Policjanci zatrzymali 58-latka poszukiwanego listem gończym

Policjanci z Sekcji Poszukiwań i Identyfikacji Osób Wydziału Kryminalnego KWP zs. w Radomiu zatrzymali 58-latka poszukiwanego listem gończym przez Sąd Okręgowy w Radomiu. Mężczyzna miał na swoim koncie nielegalne posiadanie broni, rozboje i porwania, a do odsiedzenia 8 lat więzienia.

Ostatnie tygodnie to czas wytężonej pracy dla „poszukiwaczy”. Na swoim koncie mają kolejne zatrzymania osób, które były do tej porty nieuchwytne dla wymiaru sprawiedliwości. Wielu z nich zatrzymali w bardzo nietypowych okolicznościach. „Poszukiwacze” należą do elity policjantów wydziałów kryminalnych. W sekcji nie ma przypadkowych osób. Policjanci spędzają ze sobą dużo czasu, co przynosi efekty. Zdarza się, że muszą wyjechać na kilka dni, więc najważniejsze jest doświadczenie, zgranie i zaufanie. Muszą myśleć nieszablonowo. Często, by wpaść na trop ukrywających się przestępców „wcielają” się w różne role. W czasie częstych „burz mózgów” analizują zachowania podejrzanych, rozkładają na czynniki pierwsze ich wcześniejsze postępowanie.

Tak było i tym razem. Radomianin już na początku wieku miał na koncie nielegalne posiadanie broni, rozboje i porwania. Jak wynikało z ustaleń policjantów, poszukiwany 58-latek mógł teraz przemieszczać się pociągami, by nie zwracać na siebie uwagi. Kilka dni temu „poszukiwacze” ustali, że może przebywać na terenie powiatu kozienickiego. I tam postanowili go zatrzymać. Mężczyzna był bardzo „elektryczny” i często zmieniał wygląd. Został ujęty po krótkim pościgu.

Przy zatrzymanym policjanci odnaleźli kilka dokumentów tożsamości, w tym zagraniczne, a także kilka telefonów komórkowych i narkotyki. Jednak co najciekawsze, miał także przy sobie maszynkę do włosów oraz farby, by bardzo szybko zmienić swój wygląd, nawet będąc w podróży. Jak ustalono, by nie pokazywać twarzy, w maseczce chodził jeszcze przed wprowadzeniem przepisów epidemiologicznych. Mężczyzna już trafił do zakładu karnego, gdzie spędzi najbliższe 8 lat za popełnione przestępstwa.

Sekcja Poszukiwań i Identyfikacji Osób istnieje od jesieni 2016 r. Swoją podległością należy do struktury Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji zs. w Radomiu.
Źródło info i foto: Policja.pl

Trzej młodzi ludzie odpowiedzą za zabicie 62-letniego mężczyzny

Zarzut zabójstwa postawiono trzem młodym mężczyznom zatrzymanym ws. śmierci 62-latka z miejscowości Jodłówka-Wałki (woj. małopolskie). Wszyscy zostali tymczasowo aresztowani. Grozi im kara nawet dożywotniego więzienia. Ciało 62-latka odkryto 4 maja. Jak relacjonuje policja, mężczyzna został przywiązany przewodami elektrycznymi do stołu warsztatowego z narzędziami w swoim mieszkaniu.

Ws. śmierci 62-latka zatrzymano trzech młodych mieszkańców powiatu tarnowskiego w wieku od 20 do 25 lat. Dwóch z nich było już notowanych za rozboje oraz kradzieże. Mężczyźni przyznali się do napadu. Jak relacjonowali w czasie przesłuchań, ok. północy przyszli do domu samotnie mieszkającego 62-latka. Kiedy mężczyzna otworzył im drzwi, dotkliwie go pobili oraz skopali. Później przywiązali go do stołu kablami elektrycznymi.

Mężczyźni ukradli z domu 62-latka m.in. monety okolicznościowe, narzędzia, sprzęt elektryczny, repliki broni, kosmetyki i alkohol. Swój łup ukryli w lesie. Pomocy w przewożeniu oraz sprzedaży łupów udzielał im 22-letni mężczyzna.

Trzej zatrzymani mężczyźni usłyszeli zarzut zabójstwa w związku z rozbojem (art. 148 par. 2 pkt. 2 kodeksu karnego). 22-latek, który im pomagał, odpowie za nieumyślne paserstwo (art. 292 kk).

Trzej młodzi ludzie decyzją sądu zostali tymczasowo aresztowani na 3 miesiące. Czwartego objęto dozorem policyjnym.
Źródło info i foto: RMF24.pl

CBŚP zatrzymało członków gangu. Napadali udając funkcjonariuszy policji

Funkcjonariusze CBŚP przy wsparciu policjantów rozbili zorganizowaną grupę przestępczą, której członkowie podejrzani są o brutalne rozboje i kradzieże z włamaniami. Łupem padały głównie pieniądze oraz wartościowa biżuteria. Pokrzywdzeni, którzy nie chcieli wydać swojego dorobku byli bici. Według świadków przestępstw, napastnicy używali elementów wyposażenia policyjnego.

Policjanci z Zarządu w Krakowie Centralnego Biura Śledczego Policji, pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu, prowadzą od początku 2019 roku śledztwo dotyczące zorganizowanej grupy przestępczej. Członkowie tej grupy są podejrzani o brutalne napady rabunkowe w województwach: śląskim, małopolskim, świętokrzyskim i wielkopolskim.

Zatrzymano 14 osób

Z ustaleń śledczych wynika, iż grupa działała w latach 2016-2018. Wówczas mogło dojść do co najmniej 20 napadów rabunkowych. Członkowie grupy podejrzani są również o dokonanie co najmniej 50 kradzieży z włamaniem. Ofiary były typowane wśród osób majętnych, zajmujących się m.in. handlem walutami, złotem, nieruchomościami czy też takie, które z różnych względów mogły posiadać większą ilości gotówki w miejscu zamieszkania. Łupem padały głównie pieniądze i wartościowa biżuteria. Z relacji ofiar wynika, że napastnicy byli wyposażeni m.in. w odzież z napisami „Policja”, „CBŚ”, lub identyfikatory indywidualne funkcjonariuszy. Posiadali przy sobie broń palną lub gazową, paralizatory, kajdanki, opaski zaciskowe, łomy czy taśmy klejące. Po napadzie odjeżdżali często samochodem swoich ofiar.

W wyniku przeprowadzonych na terenie niemal całego kraju realizacji zatrzymano łącznie 14 osób. Działania zostały przygotowane i zrealizowane w sposób niezwykle precyzyjny, ponieważ mężczyźni byli podejrzani o dokonywanie przestępstw w sposób bezwzględny, a dodatkowo istniało przypuszczenie, że mogą posiadać broń. Aby wyeliminować jakiekolwiek ryzyko do akcji włączyli się policjanci z zespołów specjalnych kilku zarządów CBŚP. Podczas działań prowadzonych na przestrzeni kilku tygodni zabezpieczono 6 jednostek broni palnej, kilkadziesiąt sztuk amunicji oraz środki odurzające i substancje psychotropowe. Zabezpieczono mienie w łącznej wartości około 730 tys. zł.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Kim jest nożownik, który zaatakował prezydenta Pawła Adamowicza?

Policja potwierdziła, że mężczyzna, który zaatakował prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza i przez mikrofon krzyczał, że ma na imię Stefan, to 27-letni mieszkaniec miasta skazany wcześniej m.in. za rozboje. Prawdopodobnie jest to mężczyzna, który przed kilkoma laty napadł na cztery gdańskie banki.

Tuż przed godziną 20.00 podczas finału WOŚP prezydent Gdańska Paweł Adamowicz został dźgnięty nożem przez mężczyznę, który dostał się na scenę. Asp. Karina Kamińska z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku przekazała w rozmowie z Gazeta.pl, że napastnikiem był 27-letni mieszkaniec Gdańska w przeszłości karany za przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu m.in. za rozboje. Policja znalazła przy nim identyfikator z napisem „Media”.

Ppłk. Elżbieta Krakowska, rzeczniczka SW, powiedziała dla Onetu, że „napastnik nie wyszedł na przepustkę”. – Zakończył on odbywanie kary – dodała.

Chwilę po tym, jak mężczyzna zaatakował prezydenta, wykrzyczał na scenie: „Halo! Halo! Nazywam się Stefan (?), siedziałem niewinny w więzieniu, siedziałem niewinny w więzieniu, Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego właśnie zginął Adamowicz”.

Nożownik to prawdopodobnie Stefan W.
Świadkowie zdarzenia, którzy usłyszeli dokładnie nazwisko mężczyzny, szybko dotarli do jego możliwej tożsamości. Napastnik to prawdopodobnie Stefan W. skazany na karę więzienia za czterokrotną napaść na banki z bronią w ręku. Miał wtedy 22 lata.

Stefan W. w okresie od 8 maja do 12 czerwca 2013 roku napadł na trzy gdańskie placówki SKOK-ów oraz na bank Crédit Agricole – podawał w 2014 roku lokalny oddział „Gazety Wyborczej”. Przy każdym napadzie wykorzystywał moment, kiedy nie było klientów, wyciągał broń, terroryzował personel i zabierał pieniądze. W sumie zrabował około 15 tys. złotych. 

Policji udało odzyskać jedynie 2,5 tys. złotych z ostatniego napadu. „Pozostałe pieniądze mężczyzna przehulał – wyjechał na tygodniową wycieczkę na Wyspy Kanaryjskie, grał w kasynach, żywił się w restauracjach” – czytamy w „Gazecie Wyborczej”.

Stefan W. przyznał się do winy podczas procesu. Nie wyraził jednak skruchy. Zeznał, że „chciał mieć pieniądze, których nie potrafił zarobić”, a o tym, jak przeprowadzić napad dowiedział się z filmów. 

Skazany na 5,5 roku więzienia

Stefan W. został w 2014 roku skazany na karę pozbawienia wolności – miał tam spędzić 5,5 roku. Miał również zapłacić ponad 30 tys. złotych. – Materiał dowodowy nie budzi żadnych wątpliwości, że Stefan W. jest winny wszystkich przypisanych mu czynów. Popełnił jedno z najpoważniejszych przestępstw, a jego zachowanie przypominało sceny z klasycznych filmów gangsterskich – argumentował sędzia Radomir Boguszewski. Jednocześnie podkreślił, że celem kary miało być wychowanie sprawy, a nie represja.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Plantator truskawek spod Kielc był przywódcą bezlitosnego gangu

Plantator truskawek spod Kielc był tak naprawdę bezlitosnym przywódcą gangu, który przez lata dokonywał rozbojów i morderstw. Dziś wychodzą na jaw kolejne zbrodnie Tadeusza G. i ich przerażające szczegóły. Tadeusz G., plantator truskawek z Górna pod Kielcami, wpadł w 2007 roku, krótko po dokonaniu ostatniej zbrodni. Szybko okazało się, że było ich więcej. Zbrodnie G. i jego gangu rozpoczęły się już na początku lat 90. 

Gang „Truskawy” – jak mówią na niego w więzieniu – wpadł dzięki badaniom danych telekomunikacyjnych, w tym połączeń i logować. Ważne były również zeznania rusznikarza Jacka P., który przerabiał broń na potrzeby Tadeusza G. Rusznikarz poszedł na współpracę z policją i opowiedział m.in. o zabójstwie Ukraińców i gwałcie Tadeusza G. na jednej z kobiet przed jej śmiercią.

Śledczy długo pracowali nad kolejnymi wątkami śledztwa przeciwko członkom gangu. Prokurator oskarżył łącznie siedem osób za przestępstwa z lat 1997-2000. Tadeusza G., który już odbywa karę dożywotniego pozbawienia wolności za dokonywanie szeregu zabójstw, oskarżono m.in. o 5 kolejnych morderstw. 

Motywem zabójstwa były rozliczenia finansowe
Do pierwszego zabójstwa doszło w sierpniu 1997 roku na terenie województwa świętokrzyskiego. Ustalonym w toku śledztwa motywem zabójstwa były wzajemne rozliczenia finansowe. Według relacji świadków pokrzywdzony Czesław T. uchodził w środowisku za majętnego człowieka i zajmował się m.in. udzielaniem pożyczek na procent – także w obcych walutach. Część pieniędzy na ten cel pokrzywdzony sam pożyczał od innych osób. Oskarżony Tadeusz G. twierdził, że mężczyzna był mu winien znaczną sumę pieniędzy i domagał się zwrotu całości długu. Z powodu przedłużającej się spłaty należności Tadeusz G. postanowił uprowadzić Czesława T. i dotkliwie go pobić. Przetrzymywanie i bicie pokrzywdzonego zostało zlecone czterem mężczyznom.

Oskarżeni uprowadzili pokrzywdzonego, założyli mu worek na głowę i zaczęli go bić, cały czas żądając od niego zwrotu pieniędzy należnych Tadeuszowi G. Pomimo tego, że Czesław T. zaproponował natychmiastowy zwrot pieniędzy i dodatkową kwotę za jego uwolnienie, sprawcy kontynuowali bicie i ostatecznie zabili go. Następnie sprawcy zakopali ciało pokrzywdzonego, przysypując je wapnem.

Strzałami w głowę zabito dwóch mężczyzn

Do kolejnego zabójstwa doszło w nocy z 2 na 3 lipca 1998 roku w Cedzynie. Tadeusz G., działając wspólnie i w porozumieniu z ustaloną osobą, dokonał wówczas zabójstwa Mariusza J. poprzez oddanie w jego kierunku strzału z broni palnej, powodując ranę postrzałową głowy skutkującą natychmiastowym zgonem pokrzywdzonego.

W toku śledztwa ustalono, że Mariusz J. po wyjściu z zakładu karnego chciał wstąpić do grupy przestępczej zajmującej się m.in. dokonywaniem rozbojów. W końcu jej szef  (który później wspólnie z Tadeuszem G. dokonał zabójstwa Mariusza J.), zgodził się na to i zabrał go na jeden z napadów na hurtownię. Za udział w tym przestępstwie Mariusz J. otrzymał 10 tysięcy złotych. Szefowi grupy nie podobało się jednak zachowanie J. Jego zdaniem był mało dyskretny i mógł doprowadzić do wykrycia grupy i zatrzymania jej członków. Dlatego też szef wspólnie z Tadeuszem G. postanowili zabić J. 

Tej nocy dokonano również zabójstwa Łukasza S. Został on zastrzelony, bowiem w nocy z 2 na 3 lipca 1998 roku przebywał w jednym samochodzie z Mariuszem J.

17-latek zginął, bo wcześniej zaczepił kobietę

Dwa tygodnie po zabójstwach dokonanych w Cedzynie – w nocy z 18 na 19 lipca 1998 roku – Tadeusz G. dokonał kolejnego zabójstwa. W Woli Jachowej G. i Adam K. wielokrotnie uderzali pokrzywdzonego Romana K. drewnianym kijem po głowie i tułowiu. Na skutek doznanych obrażeń 17-letni wówczas Roman K. zmarł.

Jak ustalono w śledztwie motywem tej zbrodni były pretensje Adama K. o to, że pokrzywdzony wspólnie z kolegami zaczepiali pod sklepem jego partnerkę. Ta po powrocie do domu poskarżyła się na zachowanie mężczyzn, a pijani Tadeusz G. i Adam K. postanowili się zemścić. Wychodząc z domu zabrali pistolet i drewniane kije, którymi później dotkliwie pobili 17-latka. Zabrana z domu broń miała zostać użyta dopiero w ostateczności – kiedy inne podjęte działania nie przyniosą zaplanowanego skutku. Podczas zdarzenia sprawcy przestali bić pokrzywdzonego drewnianymi kijami dopiero wówczas, kiedy upewnili się, że ten już nie żyje. Następnie sprawcy przeciągnęli zwłoki Romana K. na pole w pewnej odległości od drogi i samochodem wrócili do domu.

Zabójstwa miały wyeliminować z rynku konkurencję

Tadeusz G. odpowie przed Sądem również za zabójstwo dokonane 30 kwietnia 1999 roku w Niestachowie. Podczas tego zdarzenia, działając wspólnie i w porozumieniu z ustaloną osobą, G. oddał w kierunku pokrzywdzonego Andrzeja K. trzy strzały z broni palnej. K. poniósł śmierć na miejscu.

Andrzej K. był pracownikiem przedsiębiorstwa zajmującego się m.in. handlem budowlanymi. Taką samą działalność prowadził kompan „Truskawy”. Stwierdzili więc, że zabicie pracownika firmy, zmusi jej właściciela do zamknięcia działalności. Właściciel firmy nie powiązał jednak zabójstwa Andrzeja K. z prowadzoną działalnością i w związku z tym nie zwinął interesu. Wtedy G. ze wspólnikiem podjęli decyzję o zabiciu Krystyny M., księgowej firmy i szwagierki właściciela. Gdy i to nie podziałało, gang G. dokonał serii podpaleń nieruchomości związanych z firmą. 

Gang kantorowców nie tylko zabijał, oskarżeni dokonywali też licznych rozbojów. Z pomocą kijów bejsbolowych przywłaszczali z hurtowni alkohol, papierosy, artykuły przemysłowe o wartości setek tysięcy złotych. 

„Istota, która nie czuje nic”

Sędzia Adam Kabziński, który prowadził wcześniejszą sprawę G. przyznał, że u wielu sprawców bestialskich zbrodni obserwował „jakiś spontaniczny fragment odczuwania”. – Nawet złego, bestialskiego, ale odczuwania. Natomiast Tadeusz G. to według mnie istota, która nie czuje nic – powiedział sędzia. Żona G. twierdziła natomiast, że jest on „dobrą osobą”, jest niekonfliktowy, uczynny i bardzo zżyty z nią i ich dwoma synami.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Warszawa: Napadali na młode kobiety

Policjanci z warszawskiej Ochoty zatrzymali trzech mężczyzn podejrzanych o dokonanie pięciu rozbojów. Sprawcy nocą napadali na młode kobiety i okradali je. Najpierw wybierali ofiarę, obserwowali, a następnie w ustronnym miejscu napadali, zadając ciosy gumową pałką. Interesowały ich głównie młode kobiet. Ich łupem najczęściej padały pieniądze i telefony komórkowe – informuje policja.

Do pierwszego zdarzenia doszło 6 stycznia w rejonie parku Szczęśliwickiego na warszawskiej Ochocie. Już niespełna dwa tygodnie później, w nocy z 17 na 18 stycznia kryminalni zwalczający przestępczość samochodową z Ochoty zatrzymali dwóch 20-latków i 18-latka.

Funkcjonariusze znaleźli przy nich gumową pałkę, nóż oraz bilety lotnicze na samolot do Niemiec na 19 stycznia. „Okazało się, że obaj 20-latkowie przebywają tam na stałe, a do Polski przylecieli w odwiedziny do bliskich” – informuje policja.

Po przeszukaniu pomieszczeń, które zajmowali zatrzymani, policjanci odzyskali część skradzionych rzeczy. Decyzją sądu mężczyźni trafili na trzy miesiące do tymczasowego aresztu. Za popełnione przestępstwa grozi im kara do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: interia.pl

Atak kwasem w Szczecinie to nie przypadek

To nie był przypadkowy napad. Celem poniedziałkowego ataku kwasem w centrum Szczecina był Mirosław B., pseudonim „Dziobak”, karany za handel narkotykami, rozboje i wymuszenia haraczy. O personaliach ofiary napaści nieoficjalnie poinformowała stacja RMF FM. 48-latek ma być doskonale znany zachodniopomorskim policjantom, którzy zajmują się miejscowym półświatkiem. Oficjalnie śledczy nie potwierdzają ustaleń stacji.

– Mężczyzna został poparzony żrącą substancją podczas napadu i jest w stanie ciężkim. Obecnie przebywa w śpiączce farmakologicznej – mówi rzecznik prasowy Samodzielnego Publicznego Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej w Gryficach Łukasz Szyntor. Dodaje, że oparzenia chemiczne drugiego i trzeciego stopnia obejmują kilkanaście procent powierzchni górnej części ciała.

Poszkodowany podczas wstępnego przesłuchania twierdził, że nie widział, kto go zaatakował. Miał również zeznać, że nie ma wrogów, którzy mogliby stać za atakiem.

Zachodniopomorska policja poszukuje sprawcy lub sprawców napaści. Funkcjonariusze analizują nagranie wideo z okolic miejsca zdarzenia, poszukiwani są także świadkowie. Do badań laboratoryjnych przekazano odzież ze śladami substancji, którą mężczyzna został oblany.
Źródło info i foto: wp.pl

Poszukiwany ENA zatrzymany w Londynie

Policjanci zatrzymali w Londynie Pawła Ch. poszukiwanego europejskim nakazem aresztowania. Mężczyzna został skazany w Polsce za liczne rozboje i brutalne pobicia, których dopuścił się w okresie od 2006 do 2009 roku. W wyniku tych przestępstw wszystkie ofiary doznały poważnych obrażeń ciała. W przeszłości, jako pseudokibic Siarki Tarnobrzeg, uszkodził mienie, dopuścił się czynnej napaści na funkcjonariusza i stosował groźby karalne w stosunku do mniejszości narodowych.

Zatrzymany Pawel Ch., pomimo pobytu w Wielkiej Brytanii, pozostał aktywnym pseudokibicem Siarki Tarnobrzeg i utrzymywał liczne kontakty ze środowiskami pseudokibicowskimi zarówno w Polsce jak i w Wielkiej Brytanii. Mężczyzna od wielu lat pozostawał nieuchwytny zarówno dla polskiej jak i brytyjskiej policji, gdyż wiadomo było że przebywa on Wielkiej Brytanii. W 2013 r. trafił na listę najbardziej poszukiwanych przestępców z Europy Wschodniej opracowaną przez Scotland Yard, która została opublikowana w brytyjskiej prasie.

Z informacji uzyskanych przez polskich policjantów, oddelegowanych do Policji Metropolitalnej w Londynie w ramach operacji Nexus, wynikało, że poszukiwany może przebywać na terenie północnego Londynu. Dzięki współpracy z brytyjskimi policjantami z New Scotland Yard (Metropolitan Police), funkcjonariusze potwierdzili uzyskane informacje. Przy udziale rzeszowskiego Wydziału Poszukiwań KWP ustalono, że poszukiwany posługuje się fałszywą tożsamością oraz prowadzi w miejscu zamieszkania studio tatuażu.

Zatrzymanie było siłowe – specjalna grupa szturmowa wczoraj, 28.02.br., rano, weszła do mieszkania. W środku ujawniono liczne noże, meczetę i siekierę, a także kolekcję obrazków ze swastykami.
Żródło info i foto: Policja.pl

Tymczasowo aresztowano 13 domniemanych gangsterów

Sąd Rejonowy w Szczecinie w czwartek wieczorem postanowił o tymczasowym aresztowaniu 13 osób, które mają być członkami zorganizowanej grupy przestępczej. O aresztowaniu ostatniego z zatrzymanych – Andrzeja Z. ps. „Słowik” – sąd zadecydował przed godz. 23. Rzecznik szczecińskiego sądu Michał Tomala poinformował media, że sąd tymczasowo aresztował 13 osób na ponad 2 miesiące.

Prokuratura Regionalna w Szczecinie prowadzi śledztwo ws. funkcjonowania zorganizowanej grupy przestępczej, w której skład wchodzili członkowie tzw. grupy pruszkowskiej: Andrzej Z. ps. „Słowik”, Leszek D. ps. „Wańka” i Janusz P. ps. „Parasol”, którzy zakończyli odbywanie zasądzonych im kar za udział w tym gangu.

Pobicia, rozboje i wymuszenia rozbójnicze

Według śledczych, osoby te miały zajmować się praniem pieniędzy, wystawianiem i posługiwaniem się nierzetelnymi fakturami, poświadczaniem nieprawdy w dokumentach w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, a także pobiciami, rozbojami i wymuszeniami rozbójniczymi.

We wtorek zatrzymano w tej sprawie 14 osób. Jak poinformowała w czwartek rzeczniczka prasowa Prokuratury Regionalnej w Szczecinie prok. Magdalena Blank, wobec jednej osoby zastosowano środek zapobiegawczy o charakterze wolnościowym.

Z ustaleń śledczych wynika, że grupa działała pomiędzy sierpniem 2013 r. a styczniem 2017 r. głównie w Warszawie i we Wrocławiu, ale także w innych miastach Polski.
Żródło info i foto: polsatnews.pl

Ten 14-latek poderżnął gardło taksówkarzowi

14-letni Kacper U. (14 l.) z Lublina to już doświadczony bandyta. Policyjnej kartoteki zazdrościliby mu dorośli kryminaliści: kradzieże, rozboje, wymuszenia, bójki. Z soboty na niedzielę wspólnie z Witalijem N. (25 l.) napadli na taksówkarza, podcięli mu gardło. A w ciągu 24 godzin przed tym krwawym atakiem 14-latek popełnił co najmniej trzy groźne przestępstwa!

Kacper U. szalał po Lublinie, bo zapomniał wrócić do. zakładu poprawczego. Trafił tam po rozboju, do którego doszło na początku czerwca. Napadł na przechodnia. Pobił dotkliwie i zabrał portfel oraz telefon. Jego wcześniejszych dokonań nie sposób zliczyć – pijaństwo, kradzieże, rozboje, w których towarzyszył starszym bandziorom. – Ze względu na młody wiek czuł się bezkarny. Śmiał się nam w oczy – mówi „Super Expressowi” jeden z policyjnych wywiadowców. Poznałby go w największym tłumie: blondynek średniego wzrostu, zawsze z kibolskimi znakami drużyny piłkarskiej, której jest fanatykiem.

Ale przez kilkadziesiąt godzin poprzedzających krwawy atak na taksówkarza Kacper U. przeszedł sam siebie. Z piątku na sobotę wspólnie ze starszym kolegą przy ul. Staszica w centrum Lublina napadli na wracającego z pubu mężczyznę. – Pobili go i skopali. Zabrali 250 zł i 3 karty bankomatowe – uściśla Andrzej Fijołek z lubelskiej policji. – Dziewięć razy płacili nimi w sklepach za towary warte w sumie 1300 zł – dodaje. W sobotę w południe na ul. Radzyńskiej Kacper U. już sam napadł na 72-letnią staruszkę idącą do kościoła. Uszkodził jej bark, ale wyrwał torebkę. Kilka godzin później zmusił rówieśnika, żeby oddał mu telefon komórkowy.

Agresja i poczucie bezkarności w nim rosło. Nocą z ukraińskim wspólnikiem poderżnęli gardło 33-letniemu taksówkarzowi. Mężczyzna cudem uszedł z życiem. Poraniony trafił do szpitala. Kacper U. odpowie za usiłowanie zabójstwa i rozbój.

– Nieletni został przesłuchany w obecności psychologa. Dla dobra śledztwa nie mogę zdradzić jego wyjaśnień – mówi Piotr Sitarski z Prokuratury Okręgowej w Lublinie. – Najbliższe 3 miesiące spędzi w schronisku dla nieletnich. Śledczy będą wnosić, aby później trafił do zakładu poprawczego. Może tam siedzieć do 21. roku życia. Tylko co później…?
Żródło info i foto: se.pl