Posts Tagged “sąd”

Policjanci z komendy w Namysłowie zatrzymali 36-letniego kierowcę busa podejrzanego o śmiertelne potrącenie rowerzysty. Mężczyzna wraz z pasażerem mieli nie udzielić pomocy rannemu i uciec z miejsca wypadku. Obaj zostali zatrzymani kilka godzin po zdarzeniu. Jak się okazało kierowca był pijany. Sąd aresztował go na dwa miesiące. Grozi mu do 12 lat więzienia.

Wieczorem, 12 października, policjanci z “drogówki” w Namysłowie (woj. opolskie) dostali zgłoszenie o potrąceniu rowerzysty. Świadkowie przekazali, że kierujący busem wraz z pasażerem uciekł z miejsca wypadku i nie udzielił pomocy rannemu mężczyźnie.

Samochód miał uszkodzone lusterko

Rowerzysta na skutek poniesionych obrażeń zmarł w szpitalu.

Jeszcze tej samej nocy funkcjonariusze ustalili nazwisko kierowcy samochodu, który miał być sprawcą wypadku. W miejscu jego zamieszkania mundurowi zabezpieczyli pojazd z uszkodzonym prawym lusterkiem, a kierowcę wraz z pasażerem zatrzymali i doprowadzili do komendy w Namysłowie.

Grozi mu 12 lat więzienia

Kierowca po wytrzeźwieniu usłyszał zarzuty: spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym, kierowania samochodem w stanie nietrzeźwości oraz nieudzielenia pomocy poszkodowanemu.

Sąd przychylił się do wniosku prokuratora i zastosował wobec mężczyzny dwumiesięczny areszt. Grozi mu do 12 lat więzienia i wieloletni zakaz prowadzenia pojazdów. Pasażer busa usłyszał zarzut nieudzielenia pomocy rannemu w wypadku rowerzyście. Jak ustalili śledczy, w chwili wypadku był trzeźwy. Grozi mu do 3 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Francuski sąd skazał byłego konsula honorowego RP w Monako na dożywocie. Wojciech Janowski w 2014 roku zlecił zabójstwo matki swojej partnerki. Hélène Pastor była spadkobierczynią miliardowej fortuny. Wyrok zapadł w środę. Dopiero przed sądem były polski konsul przyznał się do winy. Wyraził skruchę i przeprosił swoją byłą partnerkę Sylvię oraz jej dzieci.

Rodzina Pastor dorobiła się w Monako wartego 12 miliardów euro majątku. Zdaniem prokuratury Janowski, zlecając zabójstwo, chciał pomóc sobie w przejęciu części fortuny. Hélène Pastor i jej kierowca zostali zastrzeleni w Nicei 6 maja 2014 roku przez dwóch zawodowych zabójców.

Mężczyźni – Samine Said Ahmed i Al Hair Hamadi – także usłyszeli wyroki dożywotniego więzienia.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Comments Brak komentarzy »

Włoski sąd zwolnił z aresztu zatrzymanego we wrześniu Pawła M. ps. “Misiek”, uważanego za lidera małopolskich pseudokibiców. Domniemany szef niebezpiecznego gangu miał być wkrótce przewieziony do Polski. “Misiek” jest obecnie objęty dozorem. Prokuratura Krajowa uważa, że włoski sąd umożliwił mu ucieczkę i dalsze ukrywanie się.

“Misiek” został zatrzymany na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania 27 września w miejscowości Cassino na południe od Rzymu. Wytropili go tam “łowcy cieni” z Centralnego Biura Śledczego Policji. Paweł M. posługiwał się we Włoszech fałszywym dokumentem tożsamości. Jego zatrzymanie było zwieńczeniem wielomiesięcznej międzynarodowej współpracy policji.

12 października włoski sąd wypuścił “Miśka” i zamienił mu areszt na codzienny dozór. Informacje potwierdziła PAP prokurator Ewa Bialik, rzeczniczka Prokuratury Krajowej.

“Włoski Sąd wypuścił na wolność niebezpiecznego przestępcę poszukiwanego przez Polskę Europejskim Nakazem Aresztowania. Wprawdzie zgodził się go wydać Polsce w ramach ekstradycji, ale jednocześnie zwolnił z aresztu. Umożliwił mu ewentualną ucieczkę i dalsze ukrywanie się przed odpowiedzialnością karną za bardzo poważne przestępstwa, w tym zbrodnie” – powiedziała PAP prok. Bialik. Jednocześnie podała, że włoski sąd wypuszczając Pawła M. podkreślał, że jest wysokie prawdopodobieństwo, że podejrzany popełnił zarzucane mu czyny.

Rzeczniczka PK poinformowała, że Paweł M. jest podejrzany o założenie i kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, rozboje, pobicie z ciężkimi uszkodzeniami ciała, wprowadzenia do obrotu znacznych ilości środków odurzających i kilka innych przestępstw.

“Tym bardziej niezrozumiałe jest, że włoski sąd jednocześnie uchylił areszt wobec Pawła M.” – skomentowała Bialik.

Transport do Polski

Według informacji TVN24.pl, które jako pierwsze napisało o sprawie, “Misiek” ma stawiać się na dozorze do 22 października. Wtedy – jak podaje portal – ma wyznaczony transport do Polski.

Zastępca Prokuratora Generalnego Beata Marczak informowała pod koniec września, że “Małopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie prowadzi postępowanie dotyczące przestępców związanych ze środowiskami kibiców. Wśród tych przestępców liderem był Paweł M., posługujący się pseudonimem +Misiek+” – powiedziała PAP prok. Marczak.

Marczak dodała, że Paweł M. miał znajdować się w grupie przestępców, wśród której przeprowadzono zatrzymania przed kilkoma miesiącami, ale jak się okazało, wyjechał za granicę. Europejski Nakaz Aresztowania wydano za nim w maju. Prokuratura planowała jak najszybciej sprowadzić “Miśka” do kraju i umieścić go w areszcie śledczym.

We wrześniu Superwizjer TVN wyemitował materiał o związkach władz Wisły Kraków z chuliganami i osobami skazanymi za poważne przestępstwa. Informacje w nim przedstawione wskazywały na możliwy przeciek, który uchronił Pawła M. przed zatrzymaniem. Informacje te zdementowała prok. Beata Marczak. Według niej “Misiek” wyjechał do Włoch na mecz piłkarski, co “przypadkowo zbiegło się w czasie” z zatrzymaniami. ”

“Misiek” był wcześniej karany m. in. za to, że w czasie meczu Wisły Kraków z włoskim klubem AC Parma rzucił nożem we włoskiego piłkarza Dino Baggio w październiku 1998 roku. W 2001 roku Sąd Najwyższy utrzymał za to przestępstwo wyrok 6,5 roku więzienia, orzeczony w 2000 r. Kasacja obrońcy Pawła M. została wtedy odrzucona.

Przed tą sprawą Paweł M. był dwukrotnie karany przez krakowskie sądy: w maju 1997 roku na półtora roku więzienia w zawieszeniu na 3 lata za pobicie mieszkańca Krakowa (karę później odwieszono), a w marcu 2000 roku na rok więzienia za pobicie policjanta.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Mężczyzna zaatakował w piątek niebezpiecznym narzędziem pracownika ochrony w szczecińskim sądzie. 43-latek miał przy sobie kanistry – prawdopodobnie z paliwem.

Policjanci zatrzymali 43-letniego szczecinianina. Mężczyzna wszedł w piątek do budynku sądu przy ul. Małopolskiej i niebezpiecznym narzędziem zranił pracownika ochrony – poinformowała PAP rzecznik prasowa Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie nadkom. Alicja Śledziona.

Jak dodała, według relacji świadków po ataku mężczyzna wyszedł z budynku i ponownie do niego wszedł. Wtedy został obezwładniony przez osoby postronne. Na miejscu zjawili się policjanci, którzy zatrzymali 43-latka. Pracownik ochrony został przewieziony do szpitala. Według wstępnych informacji nic nie zagraża jego życiu. Przy napastniku zabezpieczono kanistry z substancją, która – jak powiedziała nadkom. Śledziona – może być paliwem.

O zdarzeniu została powiadomiona prokuratura.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Od 100 do 500 zł płacili chuligani z bojówki Ruchu Chorzów lekarzom za fałszywe zaświadczenia, dzięki którym mogli odwlekać toczące się przeciw nim procesy. Trzech medyków parających się w ostatnich latach tym procederem zatrzymali funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji na polecenie śląskich prokuratorów rozpracowujących przestępczość zorganizowaną. Śledczy dopadli także czterech kiboli Ruchu oraz jednego Cracovii.

Już 69 osób związanych z bojówkami pseudokibiców (głównie Ruchu Chorzów) usłyszało zarzuty w śledztwie dotyczącym działania gangu chuliganów południu Polski, głównie na Śląsku, oraz w Czechach.

– Właściwie ci kibole zamienili się w rasowych gangsterów. Zajmowali się włamaniami do firm i hurtowni, handlowali dziesiątkami kilogramów narkotyków. W dodatku byli trudni do rozpracowania, bo grupy kibolskie są mocno hermetyczne. Ale i wśród gangsterów chuliganów znaleźli się „skruszeni” – opowiada jeden ze śląskich śledczych.

Wiadomo, że przestępcy zajmowali się także w przywłaszczaniem naczep do ciągników siodłowych.
Kibole usiłowali porąbać siekierami i spalić konkurentów
Dwóch mężczyzn doznało poparzeń w wyniku ulicznych porachunków, do których doszło w sobotę Łodzi. Napastnicy zaatakowali konkurentów kijami,…

zobacz więcej
W ostatnich dniach policjanci CBŚP pod nadzorem Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej (tzw. śląskich pezetów) przeprowadzili szereg przeszukań i zatrzymań. Tym razem ujęto pięciu pseudokibiców – czterech Ruchu Chorzów i jednego Cracovii oraz trzech lekarzy.

Ci ostatni są podejrzani o wystawienie wielu zaświadczeń, dzięki którym chuligani odpowiadający przed sądem za swoje grzechy, mogli skutecznie opóźniać zakończenie postępowań.

Ustalono, że medycy brali za swoje usługi od 100 do 500 zł, w zależności od okresu „niemocy swoich »pacjentów«”. Śledczy nie chcieli ujawnić, czy skorumpowani lekarze traktowali swoje działania czysto komercyjnie, czy też sami byli sympatykami Ruchu Chorzów.

Wiadomo za to, że gang kiboli działał bardzo intensywnie w latach 2013-14 w Opolu, Mysłowicach, Karlinie, Zabrzu, Żorach i w Ostrawie w Czechach. Pozostali zatrzymani usłyszeli m.in. zarzuty wręczania łapówek, produkcji i wprowadzania do obrotu nie mniej niż 70 kg amfetaminy. Zatrzymano ostatnio piątka kiboli odpowie za udział w zorganizowanej grupie przestępczej.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Policjanci z Białegostoku wytropili i doprowadzili do zatrzymania oszusta stojącego na czele grupy przestępczej wyłudzającej pieniądze metodą „na wnuczka”. Kilka milionów złotych wyłudzonych od seniorów na terenie Polski, założenie i kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, pranie brudnych pieniędzy, to zarzuty jakie usłyszał zatrzymany na terenie Wielkiej Brytanii 45-latek. Pod koniec września polscy policjanci sprowadzili go do Polski. Poszukiwany trzema Europejskimi Nakazami

Aresztowania mężczyzna usłyszał tu ponad 100 zarzutów. Za wszystkie zarzucane mu czyny będzie odpowiadał przed sądem.
Kryminalni z Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku zajmujący się poszukiwaniem osób ukrywających się przed wymiarem sprawiedliwości i organami ścigania, wytropili i doprowadzili do zatrzymania mężczyzny, który jak wynika z ustaleń śledczych założył i kierował zorganizowaną grupą przestępczą wyłudzającą pieniądze od seniorów metodą „na wnuczka”. Poszukiwany 45-latek wyjechał z Polski w 2014 roku i swoją działalność przestępczą prowadził z Wielkiej Brytanii. To z tamtego miejsca kierował zorganizowaną grupą przestępczą, którą sukcesywnie rozbudowywał. 45-latek werbował do niej coraz to nowych członków, którzy zajmowali się między innymi odbieraniem pieniędzy od oszukanych seniorów na terenie Polski. Z kolei on sam, dzwonił do osób starszych prosząc o ich pomoc finansową czy to podszywając się pod członków rodziny danych rozmówców, czy podając się za funkcjonariuszy prowadzących działania w celu zatrzymania grupy oszustów. Przy każdej wersji mężczyzna używał różnych opowieści, w tym najbardziej popularną – wypadku drogowego.

Przekazywane przez niego historie okazywały się na tyle prawdziwe dla osób które odbierały telefon, że rozmówcy oddawali oszustom oszczędności całego życia. Łupem grupy przestępczej jednorazowo padały oszczędności życia seniorów w wysokości nawet kilkuset tysięcy złotych. Bandyci nie gardzili też mniejszymi, kilkutysięcznymi wpłatami, które trafiały ostatecznie do rąk przebywającego na terytorium Wielkiej Brytanii 45-latka. To z pochodzących od swoich ofiar pieniędzy mężczyzna opłacał wszystkich zwerbowanych przez siebie przestępców. Oszustwami popełnianymi na terenie województwa podlaskiego metodą „na wnuczka”, zajęli się kryminalni i śledczy. To ustalenia kryminalnych z Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku, nazywanych „poszukiwaczami”, doprowadziły do zlokalizowania na terenie Wielkiej Brytanii oszusta stojącego na czele tej zorganizowanej grupy przestępczej. Wszystkie szczegółowe informacje, zostały przekazane brytyjskim policjantom za pośrednictwem Komendy Głównej Policji.

To oni ostatecznie, dysponując szczegółowymi danymi zdobytymi przez „poszukiwaczy”, zatrzymali pod koniec sierpnia 2017 roku 45-latka, który wracał późnym wieczorem do domu i nie spodziewał się takiego zakończenia dnia. Pod koniec ubiegłego miesiąca mężczyzna został przetransportowany do Polski i obecnie przebywa w areszcie. Stojący na czele zorganizowanej grupy przestępczej 45-latek usłyszał już ponad 100 zarzutów, które przedstawił mu prokurator z Prokuratury Rejonowej w Bielsku Podlaskim. Oskarżony nie przyznał się do nich i odmówił składania wyjaśnień.
Źródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

Irlandzki sąd niemal podwoił wyrok dla 34-letniego Kamila L. i 37-letniego Krzysztofa N. za znęcanie się nad innym Polakiem, którego uwięzili w mieszkaniu, wielokrotnie bili, grozili śmiercią i próbowali podpalić w bagażniku jego samochodu.

Przypominając sprawę serwis internetowy dziennika “Irish Times” tłumaczył, że w wigilię Bożego Narodzenia w 2015 roku Polacy zaprosili poszkodowanego do mieszkania, a następnie przez trzy dni więzili go w domu i bili, m.in. za pomocą osłoniętego miecza samurajskiego i kija bejsbolowego. Później wywieźli go do lasu, gdzie związali i zakneblowanego umieścili go w bagażniku własnego samochodu, który następnie podpalili.

W trakcie ataku napastnicy na chwilę zdjęli mężczyźnie taśmę z ust, aby odpowiedział na pytania, co udało mu się wykorzystać do próby uwolnienia się i ucieczki. Oprawcom udało się go jednak ponownie obezwładnić, a po nieudanej próbie ponownego wsadzenia do bagażnika zabrali go na pobliski most, gdzie trzymając go za stopę grozili mu zrzuceniem i śmiercią.

Po powrocie do domu, w którym go przetrzymywali, napastnicy razili go prądem, co doprowadziło m.in. do śladów poparzenia na obu nogach. Po jakimś czasie ofierze udało się uciec przez okno i zaalarmować sąsiadów, którzy wezwali policję.

Skazując Polaków na karę więzienia sędzia tłumaczył, że wedle ustaleń motywem ataku było błędne podejrzewanie mężczyzny o odpowiedzialność za zaginione rośliny nielegalnie hodowanej plantacji konopi.

“Irish Times” wyjaśnił, że w grudniu ub.r. obaj mężczyźni zostali skazani na sześć lat więzienia. Prokuratura odwołała się jednak od wyroku, uznając, że jest zbyt niski w obliczu popełnionych przestępstw. Po poniedziałkowej apelacji ich kara została podwyższona do odpowiednio dziewięciu i dziesięciu lat pozbawienia wolności.

37-letni N. otrzymał wyższy wyrok, bo po wstępnym aresztowaniu przez policję i warunkowym zwolnieniu pojechał do domu ofiary i wielokrotnie go uderzył, m.in. za pomocą hantli.

Rozpatrujący sprawę przed sądem apelacyjnym sędzia John Edward ocenił, że atak był “zbliżony do usiłowania morderstwa”, a drugi z sędziów John Hedigan powiedział, że nigdy nie słyszał o “tak straszliwej rzeczy”, porównując ją do działań popełnianych przez terrorystów z “ISIS (tzw. Państwa Islamskiego – PAP) lub innych wariatów”.

Obaj mężczyźni przyznali się do stawianych im zarzutów.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Była opiekunka z Polski z trzema kompanami zaplanowała napad na wdowę, u której wcześniej pracowała. Teraz w monachijskim sądzie zapadł wyrok ws. morderstwa w Hoefen. Polacy zostali skazania na dożywocie. Polka uknuła plan ze swoim bratem, synem i znajomym. Mieli napaść na bogatą wdowę w bawarskiej miejscowości Hoefen. 50-latka z Polski znała już dom i okolicę, bo wcześniej była u Niemki zatrudniona jako opiekunka.

Mężczyźni zrealizowali plan w lutym 2017 roku. Do domu wdowy włamali się w nocy, brutalnie mordując dwoje znajomych wdowy: 76-letnią kobietę i 81-letniego mężczyznę. Sama wdowa napaść przeżyła, ale została ciężko ranna. Mężczyźni skradli z jej sejfu złoto i 60 tys. euro.

Sędziowie podkreślili, że sprawcy dokonali napadu ze szczególną brutalnością. Stąd wyrok dożywocia. Opuszczenie przez nich więzienia po 15 latach odbywania kary jest wprawdzie możliwe, ale w praktyce właściwie wykluczone. 44-letni brat polskiej opiekunki Robert P. był już wcześniej karany. Jeżeli wcześniej opuści więzienie, będzie musiał pozostać pod nadzorem. Polce wymierzono mu wcześniej karę ośmiu lat więzienia za inne przestępstwa
Źródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Biegły Sądu Okręgowego w Warszawie może trafić na 10 lat do więzienia za wystawianie przestępcom zwolnień lekarskich, które umożliwiały uniknięcie odsiadki. Jeśli śledztwo wykaże, że jego znajomi sędziowie wiedzieli o tym procederze i przymykali na to oko – może dojść do wielkiego skandalu w wymiarze sprawiedliwości.

10 tysięcy złotych – taką kwotę łapówki, zdaniem warszawskiej prokuratury, przyjąć miał Wiesław C. – chirurg wpisany na listę biegłych Sądu Okręgowego w Warszawie. W zamian miał wystawić zaświadczenie, które pomogło stołecznemu gangsterowi uniknąć odsiadki za wyłudzanie mieszkań od osób starszych i schorowanych. Teraz, po półtorarocznym śledztwie, prokuratorzy twierdzą, że ten przypadek nie był wyjątkiem, sam doktor C. uczynił sobie z łapówek stałe źródło dochodu, a jego działalność torpedowała postępowania karne wobec bezwzględnych bandytów. Cała sprawa może się okazać jednym z bardziej bulwersujących skandali korupcyjnych w warszawskim wymiarze sprawiedliwości.

Między sądem a wolnością

21 lutego 2018 nagłą wizytę doktorowi C. złożyli funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Zatrzymali lekarza i przeszukali jego mieszkanie. Znaleźli wówczas 20 tysięcy złotych w gotówce. Te środki pieniężne prokurator zabezpieczył na poczet przyszłych kar – mówi Łukasz Łapczyński – rzecznik stołecznych śledczych. Tego samego dnia chirurg trafił na ulicę Chocimską, gdzie mieści się siedziba Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Usłyszał tam trzy zarzuty: łapownictwa, poświadczenia nieprawdy i poplecznictwa (pomoc w uniknięciu odpowiedzialności karnej). Grozi za to kara do 10 lat pozbawienia wolności. Prokurator wystąpił z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie.

Chirurg trafił za kratki, ale jego adwokat przekonał sąd wyższej instancji, że tak surowy środek nie jest jednak konieczny i można go zamienić na poręczenie majątkowe. Na początku kwietnia na konto prokuratury wpłynęło 100 tysięcy złotych, a C. wyszedł na wolność. Jak się miało okazać, nie na długo. 11 lipca znowu zatrzymała go ABW, a w prokuraturze usłyszał 4 kolejne zarzuty. Wszystkie dotyczyły poświadczenia nieprawdy w zwolnieniach lekarskich, skutkujące umożliwieniem osobom skazanym unikania odpowiedzialności karnej. Prokurator ponownie zawnioskował o tymczasowy areszt, a sąd raz jeszcze dał się przekonać. Adwokat mężczyzny tym razem nic już nie wskórał Cz. na trzy miesiące trafił za kratki, gdzie przebywa do dziś.
Źródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Tymczasowo aresztowany został 42-letni Marcin L., kierowca porsche – zadecydował sąd w Dolnym Kubinie. Mężczyzna bezpośrednio spowodował wypadek, w którym zginął 57-letni Słowak. Sędzia sądu powiatowego w Dolnym Kubinie w kraju żylińskim zdecydował o zastosowaniu wobec 42-letniego Marcina L. aresztu jako środka zapobiegawczego. Jest on oskarżony o wywołanie ogólnego zagrożenia oraz spowodowanie śmierci obywatela Słowacji.

Policja i prokuratura zarzucają Polakowi nadmierną prędkość i przekraczanie ciągłej linii. Grozi mu kara od 2 do 5 lat więzienia. Podczas wypadku mężczyzna prowadził porsche cayenne.

27-letniemu Adamowi Sz., który kierował samochodem ferrari i 26-letniemu Łukaszowi K. prowadzącemu mercedesa postawiono zarzut spowodowania ogólnego zagrożenia. Sędzia uznał, że mogą odpowiadać z wolnej stopy, z tym że Adam Sz. musiał zapłacić kaucję, której wysokości nie podano.

Prokurator prokuratury powiatowej w Dolnym Kubinie Marcela Szuvadova powiedziała dziennikarzom, że złoży zażalenie na treść postanowień wobec Adama Sz. i Łukasza K. Prokuratura wnioskowała o areszt dla całej trójki, argumentując , że „istnieje obawa możliwego kontynuowania czynów karalnych oraz obawa ucieczki”.

Dziś odbył się pogrzeb 57-latka niedaleko miejscowości Dolny Kubin. Tragiczny wypadek miał miejsce w niedzielę w okolicy miasta Dolny Kubin. Zginął w nim 57-letni Słowak, który zmarł na oczach syna. Wydarzenie oburzyło opinię publiczną zarówno w Słowacji, jak i w Polsce.

Trzej polscy kierowcy, jadąc szybko, wyprzedzali inne samochody na ciągłej linii.

– Śledztwo wykazało, że 27-letni kierowca, obywatel polski, jechał ferrari z Dolnego Kubina. Za nim 42-letni Polak jechał porsche cayenne. Obaj rozpoczęli wyprzedzanie kolumny samochodów w miejscu, gdzie zakazuje tego ciągła linia. Następnie kierowca porsche uderzył w jadące przed nim ferrari, które zwolniło i wróciło na swój pas. (Kierowca) porsche jednak nie zdołał już tego zrobić i miał czołowe zderzenie z jadącą w przeciwnym kierunku skodą fabią, którą prowadził 57-letni mężczyzna, mieszkaniec rejonu Dolnego Kubina – mówił rzecznik lokalnej policji Radko Moravczik.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »