Atak nożownika w Rzeszowie. Dwie osoby ranne

Atak z użyciem noża w Rzeszowie. Rannych zostało dwóch studentów z Ukrainy. Jeden z nich jest w poważnym stanie. Do zdarzenia doszło w nocy z czwartku na piątek w mieszkaniu wynajmowanym przez trzech młodych Ukraińców. Jednego nieprzytomnego znaleziono w mieszkaniu, a drugi z wieloma ranami od noża znajdował się przed blokiem. W mieszkaniu widać było wyraźne ślady walki.

Policja ustala, czy doszło do bójki miedzy dwoma studentami, czy uczestniczył w niej może ten trzeci, którego do tej pory nie odnaleziono.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zabrze: Sąsiad dwukrotnie ugodził 33-latka nożem

Funkcjonariusze Komendy Miejskiej Policji w Zabrzu zatrzymali 59-letniego mężczyznę, który dwukrotnie ugodził mieczem swojego 33-letniego sąsiada. Do niecodziennej sytuacji doszło w trakcie kłótni obu mężczyzn. Sprawcy grozi do 10 lat więzienia. Do niebezpiecznego incydentu doszło późnym wieczorem w piątek w jednym z mieszkań przy ulicy Legnickiej. Po godzinie 23:00 funkcjonariusze, którzy udali się we wskazane miejsce zastali rannego 33-latka. Wobec zatrzymanego 59-letniego mężczyzny śledczy zastosowali środek zapobiegawczy w postaci dozoru policji – czytamy w oświadczeniu KMP w Zabrzu.

Jak napisano w oświadczeniu policji, mężczyzna posiadał ranne kłuta brzucha oraz ramienia, policjanci udzielili mu pomocy przedmedycznej i monitorowali do czasu przyjazdu pogotowia. Ranny 33-latek, choć był przytomny, to nie potrafił wyjaśnić okoliczności powstania u niego obrażeń. Mężczyzna w stanie ciężkim trafił do szpitala, ze wstępnych ustaleń wiadomo, że doznał m.in. uszkodzeń jelita.

Badając okoliczności, funkcjonariusze dowiedzieli się, że chwilę wcześniej ranny 33-latek udał się do sąsiada mieszkającego klatkę obok. Wtedy mężczyźni rozpoczęli kłótnię, która przerodziła się w bójkę. W trakcie awantury 59-latek sięgnął po miecz i dwukrotnie trafił nim młodszego mężczyznę.

Policja zabezpieczyła miecz oraz zbadała 59-latka alkomatem. Mężczyzna miał w wydychanym powietrzu 2 promile alkoholu. O jego dalszym losie zadecyduje sąd.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Marsz Niepodległości: 300 zatrzymanych, 35 policjantów rannych

Warszawa, 11.11.2020. Starcia policji i uczestników Marszu Niepodleg³oœci na rondzie de Gaulle’a w Warszawie, 11 bm. Tegoroczny Marsz Niepodleg³oœci odbywa siê pod has³em „Nasza cywilizacja, nasze zasady”. Ze wzglêdu na sytuacjê epidemiczn¹ manifestacja mia³a odbywaæ siê w formie „rajdu”, ale uczestnicz¹ w niej tak¿e piesi. (mr) PAP/Wojciech Olkuœnik

Marsz Niepodległości za nami. Podczas manifestacji wybuchły zamieszki. – W związku z przestępstwami po środowym Marszu Niepodległości zatrzymano dotychczas 36 osób; wystawiono także ponad 260 mandatów, do sądu trafiło 420 wniosków o ukaranie – poinformował w czwartek rzecznik prasowy Komendy Stołecznej Policji nadkom. Sylwester Marczak. Dodał też, że rannych zostało 35 policjantów, a łącznie zatrzymano ponad 300 osób.

Marsz Niepodległości, który w środę przeszedł ulicami Warszawy, miał być zmotoryzowany. Jednak wielu uczestników brało w nim udział pieszo. Podczas zgromadzenia doszło do zamieszek. Na rondzie de Gaulle’a w stronę policjantów poleciały kamienie i race. Komenda Stołeczna Policji informowała, że zgromadzenie pieszych jest nielegalne.

Rzecznik KSP nadkom. Sylwester Marczak podczas czwartkowej konferencji prasowej zwracał uwagę, że taktyka policji nie uległa zmianie w kontekście działań poszczególnych osób biorących udział w protestach, zgromadzeniach, które odbywały się w ostatnim czasie. – Gdy mamy do czynienia z sytuacją, gdzie jest agresja kierowana wobec policjantów, agresja wobec mienia, mamy do czynienia z reakcją policjantów. Te działania, które wczoraj były prowadzone przez policjantów, nie zmieniły się w żaden sposób; one były takie same w przypadku agresji podczas wczorajszych wydarzeń, podczas protestów przedsiębiorców, podczas protestu kobiet – zapewniał.

Jak poinformował Marczak, „łącznie wczoraj zatrzymano ponad 300 osób”. – 270 przypadków, to są zatrzymania prewencyjne, a zatem takie zatrzymania, po których osoby po wykonaniu czynności zostały po prostu zwolnione – przekazał. – Mamy ponad 40 zdarzeń o charakterze przestępstwa, zatrzymano już 36 osób w tych sprawach. Mówimy m.in. o: naruszeniu nietykalności cielesnej, o czynnym udziale w zbiegowisku, o znieważeniu policjanta, o kradzieży, o zabezpieczeniu narkotyków u kilkunastu osób, ale mamy też zabezpieczone ponad 100 różnego rodzaju produktów pirotechnicznych – oświadczył rzecznik KSP.

Zastrzegł, że trwają postępowania związane z przestępstwami, do których doszło podczas czwartkowego marszu, i liczba zatrzymanych osób może się zwiększyć. – Jeśli mówimy o kolejnych liczbach, to mówimy o osobach ukaranych mandatami. To jest ponad 260 mandatów karnych, 420 wniosków o ukaranie do sądu, ponad 700 osób wylegitymowanych – powiedział Marczak. Natomiast w związku z naruszeniami obostrzeń związanych z pandemią – jak dodał rzecznik KSP – 655 notatek zostanie przekazanych do sanepidu.

Rzecznik KSP poinformował, że ilość rac i niebezpiecznych przedmiotów, które były rzucane w kierunku policjantów podczas środowego marszu, stanowiło realne zagrożenie dla życia i zdrowia tych policjantów. – To jest tak naprawdę podstawa wszelkiego działania policjantów – podkreślił.

Dodał, że podczas Marszu Niepodległości „rannych zostało 35 policjantów”. – Mamy urazy kręgosłupa wśród policjantów, urazy głowy, mamy złamaną rękę. W tej chwili jeszcze trzy osoby przebywają w szpitalu z uwagi na stan, w którym się znajdują. To pokazuje tak naprawdę podejście części osób, które brały udział we wczorajszych wydarzeniach – powiedział.

Podczas manifestacji ranny został fotoreporter „Tygodnika Solidarność” Tomasz Gutry. „Według relacji naszego fotoreportera postrzał w policzek otrzymał z kilku metrów, trudno więc mówić o przypadku. Miał też widoczny aparat fotograficzny. Kula utkwiła w ranie. Tomasza Gutrego czeka operacja usunięcia kuli” – przekazał w środę portal tysol.pl. W nocy ze środy na czwartek Komendant Stołeczny Policji nadinspektor Paweł Dobrodziej wydał oświadczenie dotyczące użycia broni gładkolufowej wobec chuliganów w trakcie Marszu Niepodległości. Jak dodał, postrzelenie fotoreportera miało być nieszczęśliwym wypadkiem.

„Niestety bardzo poważnie wyglądają obrażenia, których doznał jeden z fotoreporterów. Po ludzku jest mi bardzo przykro. Liczę na szybki powrót do zdrowia Pana Tomasza. Wyjaśnimy dokładnie okoliczności tej sytuacji. Tak samo, jak wyjaśnimy każdą inną wątpliwość. Dlatego już wydałem polecanie, by sprawą tą zajął się Wydział Kontroli” – napisał.

Przypomnijmy, w środę doszło również do innego incydentu. Wskutek wrzucenia racy przez chuliganów doszło do pożaru jednego z mieszkań na Powiślu. Piętro wyżej znajdowały się symbole Strajku Kobiet, które zapewne sprowokowały do chuligańskiego wybryku. Jak się później okazało, lokal należy do Stefana Okołowicza, znawcy dzieł Stanisława Witkiewicza, a straty są ogromne. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Seria ataków terrorystycznych w stolicy Austrii

W Wiedniu doszło do serii ataków terrorystycznych. Co najmniej trzy osoby nie żyją, a kilkanaście zostało rannych. Trwa policyjna obława prowadzona przez siły specjalne. Jak informują austriackie władze, na wolności jest co najmniej jeden z napastników.

Do pierwszego ataku doszło wieczorem w okolicach synagogi. Nie wiadomo w tej chwili, czy to ona była celem terrorystów, którzy wkrótce potem otworzyli ogień w kolejnych pięciu miejscach w austriackiej stolicy. Z relacji świadków, którą przytacza Reuters, wynika, że zamachowcy strzelali z karabinów automatycznych w tłumy ludzi, którzy poszli do barów, by wykorzystać ostatni wieczór przed wprowadzeniem godziny policyjnej.

Na miejscu zginęły dwie osoby, w tym jeden z napastników zastrzelony przez policję. Kilkanaście osób zostało rannych. Jedna z nich zmarła w szpitalu. We wtorek szef austriackiej policji poinformował, że w poszukiwaniu mężczyzny, który brał udział w atakach, uczestniczy specjalny oddział Kobra, składający się z 150 funkcjonariuszy, a także oddział szybkiego reagowania Wega. Służby posiadają portret pamięciowy terrorysty.

Szef austriackiego MSW Karl Nehammer zaapelował do mieszkańców Wiednia o pozostanie w domach, a w szczególności o unikanie centrum miasta. Zaapelował do rodziców, aby jeśli mają taką możliwość – nie posyłali dzieci do szkoły. Obecność dziś nie będzie wymagana. Karl Nehammer poinformował też o wzmocnieniu kontroli granicznych. Służby nie ograniczają się w poszukiwaniach do terenu Wiednia – napastnicy się przemieszczają.

Kanclerz Austrii Sebastian Kurz mówił wcześniej, że seria strzelanin w Wiedniu jest „odrażającym atakiem terrorystycznym”. Zapowiedział, że policja podejmie „stanowcze działania przeciwko sprawcom”. – Nigdy nie damy się zastraszyć terrorystom i przeciwstawimy się temu atakowi z całą mocą” – napisał Sebastian Kurz. Czechy w związku z sytuacją wznowiły wyrywkowe kontrole graniczne

Minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau oświadczył, że doniesienia o serii ataków w Wiedniu są „zatrważające i dramatyczne”. „Pozostajemy solidarni w walce z agresją, ekstremizmem i aktami terroru. Pamięci polecamy ofiary ataku i ich rodziny” – napisał na Twitterze szef polskiej dyplomacji. Atak potępił też między innymi przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Nożownik z Nicei przypłynął do Europy miesiąc wcześniej, do miasta przyjechał pociągiem

Zatrzymany po ataku w Nicei to urodzony w 1999 roku Tunezyjczyk, który przybył do Europy 20 września przez włoską wyspę Lampedusa – przekazał francuski prokurator ds. terroryzmu Jean Francois-Ricard. Jak dodał, do Nicei dotarł w czwartek rano pociągiem.

W czwartek w Nicei trzy osoby zginęły, a kilka zostało rannych w ataku nożownika w bazylice Notre Dame. Śledztwo wszczęła krajowa prokuratura antyterrorystyczna (PNAT). Jej prokurator, Jean Francois-Ricard, przekazał szczegóły kilkanaście godzin po zamachu.

Zamachowiec przyjechał do Nicei pociągiem w czwartek rano i udał się do kościoła. Tam dźgnął nożem i zabił 55-letniego zakrystiana, a 60-letniej kobiecie odciął głowę. Zranił też nożem 44-letnią kobietę, która uciekła do pobliskiej kawiarni, gdzie przed śmiercią zdążyła wezwać pomoc.

Napastnik został postrzelony podczas zatrzymania przez policję. W stanie krytycznym przebywa w szpitalu. Znaleziono przy nim Koran i dwa telefony, a także trzydziestocentymetrowy nóż, narzędzie zbrodni. – Znaleźliśmy też torbę pozostawioną przez napastnika. Obok tej torby były dwa noże, których nie użył w napadzie – dodał.

Śledczy ustalili jego tożsamość i drogę do Nicei. Jak ustalili Francuzi, Tunezyjczyk Brahim Aouissaoui do Europy przybył 20 września na włoską wyspę Lampedusa, główne miejsce przybywania imigrantów z Afryki. Rzecznik tunezyjskiego sądu ds. kontrwywiadu Mohsen Dali powiedział agencji Reutera, że urodzony w 1999 roku Aouissaoui nie był w kraju uznawany przez policję za podejrzanego. Według Tunezyjczyków Aouissaoui opuścił kraj 14 września łodzią.

Tymczasowo aresztowany 47-latek

W piątek źródła sądowe, na które powołuje się agencja AFP, poinformowały o tymczasowym aresztowaniu we Francji 47-latka, który jest podejrzany o kontakt z 21-letnim Tunezyjczykiem. Aresztowany mężczyzna jest podejrzany o kontakt z nim dzień przed atakiem w bazylice Notre Dame w Nicei – podało źródło sądowe, potwierdzając informacje dziennika „Nice-Matin”.

„Jeśli jesteśmy atakowani, to ze względu na nasze wartości”

Prezydent Emmanuel Macron, który przemawiał w czwartek na miejscu ataku, potępił zamachy terrorystyczne i oznajmił, że „jeśli jesteśmy atakowani, to ze względu na nasze wartości (…) i nasze pragnienie, by nie ugiąć się przed terrorem”. – Nasz kraj stał się po raz kolejny celem islamistycznego ataku terrorystycznego, zginęło troje naszych rodaków (…). Konsulat francuski został zaatakowany w Arabii Saudyjskiej w Dżuddzie, a w tym samym czasie na naszym terytorium dokonano kolejnego zatrzymania – mówił.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Atak nożownika w Nicei. „Kobiecie odcięto głowę”

Trzy osoby zginęły, a wiele zostało rannych – w tym kilka poważnie – w ataku nożownika w pobliżu bazyliki Notre Dame w Nicei na południowym wschodzie Francji – poinformowała policja. Władze Nicei przekazały, że był to prawdopodobnie atak terrorystyczny.

Do ataku doszło w czwartek ok. 9 rano niedaleko bazyliki Notre Dame. Nicejska policja zatrzymała sprawcę – poinformował w czwartek na Twitterze mer Nicei Christian Estrosi, który przybył na miejsce chwilę po ataku. Według mera wszystko wskazuje na atak terrorystyczny. Atakujący miał wykrzykiwać islamistyczne hasła.

Zatrzymany mężczyzna został ranny – prawdopodobnie postrzelony – i trafił do szpitala. Policja nie potwierdziła tożsamości i motywów napastnika.

Jak podaje BBC News, ofiarami mają być pracownicy katolickiej parafii. Służby nie komentują tych informacji. Jak podaje PAP, cytując za francuskimi mediami i agencją Reutera źródło w policji, „istnieje obawa”, że jednej z ofiar – kobiecie – odcięto głowę. Szef MSW Gerald Darmanin uruchomił komórkę kryzysową w związku z atakiem.

Okolice bazyliki Notre Dame zostały oddzielone kordonem policyjnym. Świadkowie mówią o panice, która wybuchła po ataku. Deputowani Zgromadzenia Narodowego, niższej izby francuskiego parlamentu, uczcili w czwartek minutą ciszy ofiary ataku w Nicei.

Szefowa skrajnie prawicowego Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen wydała oświadczenie w związku z atakiem i zażądała zamykania „wszystkich radykalnych organizacji” o charakterze islamistycznym.

„To ideologia, która stanowi dla nas zagrożenie. Nic nie zostało zrobione latami w tym zakresie” – napisała Le Pen.

Do ataku doszło w sytuacji podwyższonego zagrożenia terrorystycznego.

Francja. Alarm po groźbach dżihadystów

„Francja jest celem znaczącego zagrożenia terrorystycznego” – napisał w notatce ujawnionej w środę przez media dyrektor generalny policji krajowej Francji. Służby wezwano do wzmocnienia czujności i bezpieczeństwa zgromadzeń „w szczególności z okazji chrześcijańskich religijnych obchodów dnia Wszystkich Świętych”. AFP wyjaśnia, że zalecenia powstały w związku z groźbami wysuwanymi przez organizację Thabat, zbliżoną do Al-Kaidy oraz kilka dni po zamordowaniu przez islamistę pod Paryżem nauczyciela historii Samuela Paty’ego.
Źródło info i foto: wp.pl

USA: Strzelanina w Rochester. Są ofiary

Policja w amerykańskim mieście Rochester (stan Nowy Jork), gdzie odbywają się protesty, poinformowała o śmiertelnym postrzeleniu kilku osób.

„Dokładniej mówiąc, mamy 16 potwierdzonych ofiar strzelaniny i z przykrością informuję, że dwóch z tych 16 zostało śmiertelnie rannych” – powiedział szef policji miejskiej Mark Simmons na konferencji prasowej, którą transmitował lokalny kanał telewizyjny 13 WHAM.

Według telewizji 13 WHAM na miejscu zdarzenia jest wielu policjantów, kilka ulic zostało zamkniętych.

„Funkcjonariusze z Wydziału ds. Zwalczania Ciężkich Przestępstw przybyli na miejsce, gdzie doszło do masowej strzelaniny (…). Są ofiary śmiertelne” – wcześniej poinformowała na Twitterze policja.

Dzień wcześniej w Rochester odbyła się kolejna akcja zwolenników ruchu Black Lives Matter. Protesty w mieście rozpoczęły się po śmierci Afroamerykanina Daniel Prude. Mężczyzna przestał oddychać podczas zatrzymania przez policjantów. Został przewieziony do szpitala, gdzie po tygodniu zmarł. Na nagraniu z kamerki przyczepionej do policyjnego munduru widać, jak funkcjonariusze zarzucili Prude’owi na głowę worek, powalili na ziemię i przyciskali przez 2 minuty.
Źródło info i foto: pl.sputniknews.com

Pod Charkowem ostrzelano autobus. Są ranni

Na trasie między Kijowem i Charkowem w pobliżu miasta Lubotyn ostrzelano autobus, są ranni – podał w czwartek portal Hromadske. Informację o rannych potwierdziła rzeczniczka policji obwodu charkowskiego Ołena Barannyk.

– Na razie nie mogę powiedzieć, czy strzelano w autobus, czy ludzie wyszli i stało się to na zewnątrz. Miejscowa policja już jest na miejscu, wyjaśniane są szczegóły – powiedziała portalowi.
Źródło info i foto: TVP.info

Hiszpania: Brutalne zamieszki w ośrodku dla uchodźców. Rannych kilkunastu policjantów i strażaków

Dziewięciu hiszpańskich policjantów i siedmiu strażników zostało rannych w zamieszkach, jakie w środę wywołali afrykańscy migranci w ośrodku dla uchodźców (CETI) w Melilli, enklawie Hiszpanii w Afryce Północnej. Jak poinformowała w komunikacie dyrekcja hiszpańskiej żandarmerii (Guardia Civil), funkcjonariusze zostali zranieni kamieniami i butelkami, którymi migranci zaatakowali służby porządkowe.

W starciach, według Guardia Civil, wzięło udział ponad 200 migrantów, spośród których 26 najbardziej agresywnych zostało w środę po południu przewiezionych do aresztu. Do przywrócenia ładu w ośrodku dla uchodźców w Melilli skierowanych zostało 13 oddziałów szybkiego reagowania żandarmerii, a także policji krajowej (Policia Nacional). Migranci utrzymują, że zamieszki służyły zwróceniu uwagi na warunki w zatłoczonym ośrodku CETI i ignorowanie przez władze Hiszpanii apeli przetrzymywanych tam osób o ich przetransportowanie na Półwysep Iberyjski.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Filipiny: Zamach bombowy w mieście Jolo

W centrum filipińskiego miasta Jolo doszło do zamachu bombowego. W wyniku zdarzenia zginęło co najmniej dziewięć osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. Na tę chwilę nikt nie przyznał się do zorganizowania zamachu, ale podejrzenia padają na związaną z ISIS organizację Grupę Abu Sajjafa. W poniedziałek 24 sierpnia w mieście Jolo doszło do wybuchu dwóch ładunków wybuchowych. Miasto znajduje się na wyspie o tej samej nazwie w archipelagu Sulu w południowo-zachodniej części Filipin.

Jak poinformowało filipińskie wojsko, pierwsza bomba około południa miejscowego czasu wybuchła przed centrum spożywczym, w pobliżu zaparkowanych tam dwóch wojskowych ciężarówek. Improwizowana bomba miała być przymocowana do zaparkowanego motocykla. Eksplozja zabiła pięciu żołnierzy i czterech cywilów, a 16 żołnierzy było wśród dziesiątek rannych.
Źródło info i foto: Wprost.pl