Policjant oskarżony o współpracę z przestępcami. Trafił do aresztu na 3 miesiące

33-letniemu policjantowi z komisariatu w Iłowej podległego KPP w Żaganiu postawiono zarzuty o współpracę z przestępcami. Został aresztowany na 3 miesiące – poinformował prokurator Andrzej Stefanowski z Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze.

„Mężczyzna usłyszał trzy zarzuty. Najpoważniejszy dotyczy niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Jest on zagrożony karą od roku do 10 lat więzienia. Dwa pozostałe wynikają z Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii – chodzi o posiadanie i nieodpłatne udzielanie narkotyków” – powiedział prok. Stefanowski.

Podejrzany funkcjonariusz jest jedną z kilku osób podejrzanych w sprawie dotyczącej działalności grupy przestępczej zajmującej się włamaniami do bankomatów. Dotychczas podczas tego śledztwa aresztowano pięć osób i prokuratura określa je jako „rozwojowe”.

„Na tym etapie postępowania nie możemy jeszcze ujawniać ustaleń dotyczących roli podejrzanego funkcjonariusza, gdyż nadal trwają intensywne czynności procesowe” – dodał prok. Stefanowski.

Śledztwo w opisanej sprawie prowadzi zielonogórska prokuratura okręgowa. Podstawą do objęcia policjanta zarzutami były materiały dowodowe zgromadzone przez funkcjonariuszy Biura Spraw Wewnętrznych Policji. Do zatrzymania mężczyzny doszło 28 czerwca br. na jednej z ulic w Gozdnicy (Lubuskie).

Jak poinformował Grzegorz Jaroszewicz z zespołu prasowego lubuskiej policji, prowadzący wewnętrzne postępowanie w tej sprawie Komendant Powiatowy Policji w Żaganiu wszczął już procedurę związaną z usunięciem funkcjonariusza z policji. Służył w niej od 2010 r.

Informację o zatrzymaniu policjanta podała we wtorek na swoim portalu „Gazeta Lubuska”, powołując się na swojego informatora.
Źródło info i foto: interia.pl

Robert K. ponownie przed sądem za molestowanie dzieci

Robert K. (44 l.) to pedofil recydywista! Już czwarty raz staje przed sądem oskarżony o przestępstwa seksualne. Ten potwór atakuje dzieci od kilkunastu lat. Jest zatrzymywany, odbywa krótkie wyroki, wychodzi na wolność i wraca do swojego ohydnego procederu. Ale nawet pod okiem policji znalazł sposób, żeby skrzywdzić swoją bezbronną chorą siostrę!

Robert K. w pełni zasłużył na miano bestii – najgroźniejszego, nierokującego poprawy przestępcy. Pochodzi spod Radzynia Podlaskiego (woj. lubelskie), ale na napastowaniu seksualnym dzieci został przyłapany w 2005 r. w Pułtusku (woj. mazowieckie). Trafił do więzienia, szybko jednak z niego wyszedł. Trzy lata później – już w rodzinnych stronach – w szkolnej toalecie molestował dwóch 6-letnich bliźniaków. Znów znalazł się w zakładzie karnym z 4-letnim wyrokiem. W 2013 r., ledwo wyszedł na wolność, jeszcze raz zaatakował ucznia podstawówki.

Ile dostał? Trzy lata jak dla brata! Dopiero wówczas wymiar sprawiedliwości ocenił, że to wciąż niebezpieczny pedofil i po odbyciu przez niego kary policja nie może spuszczać go z oka. – Przez całą dobę obok jego domu stał radiowóz. Kiedy wychodził, policjanci jechali za nim – opowiada jeden z sąsiadów. Ale gdy Robert K. odwiedzał rodzinę, stróże prawa nie mogli wejść za nim do domu. Czekali na potwora na zewnątrz, a ten wtedy atakował! W końcu ofiara, niepełnosprawna siostra, opowiedziała o swoich cierpieniach bliskim, a ci zawiadomili policję. Zboczeniec został aresztowany. Jego proces zaczął się przy zamkniętych drzwiach w Sądzie Okręgowym w Lublinie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Policja ostrzega przed fałszywymi stronami udającymi pośredników szybkich płatności

​Policja ostrzega przed fałszywymi stronami udającymi pośredników szybkich płatności. Na atak narażeni się użytkownicy bankowości internetowej i mobilnej robiący zakupy przez internet. Przestępcy podszywają się pod serwisy takie jak Dotpay, PayU czy Przelewy24. Strony wyłudzają loginy i hasła do bankowości internetowej, a także kody autoryzacyjne zatwierdzające przelewy. Osoby, które nie zachowują ostrożności, mogą stracić swoje oszczędności.

Jak zaznacza policja, takich stron jest wiele. Tylko w marcu odnotowano ponad 100 różnych witryn prowadzonych przez oszustów. Na strony możemy trafić przez linki w SMS-ach, komunikatorach internetowych lub poprzez fałszywe sklepy internetowe.

Policja zwraca uwagę, by uważać na wiadomości o konieczności zapłaty drobnych kwot, które zawierają linki do strony udającej pośrednika płatności. Przed wykonaniem przelewu najlepiej skonsultować się z operatorem, czy sklepem, który figuruje jako nadawca wiadomości, istnieje.

Należy także zwracać uwagę na link w pasku przeglądarki, czy aby na pewno pokrywa się z adresem strony naszego banku. W wypadku, gdy jest inny – powinno się powiadomić swój bank.

Trzeba także zwracać uwagę na treści SMS-ów z kodem autoryzacyjnym. Dla większego bezpieczeństwa najlepiej przejść na autoryzację za pośrednictwem aplikacji mobilnej.

W wypadku, kiedy podejrzewamy, że padliśmy ofiarą oszustwa, należy zgłosić to do naszego banku, a następnie zespołowi reagowania na incydenty CETP.PL oraz najbliższej jednostce policji.
Źródło info i foto: RMF24.pl

15-latek regularnie okradał rodzinę. Kopiował ich karty płatnicze

Przestępczy proceder kwitł w najlepsze, a stał za nim… 15-latek. Gimnazjalista w czasie spotkań rodzinnych, pod nieuwagę bliskich, fotografował ich karty płatnicze. Dane z dokumentów wykorzystywał do zakupów w internecie. Oszukał rodzinę dokładnie 272 razy i teraz zajmie się nim sąd dla nieletnich.

Darowizny dla muzyków, drogie oprogramowania, gry komputerowe, a wszystko warte kilkadziesiąt tysięcy złotych. Jak 15-latek z Olsztyna zdobył takie pieniądze? Niestety, nieuczciwie. Gimnazjalista, aby zrealizować swoje cele postanowił oszukać członków najbliższej rodziny.

W czasie spotkań z krewnymi, gdy oni tylko na chwilę odwrócili wzrok, szukał ich kart bankomatowych, a następnie dokładnie fotografował. Dane z dokumentów wystarczyły, aby dokonać dokładnie 272 transakcji. Tyle razy bowiem gimnazjalista użył kart bliskich przy internetowych zakupach. Ofiarą młodego krewnego padło aż 9 osób. Przekręt wyszedł na jaw, gdy jedna z nich zauważyła, że z jej konta zniknęły pieniądze.

– Przez kilka tygodni policjanci z Wydziału do walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie pracowali nad sprawą oszusta internetowego. Ustalenia funkcjonariuszy doprowadziły do 15-letniego ucznia jednego z olsztyńskich gimnazjów – informują olsztyńscy policjanci. Młodemu oszustowi postawiono łącznie 272 zarzuty oszustwa i usiłowania oszustwa internetowego. Gimnazjalista do wszystkiego się przyznał i niebawem stanie przed sądem dla nieletnich.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Kanada: Co roku „pranych” jest około 130 mld dolarów kanadyjskich

Przestępcy korzystają z ochrony prawa własności gwarantowanej przez kanadyjskie prawo i co roku piorą w Kanadzie od 100 do 130 mld dolarów kanadyjskich. Prawie wszystkim uchodzi to bezkarnie – wskazuje najnowszy raport.

W opublikowanym we wtorek przez konserwatywny instytut badawczy C.D. Howe Institute raporcie podkreślono, że kanadyjskie prawo potrzebuje ostrzejszych przepisów. Autor raportu Kevin Comeau postuluje m.in. utworzenie publicznie dostępnego rejestru faktycznych właścicieli nieruchomości i firm.

Kanadyjskie przepisy dotyczące przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy, szczególnie w odniesieniu do nieruchomości, należą do najsłabszych w krajach liberalnej demokracji, zatem najprawdopodobniej do Kanady trafia znaczna część międzynarodowych brudnych pieniędzy – wskazał autor raportu. Choć nie jest możliwe oszacowanie dokładnej wielkości procederu, realistyczne szacunki skali prania brudnych pieniędzy wskazują, że corocznie jest to kwota od 100 do 130 mld CAD – podkreślił.

Odwołując się do konkluzji Raymonda Bakera z 2005 r na temat prania brudnych pieniędzy w USA, Comeau napisał, że skoro w USA prawo nie dosięga 99,9 proc. przestępców winnych praniu pieniędzy, to nie ma powodu szacować, by w Kanadzie było inaczej. Szacunki tego procederu przedstawione przez ONZ w 2011 r. mówią, że globalnie 99,8 proc. przypadków prania brudnych pieniędzy nie jest wykrywane.

Comeau podkreślił, że anonimowość i niewidoczność tego przestępstwa mogłyby zostać zmniejszone dzięki publicznym rejestrom tzw. beneficial ownership, czyli ukrytych rzeczywistych właścicieli firm, trustów i nieruchomości. Przy czym – jak zastrzegł autor raportu – konieczność ochrony danych osobowych nakazywałaby ograniczenie informacji dostępnej publicznie i np. pełne adresy zamieszkania czy numery paszportów, szczegóły działalności biznesowej, powinny być chronione. Comeau proponuje też wprowadzenie do kodeksu karnego nowej kategorii przestępstwa – udzielania fałszywej informacji o rzeczywistych właścicielach.

W marcu br. dziennik „The Globe and Mail” napisał, że od 2014 r., czyli jeszcze za czasów rządów konserwatystów, FinTRAC, kanadyjska instytucja, której zadaniem jest przeciwdziałanie praniu brudnych pieniędzy, była ostrzegana, że kanadyjska bankowość, nieruchomości i kasyna to sektory, w których ustawicznie dokonywane są operacje legalizacji pieniędzy pochodzących z przestępstw. Analiza napisana przez urzędnika FinTRAC nie została zatwierdzona, ani przekazana potencjalnie zainteresowanym. Dopiero niedawno niezależny analityk i dziennikarz Ken Rubin, po ponad dwuletniej walce o dostęp do informacji, uzyskał raport. Urzędnik FinTRAC napisał w nim m.in., że właśnie „beneficial ownership”, ukryty właściciel, jest prawdopodobnie najważniejszym „narzędziem” używanym przez przestępców.

Jawny raport FinTRAC z 2017 r. wskazywał, że sektor nieruchomości jest jednym z sektorów gospodarki, którymi przestępcy są najbardziej zainteresowani.

Od kilku lat część analityków rynku nieruchomości ostrzegała, że bardzo szybko drożejący rynek nieruchomości w Vancouver w Kolumbii Brytyjskiej i w aglomeracji Toronto w Ontario stały się miejscami prania brudnych pieniędzy. W lipcu 2016 r. Kolumbia Brytyjska wprowadziła dodatkowy podatek od ceny transakcji dla zagranicznych nabywców, a dwa lata temu podobny podatek zaczęto naliczać w Ontario, w tzw. Greater Golden Horseshoe (teren od Niagary na zachodzie, przez Toronto, do Peterborough na wschód).

Chińczycy obchodzą podatek, kupując nieruchomości przez rejestrowane w Kanadzie firmy oraz dla uczących się w Kanadzie dzieci. Telewizja CBC opisywała też ostatnio działanie kantorów wymiany pieniędzy i pozabankowego przekazywania pieniędzy za granicę. Tzw. money service businesses również zostały wskazane w ub.r. roku w jednym z raportów.

Parlament Kolumbii Brytyjskiej rozpoczął w kwietniu br. prace nad utworzeniem rejestru faktycznych właścicieli nieruchomości. Wszystkie firmy i fundusze, kupujące ziemię w prowincji, będą zobowiązane do przekazywania informacji do publicznego rejestru właścicieli, pod karą do 100 tys. CAD lub 15 proc. wartości nieruchomości, zależy która kwota byłaby większa.

W Kanadzie istnieje prawo – tzw. Magnitsky Law – umożliwiające zamrażanie kanadyjskich aktywów skorumpowanych zagranicznych polityków. W marcu br. przez pierwsze czytanie w Senacie przeszedł projekt ustawy o przejmowaniu i wykorzystywaniu przejętych aktywów. Projekt zmierza do umożliwienia, na podstawie decyzji sądu, przejmowania takich aktywów i przekazywania ich ofiarom przestępczej działalności oraz organizacjom pomocowym.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Mafia z Czeczenii opanowuje Niemcy

Obok klanów arabskich rośnie w Niemczech zagrożenie ze strony czeczeńskiej mafii – wynika z raportu Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA). Ustalono, że czeczeńscy przestępcy zaczynają panować we wszystkich rodzajach zorganizowanej przestępczości u naszych zachodnich sąsiadów.

W raporcie wskazano, że Czeczeńcy wykazują „ponadprzeciętną skłonność do eskalacji oraz gotowość do przemocy”. Jeżeli chodzi o zabójstwa, policja coraz częściej natrafia na powiązania z tymi środowiskami – informuje Deutsche Welle.

Czeczeńscy przestępcy są także szczególnie aktywni w handlu narkotykami, zorganizowanej kradzieży, szantażach i wymuszaniu.

Nie wiadomo dokładnie, ilu Czeczenów przebywa w Niemczech, gdyż z reguły posiadają oni rosyjskie obywatelstwo. Federalny Urząd ds. Migracji i Uchodźców ocenia, że w kraju przebywa do 50 tys. osób z Północnego Kaukazu, z tego 80 proc. stanowią Czeczeni. Większość z nich nie ma związków z przestępczością. W raporcie przyznano, że wydalanie tych, którzy łamią prawo, okazuje się niejednokrotnie bardzo trudne.
Źródło info i foto: TVP.info

Policjanci CBŚP zatrzymali 8 osób za wyłudzenia metodą „na policjanta” i „na prokuratora”

Centralne Biuro Śledcze Policji zatrzymało osiem osób podejrzanych o udział w grupie wyłudzającej od starszych osób pieniądze metodą „na policjanta” i „na prokuratora”. Według śledczych, przestępcy mogli wyłudzić ponad pół miliona złotych. Jak poinformowała w piątek rzeczniczka Centralnego Biura Śledczego Policji, kom. Iwona Jurkiewicz, do zatrzymań doszło w połowie tygodnia na terenie Warszawy oraz Łomży.

Sześciu mężczyzn i dwie kobiety

– Policjanci zatrzymali osiem osób. Podczas realizacji zabezpieczono także telefony mogące służyć do popełnienia oszustw. W jednym z mieszkań policjanci ujawnili także środki odurzające – podała Jurkiewicz.

Zatrzymane osoby to sześciu mężczyzn w wieku 29-57 lat oraz dwie kobiety: 25 i 37-letnia. Z ustaleń CBŚP wynika, że były to osoby odpowiedzialne głównie za wysyłkę pieniędzy za granicę, ale także tzw. „odbierak”, czyli osoba, która odbierała pieniądze od pokrzywdzonych, oraz logistyk.

Podejrzani zostali przesłuchani w Prokuraturze Okręgowej Warszawa-Praga. Kolejna, dziewiąta osoba, została doprowadzona z aresztu śledczego, gdzie przebywa w związku z inną sprawą.

Przestępcy mieli wyłudzić ponad pół miliona złotych

– Prokurator przedstawił podejrzanym zarzuty dotyczące działania w zorganizowanej grupie przestępczej, oszustw na szkodę osób w podeszłym wieku, prania brudnych pieniędzy, a także w przypadku jednego z podejrzanych zarzut posiadania środków odurzających – poinformował prok. Marcin Saduś, rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

Prokurator podał, że część podejrzanych przyznała się do zarzucanych im czynów. Wobec dwóch głównych sprawców, którzy z oszukiwania emerytów mieli uczynić sobie „stałe źródło dochodu”, prokuratura skierowała wnioski o tymczasowe aresztowanie. Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Północ uwzględnił je na posiedzeniu w czwartek 9 maja. Mężczyznom grozi do 15 lat pozbawienia wolności.

Saduś przekazał, że śledztwo dotyczące grupy przestępczej działającej metodą „na policjanta i prokuratora” prowadzone jest w praskiej prokuraturze okręgowej od roku. Przez kilka miesięcy działalności przestępcy mieli wyłudzić ponad pół miliona złotych.

„Podawali się za prokuratorów oraz policjantów”

– Sprawcy działali w Warszawie. Podawali się za prokuratorów oraz policjantów zwalczających zorganizowane grupy przestępcze. Prosili osoby w podeszłym wieku o pomoc, która miała polegać na przekazaniu pieniędzy lub wartościowych przedmiotów osobom wskazanym przez sprawców – tłumaczy prokurator.

Jedna z pokrzywdzonych miała w związku z fikcyjną policyjną akcją przekazać przestępcom 70 tysięcy złotych, 40 tysięcy dolarów, 2 tysiące franków szwajcarskich, 15 sztabek złota oraz złote pierścionki.

Pierwsze zatrzymania w związku z tą sprawą miały miejsce w czerwcu ubiegłego roku. Wówczas to policjanci zatrzymali pięć osób, odzyskali złotą biżuterię i numizmaty o łącznej wartości 600 tysięcy złotych należące do 80-letniego pokrzywdzonego oraz pieniądze wyłudzone od pozostałych pokrzywdzonych. Prok. Saduś poinformował w piątek, że wobec tych osób od chwili zatrzymania stosowany jest tymczasowy areszt.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Szwecja: Rumuńskie pary okradały starsze osoby. Wszystkich skazano i wydalono z kraju

Dwie małżeństwa z Rumunii postanowiły pojechać do Szwecji, aby „zarabiać pieniądze”. Ich ofiarami były starsze osoby, które wychodziły z domów – sprawcy włamywali się i kradli biżuterię i pieniądze.

Wszyscy zostali skazani przez sąd rejonowy w Hudiksvall: 2,5 roku więzienia i 10 lat wydalenia dla wszystkich czterech sprawców Mariusa Stefana, 30 lat, Mireli Tudor, 30 lat, Daniela Vaduv, 26 lat i Dunji Vaduvy, 27 lat.

– Kradliśmy wszystko, co moglibyśmy znaleźć, złota, pieniędzy lub tym podobnych – mówi jedna z przesłuchiwanych żon.

Teraz cała grupa – Marius Stefan, Mirela Tudor, Daniel Vaduva i Dunja Vaduva – zostali skazani na więzienie i wydalenie. Bandyci z Rumunii byli ścigani za 34 przestępstwa. Złodzieje okradali głównie starsze osoby, najczęściej samotne kobiety.

Najmłodsza ofiara to 61-letni niepełnosprawny mężczyzna. Reszta to emeryci, większość to osoby w wieku 80 i 90 lat. Najstarsza to 100-letnia kobieta z północnej Smalandii. Siedem ofiar złodziei zmarło w czasie trwania procesu. Akt oskarżenia dotyczył brutalnej kradzieży i próby brutalnej kradzieży w listopadzie i grudniu 2017 r. Wszyscy zaangażowani są obywatelami Rumunii.

Źródło info i foto: PoszukiwaniMagazyn.pl

Sąd w Szkocji zgodził się na ekstradycję polskiego przestępcy

Szkocki sąd wydaje zgodę na ekstradycję polskiego przestępcy, odrzucając wątpliwości obrony dotyczące praworządności nad Wisłą. Dziennik „The Scotsman” donosi o wyroku sprzed tygodnia, w którym – ze względu na czysto kryminalny charakter zarzutów – sąd zgadza się na deportację Polaka. W szkockim systemie prawnym, opartym na precedensach, otwiera to drogę do podobnych rozstrzygnięć w przyszłości. Na rozpatrzenie czeka jeszcze niemal 50 podobnych spraw.

W Polsce Patryk M dostał w 2011 roku wyrok w zawieszeniu za włamanie i kradzież. Chodzi między innymi o przywłaszczenie sobie kabli telekomunikacyjnych o wartości ponad 16 tysięcy złotych. Polska policja
stawia mu zarzuty, dokładając jeszcze jeden: jazdę po pijanemu. Groziło mu odwieszenie wyroku, bo potem – według policji- przyłapano go na jeździe bez ważnego dokumentu. Uciekł więc do Szkocji.

Cztery lata później Polak został aresztowany na mocy Europejskiego Nakazu Aresztowania. Jego prawnicy przekonywali, że do ekstradycji nie powinno dojść, bo reformy sądownictwa w Polsce nie gwarantują sprawiedliwego procesu.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Większość Polaków jest za zaostrzeniem kar dla przestępców

Ponad 54 proc. Polaków uważa, że należy zaostrzyć przepisy prawa karnego, aby ograniczyć poziom przestępczości w naszym kraju – wynika z badań przeprowadzonych przez Kantar Public. Według respondentów kary powinny być zaostrzone szczególnie za najcięższe przestępstwa.

Zdaniem 77 proc. ankietowanych zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem lub w związku z np. porwaniem, gwałtem lub rozbojem powinno być karane wyłącznie dożywotnim więzieniem. Polska Agencja Prasowa dotarła do wyników badań opinii Polaków na temat zaostrzenia polityki karnej przeprowadzonych przez Kantar Public dla Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości.

Polacy chcą zaostrzenia polityki karnej

Z badań wynika, że większość Polaków wyraźnie dostrzega potrzebę zaostrzenia polityki karnej. Ponad połowa ankietowanych – 54 proc. – wyraziło przekonanie, że ograniczenie przestępczości jest możliwe, jeśli przepisy prawa karnego będą surowsze niż obecnie. Przeciwnego zdania jest 31 proc. badanych – ich zdaniem obecne kary są wystarczające, jeśli będą konsekwentnie stosowane. Z kolei 15 proc. respondentów nie sprecyzowało swojej opinii w kwestii zaostrzenia polityki karnej w Polsce.

W największym stopniu za potrzebą zaostrzenia przepisów karnych opowiadają się osoby między 30 a 69 rokiem życia oraz mieszkańcy miast powyżej 500 tys. mieszkańców, w których za zaostrzeniem prawa karnego opowiedziało się 64 proc. badanych.

Z sondażu wynika też, że niemal połowa – 47 proc. – Polaków opowiada się za zaostrzeniem przepisów tylko w przypadku najcięższych czynów. Z kolei 32 proc. badanych opowiedziało się za potrzebą zaostrzenia kar za wszystkie przestępstwa. Jedynie 4 proc. respondentów chce zaostrzenia kar wyłącznie za drobniejsze przestępstwa.

Zgodnie z wynikami badań, 77 proc. ankietowanych chce, aby za zabicie człowieka ze szczególnym okrucieństwem lub w związku z wzięciem zakładnika, zgwałceniem albo rozbojem lub w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie lub zabicie więcej niż jednej osoby jednym czynem groziła wyłącznie kara dożywotniego pozbawienia wolności – 34 proc. zdecydowanie zgodziło się z takim poglądem, zaś 43 proc. raczej się zgodziło. Natomiast tylko łącznie 9 proc. ankietowanych nie zgodziło się z tym rozwiązaniem.

Według obecnych przepisów za zabicie człowieka np. ze szczególnym okrucieństwem grozi kara pozbawienia wolności od 12 do 25 lat lub kara dożywotniego więzienia.

Za jakie przestępstwa powinny być surowsze kary?

Badani zostali również poproszeni o wskazanie konkretnych rodzajów przestępstw, za które powinno się karać surowiej niż obecnie. 81 proc. respondentów opowiedziało się za surowszym karaniem gwałcicieli, 79 proc. badanych chce zaostrzenia kar za zabójstwa umyślne, a 76 proc. ankietowanych jest za surowszymi karami za oszustwa na wielomilionowe straty.

Ponadto 75 proc. badanych chce zaostrzenia kar za przestępstwa związane z lichwą, a 66 proc. ankietowanych jest za surowszym karaniem sprawców rozbojów.

Ankietowani wyrazili też opinię ws. rozwiązania przewidującego sumowanie kar za przestępstwa, które obowiązuje m.in. w USA. Zdaniem 61 proc. badanych kary za popełnione przestępstwa powinny się sumować. Z kolei według 22 proc. ankietowanych funkcjonujące obecnie rozwiązanie górnej granicy kar, jak za pojedyncze przestępstwo, powinno zostać zachowane.

W badaniu zapytano również o wymiar kary w odniesieniu do przykładowej, hipotetycznej sytuacji, w której 21-letni poprzednio niekarany mężczyzna bierze udział w pobiciu i nożem powoduje ciężkie obrażenia u innej osoby. Ponad połowa ankietowanych (51 proc.) uznała, że w takim przypadku powinno mu zostać wymierzone bezwzględne pozbawienie wolności, zaś po 16 proc. opowiedziało się albo za ograniczeniem wolności w postaci pracy na cele społeczne, albo za karą więzienia w zawieszeniu. Tylko 3 proc. badanych chciało w takim przypadku kary grzywny, zaś 14 proc. ankietowanych nie sprecyzowało opinii w tej kwestii.

Spośród badanych, którzy optowali za bezwzględnym więzieniem dla 21-latka – najwięcej (16 proc.) uznało, iż powinna być to kara w przedziale 6-10 lat więzienia, 12 proc. opowiedziało się za karą 5 lat więzienia, a 10 proc. za karą dożywocia.

Surowość respondentów w odniesieniu do tego hipotetycznego sprawcy wzrastała, gdyby okazało się, iż byłby on już wcześniej karany za podobne przestępstwo. Wówczas 67 proc. pytanych uznało, iż właściwą karą dla sprawcy jest bezwzględne pozbawienie wolności, a spośród nich 17 proc. uważało, iż powinno to być dożywotnie więzienie, zaś 13 proc., że kara w przedziale 6-10 lat.

Badanie przeprowadzono w ramach badania Omnibus, w dniach od 8 do 13 lutego 2019 r. na grupie 1015 Polaków w wieku powyżej 14 roku życia techniką wywiadów bezpośrednich wspomaganych komputerowo.
Źródło info i foto: interia.pl