USA: Strzelanina w Rochester. Są ofiary

Policja w amerykańskim mieście Rochester (stan Nowy Jork), gdzie odbywają się protesty, poinformowała o śmiertelnym postrzeleniu kilku osób.

„Dokładniej mówiąc, mamy 16 potwierdzonych ofiar strzelaniny i z przykrością informuję, że dwóch z tych 16 zostało śmiertelnie rannych” – powiedział szef policji miejskiej Mark Simmons na konferencji prasowej, którą transmitował lokalny kanał telewizyjny 13 WHAM.

Według telewizji 13 WHAM na miejscu zdarzenia jest wielu policjantów, kilka ulic zostało zamkniętych.

„Funkcjonariusze z Wydziału ds. Zwalczania Ciężkich Przestępstw przybyli na miejsce, gdzie doszło do masowej strzelaniny (…). Są ofiary śmiertelne” – wcześniej poinformowała na Twitterze policja.

Dzień wcześniej w Rochester odbyła się kolejna akcja zwolenników ruchu Black Lives Matter. Protesty w mieście rozpoczęły się po śmierci Afroamerykanina Daniel Prude. Mężczyzna przestał oddychać podczas zatrzymania przez policjantów. Został przewieziony do szpitala, gdzie po tygodniu zmarł. Na nagraniu z kamerki przyczepionej do policyjnego munduru widać, jak funkcjonariusze zarzucili Prude’owi na głowę worek, powalili na ziemię i przyciskali przez 2 minuty.
Źródło info i foto: pl.sputniknews.com

Pod Charkowem ostrzelano autobus. Są ranni

Na trasie między Kijowem i Charkowem w pobliżu miasta Lubotyn ostrzelano autobus, są ranni – podał w czwartek portal Hromadske. Informację o rannych potwierdziła rzeczniczka policji obwodu charkowskiego Ołena Barannyk.

– Na razie nie mogę powiedzieć, czy strzelano w autobus, czy ludzie wyszli i stało się to na zewnątrz. Miejscowa policja już jest na miejscu, wyjaśniane są szczegóły – powiedziała portalowi.
Źródło info i foto: TVP.info

Hiszpania: Brutalne zamieszki w ośrodku dla uchodźców. Rannych kilkunastu policjantów i strażaków

Dziewięciu hiszpańskich policjantów i siedmiu strażników zostało rannych w zamieszkach, jakie w środę wywołali afrykańscy migranci w ośrodku dla uchodźców (CETI) w Melilli, enklawie Hiszpanii w Afryce Północnej. Jak poinformowała w komunikacie dyrekcja hiszpańskiej żandarmerii (Guardia Civil), funkcjonariusze zostali zranieni kamieniami i butelkami, którymi migranci zaatakowali służby porządkowe.

W starciach, według Guardia Civil, wzięło udział ponad 200 migrantów, spośród których 26 najbardziej agresywnych zostało w środę po południu przewiezionych do aresztu. Do przywrócenia ładu w ośrodku dla uchodźców w Melilli skierowanych zostało 13 oddziałów szybkiego reagowania żandarmerii, a także policji krajowej (Policia Nacional). Migranci utrzymują, że zamieszki służyły zwróceniu uwagi na warunki w zatłoczonym ośrodku CETI i ignorowanie przez władze Hiszpanii apeli przetrzymywanych tam osób o ich przetransportowanie na Półwysep Iberyjski.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Filipiny: Zamach bombowy w mieście Jolo

W centrum filipińskiego miasta Jolo doszło do zamachu bombowego. W wyniku zdarzenia zginęło co najmniej dziewięć osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. Na tę chwilę nikt nie przyznał się do zorganizowania zamachu, ale podejrzenia padają na związaną z ISIS organizację Grupę Abu Sajjafa. W poniedziałek 24 sierpnia w mieście Jolo doszło do wybuchu dwóch ładunków wybuchowych. Miasto znajduje się na wyspie o tej samej nazwie w archipelagu Sulu w południowo-zachodniej części Filipin.

Jak poinformowało filipińskie wojsko, pierwsza bomba około południa miejscowego czasu wybuchła przed centrum spożywczym, w pobliżu zaparkowanych tam dwóch wojskowych ciężarówek. Improwizowana bomba miała być przymocowana do zaparkowanego motocykla. Eksplozja zabiła pięciu żołnierzy i czterech cywilów, a 16 żołnierzy było wśród dziesiątek rannych.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Atak islamistów na hotel w stolicy Somalii

Co najmniej 10 osób zginęło, a ponad 12 zostało rannych w niedzielę w ataku na hotel w stolicy Somalii Mogadiszu – poinformowała agencja AP powołując się na źródła w policji. Trwają walki między islamistycznymi bojownikami, którzy opanowali budynek, a somalijskimi siłami bezpieczeństwa.

Sprzymierzona z Al-Kaidą somalijska grupa Al-Szabab przyznała się za pośrednictwem swojej stacji radiowej do przeprowadzenia zamachu.

Atak rozpoczął się od wybuchu samochodu pułapki, który zniszczył zabezpieczony wjazd do hotelu Elite położonego przy plaży Lido – poinformował kapitan Mohamed Hussein z lokalnej policji. Następnie do budynku wdarli się uzbrojeni mężczyźni i wzięli zakładników spośród przebywających w restauracji gości.

Siłom bezpieczeństwa udało się uwolnić ponad 10 osób; próbowano również zapobiec przemieszczeniu się napastników na wyższe kondygnacje budynku – powiedział Hussein.

Jak dotąd siły bezpieczeństwa zastrzeliły w hotelu dwóch atakujących – przekazał agencji AP rzecznik prasowy somalijskiego ministerstwa informacji. Na ulicach są pojazdy wojskowe, które otaczają budynek hotelu, słychać też syreny karetek pogotowia – pisze Associated Press. Władze obawiają, że akcja odbijania hotelu opóźni się, ponieważ w mieście zapadł już zmrok.
Źródło info i foto: TVP.info

Rybotycze: Awantura zakończona atakiem nożem

Do nieporozumień pomiędzy dwoma mężczyznami doszło przed jednym z budynków w miejscowości Rybotycze. 41-latek ugodził nożem 34-latka, który trafił do szpitala. Podejrzany 41-latek usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa. Został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Do zdarzenia doszło w piątek około południa, wtedy dyżurny przemyskiej jednostki otrzymał zgłoszenie, że w miejscowości Rybotycze, przed jednym z budynków, doszło do awantury między dwoma mężczyznami, w trakcie której jeden z nich został ranny. Policjanci pojechali pod wskazany adres, poszkodowanego przetransportowano helikopterem do szpitala.

Z ustaleń policji wynika, że awanturze towarzyszył alkohol, a w trakcie sprzeczki 41-latek ugodził nożem swojego 34-letniego znajomego. Śledczy przesłuchiwali świadków, a także, pod nadzorem prokuratora, prowadzili oględziny miejsca, zabezpieczając ślady niezbędne do ustalenia dokładnych okoliczności i przebiegu zdarzenia. Na szczęście okazało się, że życiu rannego 34-latka nie zagraża niebezpieczeństwo.

41-latek został zatrzymany i przewieziony do policyjnego aresztu. Mężczyzna usłyszał zarzuty usiłowania zabójstwa. W niedzielę sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące. Za usiłowanie zabójstwa grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: se.pl

Białoruś: Ciężarówka milicji wjechała w protestujących. Starcia z demonstrantami

W kilkudziesięciu miastach Białorusi doszło w nocy do protestów i starć demonstrantów z siłami bezpieczeństwa. Według agencji Reutera zatrzymano około 1300 osób, są też informacje o rannych. Są nagrania, na których widać, jak milicyjna ciężarówka wjeżdża w tłum protestujących. Protesty zaczęły się po tym, jak ogłoszono wyniki badań exit poll po wczorajszych wyborach prezydenckich. Wynikało z nich, że prezydent Aleksander Łukaszenka zdobył 79,7 procent głosów, a opozycyjna kandydatka Swiatłana Cichanouska 6,8 procent głosów. Jej zwolennicy uznali te rezultaty za sfałszowane i wyszli na ulice.

Do protestów doszło między innymi w Mińsku, Grodnie, Brześciu, Witebsku, Połocku i Homlu. W Mińsku milicja użyła armatek wodnych, gazu łzawiącego i granatów ogłuszających przeciwko wielu tysiącom demonstrantów. Niektórzy zbudowali barykady z kontenerów na śmieci. Według świadków milicyjna furgonetka wjechała w tłum ludzi, co widać na nagraniach poniżej. Jeden z mężczyzn przez chwilę jechał na przodzie pojazdu, po czym spadł wprost pod jego koła.

Białoruska państwowa agencja informacyjna Belta oświadczyła, powołując się na milicję, że „kontroluje ona sytuację” w stolicy. Na zdjęciach w mediach społecznościowych widać wiele rannych osób. Na drogach prowadzących do Mińska widziano kolumny pojazdów wojskowych. Na Białorusi nie działa internet.

Swiatłana Cichanouska, główna rywalka Łukaszenki, wezwała swych zwolenników i funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa do powstrzymania się od przemocy. Obarczyła też władze odpowiedzialnością za to, że podczas nocnych starć ulicznych ucierpieli ludzie.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Starcia z policją w Izraelu

Gdy izraelscy policjanci zaczęli usuwać spod rezydencji premiera w Jerozolimie miasteczko namiotowe, doszło do starć z demonstrantami. Jak informują protestujący, ucierpiało sześć osób.

Do przepychanek doszło, kiedy nad ranem izraelska policja drugi dzień z rzędu zaczęła rozbierać rozstawione na chodnikach przed rezydencją premiera w Jerozolimie namioty i altanki protestujących. Nagranie z incydentu opublikowane przez izraelską telewizję publiczną pokazuje, że demonstranci usiłowali powstrzymać funkcjonariuszy przed zabraniem sprzętu. Według opozycji sześć osób odniosło obrażenia.

„Netanjahu stracił zaufanie publiczne”

W komunikacie władze miasta podały, że usunęły instalacje ze względu na brak odpowiedniego pozwolenia. Namioty demonstrantów domagających się dymisji premiera Benjamina Netanjahu w związku z zarzutami o korupcję stoją tam od ponad miesiąca. Jeden z liderów protestu emerytowany gen. Amir Haskel zapowiedział jednak, że demonstranci nie wyniosą spod rezydencji szefa rządu.

„Netanjahu stracił zaufanie publiczne, a z nim odwagę, aby stanąć przed obywatelami, którzy codziennie wygarniają mu prawdę” – napisał na Twitterze lider opozycji Jair Lapid.

Protest przeciw konsekwencjom pandemii

W weekend w Tel Awiwie miały miejsce wielotysięczne antyrządowe protesty związane z gospodarczym kryzysem wywołanym pandemią COVID-19.

W Jerozolimie ścierali się z policją również ultraortodoksyjni Żydzi protestujący przeciwko przywróceniu kwarantanny w zamieszkiwanych przez nich dzielnicach. Według dziennika „Jediot Achronot” protestujący obrzucili policjantów jajkami, nazywając ich nazistami i antysemitami. Przynajmniej 10 osób zostało zatrzymanych.

Mimo początkowego sukcesu w walce z pandemią Izrael zmaga się obecnie z drugą falą zachorowań. W ciągu ostatniego tygodnia dzienna liczba nowych diagnozowanych przypadków Covid-19 wzrosła do ponad 1,2 tys. – jest to znacznie więcej niż podczas pierwszej fazy pandemii. Dotychczas wirusa wykryto u 38,7 tys. osób, z czego 362 osoby zmarły.

Według opublikowanego w niedzielę sondażu telewizji publicznej, aż 85 proc. Izraelczyków krytycznie ocenia działania państwa w związku z pandemią.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Strzelanina w kościele w RPA. Aresztowano ponad 40 osób

Strzelanina w kościele w pobliżu Johannesburga w RPA. Pięć osób zginęło, a sześć osób zostało rannych. Policja aresztowała ponad 40 osób. Do strzelaniny doszło w siedzibie południowoafrykańskiego Międzynarodowego Zielonoświątkowego Kościoła Świętości (International Pentecostal Holiness Church, IPHC) w Zuurbekom. Jak wynika z opublikowanego oświadczenia, policja i wojsko, które odpowiedziały na zgłoszenie, znalazły cztery osoby „zastrzelone i spalone na śmierć w samochodzie”, a także zastrzelonego ochroniarza w innym samochodzie. Sześć osób zostało rannych.

Przedstawiciele policji poinformowali, że funkcjonariusze uratowali mężczyzn, kobiety i dzieci, którzy byli przetrzymywani jako zakładnicy i prawdopodobnie mieszkali w kościele. Jak podała agencja AP, nie jest jasne, ile osób zostało uratowanych.

Z oświadczenia policji wynika, że motywem ataku mógł być konflikt między członkami kościoła. IPHC jest jednym z największych i podobno najbogatszych kościołów w RPA.

Na zdjęciach opublikowanych na Twitterze przez policję widać kilkunastu mężczyzn leżących na ziemi wraz z karabinami, pistoletami, kijem bejsbolowym i opakowaniami z amunicją. Główny komendant policji Khehla John Sitole powiedział, że odpowiedź sił bezpieczeństwa „zapobiegła temu, co mogło być poważniejszą masakrą”.

Wśród aresztowanych byli funkcjonariusze policji, sił zbrojnych i służb więziennych.

Według informacji podawanych przez lokalne media, w głównej siedzibie IPHC w Zuurbekom w ostatnich latach kilka razy dochodziło do przemocy między frakcjami. Oddawano strzały, rzucano kamieniami i atakowano samochody. W 2018 r. gazeta „The Sowetan” podała, że „kłopoty w Kościele zaczęły się po śmierci jego przywódcy Glaytona Modise w lutym 2016 r.”.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Nocne zamieszki w Londynie. 15 policjantów rannych

Do starć doszło po tym, jak nielegalna impreza uliczna w londyńskiej dzielnicy Brixton, wymknęła się spod kontroli. Do starć interweniujących funkcjonariuszy z uczestnikami „zabawy” doszło w czwartek nad ranem. W ich wyniku rany odniosło 15 policjantów, a dwóch pozostaje w szpitalu. Na nagraniach z zajść, które pojawiły się w mediach społecznościowych, widać, jak ludzie rzucają różnymi ciężkimi przedmiotami w interweniujących policjantów. Udostępniono również nagrania, na których uwieczniono osoby wskakujące na policyjne radiowozy.

Zajścia zakończyły się aresztowaniem czterech osób. Zarzuca się im napaść i przestępstwa związane z zakłócaniem porządku publicznego. 15 funkcjonariuszy zostało rannych, dwóch z nich wymaga hospitalizacji. Zniszczonych zostało również kilka radiowozów i ambulansów.

Ataki na policjantów nie były jedynymi. Uczestnicy imprezy walczyli również między sobą. Według niektórych doniesień, w ruch poszły pięści, metalowe pręty, cegły, a nawet noże.

Impreza była nielegalna

Policja wyjaśnia, co było przyczyną wybuchu zamieszek. Według wstępnych ustaleń, w trakcie ulicznego grilla ktoś wystrzelił z pistoletu, później ludzie rzucili się do ucieczki, a po chwili rozgorzała bijatyka. Po wkroczeniu funkcjonariuszy, agresja tłumu obróciła się przeciwko nim.

– Zeszłej nocy otrzymaliśmy wiele zgłoszeń od mieszkańców skarżących się na hałas, zachowania aspołeczne i przemoc – powiedział komendant policji Colin Wingrove wyjaśniając powody interwencji.

Przypomniał, że impreza odbyła się wbrew prawu, gdyż obowiązują ograniczenia wynikające z epidemii koronawirusa.
Źródło info i foto: polsatnews.pl