Niższe kary dla rodziców zastępczych z Pucka

Sąd Apelacyjny w Gdańsku złagodził kary rodzicom zastępczym z Pucka. Annie C. karę dożywocia zamieniono na 25 lat więzienia, kobieta może skorzystać z warunkowego zwolnienia z więzienia jednak nie wcześniej niż po 20 latach. Wiesławowi C. zmniejszono karę z 5 na 4 lata więzienia. W tej rodzinie zastępczej w 2012 roku zmarło dwoje dzieci, w wieku 3 i 5 lat. We wrześniu 2014 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku wymierzył Annie C. karę dożywocia, a Wiesławowi C. – pięciu lat więzienia.

Małżonkom C., prowadzącym rodzinę zastępczą, prokuratura zarzuciła znęcanie się nad dziećmi oraz pobicie ze skutkiem śmiertelnym 3-letniego Kacpra. Annie C. postawiono poza tym zarzut zabójstwa z zamiarem ewentualnym 5-letniej Klaudii. We wrześniu ub.r. przed ogłoszeniem wyroku prokuratura domagała się 25 lat więzienia dla kobiety i 13 lat więzienia dla mężczyzny. We wrześniu ub. roku sąd uniewinnił ojca zastępczego Wiesława C. od zarzutu śmiertelnego pobicia chłopca, a skazał go na 5 lat więzienia za znęcanie się nad chłopcem oraz innymi powierzonymi mu dziećmi. Uzasadniając uniewinnienie męża Anny C. od zarzutu pobicia, sąd wyjaśnił, że uznał za wiarygodne jego zeznania, iż uderzył chłopca pięścią w klatkę piersiową i dłonią w głowę. W opinii sądu, takie ciosy nie mogły przyczynić się do śmierci chłopca, który zmarł na skutek pęknięcia wątroby i krwotoku wewnętrznego.

Wobec Anny C. sąd orzekł wyrok dożywocia, uznając ją za winną znęcania się nad powierzonymi jej dziećmi, którego efektem było zabójstwo z zamiarem ewentualnym zarówno 3-latka, jak i 5-letniej dziewczynki. Tym samym sąd zmienił kwalifikację jednego z zarzutów – pobicia ze skutkiem śmiertelnym na zabójstwo.

Kobieta miała bić je m.in. pogrzebaczem i pasem, dusić

Anna C. została też uznana za winną znęcania się nad powierzonymi jej dziećmi. Kobieta miała bić je m.in. pogrzebaczem i pasem, dusić, przypalać zapalniczką, pozostawiać bez ubrania w kotłowni, nie podawać jedzenia, krzyczeć na nie, a także grozić pozbawieniem życia.

„Dożywotnie więzienie to zdecydowanie zbyt surowa kara”

Apelacje od tych wyroków wnieśli obrońcy skazanej pary oraz pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego. – Dożywotnie więzienie to zdecydowanie zbyt surowa kara, ale moja apelacja nie skupia się wyłącznie na tym, ale także na toku postępowania dowodowego przed sądem niższej instancji – powiedział dziennikarzom obrońca oskarżonej Borys Laskowski, który wniósł o uchylenie jej wyroku i skierowanie sprawy do ponownego rozpatrzenia. Zdaniem adwokata zastrzeżenia może budzić opinia biegłych z zakresu psychologii dziecięcej dotycząca pozostałych dzieci, będących pod opieką małżeństwa C.
„Sąd uległ oczekiwaniom społecznym”

Laskowski powtórzył swoją opinię wypowiedzianą po ogłoszeniu wyroku we wrześniu ub. roku, że sąd niższej instancji uległ oczekiwaniom społecznym. – Wydaje mi się, że sąd okręgowy nie udźwignął kilku rzeczy m.in. tego, że potrzeba prewencji ogólnej skierowanej do społeczeństwa przeważyła w sposób przesadny nad wymiarem kary – ocenił. – Popieram stanowisko mojego obrońcy. Bardzo żałuję, że doszło do tej tragedii i przepraszam – powiedziała w ostatnim słowie przed sądem Anna C.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Rozprawa apelacyjna Anny i Wiesława Cz.

Nie ma żadnych przesłanek do ponownego procesu i złagodzenia kar – przekonywał prokurator na rozprawie apelacyjnej Anny i Wiesława Cz., rodziców zastępczych z Pucka, którzy przyczynili się do śmierci 5-letniej Klaudii i 3-letniego Kacperka. Sprawa jest zawiła – przyznał sędzia i odroczył ogłoszenie wyroku o tydzień. Do tragedii w rodzinie zastępczej prowadzonej w Pucku przez małżonków Annę i Wiesława Cz. doszło w 2012 roku. Pięć miesięcy temu Sąd Okręgowy w Gdańsku skazał 41-letniego mężczyznę na pięć lat więzienia za znęcanie się nad piątką dzieci, a jego 34-letnia żona usłyszała wyrok dożywocia za znęcanie się nad dziećmi oraz za zabójstwo Kacperka i Klaudii. W obu przypadkach bezpośrednią przyczyną śmierci było pęknięcie wątroby i wylew wewnętrzny, spowodowane brutalnym pobiciem. Dzieci miały być bite pięściami i kopane.

Od wyroku odwołali się obrońcy, bo ich zdaniem wyrok jest zbyt surowy. Apelację wniósł też pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych, czyli biologicznych rodziców Klaudii i Kacperka – uważają, że sąd pierwszej instancji zbyt łagodnie potraktował Wiesława Cz.

Oskarżona za szybą przeprasza i żałuje

Rozprawa przed Sądem Apelacyjnym w Gdańsku odbyła się w czwartek. Oskarżeni, zakuci w kajdanki, zostali doprowadzeni z aresztu przez kilku policjantów. Siedzieli ze spuszczonymi głowami w tej części sali rozpraw, która oddzielna jest od reszty kuloodporną szybą. Obrońca Anny Cz. wniósł o uchylenie wyroku i skierowanie sprawy do ponownego rozpatrzenia.

– Sąd okręgowy nie udźwignął kilku rzeczy, m.in. tego, że potrzeba prewencji ogólnej – skierowanej do społeczeństwa – przeważyła w sposób przesadny nad wymiarem kary – mówił adwokat Borys Laskowski. – Podczas procesu doszło też do błędów w ustaleniach faktycznych. Obrońca Wiesława Cz. prosił sąd o złagodzenie mu kary, ale nie sprecyzował, jaki konkretnie wyrok by go usatysfakcjonował. – Pięć lat więzienia to maksymalnie dużo za znęcanie się nad dziećmi. Sąd pierwszej instancji nie uwzględnił okoliczności łagodzących takich jak przyznanie się przez oskarżonego do winy i jego niekaralność – stwierdził adwokat Antoni Koprowski.

Tysiąc złotych za dziecko

Prokurator Krzysztof Nowicki z Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku przekonywał z kolei, że nie ma żadnych przesłanek do zmiany wyroku. Podkreślił, że Anna i Wiesław Cz. założyli rodzinę zastępczą wyłącznie po to, żeby zdobyć pieniądze na spłatę kredytu we frankach szwajcarskich, który zaciągnęli na budowę swojego domu. Miesięcznie otrzymywali od państwa ok. 7 tys. zł (2 tys. podstawy, plus 1 tys. zł za każde z pięciorga powierzonych im maluchów). – Od początku nie mieli zamiaru stworzyć powierzonym im pod opiekę dzieciom takich warunków do życia, jakie powinny być w rodzinie – mówił prokurator.

Wtórował mu pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych, adw. Robert Standowicz: – Dla oskarżonych powierzone im pod opiekę dzieci to nie byli ludzie. Liczyły się tylko pieniądze, które otrzymywali za prowadzenie rodziny zastępczej. W tzw. ostatnim słowie, które zawsze przysługuje oskarżonym przed wydaniem wyroku, Anna i Wiesław Cz. prosili o to samo co ich obrońcy. – Bardzo żałuję, że doszło do tej tragedii. Przepraszam – powiedziała Anna Cz. łamiącym się głosem. Jej mąż stwierdził krótko, że nie ma nic do dodania ponad to, co już powiedział obrońca. Ogłoszenie wyroku sędzia Andrzej Rydzewski odroczył do 4 lutego, bo „sprawa jest zawiła”. Zdecydował również, że oskarżeni nie zostaną tego dnia doprowadzeni do sądu z Aresztu Śledczego w Gdańsku.

Wpadła w szał pod prysznicem

Przypomnijmy, trzy lata temu pod opiekę Annę i Wiesława Cz. z Pucka trafiła piątka rodzeństwa w wieku od roku do sześciu lat. Dzieci trafiły do rodziny zastępczej, bo ich biologicznym rodzicom sąd odebrał prawa rodzicielskie. Gdy w lipcu 2012 roku tragicznie zmarł Kacper, prokuratura wszczęła śledztwo, które szybko umorzono. Śledczy uwierzyli bowiem opiekunom, że doszło do nieszczęśliwego wypadku, bo dziecko samo spadło ze schodów. Dwa miesiące później zmarła Klaudia. Tym razem opiekunowie również twierdzili, że dziewczynka miała wypadek. Po otrzymaniu wyników sekcji zwłok okazało się jednak, że została brutalnie pobita.

O sprawie zrobiło się głośno w całej Polsce. Automatycznie wznowiono wtedy również postępowanie w sprawie śmierci 3-latka. Ustalono, że do jego śmiertelnego pobicia doszło, gdy przed wyjściem z domu do lekarza chłopiec zmoczył się w majtki i konieczne było przebranie go. To wyprowadziło opiekunów z równowagi. Klaudia został pobita przez matkę zastępczą pod prysznicem. Kobieta wpadła w szał, bo dziewczynka miała wyzywać ją i szarpać się podczas kąpieli. Sąd Apelacyjny – jako sąd drugiej instancji – może utrzymać wyrok w mocy, zmienić go, uchylić częściowo lub w całości i skierować sprawę do ponownego rozpatrzenia przez Sąd Okręgowy w Gdańsku.
Żródło info i foto: Gazeta.pl

Rodzice zastępczy dziś z wyrokiem?

– Nazywała nas śmierdzielami, debilami – mówił chłopczyk. – Biła słuchawką od prysznica, kopała – dodawała jego siostra. Katecheta i jego żona, rodzina zastępcza dla trójki rodzeństwa, prawdopodobnie dziś usłyszą wyrok w sprawie znęcania się nad dziećmi. Dramat w domu w Kowarach (woj. dolnośląskie) miał trwać sześć lat.

W czwartek w sądzie w Jeleniej Górze (woj. dolnośląskie) ma zapaść wyrok w głośnej sprawie katechety i jego żony, którzy przez sześć lat mieli znęcać się nad trójką rodzeństwa. Małżeństwo było dla dzieci rodziną zastępczą. O piekle, jakie przez lata przeżywała trójka małych dzieci, zdecydowali się porozmawiać z inną rodziną zastępczą, u której spędzali wakacje. – Najczęściej było to szczypanie, ciągnięcie za włosy albo bicie paskiem – wyznała wtedy dziewczynka.

„Biła, kopała, przezywała”

– Kopała nas, rzucała w nas krzesła, biła słuchawką od prysznica – dodawał jej brat. – Był taki czerwony pasek, a na nim kolce. Siostra oberwała w oko i miała tutaj [nad okiem-red.] siniaka. Dlatego nie poszła do szkoły – wyznał 9-letni wtedy chłopczyk w rozmowie z reporterką Blisko Ludzi. Dzieci przyznały, że matka zastępcza brzydziła się nimi. – Zakładała rękawiczki, bo mówiła, ze dostanie zarazy albo jakiejś wścieklizny – opisywał wtedy 12-latek. – Nazywała nas śmierdzielami, debilami – przyznał jego brat.

„Groziła, że odeśle do domu dziecka”

W rozmowie z reporterką programu „Blisko Ludzi” rodzeństwo mówiło, że posiłki jadło osobno, a nie w kuchni z rodzicami, bo dzieci nie miały prawa wychodzić z pokojów bez zawołania. Tłumaczyli też, że nikomu się wcześniej nie skarżyły, bo były zastraszone przez matkę zastępczą. Kobieta miała grozić, że odeśle je do domu dziecka.

Kiedy w końcu zdecydowały się opowiedzieć o swoim dramacie, ich obecny ojciec zastępczy Janusz Popiołek zawiadomił Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie. Urzędnicy wybrali się do szkoły, by na osobności porozmawiać z dziećmi. Okazało się, że najmłodszego z rodzeństwa nie było, bo chłopiec miał na twarzy ślady po szarpaniu przez matkę zastępczą. – Wolno pisałem, to mnie wzięła za buzię. Miałem tu taką rysę – pokazywał chłopczyk.

Dzieci trafiły do innej rodziny

Tego samego dnia dzieci z domu, w którym przeżyły tragedię, trafiły do rodziny, u której były na wakacjach. Sprawą zainteresowała się natomiast prokuratura. – Zostało wszczęte dochodzenie dotyczące podejrzenia znęcania się nad trojgiem małoletnich dzieci, które pozostawały w rodzinie zastępczej. Były nieco inaczej, gorzej traktowane niż biologiczne dziecko tych rodziców – mówił w październiku 2013 roku Marcin Zarówny z Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze.

„To pomówienia, dzieci były kochane”

O sprawie reporterka „Blisko Ludzi” spróbowała też porozmawiać z katechetą, byłym ojcem zastępczym dzieci. Nie chciał odpowiedzieć na pytanie, czy rodzeństwo było bite. – Dzieci były kochane i były otoczone troską. Pomówienie mnie i przedstawienie jako katechety, który bije, jest społeczną porażką – powiedział Mariusz M. Dodał, że nie ma sobie nic do zarzucenia. W trakcie procesu nadal utrzymywali, że nie znęcali się nad dziećmi. I przekonywali, że mają na to niepodważalne dowody. Katechecie i jego żonie grozi do 5 lat więzienia.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Rodzice zastępczy z Łuczycy z zarzutami pedofilii

Małżeństwo opiekunów z rodziny zastępczej z Łęczycy oraz ich adoptowana 20-letnia córka usłyszeli zarzuty znęcania się nad dziećmi, wykorzystywania seksualnego i pedofilii. Jedna z ich podopiecznych opowiada reporterce „Blisko ludzi” TTV o koszmarze, o którym nie może zapomnieć. Jak to możliwe, że urzędnicy oddali tym ludziom dzieci i dlaczego, mimo sygnałów, że dzieje się źle, nie zostały one odebrane? – „Nie mieliśmy gdzie tych dzieci umieścić” – argumentuje jedna z urzędniczek. Żródło info i foto: tvn24.pl

Rodzice zastępczy podejrzani o molestowanie dzieci aresztowani

Sąd aresztował rodziców zastępczych i ich 20-letnią córkę z Łęczycy (woj. łódzkie), podejrzanych o znęcanie się nad pięciorgiem podopiecznych w wieku od 5 do 13 lat. 59-latkowi i 20-latce zarzucono także pedofilię. Według prokuratury zebrane dowody są „porażające”. Sąd zadecydował o tymczasowym aresztowaniu trojga podejrzanych na trzy miesiące – poinformował rzecznik łódzkiej prokuratury okręgowej Krzysztof Kopania. Na polecenie śledczych zatrzymani zostali: 59-letni mężczyzna i jego 54-letnia żona, mieszkańcy jednego z powiatów w okolicach Łodzi, którzy pełnili wcześniej rolę rodziny zastępczej dla sześciorga dzieci w wieku od 5 do 13 lat. Oboje usłyszeli zarzuty fizycznego i psychicznego znęcania się nad pięciorgiem podopiecznych. Mężczyźnie zarzucono także wykorzystywanie seksualne trzech dziewczynek i dwóch chłopców w wieku od 8 do 13 lat. Żródło info i foto: TVP.info

Wstrząsające zeznania 7-latki w sprawie rodziców z Pucka

Wstrząsające zeznania siedmioletniej Oli – starszej siostry dwójki rodzeństwa, o zamordowanie których oskarżeni są rodzice zastępczy z Pucka. Dziewczynka zeznała w obecności biegłego psychologa, że opiekunowie bili ich codziennie – pasem, pięściami, rurą od odkurzacza. Przypalali papierosami i zapalniczkami. A gdy polała się krew, dzieci musiały potem tę krew posprzątać. Żródło info i foto: tvn24.pl

Oczywista i rażąca obraza przepisów prawa

Oczywista i rażąca obraza przepisów prawa – tak kontrolujący sąd rodzinny w Wejherowie sędzia wizytator nazwał działanie sędziego, który powierzył opiekę nad dziećmi rodzinie zastępczej z Pucka. 3-letni Kacperek i 5-letnia Klaudia zostali zamordowani przez rodziców zastępczych. Do Ministerstwa Sprawiedliwości trafiły wyniki kontroli w wydziale rodzinnym Sądu Okręgowego w Wejherowie, który podjął decyzję o umieszczeniu dzieci w rodzinie Anny i Wiesława C. Prowadzący ją sędzia wizytator stawia decydującemu w tej sprawie sędziemu zarzuty, kwalifikujące się do wszczęcia przeciw niemu postępowania dyscyplinarnego. Wizytator stwierdza pominięcie w procedurze podejmowania decyzji obowiązków, wynikających z art. 579 kodeksu postępowania cywilnego, który nakazuje przed umieszczeniem dziecka w rodzinie zastępczej lub rodzinnym domu dziecka zasięgnięcie opinii. Żródło info i foto: RMF24.pl

Anna C. i Wiesław C. aresztowani na 3 miesiące

Sąd w Pucku zdecydował o aresztowaniu na trzy miesiące Wiesława C., ojca zastępczego dwójki dzieci, które zmarły przebywając pod opieką rodziny zastępczej – mężczyzny i jego żony. Wcześniej sąd zdecydował o aresztowaniu na 3 miesiące matki zastępczej, Anny C. Prokuratura zarzuciła obojgu śmiertelne pobicie jednego dziecka, a kobiecie – zabójstwo drugiego. 3 lipca w mieszkającej w Pucku rodzinie zastępczej opiekującej się piątką powierzonych i dwójką własnych dzieci doszło do śmierci 3-letniego chłopca. 12 września w tej samej rodzinie zmarła 5-letnie dziewczynka. W obu przypadkach rodzice zastępczy – 32-letnia Anna C. oraz 36-letni Wiesław C. – utrzymywali, że doszło do wypadku. Jednak prokuratura ustaliła, że dzieci zmarły na skutek przemocy ze strony rodziców zastępczych. Żródło info i foto: TVP.info

Rodzice zastępczy z zarzutami

Rodzice 5-latki z Pucka, która kilka dni temu zmarła podczas kąpieli, usłyszeli zarzuty. Najpoważniejszy z nich to zarzut zabójstwa, który usłyszała Anna Cz. Jak informuje prokuratura, oboje rodzice przyznali się też do stawianych im zarzutów znęcania się nad dziećmi i śmiertelnego pobicia 4-letniego brata dziewczynki w lipcu br. Pierwszą informację o tragedii otrzymaliśmy na Kontakt 24 od jednego z mieszkańców. We wtorek prokurator postawił rodzicom zastępczym zarzuty. Wobec Wiesława Cz. o znęcanie się nad dziećmi oraz o pobicie ze skutkiem śmiertelnym 4-letniego chłopca. Annie Cz. prokuratura postawiła trzy zarzuty, w tym zarzut zabójstwa w odniesieniu do wydarzenia z 12 września, w którym śmierć poniosła 5-letnia Klaudia. Żródło info i foto: kontakt24.tvn.pl