Są zarzuty dla Romana Giertycha i Ryszarda K.

Ryszardowi K., adwokatowi Romanowi G. i innym osobom przedstawiono zarzuty dotyczące przywłaszczenia i wyprowadzenia w latach 2010-2014 ze spółki deweloperskiej kwoty ok. 92 mln zł – przekazała w piątek po południu (16 października) poznańska prokuratura. Roman Giertych był przesłuchiwany w Szpitalu Bródnowskim w Warszawie. Według obrony adwokat był nieprzytomny i nie miał świadomości, co się dzieje. W nawiązaniu do tych informacji, prokuratura napisała późnym wieczorem, że „jego zachowanie (Giertycha – red.) zmieniło się, kiedy uzyskał informację, że w opinii biegłych lekarzy nie ma żadnych przeszkód, by wykonać czynności z jego udziałem”.

Wcześniej rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Poznaniu, prok. Anna Marszałek przekazała, że prokuratura otrzymała opinię lekarską zezwalającą „na przeprowadzenie czynności procesowych z udziałem Romana G.”. Poza Ryszardem K. i Romanem Giertychem (zgodził się na podawanie nazwiska) zarzuty usłyszeli także założyciele spółek fasadowych – jak podaje prokuratura – bliscy współpracownicy Giertycha – Sebastian J. i Piotr Ś., dawni członkowie władz Polnordu – Bartosz P., Andrzej P., Michał Ś., Piotr W., Wojciech C. i Tomasz Sz. oraz dwóch członków ówczesnego zarządu Prokom Investments S.A.

Czego dotyczą zarzuty?

Zarzuty dotyczą przywłaszczenia środków spółki Polnord oraz wyrządzenia spółce szkody majątkowej w wielkich rozmiarach, a także prania brudnych pieniędzy. Grozi za to kara do 10 lat więzienia. Jak podaje prokuratura, śledztwo w tej sprawie zostało wszczęte 28 lutego 2017 r. po złożeniu zawiadomienia przez obecne władze spółki Polnord S.A. Dotyczyło ono podejrzenia popełnienia przestępstwa polegającego na nabyciu przez Polnord S.A. bezwartościowych wierzytelności spółki Prokom Investments S.A. w kwocie niemal 73 mln zł.

Roman Giertych przebywa na terenie Mazowieckiego Szpitala Bródnowskiego w Warszawie, do którego trafił po tym, jak stracił przytomność podczas przeszukania jego willi w Józefowie przez agentów Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Jest diagnozowany na oddziale neurochirurgicznym. Tam też w piątek został przesłuchany.

Przesłuchanie rozpoczęło się około godz. 16. W przesłuchaniu wzięła udział prokurator z Prokuratury Regionalnej w Poznaniu oraz trzech adwokatów reprezentujących Giertycha. Jak powiedział mec. Jakub Wende, w swojej ponad 20-letniej karierze adwokackiej „nigdy nie spotkał się z sytuacją, w której dochodzi do przedstawienia zarzutu podejrzanemu, który nawet nie wie, że zarzut jest mu przedstawiany”. – Do dziś nie spodziewałem się, że w ogóle jest to możliwe – dodał.

– Nasz klient cały czas przebywa w szpitalu Bródnowskim, jego stan jest bardzo zmienny. Jesteśmy tu od wielu godzin. Są krótkie chwile, kiedy odzyskuje świadomość na kilkanaście, kilkadziesiąt sekund, po czym zasypia. W momencie, kiedy pani prokurator odczytywała zarzuty, nasz klient był nieprzytomny. Nie wiem, z jakiego powodu, ale z całą pewnością nie było z nim żadnego kontaktu. To była czynność niespełniająca standardów, jakie powinny być zapewnione osobie, której się ogłasza zarzuty. To woła o pomstę do nieba – powiedział mec. Wende po przesłuchaniu Giertycha.

„Odbyło się przesłuchanie Romana Giertycha. Podejrzany w tym czasie, jak informuje jego obrońca, był nieświadomy. Prokurator odczytała zarzut podejrzanemu, on wtedy podłączony do aparatury medycznej spał. Zapewne prawo do obrony zostało zrealizowane, bo bronił się we śnie” – napisał mec. Jacek Dubois na Twitterze, odnosząc się do tej relacji.

Mec. Wende wielokrotnie podkreślał, że Roman Giertych nie słyszał, „jakie ma zarzuty i nie mógł powiedzieć, czy je zrozumiał, czy się do nich przyznaje, czy nie oraz nie miał możliwości złożenia wyjaśnień”. – To jest absolutne naruszenie standardów praw obywatela i praw człowieka – stwierdził adwokat.

„Nie widzieli Giertycha na oczy”

Rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Poznaniu informowała, że czynność przesłuchania została zaplanowana w oparciu o uzyskaną przez oskarżyciela opinię biegłych zezwalającą „na przeprowadzenie czynności procesowych z udziałem Romana G.”. Mecenas Jakub Wende powiedział w rozmowie z dziennikarzami, że opinia jest „wyjątkowo lakoniczna”, a wydający opinię specjaliści „nie widzieli Giertycha na oczy”. Poinformował, że są zaplanowane kolejne badania diagnostyczne na poniedziałek (19 października).

Pełnomocnik podejrzanego pytany, czy obrona zamierza podejmować kroki prawne, powiedział, że „wszystko zależy od tego, jak zachowa się prokuratura”. Mec. Wende dodał, że chodzi m.in. o decyzję prokuratury w kwestii ewentualnych środków zapobiegawczych wobec Giertycha, czyli np. skierowania wniosku o tymczasowe aresztowanie. Dodał, że obrona ma zastrzeżenia nie tylko do sposobu przesłuchania Giertycha, ale także do sposobu zatrzymania znanego adwokata przez CBA i późniejszych przeszukań w jego domu oraz kancelarii.

Adwokaci Giertycha pytani o to, jakie wydarzenia miały miejsce w jego domu, w wyniku których podejrzany trafił do szpitala, mec. Wende powiedział, że „mecenas Giertych w obecności agenta CBA poszedł do łazienki i tam stracił przytomność. To jest wszystko, co wiemy”.

„On coś zrobił, ja straciłem przytomność”

Po przesłuchaniu Giertycha spotkała się z nim Zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich. Dr Hanna Machińska powiedziała, że Roman Giertych jej nie poznał, mimo że od lat się znają.

– Był w bardzo złym stanie. Nie zorientował się co do mojego nazwiska, chociaż je dobrze zna. Był w stanie takiego przysypiania. Nie wiem, jak można człowiekowi w takim stanie stawiać zarzuty. On przecież nie rozumiał, co się dzieje” – stwierdziła.

– Mec. Giertych powiedział, że zdarzyła mu się niesłychana sytuacja, nigdy w życiu wcześniej nie zemdlał, nie omdlał. Znalazł się w łazience w mieszkaniu razem z agentem i następnie, cytuję: „on coś zrobił, ja straciłem przytomność i nie wiem, co się dalej stało, obudziłem się dopiero w szpitalu” – powiedziała dziennikarzom. Zastępczyni RPO zapowiedziała jednocześnie, że będzie przyglądała się tej sprawie i kontrolowała.

Po przesłuchaniu do dziennikarzy zgromadzonych przed szpitalem Bródnowskim wyszła córka Romana Giertycha, która poinformowała, że jej zdaniem, a także zdaniem jej ojca, zatrzymanie i stawiane Giertychowi zarzuty mają podłoże polityczne.

Wąsik: Nie z nami te numery

Wieczorem w komunikacie udostępnionym w mediach społecznościowych Prokuratura Regionalna w Poznaniu napisała, że „całokształt okoliczności wskazuje, że zachowanie Romana G. miało uniemożliwić przeprowadzenie z nim czynności co potwierdza fakt, że po wyjściu prokuratora powrócił do poprzedniej aktywności”.

„Rozmawiał później m.in. z Zastępcą Rzecznika Praw Obywatelskich, która następnie cytowała fragmenty rozmowy z zatrzymanym. Z prokuratorskiej praktyki wynika, że czasami tak zachowują się osoby podejrzane, próbujące w ten sposób, uniknąć wykonania czynności procesowych z ich udziałem” – dodano.

Do sprawy odniósł się też wiceszef MSWiA Maciej Wąsik. „Wchodzi Adam Bodnar – Roman Giertych przytomny, wchodzi obrońca – nadal przytomny. Wchodzi prokurator – Roman Giertych traci świadomość. Nie z nami te numery” – napisał na Twitterze.
Źródło info i foto: interia.pl

Operator TVP Gdańsk pobity przed domem Ryszarda K.

W piątek po południu zostanie przesłuchany operator TVP Gdańsk pobity przed domem zatrzymanego przez CBA biznesmena Ryszarda K. Według TVP Info, operatora zaatakował syn K. Operator po uderzeniu upadł i został kopnięty, miał rozbitą głowę. Policja nie ma jeszcze formalnego zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa w tej sprawie.

Jak powiedziała PAP w piątek oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Gdyni Jolanta Grunert, policja nie ma jeszcze formalnego zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa.

Na miejscu nie doszło do wylegitymowania w związku z tym, że sprawcy nie było. Sprawca na razie nie jest ustalony, bo świadkowie i poszkodowany w piątek po popołudniu zgłoszą się na komisariat i tam będą składać zeznania. W czwartek wieczorem na miejscu zdarzenia była przeprowadzona interwencja funkcjonariuszy – dodała w rozmowie z PAP Grunert.

Funkcjonariuszka powiedziała, że trwają w tej sprawie czynności, które pozwolą na szczegółowe ustalenia.

Będzie ściągany zapis z monitoringu. Informacje z naszej strony są okrojone, bo w czwartek była podjęta interwencja po zgłoszeniu na policję – tłumaczyła oficer prasowa gdyńskiej policji.

Do zdarzenia przed domem Ryszarda K. w Gdyni na Kamiennej Górze doszło w czwartek ok. godz. 20.

Od godz. 15 na Kamiennej Górze w Gdyni przed domem Ryszarda K. było kilkunastu dziennikarzy z różnych ogólnopolskich mediów. Przeszukanie CBA w domu biznesmena trwało kilka godz. O godz. 19.15 agenci wyprowadzili z domu Ryszarda K. i zawieźli do prokuratury.

Dziennikarze powoli zaczęli odjeżdżać spod domu biznesmena. Ok. godz. 20, 35-letniego operatora kamery TVP Gdańsk zaatakował, jak podaje TVP Info, syn Ryszarda K. Uderzył go w twarz i kopnął. Operator ma obrażenia głowy.

Jeśli już skończyliście to wypad – miał powiedzieć mężczyzna.

Operator po uderzeniu upadł i został kopnięty. Ma rozbitą głowę. Wezwaliśmy policję. Nasz operator jest na miejscu opatrywany przez lekarzy pogotowia. Ma trafić na badania do szpitala – opowiadała PAP dziennikarka TVP Gdańsk Małgorzata Rakowiec.

Biznesmen Ryszard K. i adwokat Roman Giertych zostali zatrzymani w czwartek przez CBA w związku ze sprawą wyprowadzenia ok. 92 mln zł z giełdowej spółki deweloperskiej – podała w czwartek prokuratura. Rzecznik Prokuratury Regionalnej w Poznaniu prok. Anna Marszałek poinformowała, że funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali na polecenie prokuratury grupę osób zamieszanych w sprawę wyprowadzenia pieniędzy ze spółki. Wśród nich są byli członkowie zarządu firmy.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Zabójstwo polskiego kierowcy we Włoszech. Zginął ugodzony nożem

45-letni polski kierowca tira Ryszard K. zmarł w wyniku odniesionej rany zadanej nożem podczas alkoholowej awantury z dwoma Białorusinami i Polakiem na parkingu koło miasta Savona w Ligurii we Włoszech – podała w niedzielę agencja Ansa. Trzech mężczyzn aresztowano. Ansa poinformowała, że w sobotę wieczorem Polak zjadł na parkingu kolację z trzema innymi kierowcami, w trakcie której wypili dużo alkoholu. Wybuchła między nimi awantura, zakończona zadaniem rany nożem kuchennym.

Kiedy trzech mężczyzn zobaczyło, że ich kolega wykrwawia się, przenieśli go w miejsce, by nie dostrzegli go inni obecni tam kierowcy.

Ranny zdołał się podnieść i doszedł do swojej ciężarówki, gdzie w kabinie próbował zatamować krwotok taśmą klejącą. W tym czasie inne obecne w pobliżu osoby wezwały pogotowie i policję. Ratownicy niestety nie zdołali uratować mężczyzny. Funkcjonariusze policji odnaleźli trzech mężczyzn; dwaj z nich mieli rany, odniesione podczas bójki z użyciem kawałków potłuczonych talerzy. Wszyscy usłyszeli zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci.
Źródło info i foto: TVP.info

Ryszard K. skazany na 25 lat więzienia

25 lat spędzi za kratami mężczyzna, który dziesięć lat temu zastrzelił pracownika hurtowni alkoholu w Toruniu. Ryszard K. wpadł po sześciu latach. Sypnął go kolega. Napadu na hurtownię alkoholu dokonało w 2000 roku dwóch zamaskowanych mężczyzn. Gdy uzbrojeni napastnicy wtargnęli do pomieszczeń biurowych, pracownikom hurtowni udało się błyskawicznie włączyć alarm. Jednego zamaskowanych mężczyzn usiłował zatrzymać pracownik firmy, jednak bandyta zastrzelił go i uciekł czekającym na niego przed budynkiem samochodem. Żródło info i foto: tvn24.pl

Odzyskano skradzione dzieła sztuki o wartości 2 mln. złotych

Około 70 obrazów, rzeźby, kielichy mszalne, elementy ołtarza, tabernakulum oraz świeczniki, krzyże mosiężne, zegary i naczynia liturgiczne zabezpieczyli kryminalni z Warszawy i Łodzi u 49-letniego Krzysztofa B. i 51-letniego Ryszarda K – podaje Policja.pl
Wszystko wskazuje na to, że przedmioty warte około 2 mln złotych skradziono najprawdopodobniej w ciągu ostatnich miesięcy z kościołów i kaplic w Polsce. Policjanci wydziału kryminalnego stołecznej Policji zajmują się m.in. poszukiwaniem skradzionych dzieł sztuki. W tym celu stale monitorują rynek antykwaryczny, sprawdzają oferty domów aukcyjnych i galerie. Korzystają również z krajowego wykazu zabytków skradzionych lub wywiezionych za granicę niezgodnie z prawem utworzonego w Ośrodku Ochrony Zbiorów Publicznych. Przeglądając oferty jednego z domów aukcyjnych w Warszawie kryminalni z KSP zwrócili uwagę na ofertę 2 rzeźb aniołów. Żródło info i foto: Policja.pl