczty. Fortuna została zaksięgowana w systemie informatycznym poczty i już chwilę później przelana na siedem różnych rachunków bankowych w kilku bankach.

3 miliony na „słupa”

Bankowe konta zostały wcześniej założone. – W przypadku naszego banku okazało się, że właściciel konta jest klasycznym słupem, osobą do wynajęcia – mówi nam pracownik jednego z banków.

Po otworzeniu konta, „słup” poinformował, że spodziewa się dużego przelewu, który będzie chciał wypłacić w gotówce. Tymczasem wypłata milionowych kwot w każdym z banków jest obwarowana licznymi procedurami bezpieczeństwa – nie można tego zrobić z dnia na dzień. Banki wymagają uprzedzającej informacji, gdyż muszą oddelegować pracowników, zorganizować konwój, ochronę.

Ustaliliśmy, że „słup” odebrał z banku Pekao SA 3 miliony złotych w gotówce w piątek, 17 kwietnia.

– Nie będziemy w tej sprawie udzielać komentarza – powiedział nam jeden z rzeczników banku, Marcin Starkowski.

Z naszych informacji wynika, że w pozostałych bankach ten szwindel nie powiódł się. Choć przyszedł autoryzowany przelew z systemu pocztowego, to przestępcom nie udało się podjąć gotówki. Sygnał o podejrzanych operacjach przekazano także do łódzkiej policji, która rozpoczęła śledztwo razem z prokuraturą.

Prokuratura Regionalna w Łodzi informuje, że przestępcom skutecznie udało się także wypłacić 270 tysięcy złotych na szkodę Poczty Polskiej.

Czerpali chochlą

Z naszych rozmów z prokuratorami i policjantami wynika, że sam mechanizm przestępstwa nie jest nowością.

– Podobne oszustwa miały już miejsce wielokrotnie w całej Polsce. Tutaj uwagę zwraca skala przedsięwzięcia. Ktoś postanowił czerpać dużą łyżką, chochlą wręcz – komentuje łódzki karnista, mecenas Bronisław Muszyński. Według niego ta metoda działania oszustów nie wymaga przełamywania zabezpieczeń teleinformatycznych.

– Ktoś współpracujący z przestępcami zaświadcza w systemie przyjęcie środków, których de facto nie przyjął do kasy – komentuje mecenas Muszyński.

Poszukiwania mózgu kradzieży

Właśnie takie poświadczenie sprawiło, że ogromna kwota pojawiła się w systemach bankowych. Tym samym mogła następnie zostać przelana do innych banków. Ustalony przez nas mechanizm potwierdziliśmy w Prokuraturze Regionalnej w Łodzi, która od wtorku przejęła nadzór nad śledztwem.

– W tej sprawie zatrzymane zostały cztery osoby, które usłyszały zarzuty oszustwa oraz usiłowania oszustwa – mówi Krzysztof Bukowiecki, rzecznik prokuratury regionalnej.

Prokurator poinformował także, że zatrzymani byli powiązani z agencją pocztową na łódzkim osiedlu. Ustaliliśmy, że były to m.in osoby, które usiłowały wypłacić gotówkę z banków.

Ze względu na dobro sprawy nie będziemy informować, czy czterech zatrzymanych podejrzanych przyznało się do winy. Sprawa jest rozwojowa, spodziewamy się kolejnych zatrzymań

mówi rzecznik Prokuratury Regionalnej Krzysztof Bukowiecki

Dowiedzieliśmy się także, że wciąż nieuchwytna jest osoba, która rzekomo wpłaciła w agencji blisko 20 milionów złotych. – Szukamy mózgu przedsięwzięcia. Nie ma go wśród dotychczas zatrzymanych – usłyszeliśmy w Komendzie Głównej Policji.

„Wielka afera w Poczcie Polskiej”

Senator Koalicji Obywatelskiej Krzysztof Brejza w poniedziałek za pośrednictwem mediów społecznościowych alarmował o „wielkiej aferze w Poczcie Polskiej”.

Polityk napisał, że doszło do „przejęcia kodów wewnętrznych Poczty” umożliwiających przesyłanie pieniędzy. Wskazał, że Poczta Polska miała właśnie w ten sposób stracić 20 milionów złotych. Do wpisu Brejza załączył pismo skierowane do premiera Mateusza Morawieckiego.

W odpowiedzi na publikację senatora Poczta Polska wydała oświadczenie, w którym informowała, że do próby wyłudzenia 20 milionów złotych doszło, ale została ona „błyskawicznie udaremniona”.

W oświadczeniu spółki znalazła się wypowiedź jej wiceprezesa Grzegorza Kurdziela. Zapewnił on, że systemy bezpieczeństwa poczty nie zostały złamane: „Nie doszło do przejęcia żadnych kodów, o których wspomina senator Krzysztof Brejza, ani tym bardziej kwoty 20 mln złotych”.

Spółka chwaliła się, że powstrzymanie grupy przestępczej było możliwe „dzięki obowiązującym w Poczcie Polskiej sprawdzonym i skutecznym procedurom bezpieczeństwa obrotu pieniędzmi i przetwarzania danych”.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Coraz więcej strzelanin w Szwecji

W Szwecji od początku tego roku miało miejsce więcej strzelanin niż w tym samym okresie w latach poprzednich. Przestępców nie powstrzymała policyjna akcja przeciwko gangom ani epidemia koronawirusa. Zapoczątkowana jesienią 2019 roku w Malmoe akcja policyjna pod nazwą „Operacja Szron” miała wywrzeć na przestępcach presję, ale liczba krwawych konfliktów między gangami nie tylko nie zmniejszyła się, ale nawet wzrosła.

Z udostępnionych przez policję danych wynika, że od 1 stycznia do 15 kwietnia 2020 roku doszło w Szwecji do 86 strzelanin, w których 32 osoby zostały ranne, a 15 poniosło śmierć. W analogicznym okresie 2019 roku miało miejsce 81 strzelanin – 24 osoby ranne, 15 ofiar śmiertelnych.

Zapytany przez szwedzką telewizję SVT o niekorzystny rozwój wydarzeń dowodzący „Operacją Szron” Stefan Hector odpowiedział, że „bez działań policji sytuacja byłaby gorsza”. Z całą pewnością zapobiegliśmy poważnym przestępstwom z użyciem przemocy, więc zmniejszyliśmy liczbę ofiar śmiertelnych – ocenił Hector.

Według niego mundurowi przeprowadzili setki rewizji w domach, rekwirując 545 sztuk broni oraz 100 kg materiałów wybuchowych. Przechwycono także m.in. 149 kg amfetaminy oraz 3,8 kg kokainy. Ponadto aresztowano 200 osób podejrzanych o różnego rodzaju przestępstwa.

Policja na razie nie widzi wpływu epidemii koronawirusa na działalność środowisk kryminalnych. Handel narkotykami, który jest głównym źródłem dochodów przestępców, wydaje się nieznacznie zakłócony. W dłuższym okresie zamknięte granice mogą utrudnić przemyt i zwiększyć presję – uważa Hector.

Podobnie ocenia kryminolog Christoffer Carlsson, podkreślając, że „zmniejszona podaż narkotyków może skutkować zaostrzeniem konkurencji między gangami”. Według eksperta rozprzestrzenianie się koronawirusa może osłabić walkę z przestępcami, gdy wielu policjantów będzie zmuszonych pójść na zwolnienie lub przebywać na kwarantannie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Włochy: Mafia korzysta z epidemii koronawirusa

Kilku wpływowych członków włoskich mafii zostało zwolnionych z więzienia w ramach nowych rozporządzeń w dobie pandemii koronawirusa – informuje CNN. Włoska opinia publiczna jest oburzona. Jak informują zagraniczne media, więzienia dostały polecenie sporządzenia spisu narażonych na koronawirusa osadzonych. Czynnikami ryzyka są, jak w przypadku osób na wolności, podeszły wiek i choroby współistniejące.

W przypadku więźniów, którzy znajdą się na liście, sądy mają zdecydować, czy dalsze przebywanie w więzieniu może zostać zamienione na areszt domowy. Kilka takich decyzji już podjęto. Dotyczyły one szefów włoskich mafii – podaje CNN i przytacza kilka głośnych nazwisk.

Kogo zwolniono?

Pierwszy z nich to Francesco Bonura – 78-letni wpływowy członek sycylijskiej mafii Cosa Nostra. Do końca 23-letniego wyroku zostało mu dziewięć miesięcy – przypomina CNN.

Kolejny to Vincenzo Iannazzo – 65-latek, członek gangu ‚Ndrangheta (organizacji przestępczej wywodzącej się z Kalabrii). Został skazany w 2018 roku na 14 lat więzienia. Jest znany jako przywódca klanu w mieście Lamezia Terme. Trzeci osadzony to Pasquale Zagaria, członek klanu Casalesi (część znanej na całym świecie Camorry). Aresztowany w 2007 roku i skazany na 20 lat pozbawienia wolności. Był uważany za „finansowy mózg” organizacji.

Głosy sprzeciwu

W mediach pojawiają się doniesienia, że lista wypuszczonych na wolność osadzonych członków mafii będzie dłuższa. Decyzja ta wzbudza powszechne oburzenie i obawy.

„To szalone” – komentuje lider włoskiej opozycji Matteo Salvini. „To brak szacunku dla ludzi, sędziów, dziennikarzy, policjantów i ofiar mafii” – przekonuje.

Jak odpowiada minister sprawiedliwości Włoch, decyzja o zwolnieniu osadzonych należy do sądów rozpatrujących każdy przypadek z osobna. W rozmowie z CNN krajowy prokurator ds. walki z mafią Cafiero De Raho mówi, że decyzja ta rodzi wiele obaw.

„W dobie kryzysu organizacje mafijne mogą dalej infiltrować życie gospodarcze, zwłaszcza poprzez wspieranie lub nawet nabywanie przedsiębiorstw mających trudności finansowe, które nie są w stanie uzyskać dostępu do pomocy publicznej i dlatego są zmuszone do skorzystania z alternatywnych źródeł finansowania, pochodzących z organizacji przestępczych” – alarmuje.
Źródło info i foto: interia.pl

Policja zlikwidowała plantację marihuany

Jeleniogórscy policjanci zatrzymali czterech mężczyzn, którzy w jednym z budynków jednorodzinnych w Jeleniej Górze zorganizowali profesjonalną plantację konopi indyjskich i miejsce do ich przetwarzania. Funkcjonariusze zabezpieczyli blisko 200 doniczek z roślinami w różnych fazach wzrostu, 350 sztuk suszących się krzewów, a także znaczne ilości marihuany oraz profesjonalny sprzęt służący do uprawy. Łącznie z zabezpieczonych roślin oraz suszu można by było uzyskać blisko 37 kg gotowego narkotyku. Zatrzymanym za popełnione przestępstwa grozić może kara do 15 lat pozbawienia wolności.

Policjanci z Wydziału Kryminalnego Komendy Miejskiej Policji w Jeleniej Górze prowadząc czynności, uzyskali informację, że w jednym z budynków w Jeleniej Górze zorganizowana została plantacja konopi indyjskich. W wyniku podjętych działań policjanci ujawnili i zabezpieczyli blisko 200 doniczek z krzewami konopi znajdującymi się w różnych fazach wzrostu, 350 sztuk suszących się roślin oraz znaczne ilości marihuany ukrytej w różnych miejscach budynku. Nielegalna uprawa znajdowała się w specjalnie przygotowanych do tego pomieszczeniach wyposażonych w urządzenia sterujące ogrzewaniem, oświetleniem i wentylacją. Przestępcy kontrolowali wszelkie parametry potrzebne do należytego wzrostu roślin. Z zabezpieczonego suszu oraz krzewów można by było uzyskać blisko 37 kg marihuany, której czarnorynkowa wartość to około pół miliona złotych.

Zatrzymano 37-letniego mieszkańca powiatu świdnickiego i 3 mieszkańców województwa opolskiego w wieku od 29 do 51 lat podejrzanych o uprawę konopi indyjskich oraz wytwarzanie znacznych ilości narkotyków. Ponadto 37-latek dodatkowo podejrzany jest o nielegalne posiadanie broni i amunicji.

Obecnie policjanci wyjaśniają szczegółowo wszystkie okoliczności tej sprawy. Mężczyźni trafili do policyjnego aresztu. Teraz za popełnione przestępstwa grozić im może nawet do 15 lat pozbawienia wolności. Sąd zastosował wobec 37-latka środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy.
Źródło info i foto: Policja.pl

Zarekwirowany alkohol trafi na potrzeby dezynfekcyjne. Decyzja PK

Alkohol zarekwirowany przestępcom będzie przekazany na potrzeby dezynfekcyjne – zdecydowała Prokuratura Krajowa w porozumieniu z Krajową Administracją Skarbową. Mowa o co najmniej 430 tysiącach litrów. Alkohol został zabezpieczony w postępowaniach jako dowód rzeczowy, wobec którego został orzeczony przepadek na rzecz Skarbu Państwa.

W magazynach jest spirytus oraz wódka – zarówno w stanie skażonym, jak i nieskażonym.

Alkohol ma trafić do zakładów opieki zdrowotnej, straży pożarnej, straży granicznej, policji, a także innych jednostek administracji publicznej. Będzie wykorzystywany do dezynfekcji budynków, pomieszczeń, a także środków transportu. Szpitalom przekazano już ponad 4 tys. litrów spirytusu, a straży pożarnej 750 litrów. W przygotowaniu są kolejne partie: 3 tys. i 5 tys. litrów.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Leicester: Zatrzymano Jacka W. ps. „Małpa”. Ma powiązania z grupą Magdaleny Kralki

Jacek W. (pseudonim „Małpa”) został zatrzymany przez policję w angielskim mieście Leicester – informuje portal tvn24.pl. To jeden z najgroźniejszych przestępców poszukiwanych przez polską policję poza granicami kraju. W. powiązany jest z – również poszukiwaną przez policję – Magdaleną Kralką, którą podejrzewa się o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą.

Jacek W. ps. „Małpa” został zatrzymany w tym tygodniu. Przestępca, za którym wystawiono Europejski Nakaz Aresztowania oraz czerwoną notę Interpolu, wpadł w ręce służb w mieście Leicester, położonym w pobliżu Birmingham. Jego ekstradycja do Polski ma potrwać kilka tygodni – podaje tvn24.pl.

Hiszpania. CBŚP i Guardia Civil zlikwidowały 18 plantacji marihuany. Narkotyki warte ok. 90 milionów złotych

Według informacji portalu „Małpa” był członkiem bojówki kiboli Cracovii – „Jude Gangu”, obecnie najpotężniejszej organizacji przestępczej w Krakowie. Po opuszczeniu zakładu karnego w 2016 roku W. kontynuował przestępcza działalność, a w sierpniu 2017 r. zorganizował atak na kiboli łódzkiego Widzewa, do którego doszło na autostradzie A4. Wówczas to właśnie „Małpa” miał zadać przywódcy bojówki łódzkiego klubu cios maczetą, w wyniku którego ofiara niemal straciła dłoń. Zatrzymany ma być też powiązany z gangiem braci Z., w którym kierownictwo przejęła później Magdalena Kralka.

Kim jest Magdalena Kralka? Przejęła kontrolę nad gangiem, gdy jej partner trafił do więzienia
Magdalena Kralka jest poszukiwana w związku ze sprawą dotyczącą handlu narkotykami i kierowaniem zorganizowaną grupą przestępczą związaną z kibolami Cracovii. Z ustaleń śledczych wynika także, że utrudniała postępowanie karne, składała fałszywe zeznania oraz nakłaniała do tego inne osoby. Jest poszukiwana listem gończym wydanym przez Prokuraturę Krajową, Europejskim Nakazem Aresztowania oraz czerwoną notą Interpolu.

Gang, którym miała kierować Magdalena Kralka, stworzyło trzech braci: Adrian, Jakub i Mariusz Z. Poszukiwana kobieta jest konkubiną jednego z nich. Wszyscy trzej mężczyźni byli związani ze środowiskiem kiboli Cracovii i w oparciu o struktury pseudokibiców zorganizowali grupę przestępczą, która handlowała narkotykami na masową skalę. W 2017 roku Centralne Biuro Śledcze Policji aresztowało m.in. Mariusza i Jakuba Z. Podczas akcji zginął Adrian Z., postrzelony przez antyterrorystę. Gdy dwóch braci Z. trafiło do więzienia, ich partnerki przejęły kontrolę nad gangiem. Gabrielę S. udało się aresztować, ale Magdalena Kralka uciekła z kraju. Dzięki pieniądzom z handlu narkotykami kobieta pozostaje nieuchwytna – często zmienia miejsce pobytu, dba także o to, aby nie dało się jej namierzyć, gdy kontaktuje się z kimś z Polski.

We wrześniu 2019 r. Kralka po raz kolejny zwróciła się do krakowskiego sądu o wydanie listu żelaznego, który zapewniłby jej – już po powrocie do kraju – możliwość pozostawania na wolności do czasu prawomocnego ukończenia postępowania. Po kilku tygodniach sąd odrzucił wniosek, który złożyli pełnomocnicy kobiety.

W styczniu tego roku krakowska policja „zachęcała” Magdalenę Kralkę, by wróciła do Polski. „Publikujemy listę osób, które otrzymają darmowe bilety od Policji. Dziś bilet otrzymuje Pani Magdalena Kralka, która poszukiwana jest przez Interpol i może przebywać za granicą. Zachęcamy ją do powrotu i ‚fundujemy’ bilet” – pisali funkcjonariusze na stronie internetowej Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. Policjanci dołączyli do wpisu grafikę przedstawiającą bilet lotniczy ze zdjęciem Magdaleny Kralki.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Funkcjonariusze policji z zarzutami za współpracę z przestępcami

Na polecenie prokuratora Lubelskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej zatrzymano trzech policjantów z Częstochowy, którzy mieli przekroczyć swoje uprawnienia – przekazała rzeczniczka Prokuratury Krajowej Ewa Bialik. Chodzi m.in. o informowanie przestępców o prowadzonych działaniach policji wobec nich samych.

Według śledczych trzech funkcjonariuszy Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie od września 2017 r. do dnia końca kwietnia 2018 r. dopuściło się przekroczenia swoich uprawnień. Do ich zatrzymania doszło w minionym tygodniu.

Jak przekazała Ewa Bialik, „prokurator z Lubelskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Lublinie przedstawił trzem zatrzymanym funkcjonariuszom policji Krzysztofowi D., Andrzejowi L. oraz Łukaszowi M. zarzuty przekroczenia uprawnień poprzez przekazywanie danych objętych tajemnicą osobom nieuprawnionym”. – Podejrzani działali na szkodę interesu publicznego i prywatnego – poinformowała prokurator.

Dodała, że Andrzej L. usłyszał dodatkowo zarzuty przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści osobistej dla innej osoby oraz ujawnienia tajemnicy osobom nieuprawnionym. Za to może mu grozić nawet do 10 lat więzienia.

Natomiast Daniel J. usłyszał zarzuty uczestniczenia w obrocie narkotykami oraz nakłaniania do przekroczenia uprawnień poprzez uzyskanie informacji stanowiących tajemnice i ujawnieniu ich osobie nieuprawnionej w obrocie narkotykami w postaci marihuany. Za zarzucane mu czyny może mu grozić do ośmiu lat pozbawienia wolności.

– Podejrzani przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów i złożyli wyjaśnienia korespondujące ze zgromadzonym w sprawie materiałem dowodowym – dodała prokurator.

Wobec zatrzymanych policjantów prokurator zastosował środki zapobiegawcze w postaci dozoru policji, zakazu opuszczania kraju połączonego z zakazem wydania paszportu oraz zawieszenia w czynnościach służbowych. Natomiast wobec Łukasza M. dodatkowo prokurator zastosował poręczenie majątkowe.

– Prokuratorzy nie wykluczają dalszych zatrzymań w tej sprawie – dodała Bialik.
Źródło info i foto: TVP.info