Przeszukanie domu Romana Giertycha we Włoszech. Znaleziono „istotne dokumenty”

Prokuratura przekazała, że włoscy karabinierzy w asyście funkcjonariuszy CBA przeszukali nieruchomość należącą do Romana Giertycha, znajdującą się we Włoszech. Jak informuje PAP, przeszukanie miało związek z trwającym śledztwem w sprawie wyprowadzenia i przywłaszczenia łącznie ok. 92 mln zł z giełdowej spółki deweloperskiej Polnord. Informację potwierdziła w piątek rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Poznaniu prokurator Anna Marszałek.

Rzeczniczka podała, że w działaniach uczestniczyli funkcjonariusze wrocławskiej delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Dodała, że w trakcie czynności zabezpieczone zostały „istotne dla sprawy dokumenty”.

Prok. Marszałek podkreśliła, że szersze informacje odnośnie przeszukania powinny zostać podane w przyszłym tygodniu. W piątek Prokuratura Regionalna w Poznaniu poinformowała o złożeniu zażalenia na sobotnią decyzję sądu i podkreśliła, że niezastosowanie aresztów wobec podejrzanych umożliwi im „wpływanie na prawidłowy tok postępowania, w tym na przeprowadzenie dowodów – zwłaszcza osobowych”.

„Obawa o bezprawne wpływanie na bieg śledztwa jest tym bardzo zasadna, że podejrzani usłyszeli zarzuty działania wspólnie i w porozumieniu, w różnych układach personalnych” – wskazano.

Prokuratura zaznaczyła jednocześnie, że zgromadzony dotychczas przez śledczych materiał dowodowy „jednoznacznie wskazuje na popełnienie przez Ryszarda K. i jego wspólników przestępstwa wyprowadzenia pieniędzy ze spółki Polnord i działania na szkodę jej akcjonariuszy”. Wnioski o areszty dla podejrzanych Prokuratura Regionalna w Poznaniu skierowała w związku z prowadzonym od 2017 r. śledztwem, które wszczęto po zawiadomieniu o popełnieniu przestępstwa złożonym przez nowy zarząd pokrzywdzonej spółki giełdowej Polnordu.

Roman Giertych z zarzutami

Przypomnijmy, że na tymczasowe aresztowanie Ryszarda Krauze i czterech innych podejrzanych w sprawie wyprowadzenia pieniędzy ze spółki Polnord nie zgodził się Sąd Rejonowy w Poznaniu.

Z kolei wobec podejrzanego w sprawie Romana Giertycha prokuratura zastosowała środki zapobiegawcze w postaci poręczenia majątkowego w wysokości 5 mln zł, a także zawieszenia w czynnościach adwokata, zakazu opuszczania kraju oraz dozoru policji połączonego z zakazem kontaktowania się z pozostałymi podejrzanymi.
Źródło info i foto: wp.pl

Zatrzymanie Romana Giertycha. 48 godzin na postawienie zarzutów

Roman Giertych został zatrzymany w czwartek na polecenie Prokuratury Regionalnej w Poznaniu i jeżeli jego stan zdrowia na to pozwoli, zostanie przewieziony w piątek na przesłuchanie w charakterze podejrzanego. Od chwili zatrzymania prokuratura ma 48 godzin na postawienie mu zarzutów. Adwokat trafił w czwartek do szpitala po tym jak zemdlał podczas przeszukania swojej willi w Józefowie.

Giertych – adwokat, a w przeszłości polityk, poseł, wicepremier i minister edukacji w rządzie koalicji PiS-LPR-Samoobrona (2006-2007) – został zatrzymany w czwartek przez Centralne Biuro Antykorupcyjne pod sądem w Warszawie, a następnie przewieziony do swojego domu w Józefowie, gdzie CBA przeprowadziło przeszukanie. Przeszukiwana była też kancelaria prawna w Warszawie.

Podczas przeszukania domu mecenasa agenci CBA zabezpieczyli pewne przedmioty – przekazał w piątek obrońca Romana Giertycha mec. Jakub Wende. Dodał, że przedmioty te zostały zapieczętowane i zostaną przekazane do sądu.

Podczas przeszukania willi Giertycha z dziennikarzami na miejscu kontaktowała się jego córka, Maria Giertych, która poinformowała wieczorem, że jej ojciec zemdlał w łazience w obecności funkcjonariusza. Adwokat trafił do szpitala. W nocy z czwartku na piątek jego żona napisała, że jego stan jest „poważny, zagrażający zdrowiu i życiu”.

Rzecznik rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych przekazał rano Polsat News, że stan zdrowia adwokata jest dobry. – Czekamy na wyniki kolejnych badań, one będą kluczowe dla dalszych decyzji ws. przesłuchania – przekazał  Żarybn w rozmowie z reporterką Moniką Miller.

Podobnie rzecznik informował w czwartek.

Adwokat obecnie przebywa w Mazowiecki Szpitalu Bródnowskim.

Giertych znalazł się w czwartek grupie osób zatrzymanych przez CBA na polecenie Prokuratury Regionalnej w Poznaniu. Został ujęty przed gmachem Sądu Okręgowego w Warszawie przez nieumundurowanych funkcjonariuszy. Świadek tego zdarzenia przekazał, że zatrzymanie adwokata przebiegło bardzo szybko. Agenci założyli Giertychowi kajdanki dopiero w samochodzie.

– Do zatrzymania doszło przed warszawskim sądem. W tej chwili w domu jest kilkunastu, może nawet kilkudziesięciu, funkcjonariuszy CBA, przeszukanie jest bardzo szczegółowe. Trwa już jakiś czas i pewnie jakiś czas potrwa – powiedziała Polsat News Maria Giertych, córka adwokata. Uczestniczy on w przeszukaniu swojego domu. 

– Nie wiadomo, czego szukają funkcjonariusze, przeszukują wszystkie dokumenty, ubrania – mówiła córka adwokata.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Żona Romana Giertycha o stanie zdrowia męża

Roman Giertych w czasie zatrzymania przez służby stracił przytomność, został zabrany do szpitala w Otwocku, a następnie przewieziony do szpitala w Warszawie. Żona adwokata zdementowała słowa Stanisława Żaryna, który zasugerował, że stan zdrowia Giertycha „jest dobry”. Roman Giertych, który zasłabł podczas przeszukania jego domu w Józefowie przez funkcjonariuszy CBA. Przewiezionego go ze szpitala z Otwocka do jednego ze szpitali w Warszawie. Przeszukanie wstrzymano.

„Tata trafił do szpitala po tym jak zemdlał w obecności funkcjonariusza CBA w łazience. Wcześniej czuł się dobrze i mówił, że po jego odpowiedzi „nie” na pytanie funkcjonariuszy o to czy ma myśli samobójcze wybuchli oni śmiechem. Nie chcę myśleć co się stało. Dziękuje za wsparcie” – pisała na Twitterze córka prawnika, Maria Giertych. Ona jako pierwsza poinformowała o zatrzymaniu ojca i przeszukaniu.

Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn, w czwartek wieczorem poinformował, że stan zdrowia zatrzymanego jest dobry. „W tej chwili wykonywane są rutynowe badania lekarskie”- napisał Stanisław Żaryn na Twitterze.

Te słowa zdementowała jednak Barbara Giertych, żona adwokata. „Wbrew temu co twierdzi @StZaryn ja po rozmowie z lekarzami dowiedziałam się, że stan zdrowia @GiertychRoman jest poważny, zagrażający zdrowiu i życiu” – napisała na Twitterze w piątek wczesnym rankiem.

W czwartek wieczorem oświadczenie w sprawie zatrzymania Giertycha wydał Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar.

„Okoliczności i styl zatrzymania mecenasa Romana Giertycha przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego muszą budzić najwyższy niepokój i wymagają wyjaśnień. Przede wszystkim chodzi o zdrowie zatrzymanego, który w trakcie czynności funkcjonariuszy zasłabł i został odwieziony do szpitala przez karetkę pogotowia” – napisał RPO.

Pyta m.in. o to, jakie okoliczności uzasadniają takie działania w ramach postępowania wobec adwokata, który jest osobą publiczną, jest dostępny i nie odmawia współpracy z organami państwa. „Tym bardziej, że – według doniesień mediów – prokuratura wskazuje na sprawę sprzed kilku lat?” – dodał Bodnar.

Podkreślił, że jako RPO nie odnosi się do „merytorycznych dotyczących zatrzymania”, ale przypomina, że od momentu zatrzymania „to państwo przejmuje pełną odpowiedzialność za zdrowie i stan zatrzymanego”. Zapewnił, że będzie monitorował sprawę.

Zatrzymanie ws. wyrządzenia szkody spółce

Roman Giertych został zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Śledczy są zdania, że uczestniczył w grupie, która wyrządziła szkodę spółce giełdowej na kwotę 90 milionów złotych. Materiał zgromadzony przez CBA ma wskazywać, że Roman Giertych i biznesmen Ryszard K. oraz inne zatrzymane dziś osoby brały udział w zorganizowanym procederze polegającym na wyprowadzaniu pieniędzy ze spółki, przywłaszczeniu i praniu pieniędzy.

Sprawa jest rozwojowa i planowane są kolejne zatrzymania – informuje CBA.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Roman Giertych zatrzymany przez CBA

Roman Giertych został zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne – poinformowała jego córka na Twitterze. W domu Giertycha trwa przeszukanie. Zatrzymanie ma miejsce dzień przed posiedzeniem procesowym w sprawie Leszka Czarneckiego.

– CBA zatrzymało Romana Giertycha, mojego tatę. Trwa przeszukanie naszego domu – napisała na Twitterze Maria Giertych. Żona Giertycha, Barbara, mówiła na antenie TVN24: Zatrzymanie odbyło się kilkadziesiąt minut temu, dlaczego – nie wiemy.

– Roman Giertych nie wie, o co chodzi. Nie bez znaczenia jest fakt, że jest profesjonalnym adwokatem. To sytuacja kuriozalna, niespotykana w żadnym państwie prawa, żeby adwokat został zatrzymany przez CBA pod nie wiadomo jakimi zarzutami – kontynuowała żona Giertycha

– Mamy do czynienia z policją polityczną – dodała.

Córka Romana Giertcha, Maria Giertych zapewniła, że będzie podawać dalsze informacje.

Sprawa Leszka Czarneckiego

Zarzuty, które sformułowano wobec Czarneckiego dotyczą prowadzenia sprzedaży obligacji GetBack S.A. w sieci dystrybucji Idea Bank S.A. „Z ustaleń śledztwa wynika, że Pan Leszek Cz. jako Przewodniczący Rady Nadzorczej Idea Bank S.A. oraz osoba faktycznie nim zarządzająca, poprzez wyrażanie zgody umożliwił zorganizowanie i prowadzenie sprzedaży obligacji GetBack SA w sieci Idea Bank S.A., za pośrednictwem którego obligacje GetBack S.A. nabyło blisko 2000 osób za kwotę 731 mln zł. Klienci Idea Bank byli systemowo wprowadzani w błąd, co do bezpieczeństwa zainwestowanych środków, właściwości nabywanego instrumentu finansowego i jego ekskluzywności” – przekazała Prokuratura Regionalna.Z ustaleń śledczych wynika, że dystrybucja obligacji za pośrednictwem Idea Banku była prowadzona bez zezwolenia Komisji Nadzoru Finansowego.

Zespół prokuratorów z Prokuratury Regionalnej w Warszawie przesłuchał kilkaset osób, zabezpieczył „obszerną dokumentację oraz dane elektroniczne”.

Śledztwo dotyczące tzw. afery GetBack zostało wszczęte 24 kwietnia 2018 r. po zawiadomieniach przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego. Postępowanie dotyczy wyrządzenia szkody majątkowej o wielkich rozmiarach, prowadzenia ksiąg rachunkowych wbrew przepisom i podawanie nieprawdziwych informacji. Straty szacuje się nawet na 2,6 mld zł.
Źródło info i foto: onet.pl

Irlandia Północna: Aresztowano 27-latka podejrzanego o zabójstwo dziennikarki

W miejscowości Londonderry w Irlandii Północnej został aresztowany 27-latek. Zatrzymanie mężczyzny ma związek z zabójstwem dziennikarki Lyry McKee – poinformowała północnoirlandzka policja. Mężczyzna został przewieziony do Belfastu, gdzie jest przesłuchiwany. Przeprowadzono również przeszukanie domu w Londonderry.

29-letnia McKee zginęła 18 kwietnia 2019 roku w trakcie zamieszek, które wybuchły w Londonderry, w zamieszkanej przez republikanów, czyli zwolenników zjednoczenia Irlandii, dzielnicy Creggan, gdy pojawiła się w niej policja, aby przeszukać jeden z domów. W momencie, gdy padł strzał, pochodząca z Belfastu McKee stała w pobliżu jednego z policyjnych samochodów.

Kilka dni później odpowiedzialność za jej śmierć wzięła na siebie Nowa Irlandzka Armia Republikańska, jedno z ugrupowań sprzeciwiających się procesowi pokojowemu w Irlandii Północnej. Nowa IRA przeprosiła za śmierć McKee, wyjaśniając, że została ona postrzelona przypadkowo, gdyż celem bojowników byli policjanci.

Zabójstwo McKee spotkało się z powszechnym potępieniem zarówno ze strony polityków republikańskich, jak i unionistycznych, a w jej pogrzebie uczestniczyli ówczesna premier Wielkiej Brytanii Theresa May i ówczesny premier Irlandii Leo Varadkar.

W lutym w związku z tą sprawą aresztowano czterech mężczyzn, zaś jeden z nich, 52-letni Paul McIntyre z Londonderry, został oskarżony o morderstwo. Nie przyznaje się on do winy.

W czerwcu policja znalazła broń, z której śmiertelnie postrzelona została McKee. Jak oświadczyła później policja, okazało się to kamieniem milowym dla prowadzonego śledztwa.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Byli prezesi Spółdzielni Mieszkaniowej „Ujeścisko”, Maciej S. i Grzegorz H. zatrzymani

Dwaj byli prezesi Spółdzielni Mieszkaniowej „Ujeścisko” w Gdańsku – – Maciej S. i Grzegorz H. – zostali zatrzymani na zlecenie Prokuratury Okręgowej – poinformowało Radio Gdańsk. Chodzi o śledztwo w sprawie nieprawidłowości w byłym już zarządzie spółdzielni – sprawą zajmowali się dziennikarze „Interwencji” i „Państwa w Państwie”. Prezesi mają usłyszeć zarzuty w sobotę.

Prok. Mariusz Duszyński przekazał Radiu Gdańsk, że byli prezesi zostali zatrzymani w piątek po południu. Policja przeszukuje mieszkania zatrzymanych. Na razie nie ujawniono jakie zarzuty usłyszą mężczyźni.

Kilkadziesiąt rodzin zapłaciło za mieszkania i domy na terenie spółdzielni mieszkaniowej Ujeścisko w Gdańsku i zostało z niczym. Budowa nieruchomości ciągnie się już kilka lat i nie wiadomo, kiedy się zakończy.

W czerwcu poszkodowane rodziny, które dotąd nie odebrały mieszkań, zorganizowały pikietę przed budynkiem Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Poszkodowani opowiadali, że wpłacili za nieruchomości oszczędności życia – po 200-300 tys. złotych. Zaciągnęli kredyty, które muszą spłacać, a mieszkań wciąż nie ma.

– Spotkaliśmy się, żeby wyrazić swoje oburzenie i niezadowolenie wobec działań prawdopodobnie przestępczych poprzedniego zarządu, który doprowadził do wielomilionowych długów spółdzielni – mówił pan Łukasz.

„Kilkaset oszukanych rodzin”

Sprawą spółdzielni zajmowały się redakcje „Interwencji” i „Państwa w Państwie”, bo konflikt trwa od kilkunastu lat. – Tutaj mamy oszukanych kilkaset rodzin, które twierdzą, że wpłaciły oszczędności życia, zapłaciły za mieszkania i nie mogą tych mieszkań od kilku lat uzyskać, odzyskać – powiedziała Agnieszka Zalewska, reporterka „Państwa w Państwie”.

– Czekamy od listopada 2017 roku, to już trzecia Wigilia, a mój mąż nie wiadomo, czy dożyje. On już mówił, że prezesa będzie straszył, jak umrze. W ogródku miał siedzieć, a tak na czwartym piętrze jest uwięziony – opowiadała „Interwencji” w styczniu jedna z osób czekających na mieszkanie.

– W moim przypadku to jest około 200 tysięcy złotych. Tak naprawdę nie wiem, co się stało z tymi pieniędzmi. Czekam, to już jest na zasadzie ufności mojej – mówiła kolejna osoba.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Nowe informacje dotyczące śledztwa ws. Mariana Banasia. Prokuratura zwróciła dokumenty prezesowi NIK

Sąd odrzucił zażalenie Mariana Banasia na przeszukanie jego mieszkań i gabinetu. Natomiast prokuratura i CBA nagle uznały, że nie potrzebują już jego notatek służbowych – pisze środowy „Dziennik Gazeta Prawna”.

„Epidemia koronawirusa część spraw zepchnęła na dalszy plan. Tak stało się m.in. ze śledztwem prowadzonym przez białostocką prokuraturę regionalną w sprawie oświadczeń majątkowych prezesa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia. To, że sprawa zniknęła z radaru, nie znaczy, że nic się w niej nie działo” – czytamy w „DGP”.

Z ustaleń gazety wynika, że tydzień temu Sąd Rejonowy w Białymstoku odrzucił zażalenie Mariana Banasia na przeszukanie i wydanie dokumentów oraz sprzętu elektronicznego. „Sąd nie powiadomił ani pełnomocników, ani samych zainteresowanych o posiedzeniu, choć wcześniej zwrócił się o ich adresy do doręczeń. W mojej ocenie sąd naruszył prawo do obrony mojego klienta” – mówi DGP adwokat Marek Małecki i dodaje, że decyzja sądu w tych konkretnych przypadkach jest już niezaskarżalna.

„Dziennik Gazeta Prawna” wyjaśnia, że istotą postanowienia jest to, że można było dokonać przeszukania i wydać postanowienie o nim, bo immunitet prezesa NIK chroni go przed zatrzymaniem, a nie „rozciąga się” na pomieszczenia zajmowane przez niego.

Dziennik przypomina, że do przeszukań kilkunastu lokali należących do Banasia lub jego rodziny, a także w siedzibie NIK doszło w lutym tego roku na wniosek Prokuratury Regionalnej w Białymstoku. „W gabinecie prezesa zabezpieczono jego laptop, telefon, twardy dysk z kopią binarną komputera stacjonarnego oraz kalendarze z notatkami i planowanymi kontrolami. Co ciekawe, prokuratura uznała, że już ich nie potrzebuje i zostały zwrócone urzędnikowi Izby w delegaturze warszawskiej CBA. Biuro było gotowe zwrócić dwa kalendarze już 4 maja, ostatecznie doszło do tego tydzień później” – pisze „DGP”.

„Pozaprocesowy zwrot dokumentów zatrzymanych w gabinecie prezesa NIK przez CBA, bez wydania zarządzenia czy postanowienia prokuratury krajowej, jest kolejnym argumentem za tym, że i CBA, i prokuratura doszły do wniosku, że przekroczyły swoje uprawnienia i dyskretnie wycofały się z błędnych decyzji. Sąd nie dał nam jednak nawet szansy przedstawienia tych zdarzeń czy ich procesowego skomentowania” – mówi gazecie mec. Małecki.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Akcja CBŚP na Dolnym Śląsku. Przejęto ogromne ilości narkotyków

Niemal 28 kilogramów marihuany, a także amfetaminę, metamfetaminę, kokainę i tabletki MDMA znaleźli funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji podczas akcji na Dolnym Śląsku. Przeszukali dwie posesje i zatrzymali pięć osób.

– Członkowie grupy sprzedawali środki odurzające i psychotropowe, w tym między innymi amfetaminę, metamfetaminę czy marihuanę głównie na terenie województwa dolnośląskiego – informuje Iwona Jurkiewicz, rzecznik Centralnego Biura Śledczego Policji.

Dwie posesje, pięciu zatrzymanych

Dlatego policjanci z wrocławskiego CBŚP przeprowadzili akcję, po której zatrzymali pięć osób. – Na jednej z prywatnych posesji w powiecie jeleniogórskim funkcjonariusze zatrzymali dwie osoby. W pomieszczeniu gospodarczym i domu znaleźli prawie 0,4 kilograma amfetaminy, niemal dwa kilogramy marihuany, metamfetaminę, kokainę i tabletki MDMA – relacjonuje Jurkiewicz. I dodaje, że w tym samym miejscu zabezpieczono też papierosy, tytoń i alkohol bez akcyzy.

Na kolejnej z przeszukiwanych posesji zatrzymano trzy osoby. – Tam policjanci znaleźli w bagażniku opla walizkę i kilka toreb foliowych, w których znajdowały się pakiety foliowe z marihuaną. Prawie 26 kilogramów suszu wypełniało niemal w całości bagażnik auta kombi – przekazuje Jurkiewicz. Jak informuje CBŚP w domu jednego z zatrzymanych znaleziono też marihuanę gotową do sprzedaży i popakowaną w działki dilerskie.

Trzy osoby trafiły do aresztu

Zatrzymani zostali doprowadzeni do prokuratury. Tam trzy osoby usłyszały zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz udziału w obrocie znacznymi ilościami środków odurzających i psychotropowych. – Dodatkowo jedna osoba usłyszała zarzut posiadania środków odurzających, a kolejna pomocnictwa do handlu znacznymi ilościami środków odurzających i psychotropowych – wymienia rzeczniczka CBŚP. Sąd zdecydował o aresztowaniu trzech osób.

Jak podkreśla CBŚP, śledztwo jest rozwojowe, a to oznacza, że policjanci nie wykluczają kolejnych zatrzymań. Wyjaśniają też, skąd zatrzymane osoby miały narkotyki.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Onet nieoficjalnie: Syn Mariana Banasia zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne

Onet nieoficjalnie ustalił, że Jakub Banaś został zatrzymany. Trwa przeszukanie samochodu oraz pokoju hotelowego, w którym przebywa. Dzisiaj CBA przeprowadziło także rewizje w mieszkaniach Mariana Banasia w Warszawie i w Krakowie oraz w krakowskim mieszkaniu córki szefa Najwyższej Izby Kontroli.

CBA dokonało dzisiaj przeszukań w mieszkaniach należących do Mariana Banasia oraz jego córki – dowiedział się Onet. Rzecznik prokuratury potwierdził, że funkcjonariusze CBA prowadzą przeszukania, ale nie powiedział wprost, że chodzi o mieszkania należące do Mariana Banasia

Pełnomocnik Mariana Banasia uważa, że mieszkania te są chronione immunitetem i czynności CBA są nielegalne. Dziś przed godziną 12 ustaliliśmy, że zatrzymany został Jakub Banaś, syn szefa Najwyższej Izby Kontroli.

Kontrowersje wokół Mariana Banasia

Marian Banaś został wybrany na prezesa NIK na 6-letnią kadencję 30 sierpnia ubiegłego roku Wcześniej, od czerwca 2019 r. był ministrem finansów, a jeszcze wcześniej wiceministrem w tym resorcie i szefem Krajowej Administracji Skarbowej. We wrześniu stacja TVN podała, że prezes NIK zaniżał w oświadczeniach majątkowych dochody z wynajmu kamienicy w Krakowie, mowa była także o powiązaniach ze stręczycielami wynajmującymi w kamienicy pokoje na godziny.

Na początku grudnia Prokuratura Regionalna w Białymstoku wszczęła śledztwo dotyczące m.in. podejrzeń nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych i deklaracjach podatkowych Banasia. Podstawą wszczęcia śledztwa są trzy zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, które wpłynęły do białostockiej prokuratury: od grupy posłów opozycji, m.in. posła Jana Grabca (KO), Generalnego Inspektora Informacji Finansowej i z CBA, które przeprowadziło kontrolę oświadczeń majątkowych Banasia.

Banaś oświadczył, że był gotów zrezygnować z funkcji prezesa NIK, ale stał się przedmiotem brutalnej gry politycznej i od złożenia rezygnacji odstąpił. Zapowiedział, że będzie kontynuował misję prezesa NIK w poczuciu odpowiedzialności. Zadeklarował też, że jest gotów odpowiedzieć na każde pytanie śledczych, a jeśli zajdzie potrzeba zrzec się immunitetu przysługującego prezesowi NIK. Na jego rezygnację od kilku tygodni naciskają czołowi politycy PiS.
Źródło info i foto: onet.pl

Garwolin: Wpadli z narkotykami podczas kontroli drogowej

Garwolińscy policjanci ujawnili konopie indyjskie w trakcie kontroli drogowej. 29-letni kierujący fordem, właściciel środków odurzających i jego wspólnik trafili do policyjnego aresztu. Grozi im kara do 12 lat pozbawienia wolności.

Policjanci z Trojanowa zatrzymali do kontroli forda, którym kierował 29-letni mieszkaniec gm. Górzno. Zachowanie kierującego oraz zapach z wnętrza pojazdu wzbudził u funkcjonariuszy podejrzenie, że młody mężczyzna może posiadać marihuanę. Przeszukanie pojazdu przyniosło efekt, okazało się, że w pojeździe znajduje się blisko 50 krzewów konopi indyjskich. Ponadto kierowca posiadał woreczek foliowy z amfetaminą. Podczas dalszych czynności w domu mężczyzny policjanci znaleźli blisko 2 kilogramy marihuany, urządzenia do produkcji oraz plantację kolejnych 25 krzewów.

Właściciel nielegalnych środków odurzających został zatrzymany i trafił do policyjnego aresztu. W tej sprawie został zatrzymany również 32-latni wspólnik mężczyzny, który podczas zatrzymania posiadał przy sobie marihuanę. Mężczyznom zostały postawione już zarzuty. Wobec 29-latka zastosowano poręczenie majątkowe i dozór policyjny, a wobec 32-letniego mieszkania gm. Garwolin tymczasowy areszt na okres 3 miesięcy.

Łącznie zabezpieczono blisko 12 kilogramów marihuany. Sprawa znajdzie swój finał na sądowej wokandzie, mężczyznom grozi do 12 lat pozbawienia wolności.

Sprawa ma charakter rozwojowy, policjanci nie wykluczają kolejnych zatrzymań.
Źródło info i foto: Policja.pl