Nowe zatrzymania ws. ustawianej sprzedaży nieruchomości w Krakowie

Trzy osoby zostały zatrzymane przez CBA w aferze dotyczącej ustawiania przetargów na wynajem, lub zakup atrakcyjnych nieruchomości w Krakowie – informuje reporter RMF FM Krzysztof Zasada. Zatrzymani to lekarka, pracownik lokali gastronomicznych i przedsiębiorca – współwłaściciel jednego z najbardziej popularnych miejsc rozrywki w Krakowie.

Osoby te miały dawać pieniądze, lub obiecywać ich wręczanie w zamian za ustawianie postępowań na kupno i wynajem lokali użytkowych i mieszkalnych. Wręczane kwoty wahały się od 20 do 25 tysięcy złotych. Jedno z postępowań dotyczyło lokalu znajdującego się w Sukiennicach.

W sumie w aferze podejrzanych jest 15 osób. Wątpliwości dotyczą umów na 42 nieruchomości.
Źródło info i foto: interia.pl

Warszawa: CBA przeszukuje siedzibę warszawskich wodociągów

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało we wtorek trzy osoby podejrzewane o korupcję przy przetargach dla warszawskich wodociągów – dowiedziała się PAP. Zatrzymani to dyrektor z miejskiej spółki i dwóch biznesmenów ze Śląska.

Zatrzymany dyrektor kieruje pionem wsparcia w warszawskim Miejskim Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji – wynika z informacji PAP. Według agentów CBA miał on przyjąć ok. 50 tys. zł łapówek w związku z korzystnymi dla śląskiej spółki wynikami przetargów na zamówienia publiczne w MPWiK.

Naczelnik wydziału komunikacji społecznej Biura Temistokles Brodowski potwierdził w rozmowie z PAP we wtorek, że funkcjonariusze z warszawskiej delegatury CBA dokonali zatrzymań. Trwają przeszukania, m.in. w siedzibie MPWiK i mieszkaniach zatrzymanych osób oraz spółki, na której rzecz korzystnie rozstrzygano przetargi w warszawskich wodociągach – powiedział PAP Brodowski.

Zaznaczył, że sprawa jest wielowątkowa i będzie się rozwijać. Zatrzymani trafią do Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Tam mają usłyszeć zarzuty – powiedział w rozmowie z PAP naczelnik.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

CBA zatrzymało 11 osób odpowiedzialnych za nieprawidłowości przy przetargach dla Poczty Polskiej

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało 11 osób w związku z nieprawidłowościami przy przetargach dla Poczty Polskiej – dowiedziała się PAP. Wśród zatrzymanych jest pięciu pracowników Poczty, a korupcja ma dotyczyć zamówień na ponad 30 mln zł. Naczelnik wydziału komunikacji społecznej Biura Temistokles Brodowski potwierdził we wtorek, że funkcjonariusze warszawskiej delegatury CBA dokonali zatrzymań.

„Prowadzimy przeszukania w kilkunastu miejscach – m.in. w mieszkaniach zatrzymanych, biurach Poczty Polskiej i spółki realizującej zamówienia, jak również w miejscach powiązanych z zatrzymanymi osobami” – powiedział PAP Brodowski.

Zaznaczył, że oprócz pięciu pracowników poczty zatrzymano dwie osoby związane z działaniem warszawskiej spółki informatycznej oraz inne osoby powiązane biznesowo i rodzinnie z zatrzymanymi przedstawicielami poczty.

Postępowanie, przy którym zdaniem śledczych miało dojść do korupcji, dotyczy zamówień publicznych dla Poczty Polskiej na ponad 30 mln zł – wynika z informacji PAP. Według agentów CBA korzyści majątkowe przyjmowane przez przedstawicieli poczty wyniosły, co najmniej 300 tys. zł.

Brodowski zaznaczył, że śledztwo CBA prowadzone jest wspólnie z Prokuraturą Okręgową w Warszawie i tam trafią osoby zatrzymane.

„Sprawa ma wiele wątków i rozwija się. Planowane są kolejne zatrzymania” – podkreślił naczelnik.
Źródło info i foto: interia.pl

Agenci CBA kontrolują jeden z oddziałów Przewozów Regionalnych

Centralne Biuro Antykorupcyjne kontroluje jeden z oddziałów Przewozów Regionalnych – dowiedziała się w piątek PAP. Sprawdzane są m.in. przetargi i zamówienia z lat 2015-17 na dostawy części zamiennych i naprawy taboru kolejowego – wynika z nieoficjalnych informacji PAP. Piotr Kaczorek z wydziału komunikacji społecznej Biura potwierdził PAP, że kontrola trwa. Powiedział PAP, że funkcjonariusze departamentu kontroli Centralnego Biura Antykorupcyjnego podjęli działania w Przewozach Regionalnych pod koniec czerwca.

„Kontrolowane są procedur podejmowania decyzji przy rozporządzaniu mieniem spółki przy umowach na wybrane usługi i dostawy zlecane przez Przewozy Regionalne” – powiedział PAP Kaczorek. Zaznaczył, że agenci CBA mają trzy miesiące na zakończenie kontroli – do 26 grudnia, jednak zgodnie z ustawą, szef Biura w uzasadnionych przypadkach może przedłużyć ją – maksymalnie do sześciu miesięcy.

Rzecznik prasowy Przewozów Regionalnych Dominik Lebda powiedział PAP w piątek, że firma nie komentuje sprawy.

Według informacji PAP funkcjonariusze CBA sprawdzają Pomorski Oddział PR z siedzibą w Gdyni, a analizowana jest dokumentacja dotycząca zasad zakupów w spółce oraz zamówień udzielanych w latach 2015-17 na dostawy części zamiennych oraz na usługi naprawy taboru kolejowego.
Źródło info i foto: interia.pl

CBA zatrzymało urzędniczki z krakowskiego magistratu

Trzy urzędniczki krakowskiego magistratu i pośredniczka zostały zatrzymane przez CBA – informuje RMF FM. Śledztwo dotyczy łapówek za ujawnianie informacji w sprawie przetargów na atrakcyjne lokale mieszkaniowe i użytkowe w centrum Krakowa. Jedna z zatrzymanych kobiet to dyrektorka wydziału mieszkalnictwa krakowskiego Urzędu Miasta. Agenci przeszukują jej biura. Według śledczych za łapówki przekazywała jednemu z przedsiębiorców informacje dotyczące ofert w przetargach na lokale, chociażby o cenach proponowanych przez oferentów. Chodzi m.in. o lokale na Szewskiej i Karmelickiej. Miała za to wziąć 40 tys. zł oraz perfumy.

Podobne zarzuty mają usłyszeć także dwie wysokie rangą urzędniczki z referatu lokali użytkowych oraz wydziału skarbu. Ostatnia z zatrzymanych to pośredniczka, która łapówki wręczała.
Źródło info i foto: interia.pl

Burmistrz Pułtuska wziął 90 tys. zł łapówki? Prokuratura domaga się aresztu

Prokuratura chce aresztowania burmistrza mazowieckiego Pułtuska – dowiedział się reporter RMF FM. Krzysztof N. został zatrzymany przez CBA wraz z siedmioma osobami podejrzanymi o ustawianie przetargów na kwotę ponad 4 milionów złotych. Śledczy uzupełnili burmistrzowi zarzuty o przyjęcie łapówki.

Według prokuratury, Krzysztof N. miał wziąć od jednego z przedsiębiorców 90 tysięcy zł w związku z przetargiem na budowę miejskiego żłobka. Oprócz tego, burmistrz Pułtuska jest podejrzany o przekroczenie uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, a także zmowę przetargową.

Śledczy chcą także aresztu dla dwóch lokalnych biznesmenów. Pozostałych 5 osób – m.in. wiceburmistrz Pułtuska – zatrzymanych przez CBA, prokuratura po postawieniu zarzutów zwolniła. Zastosowano wobec nich kaucje w wysokości do 70 tys. zł, dozory policyjne i zakaz opuszczania kraju.

CBA zajmuje się także oświadczeniami majątkowymi burmistrz i wiceburmistrz Pułtuska za lata 2014-2018.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Agenci CBA zatrzymali burmistrza Koła

Burmistrz Koła Stanisław M. został zatrzymany przez CBA. Chodzi o śledztwo ws. ustawionych przetargów na śmieciarki. Ich łączna wartość to ponad 2,5 mln zł. Zatrzymano też pięciu innych podejrzanych. Śledztwo dotyczy zmowy przetargowej w trzech spółkach miejskich na korzyść jednej z wrocławskich firm. Chodzi o dostawy samochodów do wywozu odpadów komunalnych.

Nieuczciwa konkurencja

– Ustalenia CBA i Prokuratury Regionalnej w Łodzi wskazują, że burmistrz Koła przekroczył swoje uprawnienia i działał na szkodę interesu publicznego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej – informuje Piotr Kaczorek z CBA. Tłumaczył, że nielegalne działania miały na celu pozbycie się konkurencji w publicznych zamówieniach.

Zmowa międzymiastowa

Burmistrz Koła to jeden z sześciu podejrzanych. Zatrzymano także prezesa i handlowca wrocławskiej firmy, która dostarcza specjalistyczne pojazdy, prezesa Miejskiego Zakładu Usług Komunalnych w Kole, byłego prezesa tej spółki oraz pracownika Miejskiego Zakładu Oczyszczania w Pruszkowie.

Służby reagują

Prawie wszyscy zatrzymani w sprawie usłyszeli już zarzuty dotyczące zmowy przetargowej. Burmistrz Koła ma usłyszeć je w środę. W tym momencie agenci CBA przeszukują biura w Urzędzie Miasta w Kole. Poszukują dokumentów i korespondencji mailowych.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Prokuratura w Polskim Związku Lekkiej Atletyki

Prokuratura Regionalna w Warszawie prowadzi śledztwo w sprawie korupcji w Polskim Związku Lekkiej Atletyki. Chodzi o wart kilkaset milionów złotych program budowy stadionów lekkoatletycznych w Polsce. Portal tvp.info dotarł do nieznanego nagrania rozmowy wiceprezesa PZLA z jednym z przedsiębiorców. Lekkoatletyczny działacz mówi na nim, że Związek może pomagać w wygrywaniu przetargów.

– Postępowanie prowadzone jest w sprawie wejścia w porozumienie, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, w okresie lat 2011-2015 w Warszawie działaczy Polskiego Związku Lekkoatletyki, z przedstawicielami producentów nawierzchni lekkoatletycznych – mówi prokurator Agnieszka Zabłocka – Konopka, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Warszawie.

Dwa sposoby

Chodzi o wymyślony za czasów rządów PO – PSL, wart kilkaset milionów złotych, program budowy stadionów lekkoatletycznych. Pieniądze na ten cel przyznawało Ministerstwo Sportu i Turystyki. O granty mogły ubiegać się samorządy czy szkoły wyższe. Ministerialne dotacje można było dostać w dwojaki sposób. Albo budując stadion treningowy – wtedy maksymalna subwencja wynosi 1,2 mln zł, albo stadion certyfikowany, na którym można rozgrywać różnego rodzaju zawody sportowe pod auspicjami PZLA, np. Mistrzostwa Polski czy Ogólnopolską Olimpiadę Młodzieży.

Ta druga dotacja była o wiele większa. Samorządy czy szkoły mogły bowiem dostać ponad 30 proc. wartości całej inwestycji. Ale z godnie z wytycznymi wymyślonymi za czasów rządów PO – PSL przez Ministerstwo Sportu i Turystyki, projekt takiego obiektu musiał być konsultowany z Polskim Związkiem Lekkiej Atletyki. Bez tych uzgodnień nie można było dostać dotacji na budowę stadionu certyfikowanego.

I właśnie budowa tych boisk interesuje prokuraturę. Śledczy podejrzewają, że większość przetargów w latach 2009-2015 na budowę stadionów lekkoatletycznych mogła być ustawiana pod konkretnych producentów bieżni z Włoch i Szwajcarii. Prokuratorzy wyjaśniają teraz czy wpływ na to miał PZLA, z którym samorządy uzgadniały projekt stadionu. Samorządowcy, z którymi rozmawiał portal tvp.info mówią, że wpisywali do specyfikacji przetargowej to, co chciał Związek.

Postępowanie prowadzone jest w sprawie wejścia w porozumienie, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej Zbigniew Polakowski, wiceprezes PZLA twierdzi, że Związek nie robił niczego złego. Nie wspierał żadnej konkretnej nawierzchni czy producenta. – Mamy prawo zawężać parametry – przekonuje.

Nagrany wiceprezes PZLA

Portal tvp.info dotarł do nagrania rozmowy wiceprezesa PZLA z przedsiębiorcą, który wygrał przetarg na budowę stadionu lekkoatletycznego w Rybniku w 2013 roku. Rozmowa nie jest znana prokuraturze.

Rybnik otrzymał 1 mln zł dotacji z Ministerstwa Sportu na budowę obiektu, który nie miał być certyfikowany. Dzięki temu urzędnicy nie musieli uzgadniać projektu z PZLA. Rozmowa, do której dotarł portal tvp.info została zarejestrowana kilkanaście dni po rozstrzygnięciu przetargu w Rybniku. W jednej z restauracji w Żywcu spotkali się Zbigniew Polakowski, wiceprezes PZLA i przedstawiciel zwycięskiej firmy ze Śląska. W spotkaniu wziął też udział Konrad S. z firmy instalującej nawierzchnie włoskiego producenta. Biznesmen jest znany organom ścigania.

W 2010 roku Konrad S. został oskarżony przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie o oferowanie korzyści majątkowej urzędnikom za wygranie przetargów, m.in. na modernizację stadionów lekkoatletycznych, należących do Centralnego Ośrodka Sportu, w Wałczu i Spale. W sumie śledczy postawili mu sześć zarzutów.

Poważne zarzuty

W jednym z nich czytamy: „Konrad S. obiecał udzielić Krzysztofowi S. – pełniącemu funkcję publiczną dyrektora naczelnego Centralnego Ośrodka Sportu w Warszawie oraz Tadeuszowi M. pełniącemu funkcję publiczną zastępcy dyrektora naczelnego Centralnego Ośrodka Sportu w Warszawie korzyść majątkową (…) w zamian za przekroczenie uprawnień w celu wyboru firmy na wykonanie projektu i modernizacji stadionu lekkoatletycznego w Wałczu”. W kolejnym zarzucie postawionym Konradowi S. prokurator pisze: „Obiecał udzielić Krzysztofowi S. – pełniącemu funkcję publiczną dyrektora naczelnego Centralnego Ośrodka Sportu w Warszawie korzyść majątkową w zamian za przekroczenie uprawnień w celu wyboru firmy na wykonanie projektu i modernizacji stadionu lekkoatletycznego w Spale”.

Zdaniem prokuratury Konrad S. nie tylko obiecywał, ale też wręczał urzędnikom łapówki. „W zamian za podjęcie się pośrednictwa w załatwieniu sprawy w Ośrodku Sportu i Rekreacji Targówek (…) udzielił Arkadiuszowi Ż. korzyść majątkową w postaci pieniędzy w kwocie co najmniej 60 tysięcy” – napisała w akcie oskarżenia Prokuratura Okręgowa w Warszawie.

W 2009 roku o interesach Konrada S. pisał Cezary Gmyz w „Rzeczpospolitej”, w artykule „Kłopoty króla orlików”: „Sprawa korupcji przy budowie obiektów sportowych wyszła przy okazji afery byłego ministra sportu Tomasza Lipca”. Sprawa Konrada. S. jest obecnie w sądzie karnym. Wróćmy jednak do spotkania w Żywcu. Biorą w nim udział Polakowski, Konrad S. i przedsiębiorca ze Śląska.

Przedsiębiorca – No właśnie?

Polakowski: – Trzeba sprawę załatwić… Krótko, zwięźle powiem panu. Polski Związek Lekkiej Atletyki i Europejska Federacja Lekkiej Atletyki nie jest zainteresowana tym, żeby tutaj jakaś wykładzina chińska była kładziona. W ogóle do Polski no…

Wiceprezes PZLA wyjaśnia też, dlaczego na spotkanie zabrał Konrada S. Tłumaczy, że jest on przedstawicielem włoskiego producenta bieżni. – Ja bym chciał, żebyście się co do ceny dogadali. (…) A poza tym my też siedzimy w przetargach i my też możemy wam wspomóc – mówi Polakowski. Mimo nagabywań wiceprezesa PZLA, przedsiębiorca ze Śląska nie chce zgodzić się na włoską nawierzchnię. Tłumaczy, że ma już umowę w tej sprawie z inną firmą. Wtedy Polakowski zaczyna grozić: – My, Polski Związek Lekkiej Atletyki, będziemy robić problemy.

Ja bym chciał, żebyście się co do ceny dogadali. (…) A poza tym my też siedzimy w przetargach i my też możemy wam wspomóc

óźniej rozmowa przybiera inny ton. Wiceprezes PZLA próbuje przekonać przedsiębiorcę do instalacji nawierzchni M. w inny sposób.

Polakowski: – W tym roku będzie bardzo dużo obiektów w Polsce budowanych.

Przedsiębiorca: – No właśnie mówił pan, panie prezesie, przez telefon.

Polakowski: – I tak zrobimy, żebyście wy na przykład taki przetarg mogli wygrać!!

Konrad S.: – Nie byłoby problemu, żebyśmy te obiekty tutaj na pana terenie robili razem.

Przedsiębiorca: – Jestem za małą firmą, by konkurować z wami w Polsce. Polakowski: – Ale chodzi o ten teren. Będzie robiony na przykład stadion w Gliwicach.

Ale i ta propozycja nie przekonuje właściciela firmy ze Śląska. Po godzinie panowie opuszczają lokal w Żywcu. Niemal przed samym wyjściem wiceprezes PZLA pyta jeszcze przedsiębiorcę: – To jak, dogadacie się jakoś? . Ale i tym razem dostał odmowę.
Nie wiem, nie pamiętam

O rozmowę z Żywca zapytaliśmy Polakowskiego. – Nie wiem, nie mogę teraz panu powiedzieć, o co chodziło. To było tak dawno – odparł.

Podczas spotkania mówił pan, że pomożecie przedsiębiorcy wygrać przetarg.

– Nie rozumiem. Trudno mi się w tej chwili do tego odnosić, bo było to bardzo dawno temu. Rozmowę pamiętam, ale jej szczegółów nie – odpowiada Polakowski.

Konrad S: – Nie mam zamiaru rozmawiać z panem na ten temat.

Prok. Agnieszka Zabłocka – Konopka, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Warszawie: – Dotychczas nikomu nie przedstawiono zarzutów. Ze względu na obowiązującą tajemnicę śledztwa, bliższe dane dotyczące podejmowanych czynności procesowych nie mogą być obecnie przedmiotem informacji medialnych.
Żródło info i foto: TVP.info

Zatrzymanie rolników

„Działań prokuratury jako instytucji apolitycznej nie należy łączyć z kampanią wyborczą” – powiedziała podczas konferencji prasowej Małgorzata Wojciechowicz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Szczecinie. W ten sposób skomentowała zarzut, że aresztowanie rolników z Pyrzyc ma charakter polityczny.

– Prokuratura nie kieruje się kalendarzem wyborczym. Prokurator ma określoną taktykę postępowania, według niej postępuje i planuje czynności procesowe – mówiła rzeczniczka.

Zdaniem śledczych, rolnicy działali w grupie przestępczej mającej utrudniać przetargi na sprzedaż i dzierżawę ziemi. Jak podkreśliła Małgorzata Wojciechowicz, śledztwo w tej sprawie prowadzone było od stycznia tego roku.

– Podstawą wszczęcia postępowania oprócz zawiadomienia złożonego przez dyrektora Agencji Nieruchomości Rolnych, były również ustalenia poczynione również w wyniku działań operacyjnych policji, konkretnie chodzi tu o podsłuchy. Były również zawiadomienia osób pokrzywdzonych przez działania tej grupy – dodała.

Pięciu rolników zostało zatrzymanych w areszcie na dwa miesiące ze względu na możliwość mataczenia. Wobec trzech mężczyzn Sąd Rejonowy w Szczecinie zastosował areszt warunkowy. Cztery inne osoby zostały objęte dozorem policji i poręczeniem majątkowym. Spośród aresztowanych mężczyzn żaden nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Dwie osoby, spośród objętych dozorem policji, przyznały się do winy.

Wśród oskarżonych czterem osobom przedstawiono zarzut organizacji grupą przestępczą za co grozi kara 10 lat pozbawienia wolności. Pozostałym członkom grupy grozi do 5 lat więzienia. Dziś w Szczecinie odbywa się protest rolników pod siedzibą Agencja Nieruchomości Rolnych, będący wyrazem solidarności z aresztowanymi.
Żródło info i foto: Dziennik.pl

Zatrzymani w ZUS-ie nie trafią do aresztu

Tylko poręczenia majątkowe wobec wszystkich 14 zatrzymanych wczoraj osób w aferze dotyczącej ustawiania przetargów w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych zastosowała warszawska prokuratura – dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada. Prokuratura zdecydowała, że takie środki zapobiegawcze wystarczą. Decyzja zapadła po przesłuchaniach wszystkich z 14 zatrzymanych osób. Według śledczych, złożone przez nich wyjaśnienia są wystarczające i nie ma obawy, że na wolności będą wpływać na toczące się śledztwo.

Prokuratura nie chce jednak ujawniać wysokości poszczególnych kaucji. Teraz szczegóły poznają podejrzani. Jak usłyszał reporter RMF FM, wysokość poręczeń jest dostosowana do ich możliwości finansowych. Wczoraj Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało 14 osób w związku z tą sprawą. Prokuratura postawiła zatrzymanym zarzut zmowy przetargowej w związku ze śledztwem dotyczącym przetargu na drukarki dla ZUS.

Wśród zatrzymanych są trzy osoby pracujące w departamencie zarządzania systemami informatycznymi ZUS i b. członek zarządu Zakładu oraz pracownicy czterech firm komputerowych. Zmowa przetargowa zagrożona jest karą do 3 lat więzienia.
Rozpisany w kwietniu przetarg na drukarki i urządzenia wielofunkcyjne jeszcze formalnie się nie zakończył i dlatego nie można podać kwoty szkody, która mogli spowodować podejrzani. Zakład w przetargu ogłoszonym w kwietniu zamówił 3 tys. 320 sztuk urządzeń – 1 tys. 179 drukarek trzech typów i 2 tys. 141 urządzeń wielofunkcyjnych czterech typów wraz serwisem na 45 miesięcy. Przetarg obejmował też oprogramowanie.

Do Krajowej Izby Odwoławczej wyniki przetargu zaskarżyło kilka firm z branży, które twierdziły, że warunki określone w specyfikacji przygotowanej w ZUS spełniają tylko produkty jednego producenta. ZUS zaprzeczał i uważał, że mogą to być urządzenia kilku firm, ale KIO uwzględniła odwołania i nakazała powtórzenie oceny ofert. ZUS poinformował dziś, że zawarcia umowy zakazał warszawski sąd okręgowy, który bada sprawę na wniosek jednego z uczestników przetargu. Rozprawa w tej sprawie odbędzie się 10 grudnia.
Żródło info i foto: RMF24.pl