Pacjent z podejrzeniem koronawirusa zaatakował nożem załogę karetki. Trwają poszukiwania sprawcy

Osiem ciosów nożem w klatkę piersiową zadał ratownikowi z karetki pogotowia pacjent z podejrzeniem koronawirusa. Mężczyzna odbywał kwarantannę. Z powodu problemów psychicznych pogotowie wiozło go właśnie do szpitala. Zaatakował na podlegnickim odcinku autostrady A4.

W nocy z wtorku na środę ratownicy medyczni z Kłodzka transportowali pacjenta do oddziału psychiatrycznego zakaźnego.

– Około godz. 2 w karetce znajdującej się na 73. kilometrze autostrady A4 rozegrał się dramat. Ratownik medyczny został zaatakowany nożem przez pacjenta. Karetka zatrzymała się na zjeździe z autostrady. Pacjent po zadaniu około ośmiu ciosów w klatkę piersiową zbiegł z karetki o czym powiadomiono policję – informuje Zespół Ratownictwa Medycznego w Chojnowie.

Policja musiała zamknąć autostradę. Na miejsce został wysłany śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Ranny ratownik medyczny został przewieziony do szpitala w Bolesławcu, gdzie został operowany.
– Piotrek czuje się dobrze – dodają ratownicy.

Trwają poszukiwania pacjenta.
Źródło info i foto: gazetawroclawska.pl

Ruszył proces ws. pobicia ratownika medycznego w Zakopanem

Przed Sądem Rejonowym w Zakopanem rozpoczął się proces ws. pobicia ratownika medycznego zakopiańskiego pogotowia. Co ustalono na pierwszym posiedzeniu?

Do zdarzenia doszło w grudniu 2018 roku na Polanie Szymoszkowej w Zakopanem. Karetka została wezwana do nieprzytomnego człowieka na stoku narciarskim. Gdy na miejsce przybyła karetka, dwóch postronnych mężczyzn, według prokuratury, zachowywało się agresywnie wobec ratowników. Jeden z nich uderzył sanitariusza. Mężczyźni są oskarżeni o naruszenie nietykalności cielesnej ratownika.

– Byliśmy potraktowani jak funkcjonariusze publiczni. Dobrze, że tak się stało, mamy dość stresującą pracę i zamiast skupić się na pomocy musimy oglądać się dookoła, czy nikt nas nie chce uderzyć. Może dzięki takim sprawom jak moja, będzie mniej takich sytuacji – powiedział naszemu reporterowi Andrzej Stopka-Gadeja, ratownik medyczny.

Adwokat Grzegorz Potapowicz, obrońca jednego z oskarżonych nie zgadza się z zarzutami prokuratury.

– Wersja przedstawiona przez mojego klienta różni się od tej przedstawionej przez pokrzywdzonego. Sąd dokona oceny tego materiału dowodowego, który zdaniem obrony, nie wskazuje na sprawstwo, a przynajmniej nie uzasadnia postawienia takiego zarzutu, jaki przedstawiono mojemu klientowi. Twierdzi on, że osobą agresywną nie był on – zaznaczył Potapowicz.

Mężczyźni nie przyznali się do winy. Kolejna rozprawa odbędzie się w lutym 2020 roku. Za naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego w trakcie pełnienie obowiązków służbowych grozi do 3 lat więzienia.
Źródło info i foto: se.pl

USA: 31-latek gwałcił swoją roczną córeczkę. Nagrywał to i umieszczał w sieci. Jest wyrok

31-letni James Lockhart z Florydy, który pracował jako ratownik medyczny, został właśnie skazany przez tamtejszy sąd na 70 lat pozbawienia wolności? Za co? Otóż mężczyzna posiadał, produkował i dystrybuował pornografię dziecięcą. Co więcej, wykorzystywał on seksualnie swoją roczną córeczkę, po czym nagrania to pokazujące umieszczał na forach w dark webie (czyli ukrytych zasobach internetu).

Mężczyzna, który był pracownikiem medycznym, a prywatnie ojcem dwójki dzieci, został zatrzymany w październiku 2018 r. W jego domu zabezpieczono wówczas kolekcję 43 filmów i 4 tys. zdjęć z dziecięcą pornografią. Amerykański „Newsweek” dotarł do mrożącej krew w żyłach informacji, że gdy śledczy wezwali jego żonę, aby zaprezentować ohydną „twórczość” jej męża, ta z szokiem przyznała, że wykorzystywane na nagraniu małe dziecko to… ich córka!

W swoim komunikacie Departament Sprawiedliwości USA poinformował: – Z dokumentacji zgromadzonej przez sąd wynika, że, między marcem 2016 a lutym 2018 Lockhart wyprodukował cztery materiały wideo, na których widać, jak gwałci małe dziecko. Nagrane filmy następnie zamieszczał na forach w dark webie. Dodatkowo zboczeniec miał też chwalić się w internecie wykorzystywaniem innego rocznego dziecka.

Po zatrzymaniu Lockhart przyznał się do stawianych mu zarzutów. Sędzia nie miał więc żadnych skrupułów, aby skazać mężczyznę na 70 lat więzienia, co było maksymalnym wymiarem kary.

Michael B. Cochran, zastępca agenta specjalnego z wydziału ds. bezpieczeństwa wewnętrznego w Tampie stwierdził: – Ten dewiant popełnił najstaranniejsze okrucieństwa, jakie można sobie wyobrazić wobec rocznego dziecka. Krajowe i międzynarodowe służby ds. bezpieczeństwa dopilnują, by nigdy już nikogo nie skrzywdził!
Źródło info i foto: se.pl

Mężczyźni, którzy pobili ratownika medycznego trafili do aresztu

Dwaj mężczyźni, którzy w drugi dzień Bożego Narodzenia zaatakowali ratownika medycznego, najbliższe dwa miesiące spędzą w areszcie. Grozi im do 10 lat więzienia. Do zdarzenie doszło 26 grudnia 2018 roku. Zakopiańscy ratownicy medyczni zostali wezwani do nieprzytomnej osoby, która znajdowała się na Polanie Szymoszkowej. Poszkodowany był podtrzymywany przed dwóch mężczyzn, od których czuć było alkohol.

Byli zdenerwowani rzekomym długim oczekiwaniem na pomoc. Kiedy ratownicy usiłowali dowiedzieć się, co się stało, mężczyźni zaatakowali jednego z nich. Popychali go i szarpali. Ratownik został też uderzony głową w twarz, co spowodowało poważne obrażenia.

Po tym jak pracownicy pogotowia wezwali policję, agresorzy zbiegli z miejsca zdarzenia. W sprawie zostało wszczęte śledztwo, a na wniosek prokuratora małopolscy policjanci zatrzymali agresywnych mężczyzn kolejno w Będzinie i w Częstochowie.

Prokurator po przesłuchaniu 31-latka (mieszkańca powiatu będzińskiego) i 41-latka (na stałe zamieszkującego na terenie Niemiec) skierował wniosek do Sądu Rejonowego w Zakopanem o ich tymczasowe aresztowanie. 1 stycznia 2019 roku sąd przychylił się do wniosku prokuratury i aresztował podejrzanych na dwa miesiące.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Bydgoszcz: Operator filmowy Matthew L. z zarzutami naruszenia nietykalności cielesnej

– Prokurator przedstawił operatorowi filmowemu Matthew L. zarzuty m.in. naruszenia nietykalności cielesnej policjantów i ratownika medycznego – powiedziała PAP rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy Agnieszka Adamska-Okońska. Trwają czynności z udziałem gościa odbywającego się w Festiwalu Filmowego Camerimage. Bydgoska prokuratura złożyła w środę do sądu wniosek o zastosowanie trzech miesięcy aresztu.

– Prokurator uznał, że okoliczności tego zdarzenia uzasadniają skierowanie do sądu takiego wniosku, o tego rodzaju środek zapobiegawczy. Mężczyzna złożył wyjaśnienia w tej sprawie, ale nie udzielamy w tej chwili szczegółowych informacji z trwającego postępowania – podkreśliła Adamska-Okońska.

Sąd zajmie się tym wnioskiem w czwartek przed południem. Znany operator jest gościem odbywającego się w Bydgoszczy Festiwalu Filmowego Camerimage.

– Prokurator przedstawił temu mężczyźnie dwa zarzuty. Jeden dotyczy jego zachowania względem ratowników medycznych – polegającego na naruszeniu nietykalności, spowodowaniu obrażeń ciała i znieważeniu. Nietykalność i spowodowanie obrażeń ciała dotyczą jednego z ratowników, a znieważanie obu. Drugi zarzut dotyczy naruszenia nietykalności cielesnej oraz znieważenia funkcjonariuszy policji – wskazała Adamska-Okońska.

Wcześniej mężczyzna usłyszał zarzuty podczas czynności przeprowadzanych przez policjantów. Za naruszenie nietykalności funkcjonariusza publicznego na służbie grozi do 3 lat więzienia. W prokuraturze trwają czynności z jego udziałem. Nie ma jeszcze decyzji co do ewentualnego środka zapobiegawczego.

50-letni amerykański operator został zatrzymany we wtorek, m.in. po naruszeniu nietykalności policjantów. To Matthew L. – nominowany do Oscara za „Czarnego łabędzia”.

– O piątej rano mieliśmy zgłoszenie dotyczące awantury w jednym z bydgoskich hoteli, którą miał wszcząć 50-letni obywatel USA z ratownikami medycznymi. Po przyjechaniu na miejsce mężczyzna szarpał się z ratownikami i nie reagował na polecenia policjantów. Sam miał obrażenia twarzy. Jego agresja skierowała się w stronę policjantów, którym naubliżał i naruszył ich nietykalność cielesną – powiedziała PAP we wtorek rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy podinsp. Monika Chlebicz.

Później operator został przewieziony do szpitala z uwagi na jego stan zdrowia. – Po licznych konsultacjach trafił do policyjnej izby zatrzymań. Jutro planowane jest wykonanie z nim czynności procesowych, gdyż policjanci złożyli zawiadomienie o znieważeniu i naruszeniu ich nietykalności cielesnej – podkreśliła Chlebicz. Dodała, że mężczyzna był mocno nietrzeźwy. Po południu we wtorek zrobili to również ratownicy medyczni.
Źródło info i foto: onet.pl

Łódź: 37-latek z zarzutami. Zaatakował nożem ratownika medycznego, który chciał mu pomóc

Do 10 lat więzienia grozi 37-latkowi, który w sobotę w Łodzi zaatakował ratowników medycznych, chcących udzielić mu pomocy. Jednego z nich zaatakował nożem. Mężczyzna usłyszał zarzuty czynnej napaści, znieważenia funkcjonariusza publicznego i gróźb karalnych. W sobotę w Łodzi do leżącego na chodniku mężczyzny wezwany został zespół ratownictwa medycznego. Gdy ratownicy przyjechali na miejsce i chcieli udzielić pomocy mężczyźnie, ten stał się agresywny. Jednego z ratowników zaatakował nożem.

Na miejsce wezwano policję, która zatrzymała napastnika.

– Podczas niedzielnego przesłuchania przed prokuratorem mężczyzna mówił, że nic nie pamięta. W chwili zdarzenia był pijany – powiedzial rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania.

Śledczy zapowiedzieli złożenie wniosku o areszt dla 37-latka.

Rzecznik wyjaśnił również, że surowa kwalifikacja czynu wynika z tego, że ratownicy, wykonując czynności służbowe korzystają z ochrony jak funkcjonariusz publiczny.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Aresztowany ratownik medyczny usypiał dziewczyny i wykorzystywał je seksualnie. Kulisy sprawy

Wykorzystywał zaufanie dziewcząt i młodych kobiet, które szkolił w ratowaniu ludzi! Radosław M. (43 l.), ratownik medyczny, prowadzący kursy ratownictwa podstępnie pod pozorem ćwiczeń z zastrzyków podawał uczennicom środki odurzające, a później wykorzystywał seksualnie! Pokrzywdzonych jest co najmniej siedem.

Radosław M. ma pod Łodzią firmę transportu medycznego. Szkoli też młodzież z pierwszej pomocy. Niestety pod pozorem nauki dopuszczał się ohydnych praktyk. Zaczął już wiele lat temu jako instruktor harcerski. Miał szkolić harcerki w ratownictwie. Tymczasem mówi się, że wybierał jako pozorantki te najładniejsze i pozwalał sobie na znacznie więcej niż wypadałoby instruktorowi: ćwiczenia sam na sam, opatrywanie symulowanych ran w okolicach miejsc intymnych.

Za te praktyki został skazany przez sąd w Łasku. Udało mu się zatrudnić w łódzkim pogotowiu, ale po 14 miesiącach nie przedłużono z nim kontraktu.

Po odejściu z pogotowia Radosław M. założył firmę organizującą transport medyczny. Prowadził też szkolenia z pierwszej pomocy i wynajmował się do zabezpieczania imprez masowych. W środowisku mówiono, że nie wiodło mu się dobrze. – Wśród ratowników rozeszło się, żeby u Radka nie brać dyżurów, bo nie płaci – mówi nasz informator. To zmusiło go z braku kadry do zatrudniania studentów i młodych ludzi po kursach ratowniczych. Staż miał proponować na szkoleniach. Wybierał atrakcyjne, młode kobiety.

Szkolenia prowadził wciąż w jednej z łódzkich szkół średnich. I tu właśnie na zajęciach zagalopował się w swoich ohydnych praktykach. Dyrektor szkoły złożyła doniesienie do prokuratury. Wynikało z niego, że prowadzący zajęcia Radosław M. może seksualnie wykorzystywać uczennice. Śledczy natychmiast zadziałali. – Przeprowadzono przeszukanie, zabezpieczono telefony komórkowe i komputery, które poddano oględzinom. Ujawniono między innymi fotografie wskazujące na dwukrotne seksualne wykorzystanie jednej z dziewcząt. Poprzedzone było podaniem jej środka odurzającego – informuje prok. Krzysztof Kopania, rzecznik łódzkiej prokuratury.

To bynajmniej nie jedno przestępstwo, które ma na sumieniu Radosław M. Zarzucono mu także bezprawne pozbawienie wolności siedmiu młodych kobiet. Zarzuty jakie usłyszał dotyczą okresu od drugiego półrocza 2017 roku do czerwca 2018. – Podejrzany prawdopodobnie podawał dożylnie środki odurzające siedmiu innym młodym kobietom, które następnie bezprawnie pozbawiał wolności, przetrzymując je w miejscu prowadzenia działalności lub zamieszkania – mówi Krzysztof Kopania. Nieoficjalnie mówi się, że lek, który im podawał działa silnie uspokajająco, przeciwlękowo i nasennie. Rozluźnia mięśnie, ale nie zwiotcza, powoduje niepamięć.

Do czego jeszcze posunąłby się Radosław M.? Na szczęście jest już za kratami, bo sąd aresztował go na trzy miesiące. Prokurator mówi: – To dopiero początek śledztwa. Niewykluczone, że poszkodowanych jest więcej. Prosimy kobiety, które miały kontakt z podejrzanym, o zgłaszanie się do prokuratury.

Fakt dotarł do młodej kobiety, która także została odurzona przez Radosława M. Jest gotowa powiedzieć to, co ją spotkało, przed obliczem prokuratora. Reporterom Faktu opowiedziała swoją historię: – Pana Radosława poznałam cztery lata temu, kiedy poszłam do szkoły z profilem ratownictwo medyczne. Wykładał u nas trzy przedmioty. Z początku nie było żadnych problemów. Szkolił nas do zawodów. Był dobrym wykładowcą, trzeba przyznać, że miał wiedzę i potrafił ją przekazać – opowiada 21-letnia pani Alicja (imię zmienione).

– Niestety w drugim roku zdarzył się pewien incydent. Mieliśmy szkolenie z iniekcji. Nie byliśmy jeszcze pełnoletni, więc zgodę na nie musieli podpisać rodzice. I rzeczywiście robiłyśmy te zastrzyki: dożylnie, domięśniowo. To były zajęcia w parach. Na koniec dostałyśmy strzykawkę, w której miała być sól fizjologiczna. Nasz wykładowca zaproponował takie przepłukanie żył. Wstrzyknęłyśmy sobie płyn nawzajem z koleżanką i… ocknęłam się między krzesełkiem a stolikiem, na którym leżały igły. Zobaczyłam, że moja koleżanka leży u niego na kanapie. Ja nie miałam świadomości około półtorej godziny. Co się stało w tym czasie? Mnie pewnie nic, ale co on robił tak w ogóle w tym czasie, nie wiem.

Opowiedziała o tym w domu. – Najpierw nie chciałam, by cokolwiek zgłaszać, bo bałam się problemów. W końcu przede mną były jeszcze zajęcia z nim. Moja rodzina powiedziała o tym dyrekcji szkoły, ale on jakoś się wybronił, obiecał, że nic takiego nie będzie już miało miejsca. To było bardzo nieciekawe zdarzenie. Ja przecież nie miałam zupełnie kontroli nad tym, co się ze mną działo – mówi kobieta.

Dlaczego to zrobił? – Mogę tylko przypuszczać, że mnie chciał uśpić, a chodziło mu bardziej o dziewczynę, która była ze mną w parze. Bardzo ładna, było widać, że ją sobie upodobał. Co było dalej? Nie wiem, ale kolejna para po nas już na tę iniekcję nie poszła. Potem nabrałam już podejrzeń co do pana Radosława. On okazał się też niepoważnym człowiekiem. Nie przychodził na zajęcia albo się spóźniał, na praktykach zdarzało się, że na zabezpieczenie np. jakiejś imprezy przyjeżdżał półtorej godziny później niż się umawiał, z jakimiś dziewczynami. Nie podobało mi się jego podejście. Znam parę osób, które u niego pracowały. Był niesłowny, nie płacił. Myślę, że moja sprawa została zbagatelizowana przed laty. Szkoda, że musiało się znów coś stać, żeby ten człowiek odpowiedział za to, co robił. Myślę jednak, że dobrze, że to już wyszło na jaw i że trafił za kratki.
Źródło info i foto: Fakt.pl

43-letni Radosław M., ratownik medyczny, który molestował uczennice trafi za kratki na 10 lat?

Ratownik medyczny z województwa łódzkiego trafił do aresztu. 43-latek jest podejrzany o wykorzystanie seksualnie uczennicy po uprzednim odurzeniu jej. Mężczyzna miał też odurzyć, a następnie więzić siedem młodych kobiet.

43-letni Radosław M., ratownik medyczny i właściciel firmy transportu medycznego w Łodzi, został aresztowany na trzy miesiące. Jak podaje portal zyciepabianic.pl, mężczyźnie grozi kara do 10 lat więzienia.

Mężczyzna jest podejrzany o seksualne wykorzystanie małoletniej, fotografowanie jej oraz więzienie siedmiu innych młodych kobiet.

43-letni M. został najpierw zatrzymany na wniosek Prokuratury Rejonowej w Pabianicach, a przedstawione mu zarzuty są efektem śledztwa, jakie przeprowadzono po zawiadomieniu z jednej z łódzkich szkół. W szkole średniej pojawiło się podejrzenie, że ratownik medyczny podczas zajęć mógł seksualnie wykorzystywać uczennice.

– Ujawniono między innymi fotografie wskazujące na dwukrotne seksualne wykorzystanie jednej z dziewcząt. Poprzedzone to było wcześniejszym podaniem jej środka odurzającego – opowiadał portalowi zyciepabianic.pl Krzysztof Kopania, rzecznik prokuratury okręgowej w Łodzi.

W toku śledztwa ustalono też, że Radosław M. podawał dożylnie środki odurzające siedmiu innym młodym kobietom, które następnie więził w budynku swojej firmy lub w domu.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Areszt dla ratownika medycznego, który miał wykorzystywać seksualnie swoje uczennice

Na trzy miesiące aresztował w czwartek sąd 43-letniego ratownika medycznego, podejrzanego o seksualne wykorzystanie uczennicy szkoły średniej i fotografowanie tego, a także bezprawne pozbawienie wolności siedmiu młodych kobiet. Mężczyźnie grozi 10 lat pozbawienia wolności.

O aresztowaniu podejrzanego poinformował w czwartek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania.

Przedstawione mężczyźnie zarzuty to efekt ustaleń poczynionych w śledztwie, które zostało wszczęte po zawiadomieniu złożonym przez dyrekcję jednej z łódzkich szkół średnich. Podejrzewała ona, że mężczyzna prowadzący w ramach umowy zajęcia z ratownictwa medycznego, może seksualnie wykorzystywać uczennice.

Na komputerze zdjęcia wskazujące na wykorzystanie seksualne

Na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego Prokuratura Rejonowa w Pabianicach podjęła decyzję o zatrzymaniu 43-latka. Przeprowadzono przeszukanie jego mieszkania, zabezpieczono telefony komórkowe i komputery, które poddano oględzinom. Ujawniono m.in. fotografie wskazujące na dwukrotne seksualne wykorzystanie jednej z dziewcząt, której wcześniej podano środek odurzający.

Ponadto ustalono, że od drugiego półrocza 2017 roku do czerwca 2018 podejrzany prawdopodobnie podawał przez dożylne iniekcje środki odurzające siedmiu innym młodym kobietom, które następnie bezprawnie pozbawiał wolności, przetrzymując je w miejscu prowadzenia działalności lub zamieszkania.

„Niewykluczone, że zarzuty ulegną poszerzeniu”

– Trwa postępowanie dowodowe. Niewykluczone, że zarzuty ulegną poszerzeniu. Kluczowe znaczenie będą miały specjalistyczne ekspertyzy zabezpieczonych nośników pamięci. Podczas przeszukania w miejscu zamieszkania ujawniono amunicję, na posiadanie której mężczyzna nie miał zezwolenia – powiedział Kopania.

Ratownik usłyszał zarzuty dotyczące doprowadzenia małoletniej, po uprzednim podaniu jej środków odurzających, do poddania się innej czynności seksualnej i utrwalania poprzez fotografowanie tych czynności. Ponadto zarzucono mu bezprawne pozbawienie wolności siedmiu młodych kobiet oraz posiadanie bez zwolnienia trzech sztuk amunicji.

Prokuratura wnioskowała o aresztowanie podejrzanego. W czwartek po południu sąd przychylił się do jej wniosku.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

43-letni ratownik medyczny podejrzany o wykorzystywanie uczennic

Do 10 lat więzienia grozi 43-letniemu ratownikowi medycznemu, podejrzanemu o seksualne wykorzystanie uczennicy szkoły średniej i fotografowanie tego, a także bezprawne pozbawienie wolności siedmiu młodych kobiet. Poinformował o tym w czwartek PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania. Dodał, że prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskiem o aresztowanie mężczyzny na trzy miesiące.

Jak wyjaśnił, przedstawione w tej sprawie zarzuty to efekt ustaleń poczynionych w śledztwie, które zostało wszczęte po zawiadomieniu złożonym przez dyrekcję jednej z łódzkich szkół średnich. Podejrzewała ona, że mężczyzna prowadzący w ramach umowy zajęcia z ratownictwa medycznego może seksualnie wykorzystywać uczennice.

Na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego Prokuratura Rejonowa w Pabianicach podjęła decyzję o zatrzymaniu 43-latka. Przeprowadzono przeszukanie jego mieszkania, zabezpieczono telefony komórkowe i komputery, które poddano oględzinom. Ujawniono m.in. fotografie wskazujące na dwukrotne seksualne wykorzystanie jednej z dziewcząt, której wcześniej podano środek odurzający.

Ponadto ustalono, że od drugiego półrocza 2017 roku do czerwca 2018 podejrzany prawdopodobnie podawał przez dożylne iniekcje środki odurzające siedmiu innym młodym kobietom, które następnie bezprawnie pozbawiał wolności, przetrzymując je w miejscu prowadzenia działalności lub zamieszkania.

„Trwa postępowanie dowodowe. Niewykluczone, że zarzuty ulegną poszerzeniu. Kluczowe znaczenie będą miały specjalistyczne ekspertyzy zabezpieczonych nośników pamięci. Podczas przeszukania w miejscu zamieszkania ujawniono amunicję, na posiadanie której mężczyzna nie miał zezwolenia” – powiedział Kopania.

Mężczyzna usłyszał zarzuty dotyczące doprowadzenia małoletniej, po uprzednim podaniu jej środków odurzających, do poddania się innej czynności seksualnej i utrwalania poprzez fotografowanie tych czynności. Ponadto zarzucono mu bezprawne pozbawienie wolności siedmiu młodych kobiet oraz posiadanie bez zwolnienia trzech sztuk amunicji. Grozi mu do 10 lat więzienia.

Wniosek w sprawie aresztowania podejrzanego ma być rozpatrywany jeszcze w czwartek.
Źródło info i foto: interia.pl