Ksiądz z diecezji radomskiej mógł molestować dzieci. Prokuratura bada sprawę

– Prokuratura Rejonowa w Zwoleniu zajmie się doniesieniami dotyczącym możliwości popełnienia przestępstwa molestowania seksualnego dzieci przez jednego z księży diecezji radomskiej – poinformowała Beata Galas, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu. Podstawą do wszczęcia postępowania wyjaśniającego były doniesienia złożone przez kanclerza Kurii Biskupiej w Radomiu i Komendę Główną ZHP.

Rzeczniczka poinformowała, że w poniedziałek kanclerz Kurii Biskupiej w Radomiu powiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przez jednego z księży diecezji radomskiej, Stanisława S., przestępstwa z art. 200 Kodeksu karnego, czyli „obcowania płciowego z osobą małoletnią lub doprowadzenia jej do poddania się czynnościom seksualnym”.

– Zawiadomienie dotyczy okoliczności z drugiej połowy lat 80. XX. w., i czasu, kiedy ksiądz Stanisław S. pracował w Pionkach – powiedziała Galas. Dodała, że do zawiadomienia został załączony e-mail, który wpłynął 6 lipca bezpośrednio do radomskiej kurii od osoby pokrzywdzonej.

Prokuratura sprawdzi prawdziwość listu od ofiary

Śledczy zajmą się także doniesieniem skierowanym do prokuratury w połowie czerwca przez Komendę Główną Związku Harcerstwa Polskiego.

– Do tego zawiadomienia dołączone były wydruki korespondencji anonimowej, sporządzonej przez osoby określające siebie jako ofiary molestowania przez księdza Stanisława S. – dodała rzeczniczka prokuratury.

Ks. Edward Poniewierski, kanclerz Kurii Biskupiej w Radomiu, potwierdził, że kuria złożyła zawiadomienie do prokuratury. – Kuria przekazała do prokuratury informacje dotyczące jednego z księży diecezji radomskiej w celu sprawdzenia ich prawdziwości – powiedział.

Czynności wyjaśniające w tej sprawie będą prowadzone w Prokuraturze Rejonowej w Zwoleniu.

Ksiądz Stanisław S. działał w „Solidarności”

Jak podała wtorkowa „Gazeta Wyborcza” zawiadomienia do prokuratury dotyczą ks. Stanisława S., dawnego współpracownika opozycji i pierwszej „Solidarności”.

W latach 1980-1990 był wikarym w parafii św. Barbary w Pionkach, powołał do życia drużyny harcerskie, prowadził grupy ministrantów i szkolenia z karate dla dzieci i młodzieży. Kapłan zajął się wówczas także działalnością opozycyjną: wydawał podziemne pisma „Barykada” i „Robotnik”, książki, ulotki.

Był uczestnikiem demonstracji po pogrzebie i w rocznice śmierci ks. Jerzego Popiełuszki w Warszawie, organizował msze za ojczyznę, współorganizował Komitet Pomocy Internowanym w Pionkach, organizował Duszpasterstwo Ludzi Pracy przy swojej parafii, był członkiem podziemnej grupy Morwa, współorganizował KIK w Pionkach, współpracował z KPN i Polską Partią Niepodległościową.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Ełk: Nastolatek zmarł w placówce wychowawczej. Doszło do przestępstwa?

Ciało kilkunastoletniego chłopca znaleziono w niedzielę w jednej z placówek opiekuńczo-wychowawczych w Ełku – informuje RMF FM. Śledczy ustalają, czy mogło dojść do przestępstwa.

Jak ustalił reporter RMF FM Kuba Kaługa, prokuratura nie chce zdradzać szczegółów dotyczących tego, jak zginęło dziecko, zanim okoliczności tej tragedii nie zostaną dokładnie wyjaśnione. Sekcja zwłok nieżyjącego nastolatka dopiero ma się odbyć.

W pierwszej kolejności ma zostać przesłuchany cały personel pracujący w placówce, by odtworzyć godziny poprzedzające tragedię.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Zatrzymano kolejne osoby mogące mieć związek z zabójstwem 45-latki

W piątek policjanci zatrzymali dwóch kolejnych mężczyzn mogących mieć związek z zabójstwem 45-letniej mieszkanki powiatu lęborskiego. Kobieta została znaleziona martwa pod koniec maja br. Do tej sprawy wcześniej został już zatrzymany 44-latek, który przebywa w areszcie. Za to przestępstwo grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Pod koniec maja br. policjanci zostali zawiadomieni o zaginięciu 45-letniej mieszkanki powiatu lęborskiego. Mundurowi od razu rozpoczęli jej poszukiwania. W związku z podejrzeniem, że mogło dojść do przestępstwa do poszukiwań zostało zaangażowanych kilkudziesięciu policjantów wspieranych przez funkcjonariuszy innych służb i mieszkańców powiatu. Następnego dnia odnaleziono ciało poszukiwanej kobiety. Wszystko wskazywało na to, że doszło do zabójstwa. Na miejscu pracowała grupa dochodzeniowo-śledcza wraz z technikiem kryminalistyki. Przeprowadzono oględziny z udziałem prokuratora i zabezpieczono ślady.

Jeszcze w dniu zgłoszenia zaginięcia policjanci zatrzymali 44-letniego męża kobiety. Mężczyzna został doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzut zabójstwa i został tymczasowo aresztowany.

Do pracy nad szczegółowym wyjaśnieniem zbrodni zostali zaangażowani najlepsi specjaliści z gdańskiej komendy wojewódzkiej, którzy ściśle współpracowali z prokuratorami z Prokuratury Okręgowej w Słupsku. Śledczy pracowali wielotorowo – przesłuchiwali świadków i działali operacyjne. Zabezpieczone ślady poddali badaniom. W wyniku szeroko zakrojonych czynności śledczych zebrano materiał dowodowy, który pozwolił na wytypowanie kolejnych osób mających związek z zabójstwem.

W piątek rano kilkunastu policjantów z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku wspieranych przez gdańskich antyterrorystów weszli jednocześnie do pięciu mieszkań. Policjanci zatrzymali dwóch mężczyzn w wieku 24 i 34 lat podejrzanych o to przestępstwo. W trakcie przeszukań funkcjonariusze zabezpieczyli m. in. dopalacze, kolejne ślady związane ze zbrodnią, pieniądze, telefony komórkowe i nośniki danych.

Zatrzymani zostali doprowadzeni do prokuratury Okręgowej w Słupsku, tam prokurator przedstawił im zarzuty zabójstwa, ustalono, że mężczyźni działali wspólnie i w porozumieniu na podstawie wcześniej ustalonego podziału ról. W niedziele sąd zastosował wobec nich środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania. Za tego typu przestępstwo grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Zabójstwo niemieckiego polityka. Policja zatrzymała podejrzanego

Niemieccy policjanci zatrzymali podejrzanego w sprawie zabójstwa szefa administracji okręgu Kassel, chadeckiego polityka Waltera Luebcke. Od niedzieli zatrzymany przebywa w areszcie śledczym. Media informują, że był on powiązany ze skrajną prawicą. Zatrzymania dokonano w sobotę rano w Kassel na podstawie analizy DNA – poinformowano, nie podając bliższych informacji. Prokuratura odmówiła skomentowania doniesień prasowych na temat powiązań zatrzymanego. Według gazety „Bild” zatrzymany ma 45 lat, a jego DNA było w policyjnej bazie danych, ponieważ w przeszłości dopuścił się już ciężkiego przestępstwa.

Zastrzelony z krótkiej broni

Zwłoki Luebckego, 65-letniego polityka CDU, zostały znalezione na początku czerwca na tarasie jego domu, 20 kilometrów od Kassel. Jak poinformował prowadzący sprawę prokurator Horst Streiff, obdukcja wykazała, że Luebcke został zastrzelony z broni krótkiej z bliskiej odległości.

Luebcke od 10 lat stał na czele kancelarii rejencji Kassel – pośredniego szczebla administracyjnego między krajem związkowym a powiatem. Wcześniej był deputowanym w landtagu Hesji. Posłowie wszystkich partii wspominają go raczej jako człowieka dążącego do kompromisów, zaangażowanego w konkretne polityki sektorowe. Był ekspertem w dziedzinie transportu i zabiegał o rozbudowę sieci autostrad i przynoszącego stałe straty lotniska Kassel-Calden. Jako szef administracji okręgu Kassel Luebcke kilkakrotnie popadał w zatargi z ekologami. W 2012 roku udzielił zezwolenia górniczemu koncernowi K+S na wypuszczanie zasolonej wody do rzeki Werra. Trzy lata później, kiedy do landowego rządu Hesji w charakterze koalicjantów weszli Zieloni, ograniczył możliwości odprowadzania ścieków.

W ubiegłym roku z kolei stał się celem ataków ze strony przeciwników budowy farm wiatrowych na zalesionych terenach północnej Hesji. Jego adwersarze zarzucali mu, że działa we własnym interesie, ponieważ zainwestował w energetykę wiatrową. Luebcke przyznał, że faktycznie miało to miejsce w latach 90. ubiegłego wieku, zaprzeczył jednak, jakoby miało to jakikolwiek związek z udzielaniem aktualnych pozwoleń. Podczas kryzysu migracyjnego w 2015 roku opowiadał się za przyjmowaniem uchodźców i budową schroniska dla nich na terenach, które podlegały jego administracji. Wywołało to żywiołowy sprzeciw mieszkańców miejscowości branych pod uwagę jako lokalizacja schroniska.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Policjanci z Polski i FBI namierzyły 18-latka z Łodzi. Podejrzewany o przestępstwa w darknecie

Polskiej policji we współpracy z prokuraturą i FBI udało się namierzyć i zatrzymać 18-latka z Łodzi, który miał administrować pedofilskim forum w tzw. darknecie. Ta sieć jest często wykorzystywana przez przestępców, którzy są przekonani, że dzięki jej hermetyczności służby ich nie wyśledzą. „To złudne odczucia” – przekonuje policja.

Jak informuje policja z Łodzi, polscy funkcjonariusze we współpracy z agentami FBI pracowali nad zakazanymi treściami publikowanymi w sieci darknet. Głównie zajmowali się publikowanymi treściami pedofilskimi. Śledczy w trakcie swojej pracy bliżej przyjrzeli się jednemu z forów, na którym dochodziło do wymiany danych. Udało im się ustalić, że jego twórca i administrator działa z Łodzi, następnie wytypowali jego dom w dzielnicy Polesie.

Łódź. 18-latek działał w darknecie

W mieszkaniu zatrzymali 18-letniego mężczyznę, zabezpieczyli komputery, telefony i sprzęt elektroniczny, na których przechowywane były hasła i materiały fotograficzne i filmowe z zakazanymi treściami, a także serwer, pendrive’y, konsole i płyty CD, z których korzystał 18-latek. Na zabezpieczonych nośnikach znaleziono m.in. treści zoofilskie z udziałem dzieci.

Jak informuje policja z Łodzi, polscy funkcjonariusze we współpracy z agentami FBI pracowali nad zakazanymi treściami publikowanymi w sieci darknet. Głównie zajmowali się publikowanymi treściami pedofilskimi. Śledczy w trakcie swojej pracy bliżej przyjrzeli się jednemu z forów, na którym dochodziło do wymiany danych. Udało im się ustalić, że jego twórca i administrator działa z Łodzi, następnie wytypowali jego dom w dzielnicy Polesie.

Łódź. 18-latek działał w darknecie

W mieszkaniu zatrzymali 18-letniego mężczyznę, zabezpieczyli komputery, telefony i sprzęt elektroniczny, na których przechowywane były hasła i materiały fotograficzne i filmowe z zakazanymi treściami, a także serwer, pendrive’y, konsole i płyty CD, z których korzystał 18-latek. Na zabezpieczonych nośnikach znaleziono m.in. treści zoofilskie z udziałem dzieci.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Niemcy: Rośnie liczba przestępstw motywowanych antysemityzmem

W Niemczech rośnie liczba przestępstw motywowanych antysemityzmem, zwiększa się też liczba czynów karalnych spowodowanych ksenofobią. Szef MSW Horst Seehofer przedstawił we wtorek statystyki dotyczące przestępstw o podłożu politycznym.

Liczba przestępstw motywowanych politycznie spadła w 2018 r. o 8,7 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Policja zarejestrowała 36062 takie przypadki. Jednak jeśli chodzi o przestępstwa o podłożu antysemickim i ksenofobicznym, to w tych kategoriach nastąpił wyraźny wzrost.

W 2018 r. policja zanotowała 1799 antysemickich incydentów – o 19,6 proc. więcej niż rok wcześniej. Według statystyk w 89,1 proc. przypadków sprawcami były osoby o poglądach skrajnie prawicowych. W RFN, jeśli nie udaje się ująć sprawców, antysemickie wystąpienia są automatycznie przypisywane przez policję skrajnej prawicy.

Inny obraz wyłania się z sondażu Agencji Praw Podstawowych UE (FAR) opublikowanego w grudniu 2018 r. 41 proc. Żydów ankietowanych w Niemczech wśród sprawców ataków wskazuje muzułmanów. Na drugim miejscu znajdują się prawicowi radykałowie (20 proc.), a na trzecim – lewacy (16 proc.).

Z kolei według niemieckiej policji akty antysemityzmu zgłoszone w 2017 r. w 94 proc. miały podłoże prawicowe, a tylko za 5 proc. odpowiadali muzułmanie. Liczba przestępstw o podłożu ksenofobicznym wzrosła w ubiegłym roku w RFN o 19,7 proc. z 7913 do 8113.
Źródło info i foto: TVP.info

Policjanci rozbili gang, który wyłudzał pieniądze od bogatych Polaków

Policja z Olsztyna rozbili grupę, której członkowie są podejrzani m.in. o pranie pieniędzy, posługiwanie się podrobionymi dokumentami i rozporządzanie mieniem wielkiej wartości innych osób. Według śledczych podejrzani wyłudzili 100 tys. zł z kont zamożnych osób oraz usiłowali wyłudzić kolejne 12 mln zł od kilku pokrzywdzonych. Łącznie w sprawie występuje 19 podejrzanych, w tym także pracownicy banków.

Zatrzymania są wynikiem śledztwa prowadzonego przez policję z Olsztyna od ponad dwóch lat. rupa działała od 2016 do 2017 roku. W tym czasie w sposób nielegalny przelano z kont pokrzywdzonych 100 tys. złotych oraz usiłowano wyłudzić 9,5 mln zł. Dzięki działaniom policjantów nie doszło do kolejnych przelewów, tym razem na kwotę 2,5 mln zł. Z ustaleń śledczych wynika, że grupa planowała następne przestępstwa.

Według śledczych członkowie grupy współpracując z pracownikami banków, przy użyciu podrobionych dokumentów tożsamości likwidowali lokaty lub przelewali pieniądze z kont bankowych pokrzywdzonych na inne założone specjalnie w tym celu konta. Policjanci ustalili, że w grupie występował określony podział ról. Znajdowały się w niej osoby odpowiedzialne za organizację fałszywych dowodów osobistych, wyszukiwanie kontaktów wśród pracowników banków czy znajdowanie tzw. „słupów”, na dane których zakładano konta bankowe, gdzie przelewano skradzione pieniądze.

Pod koniec minionego roku w Gdańsku i w Olsztynie policjanci CBŚP przeprowadzili realizację, podczas której zatrzymano 3 osoby podejrzane o udział w oszustwach. Wśród zatrzymanych byli także pracownicy banków.

W ostatnim czasie na terenie Warszawy zatrzymano kolejnego mężczyznę, któremu przedstawiono zarzut niekorzystnego rozporządzenia mieniem innej osoby w wysokości 100 tys. oraz usiłowanie wyłudzenia około 3 mln zł.

W sprawie występuje łącznie 19 podejrzanych w wieku od 28 do 59 lat, którym przedstawiono zarzuty popełnienia i usiłowania popełnienia przestępstw, w tym niekorzystnego rozporządzenia mieniem wielkiej wartości, prania pieniędzy, a także posługiwania się podrobionymi dokumentami. Są to mieszkańcy województw warmińsko-mazurskiego, pomorskiego i mazowieckiego. Większość zatrzymanych była wcześniej notowana przez Policję za przestępstwa przeciwko mieniu.

Na wniosek Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Sąd Rejonowy w Olsztynie wobec 14 podejrzanych zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania.

Śledztwo jest nadal w toku z uwagi na wielowątkowość i rozwojowy charakter.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Policjanci zatrzymali seryjnego włamywacza. W okradanym mieszkaniu zgubił swój telefon

Policjanci zatrzymali seryjnego włamywacza, który nocami okradał mieszkania. Mężczyznę udało się ująć m.in. dzięki temu, że w miejscu przestępstwa zostawił swój telefon. 37-latek usłyszał 93 zarzuty, decyzją sądu został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące.

Mężczyzna przyznał się do winy, grozi mu do 15 lat pozbawienia wolności. 37-latek okradał mieszkania i domy w Krakowie oraz na terenie gminy Zielonka nocą, gdy właściciele spali. Rabuś najczęściej wykorzystywał niezabezpieczone drzwi mieszkań, a w jednym przypadku wszedł do cudzego domu przez właz dla psów – poinformowała w poniedziałek Barbara Szczerba z zespołu prasowego małopolskiej policji

Pierwsze zawiadomienie w tej sprawie policjanci przyjęli w styczniu. Wówczas łupem złodzieja padły dokumenty, pozostawione przez najemcę w przedpokoju mieszkania. Jak się okazało, był to początek serii kradzieży i włamań – stwierdziła przedstawicielka biura prasowego małopolskiej policji.

W ciągu kolejnych miesięcy włamywacz splądrował kilkanaście kolejnych mieszkań. Zabierał z nich nie tylko portfele z pieniędzmi, dokumentami oraz kartami bankomatowymi, ale także biżuterię, perfumy, smartfony, tablety i laptopy. Interesował się też elektronarzędziami przechowywanymi przez właścicieli w piwnicach. Chętnie korzystał również ze skradzionych kart, posługując się nimi podczas transakcji płatniczych, których wykonał niemal 70.

Intensywna praca operacyjna oraz żmudna analiza akt postępowań doprowadziły policjantów do 37-letniego krakowianina, wielokrotnie karanego za przestępstwa przeciwko mieniu, który w więzieniu spędził łącznie 11 lat. Pomocny w typowaniu sprawcy okazał się smartfon, który mężczyzna nieopatrznie pozostawił w jednym z okradzionych mieszkań – powiedziała Szczerba.

W ostatnią środę kryminalni przygotowali zasadzkę na mężczyznę. 37-latek został zatrzymany na obrzeżach Krakowa, gdy wracał swoim samochodem do domu. Podczas przeszukania policjanci znaleźli przy nim kilka skradzionych telefonów komórkowych i prawie 38 g amfetaminy. Natomiast w wynajmowanym przez niego mieszkaniu funkcjonariusze zabezpieczyli pochodzące z rabunków elektronarzędzia oraz opróżnione portfele i torby.

Mężczyzna usłyszał łącznie 93 zarzuty – podejrzany jest o szereg kradzieży, włamań, posługiwanie się cudzymi kartami płatniczymi, posiadanie substancji psychotropowych, znieważenie oraz naruszenie nietykalności cielesnej policjantów, a także groźby kierowane pod adresem kobiety, która obudziła się, gdy usiłował splądrować jej dom. Za większość czynów odpowie w warunkach tzw. recydywy.

Sąd zastosował wobec 37-latka tymczasowy areszt na wniosek Prokuratury Rejonowej Kraków-Prądnik Biały.
.Źródło info i foto: Dziennik.pl

Większość Polaków jest za zaostrzeniem kar dla przestępców

Ponad 54 proc. Polaków uważa, że należy zaostrzyć przepisy prawa karnego, aby ograniczyć poziom przestępczości w naszym kraju – wynika z badań przeprowadzonych przez Kantar Public. Według respondentów kary powinny być zaostrzone szczególnie za najcięższe przestępstwa.

Zdaniem 77 proc. ankietowanych zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem lub w związku z np. porwaniem, gwałtem lub rozbojem powinno być karane wyłącznie dożywotnim więzieniem. Polska Agencja Prasowa dotarła do wyników badań opinii Polaków na temat zaostrzenia polityki karnej przeprowadzonych przez Kantar Public dla Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości.

Polacy chcą zaostrzenia polityki karnej

Z badań wynika, że większość Polaków wyraźnie dostrzega potrzebę zaostrzenia polityki karnej. Ponad połowa ankietowanych – 54 proc. – wyraziło przekonanie, że ograniczenie przestępczości jest możliwe, jeśli przepisy prawa karnego będą surowsze niż obecnie. Przeciwnego zdania jest 31 proc. badanych – ich zdaniem obecne kary są wystarczające, jeśli będą konsekwentnie stosowane. Z kolei 15 proc. respondentów nie sprecyzowało swojej opinii w kwestii zaostrzenia polityki karnej w Polsce.

W największym stopniu za potrzebą zaostrzenia przepisów karnych opowiadają się osoby między 30 a 69 rokiem życia oraz mieszkańcy miast powyżej 500 tys. mieszkańców, w których za zaostrzeniem prawa karnego opowiedziało się 64 proc. badanych.

Z sondażu wynika też, że niemal połowa – 47 proc. – Polaków opowiada się za zaostrzeniem przepisów tylko w przypadku najcięższych czynów. Z kolei 32 proc. badanych opowiedziało się za potrzebą zaostrzenia kar za wszystkie przestępstwa. Jedynie 4 proc. respondentów chce zaostrzenia kar wyłącznie za drobniejsze przestępstwa.

Zgodnie z wynikami badań, 77 proc. ankietowanych chce, aby za zabicie człowieka ze szczególnym okrucieństwem lub w związku z wzięciem zakładnika, zgwałceniem albo rozbojem lub w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie lub zabicie więcej niż jednej osoby jednym czynem groziła wyłącznie kara dożywotniego pozbawienia wolności – 34 proc. zdecydowanie zgodziło się z takim poglądem, zaś 43 proc. raczej się zgodziło. Natomiast tylko łącznie 9 proc. ankietowanych nie zgodziło się z tym rozwiązaniem.

Według obecnych przepisów za zabicie człowieka np. ze szczególnym okrucieństwem grozi kara pozbawienia wolności od 12 do 25 lat lub kara dożywotniego więzienia.

Za jakie przestępstwa powinny być surowsze kary?

Badani zostali również poproszeni o wskazanie konkretnych rodzajów przestępstw, za które powinno się karać surowiej niż obecnie. 81 proc. respondentów opowiedziało się za surowszym karaniem gwałcicieli, 79 proc. badanych chce zaostrzenia kar za zabójstwa umyślne, a 76 proc. ankietowanych jest za surowszymi karami za oszustwa na wielomilionowe straty.

Ponadto 75 proc. badanych chce zaostrzenia kar za przestępstwa związane z lichwą, a 66 proc. ankietowanych jest za surowszym karaniem sprawców rozbojów.

Ankietowani wyrazili też opinię ws. rozwiązania przewidującego sumowanie kar za przestępstwa, które obowiązuje m.in. w USA. Zdaniem 61 proc. badanych kary za popełnione przestępstwa powinny się sumować. Z kolei według 22 proc. ankietowanych funkcjonujące obecnie rozwiązanie górnej granicy kar, jak za pojedyncze przestępstwo, powinno zostać zachowane.

W badaniu zapytano również o wymiar kary w odniesieniu do przykładowej, hipotetycznej sytuacji, w której 21-letni poprzednio niekarany mężczyzna bierze udział w pobiciu i nożem powoduje ciężkie obrażenia u innej osoby. Ponad połowa ankietowanych (51 proc.) uznała, że w takim przypadku powinno mu zostać wymierzone bezwzględne pozbawienie wolności, zaś po 16 proc. opowiedziało się albo za ograniczeniem wolności w postaci pracy na cele społeczne, albo za karą więzienia w zawieszeniu. Tylko 3 proc. badanych chciało w takim przypadku kary grzywny, zaś 14 proc. ankietowanych nie sprecyzowało opinii w tej kwestii.

Spośród badanych, którzy optowali za bezwzględnym więzieniem dla 21-latka – najwięcej (16 proc.) uznało, iż powinna być to kara w przedziale 6-10 lat więzienia, 12 proc. opowiedziało się za karą 5 lat więzienia, a 10 proc. za karą dożywocia.

Surowość respondentów w odniesieniu do tego hipotetycznego sprawcy wzrastała, gdyby okazało się, iż byłby on już wcześniej karany za podobne przestępstwo. Wówczas 67 proc. pytanych uznało, iż właściwą karą dla sprawcy jest bezwzględne pozbawienie wolności, a spośród nich 17 proc. uważało, iż powinno to być dożywotnie więzienie, zaś 13 proc., że kara w przedziale 6-10 lat.

Badanie przeprowadzono w ramach badania Omnibus, w dniach od 8 do 13 lutego 2019 r. na grupie 1015 Polaków w wieku powyżej 14 roku życia techniką wywiadów bezpośrednich wspomaganych komputerowo.
Źródło info i foto: interia.pl

Sparaliżowany gangster Arkadiusz K. oskarżony o kolejne przestępstwa

Sparaliżowany warszawski gangster od kilkunastu lat „wymyka się” śledczym, którzy w tym czasie przedstawili mu kilkadziesiąt zarzutów. Chodzi o Arkadiusza K. ps. „Chory”, który zdaniem prokuratury, nawet unieruchomiony w łóżku, nadzorował handel narkotykami w gangu „Szkatuły”. Do sądu trafił kolejny akt oskarżenia przeciwko K., tym razem m.in. za udział w obrocie blisko 5 kg kokainy i 6 kg heroiny.

Arkadiusz K. to największa zmora warszawskich prokuratorów i policjantów. Na przełomie wieków miał należeć do najbardziej zaufanych kompanów Rafała S. ps. „Szkatuła”. W późniejszych latach mówiono, że jest „kapitanem u Szkatuły”. Zdaniem śledczych w tym okresie miał być bardzo aktywny i popełniać szereg przestępstw.

W listopadzie 2003 r. K. umówił się z członkami konkurencyjnego gangu na spotkanie, tzw. rozkminkę, w pobliżu Multikina na warszawskim Ursynowie. Na miejsce przyjechał z dziewczyną, licząc, że gdyby była to pułapka, potencjalni zamachowcy zrezygnowaliby z ataku. To jednak rzeczywiście była zasadzka, a zamaskowani napastnicy otworzyli ogień do K. Jedna z kul trafiła mężczyznę w kręgosłup.

Zamach mieli zorganizować członkowie gangu mokotowskiego. Początkowo wydawało się, że Arkadiusz K. będzie całkowicie sparaliżowany. Mężczyzna wykazał się jednak dużą wolą walki. Po wielomiesięcznych zabiegach mógł poruszać rękoma i jeździć na wózku.

Dwie godziny dziennie, dwa razy w tygodniu

Według śledczych inwalidztwo nie przerwało kariery K., który jakiś czas po postrzeleniu zyskał pseudonim „Chory”. Sparaliżowany gangster miał być jednym z największych handlarzy narkotyków w stolicy. Od 13 lat regularnie stawiane są mu kolejne zarzuty dotyczące jego działalności w stołecznym półświatku.

Procesy Chorego ciągną się latami, ponieważ biegli z Zakładu Medycyny Sądowej uznali, że jest on „trwale niepełnosprawny i może brać udział w czynnościach procesowych w pozycji leżącej, maksymalnie przez dwie godziny dziennie i nie częściej niż dwa razy w tygodniu”. To praktycznie wyklucza przeprowadzenie procesu przeciwko niemu.
Śledczy z Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji nie składają jednak broni i oskarżyli Chorego o popełnienie kolejnych przestępstw. W 2002 r., gdy był jeszcze w pełni sprawny, Arkadiusz K. miał m.in. razem ze swoimi szefami Rafałem S. ps. „Szkatuła” i Marcinem K. ps. „Belmondziak” brać udział w próbie porwania znanego stołecznego złodzieja samochodów Ireneusza T. Według skruszonych gangsterów to Szkatuła miał w 2002 r. wpaść na pomysł, aby „zrobić Irka”, czyli porwać go dla okupu.

Panowie znali się z czasów, gdy Rafał S. zajmował się kradzieżami samochodów. Stąd miał wiedzieć, że T. zgromadził znaczne oszczędności. Podczas zebrania bandy ustalono, że Ireneusz T. zostanie „zawinięty” spod ośrodka Gwardii, gdzie trenował, a wolność odzyska, gdy zapłaci 100 tys. dolarów.

Pierwsza próba porwania nie udała się, bo „cel” za bardzo się pilnował. Podczas drugiej napastnicy próbowali wciągnąć T. do samochodu, ale ten stawił opór. Wówczas jeden z porywaczy zadał mu dwa ciosy nożem w nogi. Do porwania nie doszło, bo w pewnym momencie zrejterować miał Belmondziak i reszta kompanii musiała odpuścić. Gdy po latach przesłuchano Ireneusza T., ten zaprzeczył, aby kiedykolwiek próbowano go porwać czy napaść.

Heroina od Bukaciaka

Kolejne zarzuty dotyczą okresu, gdy K. był już przykuty do łóżka. Według śledczych w latach 2011-12 wziął udział w obrocie około 5 kg kokainy i 6 kg heroiny. Narkotyki miał dostarczyć Rafał B. ps. „Bukaciak”. Jeden z „gadaczy” (tak często śledczy określają skruszonych przestępców) opowiadał, że kiedy był w domu u Chorego, ten w najlepsze dyrygował narkotykowymi transakcjami.

– Na tej heroinie od „Bukaciaka” zarobiliśmy tyle, że będzie na pomoce dla chłopaków – miał powiedzieć K. swoim gościom.

Arkadiusz K. nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Twierdzi, że jest niewinny.

W 2013 r. Arkadiusz K. został oskarżony o to, że w latach 2007-11 miał mieć związek z przemytem i sprzedażą: 806 kg marihuany, 190 kg amfetaminy, około 45 kg kokainy i 42 kg heroiny. Wartość takiej ilości środków odurzających na czarnym rynku przekracza nawet 50 mln zł. Łącznie gangster usłyszał 40 zarzutów, w tym także napadów i uprowadzeń z czasów, gdy był jeszcze pełnosprawny.

W maju 2012 r. K. trafił nawet do aresztu. Warszawscy śledczy próbowali to zrobić od 2006 r., ale opinie biegłych wskazywały, że podejrzany nie może przebywać za kratami. Prokuratorom pomogły filmy z imprez gangu Szkatuły, na których uwieczniono K. Brał on udział w przyjęciach, siedząc na wózku inwalidzkim. Wcześniej zapewniał, że niemal cały czas spędza leżąc w łóżku.

Skruszeni opowiadali, że Chory załatwiał sprawy przez dziesiątki telefonów komórkowych lub odwiedzających go kurierów. W latach 2008-11 miał zajmować się także zbieraniem haraczy od stołecznych prostytutek. Przez blisko dwa lata, od maja 2006 r. do połowy lutego 2008 r., ściągał zdaniem śledczych haracz od trzech praskich dilerów narkotyków, pobierając od każdego z nich 200 zł miesięcznie. „Pokemony”, jak gangsterzy nazywają dilerów, musieli regularnie uiszczać „koncesję”, gdyż w innym wypadku groziło im pobicie i zakaz prowadzenia interesów.
Źródło info i foto: TVP.info