Szwecja: Polacy okradają Polaków metodą „na policjanta”

Szwedzcy policjanci apelują do Polaków, by nie wierzyli w dziwne telefony z ostrzeżeniami od funkcjonariuszy. To nie są bowiem prawdziwi mundurowi, a polscy złodzieje, którzy w ten sposób okradają swoich rodaków.

Szwedzka policja jest bezradna – do funkcjonariuszy zgłaszają się polscy imigranci, którzy zostali okradzeni metodą „na policjanta”. Do ludzi dzwonią bowiem oszuści, którzy ostrzegają przed lokalnym gangami i proszą, by pieniądze czy kosztowności zostawić w specjalnym worku przed drzwiami, a trafią one w ten sposób do „policyjnego depozytu”. Oczywiście precjoza znikają bez śladu, a przestępcy nie zostawiają żadnego tropu – informuje RMF.

Policja ostrzega więc przed podejrzanymi telefonami i prosi, by natychmiast zgłaszać próby oszustwa. . Funkcjonariusze zapewniają, że nigdy nie proszą o przekazanie gotówki czy kosztowności.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Brytyjczycy przepraszają za ataki na Polaków

Brexit wyzwolił w Brytyjczykach całą gamę emocji. Jak się szybko okazało, odbiły się one głównie na imigrantach, w tym stanowiących pokaźną grupę w Wielkiej Brytanii Polakach. Oprócz ataków na tle rasistowskim, Brytyjczycy wykazują się jednak wyrazami wsparcia dla naszych rodaków.

Po ksenofobicznym graffiti na budynku Polskiego Ośrodka Społeczno-Kulturalnego (POSK) w Londynie zawrzało. Położony w dzielnicy Hammersmith w zachodnim Londynie Polski Ośrodek Społeczno-Kulturalny to najważniejsze centrum kulturalne polskiej emigracji. Graffiti nawołujące Polaków do opuszczenia Wielkiej Brytanii na budynku stanowiącym serce polskiej emigracji, było więc potężnym ciosem.

Atak ten, a także ulotki wysyłane do Polaków, w których autorzy pisali, że po Brexicie „nie będzie więcej polskiego robactwa”, stały się przedmiotem sprzeciwu ze strony premiera Camerona i burmistrza Londynu. Z Polakami mieszkającymi na Wyspach solidaryzują się także przeciętni Brytyjczycy. O wyrazach wsparcia, jakie dostają pracownicy POSK pisze na łamach „The Guardian” Nadia Khomami.

Przez cały poniedziałek pracownicy Ośrodka dostawali kwiaty i kartki z wyrazami solidarności – czytamy.

„Brytyjczycy przychodzą też do ośrodka i przepraszają za głupotę jednej osoby” – powiedziała dziennikarce recepcjonistka Ośrodka.
Żródło info i foto: interia.pl

Nowy legalny narkotyk zagraża polskiej młodzieży

Polacy przebywający zagranicą, szczególnie w krajach Europy Zachodniej, Wielkiej Brytanii oraz Holandii, imprtowali do Polski nową modę na legalną używkę tzw. GBL, który może okazać sie wielkiem zagrożeniem – opisuje portal Polskatimes.pl
Już kilka kropel wywołuje euforię, rozluźnienie, ale jednocześnie może doprowadzić do ostrego zatrucia układu pokarmowego oraz utraty przytomności z jednoczesną amnezją. Dlatego czasem jest także wykorzystywany jako tzw. tabletka gwałtu. Może silnie uzależnić. Przedawkowanie prowadzi do śpiączki lub nawet śmierci. Już dawka 10 ml może być śmiertelna. Imprezowicze sięgają po niego coraz częściej, bo jest legalny i bardzo tani. Używa się go jako środek do czyszczenia chromu. Jedna „działka” kosztuje najwyżej kilka złotych.
Zródlo info: Polskatimes.pl