Funkcjonariusze CBŚP i KAS zatrzymali 3 osoby ws. prania pieniędzy

Funkcjonariusze CBŚP i dolnośląskiej KAS zatrzymali trzy osoby i zabezpieczyli ponad 160 tys. zł. Podejrzani usłyszeli zarzuty m.in. prania pieniędzy. Zostali aresztowani. Akcja odbyła się w ramach śledztwa, w którym zatrzymano już 17 osób i łącznie przedstawiono 64 zarzuty.

W ramach rozpracowywania zorganizowanej grupy przestępczej policjanci z Centralnego Biura Śledczego Policji Zarządu we Wrocławiu i funkcjonariusze Dolnośląskiego Urzędu Celno-Skarbowego we Wrocławiu, zatrzymali trzy osoby. Według śledczych, członkowie tej grupy zajmowali się oszustwami, praniem pieniędzy i wyłudzeniem podatku VAT. Jeden z zatrzymanych mężczyzn jest podejrzany o kierowanie grupą i nadzorowanie przestępczego procederu.

Duże straty Skarbu Państwa

Z ustaleń funkcjonariuszy Dolnośląskiego Urzędu Celno-Skarbowego we Wrocławiu i policjantów z Centralnego Biura Śledczego Policji wynika, że członkowie grupy łamali prawo w zakresie wyłudzenia nienależnego zwrotu podatku od towarów i usług poprzez organizowanie fikcyjnego łańcucha transakcji w obrocie śrutą sojową, powodując straty Skarbu Państwa. Pieniądze pozyskiwane z przestępstw, lokowano w innych interesach. Funkcjonariusze dolnośląskiej KAS oszacowali, że członkowie grupy mogli „wyprać” ponad 37 mln zł.

Z ustaleń śledztwa wynika, że każdy z zatrzymanych w minionym tygodniu miał określoną rolę w grupie. Jacek B. ps. „Lelek”, według śledczych, był „głową zarządu” grupy oraz osobą, która prawdopodobnie finansowała cały proceder. Kamil B. miał czuwać nad sprawną działalnością grupy, natomiast Tomasz D. miał zapewniać bezpieczeństwo pozostałym członkom grupy oraz załatwiał wszelkie sprawy „wierzytelności”.

Podczas przeszukań miejsc zamieszkania i użytkowania podejrzanych zabezpieczono pieniądze w kwocie ponad 160 tys. zł oraz mienie ruchome na kwotę około 25 tys. zł.

Prokurator Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu, przedstawił zatrzymanym zarzuty dotyczące nie tylko udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, ale także prania pieniędzy oraz o charakterze karno-skarbowym. Na podstawie zebranego materiału dowodowego Sąd Rejonowy dla Wrocławia Śródmieścia zastosował tymczasowy areszt na okres trzech miesięcy wobec wszystkich zatrzymanych.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

15-latek regularnie okradał rodzinę. Kopiował ich karty płatnicze

Przestępczy proceder kwitł w najlepsze, a stał za nim… 15-latek. Gimnazjalista w czasie spotkań rodzinnych, pod nieuwagę bliskich, fotografował ich karty płatnicze. Dane z dokumentów wykorzystywał do zakupów w internecie. Oszukał rodzinę dokładnie 272 razy i teraz zajmie się nim sąd dla nieletnich.

Darowizny dla muzyków, drogie oprogramowania, gry komputerowe, a wszystko warte kilkadziesiąt tysięcy złotych. Jak 15-latek z Olsztyna zdobył takie pieniądze? Niestety, nieuczciwie. Gimnazjalista, aby zrealizować swoje cele postanowił oszukać członków najbliższej rodziny.

W czasie spotkań z krewnymi, gdy oni tylko na chwilę odwrócili wzrok, szukał ich kart bankomatowych, a następnie dokładnie fotografował. Dane z dokumentów wystarczyły, aby dokonać dokładnie 272 transakcji. Tyle razy bowiem gimnazjalista użył kart bliskich przy internetowych zakupach. Ofiarą młodego krewnego padło aż 9 osób. Przekręt wyszedł na jaw, gdy jedna z nich zauważyła, że z jej konta zniknęły pieniądze.

– Przez kilka tygodni policjanci z Wydziału do walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie pracowali nad sprawą oszusta internetowego. Ustalenia funkcjonariuszy doprowadziły do 15-letniego ucznia jednego z olsztyńskich gimnazjów – informują olsztyńscy policjanci. Młodemu oszustowi postawiono łącznie 272 zarzuty oszustwa i usiłowania oszustwa internetowego. Gimnazjalista do wszystkiego się przyznał i niebawem stanie przed sądem dla nieletnich.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Zatrzymano podejrzanego o kradzież srebra o wartości 900 tys. złotych

Tucholscy kryminalni zatrzymali 29-letniego mężczyznę podejrzanego o kradzież blisko 450 kg granulatu srebra. Przestępczy proceder trwał przez prawie półtora roku. Wartość poniesionych strat sięga 900 tys. złotych. Sąd aresztował podejrzanego na 3 miesiące.

Praca tucholskich kryminalnych doprowadziła do zatrzymania mężczyzny podejrzanego o kradzież blisko 450 kg granulatu srebra. Policjanci zabezpieczyli również u 29-latka niewielką ilość białego proszku, która została przekazana do specjalistycznych badań. Podejrzany był pracownikiem firmy branży jubilerskiej mieszczącej się na terenie powiatu tucholskiego. Jak wynika z ustaleń, proceder kradzieży trwał od prawie półtora roku. Właściciel przedsiębiorstwa szacuje straty na 900 tys. złotych.

W ubiegły czwartek, 19.04.br., mężczyzna został zatrzymany i noc spędził w policyjnym areszcie. Następnego dnia kryminalni przedstawili mu zarzut. W wyniku przeszukania policjanci zabezpieczyli niewielką ilość skradzionego srebra. Wobec 29-letniego mieszkańca gminy Tuchola sąd zastosował tymczasowy areszt na 3 miesiące.

Za kradzież mienia o znacznej wartości grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Mafia mieszkaniowa z Trójmiasta rozbita

Policjanci z gdańskiej komendy wojewódzkiej wspólnie z prokuratorami z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku rozbili trójmiejską mafię mieszkaniową. Sprawcy udzielając pożyczek wprowadzali w błąd pokrzywdzonych i przejmowali ich mieszkania. Sprawa dotyczy kilkudziesięciu nieruchomości. Funkcjonariusze zatrzymali 14 osób związanych z tym przestępczym procederem. Te zatrzymania to efekt pracy specjalnej grupy powołanej przez Komendanta Wojewódzkiego Policji w Gdańsku do wyjaśnienia oszustw mieszkaniowych, do których dochodziło w całym kraju.

Funkcjonariusze z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku wraz Prokuraturą Okręgową w Gdańsku od kilku miesięcy pracowali nad sprawą kilkudziesięciu oszustw polegających na wyłudzaniu od pokrzywdzonych ich mieszkań. Sprawcy, wprowadzając w błąd kredytobiorców bądź wykorzystując ich przymusowe położenie, udzielając pożyczek żądali podpisania umowy kupna – sprzedaży lokalu, którego właścicielami byli pożyczkobiorcy. Skutkiem tych działań było przejmowanie lokali przez sprawców. Do przestępstw dochodziło w różnych miejscach kraju.

Z uwagi na zawiły charakter postępowania Komendant Wojewódzki Policji w Gdańsku w maju 2016 roku powołał specjalną grupę złożoną z policjantów różnych wydziałów specjalizujących się w zwalczaniu tego typu przestępczości. Policjanci pracując nad wyjaśnieniem tych spraw zebrali materiał dowodowy, który pozwolił na zatrzymanie podejrzanych.

Wczoraj na terenie Trójmiasta funkcjonariusze zatrzymali 14 osób – zarówno pożyczkodawców jak i pośredników biorących udział w przestępczym procederze. Zatrzymani to osoby w wieku od 28 do 58 lat, powiązane ze sobą więzami rodzinnymi czy zawodowymi.

W akcji brało udział ponad 60 policjantów, którzy jednocześnie przeszukali kilkanaście posesji na terenie Trójmiasta. W trakcie przeszukania pomieszczeń zajmowanych przez zatrzymanych funkcjonariusze zabezpieczyli różnego rodzaju przedmioty, w tym komputery, nośniki pamięci, akty notarialne oraz umowy pożyczek i inne dokumenty. Zabezpieczone dokumenty są obecnie analizowane, zostaną przekazane do dalszych badań przez biegłego.

Zatrzymani zostali doprowadzeni na przesłuchanie do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Zgromadzony materiał dowodowy najprawdopodobniej pozwoli na przedstawienie zatrzymanym zarzutu udziału w zorganizowanej grupie przestępczej mającej na celu popełnianie przestępstw skutkujących przejmowaniem praw własności nieruchomości. Za tego typu przestępstwa grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.

W zainteresowaniu policji i prokuratury są również kancelarie notarialne, w których podpisywane były akty notarialne. Funkcjonariusze prowadzący śledztwo twierdzą, że to dopiero początek zatrzymań. Do przeanalizowania pozostało jeszcze około 600 aktów notarialnych, które mogą wyłonić kolejnych pokrzywdzonych przez tzw. trójmiejską mafię mieszkaniową.
Źródło info i foto: Policja.pl

Korupcja w krakowskim Sądzie Apelacyjnym. Kolejne aresztowania

Dwóch kolejnych biznesmenów podejrzanych w sprawie dotyczącej korupcji w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie zostało w piątek – decyzją rzeszowskiego sądu rejonowego – aresztowanych na trzy miesiące – poinformowała PAP sędzia Alicja Kuroń z tego sądu. Postanowienia sądu w sprawie aresztów zapadły na posiedzeniach niejawnych. Sąd zastosował wobec podejrzanych areszty na trzymiesięczny okres – o co wnosiła prokuratura. Postanowienia są wykonalne, ale można się od nich odwołać do sądu okręgowego.

Przestępczy proceder

Aresztowani to przedsiębiorcy Michał Ch. i Dariusz H. zaangażowani – według prokuratury – w przestępczy proceder polegający na przywłaszczeniu na szkodę Sądu Apelacyjnego w Krakowie przeszło 17 milionów złotych. Prokuratura Regionalna w Rzeszowie, prowadząca śledztwo w tej sprawie, zarzuca im udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz przywłaszczenie pieniędzy na szkodę SA w Krakowie. Według prokuratury, Dariusz H. miał przywłaszczyć prawie 7,2 mln zł, a Michał Ch. – ponad 6,5 miliona złotych. Grozi im za to od roku do 10 lat więzienia.

W ostatnich dniach PR w Rzeszowie przedstawiła zarzuty jeszcze jednemu przedsiębiorcy – Tomaszowi D. Jemu, obok udziału w tej samej grupie przestępczej, zarzucono przywłaszczenie na szkodę SA w Krakowie co najmniej 460 tysięcy złotych. Wobec niego prokuratura zastosowała poręczenie majątkowe w wysokości 100 tys. zł i zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu.

Naczelnik Wydziału ds. Przestępczości Gospodarczej PR w Rzeszowie prok. Grzegorz Zarański informował PAP, że dwóch podejrzanych w tej sprawie biznesmenów jest z Krakowa, jeden z okolic Warszawy.

Ustalenia śledczych

Według ustaleń śledztwa, grupa działała co najmniej od stycznia 2013 r. do listopada 2016 r. w Krakowie oraz w innych miejscowościach. Na jej czele stał inny podejrzany w tej sprawie – Andrzej P., dyrektor Sądu Apelacyjnego w Krakowie.

W skład grupy mieli wchodzić również główna księgowa tego sądu – Marta K., dyrektor Centrum Zakupów dla Sądownictwa – Marcin B. oraz przedsiębiorcy, którzy wystawiali na rzecz sądu fikcyjne faktury VAT i inne dokumenty poświadczające rzekome wykonanie zleceń na rzecz SA w Krakowie, w celu uzyskania nienależnych środków pieniężnych: Katarzyna N. i Jarosław T.

Wszystkim postawiono zarzuty przywłaszczenia na szkodę SA w Krakowie kwot sięgających nawet przeszło 17 mln zł. Zarzuty dotyczą również czynów o charakterze korupcyjnym. Wszyscy ci podejrzani przebywają w aresztach. Ustalenia ze śledztwa mają też wskazywać, że w ostatnich kilku latach wokół sądu stworzono sieć wielu firm powiązanych kapitałowo, towarzysko i rodzinnie z dyrektorem Sądu Apelacyjnego w Krakowie oraz dyrektorem Centrum Zakupów dla Sądownictwa, realizujących głównie fikcyjne zamówienia na świadczenie usług, analizy i opracowania.

„Nie ma dowodów, że analizy i opracowania w ogóle powstały. W Sądzie Apelacyjnym w Krakowie brak jakichkolwiek dokumentów, które potwierdzałyby realizację zawartych umów” – podawało w ubiegłym roku CBA.

Według ustaleń, SA w Krakowie zawierał z zewnętrznymi firmami liczne umowy o świadczenie fikcyjnych usług. Firmy te zlecały następnie zamówione przez SA usługi pracownikom tego sądu, w tym jego ówczesnemu prezesowi. Miało się to dziać w latach 2013-16. Według PK, z pozyskanych dowodów wynika, że również w sądach, w których przeprowadzono przeszukania pod koniec grudnia, mogły mieć miejsce nieprawidłowości w zakresie zlecania usług podmiotom zewnętrznym, występującym jako kontrahenci krakowskiego SA.

„Poważne wątpliwości budzą opiewające na kilkaset tysięcy złotych umowy o dzieło zawierane przez Prezesa Sądu Apelacyjnego w Krakowie z zewnętrznymi kontrahentami tegoż sądu” – informowała 28 grudnia PK.
Źródło info i foto: interia.pl

Ogromne wyłudzenia podatku VAT

Ministerstwo finansów i podległe mu organy nieskutecznie zwalczają wyłudzenia VAT na podstawie fikcyjnych faktur – oceniła NIK. Powinny skoncentrować się na wykrywaniu organizatorów procederu wyłudzania podatku zamiast na firmach „słupach”. Kontrola NIK obejmowała okres od 1 stycznia 2014 r. do 30 czerwca 2015 r.; przeprowadzono ją między 10 września a 16 grudnia 2015 r. Wyniki kontroli ogłoszono w czwartek.

„Dotychczasowe sposoby przeciwdziałania wyłudzaniu VAT-u na podstawie fikcyjnych faktur okazały się nieskuteczne. Nie pomaga nawet niezwykle trafne typowanie nieuczciwych podmiotów przez organy kontroli skarbowej. Należnych podatków nie udaje się odzyskać, luka podatkowa utrzymuje się na wysokim poziomie, a zamiast przestępców udaje się odnaleźć jedynie tzw. „słupy” – podkreślono w opracowaniu raportu NIK.

W latach 2013-2015 na szeroką skalę występowało zjawisko wprowadzania do obiegu gospodarczego faktur dokumentujących czynności fikcyjne, stanowiące poważne zagrożenie dla dochodów budżetu państwa. „Nastąpiło pogorszenie skuteczności organów podatkowych w poborze podatków. Obniżała się relacja dochodów podatkowych do PKB: przez trzy kolejne lata kształtowała się poniżej 15 proc.”

Gigantyczny wzrost wyłudzeń

W 2013 r. organy kontroli skarbowej wykryły fikcyjne faktury na kwotę 19,7 mld zł, w 2014 r. na kwotę 33,7 mld zł, a w 2015 r. już na kwotę 81,9 mld zł.

W związku z ustaleniami skarbówka wymierzyła odpowiednio 2,3 mld zł w 2013 r., 5,2 mld zł w 2014 r. oraz 4,9 mld zł w I półroczu 2015 r. należnych podatków. Jednak wpłaty do budżetu państwa z tego tytułu w latach 2013-2014 i w I półroczu 2015 r. wyniosły zaledwie 162,3 mln zł, czyli 1,3 proc. kwot należnych, wymierzonych przez organy kontroli skarbowej.

Niska skuteczność odzyskiwania należnego podatku spowodowała gwałtowny wzrost zaległości w VAT: z 5,1 mld zł na koniec 2013 r. do 14,1 mld zł na koniec czerwca 2015 r. W ocenie Najwyższej Izby Kontroli możliwości odzyskania tych kwot są niewielkie.

Istotnym problemem było zwiększenie skuteczności zwalczania grup przestępczych, wykorzystujących mechanizmy podatkowe do wyłudzania podatku od towarów i usług. Oszustwa wykrywane były przeważnie z opóźnieniem, kiedy oszuści zniknęli, czasem tylko udawało się odnaleźć osoby podstawione, działające jako tzw. „słupy”.

Ministerstwo ograniczy wyłudzenia?

Nowy minister finansów zamierza zdecydowanie walczyć z nielegalnym procederem. – Celem MF jest zmniejszenie luki VAT-owskiej w ciągu trzech lat do ok. 15 proc. wpływów z tego podatku z obecnych 26 proc – podał na czwartkowej konferencji nt. szarej strefy szef MF Paweł Szałamacha. Dla porównania w krajach skandynawskich luka jest na poziomie 4-5 proc.

W wartościach bezwzględnych – według niego – oznaczałoby to zejście z poziomu ok. 10 mld euro rocznie do 5,5-5,8 euro. – To jest realistyczny cel, który chciałbym osiągnąć – powiedział. Dodał, że osiągnięcie go, przesunie nas z grupy najgorszych pod tym względem państw do grupy „średniaków”. Dopiero po osiągnięciu tego celu – wskazał – będziemy mogli aspirować do roli liderów, czyli krajów skandynawskich, gdzie luka jest na poziomie 4-5 proc.

Właśnie lukę VAT-owską minister uznał za jeden z istotniejszych elementów szarej strefy, która, jak mówił, według polskich szacunków stanowi w naszym kraju 12 proc. PKB, a według danych Banku Światowego aż jedną czwartą gospodarki.
Żródło info i foto: TVP.info

Policjanci CBŚP likwidują kanały przerzutowe narkotyków z Czech do Polski

Zabezpieczenie ponad 6 kg marihuany przemycanej z Czech i zatrzymanie 3 mężczyzn związanych z przestępczym procederem – to efekt akcji śledczych z CBŚP. Jak ustalono, zatrzymani mężczyźni są powiązani ze środowiskiem pseudokibiców Ruchu Chorzów. Jeden z nich brał udział w bójce w Gdyni, gdzie pokrzywdzonymi byli obywatele Meksyku.

Wszystko rozegrało na trasie Cieszyn – Warszowice prowadzącej od granicy RP i miało dynamiczny przebieg. To tam policjanci Wydziału w Bielsku-Białej Zarządu w Katowicach CBŚP, mający informacje o możliwym przemycie narkotyków, zatrzymali po pościgu dwa samochody: huyndaia i peugota. Kierowali nimi mężczyźni powiązani ze środowiskiem pseudokibiców Ruchu Chorzów. Byli to: 24-letni Arkadiusz F. i 26-letni Łukasz B. W samochodach nie znaleziono jednak narkotyków.

Policjanci CBŚP nie zrezygnowali i postanowili bliżej przyjrzeć się sprawie. Ustalili, że podczas pościgu z jednego samochodu wyskoczył mężczyzna, który ukrył się w lesie. Tam też porzucił torbę z narkotykami, do której doprowadził funkcjonariuszy pies policyjny. Ujawniono w niej ponad 6 kg marihuany – co daje nie mniej niż 6 tys. działek dilerskich. Jak się okazało, marihuana była przemycana z Republiki Czeskiej do Polski. Wpadł też mężczyzna, który porzucił w lesie narkotyki. Zatrzymano go w jednym z pobliskich sklepów. Ustalono, że jest to 26-letni Dawid W., również powiązany ze środowiskiem pseudokibiców Ruchu-Chorzów.

Cała trójka trafiła do policyjnego aresztu. Mężczyznom przedstawiono zarzuty wewnątrzwspólnotowego przemytu znacznej ilości środków odurzających, za co grozi kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3. Wobec jednego z podejrzanych Prokurator Rejonowy w Cieszynie zastosował dozór policji, wobec dwóch pozostałych wystąpił do Sądu Rejonowego w Cieszynie o zastosowanie aresztu tymczasowego.

Okazało się, że jeden z zatrzymanych brał udział w bójce w Gdyni, gdzie pokrzywdzonymi byli obywatele Meksyku. To kolejne zatrzymania związane z prowadzoną przez policjantów z wydziału w Bielsku-Białej sprawą związaną z przemytem znacznych ilości środków odurzających na teren RP. Akcja jest efektem długotrwałej i systematycznej pracy policjantów rozpracowujących grupy przestępcze zajmujące się przestępczością narkotykową. Policjantów CBŚP podczas działań pościgowych wspierali funkcjonariusze Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Cieszynie.
Żródło info i foto: Policja.pl

Pseudokibice wyłudzali kredyty

Policjanci zatrzymali pseudokibiców, którzy wyłudzali kredyty bankowe. Przestępczy proceder został przerwany przez funkcjonariuszy wydziału do walki z przestępczością gospodarczą KMP w Krakowie, Zatrzymano siedem osób powiązanych ze środowiskiem krakowskich pseudokibiców, wyłudzających kredyty bankowe na podstawie fałszywych dokumentów.

Wśród zatrzymanych osób jest sześciu mężczyzn i kobieta, wszyscy są mieszkańcami Krakowa w wieku od 18 do 24 lat. Wszystko wskazuje na to, że proceder został zorganizowany przez 24-latka, który mając legalnie zarejestrowaną działalność gospodarczą, proponował swoim znajomym udział w „szybkim interesie”. Mężczyzna przygotowywał komplet dokumentów potwierdzających zatrudnienie w jego firmie i osiąganie dochodów na określonym poziomie, czym poświadczał nieprawdę, ponieważ osoby te nie były u niego zatrudnione. Posiadający takie dokumenty znajomi byli następnie podwożeni przez organizatora do banku, gdzie występowali o kredyt.

Krakowscy policjanci zajmujący się zwalczaniem przestępczości gospodarczej otrzymując zgłoszenia o możliwych wyłudzeniach kredytów przenalizowali dokumenty bankowe pod kątem pojawiających się elementów wspólnych, łączących te sprawy. Okazało się, że nieuczciwi kredytobiorcy nie są przypadkowymi klientami, a ich działania są zorganizowane.

Szybko podjęte przez funkcjonariuszy działania pozwoliły zapobiec kolejnemu wyłudzeniu – tym razem o kredyt występował 22-latek, który wnioskował o kwotę 40 tys. zł. Przerwana w porę procedura udaremniła próbę wyłudzenia. Z uwagi na to, że ważne było zatrzymanie wszystkich uczestników przestępczego procederu w jednym czasie oraz sprawdzenie innych możliwych wątków w sprawie, działania policjantów wydziału zwalczającego przestępczość gospodarczą wspierali także funkcjonariusze innych wydziałów KMP w Krakowie – wydziału kryminalnego, do walki z przestępczością samochodową, do walki z przestępczością narkotykową, Sztab Policji oraz policjanci z III Komisariatu Policji w Krakowie.

Siedem osób, które trafiły do policyjnego aresztu jest już po przeprowadzeniu czynności procesowych z ich udziałem. Wszyscy zostali przesłuchani, przedstawiono im zarzuty udziału w wyłudzaniu kredytów bankowych, tj. przestępstwa z art. 297 kodeksu karnego. Grozi im kara do 5 lat pozbawienia wolności. Z działań policjantów prowadzących sprawę wynika, że grupa wyłudziła kwotę co najmniej 200 tys. zł.

Postępowanie w tej sprawie jest prowadzone pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście Wschód. Do odrębnego postępowania wyłączone zostały materiały związane z posiadaniem niebezpiecznych narzędzi, które policjanci odnaleźli w samochodzie należącym do organizatora przestępczego procederu oraz posiadaniem środków odurzających zabezpieczonych przy jednym ze sprawców. Wszyscy zatrzymani powiązania są ze środowiskiem kibolskim sympatyzującym jednym z krakowskich klubów.
Żródło info i foto: Policja.pl

Policjanci zlikwidowali kolejną dziuplę samochodową

Skradziony samochód trafiał do zakamuflowanej dziupli, gdzie – rozbierany na części – „znikał” błyskawicznie. Podlascy policjanci przerwali przestępczy proceder, odzyskali auto i zatrzymani 3 podejrzanych o to mężczyzn. Wszyscy usłyszeli już policyjne zarzuty. Funkcjonariusze z komendy wojewódzkiej i miejskiej Policji w Białymstoku w minioną sobotę weszli na prywatną posesję w gminie Nur w województwie mazowieckim. Z ustaleń mundurowych wynikało bowiem, że właśnie tam najprawdopodobniej zlokalizowana jest tzw. dziupla samochodowa, w której kradzione auta rozbierane są na części.

Podejrzenia i ustalenia funkcjonariuszy okazały się uzasadnione i trafne. W zlokalizowanej na terenie posesji stodole mundurowi odnaleźli toyotę, która kilka dni wcześniej została skradziona na terenie Łap w powiecie białostockim. Auto było już niemal doszczętnie rozebrane, jednak sprawcy nie zdążyli wywieźć zdemontowanych podzespołów i części.

W trakcie przeprowadzonej realizacji funkcjonariusze, na gorącym uczynku ogałacania pojazdu z wartościowych podzespołów, zatrzymali 3 mężczyzn: 66-letniego właściciela posesji oraz 2 mieszkańców Wołomina w wieku 19 i 27 lat. Zaskoczeni mężczyźni nie stawiali oporu.

Odzyskane auto wraz ze zdemontowanymi częściami trafiło na policyjny parking, a zatrzymani do policyjnego aresztu. Cała trójka usłyszała już policyjne zarzuty: 27-latek – zarzut kradzieży z włamaniem do samochodu, za co kodeks karny przewiduje karę nawet do 10 lat pozbawienia wolności, zaś dwaj jego towarzysze – zarzut paserstwa pojazdu zagrożony sankcją o połowę niższą.

Kilkumiesięczna praca podlaskich kryminalnych, związana z odnotowanym w tym roku na terenie województwa wzrostem kradzieży samochodów (zwłaszcza toyot), doprowadziła do ustaleń, że za znaczną częścią tych czynów „stoją” członkowie grup przestępczych z terenu województwa mazowieckiego. Działania podlaskich policjantów podjęte w minioną sobotę potwierdziły te ustalenia i doprowadziły – w wyniku realizacji przeprowadzonej w województwie mazowieckim – do odzyskania skradzionego na Podlasiu pojazdu.

Teraz pracujący nad tą sprawą policjanci ustalają szczegóły i rozmiar przestępczej działalności zatrzymanych oraz ich powiązania z grupami przestępczymi trudniącymi się kradzieżami samochodów. Sprawa ma charakter rozwojowy i niewykluczone są kolejne zatrzymania.
Żródło info i foto: Policja.pl

Gangi kradną orzeszki piniowe

Do kradzieży orzeszków piniowych, czyli pinoli dochodzi coraz częściej we Włoszech. Ten ważny składnik włoskiej kuchni osiągnął tak wysokie ceny, że powstały gangi specjalizujące się w jego kradzieżach. Orzeszki trafiają potem na czarny rynek osiągając rekordowe ceny. W ostatnim czasie ceny orzeszków piniowych tak poszybowały w górę, że stały się one wręcz artykułem luksusowym. Niewielkie opakowanie kosztuje nawet do 5-7 euro. Cena za kilogram sięga 80-100 euro. Przyczyną gwałtownego wzrostu cen są coraz mniejsze zbiory pinoli z powodu pasożyta trawiącego drzewa iglaste w basenie Morza Środziemnego oraz zeszłoroczna wyjątkowo kapryśna aura, w wyniku której nie dojrzały szyszki z cennymi orzeszkami. W rezultacie cała ich produkcja spadła o połowę.

Łup wart 400 tys. euro

Tymczasem popyt na te orzeszki nie słabnie, bo bez nich nie można przygotować tradycyjnego sosu pesto i wielu deserów. Dlatego tymi smakowitymi nasionami niektórych gatunków sosny, posiadającymi wysoką wartość odżywczą zainteresował się świat przestępczy. W Perugii karabinierzy zatrzymali mężczyznę, który ukradł w sklepie 30 torebek orzeszków piniowych o wartości 200 euro. To jeden z wielu przykładów tego procederu. Z hurtowni w Ligurii skradziono 7 ton orzeszków o wartości rynkowej 400 tysięcy euro. Ofiarami złodziei padli także inni producenci i hurtownicy w tym regionie, słynącym z sosu pesto po genueńsku.

Cała seria takich przypadków, zanotowanych w różnych punktach kraju, skłoniła policję do postawienia tezy, że zajmują się tym nowe wyspecjalizowane grupy przestępców. To wciąż drożejące kulinarne „złoto” sprzedają na czarnym rynku. Zauważa się, że na ten kradziony towar nie brakuje chętnych. Sprzedawany jest na targach, trafia też do małych sklepów.

„Kulinarne złoto” z dodatkowym zabezpieczeniem

W niektórych włoskich supermarketach, szczególnie dotkniętych tą najnowszą falą kradzieży, niewielkie torebki z orzeszkami wyposażono w dodatkowe zabezpieczenia przed złodziejami; takie, jakie stosuje się w przypadku szampana, kawioru i drogich win.
Żródło info i foto: TVP.info