Afera podsłuchowa. Marek Falenta po badaniach psychiatrycznych

Marek Falenta został przebadany przez biegłych psychiatrów – dowiedział się reporter RMF FM. Lekarze sprawdzali, czy biznesmen skazany w aferze taśmowej, a teraz podejrzany o kolejne czyny związane z nagrywaniem polityków i biznesmenów oraz ujawnianiem tych nagrań, jest poczytalny.

Od ubiegłego roku Marek Falenta – skazany za zlecenie podsłuchów w restauracjach – jest także podejrzany w śledztwie dotyczącym tzw. małej afery finansowej. Postępowanie prowadzi ta sama Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga, która w 2016 roku skarżyła Falentę za taśmy.

Opinię biegłych psychiatrów w sprawie poczytalności Marka Falenty poznamy być może w przyszłym tygodniu. Dwóch psychiatrów na razie przeprowadziło rozmowę z podejrzanym. Zadawali mu różne pytania, które miały wykazać, czy w momencie popełniania zarzucanych mu czynów był poczytalny.

Teraz psychiatrzy analizują to badanie i zapoznają się z dokumentacją medyczną Falenty, między innymi z przetłumaczonymi protokołami badań z Hiszpanii, gdzie został zatrzymany.

Od opinii biegłych będzie zależało, czy prokuratura będzie kontynuować śledztwo w tak zwanej „małej aferze taśmowej”. Jeśli by się okazało, że był niepoczytalny, taka decyzja – jak się wydaje mało prawdopodobna – miałaby znaczenie dla oceny prawnej całej afery taśmowej.

Zatrzymanie Falenty w Hiszpanii

Marek Falenta został zatrzymany w Hiszpanii 5 kwietnia 2019 roku. Wcześniej – według informacji reportera RMF FM – na krótko zatrzymywał się w kilku innych europejskich krajach. Został namierzony przez policjantów ze specjalnego wydziału poszukiwań, a jego zatrzymanie było możliwe dzięki wydaniu za nim Europejskiego Nakazu Aresztowania.

O kulisach zatrzymania Falenty opowiedział w rozmowie z RMF FM rzecznik prasowy polskiej policji Mariusz Ciarka. Zdradził, że tuż przed zatrzymaniem biznesmen przebywał z kobietą, obywatelką Polski. Kiedy zorientował się, że są w pobliżu policjanci, wyszedł na balustradę. Tutaj była sugestia, że może z niej wyskoczyć, jeżeli policjanci nie odstąpią od zatrzymania. Szybkie, skuteczne negocjacje sprawiły, że zrezygnował z tego kroku. Oddał się w ręce policjantów – mówił Ciarka.

Afera podsłuchowa

Biznesmen był poszukiwany od lutego tego samego roku: 1 lutego miał bowiem stawić się w zakładzie karnym w celu odbycia kary, ale nie zrobił tego. W marcu Sąd Okręgowy w Warszawie wydał postanowienie o wydaniu za nim listu gończego.

O tym, że Marek Falenta ma odbyć zasądzoną mu karę 2,5 roku więzienia, zdecydował 31 stycznia Sąd Apelacyjny w Warszawie. Odrzucił tym samym zażalenia obrońców, którzy ubiegali się o odroczenie wykonania kary m.in. ze względu na stan zdrowia skazanego.

Marek Falenta został skazany w 2016 roku przez Sąd Okręgowy w Warszawie na 2,5 roku więzienia w związku z tzw. aferą podsłuchową. Wyrok uprawomocnił się w grudniu 2017, ale obrońcy Falenty złożyli kasację do Sądu Najwyższego. W styczniu 2018 roku zwrócili się również do prezydenta Andrzeja Dudy z wnioskiem o ułaskawienie biznesmena – bezskutecznie.

Afera podsłuchowa, która wybuchła w 2014 roku po ujawnieniu w tygodniku „Wprost” nagrań rozmów ludzi z kręgów polityki i biznesu oraz funkcjonariuszy publicznych, wywołała kryzys w rządzie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Nowe informacje ws. zabójstwa Kristiny z Mrowin. W sprawę zaangażowano seksuologa Zbigniewa Lwa-Starowicza

Są nowe informacje w sprawie zabójstwa Kristiny z Mrowin. Do zespołu psychiatrów, którzy badają Jakuba W. dołączył znany seksuolog Zbigniew Lew-Starowicz, mimo że śledczy wykluczyli, że zbrodnia miała motyw seksualny. Na jakim etapie jest sprawa zabójstwa Kristiny z Mrowin? Prokuratura czeka na opinię biegłych psychiatrów. Na ich wniosek do zespołu dołączyły kolejne osoby, w tym seksuolog Zbigniew Lew-Starowicz – donosi „Gazeta Wyborcza”.

Jak zauważa dziennik, powołanie profesora może zaskakiwać, ponieważ śledczy wykluczyli motyw seksualny zabójstwa. Uznali, że ślady zbrodni seksualnej zostały upozorowane już po śmierci dziecka – miały zmylić prowadzących dochodzenie. Jakubowi A. postawiono zarzut znieważenia zwłok.

Przypomnijmy, że Kristina została zamordowana 12 czerwca. Po kliku dniach zatrzymano Jakuba A. Na policję zgłosili się świadkowie, którym mężczyzna miał proponować 10 tysięcy zł za pomoc w zabiciu dziewczynki. Po wizji lokalnej przyznał się do winy.
Źródło info i foto: wp.pl

Będzie przełom w sprawie śmierci Magdaleny Żuk

Nowe doniesienia w sprawie śmierci Magdaleny Żuk. Śledczy chcą prosić o opinię biegłych psychiatrów.

26-letnia Magdalena Żuk zmarła podczas wakacji w Egipcie. Okoliczności jej śmierci nadal owiane są tajemnicą. Sprawę ze strony polskiej prowadzi jeleniogórska prokuratura. Teraz śledczy chcą, żeby opinię dot. zgonu kobiety wydali biegli psychiatrzy. Prokuratura przy tym podkreśla, że nie znaleziono dowodów, które by wskazywały, że Magdalena Żuk zmarła w wyniku przestępstwa. Prokuratura chce, by zdiagnozowano „nietypowe zachowania” kobiety.

Biegli mają też zbadać, „jaki wpływ na zachowanie mogło mieć ewentualne zażywanie, a następnie odstawienie leków przeciwdepresyjnych”.

26 kwietnia 2017 roku Magdalena Żuk zameldowała się w hotelu w Egipcie. Zmarła cztery dni później, 30 kwietnia. Podczas pobytu w hotelu dziwnie się zachowywała. Ostatecznie trafiła do szpitala, gdzie zmarła. Personel twierdził, że wyskoczyła przez okno. Relacjonowano, że Magdalena Żuk zachowywała się tak, jakby się czegoś bała, traciła kontakt z rzeczywistością.

— Biegli mają się wypowiedzieć na temat stanu psychicznego, w którym znajdowała się Magdalena Ż. podczas pobytu w Egipcie — genezy tego stanu, jego przebiegu i objawów. Mają także ocenić, jaki wpływ na zachowanie Magdaleny Ż., mogło mieć ewentualne zażywanie, a następnie odstawienie leków przeciwdepresyjnych. Prokuratura oczekuje ponadto na uzupełniającą opinię biegłych z zakresu toksykologii. Jest ona konieczna dla pełnej interpretacji wyników uzyskanych na podstawie przeprowadzonych dotychczas badań — przekazał rzecznik prokuratury cytowany przez „Fakt”.

Śledztwo w tej sprawie przedłużono do 2 maja 2018 roku. Do tej pory brano pod uwagę wiele hipotez — w tym zabójstwo, załamanie psychiczne, wypadek. Sprawa jest nadal w toku. Prokuratorzy czekają na opinię z zakresu toksykologii.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Psychiatrzy u Marcina P. Założyciel Amber Gold nieobecny na rozprawach

Sąd wysyła biegłych psychiatrów i psychologa do Marcina P. Twórca Amber Gold nie wziął udziału w dwóch ostatnich rozprawach procesu w sprawie gigantycznej afery finansowej. Jego dalszy udział w procesie stoi pod znakiem zapytania. Nieobecności związane są ze stanem zdrowia Marcina P. Według naszych ustaleń chodzi o kłopoty ze zdrowiem psychicznym. Główny oskarżony już dwukrotnie nie był w stanie wziąć udziału w rozprawach.

Z ujawnionych dokumentów wynika, że wyraził on zgodę na prowadzenie rozpraw pod jego nieobecność, a opinia lekarska z aresztu śledczego wskazuje, że jego stan zdrowia nie uniemożliwiał udziału w rozprawach. Sąd dopuścił dowód z opinii biegłych psychiatrów i psychologa, która ma dotyczyć zdolności oskarżonego do udziału w postępowaniu – wyjaśnia Tomasz Adamski, rzecznik Sądu Okręgowego w Gdańsku.

Obrońca Marcina P. przyznaje, że kłopoty ze zdrowiem mogą oznaczać nawrót dolegliwości sprzed niespełna roku. Marcin P. – gdy finalizowane było śledztwo w sprawie afery – właśnie ze względu na zły stan zdrowia nie był w stanie zapoznawać się z aktami śledztwa.

Klient czuje, że stan jego zdrowia jest na tyle zły, że mógłby nie wytrwać całego przebiegu rozprawy. Ja składałem wniosek o to, żeby rozprawy przerwać, do czasu aż biegli ustaliliby, czy stan zdrowia pozwala na uczestnictwo w postępowaniu sądowym, czy nie. Sąd rozprawy nie przerwał. Na kolejnym terminie sytuacja się powtórzyła, klient nie wyszedł na rozprawę. Sąd podjął decyzję, żeby powołać biegłych, którzy określą stan zdrowia klienta, pod kątem jego zdolności do brania udziału w postępowaniu – wyjaśnia adwokat Michał Komorowski, obrońca z urzędu Marcina P.

Dwóch psychiatrów oraz psycholog zaczną od jednorazowego badania. Przeprowadzą je na terenie aresztu śledczego w Gdańsku. Jeśli po badaniu nie będą w stanie wyciągnąć wniosków, mogą poprosić sąd o zgodę na dłuższą obserwację Marcina P.

Biegli powinni stwierdzić, czy mój klient był zdolny do brania udziału w rozprawach,czy nie. Jeżeli nie był zdolny, to sąd już zapowiedział, że będzie powtarzał te czynności procesowe. Natomiast jeśli był zdolny, to te czynności nie będą powtórzone – mówi Komorowski. Podczas rozpraw, o których mowa, przesłuchane zostały 3 osoby – byli pracownicy Amber Gold.

W samym Sądzie Okręgowym w Gdańsku takiego scenariusza nie potwierdzają. Na razie wstrzymują z wszelkimi przewidywaniami w tej sprawie. Z oceną skutków należy wstrzymać się do czasu uzyskania opinii – mówi Tomasz Adamski.

Na razie nie wiadomo, kiedy badanie się odbędzie. Z informacji przekazanej przez obrońcę Marcina P. wynika, że samo badanie powinna odbyć się do poniedziałku. Prawnik ucina też spekulacje, mówiące o grze na zwłokę ze strony Marcina P.

Z mojej rozmowy z klientem wynika, że on chce brać udział w postępowaniu. Dlatego, żeby właśnie nie być posądzonym o torpedowanie procesu, złożył oświadczenia, żeby ten proces prowadzić na ostatnich dwóch terminach rozpraw, pod jego nieobecność. Natomiast sąd sam powziął wątpliwość, bowiem biegli mają również zbadać kwestię tego, czy w sposób świadomy takie oświadczenia składał – tłumaczy Komorowski.

Dodaje, że termin przedawnienia sprawy Amber Gold to 2037 rok. W ocenie adwokata opinie o próbach przeciągania procesu w celu przedawnienia sprawy są nieuzasadnione.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Samuel N. trafił do aresztu w Wołowie

Samuel N., zabójca 10-latki z Kamiennej Góry, trafił do aresztu w Wołowie na Dolnym Śląsku – dowiaduje się Radio ZET. Tam mężczyzna spędzi najbliższe 3-miesiące. Do Zakładu Karnego w Wołowie trafiają m.in. recydywiści i niebezpieczni więźniowie. Jest tam też oddział terapeutyczny dla skazanych z zaburzeniami psychicznymi lub upośledzonych umysłowo. W przyszłym tygodniu 27-letni zabójca dziewczynki ma być zbadany przez biegłych psychiatrów. W czasie prokuratorskiego przesłuchania przyznał się do winy.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Zuzanna M. skazana w sprawie wykorzystywania seksualnego

Karę więzienia w zawieszeniu wymierzył w środę 19-letniej Zuzannie M. Sąd Rejonowy w Białej Podlaskiej (woj. lubelskie). Uznał ją winną seksualnego wykorzystania małoletniej oraz podania marihuany dwóm małoletnim. Zuzanna M. oskarżona jest też o zabójstwo, wraz ze swoim chłopakiem, jego rodziców, w Rakowiskach. Sąd w Białej Podlaskiej skazał Zuzannę M. na karę 2 lat więzienia w zawieszeniu na cztery lata. Oddał ją na ten czas pod dozór kuratora i zakazał jej zbliżania się do pokrzywdzonej.

Sąd uznał, że Zuzanna M. w 2013 r. kilkakrotnie doprowadziła dziewczynę poniżej 15. roku życia do obcowania płciowego i poddania się innym czynnościom seksualnym. Ponadto Zuzanna M. w styczniu 2014 r. dała dwóm małoletnim marihuanę – poinformowano w biurze prasowym Sądu Okręgowego w Lublinie. Wyrok jest nieprawomocny. Proces prowadzony był z wyłączeniem jawności.

Przed prokuratorem Zuzanna M. nie przyznała się do winy. Była badana przez biegłych lekarzy psychiatrów, którzy stwierdzili, że miała pełną zdolność rozpoznania znaczenia swego czynu i pokierowania swoim postępowaniem. Sąd wymierzył jej karę taką, jakiej domagał się prokurator.

Wstrząsająca zbrodnia

W przyszły wtorek przed Sądem Okręgowym w Lublinie ma rozpocząć się proces Zuzanny M. oraz jej 18-letniego chłopaka Kamila N. za zabójstwo rodziców Kamila – Jerzego i Agnieszki N. Oboje przyznali się do popełnienia tej zbrodni. Prokuratura oskarżyła ich o tzw. zabójstwo kwalifikowane, z art. 148 par 3 kk, ze względu na działanie z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia więcej niż jednej osoby. Grozi im maksymalnie kara dożywotniego więzienia.

Do zbrodni doszło w nocy z 12 na 13 grudnia ub. r., w domu małżonków N. w Rakowiskach, pod Białą Podlaską. Kamil N. i Zuzanna M. zadali rodzicom Kamila po kilkadziesiąt ciosów nożem. 48-letni Jerzy N. był funkcjonariuszem Straży Granicznej w stopniu pułkownika, 42-letnia Agnieszka N. – nauczycielką. Jak mówiła po sporządzeniu aktu oskarżenia rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie Beata Syk-Jankowska, sprawcy byli bardzo brutalni, zabójstwo zaplanowali wcześniej, starali się zapewnić sobie alibi.

Kamil N. i Zuzanna M., uczniowie liceów w Białej Podlaskiej, byli parą. Według składanych przez nich w prokuraturze wyjaśnień rodzice Kamila nie akceptowali ich związku. Pomysł zabicia małżonków pojawił się w trakcie oglądania przez nastolatków filmów, przepełnionych przemocą i agresją. Biegli lekarze psychiatrzy oraz psychologowie, po przeprowadzeniu badań, stwierdzili, że oboje sprawcy byli poczytalni. Orzekli, że u Kamila N. nie występują cechy charakterystyczne dla osobowości aspołecznej, u Zuzanny M. zdiagnozowali nieprawidłowo kształtującą się osobowość z wyraźnymi cechami narcystycznymi oraz dyssocjalnymi. Badania ich krwi po zatrzymaniu wykazały, że kilka godzin przed zabójstwem mogli zażywać marihuanę; nie byli pod wpływem alkoholu ani amfetaminy.

Za pomaganie im w unikaniu odpowiedzialności za tę zbrodnię sąd skazał już dwoje ich znajomych, studentów z Poznania, 20-letniego Marcina S. i 19-letnią Lindę M. Bezpośrednio po zabójstwie przewieźli oni sprawców samochodem z Rakowisk do Krakowa oraz zacierali ślady przestępstwa, zabierając ze sobą plecak, w którym były dowody zbrodni – noże, rękawiczki oraz części ubioru sprawców. Marcin S. został skazany na rok więzienia w zawieszeniu na 3 lata i grzywnę w kwocie 8 tys. zł, a Linda M. na 8 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 3 lata i 5 tys. zł grzywny. Oboje mają być objęci dozorem kuratora w okresie próby.
Żródło info i foto: interia.pl

Wiktoria M. poczytalna?

Wiktoria M., podejrzana o zabójstwo Agaty z Wejherowa jest dziś badana przez psychiatrów. Mają oni ustalić czy w chwili popełniania przestępstwa była poczytalna. Nastolatka nie przyznaje się do winy, ale śledczy mają mocne dowody obciążające ją. Jednym z nich jest pamiętnik dziewczyny, w którym miała opisać to, co robiła po zabójstwie.

Badanie potrwa około kilku godzin. Nastolatka jest tymczasowo aresztowana, więc biegli pojechali do aresztu śledczego i tam przeprowadzają swoje obserwacje. Mają one dać odpowiedź na pytanie, czy w chwili morderstwa Wiktoria M. była poczytalna. Zadaniem biegłych jest też ustalenie, czy obecny stan zdrowia dziewczyny pozwala jej na udział w śledztwie, na przykład w wizji lokalnej.

Śledczy nie podają informacji na temat pamiętnika, ale dziewczyna miała w nim dokładnie opisać, co robiła przed i po morderstwie. Są tam między innymi informacje o tym, gdzie ukryła nóż oraz co zrobiła z telefonem ofiary. Do zabójstwa doszło w połowie lutego. Agata zginęła od ciosu nożem w brzuch. Zdaniem śledczych o zadanie śmiertelnego ciosu miała poprosić swoją koleżankę. Wiktorii M., grozi 25 lat więzienia.
Żródło info i foto: Dziennik.pl

Kamil N. był poczytalny

Kamil N. podejrzany o zabójstwo rodziców w grudniu 2014 roku w Rakowiskach miał zdolność rozpoznania swoich czynów – stwierdzili biegli psychiatrzy i psycholodzy. O opinii wydanej przez biegłych psychiatrów i psychologów z Oddziału Psychiatrii Sądowej Mazowieckiego Specjalistycznego Centrum Zdrowia w Pruszkowie poinformowała rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie Beata Syk-Jankowska.

– Z opinii tej wynika, że w chwili zarzucanego mu czynu Kamil N. był poczytalny, czyli miał pełną zdolność rozpoznania znaczenia tego czynu i pokierowania swoim postępowaniem. Kamil N. może uczestniczyć w postępowaniu karnym – powiedziała.

Obserwacja psychiatryczna 18-latka trwała osiem tygodni. Jak podała rzecznik Beata Syk-Jankowska, biegli nie stwierdzili u niego objawów choroby psychicznej, cech upośledzenia umysłowego czy innego rodzaju zaburzeń psychicznych.

Obserwacja psychiatryczna Zuzanny M.

Wcześniej prokuratura otrzymała również opinię psychologiczno-psychiatryczną dotyczącą Zuzanny M. Biegli stwierdzili, że w momencie zbrodni miała ona pełną zdolność rozpoznania znaczenia swego czynu i kierowania swoim postępowaniem.

Na podstawie obserwacji u Zuzanny M. stwierdzono także nieprawidłowo kształtującą się osobowość „z wyraźnymi cechami narcystycznymi oraz dyssocjalnymi”, jednak nie stwierdzono u niej cech upośledzenia umysłowego ani choroby psychicznej.

Zabójstwo w Rakowiskach

Zuzanna M. i Kamil N. przyznali się do zabójstwa rodziców Kamila w nocy z 12 na 13 grudnia 2014 roku w Rakowiskach pod Białą Podlaską. Według złożonych przez nich wyjaśnień, rodzice Kamila nie akceptowali jego związku z Zuzanną. 48-letniemu Jerzemu N. i 42-letniej Agnieszce N. zadano po kilkanaście ciosów nożem.

Badania krwi Zuzanny M. i Kamila N. wykazały, że kilka godzin przed zabójstwem zażywali marihuanę. Za zabójstwo grozi im kara co najmniej 12 lat więzienia, 25 lat więzienia lub dożywocia. Zuzanna M. jest też oskarżona o seksualne wykorzystanie osoby małoletniej poniżej 15 roku życia. Nie przyznała się do winy.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Andreas Lubitz półtora roku był pod opieką psychiatrów

Cierpiał w przeszłości na depresję i tzw. wypalenie – tak o pilocie, który doprowadził we wtorek do katastrofy airbusa linii Germanwings piszą niemieckie media. Według dziennika „Bild”, Andreas Lubitz łącznie półtora roku znajdował się pod opieką psychiatrów, a w jego personalnej teczce znalazły się adnotacje o potrzebie regularnych badań psychologicznych. Informację o depresji pilota podał na swoich stronach internetowych dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Gazeta powołuje się na matkę szkolnej koleżanki mężczyzny. – To był dobry chłopak, ale wydaje się, że miał depresję, czuł się wypalony – powiedziała. Jej córka wciąż przeżywa śmierć kolegi i nie była w stanie rozmawiać. Lubitza ostatni raz widziała przed świętami Bożego Narodzenia.

Jak pisze „Bild”, niemieckie władze bezpieczeństw wychodzą z założenia, że przyczyną postępowania pilota był „osobisty kryzys życiowy”. Przed katastrofą miał – jak twierdzi tabloid – przejść ciężki kryzys w relacjach ze swoją przyjaciółką. „Kłopoty miłosne poważnie się na nim odbiły” – pisze niemiecka gazeta.

Czemu przerwał naukę?

Szef koncernu Lufthansa Carsten Spohr przyznawał wcześniej na konferencji prasowej, że kilka lat temu Lubitz przerwał na dłuższy czas kształcenie w ośrodku Lufthansy. Później, po przejściu koniecznych testów, kontynuował jednak naukę zawodu. Prezes linii nie zdradził, czym spowodowana była przerwa. „Bild” wskazuje, że Lubitz przerwał szkolenie przez depresję. Według tabloidu znajdował się łącznie przez półtora roku pod opieką psychiatrów. Wielokrotnie musiał ze względu na depresje powtarzać poszczególne etapy szkolenia, jednak w końcu zakończył kurs z wynikiem pozytywnym pomimo „ciężkiego depresyjnego incydentu”.

Na psychiczne problemy pilota wskazuje też zapis w jego teczce personalnej przechowywanej w Federalnym Urzędzie Lotnictwa. W dokumentach znajduje się oznaczenie „SIC” wskazujące na konieczność „szczególnych, regularnych badań medycznych”. Symbol „SIC” znajduje się ponadto w pozwoleniu na kierowanie samolotami Lubitza.

„FAZ” podkreśla, że jeszcze w środę pilot niczym nie różnił się od pozostałych 149 ofiar. Miejscy radni jego rodzinnego Montabaur uczcili pamięć jego i wszystkich, którzy zginęli w katastrofie minutą ciszy, a burmistrz Gabi Wieland przekazał bliskim zabitych kondolencje. Potem jednak wszystko się zmieniło, a Lubitz stał się sprawcą śmierci 149 osób.

Pilnują domu

Pilot mieszkał z rodzicami, ale miał też apartament w Dusseldorfie. Jego sąsiedzi podkreślają, że bycie pilotem zawsze było marzeniem Lubitza, a latanie traktował jako pasję, a nie zawód. Wszyscy z niedowierzaniem przyjmują wersję śledczych. Tymczasem policja w Montabaur postanowiła chronić rodzinny dom pilota.
Żródło info i foto: TVP.info

Jest decyzja sądu odnośnie Kamila N.

Sąd Okręgowy w Lublinie przedłużył areszt oraz okres obserwacji psychiatrycznej dla 18-letniego Kamila N., podejrzanego o zabicie rodziców w grudniu ub. roku w Rakowiskach. Do zabójstwa przyznali się Kamil N. i 18-letnia Zuzanna M. W styczniu Sąd Okręgowy w Lublinie skierował Kamila N. i Zuzannę M. na obserwację psychiatryczną na okres czterech tygodni. W przypadku Kamila N. zaczęła się ona 11 lutego, a dla Zuzanny M. – 16 lutego. Obserwacja ta ma pomóc biegłym określić, czy w czasie morderstwa 18-latkowie mieli pełną zdolność rozpoznania znaczenia tego czynu oraz pokierowania swoim postępowaniem.

O wydłużenie czasu obserwacji Kamila N. o kolejne cztery tygodnie, jeszcze w lutym, zwróciła się do sądu prokuratura. – Wnioskował o to zespół biegłych psychiatrów i psychologów opiniujących w sprawie ze względu na trudności natury diagnostycznej, konieczność dalszej obserwacji zachowań podejrzanego jak i pogłębienia diagnostyki psychologicznej – poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie Beata Syk-Jankowska.

Jak dodała, do tej pory biegli psychiatrzy nie wnioskowali o przedłużenie obserwacji psychiatrycznej Zuzanny M. Kamil N. i Zuzanna M. zostali skierowani do różnych ośrodków w kraju, ich obserwację prowadzą oddzielne zespoły specjalistów. Obserwacja psychiatryczna może trwać maksymalnie osiem tygodni. W piątek sąd uwzględnił także wniosek prokuratury o przedłużeniu aresztowania Kamila N. do 13 czerwca. – Wniosek o przedłużenie tymczasowego aresztowania wobec Zuzanny M. będzie rozpoznawany przez sąd 10 marca – dodała Syk-Jankowska.

Zbrodnia w Rakowiskach

Zuzanna M. i Kamil N. przyznali się do zabójstwa rodziców Kamila – Jerzego i Agnieszki N. Do zbrodni doszło w nocy z 12 na 13 grudnia ub.r., w domu małżonków N. w Rakowiskach, pod Białą Podlaską. Rodzicom Kamila zadano po kilkanaście ciosów nożem. Zabójcy posługiwali się trzema nożami. Zamordowany 48-letni Jerzy N. był funkcjonariuszem Straży Granicznej w stopniu pułkownika, 42-letnia Agnieszka N. – nauczycielką.

Rodzice nie akceptowali Zuzanny M.

Kamil N. i Zuzanna M. – uczniowie liceów w Białej Podlaskiej – byli parą. Według składanych przez nich wyjaśnień rodzice Kamila nie akceptowali ich związku. Pomysł zabicia małżonków pojawił się w trakcie oglądania przez 18-latków filmów, przepełnionych – jak sami zeznali – przemocą i agresją. Badania ich krwi wykazały, że kilka godzin przed zabójstwem zażywali marihuanę; nie byli pod wpływem alkoholu ani amfetaminy. Za zabójstwo grozi im kara co najmniej 12 lat więzienia, 25 lat więzienia lub dożywocia.

Marcin S. i Linda M. pomagali ukryć zbrodnię

Zarzuty utrudniania śledztwa w sprawie zabójstwa małżeństwa N. usłyszało też dwoje 19-latków, studentów z Poznania – Marcin S. oraz Linda M. Według śledczych działając wspólnie i porozumieniu utrudniali oni postępowanie karne pomagając Kamilowi N. i Zuzannie M., sprawcom zabójstwa, uniknąć odpowiedzialności karnej i zacierali ślady przestępstwa. Bezpośrednio po zabójstwie przewieźli samochodem Kamila N. i Zuzannę M., z Rakowisk do Krakowa. Zabrali ze sobą plecak, w którym były narzędzia zbrodni, rękawiczki oraz elementy ubioru sprawców. Obie pary były wcześniej umówione na ten wyjazd.

Marcin S. i Linda M. nie przyznali się do zarzucanych im czynów, choć potwierdzili, że podróżowali do Krakowa z podejrzanymi o zbrodnię 18-latkami. Wobec Marcina S. prokurator zastosował poręczenie majątkowe w kwocie 10 tys. zł, a wobec Lindy M. dozór policji. Grozi im kara do pięciu lat więzienia. Zuzanna M. jest też oskarżona o seksualne wykorzystania osoby małoletniej poniżej 15. roku życia. Nie przyznała się do winy. Postępowanie w tej sprawie, prowadzone w Sądzie Rejonowym w Białej Podlaskiej, zostało zawieszone na czas obserwacji psychiatrycznej oskarżonej.
Żródło info i foto: wp.pl