Były polityk Nowoczesnej Kamil Kurosz zatrzymany przez policję

Były polityk Nowoczesnej Kamil Kurosz został zatrzymany nad ranem przez policję – poinformował wiceminister spraw wewnętrznych Maciej Wąsik. Mężczyzna ma usłyszeć w prokuraturze w Rzeszowie zarzuty karne – dodał.

– Sprawa zbulwersowała opinię publiczną. Zachowanie tego pana było karygodne, będzie musiał ponieść konsekwencje i – mam nadzieję – odpowiedzieć za to przed sądem – komentuje w rozmowie z portalem tvp.info Maciej Wąsik. Zatrzymany ma usłyszeć zarzuty z artykułu 255 kodeksu karnego, który mówi o publicznym nawoływaniu do przestępstwa. Grozi za to nawet do trzech lat więzienia.

O Kamilu Kuroszu, byłym liderze Nowoczesnej w Przemyślu, zrobiło się głośno po tym, jak w sieci zaczęły pojawiać się jego wpisy, w których nawoływał do „eksterminacji” i „gazowania” polityków PiS, a nawet do „fizycznego” usunięcia prezesa tej partii Jarosława Kaczyńskiego.

Meżczyzna startował do Sejmu z list Nowoczesnej w 2015 roku. W sieci pojawiły się jego zdjęcia, na których pozuje m.in. z Borysem Budką i Ryszardem Petru.

Europoseł PiS Dominik Tarczyński zapowiedział w rozmowie z portalem tvp.info, że w związku z nienawistnymi wpisami Kurosza złoży zawiadomienie do prokuratury. – To nawoływanie do morderstwa prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, do gazowania senatorów PiS. Takie postawy będą piętnowane, on musi ponieść za to odpowiedzialność. To jest mowa nazistów, to skandal – wskazał Tarczyński.

Od wpisów Kurosza odcięła się firma, w której obecnie jest zatrudniony. „Informujemy, że nie identyfikujemy się z prywatnymi treściami prezentowanymi na profilu Kamila Kurosza. Jako firma, stanowczo potępiamy mowę nienawiści i jesteśmy bardzo mocno zaniepokojeni obecną sytuacją. Podjęliśmy natychmiastowe kroki prawne względem naszego pracownika” – napisało na Facebooku Towarzystwo Ubezpieczeń Ochrony Prawnej DAS.
Źródło info i foto: TVP.info

Ksiądz Andrzej M. oskarżony o molestowanie seksualne. Biskup zakazał duchownemu sprawowania sakramentów

Na stronie diecezji rzeszowskiej pojawił się komunikat dotyczący ks. Andrzeja M., który jest emerytowanym proboszczem parafii pw. św. Andrzeja Boboli w Gorlicach. Biskup rzeszowski Jan Wątroba zakazał mu sprawowania sakramentów. O oskarżeniach o molestowanie przez księdza Andrzeja M. napisała „Gazeta Wyborcza”. Kuria wydała specjalny komunikat.

– W związku z publicznymi oskarżeniami (…) m.in. o nadużycia przy sprawowaniu sakramentu pokuty, Kuria Diecezjalna w Rzeszowie informuje, że decyzją Biskupa Rzeszowskiego Jana Wątroby ks. Andrzej M. z dniem 2 marca 2020 r. otrzymał zakaz sprawowania sakramentu pokuty oraz zakaz publicznego sprawowania pozostałych sakramentów. – czytamy w komunikacie.

Kuria prosi osoby poszkodowane o kontakt, ponieważ nie wpłynęło żadne oficjalne doniesienie.

– Osoby poszkodowane i posiadające informacje na temat nadużyć prosimy o zgłoszenie się do delegata ds. wykorzystania seksualnego osób małoletnich przez osoby duchowne (ks. Piotr Steczkowski, tel. 17 852 44 17; email: kanclerz@diecezja.rzeszow.pl).
Źródło info i foto: se.pl

Zaginął 50-letni Jan Stalec. Trwają poszukiwania

Policjanci z Rzeszowa poszukują zaginionego 50-letniego mieszkańca naszego miasta. Jan Stalec wyszedł z domu w piątek, 3 stycznia 2020 r. pomiędzy godz. 14.00 a 14.30 i do chwili obecnej nie powrócił oraz nie nawiązał kontaktu z rodziną.

Rysopis: wzrost ok. 170 cm, średnia budowa ciała, włosy krótkie ciemne.

Ubiór: spodnie dresowe koloru ciemnego, koszula w kratę z długimi rękawami, kurtka typu jeans koloru niebieskiego, buty kapcie typu zakopiańskiego

Zaginiony może mieć problemy z pamięcią oraz poruszaniem się. Nie posiadał przy sobie dokumentów ani telefonu komórkowego.

Osoby, które widziały zaginionego, znają miejsce jego pobytu lub posiadają informacje mogące przyczynić się do ustalenia miejsca pobytu proszone są o kontakt z funkcjonariuszami Komisariatu Policji II w Rzeszowie przy ul. Obrońców Poczty Gdańskiej, osobiście lub telefonicznie pod nr tel. 17 858 35 66 lub z dyżurnym komisariatu tel. 17 858 3550 albo dyżurnym Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie tel. 17 858 33 10 lub 112.
Źródło info i foto: se.pl

Atak nożownika w Rzeszowie. Napastnik aresztowany

39-letni Marcin G., podejrzany o zabójstwo jednego mężczyzny i usiłowanie zabójstwa drugiego, trafił w sobotę – decyzją rzeszowskiego sądu rejonowego – na trzy miesiące do aresztu. W minioną środę w Rzeszowie miał zranić nożem dwóch 27-letnich mężczyzn. Jeden z nich zmarł. O zastosowaniu wobec podejrzanego aresztu poinformowała sędzia Sądu Rejonowego w Rzeszowie Alicja Kuroń. Powiedziała, że sąd zastosował areszt do 9 stycznia uznając, że ze strony podejrzanego zachodzi obawa matactwa i ucieczki, a czyn którego miał się dopuścić zagrożony jest wysoką karą.

Postanowienie jest wykonalne, czyli że podejrzany od razu trafia do aresztu, ale nie jest prawomocne, co oznacza, że strony mogą złożyć zażalenie na decyzję sądu. Marcin G. w trakcie przesłuchania w prokuraturze, które odbyło się także w sobotę, złożył obszerne wyjaśnienia, ale nie przyznał się do zarzucanego mu czynu. Twierdził, że nie pamięta zdarzenia. Podtrzymał to także przed sądem.

Awantura pod sklepem monopolowym

Do zdarzenia doszło w minioną środę 9 października ok. godz. 20.40 na ul. Jagiellońskiej w Rzeszowie. Dwóch 27-latków po opuszczeniu jednego z pubów przy ulicy 3 Maja poszło do sklepu monopolowego. W jego pobliżu natknęli się na 39-letniego Marcina G. i 34-letniego Pawła Sz.

Między Marcinem G. a dwoma 27-latkami doszło do awantury. Sprzeczka przerodziła się w szarpaninę. Podczas niej Marcin G. wyciągnął nóż i zranił nim dwóch 27-latków. Kacper M. otrzymał dwa ciosy w klatkę piersiową, a jego kolega w ramię i nerkę. Ranni mężczyźni zdołali jeszcze dojść w okolice komendy, gdzie pomocy udzielili im przechodnie i policjanci. Następnie karetka pogotowia przewiozła ich do szpitala. Stan Kacpra M. był krytyczny.

W związku z tą sprawą policja jeszcze w czwartek wieczorem zatrzymała Pawła Sz., a w piątek rano Marcina G.

Paweł Sz. został przesłuchany w charakterze świadka i zwolniony do domu.

39-latkowi grozi dożywocie

Wówczas też dla drugiego z zatrzymanych Marcina G. wstępnie szykowano zarzut usiłowania zabójstwa dwóch mężczyzn. Sytuacja się zmieniła, gdy Kacper M. zmarł w sobotę rano w szpitalu. Wobec tego G. postawiono zarzut zabójstwa jednego z mężczyzn i usiłowanie zabójstwa drugiego. Kodeks karny przewiduje za te czyny karę więzienia na czas nie krótszy niż 8 lat albo 25 lat, albo dożywocie. Stan drugiego z rannych mężczyzn jest stabilny. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Nie wiadomo dokładnie, co było powodem sprzeczki między mężczyznami. Prokuratura przyjmuje, że była to uliczna wymiana zdań. Marcin G. dotychczas nie był karany, nie pozostawał także w polu zainteresowań policji.
Źródło info i foto: interia.pl

Awantura i atak nożem w centrum Rzeszowa. Policja poszukuje napastnika

Rzeszowska policja poszukuje mężczyzny, który wczoraj wieczorem w centrum miasta zranił nożem dwóch 27-latków. Obaj trafili do szpitala, jeden jest w ciężkim stanie. Dramatyczne wydarzenia rozegrały się wczoraj o godzinie 20:40 na ul. Jagiellońskiej. Ze wstępnych ustaleń wynika, że pomiędzy trzema mężczyznami doszło do awantury. Sprzeczka przerodziła się w szarpaninę, podczas której jeden z mężczyzn ugodził nożem dwóch pozostałych.

Ranni zdołali jeszcze podejść w rejon komendy, gdzie pomocy udzielili im przechodnie i policjanci. Stamtąd do szpitala zabrała 27-latków karetka pogotowia.

Stan jednego z nich jest ciężki.

Jak dowiedział się reporter RMF FM Marek Wiosło, policja zabezpieczyła nagrania z monitoringu i wstępnie wytypowała sprawcę. Przeszukiwane są miejsca, w których nożownik może przebywać.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Rzeszów: Policjanci zatrzymali dwie osoby ze znaczną ilością narkotyków

Niemal kilogram marihuany, 11 krzewów konopi oraz ponad 200 gramów mefedronu, znaleźli i zabezpieczyli policjanci w jednym z mieszkań w Rzeszowie. W tej sprawie zatrzymano dwóch mężczyzn.

Sprawa zaczęła się od informacji, którą uzyskali policjanci z wydziału kryminalnego Komendy Miejskiej w Rzeszowie. Wynikało z niej, że w Rzeszowie przy ul. Boya-Żeleńskiego, prowadzona jest nielegalna uprawa konopi indyjskich. Procederem tym miało się trudnić dwóch 34-letnich mieszkańców Rzeszowa, którzy wynajmowali w bloku dwa mieszkania. Mężczyźni mieli również posiadać narkotyki.

Jak informują policjanci, w czwartek pod ustalony adres pojechali kryminalni. Na miejscu zauważyli wchodzącego do budynku jednego z podejrzewanych.

– Policjanci weszli do bloku, jednak mimo wielokrotnego pukania do drzwi wynajmowanego przez niego mieszkania, nikt nie otworzył – informuje oficer prasowy policji. – Wtedy na klatce schodowej zauważyli drugiego z podejrzanych mężczyznę. Okazało się, że miał on klucze do tego mieszkania i z nim policjanci weszli do środka.

W mieszkaniu funkcjonariusze zastali mężczyznę, a podczas przeszukania znaleźli i zabezpieczyli kilkadziesiąt foliowych woreczków z zawartością suszu roślinnego i białej substancji. W mieszkaniu były również box-y ze sprzętem, w których uprawiane były krzewy konopi. Policjanci przeszukali również drugie mieszkanie, które w tym samym budynku wynajmował spotkany na klatce mężczyzna. Tam również znaleźli dużą ilość suszu roślinnego.

Mężczyźni zostali zatrzymani. Po wstępnych badaniach okazało się, że zabezpieczone substancje to niemal kilogram marihuany i ponad 200 gramów mefedronu, a uprawiane tam rośliny, to krzewy konopi indyjskich.
Źródło info i foto: se.pl

Jest list gończy za 27-letnim złodziejem

Rzeszowska prokuratura wydała list gończy za 27-letnim Pawłem Rybakiem. Mężczyzna dokonał kradzieży produktów w rzeszowskim hipermarkecie B1. Na swoim koncie miał już podobne przestępstwa, za które przebywał za kratkami. Według informacji Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów, 27-latek w okresie od 19 maja do 1 czerwca 2017 roku, będąc w rzeszowskim hipermarkecie B1 przy ul. Witosa 21, ukradł produkty o łącznej wartości około 1500 zł.

Wśród przywłaszczonych rzeczy znalazło się 12 butelek whiskey Jack Daniel’s, a także 12 szamponów marki Head & Shoulders. Jak podaje prokuratura, mężczyzna działał w krótkich odstępach czasu i wszystkie kradzieże dokładnie z góry zaplanował.

Ponadto 27-letni mieszkaniec Rzeszowa odpowiadał już wcześniej za podobne przestępstwa. W czerwcu 2013 roku został skazany prawomocnym wyrokiem Sądu Rejonowego w Rzeszowie za umyślną kradzież z włamaniem na 15 miesięcy pozbawienia wolności. W więzieniu przebywał od grudnia 2014 do marca 2016 roku.

Jego ostatnim miejscem zameldowania była ulica Podhalańska w Rzeszowie. Każdy kto wie cokolwiek o miejscu pobytu poszukiwanego jest proszony o kontakt z policją pod alarmowymi numerami telefony 112 lub 997.
Źródło info i foto: se.pl

Rzeszów: Gang sprzedawał w sieci środki poronne. Grozi im 15 lat więzienia

Zorganizowaną grupę przestępczą handlującą w internecie środkami poronnymi rozbiła rzeszowska policja. Zatrzymanych zostało troje mieszkańców Śląska, którzy mieli sprzedać kilkanaście tysięcy tabletek o działaniu aborcyjnym. Wszyscy trafili do aresztów na trzy miesiące.

Zatrzymani to 30-letni mężczyzna oraz dwie kobiety w wieku 26 i 49 lat. Będą oni odpowiadać za udział w zorganizowanej grupie przestępczej, pomocnictwo w przerywaniu ciąży, obrót fałszywymi lekami i pranie brudnych pieniędzy. Grozi im za to do 15 lat pozbawienia wolności – poinformowała w piątek rzeczniczka podkarpackiej policji nadkom. Marta Tabasz-Rygiel.

Wyjawiła też, że sprawa miała swój początek w 2018 r., gdy do szpitala trafiła pacjentka z silnym krwawieniem.

– Pojawiło się podejrzenie, że mogła przerwać ciążę przy użyciu środków poronnych. Ustalenia śledczych wskazywały, że kobieta kupiła środki za pośrednictwem internetu, dlatego zapadła decyzja o tym, by sprawą zajęli się policjanci z Wydziału do walki z Cyberprzestępczością KWP w Rzeszowie – wyjaśniła rzeczniczka.

Kilkanaście tysięcy tabletek w obrocie

Rzeszowscy policjanci nawiązali współpracę z CBŚP w Poznaniu i wspólnie ustalili troje mieszkańców województwa śląskiego, którzy w sposób zorganizowany handlowali na terenie Polski środkami poronnymi. Okazało się, że nie mają oni wykształcenia medycznego.

– Ustalono, że środki sprowadzano z zagranicy pod konkretne zamówienia, potem pocztą kurierską były wysyłane do klientów. Były to leki na różne schorzenia, których skutkiem ubocznym było działanie poronne. Były to również podrobione leki lub takie, które nie zostały dopuszczone do obrotu w Polsce, a mające silne działanie poronne. Takie leki, stosowane bez nadzoru lekarza, mogły stanowić zagrożenie dla zdrowia i życia – podkreśliła nadkom. Tabasz-Rygiel.

Śledztwo wykazało, że podejrzani wprowadzili do obrotu co najmniej kilkanaście tysięcy tabletek.

Szef grupy założył działalność gospodarczą

Ponadto członkowie grupy, żeby ukryć dochody z procederu, wykorzystywali łańcuch powiązanych ze sobą rachunków bankowych zakładanych na różne osoby tzw. słupy.

– Lider grupy, aby zalegalizować środki pochodzące z przestępstwa założył też działalność gospodarczą – dodała rzeczniczka.

Podejrzani zostali zatrzymani w poniedziałek. Podczas przeszukania policja zabezpieczyła ich telefony komórkowe, komputery, twarde dyski i przenośne nośniki danych. Zabezpieczono także dwa luksusowe auta. Prowadząca śledztwo w tej sprawie Prokuratura Rejonowa w Brzozowie postawiła 30-letniemu mężczyźnie zarzut założenia i kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, a kobietom zarzuty udziału w tej grupie.

Policja nie wyklucza dalszych zatrzymań

Wszyscy usłyszeli zarzuty udzielania pomocy kobietom ciężarnym w przerywaniu ciąży, czym sprowadzali zagrożenie dla życia i zdrowia wielu osób. Odpowiedzą też za odpłatne dostarczanie znacznych ilości sfałszowanych produktów leczniczych i dokonywanie obrotu lekami bez wymaganego zezwolenia oraz za pranie brudnych pieniędzy.

Na wniosek policji i prokuratora sąd zdecydował o aresztowaniu podejrzanych na trzy miesiące.

– Trwają czynności w tej sprawie, policjanci docierają do osób, które kupowały środki poronne, ustalają jakie skutki wywołało ich przyjęcie. Nie wykluczamy dalszych zatrzymań – zaznaczyła nadkomisarz Marta Tabasz-Rygiel.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Sebastian R. zaginął rok temu. Został zatrzymany za napady na kobiety w rzeszowskim parku

Sebastian R. (24 l.) od roku był poszukiwany jako zaginiony. Policja odnalazła go dopiero po serii brutalnych ataków, których dopuścił się na kobiety w parku w Rzeszowie. Jedna z ofiar została zraniona nożem. 8 maja tego roku w Parku Jedności Polonii z Macierzą przy ul. Pułaskiego w centrum Rzeszowa doszło do brutalnego ataku na idącą alejką kobietę. Oprych podszedł i zupełnie bez powodu uderzył ją z całej siły pięścią w twarz. Karateka zabrała poszkodowaną do szpitala.

Tego samego dnia zbir wrócił i w podobny sposób napadł na kolejną swoją ofiarę, która została uderzona w tył głowy.

Pięć dni później bandzior w tym samym parku zaatakował dwie kolejne kobiety. Jedna została popchnięta i poturbowana. Druga, rozmawiając przez telefon, otrzymała cios nożem. W ostatniej chwili zasłoniła się i ostrze zraniło ją w łokieć. Na szczęście obrażenia okazały się niegroźne.

Policja sprawdziła monitoring. Ofiary po zdjęciach rozpoznały napastnika. Policjanci wytropili Sebastiana R. w mieszkaniu jego znajomych. Okazało się, że mężczyzna jest poszukiwany jako zaginiony. Zniknął pod koniec kwietnia zeszłego roku. Wyszedł z domu i przepadł. Publikacje komunikatów i poszukiwania nie dały wtedy efektu.

– 24-latek usłyszał zarzuty spowodowania obrażeń u czterech kobiet. Podejrzany nie przyznał się do winy. Został aresztowany. Grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności – informuje Artur Grabowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

73-latek podejrzany o wywołanie alarmów bombowych w rękach policji

Do 8 lat więzienia grozi 73-letniemu mężczyźnie, podejrzanemu o wywołanie alarmów bombowych w ZUS i NFZ w Rzeszowie. Mężczyzna wysłał list o podłożeniu ładunków wybuchowych i podpisał się pod nim. Został zatrzymany przez policję.

Jak poinformował w czwartek nadkom. Adam Szeląg oficer prasowy rzeszowskiej policji podejrzany przesłał list do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, w którym poinformował o podłożeniu bomby w tej instytucji oraz w Narodowym Funduszu Zdrowia.

Informacja o potencjalnych ładunkach wybuchowych dotarła do policji kilkadziesiąt minut po godz. 12 w środę.

– Do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w Rzeszowie pocztą dostarczono list z informacją o podłożeniu ładunku. W przesyłce była również informacja o bombie podłożonej w Narodowym Funduszu Zdrowia. Informacje te spowodowały ewakuację obu tych instytucji. Łącznie ewakuowano około 700 osób – poinformował Szeląg.

Policyjni pirotechnicy sprawdzili budynki, ale nie znaleźli podejrzanych ładunków.

– Okazało się, że nadawca listu podpisał się pod nim. Jeszcze podczas trwania policyjnych działań funkcjonariusze wydziału kryminalnego zatrzymali podejrzanego o wywołanie alarmu. Okazał się nim 73-letni mieszkaniec Rzeszowa – dodał Szeląg.

Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. Policja pod nadzorem Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów wyjaśni okoliczności zdarzenia i motywy działania 73-latka.

Szeląg przypomniał, że za zawiadomienie o podłożeniu ładunków wybuchowych grozi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia
Źródło info i foto: polsatnews.pl