Starcia po zabiciu George’a Floyda wymknęły się spod kontroli

Prezydent Donald Trump ostro potępił w sobotę (30 maja) – jako „dzieło rabusiów i anarchistów” – zamieszki w amerykańskich miastach, które wybuchły po zabiciu w Minneapolis przez policję Afroamerykanina George’a Floyda. Ostatniej nocy do starć doszło nawet przed Białym Domem. „Śmierć George’a Floyda na ulicach Minneapolis to ogromna tragedia” – podkreślił Trump. Dodał jednak, że „jego pamięć została zhańbiona przez uczestników zamieszek, rabusiów i anarchistów”.

„To, co teraz widzimy na naszych ulicach, nie ma nic wspólnego ze sprawiedliwością czy też pokojem” – powiedział prezydent. Zapewnił, że jego rząd położy kres przemocy.

Aresztowano ponad 50 osób

W sobotę, 30 maja, tysiące osób demonstrowało m.in. przed wieżowcem prezydenta USA Trump Tower, na 5. Alei, Times Square oraz na Brooklynie. Uczestnicy manifestacji we wszystkich pięciu dzielnicach miasta blokowali ruch uliczny. Doszło do podpalenia co najmniej dwóch policyjnych samochodów. Niektórzy wywracali kosze na śmieci, rzucali na interweniujących funkcjonariuszy butelkami, śmieciami i odłamkami z gruzów. Nie reagowali na wezwania stróżów porządku, aby ograniczyć się do zgromadzeń i przemarszów po chodnikach.

„Żadnych chodników. To protest. Ulice należą do nas”, „Bez sprawiedliwości nie ma pokoju” – skandowali. Wznosili okrzyki przywołujące pamięć Floyda. Mieli transparenty z napisami np. „Czarne życie ma znaczenie”, „Biała cisza to biała przemoc”.

Z powodu demonstracji wyłączone były z ruchu samochodowego mosty Brooklyn Bridge i Manhattan Bridge na Rzece Wschodniej. Zamknięto też część autostrady West Side Highway.

Policja używała dla rozproszenia tłumów gazu pieprzowego. W powietrzu unosił się helikopter. Według wstępnych informacji, aresztowano ponad 50 osób. W mediach społecznościowych ukazały się zdjęcia i filmy wideo pokazujące, jak funkcjonariusze wywlekali ich z tłumów.

Burmistrz Nowego Jorku: To jest nie do zaakceptowania

Burmistrz Nowego Jorku Bill de Blasio mówił na konferencji prasowej, że pośród uczestników manifestacji znalazła się mała grupa tych, którzy uciekli się do aktów przemocy. Ostrzegał, że nie będzie to tolerowane i poniosą oni konsekwencję swych czynów.

„Byli tu niestety tylko dlatego, by atakować policjantów, którzy nas chronią. To jest nie do zaakceptowania” – przekonywał, sugerując, że agresorzy przybyli z zewnątrz, nie reprezentując lokalnej społeczności. Zapewniał tych, którzy protestują w pokojowy sposób, o pragnieniu rozwiązania problemów, potrzebie sprawiedliwości i prawdziwych zmian społecznych.

„Jeśli jesteście, by domagać się pokojowych zmian, jesteście wysłuchani. Zmiany zachodzą w mieście i nie mam co do tego wątpliwości. Wierzymy w protesty pokojowe, w obywatelskie nieposłuszeństwo, korzystanie przez ludzi z ich demokratycznych praw, ale nie atakowanie policjantów i społeczności” – akcentował burmistrz.

Przyznał, że w Nowym Jorku jest wiele do zrobienia, ale jest miejsce na wielkie zmiany i postęp, co nastąpi. Zwrócił jednocześnie uwagę, aby nie zapominać o zwalczaniu ogromnego kryzysu związanego z COVID-19.

„Walczymy z tym razem jako jeden Nowy Jork. (…) W ostatnich trzech miesiącach nowojorczycy są zjednoczeni, walcząc z kryzysem, jakiego nie można sobie nigdy było wyobrazić, z chorobą, o której nawet nie wiedzieliśmy” – zaznaczył.

Przekonywał, że także obecnie nowojorczycy będą razem w przezwyciężaniu wyzwań, w których obliczu stoją.

Głos komisarza policji

Komisarz nowojorskiej policji Dermot Shea przyznał, że wszyscy są zdenerwowani i „będzie to długa noc”. „Wszyscy, racjonalne umysły, możemy się zgodzić, że pójście do przodu będzie wynikać z dyskusji, protestów, aktywizmu, ale nie z większej przemocy” – tłumaczył.

Lokalni politycy obecni na demonstracjach zapowiadali zmiany w przepisach. „Dla tych z nas, którzy są we władzach, obowiązkiem jest zapewnić zmiany i zamierzamy je wprowadzić” – obiecywał w telewizji CBS senator stanu Nowy Jork Michael Gianaris. Wtórowała mu senator stanowa Jessica Ramos. Twierdziła, że jeśli dojdzie do współpracy, można naprawić wszystko. „Musimy jednak pozwolić przewodzić ludziom, którzy najbardziej doznali bólu” – wyjaśniała.

Śmierć 46-letniego czarnoskórego George’a Floyda

Zarzewiem zamieszek stała się sprawa 46-letniego czarnoskórego George’a Floyda, który zmarł w trakcie zatrzymania przez policję w Minneapolis. W poniedziałek, 25 maja, do internetu trafiło nagranie z incydentu, na którym widać, jak jeden z policjantów brutalnie przyciska mężczyźnie kolanem szyję do ziemi, nie reagując na jego krzyki, że nie może oddychać. Wkrótce mężczyzna zmarł. Słowa przyciskanego do ziemi Floyda – „Nie mogę oddychać” – stały się głównym hasłem protestów.

Śmierć Floyda wywołała gwałtowne protesty i zamieszki w wielu innych amerykańskich miastach. W czasie protestów śmierć poniosły już trzy osoby – w Detroit, Oakland i Minneapolis.

Zamieszki w Minneapolis

W Minneapolis protesty po śmierci Afroamerykanina trwają kolejną noc, mimo że w mieście obowiązuje godzina policyjna. Według CNN, siły porządkowe użyły gazu łzawiącego i grantów hukowych, by nie dopuścić demonstrantów pod budynek policji.

Godzina policyjna w Minneapolis rozpoczęła się w sobotę wieczorem o godz. 20 czasu lokalnego. Wcześniej gubernator stanu Minnesota Tim Walz wezwał mieszkańców Minneapolis do pozostania w domach. Ostrzegł też protestujących, że znajdą się w „bardzo niebezpiecznej sytuacji”, jeśli ponownie złamią godzinę policyjną.

Po raz pierwszy od drugiej wojny światowej gubernator zmobilizował Gwardię Narodową. Na razie jednak żołnierze tej formacji nie biorą udziału w konfrontacjach z protestującymi.
Źródło info i foto: interia.pl

Lubelskie: Złodzieje wpadli po tym jak kamera monitoringu nagrała ich twarze. Mieli też charakterystyczny samochód

Niedługo cieszyła się łupem para rabusiów, która napadła na mały sklep spożywczy w gminie Mełgiew na Lubelszczyźnie. Ich twarze nagrały kamery monitoringu, a charakterystyczny samochód zapamiętali świadkowie.

Para, która na stałe mieszka w Austrii, niedawno przyjechała do Polski. 35-latek i 28-letnia kobieta zatrzymali się w wynajętym domku nad jeziorem. Gdy skończyły im się pieniądze, postanowili obrabować kasę w gminnym sklepie we wsi Dominów.

Tuż przed napadem 35-latek dla niepoznaki założył kominiarkę, jak się później okazało zrobił to przed kamerą monitoringu, i wtargnął do sklepu. Mężczyzna wymachiwał czymś, co przypominało pistolet, zmusił ekspedientkę do wydania z kasy znacznej sumy pieniędzy. Następnie wybiegł ze sklepu i odjechał samochodem, w którym czekała na niego kobieta.

Jak ustalił „Super Express”, który ochrzcił parę przydomkiem „głupi i głupsza” nawiązując tym samym do słynnej komedii z 1994 roku, rabusie poruszali się charakterystycznym samochodem, starym kabrioletem marki Renault. Auto zapamiętali świadkowie napadu, a policjanci z drogówki w Świdniku łatwo je namierzyli. Zatrzymali parę do kontroli. W środku znajdował się 35-letni mężczyzna oraz 28-letnia kobieta, którzy odpowiadali rysopisowi sprawców. Para została zatrzymana i doprowadzona do świdnickiej komendy.

Podczas przeszukania domku policjanci odnaleźli pistolet na naboje CO2, którym posłużył się sprawca podczas napadu oraz kominiarki, rewolwer hukowy, amunicję, pieniądze, tablice rejestracyjne oraz nieznaczne ilości narkotyków.

Zatrzymanym grozi kara do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Chiny: Rozbito gang okradający groby. Odzyskano bezcenne artefakty

Chińskie służb aresztowały 26 osób podejrzanych o działalność w gangu okradającym groby. Zabezpieczono niemal 650 zabytków kulturalnych pochodzących z starożytnego cmentarzyska w prowincji Qinghai – oświadczyło tamtejsze Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego. Rządowa agencja Xinhu wskazała, że w ocenie ekspertów wiele odzyskanych przedmiotów posiada „ogromną wartość historyczną”, wskazując kulturową łączność między Wschodem a Zachodem w początkach panowania Dynastii Tang (619-907 r.n.e.). To m.in. starożytne tekstylia jedwabne oraz odzież pochodząca z Centralnej Azji oraz Bizancjum.

Śledztwo trwało od 2017 roku. Podejrzani mieli prowadzić nielegalne wykopaliska grobów w Dulan, mieście leżącym na szlaku starożytnego Szlaku Jedwabnego. Odkryte skarby były następnie sprzedawane. Resort poinformował, że niektórzy aresztowani zostali zatrzymani w innych prowincjach.

Przedstawiciel policji powiedział na antenie państwowej stacji CCTV, że przestępcy, z których dwoje znajdowało się na liście najbardziej poszukiwanych, usiłowali upłynnić łup za 80 mln juanów (około 11,6 mln dolarów).
Źródło info i foto: TVP.info

Sao Paulo: Zabił rabusiów z dzieckiem na ręku

Szokujące nagranie z Sao Paulo. Rabusie próbowali okraść aptekę, w której był akurat policjant po służbie, z żoną i rocznym synkiem. Gdy wpadli napastnicy, funkcjonariusz nie zawahał się sięgnąć po broń i choć na ręku trzymał swoje dziecko, otworzył ogień do napastników. Działał skutecznie, bo rabusiów zabił. Brazylia chwali jego postawę. Materiał z programu „24 Godziny” w TVN24 BiS.
Źródło info i foto: tvn24bis.pl

Niemcy: Terroryści zamienili się w rabusiów

Niemiecka policja publikuje nagrania z monitoringu, na których widać okradających sklepy rabusiów. Prawdopodobnie byli to terroryści z Frakcji Armii Czerwonej, czyli ugrupowania, które przez około 25 lat działalności zabiło w zamachach 34 osoby, w tym prokuratora generalnego Republiki Federalnej Niemiec. Po samorozwiązaniu organizacji 20 lat temu bandyci wciąż się ukrywają, a środki na życie zdobywają przez napady. Materiał programu „24 Godziny” TVN24 BiS.
Źródło info i foto: tvn24bis.pl

Francja: Napaść na McDonalda pełnego komandosów

Dwóch rabusiów we Francji nie mogło wybrać gorszego momentu na napad. W McDonaldzie, którego obrabowali, jadł kolację oddział specjalny. Mężczyźni wkroczyli uzbrojeni w broń myśliwską do restauracji sieci McDonald’s w niedzielę wieczorem, gdzie akurat jadło kolację 11 członków specjalnej grupy operacyjnej żandarmerii. Restauracja znajdowała się w centrum handlowym w miejscowości Ecole-Valentin.

Prawie filmowy scenariusz

Napastnicy w restauracji oddali strzały w powietrze, po czym obrabowali kasę. Jak podaje francuski dziennik „Sud Ouest”, w kasie było prawie 2000 euro. Przestępcy pierwsze strzały oddali już przed restauracją. Jak informuje francuski kanał telewizyjny „France Televisions”, kiedy goście usłyszeli pierwsze strzały, sądzili, że jest to zamach i rzucili się w panice do wyjścia, ale wtedy wpadli tam uzbrojeni mężczyźni. Zapis monitoringu pokazuje, jak jeden z mężczyzn groził bronią 35 gościom i 15 pracownikom i rozkazał im rzucić się na ziemię. Drugi opróżnił w tym czasie kasę.

Z zimną krwią

Jak donosi francuska stacja „BFM TV”, siedzący w restauracji komandosi najpierw nie reagowali, aby nie narażać na niebezpieczeństwo innych gości. Kiedy przestępcy zaczęli uciekać, komandosi, szkoleni także na okoliczność porwań i ratowania zakładników, wszczęli pościg. Obezwładnili jednego z mężczyzn, kiedy ten upadł. Drugiego postrzelili i także obezwładnili. Obydwaj przestępcy przebywają jeszcze w szpitalu. Policja wszczęła śledztwo w związku z napadem rabunkowym z użyciem broni.
Żródło info i foto: onet.pl

Trzech zamaskowanych sprawców ukradło zegarki warte 500 000 euro

To był profesjonalnie przygotowany napad. Rabusie posłużyli się dwoma skradzionymi wcześniej samochodami i z bronią w ręku wdarli się do luksusowego sklepu z zegarkami w centrum Berlina. Ich łupem padły precjoza warte pół miliona euro.

Trzech zamaskowanych sprawców siedziało w skradzionym golfie i czekało, aż sklep zostanie otwarty. W chwili, gdy rolety poszły w górę, a drzwi wejściowe zostały otwarte, złodzieje wdarli się do środka, personelowi zagrozili bronią i błyskawicznie opróżnili zawartość gablot.

W kilka sekund rabusie skradli warte pół miliona euro zegarki.

Przechodnie słyszeli dwa wystrzały i zadzwonili na policję. Jak się okazało, to złodzieje strzelali w powietrze, żeby zastraszyć znajdujące się w sklepie osoby.

Chwilę później świadkowie widzieli uciekających mężczyzn. Wsiedli oni do zaparkowanego w pobliżu audi i odjechali. Policja wciąż szuka sprawców napadu. Sprawdza, czy pozostawili ślady DNA, przegląda kamery monitoringu. Jak pisze jedna z berlińskich gazet, śledczy dysponują nagraniem z ucieczki, którą uchwycił swoim telefonem komórkowym ochroniarz pobliskiego sklepu.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Straż miejska pilnuje grobów

Znicze i kwiaty cieszą się zainteresowaniem nie tylko mieszkańców, odwiedzających groby bliskich. To także łakomy kąsek dla złodziei. Rabusie niczym hieny, pod osłoną nocy grasują po cmentarzach, a później sprzedają to, co uda im się ukraść.

Już w niedzielę na stołecznych nekropoliach pojawią się tłumy warszawiaków. O ich spokój zadbają strażnicy miejscy. Od dziś do poniedziałku cmentarze będzie patrolować ponad 760 funkcjonariuszy. – Jak co roku, działania akcji „Hiena” planujemy prowadzić w godzinach wieczorno-nocnych – informuje Monika Niżniak ze stołecznej Straży Miejskiej. – Będziemy zwracać uwagę na złodziei, którzy w okresie Wszystkich Świętych oraz Zaduszek działają wyjątkowo aktywnie i kradną przyniesione na cmentarze wieńce, kwiaty i znicze – dodaje.

W ciągu ostatnich, dwóch lat strażnicy miejscy złapali pięć „cmentarnych hien”. Jak zaznaczają funkcjonariusze ich działania przynoszą efekty. Z roku na rok złodziei jej co raz mniej. Łapanie rabusiów to jednak nie jedyne zadanie, jakie mają przed sobą strażnicy miejscy. Funkcjonariusze będą również strzec nekropolii przed wandalami. Zadbają o to, by nikt nie niszczył grobów i pomników, a także nie zaczepiał odwiedzających cmentarze.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Zarzuty za napad na hurtownię papierosów

Zarzuty rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia usłyszeli sprawcy brutalnej napaści na przygraniczną hurtownię papierosów w Osinowie Dolnym w Zachodniopomorskiem. Grozi im 15 lat więzienia. Dwóch z zatrzymanej czwórki usłyszało też zarzut nielegalnego posiadania broni palnej. Wczoraj policja przeszukała posesję koło Morynia, gdzie zatrzymano rabusiów i znalazła dwa pistolety. Z jednego sprawcy strzelali, aby wyłamać zamek w drzwiach do hurtowni. Ekspertyza balistyczna określi, z której broni padły strzały. Jeden z zatrzymanych miał przy sobie też narkotyki.

Śledczy, oprócz broni, zabezpieczyli też samochód, którym sprawcy uciekli. Mężczyźni złożyli wyjaśnienia w prokuraturze. Wiadomo, że nie pochodzą z woj. zachodniopomorskiego. Śledczy nie ujawniają, czy byli wcześniej karani, ani czy przyznali się do winy. Nie wykluczają natomiast, że usłyszą dodatkowy zarzut pobicia właściciela hurtowni z Osinowa Dolnego. Mężczyzna został uderzony metalowym narzędziem i trafił do szpitala.

Jeszcze dziś prokurator wyśle do sądu wniosek o tymczasowy areszt dla bandytów. To nie pierwszy bandycki napad w Osinowie Dolnym. W ubiegłym tygodniu okradziona została stacja paliw. Pieniądze z hurtowni papierosów padły łupem złodziei w ubiegłym roku. Ta przygraniczna miejscowość jest popularna wśród Niemców, którzy przyjeżdżają tu kupować papierosy i paliwo.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Ks. Piotr Waśko postrzelony w Papui-Nowej Gwinei

Polski misjonarz został ciężko ranny. Ks. Piotr Waśko (45 l.), werbista, natknął się na bandę rabusiów w rejonie Amboin nad rzeką Karawari.

Ranny Polak

Polski misjonarz został ciężko ranny. Ks. Piotr Waśko (45 l.), werbista, natknął się na bandę rabusiów w rejonie Amboin nad rzeką Karawari. Złodzieje podczas napadu postrzelili Polaka w brzuch. Duchowny w poważnym stanie trafił do szpitala. Obecnie stan księdza jest już stabilny. W Papui-Nowej Gwinei Polak pracował od 13 lat.

Grożą uczniowi

Islamscy fanatycy grożą uczniowi liceum pod Paryżem! Chłopak zrobił bowiem szkolną gazetkę na temat magazynu „Charlie Hebdo”, popierając jego dziennikarzy. Dostaje teraz pogróżki i paczki z nabojami. W styczniu w redakcji publikującego karykatury „Charlie Hebdo” islamiści przeprowadzili zamach, zabili 10 rysowników i dziennikarzy.
Żródło info i foto: se.pl