Służby zidentyfikowały trzeciego rosyjskiego agenta związanego z atakiem na Siergieja Skripala i jego córkę

Brytyjskie służby specjalne i policja do walki z terroryzmem zidentyfikowały trzeciego oficera rosyjskiego wywiadu wojskowego, który przeprowadził misję rozpoznawczą przed próbą otrucia Siergieja Skripala – podał dziennik „The Telegraph”.

Według gazety agent miał odwiedzić Salisbury w południowej Anglii, gdzie doszło do próby otrucia Skripala i jego córki, aby pomóc zaplanować atak, zanim dwaj jego koledzy wwieźli na terytorium Wielkiej Brytanii wysoce toksyczny środek bojowy określany jako nowiczok.

„Jak rozumiemy, mężczyzna został zidentyfikowany przez tych, którzy badają atak z marca” – czytamy w artykule.

Na początku marca były pułkownik GRU i współpracownik wywiadu brytyjskiego Siergiej Skripal oraz jego córka Julia zostali znalezieni nieprzytomni w Salisbury. Skripal mieszkał tam od czasu swego wyjazdu z Rosji, gdzie został skazany za szpiegostwo na rzecz Wielkiej Brytanii.

Władze brytyjskie uznały, że Skripalów próbowano otruć opracowanym jeszcze w ZSRR nowiczokiem.

W środę serwis internetowy Bellingcat ujawnił prawdziwą tożsamość jednego z mężczyzn poszukiwanych w związku z próba otrucia Skripalów. Napastnik, znany wcześniej jako Rusłan Boszyrow, to pułkownik rosyjskiego wywiadu wojskowego Anatolij Czepiga.

Według ustaleń dziennikarzy śledczych 39-letni Czepiga służył wcześniej na misjach w Czeczenii i na Ukrainie. Mężczyzna jest od 17 lat związany z rosyjskimi siłami specjalnymi Specnaz. Przez co najmniej ostatnie dziewięć lat używał swojej drugiej tożsamości – Rusłan Boszyrow.

Jednocześnie serwis internetowy dziennika „The Telegraph” potwierdził częściowo tożsamość drugiego ze sprawców, który podróżował do Wielkiej Brytanii na podstawie paszportu wystawionego na Aleksandra Pietrowa. Dziennikarze zdołali potwierdzić, że jego imię jest prawdziwe, a zmienił jedynie nazwisko.

Jak zaznaczono, jego prawdziwe dane osobowe są znane brytyjskim śledczym.

Doniesienia Bellingcata i „Telegrapha” zbiegają się z dotychczasowymi ustaleniami brytyjskich służb.

Na początku września premier Wielkiej Brytanii Theresa May oznajmiła, że podejrzani przez prokuraturę o próbę zabójstwa Skripalów byli zidentyfikowani jako oficerowie rosyjskiego wywiadu wojskowego. Jak oceniła, musieli działać za przyzwoleniem władz Rosji.

Marcowy zamach na Skripalów na terytorium Wielkiej Brytanii wywołał jeden z największych kryzysów dyplomatycznych w relacjach brytyjsko-rosyjskich od zakończenia zimnej wojny i doprowadził do wydalenia ponad 150 rosyjskich dyplomatów z państw Zachodu, w tym z USA i większości krajów UE.
Źródło info i foto: TVP.info

Niemcy mają próbkę nowiczoka. Naukowiec, który ją dostarczył, obawia się o życie

Niemiecki wywiad zdobył w latach 90. próbkę nowiczoka. Przekazał ją rosyjski naukowiec, który do dzisiaj obawia się o swoje życie – donosi zespół dziennikarzy śledczych.

Zachód już wcześnie znał środek chemiczny nowiczok, którym w marcu tego roku został otruty były rosyjski agent Siergiej Skripal i jego córka. W połowie lat 90. ubiegłego stulecia na Zachód trafiła próbka tego środka. Postarał się o nią niemiecki wywiad BND (Federalna Służba Wywiadowcza) – donosi zespół dziennikarzy śledczych rozgłośni WDR, NDR, dziennika „Sueddeutsche Zeitung” i tygodnika „Zeit”. Dziennikarze piszą, że w połowie lat 90. doszło do ściśle tajnej operacji, o której wiedział Urząd Kanclerski i ministerstwo obrony. Od początku lat 90. BND otrzymywał informacje od rosyjskiego naukowca, który twierdził, że pracuje nad nowiczokiem. Zaproponował, że dostarczy próbkę tej substancji. W zamian za co domagał się bezpiecznego pobytu dla siebie i swojej rodziny – pisze portal Tagesschau.de.

Urząd Kanclerski był najwyraźniej niepewny, jak sobie poradzić z ofertą rosyjskiego naukowca. „Pod żadnym pozorem nie chcieliśmy sprawiać wrażenia, że jesteśmy zainteresowani taką bronią chemiczną” – wspomina cytowana przez portal „wtajemniczona” osoba. Ówczesny kanclerz Helmut Kohl zdołał wcześniej zmusić Stany Zjednoczone, by wycofały z Niemiec swoje zasoby toksycznych gazów. Ponadto w tzw. umowie z Wyoming USA i Rosja porozumiały się w sprawie globalnego zakazu broni chemicznej.

Niebezpieczna mieszanka

Dylemat rozwiązano w ten sposób, że próbka przeszmuglowana przez żonę naukowca, została bezpośrednio przekazana do laboratarium w Szwecji i tam zbadana. Badanie zajęło wiele tygodni. Na końcu okazało się, że nieznany dotychczas środek bojowy to mieszanka co najmniej dwóch substacji chemicznych stosowanych w rolnictwie. Pojedynczo są stosunkowo nieszkodliwe, groźna jest dopiero ich mieszanka. W organizmie ludzkim trucizna ta blokuje jeden z enzymów, prowadzi do skurczu mięśni, a ostatecznie do zatrzymania pracy serca.

Jak piszą niemieccy dziennikarze, szwedzkie laboratorium miało wówczas przekazać Niemcom jedynie wzór chemiczny trującej substancji. Następnie na polecenie Urzędu Kanclerskiego niemiecki wywiad BND przekazał formułę swoim partnerom – amerykańskim i brytyjskim służbom wywiadowczym. Sześć krajów utworzyło grupę roboczą ds. nowiczoka i przez lata gromadziło informacje na temat tej substancji. USA, ale być może i inne państwa, skopiowały niewielkie ilości, aby pracować nad mechanizmami ochronnymi – donoszą niemieccy dziennikarze.
Źródło info i foto: wp.pl

Londyn: Siergieja Skripala usiłowano zabić substancją paralityczno-drgawkową

Niedzielna zapaść byłego rosyjskiego agenta Siergieja Skripala i jego córki były następstwem próby zamordowania obojga przy użyciu środka paralityczno-drgawkowego – poinformował w środę komisarz londyńskiej policji Mark Rowley. Podkreślił, że w wyniku badań przeprowadzonych w rządowym laboratorium DSTL w Porton Down śledczy byli w stanie dokładnie ustalić, jakiej substancji użyli sprawcy, ale odmówił podania tej informacji do wiadomości publicznej.

– Stwierdzając, że przyczyną objawów (Skripala i jego córki – red.) jest środek paralityczno-drgawkowy, mogę jednocześnie potwierdzić, że wszystko wskazuje na to, iż poszkodowani padli ofiarą umyślnych działań – przyznał Rowley.

Komisarz poinformował, że oprócz Skripala i jego córki w szpitalu w stanie ciężkim znajduje się także policjant, który jako pierwszy znalazł się na miejscu zdarzenia. Dwóch innych funkcjonariuszy również przeszło badania, gdyż uskarżali się na podrażnienie oczu i problemy z oddychaniem. Zostali już zwolnieni do domu. Komisarz zapewnił jednak, że zajście nie stanowi szerszego zagrożenia dla zdrowia i życia mieszkańców Salisbury. Środki paralityczno-drgawkowe – tzw. związki V – którymi miał zostać otruty były rosyjski agent to wysoce toksyczne środki chemiczne, które zakłócają pracę układu nerwowego i funkcji życiowych organizmu. Zatrucie następuje przede wszystkim poprzez drogi oddechowe i skórę.

Zabójstwo na zlecenie?

Była oficer brytyjskiego wywiadu MI5 Annie Machon podkreśliła w rozmowie z telewizją Sky News, iż okoliczności ataku „wskazują coraz bardziej” na to, że mógł zostać on przeprowadzony przez osoby działające na zlecenie innego państwa, np. Rosji. Jak dodała, przygotowanie takiej broni chemicznej wymaga wysokiego poziomu wiedzy fachowej i dostępu do dobrze wyposażonego laboratorium. W środę rano brytyjska minister spraw wewnętrznych Amber Rudd przewodniczyła posiedzeniu sztabu kryzysowego, w trakcie którego ministrowie i przedstawiciele odpowiednich agencji rządowych podsumowali dotychczasowy stan śledztwa.

„Echa śmierci Litwinienki”

Skripal, który w przeszłości był skazany w Rosji za szpiegostwo na rzecz Wielkiej Brytanii, oraz towarzysząca mu córka Julia stracili przytomność w niedzielę podczas pobytu w centrum handlowym w mieście Salisbury, na południowy zachód od Londynu, po czym zostali przyjęci w stanie krytycznym do szpitala. Szef brytyjskiego MSZ Boris Johnson powiedział we wtorek, że sprawa Skripala „przywołuje echa śmierci Aleksandra Litwinienki”, byłego agenta KGB otrutego polonem w 2006 roku w jednym z londyńskich hoteli. – Jeśli pojawi się materiał dowodowy, który wykaże jakąkolwiek odpowiedzialność któregoś z państw, rząd Jej Królewskiej Mości odpowie na to adekwatnie i zdecydowanie – zapewnił Johnson.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Szef niemieckiego kontrwywiadu: „Edward Snowden może być rosyjskim agentem”

Szef niemieckiego Urzędu Ochrony Konstytucji (AfV) Hans-Georg Maassen zasugerował podczas wystąpienia na forum komisji śledczej Bundestagu, że były współpracownik wywiadu USA Edward Snowden może być agentem rosyjskich służb specjalnych. Maassen powiedział, że „nie można przesądzić”, czy Snowden jest agentem rosyjskich służb, czy bezinteresownym idealistą.

– Gdyby jednak okazało się, że w przypadku Snowdena chodziło o operację wywiadowczą i propagandową rosyjskiego wywiadu SWR, to byłby to dowód na jego wielką skuteczność – powiedział szef niemieckiego kontrwywiadu podczas posiedzenia komisji śledczej zajmującej się działalnością amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA). Maassen wyraził przypuszczenie, że celem Snowdena było „wbicie klina” pomiędzy USA a Niemcy, na czym skorzystała Rosja. O jego wystąpieniu w parlamencie w czwartek wieczorem informowały w piątek niemieckie media.
Żródło info i foto: tvn24.pl