Zamość: Zwłoki znalezione w centrum miasta. Policja prowadzi śledztwo

Policjanci z Zamościa ustalają, kim była osoba, której zwłoki znaleziono w środę w centrum miasta. Według nieoficjalnych ustaleń, mogły leżeć w miejscu, w którym je odkryto, nawet kilka dni. Jak podaje „Dziennik Wschodni”, ludzkie zwłoki znaleziono w środę po południu przy ul. Łukasińskiego w pobliżu Bramy Lubelskiej w Zamościu (woj. lubelskie). Wedle nieoficjalnych ustaleń, ciało mogło leżeć w tamtym miejscu kilka, a nawet kilkanaście dni.

– Są w pewnym stopniu rozkładu. Zostały zabezpieczone do dalszych działań. Policjanci prowadzą czynności, żeby ustalić dane tej osoby – powiedziała w rozmowie z „DW” asp. Dorota Krukowska-Bubiło, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Zamościu.

– Ciało zostało zabezpieczone. Trwają czynności, które mają na celu ustalić okoliczności śmierci – dodała. Śledczy ustalą teraz przyczyny oraz dokładne okoliczności śmierci denata. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Piekary Śląskie: 4 lata mieszkała ze zwłokami

Zwłoki mężczyzny znaleziono w jednym z mieszkań w Piekarach Śląskich. 75-letnia lokatorka powiedziała policjantom, że to jej znajomy, który nie żyje od czterech lat. Tłumaczyła, że obawiała się kosztów pogrzebu i związanych z tym formalności, dlatego przykryła zwłoki kocem i zostawiła na wersalce. Makabrycznego odkrycia dokonała we wtorek pasierbica kobiety, która przyszła posprzątać w mieszkaniu. Okoliczności śmierci mężczyzny wyjaśniają teraz policjanci oraz piekarska prokuratura.

– Wiadomo, że zgon nastąpił w listopadzie 2013 roku, a zmarły był znajomym kobiety. Ciało, które znalazła pasierbica, jest w stanie daleko posuniętego rozkładu, dlatego identyfikacja meżczyzny nie jest na razie możliwa – powiedział polsatnews.pl st. sierż. Dariusz Dobrzański, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Piekarach Śląskich.

Policjanci będą teraz ustalać, czy do śmierci mężczyzny mogły przyczynić się osoby trzecie.

Nie było niepokojących sygnałów

– Na razie nic na to nie wskazuje. Lokatorka zeznała, że postanowiła pozostawić ciało w mieszkaniu, bo bała się, że nie będzie jej stać na pogrzeb. Nie wiedziała też, jak załatwić formalności, które są związane z pochówkiem – powiedział st. sierż. Dobrzański. Budynek, w którym dokonano makabrycznego odkrycia, to kamienica. Policja nie miała wcześniej żadnych sygnałów na temat niepokojącego zapachu, który wydzielały rozkładające się zwłoki.

– Będziemy także ustalać, jak to możliwe, że przez cztery lata nikt nie zorientował się, że w mieszkaniu znajduje się ciało. Sprawdzane będzie również to, czy w ciągu tego czasu nie było żadnych zgłoszeń dotyczących zaginięcia zmarłego – powiedział rzecznik piekarskiej policji.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Znaleziono ciało noworodka w Słubicach. Prokuratura bada sprawę

Prokuratura bada sprawę śmierci noworodka, którego ciało znaleziono w Słubicach (Lubuskie). W charakterze świadka została przesłuchana matka dziecka – poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wlkp. Roman Witkowski. Ciało noworodka było dalece posuniętym stanie rozkładu. Zwłoki zostały zabezpieczone do sekcji i dalszych badań. Bez nich trudno nawet określić płeć – powiedział Witkowski.

Rzecznik dodał, że na tym etapie trudno podać więcej szczegółów. Sprawę prowadzi Prokuratura Rejonowa w Słubicach. Śledczy przesłuchali w charakterze świadka matkę dziecka. Z jej relacji wynika, że poroniła kilka lat temu. Nie usłyszała zarzutów. Przesłuchano również męża kobiety, z którym obecnie nie mieszka. On także nie usłyszał zarzutów.

O znalezieniu ciała noworodka poinformował w piątek lokalny portal Słubice24.pl opierając się na doniesieniach od mieszkańców; według portalu ciało znajdowało się przy jednym z bloków mieszkalnych.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Rodzinna tragedia w Chabówce. Ojciec zabił córkę, a potem siebie?

Rodzinna tragedia na Podhalu! W jednym z domów w Chabówce nieopodal Nowego Targu policjanci znaleźli zwłoki kobiety i mężczyzny. Policjanci ustalili, że to 59-letni ojciec i jego 30-letnia córka. Na razie nie wiadomo, co było przyczyną ich śmierci. Na miejscu cały czas pracują prokurator oraz policja.

Makabrycznego odkrycia dokonali policjanci w domu jednorodzinnym w Chabówce. W jednym z pomieszczeń odnaleźli ciała ojca i córki. Na razie wiadomo, że zwłoki kobiety i mężczyzny były w stanie rozkładu. Na głowie 30-latki widoczne były liczne obrażenia.

Nie wiadomo, jak doszło do tragedii. Śledczy biorą pod uwagę kilka hipotez. Nie wykluczone, że ojciec i córka mogli zostać zamordowani. Druga hipoteza zakłada, że doszło do samobójstwa rozszerzonego. 59-latek najpierw zabił córkę, a potem popełnił samobójstwo. Na miejscu cały czas pracuje prokurator. Dokładne przyczyny śmierci ma wyjaśnić sekcja zwłok.

Niestety, to kolejna rodzina tragedia na Podhalu. W grudniu w Nowym Targu 31-latek zabił własną matkę, a następnie wsiadł do samochodu i wjechał pod tira na zakopiance. Zginął na miejscu. Ciało kobiety odnalazł mąż, który wrócił z podróży służbowej.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Ciała dwóch osób w domu jednorodzinnym znalezione w Chabówce

W domu jednorodzinnym w Chabówce znaleziono ciała dwóch osób – 30-letniej kobiety i 60-letniego mężczyzny. Z informacji RMF FM wynika, że znaleziona w budynku kobieta miała obrażenia głowy. Oba ciała były w stanie rozkładu. Na miejscu pracuje Policja i prokurator.
Żródło info: podhale24.pl

Dariusz K. prosi męża zabitej kobiety o wybaczenie

Po świętach wielkanocnych od nowa ruszyła sprawa byłego męża Edyty Górniak, Dariusza K., który w lipcu 2014 roku zabił kobietę na przejściu dla pieszych. Okazało się, że celebryta był pod wpływem narkotyków. Od tamtej pory przebywa w areszcie i pojawia się na kolejnych rozprawach, na których jego obrońcy usiłują dowieść, że jest niewinny. Zdaniem prawników, wszyty esperal spowodował „dłuższy rozkład kokainy”.

Dzisiaj o 10:00 rozpoczęła się kolejna rozprawa Dariusza K.. Prokuratura zażądała dla niego 8 lat więzienia. Obrona uważa zaś, że wyrok należy złagodzić do… 5 lat. Okolicznościami łagodzącymi mają być rodzina, praca, fakt, że nie uciekł z miejsca wypadku (!) oraz współpraca z organami władzy.

Obrońcy Dariusza K. usiłują wykazać, że zabicie człowieka pod wpływem narkotyków powinno być uznane za „wykroczenie”. Kluczem do zrozumienia jego sytuacji ma być „indywidualna tolerancja na działanie środka odurzającego”. To, że Dariusz K. zażył kokainę wcześniej, miało nie wpłynąć na jego zdolności psychomotoryczne.

Oprócz mów końcowych obrońców i prokuratorów, w sądzie głos zabrał także sam oskarżony. Prosił o przebaczenie męża zabitej kobiety nazywając się „autorem jego tragedii”.

Chciałbym zwrócić się do męża. Proszę o przyjęcie moich najgłębszych przeprosin, że jestem autorem pana tragedii. Proszę i błagam pana o wybaczenie. Będę to robił do końca swoich dni. Bez tego nie umiem funkcjonować. Nigdy sobie tego nie wybaczę – powiedział dziś w sądzie.

Chciałem powiedzieć, że bezpieczeństwo innych było dla mnie najważniejsze. Nigdy w życiu nie siadłbym nietrzeźwy za kierownicę. Wsiadłem do samochodu tego tragicznego dnia będąc pewnym, że mój stan jest dobry. Gdybym miał jakiekolwiek wątpliwości co do swojego stanu, wziąłbym taksówkę.

Dwa lata w więzieniu, które już odsiedziałem, to jest połowa życia mojej córki. Proszę o łagodny wymiar kary. Ostatnia rozprawa Dariusza K. odbędzie się za tydzień. Wtedy celebryta dowie się, czy sędziowie przychylili się do jego prośby.

Czy 5 lat za zabicie czyjejś żony i mamy pod wpływem kokainy to sprawiedliwy wyrok?
Żródło info i foto: Pudelek.pl

Ciała dwóch młodych mężczyzn w Pińczowie

Zwłoki 16- i 20-latka znaleziono w samochodzie w garażu w Pińczowie w sobotni wieczór. Zabiły ich spaliny? Wstępnie wykluczono, by ktoś się przyczynił do ich śmierci. W sobotę po godzinie 19 do Komendy Powiatowej Policji w Pińczowie zgłosił się mieszkaniec pobliskiej miejscowości, by powiadomić, o zaginięciu 20-letniego syna. Młody człowiek ostatni raz widziany był w minioną środę.

– Po opuszczeniu komendy mężczyzna przypomniał sobie jeszcze o garażu w Pińczowie, którego od dawna nie użytkował. Postanowił tam sprawdzić – opowiadają świętokrzyscy policjanci. Mężczyzna dostał się do garażu. W środku stał samochód – mitsubishi.

– W aucie znajdowały się zwłoki dwóch osób w stanie rozkładu. Na przednim siedzeniu pasażera był mężczyzna, jak się okazało właśnie 20-letni syn zgłaszającego – wyjaśniają stróże prawa. – Na tylnej kanapie znajdowało się ciało 16-latka. Nastolatek również był poszukiwany – jego zginięcie rodzina zgłosiła we wtorek. Na miejscu tragedii do późna w noc pracowali policjanci, technicy, prokurator. Biegły lekarz stwierdził, że śmierć mężczyzn mogła nastąpić 2-3 doby przed znalezieniem zwłok. – Jedna z hipotez, jaką zakładamy, mówi, że być może mężczyźni chcieli się ogrzać w samochodzie, rozmawiając czy słuchając muzyki. Wszystkie kratki wentylacyjny w garażu były niedrożne. Możliwe więc, że młodzi ludzie śmiertelnie zatruli się spalinami – mówi jeden ze śledczych.
Żródło info i foto: echodnia.eu

Zapadł wyrok dla morderców z Leszna

W lipcu 2014 r. w jednym z mieszkań znaleziono rozkładające się zwłoki 39-letniego mężczyzny. Jak się okazało, udusili go dwaj znajomi z powodu zazdrości o kobietę. 30 listopada sąd uznał obu sprawców winnymi zabójstwa. 20 lipca 2014 r. dyżurny Komendy Miejskiej Policji w Lesznie odebrał telefon od mężczyzny, przyznającego się w rozmowie do zabójstwa swojego znajomego. Wysłany do wskazanego mieszkania patrol policji stwierdzili na miejscu charakterystyczny zapach rozkładającego się ciała. W przyległym do mieszkania pomieszczeniu gospodarczym policjanci znaleźli zwłoki ludzkie w daleko posuniętym rozkładzie.

Na miejscu zatrzymano cztery dorosłe osoby znajdujące się wówczas w mieszkaniu: 28-latka i jego matkę, 37-latka oraz 28-letnią główną najemczyni mieszkania. Wszyscy byli pod wpływem alkoholu. Po dwóch dniach zarzut zabójstwa postawiono dwóm mężczyznom. Obaj przyznali się do uduszenia swojego znajomego w trakcie spotkania zakrapianego alkoholem kilka dni wcześniej.

– Ich motywem była prawdopodobnie zazdrość o kobietę, najemczynię mieszkania, w którym doszło do zbrodni – wyjaśniała w lipcu 2014 r. Monika Żymełka, oficer prasowy leszczyńskiej policji.

W wyniku przeprowadzonego śledztwa okazało się, że to 38-letni dziś Arkadiusz Sz. udusił mężczyznę w czasie, gdy 30-letni Sylwester C. go przytrzymywał. 30 listopada sąd wydał wyrok w tej głośnej sprawie. Obaj mężczyźni zostali uznani winnymi zabójstwa. Arkadiusz Sz. został skazany na 15, a Sylwester C. na 10 lat więzienia. Wyrok nie jest prawomocny.
Żródło info i foto: wp.pl

Po badaniach DNA potwierdzono, że zwłoki należały do zaginionego Marcina Szcześniaka

Są wyniki badań DNA. Ekspertyza potwierdziła przypuszczenia śledczych. Znalezione w październiku zwłoki należą do zaginionego w lipcu Marcina Szcześniaka. W tej sprawie prowadzone są dwa odrębne śledztwa. – Otrzymane przez nas wynika badań DNA potwierdziły nasze dotychczasowe przypuszczenia odnalezione zwłoki należą do 29-letniego zaginionego mężczyzny – informuje Wirtualną Polskę prok. Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Przypomnijmy fakty. W całej sprawie jest więcej wątpliwości niż pewników. 29-letni Marcin Szcześniak zaginął w lipcu tego roku w Kartuzach. Pomimo prowadzonych poszukiwań jego ciało odnaleziono trzy miesiące później w lasku nieopodal kartuskiej żwirowni. Znajdujące się w stanie rozkładu zwłoki wisiały na drzewie, sugerując samobójstwo.

29-latka po raz ostatni widziano w Kartuzach 18 lipca, gdy został zatrzymany przez funkcjonariuszy. Policjanci otrzymali zgłoszenie, że Szcześniak biega po mieście z niebezpiecznym narzędziem. Dodatkowo miał znajdować się pod wpływem alkoholu. Zatrzymany trafił na komendę, którą opuścił następnego dnia. Nie zarejestrował tego jednak monitoring, który w efekcie burzy uległ awarii.

– Mam takie przeczucie rodzica, że coś mu się stało na komendzie. Serce mi podpowiada, że on w ogóle nie wyszedł z komendy. Myślę, że mógł zostać tam pobity i wywieziony gdzieś. Wiem, że to poważne zarzuty – mówił w lipcu ojciec 29-latka.

Kilka dni po odnalezieniu zwłok z prowadzenia sprawy wyłączyli się kartuscy śledczy. Dochodzenie zostało przekazane do Gdańska, gdzie prowadzi je prokuratura okręgowa. Lokalne media postawiły nawet tezę o możliwości podrzucenia zwłok przez funkcjonariuszy. Ich działania miałyby być efektem powieszenia się mężczyzny w areszcie.

– Cały czas czekamy jednak na wyniki sekcji zwłok. Ciągle prowadzone są czynności dochodzeniowo-śledcze. Badany jest również wątek ewentualnych nieprawidłowości w działaniach policjantów – ucina Wawryniuk.

Kościerscy prokuratorzy cały czas weryfikują, czy funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w Kartuzach dopełnili obowiązków w sprawie zaginięcia 29-latka. Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa w tej sprawie złożył ojciec poszukiwanego mężczyzny.
Żródło info i foto: wp.pl

Wstępna sekcja zwłok nie wskazała przyczyny śmierci 12-latka

Wstępne wyniki sekcji zwłok nie wskazały przyczyny zgonu prawdopodobnie 12-letniego Michała z Będzina. Ciało w stanie znacznego rozkładu znaleziono przedwczoraj na peryferiach miasta. Po fragmentach ubrania rozpoznał je ojciec zaginionego chłopca. By ustalić przyczynę śmierci, prokuratura zleciła dodatkowe badania. Wyniki tych badań znane będą za kilka, a być może kilkanaście tygodni. Na razie ustalono jedynie, że zgon nastąpił około tygodnia temu.

Już wczoraj, po wykonanych na miejscu badaniach, śledczy wstępnie wykluczyli udział osób trzecich – zabójstwo czy śmiertelne pobicie. Zdaniem specjalistów, na znalezionym ciele nie ma śladów sugerujących zbrodnię. Eksperci stwierdzili to, mimo że ciało jest w daleko posuniętym rozkładzie, a to m.in. z powodu ubiegłotygodniowych upałów.

W przyszłym tygodniu mamy natomiast poznać wyniki badań DNA, które mają ostatecznie stwierdzić, czy znalezione zwłoki to ciało 12-latka. Chłopiec zniknął 8 czerwca. Po powrocie ze szkoły znów wyszedł z domu, nie informując nikogo, dokąd się wybiera. Od tego czasu nie było z nim kontaktu. Jego zaginięcie ojciec zgłosił dopiero 11 czerwca.
Żródło info i foto: interia.pl