Turystyka nowym biznesem włoskiej mafii?

Turystyka może stać się nowym biznesem mafii w czasach pandemii i po nich – przewidują eksperci i prokuratura w Palermo. Według tej hipotezy właśnie w ten sektor, głęboko dotknięty przez obecny kryzys, zainwestują prawdopodobnie mafijne klany.

W kolejnym tygodniu walki z pandemią we Włoszech opublikowany został raport „Wpływ koronawirusa na przenikanie przestępczości zorganizowanej do biznesu”. Powstał on w międzyuniwersyteckim włoskim ośrodku badawczym Transcrime. Punktem wyjścia dokumentu są wyniki analiz wskazujące na to, że 10 procent firm w kraju zagrożonych jest bankructwem, jeśli obecny kryzys epidemiologiczny nie zakończy się w tym roku.

Zdaniem autorów raportu istnieje realne ryzyko, że mafijne klany mogą zwrócić uwagę na nowe obszary i sektory, w tym na ponoszącą obecnie ogromne straty turystykę oraz na cały krąg aktywności wokół niej: gastronomię, hotele, transport itp. Jak przypomniano, już są w nich od dawna obecne.

„Potrafią wyszukać każdą okazję”

Prokurator z Palermo Francesco Lo Voi zaakcentował, że mafie mają zdolność wyczuwania atrakcyjnych interesów i przenikania do legalnej gospodarki także dzięki olbrzymim sumom pieniędzy, jakimi dysponują.

Silniejsze organizacje mafijne potrafią wyszukać wszystkie okazje, w których można odnieść korzyści. I to jest coś, co może teraz dotyczyć nie tylko Włoch, ale także innych krajów europejskich pogrążonych w kryzysie, które potem będą musiały się z niego podnieść – stwierdził szef prokuratury w głównym mieście na Sycylii.

Jeden z badaczy i autorów raportu Andrea Carnì wyraził zaś opinię, że jednym z rezultatów obecnej kryzysowej sytuacji może być wzrost społecznego przyzwolenia dla mafii.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Funkcjonariusze CBA w 2019 roku ujawnili szkodę w mieniu Skarbu Państwa na ponad 5 mld zł

W 2019 r. roku funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego ujawnili szkodę w mieniu Skarbu Państwa na ponad 5 mld zł – poinformowało w środę CBA na podstawie danych zawartych w raporcie z działalności Biura w ub.r. CBA w komunikacie dołączonym do raportu poinformowało, że w latach 2016-2019 wartość zabezpieczonego przez funkcjonariuszy mienia w prowadzonych postępowaniach wyniosła ponad 929 mln zł.

„To ponad osiem razy więcej niż w latach 2012-2015” — zaznaczono.

Czym się zajmowali funkcjonariusze?

W 2019 r. funkcjonariusze zajmowali się m.in. wyłudzeniami skarbowymi, skutkującymi powstaniem szkody wielkich rozmiarów, mechanizmami oszustw gospodarczych w działalności instytucji parabankowych, piramid finansowych, czy w obrocie kryptowalutami oraz procederem tzw. odwróconej dystrybucji leków.

Według komunikatu, w minionym roku Biuro prowadziło 81 postępowań przygotowawczych, dotyczących wyłudzeń skarbowych, skupiając się przede wszystkim na obszarach związanych z oszustwami dotyczącymi podatku VAT oraz akcyzy. Jak poinformowano liczba prowadzonych w 2019 r. spraw operacyjnych wyniosła 546; w 2017 r. było to 441 spraw, a w 2018 r. – 470. W porównaniu z latami ubiegłymi wzrosła również liczba zakończonych spraw operacyjnych.

„W prowadzonych postępowaniach przygotowawczych 804 podejrzanym przedstawiono łącznie ponad 2 tys. zarzutów. Zastosowano też ponad 1,3 tys. środków zapobiegawczych” — czytamy w komunikacie.

Zgodnie z przedstawionymi przez Biuro danymi, w 2019 r. funkcjonariusze CBA w toku realizowanych czynności ujawnili szkodę w mieniu Skarbu Państwa o wartości 5 mld 880 mln zł. „Zabezpieczone mienie to ponad 374 mln zł, 76,6 tys. euro oraz blisko 19 tys. USD” – poinformowano.

Wartość mienia zabezpieczonego w prowadzonych postępowaniach w latach 2016-2019 wyniosła ponad 929 mln zł; w latach 2012-2015 wartość ta była ponad ośmiokrotnie niższa i wyniosła 110,4 mln zł.

Walka z dziką reprywatyzacją

W 2019 r. CBA kontynuowało również swoje działania związane ze zwalczaniem tzw. dzikiej reprywatyzacji.

„W 2019 r. Biuro prowadziło postępowania przygotowawcze dotyczące reprywatyzacji blisko 200 warszawskich nieruchomości objętych dekretem Bieruta. Działania CBA doprowadziły do ujawnienia grupy przedsiębiorców wyspecjalizowanych w obrocie roszczeniami do nieruchomości, którzy nie zgłaszali działalności, a tym samym unikali opodatkowania” — poinformowano.

W minionym roku funkcjonariusze CBA prowadzili także 192 kontrole, 912 analiz przedkontrolnych oraz ponad 1,4 tys. spraw kontrolnych.

„Spośród wszystkich spraw kontrolnych, 75 proc. dotyczyło procedur podejmowania i realizacji decyzji gospodarczych, najwięcej w obszarze zamówień publicznych” — zaznaczono.

W 2019 r. funkcjonariusze CBA przeprowadzili także 93 szkolenia antykorupcyjne w 51 instytucjach publicznych, w trakcie których przeszkolono ponad 4,5 tys. osób. Coroczny raport dotyczący wyników działań CBA dostępny jest na stronie internetowej Biura.
Źródło info i foto: wpolityce.pl

Kwaśniewscy zareagowali na raport CBA. „To manipulacja”

„Raport CBA jest manipulacją. Przedstawia argumenty jednej strony, która 13 lat temu postanowiła nas za wszelką cenę zdezawuować. Pomija fakty i zeznania, które nie pasują do linii ataku na nas” – napisali w oświadczeniu Jolanta i Aleksander Kwaśniewscy, podważając ujawnione dokumenty, mające dowodzić, że słynny dom w Kazimierzu Dolnym należał do prezydenckiej pary, choć oficjalnie właścicielem był znajomy Kwaśniewskich.

Centralne Biuro Antykorupcyjne, na podstawie decyzji Prokuratury Regionalnej w Katowicach, opublikowało we wtorek na swojej stronie internetowej materiały ze śledztwa dotyczącego willi w Kazimierzu, mającej – według śledczych – należeć do Kwaśniewskich. O ujawnienie materiałów wnioskował minister koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński.

Dziennikarze Onetu przeanalizowali materiały ze śledztwa dotyczącego ukrywania majątku przez Jolantę i Aleksandra Kwaśniewskich. Jest to ciąg bardziej lub mniej przekonujących poszlak wskazujących na to, że Kwaśniewscy byli nieformalnymi właścicielami domu w Kazimierzu. Tyle że w dokumentach twardych dowodów na korupcję nie ma. Mówiąc wprost: gdyby ludzie Kamińskiego mieli niezbite dowody winy, Kwaśniewscy już dawno mieliby proces karny i postępowanie skarbowe.

Zobacz cały materiał przeanalizowany przez dziennikarzy Onetu.

W wydanym w środę po południu oświadczeniu Kwaśniewscy zadają CBA kilka pytań, sugerując, że raport jest manipulacją. „Panowie Kamiński i Ziobro ścigają się z Orwellem, tyle, że w realnym życiu a nie książkowym” – pisze na wstępie była para prezydencka.

Ich zdaniem „raport CBA jest manipulacją”, gdyż „przedstawia argumenty jednej strony, która 13 lat temu postanowiła nas za wszelką cenę zdezawuować. Pomija fakty i zeznania, które nie pasują do linii ataku na nas”.

„Mamy pytania: jeżeli CBA ma tak mocne dowody, prowadziła wielce kosztowną akcję przeciwko nam to dlaczego po 13 latach sprawa nie ma finału w niezawisłym sądzie? Dlaczego od wielu lat jesteśmy podsłuchiwani, a nie przesłuchani przez prokuratora? Dlaczego i jakim prawem CBA i Prokuratura ujawniają materiały śledztwa w mediach nie dając możliwości przedstawienia naszych racji? Dlaczego CBA i Prokuratura nie ujawniła wszystkich materiałów śledztwa? Żądamy tego!” – piszą Kwaśniewscy w swoim oświadczeniu.

„Dlaczego jesteśmy traktowani instrumentalnie w sporze między Mariuszem Kamińskim i byłym posłem PIS, agentem Tomkiem, który zawiódł miłość swoich szefów i powiedział prawdę o prowadzonej akcji przeciwko nam? Dlaczego CBA zataja fakt, że oskarżony przez was właściciel domu Marek Michałowski został uniewinniony prawomocnym wyrokiem sądu, a własność domu nie budzi wątpliwości i zostało to potwierdzone w dalszych postępowaniach? – pytają publicznie, choć odnosząc się do ostatniej kwestii to CBA w swoim raporcie stwierdza, że Michałowski został przez sąd uniewinniony z zarzuconych mu czynów.

W przeciwieństwie do Marii i Jana Jaworskich, których sąd jako jedynych w tej sprawie skazał za przestępstwa skarbowe. Chodzi o bliską przyjaciółkę Kwaśniewskiej i jej syna, będącą właścicielką willi w Kazimierzu od lat 80., która – wedle dokumentów – sprzedała dom Markowi Michałowskiemu, ówczesnemu szefowi Budimeksu, za 1,5 miliona złotych we wrześniu 2007 r. CBA uważało, że to fikcyjna operacja — Michałowski miał być figurantem, a w rzeczywistości dom od Marii Jaworskiej kupili Kwaśniewscy.

Jedną z największych zagadek w tej sprawie jest fakt, dlaczego mimo kilkunastoletniego śledztwa prokuratura ani razu nie przesłuchała w charakterze czy to podejrzanych, czy świadków Aleksandra i Jolantę Kwaśniewskich.

Onet zwrócił się do Prokuratury Regionalnej w Katowicach z pytaniami w tej sprawie, lecz do chwili publikacji nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi. Podobnie jak w kwestii czy takie przesłuchanie po publikacji tajnych materiałów ze śledztwa jest w najbliższym czasie planowane.

Sprawa podejrzeń wobec majątku Kwaśniewskich ciągnie się już od kilkunastu lat. Pretekstem do wszczęcia pierwszego formalnego postępowania w tej sprawie była rozmowa lidera SLD Józefa Oleksego z biznesmenem Aleksandrem Gudzowatym, przeprowadzona jesienią 2006 r., czyli za poprzednich rządów PiS. Rozmowę nagrała ochrona Gudzowatego i taśma trafiła do mediów. Oleksy mówił na nagraniu, że Kwaśniewscy ukrywają część swojego majątku.

Śledztwo zostało wszczęte w wakacje 2007 r. Dotyczyło „uchylania się Jolanty Kwaśniewskiej i Aleksandra Kwaśniewskiego od opodatkowania (…) oraz podejmowanie działań mogących utrudnić stwierdzenie przestępczego pochodzenia środków płatniczych”, a zatem chodziło o przestępstwa skarbowe i kryminalne, czyli pranie pieniędzy.

Szczególnie intensywnie CBA próbowało dowieść, że Kwaśniewscy posiadają willę w Kazimierzu Dolnym na podstawioną osobę. Oleksy mówił na nagraniu: „Kupili przecież w Kazimierzu całe wzgórze (…). Byłem tam. Piękne. Też nie wiem na kogo, bo nie na siebie (….). Dom w Kazimierzu – nie umiem tego wycenić, ale na pewno jest to droga sprawa”.

Po kilku latach śledztwa katowicka prokuratura apelacyjna umorzyła śledztwo, nie dopatrując się przestępstwa. Już po wygranych wyborach przez PiS w grudniu 2016 roku śledztwo zostało podjęte na nowo. Podejmując ponownie to postępowanie, prokuratura regionalna podawała, że zamierza przeprowadzić „szereg czynności procesowych”, by wyjaśnić okoliczności nabycia i finansowania willi w Kazimierzu Dolnym. Jednak do dziś zarówno Aleksander Kwaśniewski, jak i jego żona Jolanta nie zostali ani przesłuchani, ani nie postawiono im formalnie zarzutów.

Sprawa majątku Kwaśniewskich i willi w Kazimierzu wróciła ostatnio za sprawą reportażu „Superwizjera” TVN, w którym „agent Tomek” – czyli Tomasz Kaczmarek, były funkcjonariusz Centralnego Biura Antykorupcyjnego – dokonał wolty i zarzucił ówczesnym swoim szefom fabrykowanie dowodów przeciwko Kwaśniewskim.
Źródło info i foto: onet.pl

Szokujący raport dotyczący pedofilii w zgromadzeniu Legionistów Chrystusa

Między 1941 a 2019 rokiem 175 nieletnich było molestowanych seksualnie przez członków legionistów Chrystusa, w tym 60 ofiar molestował sam założyciel zakonu Marcial Maciel. Takie dane przynosi wewnętrzny raport zgromadzenia, który przedstawiono w sobotę wieczorem w Düsseldorfie. Wynika z niego także, że liczba ofiar pedofilii w tym zgromadzeniu jest znacznie większa.

Raport został sporządzony przez komisję powołaną w czerwcu br. przez przełożonego generalnego zgromadzenia ks. Eduardo Robles-Gila. Odnosi się do okresu od 1941 do 2019 r. i wymienia 175 przypadków molestowania seksualnego dzieci z udziałem 33 duchownych – księży i diakonów. Zdecydowana większość ofiar to młodzi ludzie w wieku od 11 do 16 lat.

Spośród 33 duchownych ogółem tylko dwóch zostało dotychczas postawionych przed sądem: jeden został skazany, a drugi, który wrócił do stanu świeckiego i jest obecnie sądzony. Spośród pozostałych 25 duchownych 18 nadal jest w zakonie, ale zostali oni wycofani z pracy z młodzieżą i wszystkich innych działań publicznych. W międzyczasie sześciu sprawców zmarło, a ośmiu powróciło do stanu świeckiego.

14 z 33 duchownych dopuściło się aktów molestowania w obrębie zakonu. Jak zauważa raport w zgromadzeniu istniał cały „łańcuch wykorzystywania”, w ramach którego same ofiary z czasem dopuszczały się czynów pedofilskich. W tym kontekście można mówić o 111 ofiarach, które zostały albo bezpośrednio wykorzystane przez założyciela zakonu, Marciala Maciela (1920-2008), albo będąc same ofiarami później molestowały seksualnie innych.

Dokument stwierdza, że 33 sprawców stanowi około 2,5 procent wszystkich 1353 kapłanów „Legionistów Chrystusa” w całej historii zgromadzenia.

Według autorów raportu można oczekiwać, że na jaw mogą wyjść kolejne przypadki wykorzystywania seksualnego, a statystyki mają być regularnie aktualizowane. W dokumencie nie wymieniono szczegółowo, kiedy i w jakich okolicznościach miały miejsce poszczególne przypadki molestowania.

W odniesieniu do 45 ofiar pedofilii mówi się o „postępach na instytucjonalnej drodze do odszkodowania i pojednania”. Jednak raport nie zawiera żadnych szczegółów. Ogólnie tylko stwierdza, że “nadal istnieje wielka potrzeba umożliwienia tej ścieżki innym ofiarom”.

Raport zawiera dane zgromadzone do 16 grudnia 2019 r. 17 grudnia papież Franciszek zniósł obowiązywanie tzw. tajemnicy papieskiej w przypadku nadużyć seksualnych dokonanych przez duchownych. Oznacza to m. in., że sprawy toczące się w procesach kościelnych trafią także do władz cywilnych. Ponadto świeccy posiadający specjalizację z prawa kanonicznego mogą występować jako prawnicy w procesach o nadużycia, co wcześniej było zarezerwowane dla kapłanów.

Założyciel wspólnoty Marcial Maciel Degollado m.in. miał co najmniej troje dzieci z dwiema różnymi kobietami oraz molestował nieletnich w szkołach prowadzonych przez zgromadzenie. Benedykt XVI zawiesił go w 2005 r. w czynnościach kapłańskich i zakazał mu jakichkolwiek wystąpień publicznych. Ponadto Maciel był oskarżany o korupcję. W maju 2010 Stolica Apostolska zdecydowała o dogłębnej reorganizacji Legionistów Chrystusa.

Zakon liczy obecnie 1 501 członków z 40 krajów, którzy działają w 21 krajach. Wraz z ruchem świeckim Regnum Christi z około 23 tys. członków na całym świecie, Legioniści Chrystusa tworzą tak zwaną duchową rodzinę.

Kompleksowe studium nadużyć zostanie omówione na najbliższej kapitule generalnej zgromadzenia, która rozpocznie się w Rzymie 20 stycznia 2020 r.
Źródło info i foto: ekai.pl

Niemcy: Oto lista najczęściej kradzionych aut

Niemieckie Towarzystwo Ubezpieczeniowe opublikowało listę najczęściej kradzionych za Odrą samochodów. Jak się okazuje, na pierwszym miejscu plasuje się Mazda CX-5 2.2 D AWD – podaje portal interia.pl.Z raportu Niemieckiego Towarzystwa Ubezpieczeniowego wynika, że w ciągu 2018 r. w Niemczech zgłoszono kradzież 15 037 ubezpieczonych samochodów.

Najczęściej kradzionym w Niemczech samochodem była Mazda CX-5 2.2 D AWD. Na 1 tys. ubezpieczonych pojazdów tego typu kradzionych jest aż 15,4 aut.

Drugie miejsce zajmuje BMW X6 M z wynikiem 14,6 kradzieży na 1 tys.0 ubezpieczonych samochodów. Trzecia jest Toyota RAV4 Hybrid (13,5 kradzieży na 1 tys. pojazdów).

Poza podium znalazły się: BMW X5 M50d (12,1 kradzieży na 1tys. pojazdów) i Mercedes ML 63 AMG (11,8). Szóste było BMW X6 xDrive 40d (11,1), siódme – Audi Q7 3.0 TDI (9,5), ósmy – Range Rover 3.0 TDV6 (8,7), dziewiąta – Toyota Prius+ Hybrid 1,8 (7,7), a dziesiąte – Audi RS6 Avant (7,1).
Źródło info i foto: TVP.info

Polska na celowniku rosyjskich hakerów

„Jesteśmy wśród 20 krajów najbardziej narażonych na cyberataki. Szczególnie aktywni są u nas hakerzy rosyjscy. To pokłosie konfliktu na Ukrainie” – donosi dzisiejsza „Rzeczpospolita”. Dziennik cytuje raport „The CyberThreat Handbook” firm Thales i Verint, które przeprowadziły szczegółowe badania ataków cybernetycznych na świecie z ostatniego roku.

Wynika z nich – jak czytamy – że „za niemal co drugim atakiem hakerskim stoją grupy wspierane przez rządy, którym zależy m.in. na kradzieży wrażliwych danych, istotnych z punktu widzenia geopolitycznego”.

Co więcej, wśród kluczowych celów atakujących znalazła się Polska.

Z raportu, który „Rzeczpospolita” publikuje jako pierwsza, wynika jasno, że cyberprzestępcy atakują przede wszystkim wiodące gospodarki: na „top liście” jest 12 państw z najwyższym PKB, w tym Stany Zjednoczone, Chiny, Wielka Brytania, Niemcy, Francja i Japonia.

Analitycy Thalesa wskazują jednak również – donosi „Rz” – że na szczycie listy są także „kraje istotne z punktu widzenia geopolityki i gospodarki” – w tym Polska, obok Korei Południowej, Ukrainy czy Izraela.

Nasz kraj zajmuje w rankingu krajów najbardziej narażonych na cyberataki 20. pozycję.

Według badań ataki pochodzą głównie z Rosji. Często stanowią pokłosie konfliktu na Ukrainie. Najbardziej aktywna nad Wisłą jest grupa Black Energy, powiązana z rosyjskim wywiadem wojskowym, która w ubiegłym roku uderzyła w firmy energetyczne i transportowe na Ukrainie i w Polsce – donosi „Rzeczpospolita”.

Jak wyjaśnia w rozmowie z gazetą Andrzej Bartosiewicz, dyrektor sprzedaży i rozwoju biznesu w obszarze cybersecurity w Thales Polska, to właśnie energetyka i transport są – obok administracji rządowej i sektora finansowego – branżami, w które hakerzy celują najczęściej.

Za atakami stoi jednak nie tylko geopolityka. Według Thalesa – jak czytamy – za 26 procentami grup hakerskich stoją kierujący się ideologią tzw. hacktywiści, za 20 procentami – „zwykli” internetowi przestępcy, zaś 5 procent stanowią cyberterroryści.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Molestowanie i gwałt nastolatek w Wojewódzkim Szpitalu Psychiatrycznym w Gdańsku. Są ustalenia kontroli

W Wojewódzkim Szpitalu Psychiatrycznym w Gdańsku trzy nastolatki stały się ofiarami napaści seksualnych. Są wyniki pierwszego etapu kontroli.

Jak informuje Radio Gdańsk, zakończył się pierwszy etap kontroli Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego w Wojewódzkim Szpitalu Psychiatrycznym im. prof. Bilikiewicza w Gdańsku. Wszczęto ją po dramatycznych wydarzeniach, które miały tam miejsce w czerwcu tego roku.

Najpierw media obiegła wstrząsająca informacja o gwałcie na 15-letniej pacjentce. Potem okazało się, że ofiarami gwałtu były także dwie 13-latki. Z powodu braku miejsc nastolatki przebywały na oddziałach dla dorosłych.

Zdaniem prokuratury przestępstw dokonali dwaj inni pacjenci gdańskiego szpitala: 26-latek i 37-latek. Śledztwa w tych sprawach prowadzi Prokuratura Rejonowa Gdańsk Wrzeszcz. Wobec 37-letniego mężczyzny zastosowano trzymiesięczny areszt. Przetransportowano go do Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Starogardzie Gdańskim. Grozi mu do 15 lat więzienia.

Kontrola w szpitalu wykazała, że w ciągu ostatnich trzech lat znacząco wzrosła liczba pacjentów poniżej 18 roku życia, kierowanych do przyjęcia do szpitala. Jednocześnie podkreślono, że dyrekcja szpitala i lekarze działali w stanie wyższej konieczności, przyjmując „nadprogramowych” pacjentów.

Dramatyczną sytuację w szpitalu potwierdzają lekarze. Wielu z nich chce złożyć wypowiedzenie. – Ile było takich dyżurów, że byłem sam na niemal stu pacjentów? To musiało się skończyć dramatem – powiedział w rozmowie z reporterką Wirtualnej Polski Magdą Mieśnik lekarz z placówki w Gdańsku.

Mimo, że dyrektor wstrzymał umieszczanie nieletnich z dorosłymi, nie rozwiązuje to problemu w sytuacji, gdy dziecko wymaga pilnego leczenia, a nie ma dla niego miejsce na oddziale dziecięcym.

Jednym ze wstępnych ustaleń jest konieczność opracowania bardziej szczegółowej procedury postępowania wobec takiego problemu. W placówce ma się także odbyć audyt kliniczny oddziału dziecięcego przeprowadzony przez konsultanta z zakresu psychiatrii dzieci i młodzieży – infomruje Radio Gdańsk.
Źródło info i foto: wp.pl

Francuski parlament ostrzega przed islamskimi radykałami

Francuski parlament ogłosił w środę rano raport ostrzegający przed islamskimi radykałami między innymi wśród pracowników transportu publicznego, więziennictwa, oświaty czy klubów sportowych.

Autorzy raportu, deputowani Eric Diard z centroprawicowej partii Republikanie i Eric Poulliat z prezydenckiego ugrupowania La Republique en Marche, zalecają częstsze i bardziej systematyczne kontrole administracyjne zarówno przy zatrudnianiu, jak i wobec już zatrudnionych pracowników.

Deputowani wskazują, że w „przeludnionych więzieniach”, odsiadujący wyroki terroryści islamscy nie są naprawdę oddzieleni od innych więźniów, a do radykalizacji dochodzi również wśród strażników. Autorzy raportu wymieniają przypadek jednego z nich, modlącego się wraz z uwięzionym islamistą. Inny pracownik więzienia, gdy uznano go za „zradykalizowanego”, przeniesiony został do pracy do zakładu dla małoletnich. Według raportu sprawą zradykalizowanych kobiet nikt się nie zajmuje.

W dokumencie zwrócono uwagę na „brak czujności” przy zatrudnianiu pracowników paryskiego transportu publicznego. Jednym z terrorystów, który 13 listopada 2015 roku w Paryżu brał udział w masakrze w sali koncertowej Bataclan, był były kierowca paryskiego autobusu.

Autorzy raportu za „zadziwiające” uważają to, że pracownicy paryskich portów lotniczych, mający kartoteki „zradykalizowanych”, posiadają przepustki do „stref bezpieczeństwa” tych lotnisk.

Według raportu szczególnie niebezpieczna jest sytuacja w „niektórych klubach sportowych”, gdzie pewne sale i urządzenia zakazane są dla kobiet. Tam, gdzie kobiety są dopuszczane, obowiązują zasłony zakrywające włosy. W szatniach odbywają się wspólne modlitwy, w stołówkach i bufetach dostać można jedynie żywność z uboju halal, czyli sporządzoną według muzułmańskich przepisów rytualnych. W planowaniu zawodów bierze się pod uwagę święta muzułmańskie.

Rady miejskie nie badają profili strażników miejskich, jeszcze większa pobłażliwość panuje przy zatrudnianiu ochroniarzy, „co ma szczególne znaczenie przed zbliżającymi się igrzyskami olimpijskimi” w 2024 roku – zauważają komentujący raport dziennikarze.

„Raczej nie ulegają radykalizacji” siły bezpieczeństwa, a więc policja, żandarmeria i wojsko, a to „dzięki skutecznej polityce prewencji i wykrywania” – czytamy w raporcie, cytowanym w środowym numerze dziennika „Le Parisien”. W policji i żandarmerii „jest 30 przypadków wymagających czujności”; procentowo jest to liczba niewielka, ale bynajmniej „nie bez znaczenia w okresie, gdy zagrożeni jesteśmy bardziej niż kiedykolwiek” – dodano.

Komentując raport w dzienniku „Le Figaro” Yves Threard stwierdził, że wskazuje on na sprawę oczywistą, jaką jest coraz szybszy „postęp walczącego i zdobywczego islamu na naszej ziemi”. Publicysta uznał opisywaną przez deputowanych sytuację za „owoc lat tchórzliwej słabości”. Wyraził przy tym nadzieję, że raport „spowoduje wstrząs” w społeczeństwie i „zmusi w końcu prezydenta (Emmanuela) Macrona, by zaprzestał wstydliwego milczenia i potwierdził znaczenie laickości we Francji”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Kanada winna ludobójstwa kobiet

Państwo kanadyjskie jest współwinne ludobójstwa rdzennych mieszkanek Kanady. Morderstwa były motywowane kolorem ich skóry. To wnioski zawarte w opublikowanym w poniedziałek rządowym raporcie. Dokument liczy 1,2 tys. stron. Stwierdzono w nim, że w przypadku rdzennych mieszkanek Kanady prawdopodobieństwo, że zaginą lub zostaną zamordowane, jest 12 razy większe niż w przypadku innych kobiet zamieszkujących ten kraj.

Przyczyny przemocy. W raporcie, który powstawał kilka lat i pochłonął 67 milionów dolarów, wskazano przede wszystkim dwie przyczyny – „głęboko zakorzeniony kolonializm” oraz „bierność państwa”.

„Choć wywodziły się z różnych środowisk i towarzyszyły im inne okoliczności, wszystkie zaginione i zamordowane łączyła ekonomiczna, społeczna i polityczna marginalizacja, a także rasizm i mizoginia, które wpleciono w tkankę kanadyjskiego społeczeństwa” – stwierdził sprawujący pieczę nad raportem komisarz Marion Buller, którego cytuje BBC.
Źródło info i foto: o2.pl

USA: Opublikowano raport dotyczący wykorzystywania seksualnego małoletnich w Kościele

W Stanach Zjednoczonych opublikowano doroczny raport na temat wykorzystywania seksualnego małoletnich w Kościele. Wynika z niego, że w ostatnim badanym roku (lipiec 2017- czerwiec 2018) odnotowano dwa razy więcej nowych zgłoszeń (1455).

Zdecydowana większość przypadków dotyczy jednak okresu 1960-1990, a w szczególności lat 70. ubiegłego wieku. 92 proc. sprawców już nie żyje bądź zostało usuniętych z kapłańskiej posługi.

Odnotowano 26 zgłoszeń dotyczących spraw aktualnych, ale tylko w trzech przypadkach oskarżenia uznano za zasadne i odsunięto kapłana od posługi. W sześciu innych przypadkach trwa jeszcze dochodzenie. Aby zdać sobie sprawę z aktualnej skali nadużyć, trzeba pamiętać, że w Stanach Zjednoczonych posługuje ponad 37 tys. księży.

Radykalny wzrost liczby zgłoszeń dotyczących przypadków sprzed kilkudziesięciu lat jest najprawdopodobniej związanych z głośnymi skandalami, które miały miejsce w ubiegłym roku, a w szczególności ze sprawą byłego kardynała Theodore\’a McCarricka.
Źródło info i foto: polsatnews.pl