Secret Service zadba o bezpieczeństwo podczas inauguracji Joe Bidena. Przygotowania zajmą tydzień

Po zamieszkach, które wybuchły na Kapitolu w ubiegłym tygodniu, Secret Service rozpocznie swoje działania na tydzień wcześniej niż planowano. Zaprzysiężenie Joe Bidena odbędzie się 20 stycznia. W poniedziałek sekretarz bezpieczeństwa wewnętrznego, Chad Wolf przekazał informacje o przygotowaniach do inauguracji, a potem tego samego dnia podał się do dymisji. Secret Service rozpocznie swoje działania zabezpieczające już 13 stycznia ze względu na ostatnie zamieszki na Kapitolu. W wyniku zamieszek życie straciło pięć osób, a wiele uczestników demonstracji zostało rannych.

Nowym sekretarzem bezpieczeństwa wewnętrznego został Pete Gaynor – donosi CNN. Chad Wolf uzasadniał swoje odejście tym, że zamieszki na Kapitolu „w coraz większym stopniu służą do odwracania uwagi i zasobów od ważnej pracy Departamentu w tym krytycznym okresie przejścia władzy”.

Chad Wolf tłumaczył, że Secret Service musi rozpocząć działanie tydzień wcześniej „w świetle wydarzeń minionego tygodnia i ewoluującego krajobrazu bezpieczeństwa przed inauguracją”. Jak donosi ABC News, „zidentyfikowana grupa zbrojna” planuje 16 stycznia przeprowadzić szturm na Waszyngton. FBI otrzymało również informacje o grupie wzywającej do „szturmu stanowych, lokalnych i federalnych sądów oraz budynków administracyjnych w przypadku usunięcia prezydenta Donalda Trumpa ze stanowiska przed dniem inauguracji”.

Na 20 stycznia do Waszyngtonu zostało oddelegowanych około 15 tys. funkcjonariuszy Gwardii Narodowej. Ponadto teren Kapitolu patroluje Secret Service. Prezydent-elekt oświadczył, że „nie boi się składania przysięgi na zewnątrz”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Adam Hofman szykuje pozew przeciwko Romanowi Giertychowi

Pozew wobec Romana Giertycha jest w trakcie przygotowywania – poinformował partner spółki R4S Adam Hofman oświadczając, że wypowiedzi Giertycha dotyczące jego i jego agencji są niezgodne z prawdą.

Roman Giertych w ostatnich dniach – kiedyś adwokat, ale pewnie dziś bardziej polityk, bo w takiej roli występuje bardzo często (…) w stosunku do mnie, do mojej agencji – jego ostatnie wypowiedzi, wypowiedzi niezgodne z prawdą, nie mogą nie doczekać się pozwu zarówno z Kodeksu karnego, jak i Kodeksu cywilnego, z artykułów o zniesławienie – powiedział Hofman w TVN24.

Jak dodał, „oszuści nigdy nie wygrywają, a w tej sprawie Giertych mówi nieprawdę, informuje opinię publiczną o rzeczach, które są nieprawdziwe i za to będzie pozwany”. To co wypowiada na mój temat, na temat współpracy, od kilku dni, jest nieprawdą, nie ma w ogóle pokrycia w faktach. (…) Słowa Giertycha nie są faktami, więc zostaną rozpatrzone przez sądy i pewnie prokuraturę – powiedział Hofman.

Dopytany, czy będzie składał pozew wobec Giertycha Hofman powtórzył, że tak. To już jest w trakcie przygotowywania – dodał.

„Gazeta Wyborcza” podała w ostatni weekend, że b. rzecznik PiS Adam Hofman miał przyjechać do Monako i składać w imieniu rządzącego obozu korupcyjne propozycje właścicielowi Getin Banku Leszkowi Czarneckiemu. Adwokat Czarneckiego Roman Giertych napisał na Facebooku m.in., że w czerwcu tego roku Hofman wraz z innymi osobami zaproponował Leszkowi Czarneckiemu „udział w operacji przejęcia kontroli nad TVN24 przez spółki Skarbu Państwa”. Opublikował również fragment nagrania, na którym Hofman i Czarnecki rozmawiają o zatrudnieniu b. szefa Pekao SA Michała Krupińskiego.

Z nagrania, które zostało opublikowane, wynika, że zdaniem pana Hofmana, pan Krupiński miał bardzo dobre relacje ze Zbigniewem Ziobro i miał załatwiać jakieś sprawy, lobbować na rzecz pana doktora Leszka Czarneckiego. Ta oferta nie została zrealizowana i parę dni po tym, jak nie została zrealizowana, pan Zbigniew Ziobro ogłosił, że chce aresztować mojego klienta – relacjonował adwokat. Jego zdaniem „jeżeli ktoś oferuje komuś zatrudnienie jakiejś osoby na stanowisku po to, żeby lobbowała u prokuratora generalnego w sprawach tego kogoś, a wiadomo, że ma problemy z prawem karnym, to jest to klasyczne powoływanie się na wpływy”.

W odpowiedzi na wpis adwokata, Hofman wraz z drugim partnerem z R4S Robertem Pietryszynem, jeszcze w niedzielę wieczorem opublikowali oświadczenie, w którym poinformowali, że od maja 2019 r. firma R4S współpracuje z „Leszkiem Czarneckim, jego dwoma bankami, fundacją i członkami rodziny”. Były poseł PiS i jego współpracownik zaznaczyli, że propozycje współpracy złożył sam Czarnecki. „Zawarliśmy z jego firmami umowy na usługi komunikacyjno-doradcze” – wskazali.

Jak podkreślali, „24 lipca 2020 r. Czarnecki w trakcie jednego ze spotkań poprosił o znalezienie eksperta – doradcy z zakresu bankowości, jak to określił – +z drugiej strony+”. Ekspert ten miałby pomóc mu prowadzić komunikację z rynkiem i otoczeniem biznesowym. Pragniemy wyraźnie pokreślić, że to sam klient wyraził potrzebę poszukiwania i zatrudnienia takiego specjalisty – zaznaczali w oświadczeniu.

To nie dlatego, że Czarnecki nie chciał spotkać się, zatrudnić, czy rozmawiać o zatrudnieniu Krupińskiego, tylko to prezes Krupiński na umówione spotkanie nie przyleciał, z różnych powodów, ale nie przyleciał i dalej się sprawa nie potoczyła – powiedział we wtorek Hofman. Pytany, czy „Zbyszek” z nagranej rozmowy, to Zbigniew Ziobro, odpowiedział, że w kontekście tej rozmowy tak.

Krupiński nie przyleciał, nie dochodzi do tego spotkania i nie ma drugiego, trzeciego dna – powtórzył Hofman.

Jednocześnie poinformował, że spółka, którą reprezentuje wypowiedziała wszystkie umowy firmom Czarneckiego. Reputacja, zaufanie, lojalność w biznesie są ważne. Nagrywanie swoich partnerów biznesowych, w tym przypadku nas, uniemożliwia nam dalsze funkcjonowanie z firmami Czarneckiego – przekazał.

Pytany o kwestię propozycji „przejęcia” TVN24 Hofman odpowiedział: Nie, było zupełnie odwrotnie. To sam nasz klient (…) mówił o takiej możliwości w najbliższym czasie przy okazji dużej transakcji, o potencjalnej swojej roli, że być może byłby tym zainteresowany i pyta nas o zdanie – powiedział Hofman.

Jak podawał wcześniej TVN24, Discovery, właściciel tej stacji, poinformowało, że nie wiedziało o żadnych planach dotyczących TVN24 opisanych przez Romana Giertycha, ani nie uczestniczyło w rozmowach dotyczących sprzedaży kanału.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Tragedia na Hillsborough: Skazano pierwszą osobę

Były sekretarz Graham Mackrell został uznany winnym niedopełnienia obowiązków na stadionie Sheffield Wednesday i skazany na 6,5 tysiąca funtów grzywny. Jego działania miały doprowadzić do tragedii na Hillsborough w 1989 roku, w której zginęło 96 osób.

Po trzech dekadach rodziny ofiar doczekały się pierwszego wyroku w tej sprawie. Zamiast o sprawiedliwości, mówią jednak o kompromitacji sędziów orzekających, a zwłaszcza przewodniczącego składu Sir Petera Openshawa. – To obraza dla nas i ludzi, którzy zginęli – skomentowała wyrok przewodnicząca Grupy Wsparcia dla Rodzin Zmarłych na Hillsborough Margaret Aspinall. –  Życie straciło 96 osób. Mackrell ma zapłacić 6500 funtów. To daje niespełna 68 funtów na jednego zmarłego. Szokujące – dodaje.

69-letni Graham Mackrell wyroku wysłuchał w skupieniu, ale i w ogromnych nerwach. Trząsł się, nie mógł ustać, pojawiły się łzy.

W uzasadnieniu Openshaw wskazał winę byłego sekretarza Sheffield, ale nie oskarżył go o bezpośrednie przyczynienie się do śmierci tak wielu osób. To on miał zadecydować m.in. o otwarciu jedynie dwóch bram. Okolicznością łagodzącą była nieposzlakowana opinia Mackrella.

Tragedia na Hillsborough

Dramat na Hillsborough wydarzył się 15 kwietnia 1989 roku przed meczem półfinałowym Pucharu Anglii pomiędzy Liverpoolem a Nottingham Forest. W trakcie przygotowań popełniono szereg błędów: nie zadbano o certyfikat bezpieczeństwa na stadionie Sheffield Wednesday, który był przedawniony o 10 lat; kibiców wpuszczano tylko dwiema bramami; fanów „The Reds” umieszczono na mniejszej trybunie; nie zadbano o odpowiednią drożność dróg dojazdowych itd.

Ochrona nie była w stanie zapanować nad napierającym tłumem – wtedy nie było numerowanych miejsc siedzących, tylko stojące, dlatego każdy chciał być jak najbliżej murawy. Tłum napierał – jedni dusili się pod jego naporem, inni zginęli po przewróceniu się ogrodzenia. Śmierć poniosło 96 osób, a ponad 750 zostało rannych.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Irlandia Północna: 46-letni Sławomir S. groził szwagierce śmiercią. Usłyszał zarzuty

46-letni Sławomir S. został oskarżony o grożenie śmiercią swojej szwagierce. Mężczyzna wdał się w romans z bliźniaczką swojej żony jeszcze zanim ją poślubił.

Tajemny, siedmioletni związek Sławomira S. z domniemaną ofiarą wyszedł na jaw, gdy podczas rodzinnych przygotowań do Bożego Narodzenia odkryto nagranie wideo, na którym para uprawiała seks. Ujawniony sekret tak bardzo rozzłościł mężczyznę, że 14 grudnia groził szwagierce, że ją zabije. Swoje groźby powtórzył trzy dni później, jednak tym razem były one skierowane do całej rodziny. – Nie mogę tego dłużej wytrzymać, zakończę to, zabiję was wszystkich – miał krzyczeć 46-latek, który w Irlandii Północnej pracuje jako inżynier.

Mężczyzna został zatrzymany, jednak zwolniono go za kaucją pod warunkiem, że znajdzie inne miejsce zamieszkania, które zostanie zatwierdzone przez policję. W czasie postępowania prokurator ustalił, że romans Sławomira S. ze szwagierką rozpoczął się, zanim poślubił on żonę, jednak trwał jeszcze kilka lat po zawarciu małżeństwa.

Policja obawia się, że mężczyzna może spełnić swoje groźby. – Życie tego człowieka w zasadzie jest zrujnowane. Obawiamy się, że nie ma on nic do stracenia, w związku z czym jego groźby mogą stać się realne – powiedział rzecznik Police Service of Northern Ireland.

Proces jest w toku. Do czasu wyjaśniania sprawy Sławomir S. ma zakaz kontaktowania się ze szwagierką.
Źródło info i foto: onet.pl

Incydent niedaleko londyńskiego parlamentu. Aresztowano 27-letniego mężczyznę

Brytyjska policja aresztowała w rządowej dzielnicy Londynu 27-letniego mężczyznę pod zarzutem posiadania broni i „zlecania, przygotowania lub podjudzania do aktów terroryzmu”. Nikt nie został ranny w wyniku incydentu. Zgodnie z oświadczeniem Scotland Yardu mężczyzna został zatrzymany na podstawie ustawy o przeciwdziałaniu terroryzmowi w pobliżu wejścia do stacji Westminster przed brytyjskim parlamentem ok. godz. 14.20 czasu lokalnego (ok. godz. 15.20 czasu polskiego). Jak potwierdzono, miał przy sobie noże.

Świadek incydentu powiedział telewizji Sky News, że policjanci „pojawili się w ciągu kilku sekund” i skutecznie doprowadzili do aresztowania. Zdjęcia z miejsca zdarzenia pokazują co najmniej dwa duże kuchenne noże leżące na chodniku w pobliżu plecaka zatrzymanego mężczyzny. Według BBC do zatrzymania doszło na podstawie informacji wywiadowczych na temat mężczyzny, który był wcześniej znany policji. Obecnie jest on przetrzymywany w jednym z komisariatów w południowym Londynie.

Śledczy londyńskiej policji zakończyli już pracę na miejscu zdarzenia, m.in. zabezpieczając plecak i noże. Policjanci odblokowali też pas ulicy przecinającej rządową dzielnicę Whitehall w pobliżu parlamentu, budynków ministerstw rządowych oraz siedziby premier Theresy May na Downing Street w kierunku placu Trafalgar.

Scotland Yard podkreślił, że po aresztowaniu „nie ma bezpośredniego zagrożenia” dla bezpieczeństwa publicznego.
Centralny Londyn pozostaje w stanie podwyższonego alarmu od ataku terrorystycznego z 22 marca, do którego doszło na moście Westminsterskim i dziedzińcu parlamentu. Zginęło pięć osób i zamachowiec.
Źródło info i foto: interia.pl

Policyjna akcja przeciwko islamistom w Niemczech

Niemiecka policja przeprowadziła we wtorek akcję przeciwko islamistom w Hildesheim pod Hanowerem w Dolnej Saksonii. Funkcjonariusze przeszukali meczet oraz mieszkania członków „Niemieckojęzycznego Koła Islamskiego” (DIK) uważanego za miejsce spotkań salafitów. W operacji, która rozpoczęła się o godz. 6 rano, uczestniczyło 370 policjantów. Na razie nie ma informacji o zatrzymaniach. MSW Dolnej Saksonii zdelegalizowało wcześniej DIK.

Zdaniem służb, stowarzyszenie prowadziło działalność służącą radykalizacji muzułmanów i przygotowania ich do udziału w walkach po stronie tzw. Państwa Islamskiego (IS) w Syrii i Iraku. Kontakty z meczetem w Hildesheim utrzymywał pochodzący z Tunezji zamachowiec Anis Amri – sprawca ubiegłorocznego ataku na jarmark bożonarodzeniowy w Berlinie, w którym zginęło 12 osób. Dowodem są policyjne zdjęcia, na których widać, jak wychodzi z meczetu.

Bastion salafitów

Hildesheim i Getynga, a także ich okolice, uważane są za bastion salafitów – zwolenników radykalnej odmiany islamu propagującej powrót do źródeł tej religii. W tym regionie działał propagujący nienawiść kaznodzieja Abu Walaa, aresztowany w listopadzie 2016 roku.

„Delegalizując stowarzyszenie rozbiliśmy ośrodek radykalnego środowiska salafitów” – powiedział szef MSW Dolnej Saksonii Boris Pistorius. Działania władz skierowane są przeciwko „zaślepionym fanatykom”, którzy wykorzystują religię do swoich celów, a nie przeciwko pokojowo nastawionym muzułmanom – zaznaczył polityk SPD.

Pistorius krytykowany jest za błędy w postępowaniu z islamistami. Zdaniem opozycji, władze Dolnej Saksonii nie wykazały należytej determinacji, by deportować Amriego do Tunezji.

Ostrzeżenie służb

Niemieckie służby specjalne szacują liczbę salafitów w Niemczech na blisko 10 tys. Kilka lat temu było ich zaledwie 3,8 tys. Służby ostrzegają, że środowisko radykalnych islamistów staje się coraz mniej centralistyczne, a bardziej lokalne, co utrudnia ich kontrolę.
Źródło info i foto: interia.pl

Niemcy: Dwie osoby zatrzymane w związku z groźbą zamachu w Essen

Dwaj mężczyźni z Oberhausen zostali zatrzymani w związku z groźbą zamachu terrorystycznego na centrum handlowe w Essen, w zachodnich Niemczech. Według telewizji WDR przygotowania do zamachu miały podłoże islamistyczne. Po zatrzymaniu mężczyźni zostali przesłuchani, a w ich mieszkaniach przeprowadzono rewizję. Na razie nie wiadomo, czy mieli związek z planami zamachu. Policja zamknęła w sobotę rano największe centrum handlowe w Essen po otrzymaniu ostrzeżenia o groźbie zamachu. Zablokowane zostały wszystkie wejścia do obiektu, włącznie z parkingiem. Funkcjonariusze przeszukali ponad 200 sklepów, jednak nie znaleźli nic podejrzanego.

„Służby przechwyciły instrukcję budowy bomb”

– Otrzymaliśmy od służb informacje o konkretnych planach zamachu na centrum handlowe, dlatego postanowiliśmy je zamknąć. Bezpieczeństwo obywateli ma pierwszeństwo – powiedział szef policji w Essen Frank Richter.

Dziennikarz śledczy WDR Boris Baumholt powiedział, że służby natrafiły w internecie na wezwanie do zamachu na centrum w Essen.

– Była w nim mowa o samobójczym zamachu z udziałem kilku sprawców i kilku ładunków. Służby przechwyciły też instrukcję budowy bomb. Zleceniodawcą ataku jest prawdopodobnie osoba przebywająca za granicą, mająca kontakty z Państwem Islamskim – powiedział dziennikarz.

Mężczyzna, o którym mowa, prawdopodobnie wyjechał półtora roku temu z Essen do Syrii.

Wielkie centrum handlowe

Centrum handlowe przy Limbecker Platz w Essen, o powierzchni użytkowej 70 tys. metrów kwadratowych, należy do największych obiektów tego rodzaju w Niemczech. W soboty odwiedza je 60 tys. klientów.

Podwyższona gotowość bojowa obowiązuje policję w całym Zagłębiu Ruhry.

W kwietniu 2016 roku dwóch muzułmańskich nastolatków dokonało zamachu bombowego na świątynię sikhów w Essen. Wskutek wybuchu trzy osoby zostały ranne. Proces sprawców rozpoczął się w grudniu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Bojownicy IS dostali nowe polecenie. Mają zostać w Europie i przygotować się do ataków

Holenderski koordynator ds. działań antyterrorystycznych Dick Schoof w wywiadzie dla agencji Associated Press ostrzegł, że Państwo Islamskie ma w Europie 60-80 zakonspirowanych agentów gotowych do przeprowadzenia ataków terrorystycznych. Podkreślił, że dżihadyści otrzymali od przywódców ISIS wiadomość, aby „nie przyjeżdżali do Syrii i Iraku i przygotowali się na ataki na terytorium Europy”.

Koordynator ds. antyterroryzmu zaproponował, aby nie wyciągać pochopnych wniosków z faktu, że od sześciu miesięcy służby nie zaobserwowały w Europie wzrostu „zagranicznych terrorystów”. Jego zdaniem taka sytuacja nie oznacza, że kontynent jest bezpieczny. Schoof podkreślił, że trwające działania zbrojne przeciwko ISIS w Syrii i Iraku prowadzą do rozproszenia dżihadystów na inne państwa. W niedalekiej perspektywie może to doprowadzić do wzrostu liczby uchodźców. Taka sytuacja spowoduje wzrost zagrożenia dla Holandii i innych państw – dodał. Ocenił też, że mimo iż w Holandii nie doszło na razie do żadnego poważnego zamachu, to jednak „zagrożenie aktem terroru jest rzeczywiste”.

Zaobserwowaliśmy wyjazd 294 terrorystów do Syrii i Iraku, z czego 190 tam nadal jest. (…) A to co się stało we Francji, Brukseli i Niemczech może również i nas dotknąć – ocenił, odnosząc się do fali zamachów w Europie. Podkreślił, że na Bliskim Wschodzie może walczyć 4-5 tys. dżihadystów mających europejskie paszporty.

Sąsiadująca z Holandią Belgia jest w centrum śledztw w sprawie terroryzmu od czasu ataków w Paryżu w listopadzie 2015 roku. W marcu tego roku terroryści zabili na lotnisku Zaventem i w metrze w Brukseli 32 ludzi. W kraju obowiązuje podwyższony stan gotowości.

Do końca stycznia 2017 roku przedłużono też stan wyjątkowy we Francji. 14 lipca, w dzień święta narodowego Francji, w Nicei islamski terrorysta wjechał ciężarówką w tłum wracający z pokazu fajerwerków, zabijając 86 osób. Zamach wywołał we Francji trwające do dziś spory o to, czy socjalistyczny rząd podejmuje odpowiednie działania w walce z terroryzmem.

Stan wyjątkowy obowiązuje we Francji od zamachów terrorystycznych, do których doszło 13 listopada 2015 roku w Paryżu. W serii skoordynowanych ataków w okolicach stadionu Stade de France, a także na bary i restauracje w X i XI dzielnicy i na salę Bataclan zginęło 130 osób, a ponad 350 zostało rannych. Do zamachów przyznało się Państwo Islamskie. Było to najtragiczniejsze wydarzenie we Francji po II wojnie światowej.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Umowy organizatorów ŚDM pod lupą CBA

Przygotowania do Światowych Dni Młodzieży pod lupą Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Agenci sprawdzają umowy organizatorów z właścicielami prywatnych działek w Brzegach. Jedną z nich ma wicemarszałek województwa z Platformy. Cały teren spotkania z papieżem Franciszkiem w Brzegach to teraz jeden wielki plac budowy. Jest odwadniany, doprowadzana jest tam energia elektryczna, budowane są kładki. Wszystkie koszty związane z budową pokrywa skarb państwa.

Dzięki inwestycjom wartość położonych tam nieruchomości znacznie wzrośnie. I chociaż działki zostały użyczone bezpłatnie ich właściciele na tym niewątpliwie skorzystają. CBA sprawdza, czy nie doszło do nieprawidłowości podczas podpisywania przez burmistrza Wieliczki umów na użyczenie działek. Zgodnie ze specustawą przyjętą na Światowe Dni Młodzieży, wojewoda może obciążyć właścicieli prywatnych działek kosztami uzbrojenia terenu.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Specjalna jednostka 200 żołnierzy ma schwytać dowódców IS w Iraku

Oddział 200 żołnierzy służb specjalnych amerykańskiej armii wylądował w Iraku. Celem żołnierzy jest wytropienie, schwytanie lub zlikwidowanie najważniejszych dowódców tzw. Państwa Islamskiego (IS). Grupa przeprowadzająca operacje specjalne wylądowała w Iraku w środę. Część z 200 żołnierzy odpowiedzialna za kontakty z iracką armią i kurdyjskimi peszmergami nawiązała już z nimi łączność i rozpoczęła przygotowania do misji – potwierdził sekretarz obrony USA Ash Carter.

Cel: zniszczyć dowództwo IS w Iraku

Carter poinformował o tym żołnierzy 101. dywizji powietrznodesantowej US Army w ich bazie Fort Campbell w stanie Kentucky. 1,8 tys. członków tej formacji w kolejnych miesiącach poleci do Iraku, głównie po to, by trenować iracką armię i peszmergów do walki z IS.

– Specjalne siły ekspedycyjne, których utworzenie zapowiedziałem w grudniu są już na miejscu i rozpoczęły pracę z Irakijczykami. Ruszą w pogoń za walczącymi w szeregach IS i ich dowódcami – powiedział szef Pentagonu. Jak podkreśla agencja Reutera, pojawienie się takiej grupy żołnierzy US Army w Iraku oznacza, że prezydent Barack Obama zdecydował się na krok, który w ostatnich latach podejmował niechętnie. Obecność Amerykanów blisko pola walki będzie oznaczała bezpośrednie narażenie ich na niebezpieczeństwo. 200 żołnierzy będzie działo samodzielnie.

Grupa ekspedycyjna będzie – w porozumieniu z irackimi oddziałami specjalnymi – wyznaczała cele i, w razie potrzeby, atakowała. Obecnie w Syrii znajduje się też inna grupa 50 członków amerykańskich oddziałów specjalnych, którzy na lądzie koordynują walkę rebeliantów z reżimem Baszara el-Asada i dżihadystami. Zostali oni tam wysłani w ostatnich tygodniach 2015 roku.

Komandosi od dawna w akcji?

W pierwszych dniach stycznia przedstawiciel władz w Bagdadzie Salim ad-Dżaburi poinformował agencję Reutera, że w grudniu i na przełomie roku na północy Iraku doszło do serii operacji zagranicznych sił specjalnych wymierzonych w IS. Dżaburi, który jest przewodniczącym irackiego parlamentu powiedział, że do kilku ataków doszło na tyłach sił IS w pobliżu miasta Hawidża znajdującego się ok. 130 km na północ od Bagdadu. Informacje te potwierdziły irackie media i telewizja al-Hadath, podkreślając, że od końca grudnia pewna grupa amerykańskich komandosów uczestniczyła w co najmniej kilku misjach w okolicy tego miasta. Operacja specjalna w Hawidży „została przeprowadzona po raz drugi i po raz trzeci. Przyniosło to owoce. Wyeliminowano terrorystów i uwolniono niewinnych; traktujemy to jako pozytywny rozwój wydarzeń” – tłumaczył 8 stycznia szef parlamentu. Zdaniem Dżaburiego nie należy w tym przypadku mówić o typowych operacjach lądowych, jednak powodują one duże straty w szeregach IS.

Doniesieniom tym zaprzeczają Stany Zjednoczone i armia iracka. Rzecznik dowodzonej przez USA koalicji przeciwko IS, płk Steve Warren zapewnił wtedy agencję Reutera, że siły specjalne USA nie uczestniczyły w akcjach lądowych w Iraku od października 2015 roku. Wtedy to grupa amerykańskich komandosów uwolniła z rąk dżihadystów 69 Irakijczyków. W operacji zginął jeden Amerykanin. Reuters pisze, że w tym roku ma rozpocząć się ofensywa, której celem będzie odbicie z rąk IS Mosulu na północy Iraku. Odbicie miasta zostało uznane za cel numer 1 władz w Bagdadzie, po tym jak w grudniu siły irackie odbiły z rąk bojowników IS Ramadi. Mosul uznawany jest za jeden z bastionów IS ze względu m.in. na wielkość i jego strategiczne położenie w pobliżu autostrady do Bagdadu i pól naftowych Kirkuku.
Żródło info i foto: tvn24.pl