Wielka Brytania: Pięciu aresztowanych za przygotowanie zamachu terrorystycznego

Pięć osób aresztowali brytyjscy antyterroryści w skoordynowanej operacji przeprowadzonej w Londynie, Manchesterze i Peterborough. Zatrzymani mieli brać udział w przygotowaniach do przeprowadzenia zamachu terrorystycznego.

Zatrzymania, których dokonano w północnej części Londynu, w Manchesterze oraz Peterborough, były częścią zaplanowanej wcześniej operacji i nie miały związku ani z zamachem na London Bridge 29 listopada, ani ze zbliżającym się Sylwestrem – poinformowała brytyjska policja. „Funkcjonariusze wydziału antyterrorystycznego komendy policji Wielkiego Londynu wraz z kolegami z północno-zachodniej i ze wschodniej Anglii zatrzymali pięciu mężczyzn w związku z podejrzeniem o działalność terrorystyczną. „Zatrzymań dokonano 30 grudnia rano, cała piątka pozostaje w rękach policji” – czytamy w wydanym w tej sprawie przez Metropolitan Police komunikacie.

Zarzut udziału w przygotowaniach do popełnienia aktu terroru dotyczy czterech spośród zatrzymanych: 21-latka z Manchesteru, 19-latka z Peterborough oraz dwóch mężczyzn z Londynu, w wieku 22 i 23 lat. Piątemu zatrzymanemu, również 19-latkowi z Peterborough, przedstawiono zarzut nakłaniania do terroryzmu.
Źródło info i foto: TVP.info

W Danii zatrzymano osoby podejrzewane o planowanie zamachu

Duńska policja zatrzymała około 20 osób pod zarzutem przygotowywania ataku terrorystycznego. Jak informują służby, podejrzani to islamiści, którzy próbowali zdobyć materiały wybuchowe i broń palną. Aresztowań dokonano na terenie całego kraju m.in. w Kopenhadze, Herning i Aalborgu.

Policja poinformowała, że zatrzymała wszystkie poszukiwane osoby. Nie podano szczegółów przygotowywanego zamachu, ale już w czwartek (12.11) dowody na terrorystyczną działalność zatrzymanych ma rozpatrzyć duński sąd.
Źródło info i foto: interia.pl

ABW udaremniła zamach na galerię handlową w Puławach. Zatrzymano Ukraińca

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała obywatela Ukrainy, którego podejrzewa o przygotowywanie się do zamachu terrorystycznego. Maksym S., który niedawno przeszedł na islam, miał rozważać zamach na galerię handlową w Puławach – uważają śledczy.

Rzecznik Prokuratury Krajowej prok. Ewa Bialik poinformowała, że Maksym S. to Ukrainiec mieszkający od dwóch miesięcy w Polsce.

– Zatrzymany przez ABW mężczyzna miał swym zachowaniem w relacjach z innymi osobami wzbudzać uzasadnione obawy, że czyni przygotowania do przeprowadzenia eksplozji materiałów wybuchowych, która zagraża życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach – powiedziała Bialik.

Konwersja na islam

Według ABW, w ostatnich tygodniach mężczyzna dokonał konwersji na islam, przyjął nowe imię – Muhamat – i uległ silnej radykalizacji.

– Będąc w Warszawie mężczyzna przebywał w towarzystwie cudzoziemców prezentujących radykalne podejście do zasad islamu. Utrzymywał bliskie kontakty z cudzoziemcami, m.in. z Tadżykistanu, a także obywatelami Federacji Rosyjskiej narodowości czeczeńskiej – podał rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn.

Zaznaczył, że oprócz działań wobec obywatela Ukrainy, funkcjonariusze ABW przeszukali też miejsce zamieszkania tych cudzoziemców, z którymi utrzymywał kontakty.

Podejrzanemu przedstawiono zarzuty przygotowania do sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach oraz formułowania gróźb karalnych.

Rzecznik powiedział, że materiały zgromadzone przez prowadzącą śledztwo lubelską delegaturę ABW pozwoliły zatrzymać mężczyznę 4 grudnia.

Przygotowania do zamachu

Żaryn poinformował, że ze śledztwa wynika, iż mężczyzna rozważał atak z wykorzystaniem samochodu-pułapki, ładunków wybuchowych albo broni palnej.

Przygotowania do zamachu miały polegać na wejściu w porozumienie z innymi osobami o radykalnych poglądach religijnych, wyrażaniu gotowości do przeprowadzenia zamachu terrorystycznego polegającego na zdetonowaniu samochodu-pułapki w obiektach użyteczności publicznej oraz uzyskiwanie środków – w postaci pieniędzy oraz broni.

Za takie czyny grozi do 5 lat więzienia.

ABW radzi, co robić w razie ataku terrorystycznego

– Zamach miał przygotowywać co najmniej od 1 października działając w Puławach i Warszawie – powiedział rzecznik.

Auto miało być zdetonowane przed jednym z centrów handlowych w Puławach bądź w budynku.

Radykalizacja i groźby

– ABW ustaliła, że mężczyzna zapoznawał się z materiałami o charakterze terrorystycznym, a o swoich planach opowiadał współpracownikom oraz osobom ze swojego otoczenia – wyjaśnił Żaryn.

Niedoszły zamachowiec ponoć deklarował, że zamach ma pochłonąć jak najwięcej ofiar.

Podejrzany groził „pobiciem przez radykałów niewiernych lub bezwyznaniowców”. Wiele wskazuje na to, że mężczyzna mógł zostać „wydany” przez ludzi, z którymi pracował lub mieszkał.

Śledczy uważają, że znajomi Maksyma S. byli przez niego zastraszeni. Uważali go za niebezpiecznego radykała religijnego.

Zatrzymy na 3 miesiące

Ukrainiec został zatrzymany i doprowadzony do Lubelskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej.

– Nadzorujący śledztwo Agencji wydział (…) postawił mu zarzuty, a sąd zaakceptował jego wniosek o trzymiesięczny areszt – podała prok. Ewa Bialik.
Źródło info i foto: polskieradio24.pl

Nie żyje Brunon Kwiecień. Był skazany za przygotowywanie zamachu na Sejm

Brunon Kwiecień nie żyje – poinformowała we wtorek rzeczniczka prasowa Dyrektora Generalnego Służby Więziennej podpułkownik Elżbieta Krakowska. Mężczyzna został znaleziony we wtorek martwy na łóżku w swojej celi. „W ustaleniu przyczyn zgonu więźnia pomoże sekcja zwłok” – dodała rzeczniczka. Kwiecień kilka lat temu został skazany za przygotowywanie zamachu na Sejm. – Liczył, że w sierpniu wyjdzie na wolność na mocy warunkowego zwolnienia z odbywania kary. Nie skarżył się na żadne poważne problemy ze zdrowiem – powiedział w rozmowie z tvn24.pl jego obrońca, mecenas Maciej Burda.

Jak przekazała rzeczniczka w komunikacie, „6 sierpnia 2019 r. w Zakładzie Karnym Nr 1 we Wrocławiu ok. godziny 9.00 oddziałowy, podczas wypuszczania osadzonych do lekarza okulisty, zauważył, iż leżący na łóżku skazany Brunon K. nie daje oznak życia”. Zaznaczyła, że „funkcjonariusze bezzwłocznie przystąpili do akcji reanimacyjnej”, a „na miejsce natychmiast wezwano zespół pogotowania ratunkowego, który po kontynuacji akcji reanimacyjnej stwierdził zgon mężczyzny”.

„Służba Więzienna prowadzi własne czynności wyjaśniające”

Jak przekazała ppłk Krakowska, o śmierci powiadomiono policję i prokuraturę, „która prowadzi czynności w tej sprawie”. „Niezależnie od tego, jak zawsze w takich przypadkach, Służba Więzienna prowadzi własne czynności wyjaśniające. Dyrektor Okręgowy powołał komisję złożoną z funkcjonariuszy okręgowego inspektoratu SW we Wrocławiu, która pracuje na miejscu po to, aby wyjaśnić wszystkie szczegóły tego zdarzenia” – czytamy w komunikacie. Obecnie przyczyny śmierci Kwietnia nie są znane. „Z całą pewnością w ustaleniu przyczyn zgonu więźnia pomoże sekcja zwłok” – zaznaczyła rzeczniczka Dyrektora Generalnego Służby Więziennej.

„Liczył, że w sierpniu wyjdzie na wolność”

Według informacji tvn24.pl Brunon Kwiecień jeszcze kilka tygodni temu rozmawiał z Maciejem Burdą, swoim obrońcą w procesie o przygotowania do zamachu na Sejm oraz pełnomocnikiem w sprawie zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez agentów ABW, którzy rozpracowywali Kwietnia. – Brunon Kwiecień liczył, że w sierpniu wyjdzie na wolność na mocy warunkowego zwolnienia z odbywania kary – powiedział mecenas Burda. – Wiele razy powtarzał, że nie zamierza popełnić samobójstwa – dodał adwokat. – Nie skarżył się na żadne poważne problemy ze zdrowiem. Cierpiał jedynie na dolegliwości związane z oczami – wyjaśnił. Jak przekazał, jego klient twierdził, że funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego podżegali go do popełnienia kolejnych przestępstw: zamachu na ambasadę Izraela, zabójstwa ówczesnej prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz Waltz, wysadzenia pomnika martyrologii żydowskiej oraz handlu bronią.

Prokuratura umorzyła postępowanie w tej sprawie. Sąd utrzymał tę decyzję w mocy.

19 kwietnia 2017 roku krakowski sąd apelacyjny zadecydował, że Brunon Kwiecień jest winny przygotowywania zamachu terrorystycznego na Sejm. Obniżył równocześnie wyrok 13 lat więzienia, który wymierzył w 2015 roku sąd I instancji i skazał Kwietnia na 9 lat więzienia. Na poczet kary zaliczył też okres, który mężczyzna spędził wcześniej w areszcie. Brunon Kwiecień odpowiadał przed sądem za przygotowywanie od lipca do listopada 2012 roku ataku terrorystycznego na konstytucyjne organy RP, nakłanianie w 2011 roku dwóch studentów do przeprowadzenia zamachu oraz nielegalne posiadanie broni i handel nią.

Według śledczych Kwiecień, doktor chemii, ówczesny pracownik naukowy Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, zamierzał zdetonować w pobliżu Sejmu cztery tony materiałów wybuchowych na bazie saletry, umieszczone w pojeździe SKOT. Do eksplozji miało dojść podczas posiedzenia z udziałem prezydenta, premiera i ministrów – w trakcie rozpatrywania w Sejmie projektu budżetu. W śledztwie Kwiecień przyznał się do tego, że przygotowywał i opracowywał zamach na gmach Sejmu, natomiast nie poczuwał się do winy i twierdził, że inspirowała go inna osoba. Nie przyznał się do podżegania studentów ani do posiadania broni i handlu nią.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Szwecja: Zatrzymano 3 osoby podejrzewane o planowanie zamachu

– Trzy osoby podejrzane o przygotowywanie zamachu terrorystycznego zostały zatrzymane przez szwedzką policję. Przybyły do tego kraju z Uzbekistanu – twierdzi źródło szwedzkiej agencji prasowej TT.

Według TT co najmniej jedna z zatrzymanych osób miała kontakt z pochodzącym także z Uzbekistanu Rachmatem Akiłowem, sprawcą zamachu w Sztokholmie z 7 kwietnia 2017 r. Zatrzymane osoby podobnie jak Akiłow przybyły z Samarkandy w Uzbekistanie i należą do tadżyckiej mniejszości etnicznej. Do zatrzymań doszło na północy Szwecji i w dzielnicy Akalla w północno-zachodnim Sztokholmie. Kilka innych osób przewieziono na przesłuchanie.

Według biura prasowego szwedzkich służb specjalnych SAPO przeprowadzona rano wspólna akcja SAPO i policji miała charakter „działań antyterrorystycznych”.

„Przygotowania do domniemanego przestępstwa terrorystycznego trwały od jakiegoś czasu, ale teraz nie ma żadnych oznak, by do ataku miało dojść w najbliższych dniach” – poinformowały w komunikacie szwedzkie służby specjalne.

Nie ujawniono celu ani miejsca planowanego ataku.

Według cytowanej przez telewizję TV4 rzeczniczki SAPO Niny Odermalm Schei w sprawie chodzi o „terroryzm z międzynarodowymi powiązaniami”. Poziom zagrożenia terrorystycznego w Szwecji pozostaje niezmieniony i wynosi trzy w skali pięciostopniowej, co oznacza zwiększone zagrożenie.

Pochodzący z Uzbekistanu Rachmat Akiłow 7 kwietnia zeszłego roku wjechał skradzioną ciężarówką w przechodniów w centrum Sztokholmu, zabijając pięć osób i raniąc 14. Według prokuratora zamachowiec chciał „przestraszyć mieszkańców i zmusić Szwecję do wycofania się z wojskowych działań szkoleniowych realizowanych przez globalną koalicję przeciwko Państwu Islamskiemu”.

Sprawca zamachu był robotnikiem budowlanym. Starał się o prawo stałego pobytu w Szwecji, ale w czerwcu 2016 r. jego wniosek został odrzucony, a w grudniu tego samego roku miał on dobrowolnie opuścić kraj. W lutym 2017 r. sprawa została przekazana policji; był wówczas poszukiwany, ale nie udało się go odnaleźć.
Źródło info i foto: TVP.info

Chciał zabić prezydenta Rosji. Został postrzelony

Adam Osmajew, mężczyzna, oskarżany przez Rosję o przygotowanie zamachu na Władimira Putina, został postrzelony na Ukrainie. Za spust pociągnął człowiek, podający się za dziennikarza współpracującego z „Le Monde”. Obaj są w szpitalu.

Do zdarzenia, jak wynika z informacji ukraińskich mediów, miało dojść w czwartek. Napastnik, podający się za francuskiego dziennikarza umówił się na spotkanie z Osmajewem i jego żoną Aminą Okujewą. Spotkali się w umówionym miejscu i wsiedli do samochodu. Wówczas napastnik miał wyciągnąć broń i strzelić w kierunku Osmajewa. Ranił go w klatkę piersiową. W odpowiedzi Okujewa postrzeliła napastnika.

Osmajew i zamachowiec z ciężkimi ranami zostali przewiezieni do szpitala. Policja wszczęła śledztwo.

Cytowany przez telewizję kanał 112 Ukraina przedstawiciel MSW Ukrainy Artiom Szewczenko poinformował, że zamachowiec to mężczyzna posiadający ukraiński paszport, „w którym były adnotacje o przekroczeniu granicy z Białorusią i Rosją w ubiegłym roku”. Policja sprawdza autentyczność dokumentu.

Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że motywem napadu mogła być „patriotyczna postawa” małżonków – podaje Interfax-Ukraina. Ukraińskie media donoszą, że napastnik to zabójca pracujący na zlecenie prorosyjskiego lidera Czeczenii Ramzana Kadyrowa. Z kolei doradca ukraińskiego ministra spraw wewnętrznych Anton Heraszczenko przypuszcza, że było to zabójstwo na zlecenie rosyjskich służb specjalnych – podaje Interfax-Ukraina.

Planował zamach?

Rosja oskarża Osmajewa o zaplanowanie zamachu na Putina. Zarzuca mu również planowanie zamachów na Kadyrowa. W lutym 2012 roku Osmajew został zatrzymany w Odessie przez ukraińskie służby. Był podejrzany o doprowadzenie do eksplozji, do której doszło podczas konstruowania ładunku wybuchowego w mieszkaniu w Odessie. Wszczęto wobec niego postępowanie karne pod zarzutem założenia organizacji terrorystycznej i przygotowywania ataku terrorystycznego.

Po trzech tygodniach rosyjska telewizja Kanał Pierwszy poinformowała, że Osmajew wraz z obywatelem Kazachstanu Ilją Pijanzinem planował przeprowadzenie zamachu na Putina po wyborach prezydenckich 4 marca 2012 r. Sam Osmajew twierdził, że podczas przesłuchania po zatrzymaniu w Odessie próbowano zmusić go do przyznania się do planowania zamachu na prezydenta Rosji. Oświadczył też, że podczas śledztwa był torturowany.

Moskiewski sąd w 2012 roku zaocznie nakazał aresztowanie Osmajewa i Pijanzina. W sierpniu 2012 roku Sąd Apelacyjny w Odessie zgodził się na wydanie Osmajewa Rosji. Osmajew zaskarżył tę decyzję do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, który zarekomendował Ukrainie wstrzymanie ekstradycji do czasu rozpatrzenia jego skargi.

We wrześniu 2013 roku Moskiewski Sąd Miejski skazał Pijanzina na 10 lat pozbawienia wolności w kolonii karnej o zaostrzonym rygorze.
Źródło info i foto: wp.pl

8 osób skazanych za terroryzm w Brazylii

W Brazylii skazano osiem osób za przygotowywanie ataku terrorystycznego podczas igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro, które odbyły się w zeszłym roku. Sąd w Kurytybie wymierzył im wyroki od pięciu do 15 lat więzienia. Grupa została uznana za winną promowania terroryzmu i rekrutowania członków. – Mężczyźni okazywali radość z przeprowadzanych na całym świecie zamachów terrorystycznych, udostępniali filmy z egzekucji przeprowadzanych przez tak zwane Państwo Islamskie oraz instrukcje, jak należy deklarować lojalność przywódcy grupy – uznał sędzia Marcos Josegrei da Silva.

Skazani mieli również omawiać potencjalne cele podczas wydarzenia w Brazylii. Rozważali uderzenie w turystów, homoseksualistów, szyitów i Żydów. Analizowali schematy budowy ładunków wybuchowych, sposoby użycia noża i możliwe drogi broni palnej. Dialog prowadzili w internecie.

Igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro trwały od 5 do 21 sierpnia. Nie doszło podczas nich do poważniejszych naruszeń bezpieczeństwa.
Źródło info i foto: onet.pl

Oskarżony o zamach w rosyjskim metrze zeznał, że pomagał nieświadomie

Podejrzany o organizację ataku w petersburskim metrze Abror Azimow oświadczył dziś w sądzie w Moskwie, że w przygotowaniu zamachu, w którym 3 kwietnia zginęło 15 osób łącznie z zamachowcem, uczestniczył nieświadomie. Podczas wstępnego przesłuchania 27-letni Azimow, pochodzący z Kirgistanu obywatel Rosji, podkreślił, że jego udział w przygotowywaniu ataku był pośredni i polegał jedynie na wykonywaniu poleceń. – Mam w tym swój udział, ale nie bezpośredni. Dostałem rozkaz. Nie byłem świadom, że uczestniczę w akcji terrorystycznej – powiedział Azimow w sądzie.

Według śledczych Azimow „szkolił kamikadze Akbarżona Dżaliłowa”, również pochodzącego z Kirgistanu obywatela Rosji, który prawdopodobnie dokonał zamachu. Dziś sąd podjął decyzję, że Azimow, zatrzymany dzień wcześniej w okolicach Moskwy, pozostanie w tymczasowym areszcie do 3 czerwca. Azimow jest dziewiątym zatrzymanym w sprawie zamachu w petersburskim metrze. Pozostałych podejrzanych zatrzymano 6 kwietnia w Petersburgu i Moskwie. Siedmiu z nich pochodzi z państw Azji Środkowej. Z akt sprawy wynika, że trzech podejrzanych, w tym Azimow, pracowało w tej samej restauracji pod Moskwą.

3 kwietnia po południu 23-letni Dżaliłow zdetonował ładunek wybuchowy w wagonie metra w Petersburgu. Eksplozja nastąpiła między stacjami Siennaja Płoszczad i Technołogiczeskij Institut.

Na razie nie są znane motywy działania terrorysty. Komitet Śledczy bada ewentualne związki mężczyzny z dżihadystycznym Państwem Islamskim, które do tego ataku się nie przyznało. Znajomi Dżaliłowa mówili, iż przejawiał on zainteresowanie islamem. Na razie nie ma dowodów na jego przynależność do jakiejkolwiek organizacji terrorystycznej. Według rosyjskich mediów wiele bliskich Dżaliłowowi osób walczyło w Syrii w szeregach dżihadystów.
Źródło info i foto: onet.pl

Sąd odroczył wydanie wyroku w sprawie Brunona Kwietnia

Krakowski sąd apelacyjny odroczył ogłoszenie wyroku w sprawie Brunona Kwietnia – nieprawomocnie skazanego na 13 lat pozbawienia wolności za przygotowywanie zamachu terrorystycznego na Sejm. 19 kwietnia odbędzie się rozprawa. „Niekorzystny wyrok dla oskarżonego i obrońców nie upoważnia do emocjonalnego zarzucania sądowi nieuczciwości” – stwierdził w tej sprawie prokurator.

Czwartek był drugim dniem rozpoznawania apelacji obrońców Brunona Kwietnia. Na niejawnej rozprawie sąd wysłuchiwał ich wystąpień oraz stanowiska prokuratora w kwestiach objętych klauzulą tajności. O godz. 13 przywrócił jawność rozprawy, wysłuchał uzupełniających wystąpień obrońcy i Brunona Kwietnia i podał informacje o terminie ogłoszenia wyroku.

W środę podczas jawnej części rozprawy obrońcy Kwietnia wnosili o uchylenie wyroku i skierowanie sprawy do ponownego rozpoznania. Podnosili m.in. argumenty o stronniczości sądu i nieuczciwości procesu oraz dowolnym interpretowaniu przez sąd materiału dowodowego – co ich zdaniem doprowadziło do uznania winy oskarżonego i wymierzenia rażąco surowej kary. Powtórzyli również argumenty, że Brunon Kwiecień padł ofiarą nielegalnej gry operacyjnej ABW. Do apelacji obrońców przyłączył się Brunon Kwiecień, twierdząc m.in., że jego proces ma znamiona procesu politycznego.

Przeciwko apelacji obrońców wystąpił prokurator twierdząc, że zgłaszane argumenty są bezzasadne i nie zasługują na uwzględnienie. Zdaniem prokuratora, Sąd Okręgowy prawidłowo ocenił materiał dowodowy i wydał właściwą karę, a proces odbywał się z poszanowaniem prawa. Prokurator stwierdził, że „niekorzystny wyrok dla oskarżonego i obrońców nie upoważnia do emocjonalnego zarzucania sądowi nieuczciwości”. Apelację złożył też obrońca współoskarżonego Macieja O., skazanego na dwa lata w zawieszeniu za nielegalny handel i posiadanie broni.

Brunon Kwiecień domaga się uniewinnienia

Oskarżony o przygotowywanie zamachu terrorystycznego na konstytucyjne organy RP i skazany na 13 lat więzienia Brunon Kwiecień zwrócił się w środę podczas rozprawy apelacyjnej przed Sądem Apelacyjnym w Krakowie o uniewinnienie go lub ponowne rozpoznanie jego sprawy. „Uzasadnienie wyroku to przerost treści nad formą. Pani sędzia postawiła na ilość, a nie jakość” – powiedział w ostatnim słowie oskarżony Kwiecień. Uznał też, że „sam proces ma znamiona procesu politycznego ze wszystkimi konsekwencjami”.

Nie wiem, czy wszyscy sędziowie są do pani sędzi podobni, ale mam nadzieję, że tak nie jest – mówił Kwiecień odnosząc się do procesu w I instancji. Jak mówił, sędzia nie traktowała go poważnie i miał wrażenie, że mówi do ściany. Sędzia nie liczyła się z opinią biegłych, jeśli nie pokrywało się to z jej opinią i wielokrotnie powtarzała w pisemnym uzasadnieniu to samo – dodawał.

Oskarżony, doprowadzony z aresztu, zjawił się w środę w sądzie z dużym notesem, którym posługiwał się podczas wystąpienia. Korzystając z notatek wskazywał m.in., dlaczego „pani sędzia nie była osobą obiektywną”.

O uniewinnienie wnosił także drugi oskarżony w sprawie – Maciej O., skazany na karę w zawieszeniu za nielegalne posiadanie broni i handel nią. Dla mnie to zawsze były egzemplarze kolekcjonerskie, które zostały pozbawione cech używalności i w takim stanie je nabywałem, nie można ich było używać zgodnie z przeznaczeniem i nie można ich było określić mianem broni – zapewniał, powołując się na swą pasję kolekcjonerską i muzealniczą.

O nieuwzględnienie apelacji obrońców Brunona Kwietnia i utrzymanie w mocy wyroku skazującego go na 13 lat więzienia za przygotowywanie zamachu terrorystycznego na konstytucyjne organy RP wniósł wcześniej w sądzie apelacyjnym prokurator Mariusz Krasoń.

Zdaniem oskarżyciela publicznego, apelacje obrońców są bezzasadne, a ich argumenty nie zasługują na uwzględnienie. Sąd Okręgowy prawidłowo ocenił materiał dowodowy i wydał właściwą karę – mówił przed sądem prokurator. Jak podkreślił, proces odbywał się z poszanowaniem prawa, a „niekorzystny wyrok dla oskarżonego i obrońców nie upoważnia do emocjonalnego zarzucania sądowi nieuczciwości – jak robili to obrońcy Brunona Kwietnia”.

Zdaniem prokuratora bezzasadne okazały się zarzuty przydzielenia sprawy niewłaściwemu sędziemu – sprawę otrzymał sędzia pierwszy na liście do przydzielenia sprawy w tym wydziale. Podobnie bezzasadne były według niego zarzuty stronniczości ławników, zarzuty co do przyjętego przez sąd planu przesłuchiwania świadków czy oddalania pewnych wniosków dowodowych, do czego sąd ma prawo i co świadczy o obiektywizmie sądu.

Jak podkreślił prok. Krasoń, który oskarżał też w I instancji, nie stwierdził żadnych uchybień, które mogłyby wskazywać na nieprawidłowy przebieg procesu. W swoim wystąpieniu przeanalizował także wszystkie dowody, wskazujące jego zdaniem na winę oskarżonego, którą uznał sąd. Według prokuratora także w przypadku Macieja O. sąd dokonał prawidłowej oceny materiału dowodowego i wydał prawidłowy wyrok – tym też motywował wniosek oskarżenia o oddalenie apelacji i utrzymanie w mocy wyroku skazującego Brunona Kwietnia Macieja O.

Sąd po wysłuchaniu stron odroczył rozprawę do czwartku. Będzie wówczas na posiedzeniu niejawnym zapoznawał się dalszą częścią argumentów obrońców, dotyczących niejawnej części procesu. Po południu odbędzie się kolejna jawna część rozprawy.
Źródło info i foto: RMF24.pl