Radom: Jest akt oskarżenia ws. przedszkolanki podejrzanej o psychiczne znęcanie się nad dziećmi

Prokuratura w Radomiu skierowała akt oskarżenia wobec 60-letniej nauczycielki jednego z miejscowych przedszkoli. Według śledczych przedszkolanka znęcała się psychicznie nad podopiecznymi. Czyn ten jest zagrożony karą więzienia od sześciu miesięcy do ośmiu lat.

Jak poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu Beata Galas, prokurator zarzucił Ewie Ż. psychiczne znęcanie się nad siedmiorgiem trzylatków. – Przedszkolanka kierowała wobec dzieci poniżające i ośmieszające je wypowiedzi, groziła dzieciom naruszeniem nietykalności cielesnej czy zamknięciem w osobnym pomieszczeniu – powiedziała rzeczniczka.

W ocenie biegłych postępowanie nauczycielki miało wpływ na kondycję psychiczną przedszkolaków. – Rodzice zaobserwowali, że dzieci z płaczem wychodziły do przedszkola, były przestraszone, a niektóre reagowały agresywnie – powiedziała Galas.

Sprawa wyszła na jaw w czerwcu. W szafkach dzieci z grupy trzylatków pojawiły się kartki z informacją, że jedna z przedszkolanek znieważa maluchy oraz grozi im, że zamknie je w łazience lub zawinie w dywan.

Utrwalone na płycie nagrania otrzymała dyrektor przedszkola. Po jej odsłuchaniu potwierdzono, że głos należy do jednej z przedszkolanek. Nauczycielka rozpoznała swój głos na taśmie, ale twierdziła, że nagranie zostało zmanipulowane i nie przyznała się do winy.

Sprawa trafiła do prokuratury, która przedstawiła kobiecie zarzuty. Dotyczyły one okresu od września 2018 r. do maja 2019 r.
Źródło info i foto: TVP.info

Szajka pedofilów nagrywała gwałty na dzieciach. Zostali aresztowani

Takich ludzi można nazwać wyłącznie jednym słowem – zwyrodnialcy. Taką szajkę zboczeńców zatrzymała ostatnio radomska policja. Działali w Warszawie, na Mazowszu a nawet za granicą.

Akcja zaczęła się od zatrzymania 37-latka. Polak przebywał akurat w Bukareszcie, gdzie dorwali go śledczy przy pomocy rumuńskiej policji. Mężczyzna przez kilka lat wykorzystywał seksualnie swoją córkę i wrzucał nagrania do internetu. – Śledczy ustalili, że w internecie pojawiły się materiały o treści pedofilskiej, gdzie pokrzywdzoną jest dziewczynka z Polski. Poczynione w sprawie działania doprowadziły do zidentyfikowania tożsamości i ustalenia miejsca zamieszkania pedofila – poinformowała radomska policja. Dalej zatrzymania potoczyły się już niczym śniegowa kula. Ostatnio w kajdankach wyprowadzony został mężczyzna z Mazowsza, który utrzymywał kontakt z pedofilami. Sam miał w swojej bazie komputerowej aż 40 tys. plików pornograficznych!

Wielu zatrzymanych

W sumie zatrzymanych zostało 67 mężczyzn w wieku od 18 do 65 lat. Wśród nich są bezrobotni lekarze i funkcjonariusze publiczni a nawet doktor nauk technicznych. Niestety, w tym niechlubnym gronie zboczeńców, którzy zarabiali na drastycznych pedofilskich filmach wpuszczanych do sieci i czerpali radość z wykorzystywania dzieci znaleźli się też tzw. łowcy pedofilów. – To nie są policjanci ani śledczy ale osoby prywatne – mówi Rafał Jeżak z Komendy Wojewódzkiej Policji.

300 tysięcy złotych

Od osób związanych ze śledztwem słyszymy też, że łowcy to często informatycy, pomagający w wykrywaniu treści pedofilskich w internecie a jednocześnie uczestniczący w tym procederze. W ten perfidny sposób chcieli odwrócić od siebie uwagę.

Policjanci zabezpieczyli komputery, dyski i inne nośniki warte łącznie 300 tys. zł. Jak zapewniają, sprawa jest rozwojowa i dojdzie do kolejnych zatrzymań.
Źródło info i foto: se.pl

CBŚP rozbiło gang złodziei luksusowych aut

Co najmniej sto samochodów, głównie marki BMW, ukradła ekipa złodziei z Radomia i okolic, którą rozbili funkcjonariusze CBŚP wspólnie z Prokuraturą Okręgową w Warszawie. Auta trafiały do dziupli, gdzie były błyskawicznie rozbierane na części, które trafiały do paserów. Złodzieje kradli głównie w stolicy, wyruszając na „polowania” w nocy. Potrafili ukraść nawet kilka pojazdów na dobę.

Uderzenie w grupę złodziei i paserów miało miejsce pod koniec listopada, ale śledczy zwlekali z ujawnieniem informacji o realizacji, chcąc jeszcze namierzyć kooperantów rozbitej grupy. Podczas akcji kieleckiego zarządu CBŚP zatrzymano 6 osób, a 4 kolejne zostały doprowadzone z więzień i aresztów. Podczas przeszukań znaleziono nowoczesny sprzęt do elektronicznego pokonywania zamków samochodowych czy odpalania aut. Urządzenia takie kosztują nawet dziesiątki tysięcy euro.

W tym samym czasie funkcjonariusze zlikwidowali dwie dziuple, w których rozbierano kradzione samochody na części. Na miejscu znaleziono dziesiątki części i podzespołów z wielu pojazdów. W ręce policjantów wpadły także cztery bmw z przebitymi numerami.

W Prokuraturze Okręgowej w Warszawie wszyscy zatrzymani usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz m.in. kradzieży z włamaniem czy paserstwa. Niektórzy, głównie złodzieje, odpowiedzą za kilkadziesiąt przestępstw. Trzech najważniejszych członków szajki trafiło do aresztu, pozostali muszą się meldować na policyjnych dozorach.

Upatrzyli sobie BMW

Z relacji byłego członka grupy, który zdecydował się na współpracę z organami ścigania wynika, że gang działał od 2014 do 2017 roku. Złodzieje specjalizowali się w samochodach marki BMW. Najbardziej interesowały ich auta z wyższej półki, ale nie gardzili pojazdami niższych klas.

– Z ustaleń śledztwa wynika, iż do kradzieży dochodziło głównie na terenie Warszawy. Sprawcy wyszukiwali w ciągu dnia samochody, na które będą mieli zbyt, albo które zostały zamówione. Kradli je w nocy przy pomocy specjalistycznego sprzętu, umożliwiającego niedestrukcyjne dostanie się do wnętrza pojazdu i jego uruchomienie. Następnie auta trafiały do dziupli w województwie mazowieckim, gdzie były bardzo szybko demontowane na części – mówi prok. Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Paserzy sprzedawali części z rozebranych aut do „zaprzyjaźnionych” warsztatów lub przez internet. Czasami z elementów różnych kradzionych pojazdów, składano „nowy”, który był następnie legalizowany i sprzedawany.
Źródło info i foto: TVP.info

Dziecko zamknięte w pralce. Prokuratura domaga się wyższych wyroków

Prokuratura nie zgadza się z wysokością wyroku w głośnej sprawie zamknięcia dziecka w pralce i zapowiada apelację – donosi radomskie „Echo Dnia”. 5 listopada Sąd Rejonowy w Radomiu skazał dwóch młodych mężczyzn na kary półtora i jednego roku więzienia za umieszczenie dla zabawy w pralce niespełna dwuletniego dziecka i filmowanie całej sytuacji. Do zdarzenia doszło 13 maja ubiegłego roku.

Sąd uznał, że Tomasz K. i Adam B. znęcali się fizycznie i psychicznie nad Kacprem. Jak ustalono chłopiec zamknięty był w pralce przez dziewięć sekund. Nagrano telefonem komórkowym film. Mężczyźni naśmiewali się z pokrzywdzonego, a następnie włożyli mu papierosa do ust i wykonali zdjęcie.

Prokuratura domagała się wyższej kary wyższych kar: 2,6 roku więzienia dla Tomasza K. oraz 1,9 roku dla Adama B. – czytamy w „Echu Dnia”.

Ośrodek Interwencji Kryzysowej w Radomiu podtrzymuje natomiast swoją opinię, że władzy rodzicielskiej nad dzieckiem powinna być pozbawiona matka, a malec powinien trafić do innej rodziny.

W listopadzie ubiegłego roku sąd postanowił ograniczyć Żanecie D. władzę rodzicielską nad Kacprem D. poprzez poddanie wykonania tej władzy stałemu nadzorowi kuratorskiemu kuratora sądowego. Tomasz K i Żaneta D. nadal są parą. W styczniu urodziło im się dziecko.
Źródło info i foto: interia.pl

Policjanci zatrzymali po pościgu ojca posła-elekta. Miał 1,5 promila alkoholu

Portal WPolityce.pl, powołując się na informację zamieszczoną na stronie twojradom.pl, podał w czwartek wieczorem informację, że policja złapała Mirosława F., ojca posła-elekta z Radomia, Konrada Frysztaka (KO). Mężczyzna został zatrzymany po pościgu – sprecyzował portal twojradom.pl.

Jak wykazały czynności policyjne, mężczyzna miał 1,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu, zatrzymane uprawnienia do kierowania pojazdami, a także auto bez ważnych badań technicznych. Dodatkowo, w rozmowie z policjantami, miał powoływać się na to, że jest ojcem posła – poinformował portal.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Ksiądz z diecezji radomskiej mógł molestować dzieci. Prokuratura bada sprawę

– Prokuratura Rejonowa w Zwoleniu zajmie się doniesieniami dotyczącym możliwości popełnienia przestępstwa molestowania seksualnego dzieci przez jednego z księży diecezji radomskiej – poinformowała Beata Galas, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu. Podstawą do wszczęcia postępowania wyjaśniającego były doniesienia złożone przez kanclerza Kurii Biskupiej w Radomiu i Komendę Główną ZHP.

Rzeczniczka poinformowała, że w poniedziałek kanclerz Kurii Biskupiej w Radomiu powiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przez jednego z księży diecezji radomskiej, Stanisława S., przestępstwa z art. 200 Kodeksu karnego, czyli „obcowania płciowego z osobą małoletnią lub doprowadzenia jej do poddania się czynnościom seksualnym”.

– Zawiadomienie dotyczy okoliczności z drugiej połowy lat 80. XX. w., i czasu, kiedy ksiądz Stanisław S. pracował w Pionkach – powiedziała Galas. Dodała, że do zawiadomienia został załączony e-mail, który wpłynął 6 lipca bezpośrednio do radomskiej kurii od osoby pokrzywdzonej.

Prokuratura sprawdzi prawdziwość listu od ofiary

Śledczy zajmą się także doniesieniem skierowanym do prokuratury w połowie czerwca przez Komendę Główną Związku Harcerstwa Polskiego.

– Do tego zawiadomienia dołączone były wydruki korespondencji anonimowej, sporządzonej przez osoby określające siebie jako ofiary molestowania przez księdza Stanisława S. – dodała rzeczniczka prokuratury.

Ks. Edward Poniewierski, kanclerz Kurii Biskupiej w Radomiu, potwierdził, że kuria złożyła zawiadomienie do prokuratury. – Kuria przekazała do prokuratury informacje dotyczące jednego z księży diecezji radomskiej w celu sprawdzenia ich prawdziwości – powiedział.

Czynności wyjaśniające w tej sprawie będą prowadzone w Prokuraturze Rejonowej w Zwoleniu.

Ksiądz Stanisław S. działał w „Solidarności”

Jak podała wtorkowa „Gazeta Wyborcza” zawiadomienia do prokuratury dotyczą ks. Stanisława S., dawnego współpracownika opozycji i pierwszej „Solidarności”.

W latach 1980-1990 był wikarym w parafii św. Barbary w Pionkach, powołał do życia drużyny harcerskie, prowadził grupy ministrantów i szkolenia z karate dla dzieci i młodzieży. Kapłan zajął się wówczas także działalnością opozycyjną: wydawał podziemne pisma „Barykada” i „Robotnik”, książki, ulotki.

Był uczestnikiem demonstracji po pogrzebie i w rocznice śmierci ks. Jerzego Popiełuszki w Warszawie, organizował msze za ojczyznę, współorganizował Komitet Pomocy Internowanym w Pionkach, organizował Duszpasterstwo Ludzi Pracy przy swojej parafii, był członkiem podziemnej grupy Morwa, współorganizował KIK w Pionkach, współpracował z KPN i Polską Partią Niepodległościową.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zamknęli 2-letnie dziecko w pralce. Jest gotowy akt oskarżenia

Ta sprawa zbulwersowała opinię publiczną w sierpniu ubiegłego roku. Na nagraniu upublicznionym w sieci widać było dwuletniego Kacperka zamkniętego w pralce. Dziecko zanosiło się od płaczu i bezskutecznie próbowało się uwolnić. W tle słychać było głosy śmiejących się z niego osób. Do sądu w Radomiu trafił akt oskarżenia wobec dwóch oprawców.

Prokuratura Rejonowa Radom-Wschód oskarżyła dwóch mężczyzn o znęcanie się fizyczne i psychiczne ze szczególnym okrucieństwem nad niespełna dwuletnim chłopcem. Według śledczych to 22-letni Tomasz K., który był partnerem matki dziecka i pod którego opieką znajdował się Kacperek, oraz 18-letni Adam B. zamknęli dziecko w pralce automatycznej, gdzie przebywało ono około minuty.

– Nagrywali z tego zdarzenia filmik telefonem komórkowym, który potem ukazał się w sieci. Naśmiewali się z chłopca, a także fotografowali go z włożonym do ust papierosem – powiedziała rzecznik Prokuratury Okręgowej w Radomiu Beata Galas.

Zdaniem śledczych mężczyźni narazili chłopca na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Czyn ten jest zagrożony karą pozbawienia wolności od roku do 10 lat.

Dodatkowo Adamowi B. prokuratura postawiła zarzut polegający na fałszywym oskarżeniu innego kolegi o znęcaniem się nad dwulatkiem. Za fałszywe oskarżenie innej osoby o przestępstwo, której nie popełniła, grozi kara grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności od lat dwóch.

Zdarzenie wyszło na jaw w sierpniu ubiegłego roku dzięki filmikowi, który ktoś wrzucił do sieci. Na nagraniu widać było dwuletniego chłopca zamkniętego w pralce. Dziecko zanosiło się od płaczu i bezskutecznie próbowało się uwolnić. W tle słychać było głosy śmiejących się z niego osób.
Źródło info i foto: Fakt.pl

35-latek aresztowany za grożenie śmiercią prezydentowi Radomia

35-latek podejrzany o to, że na portalu społecznościowym groził śmiercią prezydentowi Radomia Radosławowi Witkowskiemu, decyzją sądu trafił do aresztu – poinformowała w piątek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu Beata Galas. Sąd uwzględnił wniosek policji i prokuratury o tymczasowe aresztowanie mężczyzny na trzy miesiące.

We wtorek prezydent Radomia złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez osobę, która na jednym z portali społecznościowych zamieściła wpis z groźbą wobec niego. Na jednym z prywatnych profili na portalu społecznościowym pojawiło się zdjęcie drzewa z wbitym w pień nożem i podpisem „Witkoski bedziesz nastempny” (pisownia oryginalna).

Policja szybko ustaliła internautę, który dokonał wpisu. 35-letni mieszkaniec pow. radomskiego został w środę zatrzymany w Gdańsku, gdzie przebywał na kursie zawodowym. Odnaleziono też nóż, który był widoczny na zdjęciu.

W czwartek rano mężczyzna usłyszał zarzut kierowania gróźb karalnych wobec prezydenta Radomia. Grozi za to do dwóch lat więzienia.

35-latek potwierdził w czasie przesłuchania, że sam wykonał zdjęcie i zamieścił wpis na portalu społecznościowym. Mężczyzna zastrzegł, że nie zamierzał wyrządzić krzywdy prezydentowi Radomia Radosławowi Witkowskiemu, ale jedynie „chciał swoją swoistą artystyczną prowokacją zachęcić do dyskusji”.
Źródło info i foto: interia.pl

Zatrzymano dwóch fanatyków faszyzmu

W sobotę policjanci Wydziału Kryminalnego i Dochodzeniowo Śledczego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach oraz funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego z Radomia w ramach współpracy ustalili, że na terenie województwa świętokrzyskiego przebywa dwóch mężczyzn podejrzanych o propagowanie faszyzmu oraz nawoływanie do nienawiści. Dwaj fanatycy zostali zatrzymani, a w ich domach zabezpieczono materiały z zakazanymi treściami. Teraz grozi im kara nawet do 2 lat pozbawienia wolności.

Współpraca kryminalnych z kieleckiej komendy wojewódzkiej i funkcjonariuszy ABW z radomskiego wydziału zamiejscowego, w minioną sobotę doprowadziła do zatrzymania 23 oraz 25-latka. Z informacji jakie zgromadzili mundurowi wynikało, że na terenie województwa świętokrzyskiego mieszkają dwaj mężczyźni, którzy podejrzewani byli o propagowanie faszyzmu – czyn stanowiący przestępstwo.

Po przeszukaniu w mieszkaniach zatrzymanych zabezpieczone zostały materiały – emblematy, zdjęcia oraz odzież, na których znajdowały się treści faszystowskie, nawołujące do nienawiści. Poza tym zabezpieczono pocisk przeciwlotniczy pochodzący z czasów II wojny światowej, amunicję do broni palnej oraz drewniany kij bejsbolowy.

Mężczyźni trafili do policyjnego aresztu, a następnego dnia doprowadzeni zostali do prokuratury, gdzie usłyszeli zarzuty popełnienia przestępstwa z art. 256 § 2 Kodeksu karnego. Teraz czeka ich sąd, zostali objęci dozorem oraz zapłacili poręczenia majątkowe.

Za „niepokojące zainteresowania” przyjdzie im słono zapłacić, bowiem ustawodawca za ten czyn przewiduje karę nawet do 2 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Pedofil z Radomia z zarzutami. Chciał umówić się na seks z 14-latką!

Dwa zarzuty – nakłaniania nieletniej do obcowania płciowego i prezentowania jej treści pornograficznych – usłyszał 30-latek z okolic Radomia. Mężczyzna próbował umówić się na seks z 14-latką. Trafił na łowcę pedofilów. Teraz grożą mu 3 lata więzienia.

Mężczyznę namierzył w sieci Krzysztof Dymkowski – wrocławski łowca pedofilów. 30-letni przestępca pochodzi z powiatu zwoleńskiego. Przez Internet umówił się z 14-letnią dziewczynką, pod którą podszywał się Dymkowski. Proponował jej seks, wysyłał swoje nagie zdjęcia.

Został zatrzymany 29 września. W ustalonym miejscu spotkania, na jednej ze stacji benzynowych w Radomiu, zamiast 14-latki czekali na niego policjanci i Dymkowski z ekipą Telewizji Polsat. – Mężczyzna został zatrzymany i doprowadzony do prokuratury – mówiła portalowi „Echo Dnia” Kamila Adamska z KMP w Radomiu. – Policjanci zabezpieczyli komputer i telefon 30-latka.

Mężczyzna przyznał się do zarzucanych czynów i złożył wyjaśnienia. Prokurator zastosował wobec niego policyjny dozór.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl