Prezydent Poznania dostał list z pogróżkami. Autorem jest prawdopodobnie recydywista skazany za zabójstwo matki

Koperta zaadresowana do prezydenta Poznania miała trafić do Urzędu Miasta. Jej autorem jest prawdopodobnie recydywista skazany za zabójstwo matki byłego marszałka Senatu – Bogdana Borusewicza – informuje „Gazeta Wyborcza”. Według informacji podanych przez dziennik i portal epoznan.pl list do Jacka Jaśkowiaka miał zawierać wyzwiska i przekleństwa, skierowane pod jego adresem. Autor miał też napisać, że prezydent powinien uważać, by nie powtórzył się scenariusz z Gdańska ze stycznia tego roku. Zamordowano wówczas prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Grożby mają dotyczyć festynu, który w najbliższych dniach będzie odbywał się w Poznaniu i w którym weźmie udział prezydent Jacek Jaśkowiak.

Według ustaleń „GW” list napisał skazany za zabójstwo w latach 90-tych matki Bogdana Borusewicza recydywista. Mężczyzna jest w więzieniu, gdzie odbywa karę dożywocia. Miejscy prawnicy powiadomili o sprawie prokuraturę. Śledczy prowadzą sprawę, przesłuchali już m.in. prezydenta Poznania. To nie pierwsze pogróżki skierowane do Jacka Jaśkowiaka. Po zabójstwie Pawła Adamowicza, śmiercią grożono kilku samorządowcom w całej Polsce. „GW ” przypomina, że w marcu Jaśkowiak miał dostać ultimatum – 7 dni na dymisję. Inaczej zginie.

Jackowi Jaśkowiakowi proponowano ochronę po zabójstwie prezydenta Gdańska. Samorządowiec odmówił.
Źródło info i foto: wp.pl

Robert K. ponownie przed sądem za molestowanie dzieci

Robert K. (44 l.) to pedofil recydywista! Już czwarty raz staje przed sądem oskarżony o przestępstwa seksualne. Ten potwór atakuje dzieci od kilkunastu lat. Jest zatrzymywany, odbywa krótkie wyroki, wychodzi na wolność i wraca do swojego ohydnego procederu. Ale nawet pod okiem policji znalazł sposób, żeby skrzywdzić swoją bezbronną chorą siostrę!

Robert K. w pełni zasłużył na miano bestii – najgroźniejszego, nierokującego poprawy przestępcy. Pochodzi spod Radzynia Podlaskiego (woj. lubelskie), ale na napastowaniu seksualnym dzieci został przyłapany w 2005 r. w Pułtusku (woj. mazowieckie). Trafił do więzienia, szybko jednak z niego wyszedł. Trzy lata później – już w rodzinnych stronach – w szkolnej toalecie molestował dwóch 6-letnich bliźniaków. Znów znalazł się w zakładzie karnym z 4-letnim wyrokiem. W 2013 r., ledwo wyszedł na wolność, jeszcze raz zaatakował ucznia podstawówki.

Ile dostał? Trzy lata jak dla brata! Dopiero wówczas wymiar sprawiedliwości ocenił, że to wciąż niebezpieczny pedofil i po odbyciu przez niego kary policja nie może spuszczać go z oka. – Przez całą dobę obok jego domu stał radiowóz. Kiedy wychodził, policjanci jechali za nim – opowiada jeden z sąsiadów. Ale gdy Robert K. odwiedzał rodzinę, stróże prawa nie mogli wejść za nim do domu. Czekali na potwora na zewnątrz, a ten wtedy atakował! W końcu ofiara, niepełnosprawna siostra, opowiedziała o swoich cierpieniach bliskim, a ci zawiadomili policję. Zboczeniec został aresztowany. Jego proces zaczął się przy zamkniętych drzwiach w Sądzie Okręgowym w Lublinie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Nowy rejestr przestępców seksualnych budzi kontrowersje

Za pół roku ma być gotowy rejestr przestępców seksualnych. To, jak ma działać, budzi kontrowersje i obawy. Także w resorcie sprawiedliwości. Nazwisko, fotografia i miasto, w którym mieszka pedofil lub recydywista popełniający przestępstwa seksualne – takie informacje mają się znaleźć w ogólnodostępnej części rejestru sprawców przestępstw na tle seksualnym. Jego powstanie zapowiedziała przyjęta rok temu ustawa o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym.

Prace nad rejestrem przyspieszyły. Do Komitetu ds. Cyfryzacji trafiła koncepcja utworzenia systemu, który ma zbierać i udostępniać informacje o takich sprawcach.

Do tej pory weryfikacja, czy dana osoba nie jest przestępcą seksualnym, była możliwa jedynie w trybie uzyskiwania zaświadczeń o niekaralności. Ale większość pracujących z dziećmi nie ma prawnego obowiązku ich przedkładania. Pomysł resortu sprawiedliwości miał więc nie tylko usprawnić pracę śledczych przy ściganiu przestępstw na tle seksualnym, ale też poprawić bezpieczeństwo, szczególnie dzieci.

To, jak ma działać rejestr, budzi spore obawy. Chodzi zarówno o błyskawiczne tempo prac nad nim: ma być gotowy do końca stycznia 2018 r. Jak i wysoki koszt budowy: 2 mln zł, roczny koszt utrzymania – prawie milion.

– Sporo. Szczególnie że wciąż nie wiadomo, jak wiele osób miałoby się znaleźć w tym rejestrze – zauważa Wojciech Klicki, ekspert z Fundacji Panoptykon. Wiadomo natomiast, że będzie naprawdę dużo uprawnionych do wglądu w zestawienie. Do jego węższej, publicznej części, dotyczącej szczególnie niebezpiecznych przestępców, mają mieć dostęp wszyscy zainteresowani internauci. Resort sprawiedliwości ocenia, że mapa ze zdjęciami i nazwiskami przestępców seksualnych rocznie może być otwierana nawet więcej niż 7 mln razy. Kolejne 20 mln razy w dane będą zaglądać sądy, prokuratorzy, policja i inne służby. Dla nich ma być dostępna druga część rejestru, zawierająca adres zameldowania i pobytu sprawcy. MS szacuje, że rocznie do tej części pojawi się aż 360 tys. zapytań. Będą mogły składać je również instytucje edukacyjne zajmujące się wychowaniem, opieką i leczeniem dzieci. Wystarczy, że w rejestrze założą konto potwierdzone ePUAP.

– Właściwie będzie on dostępny dla każdego pracodawcy, który realizuje takie zadania. I, co ważne, ma zostać wprowadzony obowiązek skontrolowania, czy potencjalny pracownik w tym zestawieniu nie figuruje. Niestety nie sprecyzowano, kto konkretnie i w jakiej sytuacji ma mieć taką możliwość. Sekretarka czy tylko dyrektor szkoły? W procesie rekrutacji czy w stosunku już do zatrudnionej osoby? I jak system sprawdzi, czy takie zapytanie jest uzasadnione? Na te wątpliwości nie ma odpowiedzi w planach budowy rejestru – podkreśla Klicki. I dodaje, że zamiast usprawnić pracę wymiaru sprawiedliwości, do czego wystarczyłoby poprawienie Krajowego Rejestru Karnego, grozi to masowymi, niekontrolowanymi wglądami w prywatne dane ludzi.

Przed szerokim otwarciem rejestru ostrzega też Polskie Towarzystwo Seksuologiczne. Jego eksperci uważają, że niepubliczna część rejestru jest potrzebna, ale tylko dla usprawnienia działań wymiaru sprawiedliwości, za to część publiczna może być niebezpieczna. Długotrwała ewaluacja skuteczności rejestrów o charakterze publicznym funkcjonujących w innych krajach wyraźnie i spójnie pokazuje, że nie przyczyniają się one do spadku poziomu recydywy seksualnej. Rejestry publiczne nie pełnią także funkcji odstraszającej. Po trzecie, istnienie takiego rejestru w znaczny sposób zmniejsza możliwości prowadzenia terapii przestępców seksualnych. Dzieje się tak, ponieważ dla sprawców mających figurować w rejestrze, zwłaszcza tych, którzy będą tam figurować dożywotnio, nie będzie perspektywy powrotu do społeczeństwa – podkreślają eksperci w swojej uchwale.

Również Ministerstwo Sprawiedliwości ma liczne obawy. Jako duże ryzyko oceniało krótki czas na budowę rejestru, na znalezienie wykonawcy, na połączenie z innymi rejestrami, w tym z bazą PESEL, oraz doprowadzenie do skutecznego przesyłania danych z Krajowego Rejestru Karnego.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Grzegorz P. skazany na 20 lat więzienia. Więził, zgwałcił i oślepił 23-letnią kobietę

Na 20 lat trafi do więzienia Grzegorz P., który pod koniec października 2015 r. oślepił, uwięził i zgwałcił młodą kobietę. Dodatkowo ma jej zapłacić 200 tysięcy zł zadośćuczynienia – zdecydował w poniedziałek Poznański Sąd Okręgowy.

23-letnia Milena W. uczestniczyła w libacji alkoholowej, którą w piwnicy jednego z bloków urządził recydywista, 44-letni Grzegorz P. Mężczyzna nie chciał wypościć kobiety, gdy impreza się skończyła. W brutalny sposób oślepił ją, wgniatając kciukami z ogromną siłą gałki oczne, a następnie bił ją i zgwałcił. Przez kilka dni więził pokrzywdzoną w piwnicy, a później w swoim mieszkaniu, w którym w tym czasie przebywali jego brat i matka. Młodej kobiecie nie udzielono żadnej pomocy. Po trzech dniach Grzegorz P. zaprowadził Milenę przed klatkę bloku, w którym mieszkała i tam ją zostawił.Prokurator Piotr Krystek domagał się najwyższej kary dla oskarżonego, tj. 20 lat pozbawienia wolności.

„Grzegorz P. okaleczył kobietę ze szczególnym okrucieństwem. Biegli uznali, że sposób, w jaki pozbawił ją wzroku, nawiązuje do średniowiecznych tortur” – podkreślił.

Podczas przesłuchania P. przyznał się do niemal wszystkich czynów poza gwałtem. W trakcie procesu zaczął wycofywać się z niektórych zarzutów. Mężczyzna wcześniej był już wiele razy skazany, m.in. za rozboje, kradzieże oraz groźby pozbawienia życia.Sąd przychylił się do wniosku prokuratora i skazał oskarżonego na łączną karę 20 lat pozbawienia wolności i nakazał zapłatę 200 tysięcy złotych na rzecz poszkodowanej tytułem zadośćuczynienia.

Grzegorz P. po wyjściu z więzienia przez 10 lat nie będzie mógł zbliżać się do pokrzywdzonej oraz jej rodziny.

W uzasadnieniu sąd zaznaczył, że nie ma jakichkolwiek okoliczności łagodzących dla P.

„Żal, który oskarżony wyrażał za czyn pozbawienia wzroku nie jest takim, który wynika z przekonania samego oskarżonego. Nie jest on bowiem zdolny do odczuwania uczuć wyższych, jak współczucie czy żal za swoje czyny. To było spowodowane chęcią uzyskania niższego wyroku. (…) Oskarżony wykazuje wysoki stopień zdemoralizowania. Te wieloletnie pobyty w zakładach karnych nie nauczyły go praktycznie niczego” – powiedziała sędzia Dorota Biernikowicz.

Milena W. z powodu zespołu głębokiego stresu pourazowego nie zeznawała przed sądem; została przesłuchana w trybie wyjątkowym w tzw. niebieskim pokoju. Nie była też obecna na ogłoszeniu wyroku.

„W mojej ocenie ten wyrok, pomimo że jest najwyższy z możliwych, nie jest współmierny do tego, co oskarżony uczynił. Żadna kara nie przywróci mojej klientce zdrowia. Niemniej orzeczona kara długoterminowa, może przyczynić się do tego, że oskarżony nigdy już nikogo więcej nie skrzywdzi” – skomentował wyrok pełnomocnik pokrzywdzonej Radosław Szczepaniak.

Wydany w poniedziałek wyrok jest nieprawomocny.
Żródło info i foto: interia.pl

Sąd zwiększył karę dla pedofila-recydywisty

8 lat więzienia dla Bartosza K., którego skazano za brutalny gwałt na 9-latku to zbyt łagodna kara – uznała prokuratura i złożyła apelację. Interweniował w tej sprawie też minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Sąd Apelacyjny w Gdańsku zaostrzył karę dla mężczyzny, do 10 lat więzienia.

Bartosz K. już wcześniej był karany za przestępstwa seksualne. W ubiegłym roku wyszedł z więzienia i jeszcze tego samego dnia zaatakował chłopca. Apelację od wyroku Sądu Okręgowego w Toruniu wniósł prokurator oraz pełnomocnik oskarżycielki posiłkowej – matki 9-letniego chłopca. Rozpatrzył ją Sąd Apelacyjny w Gdańsku, który podwyższył karę więzienia z 8 do 10 lat. Ponadto dożywotnio zakazał mężczyźnie przebywania na terenie placówek szkolnych, wychowawczych, kulturalnych i sportowych, w których gromadzą się małoletni. Posiedzenie odbywało się za zamkniętymi drzwiami, wyłączono jawność.

Brutalnie zgwałcił 9-latka

Bartosza K. na początku marca 2016 roku skazano na 8 lat więzienia. Mężczyznę oskarżono o brutalny gwałt na 9-latku. Recydywista opuścił Zakład Karny w Sztumie 2 października 2015 r. Wrócił do rodzinnego Grudziądza. I tam zaatakował 9-letniego chłopca. Jak ustalili śledczy, K. najpierw uderzył dziecko kamieniem w głowę, a potem zgwałcił. Został zatrzymany kilkanaście minut później. Był pijany, miał 1,5 promila alkoholu we krwi.

Miejscowa policja nic nie wiedziała, że mężczyzna po wyroku za pedofilię jest już na wolności. Informacja o tym, że opuścił zakład karny została wysłana pocztą w dniu, kiedy został on zwolniony.

Interweniował Ziobro

Prokurator generalny Zbigniew Ziobro uznał, że w przypadku Bartosza K., 8 lat pozbawienia wolności, to kara zbyt łagodna. „Jest niezrozumiałe, że recydywista, który w dniu wyjścia z zakładu karnego dokonuje, po raz kolejny, okrutnego przestępstwa na bezbronnym dziecku, wyrokiem Sądu Okręgowego w Toruniu otrzymuje, jak za taki czyn, zdecydowanie zbyt łagodną karę. Autorytet wymiaru sprawiedliwości i troska o bezpieczeństwo Polaków, wymagają od wymiaru sprawiedliwości w takich przypadkach zdecydowanej postawy i wymierzania znacznie surowszych kar, zwłaszcza gdy ofiarami są dzieci” – czytamy w komunikacie Prokuratury Krajowej.

Dlatego – jak podkreślono – minister sprawiedliwości, prokurator generalny zdecydował się na „osobistą interwencję i wydał polecenie złożenia apelacji w zakresie orzeczonej kary – celem jej zaostrzenia”. Prokuratura Krajowa poinformowała ponadto, że na polecenie Ziobry w resorcie sprawiedliwości toczą się prace nad zaostrzeniem kodeksu karnego za popełnianie najokrutniejszych przestępstw przeciwko życiu, zdrowiu i wolności.

Pracowali z nim terapeuci

Bartosz K. odbywał karę na oddziale terapeutycznym dla skazanych z zaburzeniami psychicznymi lub upośledzonych umysłowo, którzy ujawniają głębokie i trwałe zaburzenia osobowości oraz preferencji seksualnych. W jego przypadku sporządzono orzeczenie psychologiczno-penitencjarne, opinię sądowo-psychiatryczną, opinię sądowo-seksuologiczną wskazujące na jego deficyty. – Zespół terapeutyczny pracował nad ich wyeliminowaniem – mówiła mjr Małgorzata Sarnowska, oficer prasowy Zakładu Karnego w Sztumie.

Terapia na wolności

Terapię Bartosz K. miał kontynuować na wolności. Według zakładu karnego swoje plany po zakończeniu odbywania kary opracował z wyznaczonym kuratorem. Trafił pod jego opiekę pół roku przed wyjściem na wolność. – W okresie poprzedzającym opuszczenie zakładu karnego skazany był przygotowywany do zwolnienia. Wynikiem takiej decyzji administracji Zakładu Karnego w Sztumie było właśnie nawiązanie kontaktu z kuratorem sądowym – mówiła Sarnowska.

Z nim Bartosz K. omówił kwestie niezbędnej pomocy i spraw, związanych z ustalaniem miejsca przebywania po zwolnieniu z zakładu karnego. Z nieoficjalnych informacji wynika, że mężczyzna miał zamieszkać w przytułku dla bezdomnych. Do ośrodka nigdy się nie zgłosił. Wrócił do Grudziądza i tam, jeszcze tego samego dnia, zgwałcił 9-letniego chłopca.

O zwolnieniu pedofila zakład karny poinformuje policję nie tylko listem

Po tej sprawie zmieniono zasady informowania policji o wyjściu na wolność osób, które odbywały kary za przestępstwa seksualne. Zakłady karne informują policję o wyjściu na wolności pedofila nie tylko listownie, ale także telefaksem. – To sprawdzona forma komunikacji między naszą służbą a policją, dlatego będzie stosowana – tłumaczył wówczas mjr Robert Witkowski, rzecznik Okręgowego Inspektoratu Służby Więziennej w Gdańsku.
Żródło info i foto: tvn24.pl

W Oświęcimiu zatrzymano pedofila recydywistę

Oświęcimscy funkcjonariusze policji zatrzymali 49–letniego mężczyznę podejrzanego o przestępstwa seksualne, których dopuścił się wobec dwóch małoletnich chłopców. Podejrzany był już wcześniej skazany za tego typu przestępstwa. Policjanci dostali zgłoszenie od jednej z matek, która poinformowała, że jej 9-letni syn został zaczepiony przez nieznanego mężczyznę, który nawiązał z nim rozmowę i zaczął molestować dziecko. Chłopiec wracał wówczas ze szkoły wraz ze swoją o rok młodszą siostrą. Dzieci uciekły, a o zdarzeniu opowiedziały matce.

Kobieta zauważyła opisanego przez dzieci mężczyznę w pobliżu jednej szkół i niezwłocznie powiadomiła policję. Funkcjonariusze zatrzymali podejrzanego, którym okazał się 49–latek pochodzący z województwa mazowieckiego. Jak okazało się w trakcie prowadzonego postępowania, dzień wcześniej, także w Oświęcimiu, podejrzany molestował 11–letniego chłopca. Dziecko również uciekło. Zatrzymany trafił do aresztu, a za popełnione czyny odpowie w warunkach recydywy. Podczas weryfikacji informacji na jego temat ustalono, że był on już skazany przez warszawski sąd za podobne czyny dokonane wobec małoletnich, za co odbył karę pozbawienia wolności.
Żródło info i foto: telewizjarepublika.pl

Patryk N. i Michał K. trafią do celi za pobicie Syryjczyka

Poznański Sąd Okręgowy ogłosił w poniedziałek wyrok w procesie Patryka N. i Michała K., którzy w listopadzie ubiegłego roku pobili Syryjczyka w centrum miasta. Młodociany Patryk został skazany na trzy miesiące więzienia, potem przez rok będzie pracował społecznie. Recydywista Michał N. ma spędzić w celi dwa lata. Obaj oskarżeni postanowili dobrowolnie poddać się karze, na co zgodził się prokurator i pokrzywdzony. W poniedziałek sąd przypieczętował to wyrokiem.
Żródło info i foto: gloswielkopolski.pl

Gwałciciel na przepustce brutalnie zgwałcił 22-latkę. Zbigniew Ziobro ogłasza dymisję dyrekcji więzienia

Doszło do poważnych nieprawidłowości w działaniu dyrekcji więzienia w Kluczborku oraz sądu penitencjarnego w sprawie recydywisty, który w czasie przepustki zgwałcił 22-letnią kobietę – powiedział na konferencji prasowej minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Dodał, że konsekwencją są dymisje dyrektora i wicedyrektora z Kluczborka. Więcej o sprawie w sobotę w programie „Blisko Ludzi” o godz. 20 w TVN24.

Chodzi o wydarzenia ze stycznia bieżącego roku. Przebywający na przepustce 31-letni mężczyzna, który odbywa od 2010 r. karę 13-lat pozbawienia wolności m.in. za gwałt, zwabił do mieszkania 22-letnia kobietę i grożąc pobiciem zmusił ją do odbycia stosunku płciowego.

Do bulwersującej spraw odniósł się w czwartek minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Jak powiedział, powołany zespół do spraw zbadania nieprawidłowości, które w tej sprawie pojawiły się przedłożył mu swoje wnioski. Dodał, że analiza przebiegu wydarzeń wskazuje, że doszło do poważnych nieprawidłowości w działaniu zarówno dyrekcji zakładu karnego w Kluczborku jak i sądu penitencjarnego, który również podejmował decyzje w tej sprawie.

Dymisje dyrektora i wicedyrektora więzienia w Kluczborku

– W związku z tym zdecydowałem zwrócić się do właściwych władz nadzorujących dyrektora zakładu karnego w Kluczborku o wyciągniecie konsekwencji personalnych. Zostałem poinformowany, że takie działania zostały podjęte. Oznaczają one dymisje dyrektora oraz zastępcy dyrektora zakładu karnego w Kluczborku – poinformował Ziobro.

– Myślę, że jest to bardzo jednoznaczny sygnał, że obecne kierownictwo MS nie będzie tolerowało sytuacji, w której bezrefleksyjne, rutynowe, można powiedzieć też i beztroskie działania wobec groźnych kryminalistów ze strony dyrekcji zakładów karnych będą powodować zagrożenie dla zdrowia i życia niewinnych ludzi – oświadczył. Jak powiedział, zdecydował się zaproponować rządowi zmiany do kodeksu karnego w zakresie monitorowania groźnych przestępców. Zapowiedział również zaostrzenie kar za gwałty ze szczególnym okrucieństwem.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Będą surowe konsekwencje w związku z wypuszczeniem seryjnego gwałciciela

Ministerstwo Sprawiedliwości zapowiedziało surowe konsekwencje wobec kierownictwa Zakładu Karnego w Kluczborku, miejscowych śledczych, policji oraz sądu. Powodem jest decyzja, jaką podjęto w sprawie seryjnego gwałciciela. Przestępca dostał zgodę na leczenie poza więzieniem. W rezultacie po wyjściu z zakładu karnego dokonał kolejnego gwałtu.

Sześć lat temu Robert K. usłyszał wyrok więzienia za gwałt ze szczególnym okrucieństwem. Karę odbywał w Kluczborku. Rok temu, mimo negatywnej opinii psychologów, otrzymał zgodę na trzymiesięczne leczenie i rehabilitację poza więzieniem. Miał przejść operację jaskry. 14 grudnia 2015 roku opuścił zakład karny, ale do lekarza nie dotarł. Nikt tego nie skontrolował.

20 stycznia zwabił do mieszkania i zgwałcił 22-latkę. Jego ofiara walczy o życie w szpitalu. – Mężczyzna ma bogatą przeszłość kryminalną, był karany za przestępstwa na tle seksualnym, a także za rozboje, pobicia i groźby karalne – wylicza st. sierż. Agnieszka Żyłka w rozmowie z dziennikarzami TVP.

Ziobro: to skandal

– To skandal, że ten brutalny recydywista, gwałciciel miał trzymiesięczną przerwę w odbywaniu kary i w tym czasie dopuścił się okrutnego przestępstwa wobec kobiety – skomentował Zbigniew Ziobro, szef resortu sprawiedliwości. Jak dodał, „zlecił kontrolę całego postępowania”. Powołany zostanie specjalny zespół w tej sprawie. Raport ma być gotowy za tydzień.
Żródło info i foto: TVP.info

Pedofil po wyjściu z więzienia zgwałcił 9-letniego chłopca

Tymczasowy areszt dla mężczyzny podejrzanego o zgwałcenie 9-letniego chłopca. 31-latek najbliższe 3 miesiące spędzi w więzieniu. Taką decyzję podjął grudziądzki sąd po zapoznaniu się z materiałami prokuratury. Do zdarzenia doszło w piątek wieczorem w Grudziądzu. Bartosz K. usłyszał zarzut doprowadzenia małoletniego przemocą do obcowania płciowego.

Według polskiego prawa, czyn ten jest kwalifikowany jako zbrodnia. 31-latek kilka godzin wcześniej wyszedł z więzienia w Sztumie, gdzie odsiadywał wyroki za podobne przestępstwa. Mężczyźnie grozi nawet 18 lat więzienia.
Żródło info i foto: Dziennik.pl