Zamach w Turcji. Wielu rannych po wybuchu bomby

Wiele osób zostało rannych w środę w eksplozji bomby w mieście Adana na południu Turcji – poinformowały media w tym kraju. Według agencji informacyjnej Ihlas zamach wymierzony był w autokar przewożący policjantów. Gubernator Adany Mahmut Demirtas, cytowany przez państwową agencję informacyjną Anatolia, powiedział, że ranni nie odnieśli poważniejszych obrażeń.

Stacja CNN Turk pokazała nagranie wideo, na którym widać bardzo uszkodzony autokar pośród gruzów i zniszczonych samochodów pod kładką dla pieszych w jednej z dzielnic liczącej 1,7 mln mieszkańców Adany.

Policja otoczyła teren ataku i bada miejsce zdarzenia. Na razie nie jest jasne, kto może stać za atakiem.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Kolejne starcia na ulicach Hongkongu

Demonstranci w Hongkongu obrzucili policjantów butelkami z płynem zapalającym i cegłami. Funkcjonariusze wystrzelili pojemniki z gazem łzawiącym, użyli także pałek. Co najmniej kilkunastu demonstrantów zostało zatrzymanych, nie ma informacji o rannych.

W regionie Kwun Tong w dzielnicy Kowloon, gdzie zebrali się demonstranci, zamknięto cztery stacje metra. Firma zarządzająca metrem krytykowana była przez chińskie media rządowe, że wspomaga protestujących nie reagując na wykorzystywanie przez nich stacji kolejki jako schronienia przed policją.

Uczestnicy protestów grozili ponowną blokadą hongkońskiego lotniska. Do terminala wpuszczane są jednak tylko osoby posiadające potwierdzone rezerwacje na lot oraz dokumenty tożsamości. Lotnisko działa normalnie.

W piątek wieczorem około 130 tys. osób wzięło udział w żywym łańcuchu, inspirowanym „bałtyckim łańcuchem” sprzed 30 lat. Trzymając się za ręce mieszkańcy Hongkongu w pokojowy sposób protestowali przeciwko polityce hongkońskich władz.

W Hongkongu, do 1997 roku brytyjskiej kolonii, od wielu tygodni trwają starcia demonstrantów z policją. Pierwotną przyczyną kryzysu był zgłoszony przez władze Hongkongu projekt nowelizacji prawa ekstradycyjnego, która umożliwiłaby m.in. transfer podejrzanych do Chin kontynentalnych.

Początkowo krytycy projektu wyrażali swój sprzeciw w masowych, pokojowych marszach. W jednym z nich przeszły, według organizatorów, prawie dwa miliony osób. Nie przekonało to jednak władz do wycofania projektu, choć w czerwcu, po pierwszych brutalnych starciach demonstrantów z policją, prace nad nim zostały bezterminowo zawieszone.
Źródło info i foto: TVP.info

Starcia demonstrantów z policją przed szczytem G7

W pobliżu Biarritz doszło w piątek wieczorem do starć przeciwników szczytu G7 z policją – poinformowała agencja AFP, powołując się na lokalne władze. W starciach rannych zostało czterech policjantów, aresztowano 17 demonstrantów. Do starć doszło w pobliżu obozu przeciwników G7 w niewielkiej miejscowości Urrugne, około 20 km od Biarritz, gdzie w sobotę rozpocznie trzydniowy szczyt grupy G7.

Protestujący próbowali zablokować policji drogę do obozu budując prowizoryczne barykady. Policjanci użyli broni na gumowe kule i gazu łzawiącego. Nad bezpieczeństwem uczestników szczytu G7 w Biarritz czuwa ponad 13 000 policjantów i żandarmów. Przeciwnicy szczytu planują wielką demonstrację na sobotę w południe.

Francja już po raz siódmy organizuje szczyt najbardziej uprzemysłowionych państw.

– Cały rok pracowaliśmy wraz z przedstawicielami ministerstw spraw wewnętrznych państw G7 nad tym, by szczyt w Biarritz był sukcesem – zapewnił szef francuskiego MSW Christophe Castaner.

Jego zdaniem istnieje ryzyko wystąpień elementów dążących do starć i dopuszczających się przemocy. Od szczytu w Seattle przed dwudziestu laty systematycznie dochodzi do takich zajść – przypomniał.

G7 skupia najbardziej uprzemysłowione państwa świata (USA, Japonia, Niemcy, Wielka Brytania, Francja, Włochy i Kanada). Głównym tematem rozmów przywódców w Biarritz, kurortu na południowym zachodzie Francji, być walka z nierównościami, ale jak się oczekuje, będą oni dyskutować także o napięciach w Zatoce Perskiej, amerykańsko-chińskiej wojnie handlowej czy kwestiach klimatycznych.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Hongkong: Brutalny atak na stację metra. Co najmniej 45 osób zostało rannych

​Co najmniej 45 osób zostało rannych, w tym jedna jest w stanie krytycznym, po ataku zamaskowanych osobników na podróżnych na stacji metra w Hongkongu – podały w poniedziałek władze. Według świadków atakowano głównie osoby podejrzewane o udział w antyrządowym proteście.

Na amatorskich nagraniach publikowanych w internecie widać dziesiątki ubranych na biało mężczyzn, goniących i bijących bambusowymi kijami podróżnych na stacji metra Yuen Long na Nowych Terytoriach – w dzielnicy położonej pomiędzy wyspą Hongkong a granicą z Chinami kontynentalnymi. Atak miał miejsce w niedzielę ok. godz. 22.30 czasu miejscowego (godz. 16.30 w Polsce).

Do szpitali zgłosiło się co najmniej 45 osób, które ucierpiały w tym ataku – poinformowały w poniedziałek hongkońskie służby medyczne. Jeden z rannych jest w stanie krytycznym i walczy o życie, a obrażenia odniesione przez pięć innych osób określono jako ciężkie. Według lokalnych mediów wśród poszkodowanych jest kobieta w ciąży, poseł hongkońskiego parlamentu i co najmniej dwoje dziennikarzy.

Świadkowie zdarzeń na stacji Yuen Long pisali w mediach społecznościowych, że napastnicy atakowali głównie podróżnych w czarnych ubraniach, gdyż prawdopodobnie podejrzewali ich o udział w antyrządowym proteście, który odbył się wcześniej w niedzielę na wyspie Hongkong. Większość uczestników tej demonstracji ubrana była na czarno.

Wątpliwości wokół działań policji

Tymczasem hongkońska policja broni się przed zarzutami, że nie wykonywała swoich obowiązków i nie chroniła podróżnych przed zamaskowanymi bandytami. Krytycy wskazują, że policjanci rozpoczęli interwencję na stacji Yuen Long po ponad 30 minutach od zgłoszenia, gdy atak dobiegł już końca, a w ramach późniejszych operacji nikogo nie zatrzymano.

Brutalny atak na stacji metra potępił zarówno rząd Hongkongu, jak i stowarzyszenia dziennikarskie i opozycja. Obóz demokratyczny zarzucił ponadto policji, że „współpracowała z członkami triad” (hongkońskich gangów), pozwalając im na bicie niewinnych osób. Poseł Lam Cheuk-ting, któremu po ataku założono 18 szwów, ocenił w rozmowie z RTHK, że policjanci powinni ponieść odpowiedzialność karną.

Zastępca komendanta policji w dzielnicy Yuen Long, Yau Nai-keung, oświadczył w poniedziałek, że po otrzymaniu zgłoszenia na stację wysłano patrol. Funkcjonariusze zastali tam „spór pomiędzy dwiema grupami ludzi” i ocenili, że przyczyną konfliktu są różnice zdań na temat polityki. Uznali również, że nie mogą interweniować natychmiast, ponieważ „ich bezpieczeństwo nie może być zagwarantowane”, więc czekali na wsparcie – powiedział Yau, cytowany przez publiczną rozgłośnię RTHK.

Posiłków nie można było wysłać wcześniej, ponieważ „w tym samym czasie w tej dzielnicy było wiele innych walk i przypadków palenia ognia, którymi trzeba było się zająć” – wyjaśnił rzecznik policji John Tse. Kategorycznie zaprzeczył przy tym, że policja współpracuje z jakimikolwiek przestępcami, i zapewnił, że sprawcy zostaną zatrzymani, gdy tylko funkcjonariusze zgromadzą wystarczające dowody.
Źródło info i foto: interia.pl

Bratysława: Wielka bijatyka z udziałem polskich pseudokibiców. Zdemolowano wiele restauracji

W środę wieczorem, w centrum Bratysławy, doszło do gwałtownego starcia piłkarskich pseudokibiców. Według informacji policji i słowackich mediów, wśród walczących byli chuligani Cracovii, Lewskiego Sofia i Ajaksu Amsterdam. W ruch poszły pięści, noże, rzucano ciężkimi przedmiotami, zdemolowano pobliskie restauracje. Jak dowiedział się tvn24.pl, 107 osób zostało zatrzymanych i oskarżonych o chuligaństwo. Wśród nich jest 41 Polaków, 15 Holendrów i 51 Bułgarów. 17 osób zostało rannych.

Jak podaje portal słowackiego dziennika „SME”, pobili się kibice Cracovii (w czwartek Pasy w Dunajskiej Stredzie rozegrają pierwszy mecz eliminacyjny w Lidze Europy) i Lewskiego Sofia (bułgarski zespół będzie rywalizować w Rużomberku). Chuliganów z Polski mieli w pewnym momencie wesprzeć fanatycy Ajaksu Amsterdam. Bijatyka trwała ponad 15 minut.

Stu funkcjonariuszy

„Mimo że policja była przygotowana na możliwość zakłócenia porządku publicznego przez fanów z Bratysławy i z Polski, doszło do przypadkowego starcia między polskimi i bułgarskimi kibicami na ulicy Venturskiej” – podała miejscowa policja na swoim profilu w mediach społecznościowych. Poinformowano także, że w akcji wzięło udział 100 funkcjonariuszy. Bezpośrednio po awanturze na miejscu starć pseudokibiców policja zatrzymała kilkadziesiąt osób, a następne kilkanaście zostało schwytanych nieopodal miejsca zajścia. Z uwagi na bezpieczeństwo przechodniów, zamknięto część ulic.

Jak podano, kilkunastu rannych zabrały karetki. Według źródeł tvn24.pl w słowackiej policji, w sumie zatrzymano 107 osób. O chuligaństwo oskarżono 41 Polaków, 51 Bułgarów i 15 Holendrów.

Środki ostrożności

Słowacka policja była cały dzień w gotowości, ponieważ tego dnia ochraniała mecz miejscowego Slovana z czarnogórskim FK Sutjeska Niksić w 1. rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. Jak twierdzą źródła policyjne, pseudokibice Ajaksu planowali zakłócić jago przebieg, poprzez starcie z fanami z Bratysławy, ale zostali powstrzymani. Policja wiedziała też, że do miasta przyjadą fanatycy Cracovii, i – jak poinformowano – podjęła szczególne środki ostrożności. Niestety, nie udało się zapewnić całkowitego bezpieczeństwa w centrum miasta, w którym około godziny 21. doszło do bardzo groźnych starć. W ich efekcie zdemolowanych zostało wiele restauracji.
Źródło info i foto: eurosport.tvn24.pl

Francja: Strzelanina w pobliżu meczetu. Są ranni

W mieście Brest doszło do strzelaniny w pobliżu meczetu. Jak podają media, dwie osoby zostały ranne. Jak podaje prokurator Jean-Philippe Recappe, cytowany przez Daily Mail, napastnik otworzył ogień, gdy ludzie opuszczali meczet.

W wyniku ataku ranne zostały dwie osoby, jednak obrażenia mają nie zagrażać ich życiu. Wśród ofiar ma być imam Rachid El Jay – podaje francuski Le Telegramme.

Napastnik uciekł z miejsca zdarzenia samochodem. Tuż przed godziną 20 poinformowano, że został znaleziony martwy. Franuskie media nieoficjalnie podają, że mężczyzna popełnił samobójstwo, strzelając sobie w głowę. Na razie nie wiadomo, jakie były motywy jego działania.
Źródło info i foto: wp.pl

Dwa zamachy terrorystyczne w Tunisie

W stolicy Tunezji Tunisie doszło dwóch zamachów terrorystycznych. Zginął policjant, a kilka osób zostało rannych. Pierwszy atak miał miejsce w centrum miasta, nieopodal ambasady Francji. W tym ataku zginął policjant, a jeden funkcjonariusz i trzech cywilów zostało rannych.

Drugi zamachowiec wysadził się w powietrze w pobliżu komisariatu policji na przedmieściach. Cztery osoby zostały ranne. Nie wiadomo, kto stoi za atakami. Rzecznik MSW Sofian Zaak poinformował, że sprawców jeszcze nie zidentyfikowano. Zaapelował też o zachowanie spokoju.

Reuters zwraca uwagę, że do zamachów doszło w szczycie sezonu turystycznego w Tunezji. Kraj ten liczy, że w tym sezonie odwiedzi go rekordowa liczba osób.

Tunezyjskie siły bezpieczeństwa są regularnym celem ugrupowań dżihadystycznych działających głównie w regionach górskich przy granicy z Algierią. W 2015 r. w zamachach terrorystycznych na muzeum Bardo w Tunisie oraz na plażę hotelową w kurorcie Susa (Sousse) zginęło kilkadziesiąt osób. Wprowadzony wtedy stan wyjątkowy był wielokrotnie przedłużany i nadal obowiązuje.
Źródło info i foto: RMF24.pl

14 ofiar po zamachu bombowym w Syrii

Co najmniej 14 osób poniosło śmierć a kilkadziesiąt zostało rannych w niedzielę wieczorem w wybuchu samochodu pułapki w mieście Azaz na północy Syrii, w pobliżu granicy z Turcją – poinformowały służby ratunkowe. Wśród zabitych są dzieci.

Samochód eksplodował w pobliżu meczetu w momencie kiedy opuszczali go wierni i placu targowego pełnego ludzi. Miasto kontrolowane jest przez wspieranych przez Turcję dżihadystów z ugrupowania Tahrir al-Sham, walczących z wojskami rządowymi prezydenta Baszara el-Asada. Ugrupowanie to kiedyś wchodziło w skład tzw. Frontu Nusra kontrolowanego przez Al-Kaidę.

Rejon miasta Azaz jest jedną z ostatnich enklaw kontrolowanych przez rebeliantów i atakowanych przez wojska rządowe od końca kwietnia br. Wcześniej rejon ten był zajęty przez zwalczanych przez Turcję Kurdów.

Według Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka wcześniej w niedzielę doszło w tej enklawie do serii innych wybuchów.
Źródło info i foto: onet.pl

Policja z Bolesławca poszukuje uczestników nocnej strzelaniny

Policja szuka uczestników nocnej strzelaniny w Bolesławcu na Dolnym Śląsku. Broni użył jeden z mężczyzn, którzy szarpali się z ochroniarzami dyskoteki. Ranny w nogę został pracownik ochrony. Zabezpieczono już nagrania z monitoringu pokazujące zdarzenie. Mężczyźni uczestniczący w szarpaninie odjechali dwoma samochodami. Policja wie już, kto jest właścicielem jednego z nich.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Wybuch na deptaku w Lyonie. Policja poszukuje sprawcy.

Policja poszukuje podejrzanego o podłożenie ładunku wybuchowego w Lyonie. Jego wizerunek zarejestrowały uliczne kamery. Służby apelują o pomoc w identyfikacji mężczyzny. W wyniku eksplozji rannych zostało 13 osób. Do zdarzenia doszło w piątek po południu na ulicy Wiktora Hugo w Lyonie, niedaleko piekarni La Brioche Doree. Lokalne władze poinformowały, że rannych zostało 13 osób, w tym jedno dziecko. 11 rannych trafiło do szpitala. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo – podała francuska telewizja BFMTV.

„Nikt nie wziął odpowiedzialności”

Śledztwo w sprawie eksplozji przejęła paryska prokuratura do spraw terroryzmu. – Na razie nikt nie wziął na siebie odpowiedzialności za przeprowadzenie piątkowego ataku bombowego w Lyonie – poinformował w sobotę prokurator do spraw walki z terroryzmem Remy Heitz. Dodał, że mężczyzna, który miał podłożyć ładunek wybuchowy, zbiegł. Prokurator podkreślił, że zastosowano „wszystkie środki” w celu „szybkiego zidentyfikowania i przesłuchania” sprawcy ataku.

Wizerunek podejrzanego

Podejrzanego nagrały kamery monitoringu. Domniemany sprawca szedł deptakiem, prowadząc ciemny rower. Podłożył ładunek przy wejściu do piekarni w centrum miasta. Jak opisuje policja, mężczyzna był zamaskowany, miał na sobie beżowe szorty, ciemnozieloną koszulkę, szalik lub chustkę w kolorze khaki oraz ciemne okulary. Na plecach miał czarny plecak. W sobotę służby opublikowały nowy wizerunek podejrzanego. Na zdjęciach widać mężczyznę, który jedzie na ciemnym rowerze. W poszukiwania mężczyzny zaangażowało się 90 śledczych wspieranych przez 30 policyjnych techników i lokalną policję. Do tej pory podejrzanego nie udało się zidentyfikować.
Źródło info i foto: tvn24.pl