Posts Tagged “rozprawa”

Australijska policja oskarża skarbnika Watykanu, kardynała George’a Pella o przestępstwa seksualne. Trzeci najważniejszy człowiek w Stolicy Apostolskiej wszystkiemu zaprzecza. W lipcu stawi się przed sądem. Ten skandal zweryfikuje słowa papieża Franciszka o zerowej tolerancji dla pedofilów w kościele.

Zastępca dowódcy policji stanu Victoria Shane Patton powiedział, że akt oskarżenia przeciwko kardynałowi George’owi Pellowi, najwyższemu duchownemu katolickiemu w kraju, został wniesiony w odpowiedzi na liczne skargi z przeszłości. Duchowny ma stawić się w sądzie w Melbourne 18 lipca, żeby odpowiedzieć na “kilka zarzutów napaści seksualnej”.

Shane Patton nie ujawnił szczegółów zarzutów ciążących na 76-letnim duchownym. Akt oskarżenia został doręczony adwokatom duchownego, który wszystkiemu stanowczo zaprzecza. Zapowiada, że wróci do kraju tak szybko, jak to możliwe, żeby oczyścić swoje imię.

Koścół oczekuje sprawiedliwej rozprawy

Pell jest najważniejszym hierarchą Kościoła katolickiego, który do tej pory został oficjalnie oskarżony o pedofilię. Kardynał pełniący funkcję ministra finansów Watykanu jest trzecim człowiekiem w Stolicy Apostolskiej i jednym z najbliższych współpracowników papieża Franciszka. Papież udzielił Pellowi urlopu, aby umożliwić mu stawienie się przed sądem. Z oficjalnego oświadczenia wydanego przez Stolicę Apostolską wynika, że papież uważa Pella za człowieka uczciwego, który w przeszłości “otwarcie i wielokrotnie potępiał niemoralne i niemożliwe do tolerowania nadużycia wobec małoletnich”.

“Ofiary skarżące się na nadużycia należy traktować z szacunkiem i współczucie , a ich skargi musza zostać rozpatrzone zgodnie z prawem” – czytamy w oświadczeniu arcybiskuba Sydney Anothny’ego Fishera. “Nikogo nie można z góry osądzać z powodu funkcji, przekonań religijnych czy poglądów na sprawy społeczne. Oczekujemy sprawiedliwości i współczucia dla ofiar nadużyć, co obejmuje sprawdzenie prawdziwości takich oskarżeń. Teraz musimy zezwolić na bezstronne poszukiwanie sprawiedliwości”. Także w mediach społecznościowych pojawiły się liczne głosy przestrzegające przed wyciągąganiem pochopnych wniosków wobec człowieka, którego sąd nie uznał za winnego.
Źródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

W piątek przed sądem okręgowym w Poznaniu rozpoczął się proces dotyczący oszustw sposobem “na wnuczka”. Na ławie zasiadł Arkadiusz Ł. pseudonim “Hoss”, pomysłodawca metody. Rozprawa została jednak przerwana. Szef “gangu wnuczkowego” zasiadł na ławie oskarżonych razem ze swoim bratem Adamem P. Przed oblicze sądu został doprowadzony z poznańskiego aresztu śledczego. W piątek miał usłyszeń akt oskarżenia.

Rozprawę przerwano, gdyż “Hoss” miał źle się poczuć. Z sali zostali wyproszeni dziennikarze. Jego prawnicy zdążyli jedynie poprosić o dodatkowe badania psychiatryczne swojego klienta. Sąd odmówił. Piątkowa rozprawa była kolejną próbą rozpoczęcia procesu przeciwko “Hossowi”. Wcześniej kilkukrotnie starania spełzły na niczym. Arkadiusz Ł. nie stawiał się w sądzie. “Hoss” pierwotnie został zatrzymany na początku lutego tego roku na warszawskiej Woli. Prokuratura chciała jego aresztowania, ale Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów uznał, że areszt w tej sprawie nie będzie konieczny i wyznaczył mu dozór policji. Jako że Arkadiusz Ł. nie wypełniał swoich zobowiązań, sąd okręgowy zdecydował o jego aresztowaniu. Wtedy “Hoss” uciekł.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Comments Brak komentarzy »

Krakowski sąd apelacyjny odroczył ogłoszenie wyroku w sprawie Brunona Kwietnia – nieprawomocnie skazanego na 13 lat pozbawienia wolności za przygotowywanie zamachu terrorystycznego na Sejm. 19 kwietnia odbędzie się rozprawa. “Niekorzystny wyrok dla oskarżonego i obrońców nie upoważnia do emocjonalnego zarzucania sądowi nieuczciwości” – stwierdził w tej sprawie prokurator.

Czwartek był drugim dniem rozpoznawania apelacji obrońców Brunona Kwietnia. Na niejawnej rozprawie sąd wysłuchiwał ich wystąpień oraz stanowiska prokuratora w kwestiach objętych klauzulą tajności. O godz. 13 przywrócił jawność rozprawy, wysłuchał uzupełniających wystąpień obrońcy i Brunona Kwietnia i podał informacje o terminie ogłoszenia wyroku.

W środę podczas jawnej części rozprawy obrońcy Kwietnia wnosili o uchylenie wyroku i skierowanie sprawy do ponownego rozpoznania. Podnosili m.in. argumenty o stronniczości sądu i nieuczciwości procesu oraz dowolnym interpretowaniu przez sąd materiału dowodowego – co ich zdaniem doprowadziło do uznania winy oskarżonego i wymierzenia rażąco surowej kary. Powtórzyli również argumenty, że Brunon Kwiecień padł ofiarą nielegalnej gry operacyjnej ABW. Do apelacji obrońców przyłączył się Brunon Kwiecień, twierdząc m.in., że jego proces ma znamiona procesu politycznego.

Przeciwko apelacji obrońców wystąpił prokurator twierdząc, że zgłaszane argumenty są bezzasadne i nie zasługują na uwzględnienie. Zdaniem prokuratora, Sąd Okręgowy prawidłowo ocenił materiał dowodowy i wydał właściwą karę, a proces odbywał się z poszanowaniem prawa. Prokurator stwierdził, że “niekorzystny wyrok dla oskarżonego i obrońców nie upoważnia do emocjonalnego zarzucania sądowi nieuczciwości”. Apelację złożył też obrońca współoskarżonego Macieja O., skazanego na dwa lata w zawieszeniu za nielegalny handel i posiadanie broni.

Comments Brak komentarzy »

Oskarżony o przygotowywanie zamachu terrorystycznego na konstytucyjne organy RP i skazany na 13 lat więzienia Brunon Kwiecień zwrócił się w środę podczas rozprawy apelacyjnej przed Sądem Apelacyjnym w Krakowie o uniewinnienie go lub ponowne rozpoznanie jego sprawy. “Uzasadnienie wyroku to przerost treści nad formą. Pani sędzia postawiła na ilość, a nie jakość” – powiedział w ostatnim słowie oskarżony Kwiecień. Uznał też, że “sam proces ma znamiona procesu politycznego ze wszystkimi konsekwencjami”.

Nie wiem, czy wszyscy sędziowie są do pani sędzi podobni, ale mam nadzieję, że tak nie jest – mówił Kwiecień odnosząc się do procesu w I instancji. Jak mówił, sędzia nie traktowała go poważnie i miał wrażenie, że mówi do ściany. Sędzia nie liczyła się z opinią biegłych, jeśli nie pokrywało się to z jej opinią i wielokrotnie powtarzała w pisemnym uzasadnieniu to samo – dodawał.

Oskarżony, doprowadzony z aresztu, zjawił się w środę w sądzie z dużym notesem, którym posługiwał się podczas wystąpienia. Korzystając z notatek wskazywał m.in., dlaczego “pani sędzia nie była osobą obiektywną”.

O uniewinnienie wnosił także drugi oskarżony w sprawie – Maciej O., skazany na karę w zawieszeniu za nielegalne posiadanie broni i handel nią. Dla mnie to zawsze były egzemplarze kolekcjonerskie, które zostały pozbawione cech używalności i w takim stanie je nabywałem, nie można ich było używać zgodnie z przeznaczeniem i nie można ich było określić mianem broni – zapewniał, powołując się na swą pasję kolekcjonerską i muzealniczą.

O nieuwzględnienie apelacji obrońców Brunona Kwietnia i utrzymanie w mocy wyroku skazującego go na 13 lat więzienia za przygotowywanie zamachu terrorystycznego na konstytucyjne organy RP wniósł wcześniej w sądzie apelacyjnym prokurator Mariusz Krasoń.

Zdaniem oskarżyciela publicznego, apelacje obrońców są bezzasadne, a ich argumenty nie zasługują na uwzględnienie. Sąd Okręgowy prawidłowo ocenił materiał dowodowy i wydał właściwą karę – mówił przed sądem prokurator. Jak podkreślił, proces odbywał się z poszanowaniem prawa, a “niekorzystny wyrok dla oskarżonego i obrońców nie upoważnia do emocjonalnego zarzucania sądowi nieuczciwości – jak robili to obrońcy Brunona Kwietnia”.

Zdaniem prokuratora bezzasadne okazały się zarzuty przydzielenia sprawy niewłaściwemu sędziemu – sprawę otrzymał sędzia pierwszy na liście do przydzielenia sprawy w tym wydziale. Podobnie bezzasadne były według niego zarzuty stronniczości ławników, zarzuty co do przyjętego przez sąd planu przesłuchiwania świadków czy oddalania pewnych wniosków dowodowych, do czego sąd ma prawo i co świadczy o obiektywizmie sądu.

Jak podkreślił prok. Krasoń, który oskarżał też w I instancji, nie stwierdził żadnych uchybień, które mogłyby wskazywać na nieprawidłowy przebieg procesu. W swoim wystąpieniu przeanalizował także wszystkie dowody, wskazujące jego zdaniem na winę oskarżonego, którą uznał sąd. Według prokuratora także w przypadku Macieja O. sąd dokonał prawidłowej oceny materiału dowodowego i wydał prawidłowy wyrok – tym też motywował wniosek oskarżenia o oddalenie apelacji i utrzymanie w mocy wyroku skazującego Brunona Kwietnia Macieja O.

Sąd po wysłuchaniu stron odroczył rozprawę do czwartku. Będzie wówczas na posiedzeniu niejawnym zapoznawał się dalszą częścią argumentów obrońców, dotyczących niejawnej części procesu. Po południu odbędzie się kolejna jawna część rozprawy.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

W Sądzie Okręgowym w Poznaniu odbędzie się dzisiaj kolejna rozprawa w procesie ws. zabójstwa Ewy Tylman. Zeznania złożą członkowie rodziny oskarżonego o zabójstwo Adama Z. oraz brat Tylman.

Adam Z. odpowiada w procesie z wolnej stopy. 20 lutego sąd podjął decyzję o uchyleniu tymczasowego aresztu, w którym mężczyzna przebywał od grudnia 2015 roku. Zastosował wobec niego dozór policji dwa razy w tygodniu i zakazał mu opuszczania kraju. Mimo zażalenia prokuratury sąd apelacyjny podtrzymał to postanowienie.

Sędzia Magdalena Grzybek, decydując o zwolnieniu Z. z aresztu, stwierdziła między innymi, że przesłuchani zostali już najważniejsi świadkowie i Adam Z. nie powinien już mataczyć. Przypomniała też, że możliwe, iż podejrzany odpowie nie za zabójstwo, ale nieudzielenie pomocy. W takim przypadku mężczyźnie groziłoby nie 25 lat więzienia lub dożywocie, a maksymalnie 3 lata pozbawienia wolności.

Oświadczenie w sprawie zwolnienia Adama Z. z aresztu wydał ojciec Ewy Tylman.

Nie jestem w stanie uwierzyć, że śmierć mojej córki jest wynikiem przypadku, a cała odpowiedzialność oskarżonego ma polegać na rzekomym nieudzieleniu pomocy. Nie uwierzę w to nigdy, że Ewa z własnej woli czy przypadkowo znalazła się w Warcie i tam zakończyła swoje życie – napisał Andrzej Tylman.

Cały czas liczyłem na wyjaśnienie tej tragedii, ale dzisiaj wątpię, czy kiedykolwiek uda się dojść do prawdy. Zadaję sobie pytanie, jak to możliwe, że mężczyzna oskarżony o zabójstwo mojej córki będzie chodził na wolności, a to, co się rozważa w ramach jego odpowiedzialności, ma być nieudzieleniem pomocy. Nie ma na to mojej zgody. Nie spocznę jako ojciec dopóki nie wyjaśnię okoliczności śmierci mojej córki i nadal liczę, że państwo stanie na wysokości zadania i spowoduje, że osoba winna śmierci mojej córki poniesie karę – zaznaczył.

Podczas wcześniejszych rozpraw Adam Z. nie przyznał się do winy. Odmówił składania wyjaśnień przed sądem i odpowiadał wyłącznie na pytania obrony. Twierdził, że nie pamięta okoliczności, w jakich miała zginąć Ewa Tylman, a do złożenia wcześniej niekorzystnych dla siebie wyjaśnień zmusili go policjanci.

Prokuratura zarzuciła mężczyźnie, że 23 listopada 2015 roku, przewidując możliwość pozbawienia życia Ewy Tylman, zepchnął ją ze skarpy, a potem nieprzytomną wrzucił do wody. Według biegłych, w chwili popełnienia przestępstwa był poczytalny.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Dziś sąd po raz piąty ma decydować o przedłużeniu aresztu dla Adama Z. oskarżonego o zabójstwo Ewy Tylman. W piątek na rozprawie sędzia ogłosiła, że może dojść do zmiany kwalifikacji czynu oskarżonego: z zabójstwa na nieudzielenie pomocy. W takim wypadku Adamowi Z. groziłyby maksymalnie trzy lata więzienia. Mężczyzna w areszcie jest od grudnia 2015 r. Zdaniem adwokata Ireneusza Adamczaka nie istnieje już przesłanka do dalszego aresztowania jego klienta.

W piątek przed Sądem Okręgowym w Poznaniu odbyła się trzecia rozprawa w procesie dotyczącym śmierci Ewy Tylman. Na sam koniec rozprawy sędzia Magdalena Grzybek poinformowała o tym, że sąd będzie rozważał zmianę kwalifikacji czynu na nieudzielenie pomocy. To oznaczałoby, że Adamowi Z. groziłyby najwyżej 3 lata więzienia.

W areszcie od 15 miesięcy

Możliwe są dwa różne scenariusze – utrzymanie zarzutu zabójstwa z zamiarem ewentualnym dla Adama Z. albo zmiana kwalifikacji czynu na nieudzielenie pomocy tonącej Ewie Tylman. W przypadku tego drugiego, zdaniem Ireneusza Adamczaka, obrońcy Adama Z., nie istnieje już przesłanka do dalszego aresztowania jego klienta. Dotychczas sąd uzasadniał aresztowanie Adama Z. wysokim prawdopodobieństwem popełnienia zarzucanego czynu oraz zagrożeniem wysoką karą. Obydwie przesłanki, w świetle tego co wydarzyło się podczas czwartkowej rozprawy, nie są już tak mocne jak dotychczas.

Adamczak liczy więc, że Adam Z. zostanie zwolniony z aresztu. Ten kończy się w czwartek 23 lutego. Mężczyzna w areszcie przebywa już rok i 3 miesiące. Posiedzenie aresztowe zaplanowano na godz. 12.

Zatrzymany po eksperymencie

Policja zatrzymała Adama Z. 2 grudnia 2015 r., po nocnym eksperymencie procesowym nad brzegiem Warty. Tej samej nocy w obecności trójki policjantów, na nieprotokołowanym spotkaniu miał powiedzieć, że widział, jak Ewa Tylman płynie w Warcie. Ani razu tego nie potwierdził w zeznaniach. Policjanci sporządzili jednak z tego spotkania notatkę i to ona oraz ich zeznania mogą być istotne w ocenie kwalifikacji czynu zarzucanego Adamowi Z. Sama notatka nie ma jednak mocy dowodowej. Adam Z. utrzymuje, że te zeznania wymuszono na nim siłą. Sprawa zajmuje się zielonogórska prokuratura.

4 grudnia 2015 r. prokuratura postawiła Adamowi Z. zarzut zabójstwa z zamiarem ewentualnym. Od tego czasu przebywa w areszcie. Oskarżony był przesłuchiwany dziewięć razy, za każdym razem przedstawiał inną wersję wydarzeń. Zdaniem śledczych, wybiera on te fakty z feralnej nocy, które są dla niego wygodne, a pomija te, za które grozi mu odpowiedzialność karna.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

- On tego nie popełnił – przekonywał przed rozprawą Dominik M., partner Adama Z. oskarżonego o zabójstwo Ewy Tylman. Podczas jego zeznań sąd wyłączył jawność. Gdy do sali ponownie wpuszczono dziennikarzy, sędzia ogłosiła, że może dojść do zmiany kwalifikacji czynu oskarżonego: z zabójstwa na nieudzielenie pomocy. W takim wypadku Adamowi Z. groziłyby maksymalnie trzy lata więzienia.

Takiego zakończenia trzeciej rozprawy w sprawie zabójstwa Ewy Tylman nikt się nie spodziewał. Za zamkniętymi drzwiami sąd przesłuchał partnera Adama Z. Co powiedział Dominik M.? Wiedzą to tylko skład sędziowski, prokuratorzy, obrona, oskarżony i publiczność. Na sam koniec rozprawy sędzia poinformowała o tym, że sąd będzie rozważał zmianę kwalifikacji czynu na nieudzielenie pomocy. To oznaczałoby, że Adamowi Z. groziłyby najwyżej 3 lata więzienia.

Możliwe dwa scenariusze

- To lojalność sądu wobec stron – komentuje mec. Mariusz Paplaczyk, pełnomocnik rodziny Ewy Tylman. Jego zdaniem ma przygotować strony na dwa różne scenariusze. Obrońca Adama Z. Ireneusz Adamczak przyznał, że już wcześniej przewidywał takie rozwiązanie. – Nie przypuszczałem, że stanie się to tak szybko, już po trzeciej rozprawie – powiedział. W piątek przed Sądem Okręgowym w Poznaniu zeznawać miały cztery osoby: Bartosz J., Sławomir S., chłopak Ewy Tylman – Adam O. i partner Adama Z. – Dominik M. Pierwsi dwaj to współpracownicy Krzysztofa Rutkowskiego. Udało się przesłuchać jednego, drugi przebywa w szpitalu.

Pokazywał inną drogę

Zadaniem Bartosza J. było spotkanie się z Adamem Z. i doprowadzenie do spotkania z Krzysztofem Rutkowskim. Udało mu się to zrealizować. – Przeszliśmy krótką trasę z Adamem, którą przeszedł z Ewą Tylman. Potem się rozstaliśmy – zeznawał J. Jak mówił, Adam Z. podczas spotkania był bardzo spokojny i odpowiadał na pytania. Oskarżony o zabójstwo Ewy Tylman miał pokazywać pracownikom biura inne miejsce, gdzie miał się rozstać z kobietą. To okolice budynku AWF, gdzie nad ranem odnaleziono dowód osobisty 26-latki. – To ważny dowód w zakresie tego, jak budował swoją linię obrony już w tamtym czasie Adam Z. – uważa Mariusz Paplaczyk, pełnomocnik rodziny Ewy Tylman.

Chłopak Tylman nie znał Adama Z.

Następnie zeznania złożył Adam O., chłopak Ewy Tylman. Parą byli przez 4 lata. Adam O. to funkcjonariusz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Na wniosek jego, a także jego przełożonych, mężczyzna zeznawał w kominiarce. Część jego zeznań została utajniona ze względu na ważny interes państwa. Adam O. przed zaginięciem dziewczyny nie znał Adama Z., który oskarżony jest o jej zabójstwo.

- Prawdopodobnie kiedyś Ewa pokazała mi go, kiedy byliśmy u niej w pracy. Ewa wspominała czasem o nim. Powiedziała, że ma kolegę w pracy, który jest gejem – wyjaśniał. Feralnego wieczora, Adam O. zawiózł Ewę Tylman na imprezę firmową. Później kilkakrotnie kontaktował się z dziewczyną. – Około godziny 0.30, Ewa powiedziała, że wróci taksówką, żebym po nią nie przyjeżdżał. Wtedy słyszałem, że była pod wpływem alkoholu. Zazwyczaj miała wtedy specyficzny ton. Później zadzwoniłem o godz. 1:47, ale wtedy jej telefon nie był aktywny. Następnie myśląc, że Ewa wróci, poszedłem spać – tłumaczył. Gdy obudził się około godz. 6 nad ranem, Ewy nie było w mieszkaniu. – Widziałem, że mam nieodebrane połączenia z obcego numeru, jak się później okazało był to telefon Adama Z. – zeznawał.

Jak tłumaczył, uznał, że Ewa chciała się z nim połączyć w nocy, by poinformować, że zostaje u kogoś na noc. W ciągu dnia bezskutecznie próbował dodzwonić się do dziewczyny. Około godz. 15 zadzwonił na numer, z którego miał nieodebrane połączenie. Z rozmowy wynikało, że to telefon Adama Z. – Poinformowałem go, że Ewa nie wróciła z imprezy do domu, a on powiedział, że Ewa wsiadła w autobus. Potem otrzymałem telefon z Ewy pracy, że się nie zjawiła. Wtedy zgłosiłem zaginięcie – mówił Adam O. Później, razem z bratem zaginionej i policjantami, spotkał się z Adamem Z. na moście św. Rocha. Z. mówił mu, że rozstali się z Ewą przy placu Bernardyńskim, a on upadł przy Kupcu Poznańskim, uderzył się w głowę i nic nie pamięta – zeznawał. Z. miał być spokojny i opanowany.

Emocje ojca, obawy partnera oskarżonego

Po odczytaniu zeznań Adama O., wstał Andrzej Tylman i emocjonalnie “zapytał jako ojciec”, dlaczego tamtej nocy nie pojechał po jego córkę, tylko grał na komputerze. – Nie byłoby tej sprawy dzisiaj – powiedział. Chłopak Ewy odpowiedział, że skoro powiedziała mu, że przyjedzie taksówką, to uznał, że tak się stanie. Po nim na salę wszedł Dominik M. Zeznania partnera Adama Z., ostatniego ze świadków przesłuchanych w piątek, zostały utajnione. Sąd przychylił się do wniosku Dominika M. o wyłączenie jawności rozprawy ze względu na jego homoseksualizm, obawę przed homofobią i wyciek jego danych do mediów na pierwszej rozprawie. Przed wejściem na salę reporterowi Faktów TVN Jarosławowi Kostkowskiemu powiedział: – On tego nie popełnił( Adam Z.- red.). Za chwilę wszystko zostanie powiedziane na sali rozpraw. To powinno wszystko wyjaśnić.

Kolejna rozprawa w marcu

Czwartą rozprawę przewidziano na 21 marca 2017 r. W sumie w 2017 r. zaplanowano 11 rozpraw. Przesłuchanych przez sąd zostanie około 60 osób spośród około 200, którzy zostali w tej sprawie przesłuchani przed śledczych. To przede wszystkim świadkowie, którzy mają bezpośrednią wiedzę o zdarzeniu, czyli znajomi Ewy Tylman z firmowej imprezy, która poprzedzała moment zaginięcia kobiety, wspomniani policjanci, ale także rodziny – zarówno Adama Z., jak i Ewy Tylman. Przesłuchani zostaną zapewne również niektórzy biegli. Jeśli nie zdarzy się nic niespodziewanego, wyrok zapadnie pod koniec 2017 r. W sprawie orzeka pięcioosobowy skład sędziowski. Rozprawy prowadzą dwie zawodowe sędzie poznańskiego sądu okręgowego Magdalena Grzybek i Karolina Siwierska. Obie mają bardzo bogate doświadczenie i mierzyły się już z trudnymi sprawami. Skład uzupełniają trzej ławnicy.

Akt oskarżenia przeciwko Adamowi Z. liczy w sumie ponad 200 stron.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

Norweski terrorysta Anders Breivik, który w 2011 r. zabił 77 osób, zeznawał w czwartek przed sądem w Skien w procesie, który wytoczył państwu za trzymanie go w izolatce. Rozprawy na zaimprowizowanej w więzieniu w Skien sali sądowej rozpoczęły się we wtorek i potrwają do przyszłego tygodnia.

37-letni Breivik 22 lipca 2011 r. zabił 77 osób, detonując bombę w centrum Oslo i rozstrzeliwując uczestników zlotu młodzieżówki Partii Pracy na wyspie Utoya. Od skazania w 2012 r. jest trzymany w odosobnieniu, mając kontakty głównie ze strażnikami, prawnikami i lekarzem. W zeszłym roku poskarżył się, że to „nieludzkie traktowanie” – i sąd pierwszej instancji przyznał mu rację. Oddalił za to zarzut, że kontrolując jego korespondencję, więzienie narusza jego prawo do prywatności. Norweskie państwo odwołuje się od pierwszej części werdyktu, Breivik od drugiej.
23 godziny samotności

Podczas czwartkowego posiedzenia Breivik powiedział trzem sędziom, że odsiadka wpłynęła na niego destrukcyjnie i czuje się, jakby był zamknięty w bańce.

– Przez ostatnie pięć lat byłem kompletnie odizolowany. Siedziałem w celi przez 23 godziny dziennie. W konsekwencji stawałem się coraz bardziej wyobcowany. Podczas pobytu w więzieniu zrobiłem się znacznie bardziej radykalny – powiedział terrorysta, który dwa dni wcześniej przywitał zebranych na sali nazistowskim salutem.

W innym momencie dodał jednak, że jest „zszokowany wieloma rzeczami”, które napisał i jest zwolennikiem demokracji i pokojowych rozwiązań.

Zafascynowany „Mein Kampf” Hitlera Breivik napisał podczas odsiadki dwie książki – „Pamiętniki Breivika” i „Państwo nordyckie” – ale norweskie władze nie pozwoliły mu ich opublikować. Podczas zeszłorocznych rozpraw zastrzegał, że „nigdy nie użyje już przemocy”, a jednocześnie deklarował, że będzie „walczył o narodowy socjalizm aż do śmierci”.

Trzy cele i komputer, ale bez internetu

Prokurator generalny Fredrik Sejersted również mówił o radykalizmie Breivika, ale dla niego to dowód na to, że 37-latek powinien pozostać w osobnej celi, bo wciąż jest niebezpieczny i chce szerzyć neonazistowską ideologię.

– Realizuje swój plan, który wyłożył jeszcze przed masakrą na Utoyi: że przeprowadzi zamach, a potem, jeśli nie zostanie zabity i skończy w więzieniu, stanie się przewodnikiem skrajnie prawicowej, faszystowskiej ekstremy. Właśnie to próbuje robić – powiedział cytowany przez AP Sejersted.

Prokurator dodał, że Breivik ma i tak lepsze warunki niż inni więźniowie. Może korzystać z trzech pomieszczeń: podstawowego z łóżkiem, pokoju do pracy i salki do ćwiczeń fizycznych. Gotuje, ogląda telewizję, gra na konsoli i korzysta z komputera, choć nie ma dostępu do internetu. Po kwietniowym werdykcie władze więzienia wprowadziły jeszcze kilka zmian, np. usuwając szybę dzielącą Breivika od prawników podczas spotkań i zwiększając jego kontakty ze strażnikami więziennymi.

Adwokat Breivika Oystein Storrvik odpowiada na to, że jego klient może i ma trzy cele, ale też prawdopodobnie zostanie w nich do końca życia. Breivik odsiaduje najwyższą możliwą w Norwegii karę 21 lat, ale państwo będzie mogło przedłużać jego izolację.

Werdykt w sprawie warunków więzieniu jest spodziewany w lutym.
Żródło info i foto: Wyborcza.pl

Comments Brak komentarzy »

Sąd Najwyższy bada dziś kasację prokuratora generalnego od decyzji krakowskiego sądu o prawnej niedopuszczalności ekstradycji Romana Polańskiego do USA. Wiceprokurator generalny Robert Hernand wnosi o uchylenie tej decyzji; obrona uważa kasację za oczywiście bezzasadną.

O godz. 9.00 trzyosobowy skład SN zebrał się w największej sali SN. Na rozprawie sędziowie wysłuchają wystąpień prokuratora oraz obrońców Polańskiego (który nie przybył do SN – nie miał obowiązku stawiennictwa). Potem poinformują, kiedy SN ogłosi postanowienie w tej sprawie. Sprawie towarzyszy wielkie zainteresowanie mediów.

Ekstradycji 83-letniego reżysera domagają się Stany Zjednoczone. W 1977 r. został on uznany przez sąd w Los Angeles za winnego uprawiania seksu z nieletnią Samanthą Gailey (obecnie Geimer). Na mocy zawartej wtedy ugody Polański przyznał się do seksu z nią. W ramach ugody reżyser spędził 42 dni w zakładzie karnym, ale przed ogłoszeniem wyroku opuścił USA, obawiając się, że sędzia nie dotrzyma warunków ugody.
Wniosek USA do Polski trafił w 2015 roku

Wniosek USA o ekstradycję Polańskiego trafił do Polski na początku 2015 r.; prokuratura skierowała do Sądu Okręgowego w Krakowie wniosek o stwierdzenie dopuszczalności ekstradycji. Wskazała w nim, że z umowy ekstradycyjnej zawartej między Polską a USA wynika, że można wydać obywatela polskiego do USA – także w przypadku przedawnienia ścigania w Polsce, gdy w USA okres przedawnienia nie upłynął. Prokuratura podkreślała, że zajmuje stanowisko “jedynie w odniesieniu do przesłanek formalnych i nie odnosi się do innych okoliczności”.

- Zaskakująca i niezrozumiała jest determinacja amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości w sytuacji, kiedy pokrzywdzona domaga się od wielu lat umorzenia, wybaczyła mu i pojednała się, a kara została uzgodniona i wykonana z nawiązką, na co są wiarygodne dowody – mówił w krakowskim sądzie obrońca Polańskiego mec. Jan Olszewski.

Prokuratura podtrzymała wniosek o stwierdzenie dopuszczalności ekstradycji, wskazując, że nie ma bezwzględnych przeszkód do ekstradycji – ponieważ mimo upływu przedawnienia w Polsce czyny zarzucane Polańskiemu nie przedawniły się w USA; Polański nie został osądzony za nie w Polsce i brak jest dowodu, że w USA zapadł wyrok lub inne orzeczenie rozstrzygające kwestię winy i kary. Ponadto – mówiła przedstawicielka prokuratury – Polański nie jest zagrożony karą śmierci lub nieludzkim traktowaniem w USA. Polański złożył wyjaśnienia na pierwszym posiedzeniu sądu w lutym ub.r.
Sąd Okręgowy: kara została wykonana z nawiązką

30 października ub.r. Sąd Okręgowy w Krakowie wydał postanowienie o niedopuszczalności ekstradycji. Uznał, że przed sądem w USA została zawarta ugoda z Polańskim, a kara, która mu groziła, została wykonana z nawiązką. Ponadto stwierdził, że zgoda na ekstradycję wiązałaby się z naruszeniem praw i wolności Polańskiego. Wskazał również na “uzasadnioną obawę, że sprawa Romana Polańskiego nie zostanie rozstrzygnięta w niezawisły i bezstronny sposób przez sąd w Los Angeles”.

- Cieszę się, że zaufałem polskiej sprawiedliwości. Byłem zawsze przekonany, że to się dobrze skończy – komentował wtedy Polański.

W listopadzie ub.r. krakowska prokuratura podała, że nie złoży zażalenia na to postanowienie. W maju br., gdy na czele prokuratury stanął Zbigniew Ziobro, oświadczył on, że zdecydował o kasacji. – Tym, iż Polański jest osobą znaną, nie można usprawiedliwiać i tworzyć uzasadnień, że ma być traktowany inaczej. Gdyby to był przysłowiowy Kowalski – nauczyciel, lekarz, hydraulik, malarz – to jestem pewien, że z każdego kraju już dawno zostałby deportowany do Stanów Zjednoczonych – mówił Ziobro. Dodał, że Polański jest broniony przez “śmietankę towarzyską i pewną część mediów liberalnych”.
Hernand: wnosi o uchylenie zaskarżonego postanowienia

W kasacji, skierowanej do SN przez zastępcę Ziobry Roberta Hernanda sformułowano zarzut, że decyzja SO narusza przepisy prawa, co doprowadziło do bezpodstawnego uznania przez sąd, iż zachodzi uzasadniona obawa, że w USA może dojść do naruszenia wolności i praw Polańskiego – mimo jednoczesnego uznania, że kara z zawartej ugody została w rzeczywistości wykonana poprzez areszt tymczasowy i areszt domowy w Szwajcarii. Według kasacji, sąd wyraził błędny pogląd, że upływ okresu przedawnienia karalności przestępstwa ekstradycyjnego na gruncie prawa polskiego narusza zakaz działania prawa wstecz, a karalność tego przestępstwa na gruncie prawa amerykańskiego nie uległa przedawnieniu. Dlatego Hernand wnosi o uchylenie zaskarżonego postanowienia i zwrot sprawy do SO.

Przewodniczącym składu SN jest sędzia Michał Laskowski (rzecznik prasowy SN). Inni sędziowie to Andrzej Ryński (zastępca Rzecznika Interesu Publicznego z lat 2005-2007) i Barbara Skoczkowska (w 2000 r., jako sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie, skazała Bogusława Bagsika za aferę Art-B na 9 lat więzienia).

Sądowe postępowanie ekstradycyjne nie dotyczy ani kwestii winy osoby ściganej, ani samego czynu. Jego przedmiotem jest dopuszczalność prawna ekstradycji. Jeśli sądy ostatecznie zgadzają się na ekstradycję danej osoby, ostateczna decyzja o wydaniu należy do ministra sprawiedliwości – jeśli sądy się nie zgadzają, to taka decyzja jest ostateczna.

Polański, który ma polskie i francuskie obywatelstwo, w 2009 r. został zatrzymany w Zurychu na podstawie amerykańskiego nakazu aresztowania. Po trzymiesięcznym pobycie w areszcie i siedmiomiesięcznym areszcie domowym został uwolniony. Władze Szwajcarii zdecydowały, że nie wydadzą go USA.

W toku szwajcarskiego postępowania ekstradycyjnego Polański opublikował artykuł, w którym stwierdził, że w USA został uznany za winnego, ale 42 dni, które spędził w 1977 r. w więzieniu w Kalifornii, miały być uznane za pełen wyrok. “Kiedy wyszedłem z więzienia, sędzia zmienił zdanie i uznał, że czas, jaki w nim spędziłem, nie wystarczy za pełen wyrok, i to usprawiedliwia mój wyjazd z USA” – napisał reżyser.

Polański (autor takich filmów jak “Nóż w wodzie”, “Dziecko Rosemary”, “Chinatown”, “Pianista”) mieszka we Francji z żoną, francuską aktorką Emmanuelle Seigner i ich dziećmi. Z obawy przed aresztowaniem Polański nie odebrał w 2003 r. Oscara, przyznanego mu za reżyserię “Pianisty”.
Żródło info i foto: onet.pl

Comments Brak komentarzy »

Hubert Ch., który we wrześniu 2014 roku zastrzelił instruktora na strzelnicy w Chorzowie, znów stanął przed Sądem Okręgowym w Katowicach. Wyrok sądu pierwszej instancji – 25 lat więzienia dla Huberta Ch. – został uchylony przez katowicki Sąd Apelacyjny. Sprawa w całości została przekazana do ponownego rozpoznania przez Sąd Okręgowy. Z jednej strony wzięto pod uwagę argumenty prokuratury, która przypomniała, że Ch. chciał wykorzystać broń ze strzelnicy, by strzelać do innych osób w centrum Katowic. Z drugiej – za zasadne uznano także zarzuty obrony dotyczące opinii psychiatrycznej, która powinna być pełniejsza.

Prokuratura wnioskowała o dożywocie oraz o to, by zabójca mógł ubiegać się o warunkowe zwolnienie dopiero po 30 latach. Oskarżyciel posiłkowy również chciał, by Hubert Ch. pozostał w więzieniu do końca życia. Wczoraj, podczas rozprawy w Sądzie Okręgowym w Katowicach, prokurator przedstawiła na początek nieco zmodyfikowany akt oskarżenia.

- Uzupełniliśmy kwalifikację prawną czynu zwłaszcza odnośnie drugiego z zarzutów. Przyjęliśmy, że Hubert Ch. w obydwu przypadkach (zabójstwa instruktora i usiłowania zabójstwa jednego z właścicieli strzelnicy – dop. red.) działał z zamiarem dokonania rozboju i wyniesienia broni ze strzelnicy – podkreślała prokurator Marzanna Misiak z Prokuratury Rejonowej w Chorzowie.
Żródło info i foto: dziennikzachodni.pl

Comments Brak komentarzy »