Niemcy: 15-letnia Oliwia zabiła 3-letniego brata. Szokujące szczegóły zbrodni

15-letnia Oliwia zamordowała swojego 3-letniego przyrodniego brata. Nastolatka pochodząca z Polski została zatrzymana w czwartek przed południem. Mieszkańcy Detmold niedaleko Bielefeldu są wstrząśnięci brutalnym mordem. Niemieckie media ujawniły szokujące kulisy zbrodni. 

Do makabrycznego mordu w niemieckiej miejscowości Detmold doszło w środę wieczorem. Ciało 3-letniego dziecka znalazła jego pochodząca z Polski matka. Nosiło ono ślady wielu ran kłutych.

– Wszystko wskazuje na to, że do zabójstwa został użyty nóż – powiedział rzecznik prokuratury w Detmold Christopher Imig.

Mimo natychmiastowego zaalarmowania policji, użycia psów tropiących i helikoptera, 15-letnia dziewczyna – Oliwia, którą podejrzewa się o dokonanie mordu została zatrzymana dopiero w czwartek. Z informacji ujawnionych przez funkcjonariuszy wynika, że nie stawiała ona oporu i zachowywała się spokojnie.

Dziennik „Bild” sugeruje, że motywem zbrodni mogła być zazdrość. Oliwia miała czuć się zaniedbywana przez matkę, która poświęcała dużo uwagi 3-letniemu dziecku. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

„Wall Street Journal”: Przyrodni brat Kim Dzong Una, Kim Dzong Nam, był informatorem CIA

Kim Dzong Nam, zamordowany na lotnisku w Malezji w 2017 roku przyrodni brat przywódcy północnokoreańskiego reżimu Kim Dzong Una, był informatorem Centralnej Agencji Wywiadowczej – twierdzi „Wall Street Journal”. „The Wall Street Journal”, powołując się na anonimowe źródło zaznajomione ze sprawą, poinformował w poniedziałek wieczorem, że Kim Dzong Nam kilkakrotnie spotykał się z agentami CIA.

„Było powiązanie” między amerykańską agencją szpiegowską a Kim Dzong Namem – powiedziało źródło. Nie wiadomo, kiedy miały miejsce spotkania Koreańczyka z agentami, o czym dyskutowano i czy reżim Kim Dzing Una wiedział o spotkaniach.

Kim Dzong Nam, najstarszy syn przywódcy północnokoreańskiego Kim Dzong-Ila, żył na wygnaniu i krytycznie odnosił się do rządów swojej rodziny. Na początku 2017 roku został w tajemniczy sposób zabity na lotnisku w Kuala Lumpur w Malezji. Miał 45 lat.

Według malezyjskich śledczych, Kim Dzong Nam został zaatakowany przez dwie kobiety, które otruły go środkiem nerwowym VX. Obie podejrzane zaprzeczyły zarzutom morderstwa. Twierdziły, że są ofiarami spisku, zorganizowanego przez Koreę Północną, a rozpylić substancję na twarzy Koreańczyka miały w ramach żartu – myślały, że zaangażowano je do programu typu „ukryta kamera”.

Wietnamka Doan Thi Huong przyznała się do mniej poważnego zarzutu „spowodowania urazu” i została zwolniona z więzienia w zeszłym miesiącu. Druga kobieta, Siti Aisyah z Indonezji, została zwolniona w marcu.

Korea Północna zaprzeczyła jakiemukolwiek zaangażowaniu w otrucie Kim Dzong Nama, twierdząc – bez dowodów – że zmarł on na atak serca.
Źródło info i foto: rp.pl

Wietnamka, która została skazana za udział w zamachu na Kim Dzong Nama, jest już na wolności

Z więzienia w Malezji zwolniono w piątek Wietnamkę Doan Thi Huong, która przed miesiącem została skazana na 3 lata i 4 miesiące więzienia za udział w zamachu na Kim Dzong Nama, przyrodniego brata przywódcy Korei Płn. Kim Dzong Una. Jeszcze w piątek Doan Thi Huong odleci do swojego kraju – poinformował jeden z jej adwokatów.

30-latka początkowo oskarżona była o zabójstwo, za które grozi w Malezji kara śmierci. Prokuratura zmieniła jednak stawiany jej zarzut na lżejszy, oskarżając ją o celowe spowodowanie uszczerbku na zdrowiu przy użyciu niebezpiecznej broni. Wietnamka przyznała się do tego zarzutu.

Huong, która odsiedziała już dwa lata w areszcie, mogła wyjść na wolność już na początku maja, ponieważ malezyjskie prawo zezwala na skracanie wszystkich wyroków o jedną trzecią. Do morderstwa doszło w lutym 2017 roku w hali odlotów na lotnisku w Kuala Lumpur. Początkowo o zabójstwo Kima oskarżono dwie kobiety – Huong oraz obywatelkę Indonezji Siti Aisyah – ale w marcu Indonezyjka została oczyszczona z zarzutów i zwolniona z aresztu.

Prokuratura zarzucała obu kobietom, że wtarły w twarz Koreańczyka śmiercionośny środek chemiczny o nazwie VX. Oskarżone nie przyznawały się do winy. Ich obrońcy utrzymywali, że kobiety zostały wykorzystane przez północnokoreańskich agentów, którzy przekonali je, że biorą udział w telewizyjnym programie komediowym, a cała sytuacja jest niegroźnym żartem. Wielu komentatorów oceniało, że to północnokoreański reżim zorganizował zabójstwo Kim Dzong Nama, który uznawany był za krytyka dynastycznych rządów swojej rodziny. Pjongjang zaprzeczał jakimkolwiek związkom z morderstwem.

Interpol wydał nakaz aresztowania czterech obywateli Korei Płn. uznanych przez malezyjską policję za podejrzanych w tej sprawie. Wszyscy oni opuścili jednak Malezję w ciągu kilku godzin po zamachu i prawdopodobnie wrócili do swojego kraju, który nie jest członkiem tej międzynarodowej organizacji policyjnej.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Przyrodni brat Kim Dzong Una został zamordowany na polecenie rządu Korei Płn.?

Kim Dzong Nam, przyrodni brat przywódcy Korei Północnej Kim Dzong Una został zamordowany na polecenie rządu północnokoreańskiego, poinformował Departament Stanu USA – podał Reuters w środę. Kim Dzong Nam został zabity za pomocą silnie trującego gazu bojowego VX.

Kim Dzong Nam, przyrodni brat Kim Dzong Una został zamordowany 13 lutego 2017 na lotnisku w Kuala Lumpur, w Malezji, przez dwie kobiety, Indonezyjkę i Wietnamkę, które spryskały go silnie trującym, bezzapachowym, działającym na układ nerwowy gazem VX.

Kim Dzong Nam żył na uchodźstwie w należącym do Chin Makau i znany był przede wszystkim z hulaszczego trybu życia; krytykował też reżim północnokoreański i jego przywódcę. Nie pretendował do władzy, jednak jako najstarszy syn rodu rządzącego Koreą Płn. mógł być przez Kim Dzong Una uznawany za potencjalne zagrożenie.

Po otruciu przyrodniego brata północnokoreańskiego dyktatora nastąpiło drastyczne pogorszenie relacji między Koreą Północną a Malezją.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Malezja przekaże zwłoki Kim Dzong Nama Pjongjangowi

Zwłoki Kim Dzong Nama, zabitego na malezyjskim lotnisku przyrodniego brata dyktatora Korei Północnej, zostanie wydane rodzinie – oświadczył w czwartek premier Malezji Najib Razak. Zwłoki trafią do Korei Północnej. Reżim w Pjongjangu potwierdził tę informację. Korea Północna w czwartek oświadczyła, że doszła z malezyjskimi władzami do porozumienia w sprawie zwrotu ciała swojego obywatela. Pjongjang dotychczas ani razu nie mówił, że chodzi o Kim Dzong Nama, zidentyfikowanego przez USA i Koreę Południową jako przyrodniego brata Kim Dzong Una. Pjongjang posługuje się nazwiskiem, które widnieje w dyplomatycznym paszporcie zmarłego – Kim Chol. Także premier Malezji nie podał, że chodzi o Kim Dzong Una.

Malezja wyda ciało

Agencja KCNA oświadczyła, że ciało zmarłego zostanie zwrócone rodzinie w Korei Północnej. Dodano, że kraje zniosą obustronny zakaz podróżowania dla obywateli i zapewnią im bezpieczeństwo. Chodzi tu o dziewięcioro obywateli Malezji, którzy obecnie znajdują się w Pjongjangu, a którym zabroniono opuszczania kraju.

KCNA donosi, że porozumienie osiągnięto po rozmowach pomiędzy Koreą Północną a Malezją, do których doszło w Kuala Lumpur. Premier Malezji oświadczył, że po ciało zgłosiła się rodzina z Korei Północnej. – Ze względu na zakończenie sekcji zwłok zmarłego i otrzymanie listu od rodziny, w którym poproszono o zwrot szczątków, koroner zgodził się na wydanie ciała – powiedział Najib.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Dwie kobiety formalnie oskarżone o spowodowanie śmierci Kim Dzong Nama

Dwie kobiety – Wietnamka i Indonezyjka – zostały w środę formalnie oskarżone o spowodowanie śmierci Kim Dzong Nama, przyrodniego brata przywódcy Korei Północnej Kim Dzong Una. W przypadku uznania ich za winne grozi im kara śmierci. Wietnamka Doan Thi Huong i Indonezyjka Siti Aisyah zostały przywiezione do sądu w stolicy Malezji Kuala Lumpur przy zastosowaniu szczególnych środków bezpieczeństwa.

Są one oskarżone o wtarcie śmiertelnie paraliżującego system nerwowy gazu bojowego VX w twarz Kim Dzong Nama na lotnisku w Kuala Lumpur. Kobiety twierdziły podczas śledztwa, że myślały, iż uczestniczą grze telewizyjnej. Naczelny prokurator Malezji Mohamed Apandi Ali oświadczył wcześniej, że nie podjęto jeszcze decyzji, czy aktem oskarżenia objąć także obywatela Korei Północnej Ri Dzong Chola, którego również aresztowano w związku z zabójstwem. – Zależy to od wyników policyjnego śledztwa, które wciąż trwa”- powiedział Apandi.

Podejrzany urzędnik

Wśród innych podejrzanych o udział w zabójstwie jest wysokiej rangi urzędnik ambasady Korei Północnej w Kuala Lumpur i pracownik północnokoreańskich linii lotniczych Air Koryo. Władze Korei Południowej podejrzewają, że co najmniej czterej podejrzani są północnokoreańskimi szpiegami.

Według południowokoreańskich służb wywiadowczych rozkaz zabicia swego przyrodniego brata wydał Kim Dzong Un i taką próbę podjęto już w 2012 roku. Kim Dzong Nam żył na uchodźstwie pod protekcją Pekinu w należącym do Chin Makau i znany był przede wszystkim z hulaszczego trybu życia; krytykował też reżim północnokoreański i jego przywódcę Kim Dzong Una. Jak pisze agencja AP, Kim Dzong Nam nie pretendował do władzy, jednak jako najstarszy syn rodu rządzącego Koreą Płn. mógł być przez Kim Dzong Una uznawany za potencjalne zagrożenie.
Żródło info i foto: polsatnews.pl

Próba kradzieży ciała Kim Dzong Nama

Ktoś próbował ukraść z prosektorium ciało zamordowanego przyrodniego brata przywódcy Korei Północnej Kim Dzong Una – informuje „Times”. Kim Dzong Nam został ponad tydzień temu zaatakowany i otruty na lotnisku w Kuala Lumpur tuż przed wejściem na pokład samolotu do Makau.

Brytyjski dziennik cytuje Khalida Abu Bakara z malezyjskiej policji, który potwierdza nieudaną próbę włamania do pomieszczeń szpitala, w którym znajdują się zwłoki Kim Dzong Nama. – Wiemy, kto to był, ale nie będziemy tych informacji teraz ujawniać – stwierdził inspektor Abu Bakar.

„Times” podaje, że po tym incydencie wokół prosektorium w Kuala Lumpur rozmieszczono silnie uzbrojonych funkcjonariuszy ze specjalnej jednostki policji.

Gazeta, powołując się na nieoficjalne źródła w służbach Malezji, informuje, że za próbą kradzieży stoi wywiad Korei Północnej. W tej sprawie w zainteresowaniu malezyjskich służb pozostają wysoki rangą urzędnik w ambasadzie Korei Północnej w Kuala Lumpur oraz pracownik północnokoreańskiego przewoźnika lotniczego Air Koryo.

Korea nie chciała sekcji

W ubiegłym tygodniu północnokoreańscy dyplomaci przez wiele godzin próbowali namówić Malezyjczyków, by nie przeprowadzali sekcji zwłok Kim Dzong Nama. Mimo to lekarze rozpoczęli autopsję. Pierwsza sekcja zwłok w szpitalu w Kuala Lumpur nie przyniosła „niejednoznaczne rezultaty” więc zarządzono drugą. Nadal się ona nie zakończyła.

Wcześniej ambasador Korei Północnej w Malezji Kang Hol wezwał Malezję do natychmiastowego zwrotu ciała zamordowanego, ostrzegając, że nie chodzi o prostą sprawę, lecz o „polityczny spisek” wrogich wobec Pjongjangu sił.

Poszukiwania sprawców

Łącznie policja zidentyfikowała ośmiu obywateli Korei Północnej, Wietnamkę i Indonezyjkę, którzy mogli mieć związek z zabójstwem. Co najmniej czterech podejrzanych uciekło już z Malezji.

Południowokoreańskie i amerykańskie władze są przekonane, że zabójstwa dokonały dwie agentki wywiadu Korei Północnej. Służby poinformowały deputowanych południowokoreańskich, że rozkaz zabicia swego przyrodniego brata wydał Kim Dzong Un. Taką próbę podjęto już w 2012 roku.

Do zabójstwa Kim Dzong Nama doszło w czasie, gdy Kim Dzong Un próbuje umocnić swoją władzę, którą sprawuje od śmierci swego ojca Kim Dzong Ila w 2011 roku oraz gdy na Pjongjang wywierana jest coraz większa presja międzynarodowa w związku z jego programami – nuklearnym i rakietowym.

Kim Dzong Nam, najstarszy syn poprzedniego przywódcy Korei Północnej, Kim Dzong Ila, był niegdyś postrzegany jako jego następca. Wyrażał sprzeciw wobec przekazania władzy Kim Dzong Unowi i dynastycznej kontroli odizolowanego państwa przez swoją rodzinę. Od wielu lat mieszkał za granicą, krążąc między Makau, Pekinem i Hongkongiem.
Źródło info i foto: wp.pl

Malezja: Policja ma kolejnych podejrzanych stojących za zamachem na Kim Dżong Nama

Pracownik północnokoreańskiej ambasady miał być mózgiem zamachu na Kim Dżong Nama, przyrodniego brata Kim Dżong Una. Wedle dziennikarzy „The Telegraph” dochodzenie malezyjskiej policji w sprawie otrucia Kim Dżong Nama prowadzi prosto do północnokoreańskiej ambasady w Kuala Lumpur, w której mają się ukrywać dwie osoby stojące za zabójstwem. 44-letni attache Hyon Kwang Song oraz 37-letnia Kim Uk Il, pracownica północnokoreańskich linii Air Koryo, mieli zorganizować zamach na brata Kim Dżong Una. Poza ambasadą ukrywa się trzeci z Koreańczyków Północnych, Ri Ji U, o którym jedynie wiadomo, że maczał palce w zabójstwie.

Zabójczynie wiedziały, co robią

– Wystąpiliśmy w środę do ambasady o wydanie podejrzanych – powiedział dzisiaj dziennikarzom szef policji Khalid Abu Bakar.

Nie będzie to jednak łatwe, bo Pjongjang wypiera się wszystkiego, obrzuca malezyjskie władze inwektywami, a jego ambasada nie odbiera telefonów. Jednak Abu Bakar nie rezygnuje. – Gdyby strona północnokoreańska nie przekazała podejrzanych, malezyjska policja wyda nakaz aresztowania – uprzedza.

Śledczy są przekonani, że attache był mózgiem operacji. Do zamachu doszło w ubiegły poniedziałek na lotnisku w Kuala Lumpur. Najstarszy syn Kim Dżong Ila, komunistyczny playboy od lat żyjący w Makau, miał odlecieć do byłej kolonii portugalskiej. Kamery w sklepowej części terminala zarejestrowały dwie kobiety, które podeszły do niego z dwóch stron. Jedna odciągnęła jego uwagę, druga prysnęła mu czymś w twarz. Kim w konwulsjach padł na ziemię i zmarł w drodze do szpitala, podobno powiedział, że został otruty. Komentatorzy nie mają wątpliwości, że zamach na osobistość tej rangi mógł zlecić tylko jeden człowiek, sam dyktator Kim Dżong Un.

W operację zaangażowana była ambasada KRLD, ale wykonano ją rękoma dwóch cudzoziemek, 25-letniej Indonezyjki Siti Aishah i 30-letniej Wietnamki Doan Thi Huong. Chiński portal informacyjny napisał po zamachu, że kobiety były przekonane, iż uczestniczą w telewizyjnym reality show. W świetle faktów, które wyszły na jaw, ta wersja nie wydaje się jednak prawdopodobna.

Policja poinformowała, że kobiety były przeszkolone, jak wetrzeć truciznę w twarz, a toksyczne substancje dostarczyli im obywatele Korei Północnej. Inne źródła podały, że zamachowczynie posłużyły się gołymi rękami, poinstruowano je, by starannie umyły dłonie po wykonaniu zadania. Abu Bakar podkreślił, że wiedziały, co robią.

Malezja nieugięta wobec Korei Północnej

Policja zatrzymała jedną z osób, które dostarczyły kobietom truciznę, i poszukuje siedmiu innych Koreańczyków Północnych. W niedzielę Reuters poinformował, że zaraz po zamachu czterech z nich wyjechało w pośpiechu do ojczyzny.

Pjongjang broni się w charakterystycznym dla siebie stylu – wygrażając Malezji. W czwartek północnokoreańskie władze oświadczyły nawet, że „odpowiedzialność za zabójstwo na jej terytorium obywatela Korei Płn. ponosi głównie Malezja”. Koreański ambasador stwierdził też, że „Kuala Lumpur zajmuje się przekręcaniem faktów”, a Malezyjczycy „robią to, by zaspokoić oczekiwania sił zewnętrznych”, bo „mają najwyraźniej coś do ukrycia”.

Po tym, jak do szpitalnej kostnicy, gdzie spoczywa ciało ofiary, przyjechali ludzie z ambasady Korei Północnej, którzy próbowali je zabrać, policja wzmocniła straże przed budynkiem. Malezyjczycy nie ugięli się też, gdy Pjongjang odmówił zgody na sekcję zwłok, i dwukrotnie ją przeprowadzili. Policja gotowa jest wydać ciało rodzinie, ale zrobi to dopiero po otrzymaniu od niej próbki DNA. Póki co nie zgłosił się żaden z bliskich ofiary, Kim Dżong Nam miał dwie córki, syna oraz dwie konkubiny.

Załatwianie przez Koreę Północną rodzinnych porachunków na obcym terytorium doprowadziło do spięcia na linii Pjongjang – Kuala Lumpur. Malezja, jeden z nielicznych krajów, w których Korea Północna znajdowała zrozumienie, odwołała w poniedziałek swojego ambasadora z Pjongjangu.

Kim Dżong Nam – rywal Kim Dżong Una

Kim Dżong Un, który w 2011 r. przejął władzę po zmarłym ojcu Kim Dżong Ilu, sieje strach, przeprowadzając czystki na szczytach, nie zawahał się też narazić Pekinowi. Kazał zamordować człowieka, który od 2001 r. żył pod chińskim parasolem. Kim Dżong Nam mieszkał w Makau, autonomicznym terytorium chińskim, krążył między stolicą kasyn a Hongkongiem i często zahaczał o Pekin, gdzie mieszkają jego dzieci.

W kilku wywiadach, jakich udzielił japońskiemu dziennikarzowi Yoji Gomi w latach 2004-12, krytykował władze Korei Północnej, nie wahał się twierdzić, że rządy dynastii Kimów to międzynarodowe pośmiewisko i zalecał reformy w chińskim stylu.

Czy Pekin widział w nim alternatywę dla nieprzewidywalnego Kim Dżong Una? Przywódcę rozsądnego, a jednocześnie lojalnego i idącego chińską drogą? Jeśli tak było, Kim Dżong Un mógł się chcieć pozbyć potencjalnego rywala.

Od sześciu lat północnokoreański dyktator ugruntowuje władzę i przeprowadza czystki. Jeden z południowokoreańskich instytutów analitycznych obliczył w grudniu, że od objęcia władzy przez Kim Dżong Una dokonano na Północy 340 politycznych mordów. Najwyżej postawioną ofiarą był wpływowy wuj młodego dyktatora Dżang Song Thaek, zabity w 2013 r. Kim Dżong Nam miał z nim bliski kontakt.

Południowokoreańskie służby ujawniły w ubiegłym tygodniu w parlamencie, że był to drugi zamach na Kim Dżong Nama, bo pierwszy, nieudany, miał miejsce w 2012 r. Kim Dżong Un, który był wtedy ledwie rok u władzy, rozpoczął wówczas polowanie na przyrodniego brata. A ten napisał do niego list, w którym błagał o darowanie życia jego i jego dzieci. Gomi powiedział dziennikowi „The Guardian”, że podczas ostatniego wywiadu obficie się pocił i był wyraźnie wystraszony. W jednym z maili, jakie wymieniali, zwierzył mu się, że otrzymał ostrzegawczy telefon z Pjongjangu. Zakazano mu zabierania głosu w kwestiach politycznych.

Ofiara zamachu to najstarszy z trzech synów nieżyjącego Kim Dżong Ila. Ojciec widział w nim przez pewien czas swego następcę i szkolił w sztuce rządzenia państwem. Ostatecznie rozczarował się jego osobą w 2001 r., gdy Kim Dżong Nam wpadł przy kontroli dokumentów na lotnisku w Tokio i okazało się, że posługuje się fałszywym paszportem. Tłumaczył, że chciał zwiedzić z rodziną japoński Disneyland. Odsunięty od prawa do tronu komunistyczny playboy trzymał się w cieniu, bawiąc się i trwoniąc pieniądze ojca, a potem chińskich protektorów, wyraźnie pogodzony z losem. Czy gdyby jednak w Pjongjangu doszło do przewrotu, mógłby stanąć na czele państwa? Nic na to nie wskazuje, ale Kim Dżong Un może wolał dmuchać na zimne.Żródło info i foto: Wyborcza.pl

Zatrzymano kolejną kobietę w związku z zabójstwem Kim Dzong Nama

Malezyjska policja zatrzymała w Kuala Lumpur kolejną kobietę w związku z zabójstwem przyrodniego brata przywódcy komunistycznej Korei Północnej Kim Dzong Una, Kim Dzong Nama. Jak poinformował agencję Bernama szef malezyjskiej policji Khalid Abu Bakar, kobieta posługiwała się indonezyjskim paszportem wystawionym na nazwisko Siti Aishah. Została zidentyfikowana na podstawie monitoringu z lotniska w Kuala Lumpur. W momencie aresztowania była sama.

To druga podejrzana aresztowana w związku z zabójstwem przyrodniego brata przywódcy Pjongjangu. Wczoraj malezyjska policja zatrzymała na lotnisku w stolicy Malezji pierwszą z podejrzanych. Kobieta posługiwała się wietnamskim paszportem wystawionym na nazwisko Doan Thi Huong, urodzonej w 1988 roku. 46-letni Kim Dzong Nam został w poniedziałek rano zaatakowany i otruty na lotnisku w Kuala Lumpur, skąd chciał odlecieć do Makau. Zmarł w drodze do szpitala. Niektóre media pisały, że Kim Dzong Nam został ukłuty „zatrutymi igłami”, a inne podawały, że powiedział lekarzom, iż ktoś spryskał jego twarz sprayem.

Wywiad Korei Południowej przekazał deputowanym w Seulu, że młody i nieprzewidywalny przywódca Korei Północnej wydał nakaz zabicia swego przyrodniego brata i że taką próbę podjęto już w 2012 roku. Do zabójstwa Kim Dzong Nama doszło w czasie, gdy Kim Dzong Un próbuje umocnić swoją władzę, którą sprawuje od śmierci swego ojca Kim Dzong Ila w 2011 roku oraz gdy na Pjongjang wywierana jest coraz większa presja międzynarodowa w związku z jego programami nuklearnymi i rakietowymi.

Kim Dzong Nam, najstarszy syn Kim Dzong Ila, był niegdyś postrzegany jako jego następca. Wyrażał sprzeciw wobec przekazania władzy Kim Dzong Unowi i dynastycznej kontroli odizolowanego państwa przez swoją rodzinę.
Żródło info i foto: onet.pl

Malezja: Zatrzymano kobietę w związku z zabójstwem Kim Dzong Nama

Malezyjska policja zatrzymała kobietę w związku z zabójstwem Kim Dzong Nama – przyrodniego brata przywódcy Korei Północnej Kim Dzong Una. Policja szuka kilku innych osób podejrzewanych o atak. Kobieta została zatrzymana na lotnisku w Kuala Lumpur. Według szefa malezyjskiej policji Khalida Abu Bakara, posługiwała się wietnamskim paszportem wystawionym na nazwisko Doan Thi Huong, urodzonej w 1988 roku. Została ona formalnie zidentyfikowana na podstawie monitoringu z lotniska; w momencie aresztowania była sama – dodał.

46-letni Kim Dzong Nam został w poniedziałek rano zaatakowany i otruty na lotnisku w Kuala Lumpur, skąd chciał odlecieć do Makau. Zmarł w drodze do szpitala. Nie jest jasne, jak został zamordowany – według niektórych źródeł miał zostać ukłuty „zatrutymi igłami”, inne mówią o tym, że ktoś spryskał jego twarz sprayem. Według policji mężczyzna posługiwał się paszportem na nazwisko Kim Chol.

Południowokoreańska agencja wywiadowcza podejrzewa, że za atakiem stały dwie agentki wywiadu Korei Północnej. Kobiety miały uciec z lotniska taksówką. Policja szuka kilku innych osób, wszystkie są obcokrajowcami – powiedział agencji Reutera wiceszef policji Noor Rashid Ibrahim. Wywiad Korei Południowej przekazał deputowanym w Seulu, że młody i nieprzewidywalny przywódca Korei Północnej wydał nakaz zabicia swego przyrodniego brata i że do takiej próby doszło w 2012 roku.

Zabójstwo miało miejsce w czasie, gdy Kim Dzong Un próbuje umocnić swoją władzę, którą sprawuje od śmierci swego ojca Kim Dzong Ila w 2011 roku oraz gdy na Pjongjang wywierana jest coraz większa presja międzynarodowa w związku z jego programami nuklearnymi i rakietowymi. Kim Dzong Nam był najstarszym synem poprzedniego przywódcy Korei Północnej Kim Dzong Ila. Jego matką była Sung He Rim, urodzona w Korei Południowej aktorka, która zmarła w stolicy Rosji. Związek komunistycznego przywódcy i artystki nie był oficjalny.

Niegdyś Kim Dzong Nama postrzegano jako następcę Kim Dzong Ila. Miał on się jednak narazić ojcu, gdy w 2001 roku został zatrzymany na lotnisku w Japonii za posługiwanie się fałszywym paszportem. Według południowokoreańskiego wywiadu Kim Dzong Nam mieszkał, pod ochroną Pekinu, ze swoją drugą żoną w Makau, specjalnym regionie administracyjnym Chin. Natomiast jeden z południowokoreańskich deputowanych powiedział, że Kim Dzong Nam miał żonę i syna w Pekinie. Bywał też w Hongkongu.

Kim Dzong Nam wyrażał sprzeciw wobec przekazania władzy Kim Dzong Unowi i dynastycznej kontroli odizolowanego państwa przez swoją rodzinę. Wielu przedstawicieli władz Korei Północnej zostało zabitych lub objętych czystkami za rządów Kim Dzong Una. Wśród nich był wuj młodego przywódcy, Dzang Song Thaek, którego stracono za zdradę w grudniu 2013 roku. Swego czasu Dzang Song Thaek był uważany za osobistość nr 2 w Pjongjangu.

Południowokoreański wywiad twierdzi, że Kim Dzong Nam napisał w 2012 roku list do swego brata, w którym prosił, aby darował życie jemu i jego rodzinie. Kim Dzong Un mógł się martwić, że coraz więcej członków elit odwraca się od niego po ucieczce Thae Jong-ho do Korei Południowej – uważa ekspert ds. Korei Północnej na uniwersytecie Dongguk w Seulu, Koh Ju Hwan. Thae był wysokim rangą dyplomatą w ambasadzie Korei Północnej w Londynie; latem 2016 roku z żoną i synami uciekł do Korei Południowej.
Żródło info i foto: RMF24.pl