Warszawa: 16-latek rzucił się z nożem na policjanta

Nocny atak nożownika na policjanta na warszawskich Bielanach. Funkcjonariusz trafił do szpitala z ranami głowy. Przy ulicy Papirusów w Warszawie doszło do bójki dwóch grup, w której uczestniczyło kilkanaście osób. W trakcie legitymowania przez policję 16-letni mężczyzna z nożem kuchennym rzucił się na jednego z policjantów.

Napastnik miał ponad półtora promila alkoholu w organizmie. Był wcześniej notowany za rozboje.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Nocne zamieszki w Londynie. 15 policjantów rannych

Do starć doszło po tym, jak nielegalna impreza uliczna w londyńskiej dzielnicy Brixton, wymknęła się spod kontroli. Do starć interweniujących funkcjonariuszy z uczestnikami „zabawy” doszło w czwartek nad ranem. W ich wyniku rany odniosło 15 policjantów, a dwóch pozostaje w szpitalu. Na nagraniach z zajść, które pojawiły się w mediach społecznościowych, widać, jak ludzie rzucają różnymi ciężkimi przedmiotami w interweniujących policjantów. Udostępniono również nagrania, na których uwieczniono osoby wskakujące na policyjne radiowozy.

Zajścia zakończyły się aresztowaniem czterech osób. Zarzuca się im napaść i przestępstwa związane z zakłócaniem porządku publicznego. 15 funkcjonariuszy zostało rannych, dwóch z nich wymaga hospitalizacji. Zniszczonych zostało również kilka radiowozów i ambulansów.

Ataki na policjantów nie były jedynymi. Uczestnicy imprezy walczyli również między sobą. Według niektórych doniesień, w ruch poszły pięści, metalowe pręty, cegły, a nawet noże.

Impreza była nielegalna

Policja wyjaśnia, co było przyczyną wybuchu zamieszek. Według wstępnych ustaleń, w trakcie ulicznego grilla ktoś wystrzelił z pistoletu, później ludzie rzucili się do ucieczki, a po chwili rozgorzała bijatyka. Po wkroczeniu funkcjonariuszy, agresja tłumu obróciła się przeciwko nim.

– Zeszłej nocy otrzymaliśmy wiele zgłoszeń od mieszkańców skarżących się na hałas, zachowania aspołeczne i przemoc – powiedział komendant policji Colin Wingrove wyjaśniając powody interwencji.

Przypomniał, że impreza odbyła się wbrew prawu, gdyż obowiązują ograniczenia wynikające z epidemii koronawirusa.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

60-letni Jan Z. zabił Ukrainkę nożem, bo przyłapał ją z sąsiadem

Od miłości tylko krok do nienawiści. Zwłaszcza gdy w grę wchodzą zranione uczucia. Kiedy Jan Z. (60 l.) odkrył, że kochanka go zdradza, zagotowała się w nim krew. Chwycił kuchenny nóż i kilka razy ugodził nim Nataszę G. (42 l.). Dźgał na oślep, trafił kobietę w brzuch i rękę. Gdyby nie odciągnęli go sąsiedzi, pewnie by ją zabił…

Natasza przyjechała do Polski z Ukrainy. Szukała tu lepszego życia. Zatrudniła się jako szwaczka w fabryce mebli w Morągu (woj. warmińsko-mazurskie). Wkrótce poznała rozwodnika Jana Z. i postanowiła z nim zamieszkać. Oboje lubili zaglądać do kieliszka i to ich połączyło.

– Niestety, Janek dowiedział się, że Natasza nie jest mu wierna – opowiada sąsiadka.

Pewnego dnia Jan Z. wrócił do domu z zakupami i przyłapał kochankę w łóżku z sąsiadem. Zazdrość go oślepiła i nie wytrzymał. Chwycił kuchenny nóż i rzucił się na Nataszę. Ugodził ją kilka razy w brzuch i zranił w rękę, którą się zasłaniała.

– Pewnie by ją zabił, gdyby nie sąsiedzi, których zaalarmowały krzyki kobiety. Wpadli do mieszkania i odciągnęli Janka – relacjonuje sąsiadka.

Natasza trafiła do szpitala w Elblągu. O rannej w brzuch kobiecie policję powiadomili lekarze. Zazdrosny kochanek nie potrafił racjonalnie wytłumaczyć śledczym swojego zachowania. Sąd posłał go na razie na miesiąc do aresztu.

– Okazało się, że z Nataszy twarda sztuka – dodaje sąsiadka. – Już na drugi dzień wypisali ją ze szpitala i wróciła, tyle że do sąsiada, który teraz się nią zajmuje. Aż boję się pomyśleć, co będzie, jak Janek wróci z więzienia.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Sprawcą okropnej zbrodni w Orzeszu był prawdopodobnie ojciec rodziny

Dotychczasowe ustalenia śledztwa wskazują, że sprawcą tragedii w Orzeszu był ojciec rodziny. Mężczyzna miał udusić swoją dziewięcioletnią córkę, ranić żonę, a następnie popełnić samobójstwo, zadając sobie rany w okolice serca – podała w poniedziałek prokuratura. W sobotę śledczym udało się przesłuchać żonę mężczyzny, która została przewieziona do szpitala.

Tragedia rozegrała się we wtorek rano w domu jednorodzinnym w Orzeszu (powiat mikołowski), w którym mieszkała trzyosobowa rodzina: 42-letni mężczyzna, 41-letnia kobieta oraz ich dziewięcioletnia córka. Służby przyjechały na miejsce po informacji o pożarze, który wybuchł w kuchni na poddaszu.

Po przeprowadzonych w czwartek sekcjach zwłok prokuratura przekazała, że nie pozwalają one na jednoznaczne określenie przyczyn zgonu. W śledztwie kluczowe było przesłuchanie rannej kobiety, która w poważnym stanie, z licznymi ranami kłutymi trafiła do szpitala. Jak powiedział PAP Prokurator Rejonowy w Mikołowie Tomasz Rygiel, w sobotę udało się to zrobić.

Nie mogę mówić dokładnie o treści tych zeznań, natomiast z bardzo wysokim prawdopodobieństwem jest to ofiara tego przestępstwa – powiedział prokurator. Jak dodał, znaleziona w domu dziewczynka została prawdopodobnie uduszona przy życiu miękkiego przedmiotu, np. poduszki.

Niejasne motywy

Kiedy tuż po tragedii okazało się, że ojciec rodziny miał liczne rany w okolicy serca, śledczy podejrzewali, że sprawcą zbrodni może być ktoś inny. Jednak na obecnym etapie śledztwa, zdecydowanie najbardziej prawdopodobną wersją jest ta, że mężczyzna ranił swoją żonę, udusił córkę, a później popełnił samobójstwo zadając sobie liczne rany w okolicy serca.

Nie mamy jeszcze szczegółowej opinii z sekcji zwłok mężczyzny, ale według uzyskanych informacji mężczyzna mógł sobie zadać rany sam. Nie są to jednak stanowcze opinie i pewne ustalenia – zaznaczył Rygiel. Prokuratura czeka na pisemną opinię z sekcji zwłok oraz zlecone dodatkowe badania, toksykologiczne i histopatologiczne. Mają one dostarczyć pełnych informacji na temat przyczyn śmierci obojga zmarłych.

Prokuratura nie ma informacji, by 42-latek leczył się psychiatrycznie. Według doniesień mediów, miał długi. Prokurator wskazał jednak, że jest zbyt wcześnie, by mówić o motywie czy tle tragedii. Jest to sprawdzane, przesłuchujemy świadków i zapoznajemy się z dokumentami – powiedział prok. Rygiel.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zatrzymano nożownika z Krakowa. Zabił 40-latka

Nie żyje mężczyzna, którego przewieziono do krakowskiego szpitala z ranami kłutymi tułowia – poinformował rzecznik małopolskiej policji Sebastian Gleń. W czwartek wieczorem zatrzymano mężczyznę, który może mieć związek z tym zdarzeniem. Około godziny 14:30 w czwartek do jednej z placówek medycznych w krakowskim Prokocimiu zgłosił się mężczyzna, który miał rany kłute na klatce piersiowej w okolicy serca i na plecach w okolicy łopatek.

„Mimo wysiłków lekarzy nie udało się go uratować”

– Mężczyzna został przewieziony do szpitala, gdzie trafił na stół operacyjny. Mimo wysiłków lekarzy nie udało się go uratować, mężczyzna zmarł – powiedział rzecznik małopolskiej policji młodszy inspektor Sebastian Gleń.

– Rozpoczęliśmy w tej sprawie intensywne śledztwo. Razem z prokuratorem pracujemy na terenie Krakowa, sprawdzamy wszelkie możliwe wątki: kontakty ofiary, jej środowisko, co ofiara robiła tego dnia. Ustalamy, jak to się stało, że ten mężczyzna został ranny i kto mógł być związany z atakiem na niego – przekazał krótko po ataku Gleń.

W piątek rano rzecznik potwierdził, ze zatrzymany został 43-letni mężczyzna, który może mieć związek z tą sprawą. Szczegółowych informacji jednak policja nie udziela. – Mężczyzna w dniu ataku pił alkohol, dlatego nie został przesłuchany. Dziś najprawdopodobniej zostanie doprowadzony do prokuratury – zapowiada Gleń.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Turek: 19-latek usłyszał zarzut zabójstwa brata

19-letni Maciej J., który miał śmiertelnie ranić nożem swojego brata, usłyszał zarzut zabójstwa. Dziś zapadnie także decyzja o tymczasowym aresztowaniu nastolatka. W czasie przesłuchania nastolatek nie przyznał się do winy i nie złożył wyjaśnień. Wcześniej sekcja zwłok potwierdziła, że 9-latek zmarł od ran zadanych nożem.

– Czynności prowadzone wobec Macieja J. się zakończyły. Mężczyzna usłyszał zarzut zabójstwa za co grozi od 8 lat do dożywocia. Decyzja o tymczasowym areszcie zapadanie dzisiaj – powiedział reporter Polsat News Marcin Wojciechowski.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koninie Aleksandra Marańda powiedziała, że Maciejowi J. został przedstawiony zarzut zabójstwa swojego młodszego brata Adama. – Podejrzany nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i skorzystał z prawa do odmowy złożenia wyjaśnień – powiedziała. Dodała, że prokuratura złoży w czwartek wniosek do sądu o tymczasowe aresztowanie Macieja J. na trzy miesiące.

„Śmierć nagła i gwałtowna”

Wstępne wyniki sekcji zwłok przeprowadzonej w środę potwierdzają, że 9-letni Adaś został najprawdopodobniej zakłuty zabezpieczonym przez śledczych nożem kuchennym i zmarł „śmiercią nagłą i gwałtowną”. Do awantury doszło około południa w Sylwestra w bloku na Osiedlu Wyzwolenia w Turku. 19-letni Maciej J. miał wpaść w szał i zabić dziecko. Prokuratura nie podała jednak oficjalnie motywu zabójstwa.

Prokurator prowadzący śledztwo ma podjąć decyzję o zasadności tymczasowego aresztowania. Prokuratura musi podjąć tę decyzję do godzin południowych w czwartek, gdy upływa termin 48-godzinnego zatrzymania.

Jakie były przyczyny zabójstwa w Turku?

– Wbrew doniesieniom mediów prokurator nie ustalił, jaka była przyczyna zabójstwa – poinformowała w środę prokurator Aleksandra Marańda, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Koninie.

Media poinformowały, że między braćmi miało dojść do kłótni o grę komputerową.

– 31 grudnia około godziny 12:45 dyżurny komendy powiatowej policji w Turku został poinformowany o awanturze domowej, która według zgłaszającego miała miejsce w jednym z bloków na osiedlu wyzwolenia w Turku. Na miejsce od razu zadysponowano patrol z wydziału prewencji, który po dotarciu na wskazany adres w jednym z pokoi ujawnił zwłoki dziecka. Później okazało się, że są to zwłoki 9-letniego Adasia – powiedziała prokurator Marańda.

Według niej dzwoniła „osoba mieszkająca w bloku”.

Bezskuteczna reanimacja defibrylatorem

Wezwany na miejsce zespół pogotowia ratunkowego podjął niezwłocznie czynności reanimacyjne – poinformowała prokurator. Jednak po podłączeniu defibrylatora okazało się, że serce chłopca nie podjęło pracy. Został stwierdzony jego zgon.

– Już podczas tych pierwszych czynności na ciele dziecka ujawniono rany kłute – powiedziała prokurator Marańda.

Przez wiele godzin trwały oględziny miejsca zdarzenia. Na miejsce przyjechała grupa dochodzeniowo-śledcza policji, prokurator i biegły z zakresu medycyny sądowej. Śledczy podczas przeszukania lokalu znaleźli nóż kuchenny z rękojeścią, na którym były ślady „przypominające świeżą krew”.

Podejrzewany i ofiara byli mieszkaniu

– Podczas przeprowadzonych na miejscu oględzin biegły ujawnił co najmniej kilka ran kłutych – podała prok. Marańda. Biegły uznał także wstępnie, że rany te mgły zostać zadane zabezpieczonym nożem.

– Według Biegłego dziecko zmarło śmiercią nagłą, gwałtowną, wskutek odniesionych obrażeń – podała rzeczniczka prokuratury.

Prokuratura poinformowała, że podejrzanego o zabójstwo dziecka 19-letniego Macieja J. znaleziono w domu. W chwili tragedii w mieszkaniu, w którym doszło do zabójstwa miały przebywać matka i babcia braci. Maciej J. został zatrzymany. Policja ustaliła, że nie był pod wpływem alkoholu, ale prokurator podjął decyzję o pobraniu krwi, aby ustalić, czy w chwili zdarzenia był pod wpływem substancji odurzających.

Prokuratura Rejonowa w Turku wszczęła już śledztwo w sprawie zabójstwa.

19-letniemu Maciejowi J. grozi dożywocie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

19-latek zabił nożem 9-letniego brata

Tragedia w Turku. Nie żyje 9-latek. Miał zginąć od ran zadanych nożem przez 19-letniego brata. Rodzeństwo pokłóciło się o dostęp do komputera – ustalono nieoficjalnie. – Doszło do tragedii, w której śmierć poniósł 9-letni chłopiec. Na miejscu przeprowadzane są oględziny w celu zabezpieczenia śladów i dowodów przestępstwa. Pracuje grupa dochodzeniowo-śledcza pod nadzorem prokuratora – powiedziała w rozmowie z portalem turek.net.pl rzeczniczka prokuratury w Koninie.

Z nieoficjalnych ustaleń RMF FM wynika, że wśród rodzeństwa mieszkającego w Turku doszło do kłótni. 19-latek i 9-latek sprzeczali się o dostęp do komputera. Podczas awantury starszy brat miał sięgnąć o nóż i pchnąć nim dziecko. Chłopiec zmarł mimo reanimacji.
Źródło info i foto: wp.pl

Nowy Jork: 40-letnia kobieta zamordowana przy dwójce dzieci

40-letnia kobieta została znaleziona martwa w mieszkaniu na Bronksie z roztrzaskaną głową i potłuczeniami na ciele. Rany zostały zadane ciężkim, ostrym narzędziem. Tuż obok niej znajdowały się małe dzieci – na szczęście żywe – które mogły być świadkami horroru, który rozegrał się w domu.

Policja otrzymała zgłoszenie o niepokojących odgłosach dochodzących z mieszkania na parterze w budynku przy East 187th Street i Bathgate Avenue w Belmont na Bronksie. Kiedy przybyli na miejsce, zastali w mieszkaniu Luz Perez. Kobieta, która miała bardzo rozległe rany głowy i ślady pobicia na ciele, już nie żyła. Zgon na miejscu potwierdzili ratownicy. Obok kobiety policjanci zastali dwójkę płaczących dzieci: 5-letniego chłopca i 2-letnią dziewczynkę. Funkcjonariusze prowadzą śledztwo, próbując ustalić, kto stoi za zbrodnią.
Źródło info i foto: se.pl

W berlińskiej dzielnicy Tempelhof zamordowano 25-letnią Polkę

W dzielnicy Tempelhof w Berlinie została zamordowana 25-letnia Polka. Do zbrodni doszło w wieżowcu na ulicy Burgemeisterstrasse. Krzyk kobiety zbudził jej sąsiadów. Policja otrzymała anonimowe zgłoszenie w ubiegły czwartek około północy. Kiedy mundurowi przybyli na miejsce zdarzenia na ścianach korytarza na siódmym piętrze były świeże ślady krwi.

Morderstwo w Berlinie. 25-letnia Polska mogła umrzeć w wyniku ran zadanych nożem

Policjanci wyłamali drzwi do mieszkania 64-letniego Bernarda S. Zobaczyli zakrwawione ciało kobiety, a następnie obezwładnili mężczyznę i aresztowali go. Na miejsce zbrodni wezwano karetkę. Ratownicy medyczni próbowali reanimować kobietę, jednak bezskutecznie – pisze „Berliner Kurier”.

Komisja Państwowego Urzędu Śledczego Niemiec nie chce komentować zbrodni i nie udziela mediom informacji na temat motywów sprawcy. Wszystko wskazuje jednak na to, że 25-latka z Polski została zabita nożem. Straciła dużo krwi. Prawdopodobnie próbowała uciec z mieszkania przed swoim oprawcą, ale mężczyzna zaciągnął ją z powrotem do mieszkania.

Nie jest pewne, jakie stosunki łączyły 25-letnią Polkę i 64-letniego podejrzanego. Nie wiadomo także, kto zadzwonił na policję. Okoliczności śmierci kobiety wyjaśni sekcja zwłok – informuje portal morgenpost.de.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Lubań: Zabójstwo 23-letniej kobiety. Miesiąc temu urodziła dziecko

Do tragicznego zdarzenia doszło w Lubaniu w województwie dolnośląskim. Policja zatrzymała mężczyznę, który jest podejrzewany o zabicie 23-latki.

Jak informuje RMF 24, dramatyczne sceny rozegrały się w jednej z kamienic w Lubaniu w województwie dolnośląskim. Z ustaleń dziennikarzy wspomnianego portalu wynika, że mężczyzna w wieku około 22 lat w czasie zdarzenia zachowywał się bardzo agresywnie. Zaatakował 34-letniego mężczyznę. Następnie rzucił się na 23-letnią kobietę. Zadał jej wiele ran ostrym narzędziem.

Napastnik został zatrzymany przez policję. Jak nieoficjalnie ustalił reporter RMF FM, mężczyzna mógł znajdować się pod wpływem środków psychotropowych. Zaatakowana kobieta cztery tygodnie temu urodziła dziecko. Policja prowadzi śledztwo w sprawie. Funkcjonariusze nie udzielają szczegółowych informacji.
Źródło info i foto: Wprost.pl