SN oddalił kasację w sprawie Marka F.

Sąd Najwyższy oddalił we wtorek jako „oczywiście bezzasadną” kasację złożoną przez obronę w sprawie Marka F., skazanego w związku z tak zwaną aferą podsłuchową. Oznacza to, że kara 2,5 roku więzienia wymierzona biznesmenowi prawomocnie przez sąd drugiej instancji stała się ostateczna.

Sprawa dotyczyła nagrywania w dwóch restauracjach osób z kręgów polityki i biznesu. Ujawnione w mediach nagrania wywołały w 2014 roku kryzys w rządzie Donalda Tuska. Marek F. został skazany prawomocnie na 2,5 roku więzienia. Jego pełnomocnicy wnieśli od tego wyroku kasację.

Kasacja „oczywiście bezzasadna”

Przed tygodniem Sąd Najwyższy rozpoznał kasację, w której obrona podniosła między innymi zarzuty „rażącego naruszenia przepisów postępowania” przez sąd drugiej instancji. Adwokaci biznesmena wnosili o uniewinnienie oskarżonego z uwagi na „oczywistą niesłuszność skazania”, ewentualnie o przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania. We wtorek Sąd Najwyższy oddalił kasację jako „oczywiście bezzasadną”. W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Zbigniew Puszkarski podkreślił, że SN nie podzielił argumentów obrony.

Został zatrzymany w Hiszpanii, trafił do więzienia

Prawomocny wyrok w sprawie Marka F. zapadł przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie w grudniu 2017 r. SA utrzymał wyrok wymierzony biznesmenowi w 2016 r. przez warszawski sąd okręgowy i uznał ustalenia sądu I instancji za prawidłowe. Później SA oddalił zażalenia obrońców F., którzy ubiegali się o odroczenie wykonania kary między innymi ze względu na stan zdrowia skazanego. F. miał się stawić w zakładzie karnym 1 lutego, ale się ukrywał. Wydano za nim Europejski Nakaz Aresztowania. 5 kwietnia został zatrzymany w Hiszpanii, po czym przewieziono go do kraju, gdzie trafił do więzienia.

Nagrania w restauracji (http://www.tvn24.pl)

W latach 2013-2014 nagrano m.in. ówczesnych szefów: Ministerstwa Spraw Wewnętrznych – Bartłomieja Sienkiewicza, Ministerstwa Spraw Zagranicznych – Radosława Sikorskiego, resortu infrastruktury – Elżbietę Bieńkowską, Narodowego Banku Polskiego – Marka Belkę, Centralnego Biura Antykorupcyjnego – Pawła Wojtunika. W sumie, podczas 66 nielegalnie nagranych spotkań, utrwalono rozmowy ponad stu osób. Prokuraturze udało się ustalić tożsamość 97 z nich. Według sądu I instancji naczelną motywacją oskarżonych była chęć wzbogacenia się, a Marek F. był jedynym pomysłodawcą przestępczego procederu oraz „wyłącznym dysponentem nagrań”.

„Jakakolwiek inna niż finansowa motywacja sprawców, w ocenie sądu, nie znajduje oparcia w poczynionych ustaleniach faktycznych” – uznał Sąd Okręgowy. Natomiast Sąd Apelacyjny za słuszne uznał ustalenia i wnioski sądu I instancji.

Kolejne śledztwo w sprawie nagrań

Przeciwko F. trwa kolejne śledztwo w sprawie nagrań, które zostały opublikowane bądź o których dowiedział się prokurator już po zakończeniu sprawy, w której zapadł prawomocny wyrok. W postępowaniu tym Falenta usłyszał kilka zarzutów. Nie przyznaje się do winy.

„Rzeczpospolita” informowała w czerwcu, że F. napisał w kwietniu do prezydenta Andrzeja Dudy, iż jeśli nie zostanie ułaskawiony, to ujawni, kto za nim stał. W tym samym miesiącu „Gazeta Wyborcza” ujawniła treść listu, jaki F. napisał do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Pisał w nim: Liczyłem, że wielka sprawa, do jakiej się przyczyniłem, zostanie mi zapamiętana i po wygranych wyborach załatwiona niejako z urzędu. Zresztą taka była obietnica Panów z CBA”.

W czerwcu minister w kancelarii prezydenta Andrzej Dera mówił, że Marek F. „został prawomocnie skazany przez niezawisły sąd, który uznał, że sposób w jaki działał, pobudki jakie nim kierowały, zasługują na karę pozbawienia wolności i tę karę odbywa i tego już nic nie zmieni”.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Milion złotych zadośćuczynienia dla ofiary księdza pedofila. Sprawa w Sądzie Najwyższym

Grupa 16 tys. osób domaga się wycofania skargi kasacyjnej, jaką do Sądu Najwyższego skierowało Towarzystwo Chrystusowe. Petycję w tej sprawie złożyły dziś cztery kobiety. Przyjął je rzecznik zakonu ks. Marek Grygiel, który stwierdził, że „sprawca działał na swoje własne konto, godząc w dobre imię naszego zgromadzenia”.

prawa miliona zł zadośćuczynienia dla ofiary byłego już księdza Romana B. jest obecnie w Sądzie Najwyższym. Skarga kasacyjna złożona przez Towarzystwo Chrystusowe, które musiało wypłacić pieniądze Katarzynie, zostanie rozpatrzona 20 grudnia. Osoby, które wspierają Katarzynę mają jednak nadzieję, że zakon skargę do tego czasu wycofa. Dzisiaj w siedzibie zakonu w Poznaniu złożyli oni dwie petycje wraz z podpisami osób je popierających.

Petycje złożyły cztery kobiety, wśród których była poznańska aktywistka Agnieszka Ziółkowska. Przyjął je rzecznik zakonu ks. Marek Grygiel.

– Zebraliśmy łącznie 16 tys. podpisów pod wnioskiem o wycofanie przez państwa skargi kasacyjnej. Jedną z petycji złożyliśmy w Sądzie Najwyższym. Oprócz wycofania skargi domagamy się również sprawiedliwego składu orzekającego dla Katarzyna – mówiła Ziółkowska.

– Jestem apostatką, ale wychowałam się w rodzinie chrześcijańskiej, w duchu zadośćuczynienia za krzywdy. Mamy nadzieję, że państwo wezmą pod uwagę głos obywateli, wśród których są również wierni – podkreślała.

Co na to rzecznik zakonu? – Jest nam niezmiernie przykro za zaistniałą sytuację. W naszym zgromadzeniu nigdy nie było i nie będzie przyzwolenia na tego typu działania. Przypomnę, że sprawca działał na swoje własne konto, godząc w dobre imię naszego zgromadzenia – mówił ks. Grygiel.

Zapowiedział, że Towarzystwo Chrystusowe „pochyli się nad petycją” i w najbliższym czasie wyda w tej sprawie oświadczenie.
Źródło info i foto: onet.pl

Australia: Sąd Najwyższy rozpatrzy odwołanie kardynała George’a Pella skazanego za pedofilię

Sąd Najwyższy Australii zgodził się rozpatrzyć odwołanie, złożone przez kardynała George’a Pella, skazanego na 6 lat więzienia za czyny pedofilii w połowie lat 90. Były prefekt watykańskiego Sekretariatu ds. Ekonomii przebywa w zakładzie karnym od marca br.

Decyzję Sądu Najwyższego w Canberze ogłoszono w środę miejscowego czasu. Zaznacza się, że tym samym były watykański „minister finansów”, który od początku zapewnia, że jest niewinny, otrzymał ostatnią szansę.

Według lokalnych mediów rozprawa odbędzie się zapewne w przyszłym roku, a australijski kardynał, do niedawna bliski współpracownik papieża Franciszka, będzie czekał na nią w więzieniu w Melbourne.

78-letni kardynał Pell jest najwyższym dostojnikiem Kościoła, skazanym za pedofilię. Otrzymał wyrok, gdy uznano go winnym napaści seksualnej na dwóch 13-letnich chłopców z chóru w zakrystii katedry w Melbourne w 1996 roku. Był wtedy metropolitą tego miasta.

W sierpniu wyrok 6 lat, wydany na początku tego roku, utrzymał sąd apelacyjny stanu Wiktoria. Akt oskarżenia sporządzono na podstawie zeznań jednej z ofiar; drugi mężczyzna zmarł przed kilkoma laty.

Sąd pierwszej instancji orzekł w marcu, że kardynał Pell będzie mógł ubiegać się o przedterminowe zwolnienie w październiku 2022 r., gdy będzie miał 81 lat.

Dostojnik, urodzony w 1941 r. w australijskim Ballarat, był biskupem pomocniczym Melbourne w latach 1987-1996, a następnie do 2001 r. metropolitą tego miasta. W latach 2001-2014 był arcybiskupem metropolitą Sydney, mianowanym kardynałem przez Jana Pawła II. Franciszek mianował go w 2013 roku członkiem Rady Kardynałów, a rok później prefektem Sekretariatu ds. Ekonomii Stolicy Apostolskiej.

Początkowo australijski wymiar sprawiedliwości prowadził śledztwo w jego sprawie w związku z zarzutami tuszowania czynów wykorzystywania i wysłuchał jego zeznań, w których zapewniał, że nie wiedział o takich zdarzeniach w swojej diecezji. W 2017 roku kardynał Pell został formalnie oskarżony o czyny seksualnego wykorzystania nieletnich. Papież urlopował go na czas procesu, a później zdymisjonował go.

Gdy na początku tego roku purpurat został uznany jednomyślnie winnym pedofilii przez ławę przysięgłych sądu pierwszej instancji, otrzymał od Franciszka zakaz publicznego pełnienia posługi i kontaktów z nieletnimi. Jak tłumaczył wtedy Watykan, są to „środki zapobiegawcze”, zastosowane w oczekiwaniu na definitywne potwierdzenie faktów. Wyjaśniono, że Stolica Apostolska przyjmuje do wiadomości wyrok pierwszej instancji.

Gdy latem odrzucono apelację kardynała Pella, Watykan oświadczył, że z decyzją w jego sprawie czeka na zakończenie całego postępowania sądowego. Rzecznik Matteo Bruni podkreślił też, że Watykan potwierdza swój szacunek dla australijskiego wymiaru sprawiedliwości.

Bruni zaznaczył wówczas: Stolica Apostolska wraz z Kościołem w Australii potwierdza swoją bliskość z ofiarami wykorzystywania seksualnego i zaangażowanie na rzecz tego, by za pośrednictwem właściwych władz kościelnych ścigać członków duchowieństwa, którzy są za nie odpowiedzialni.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Milion złotych zadośćuczynienia dla ofiary księdza pedofila

Towarzystwo Chrystusowe, które nie chce wypłacić miliona złotych zadośćuczynienia ofierze księdza pedofila, złożyło kasację do Sądu Najwyższego. Ten będzie ją rozpatrywać w kontrowersyjnym składzie, w którym znaleźli się profesor KUL, były radca reprezentujący Kościół przeciw ofierze pedofilii oraz sędzia, która niedawno orzekała na rzecz parafii.

Jako nastolatka Katarzyna została wysłana przesz rodziców do internatu. Tam przez wiele miesięcy była gwałcona, bita, więziona i odurzana przez Romana B. Zakonnik został skazany na 4 lata pozbawienia wolności oraz otrzymał czteroletni zakaz wykonywania zawodów związanych z uczeniem dzieci.

Sądy I i II instancji uznały, że za czyny duchownych, jeśli były związane z pełnioną przez nich funkcją, odpowiada Kościół. Wówczas kobiecie przyznano milion złotych zadośćuczynienia od Zakonu Chrystusowców. Właśnie dlatego wniesiono kasację. Dla Kościoła sprawa jest priorytetowa, ponieważ po raz pierwszy odpowiedzialnością obciążono cały Kościół, a nie konkretną osobę.

Kontrowersje wokół składu SN

Skład Sądu Najwyższego, który ma rozpatrzyć kasację ws. zadośćuczynienia, podała „Polityka”. Znalazły się w nim Joanna Misztal-Konecka, profesor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, która będzie sprawozdawcą, Beata Janiszewska, która kilka miesięcy temu orzekała w sprawie jednej z parafii oraz Marcin Krajewski, który pięć lat temu reprezentował diecezję koszalińsko-kołobrzeską i jedną z parafii w sprawie o zadośćuczynienie dla ofiary.

– Byłam i jestem załamana. To jest najgorszy z możliwych składów. Jak może w mojej sprawie sądzić sędzia, który bronił Kościoła i był przeciwko ofierze? Albo sędzia, który wydaje pozytywne wyroki na rzecz Kościoła? Mam podstawy, aby sądzić, że nie będą sprawiedliwi – powiedziała w rozmowie z Wirtualną Polską ofiara księdza. Kobieta zapowiedziała także, że jej prawnik złoży w sądzie wniosek o zmianę składu orzekającego.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Włochy: Sąd Najwyższy zajmie się sprawą napaści na polskich turystów w Rimini

12 grudnia włoski Sąd Najwyższy rozpatrzy odwołanie złożone przez sprawcę brutalnego ataku na dwoje Polaków i gwałtu w Rimini, Kongijczyka Guerlina Butungu od wyroku 16 lat więzienia – poinformował we wtorek PAP pełnomocnik ofiar Maurizio Ghinelli.

Wyrok 16 lat więzienia za pobicie młodego Polaka i gwałt na jego partnerce w sierpniu 2017 roku na plaży w Rimini wydał najpierw sąd pierwszej instancji w tym mieście, a następnie utrzymał go sąd apelacyjny w Bolonii. Obrona Butungu złożyła od niego odwołanie, twierdząc, że nie ma dowodów na to, że imigrant uczestniczył w zbiorowym gwałcie na młodej Polce na plaży i ciężkim pobiciu jej partnera oraz w innych napaściach.

Ponadto obrońca wśród powodów zaskarżenia wyroku wskazał to, że sądy nie uznały okoliczności łagodzących, to znaczy faktu, iż Butungu nie był wcześniej karany i ma za sobą „trudną przeszłość” w swoim kraju. Według adwokata skazany, który do Włoch przypłynął z innymi migrantami pontonem, był jako nastolatek żołnierzem. Już wcześniej podkreślano jednak, że nie ma na to dowodów.

Trzej pozostali członkowie gangu, który napadł na polskich turystów, czyli nastoletni synowie imigrantów z Maroka i Nigerii, zostali skazani przez sąd dla nieletnich na kary po 9 lat i 8 miesięcy. Wyrok ten utrzymał sąd apelacyjny.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Australia: Skazany za pedofilię kardynał George Pell odwołał się do Sądu Najwyższego

Sąd Najwyższy Australii podał, że pełnomocnicy skazanego za pedofilię byłego watykańskiego „ministra finansów” kardynała George’a Pella odwołali się od wyroku sądu apelacyjnego stanu Wiktoria, utrzymującego w mocy karę 6 lat więzienia. 21 sierpnia sąd ten odrzucił apelację złożoną przez kardynała.

Pell został skazany za przestępstwa popełnione wobec dwóch 13-letnich chórzystów, których miał dopuścić się w zakrystii w katedrze świętego Patryka w Melbourne w 1996 roku. To najwyższy dostojnik Kościoła skazany za pedofilię.

Kardynał Pell, do niedawna jeden z najbliższych i najbardziej wpływowych współpracowników i doradców papieża Franciszka, od początku sprawy sądowej utrzymywał, że jest niewinny. 78-letni dostojnik przebywa w więzieniu o zaostrzonym rygorze. Apelacja w Sądzie Najwyższym Australii to ostatnia możliwość, jaką ma Pell, by uzyskać uchylenie wyroku skazującego.

Goerge Pell urodził się w 1941 roku w australijskim Ballarat. Był biskupem pomocniczym Melbourne w latach 1987-1996, a następnie do 2001 roku metropolitą tego miasta. W latach 2001-2014 był arcybiskupem metropolitą Sydney.

Papież Franciszek w 2013 roku mianował Pella członkiem Rady Kardynałów, a rok później prefektem Sekretariatu ds. Gospodarczych Stolicy Apostolskiej, czyli watykańskim „ministrem finansów”.

Początkowo australijski wymiar sprawiedliwości prowadził śledztwo w sprawie Pella w związku z zarzutami tuszowania czynów wykorzystywania i wysłuchał jego zeznań, w których zapewniał, że nie wiedział o takich zdarzeniach w swojej diecezji. W 2017 roku kardynał Pell został formalnie oskarżony o wykorzystywanie seksualne nieletnich. Papież urlopował go na czas procesu, a później zdymisjonował.

Gdy na początku tego roku purpurat został uznany jednomyślnie winnym pedofilii przez ławę przysięgłych sądu pierwszej instancji, otrzymał od Franciszka zakaz publicznego pełnienia posługi i kontaktów z nieletnimi, w ramach „środków zapobiegawczych” w oczekiwaniu na definitywne potwierdzenie faktów.

Po wyroku w sądzie apelacyjnym Watykan oświadczył, że z decyzją w sprawie kardynała Pella Kongregacja Nauki Wiary czeka na wyniki trwającego procesu i zakończenie całego postępowania sądowego.

Stolica Apostolska zapowiedziała też proces kanoniczny dostojnika. Może on zakończyć się usunięciem ze stanu kapłańskiego.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Rozpoznanie kasacji sprawy Marka Falenty dopiero w listopadzie

Na 19 listopada został wyznaczony termin rozpoznania kasacji skazanego prawomocnie na 2,5 roku więzienia biznesmena Marka Falenty, w związku z tzw. aferą podsłuchową.

Jak przekazał Krzysztof Michałowski z zespołu prasowego Sądu Najwyższego sprawę ma rozpatrzyć skład trzech sędziów Izby Karnej – Tomasz Artymiuk, Piotr Mirek i Zbigniew Puszkarski. Ten ostatni będzie jej sprawozdawcą. W grudniu 2017 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie wymierzył Falencie prawomocnie karę 2,5 roku więzienia oraz grzywnę za podsłuchy w restauracjach. Tym samym SA utrzymał wtedy wyrok wymierzony biznesmenowi w 2016 r. przez warszawski sąd okręgowy.

Obrońca Falenty mec. Marek Małecki zapowiedział wówczas złożenie kasacji. Kasacja wpłynęła do SN w sierpniu ub.r. Obrona – jak informowano – wnosi w kasacji o uchylenie wyroku i „uniewinnienie oskarżonego z uwagi na oczywistą niesłuszność skazania lub ewentualnie o przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania”.

O tym, że Falenta ma odbyć zasądzoną mu karę 2,5 roku więzienia, zdecydował 31 stycznia Sąd Apelacyjny w Warszawie. Odrzucił tym samym zażalenia obrońców, którzy ubiegali się o odroczenie wykonania kary m.in. ze względu na stan zdrowia skazanego.

Falenta miał się stawić w zakładzie karnym 1 lutego, ale tego nie zrobił. Od tamtego czasu się ukrywał i był poszukiwany. Wydano za nim także Europejski Nakaz Aresztowania. Falenta został zatrzymany w Hiszpanii 5 kwietnia br. Przewieziono go do Polski. Trafił do więzienia.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Sąd Najwyższy uchylił uniewinnienie byłego wiceprezydenta Wrocławia

Sąd Najwyższy uwzględnił w czwartek kasację prokuratury i uchylił wyrok uniewinniający byłego wiceprezydenta Wrocławia, Michała J. od zarzutów korupcji. Sprawa wróci do ponownego rozpoznania w II instancji przez sąd okręgowy.

Jak wskazał w uzasadnieniu orzeczenia SN sędzia Włodzimierz Wróbel, sąd II instancji w tej sprawie zbyt pobieżnie uzasadnił swoje rozstrzygnięcie. „Sąd okręgowy w jednym zdaniu ocenił, że przekonujące są wyjaśnienia oskarżonego, ale zabrakło konfrontacji z materiałem dowodowym” – powiedział sędzia. Dodał, iż sąd ten nie zawarł ocen, czy wyliczenia przedstawiane w sprawie przez prokuraturę są wiarygodne i w jakim stopniu wpływają one na wiarygodność oskarżonego.

Oskarżony w sprawie Michał J. był przez krótki okres wiceprezydentem Wrocławia w latach 2011-2012 i pełnomocnikiem ds. organizacji piłkarskiego Euro 2012 w tym mieście.

W akcie oskarżenia zarzucono mu przyjęcie w 2011 r. korzyści w formie opłacenia wakacji na egzotycznych wyspach Zanzibar i Barbados. Inny zarzut to działanie na szkodę interesu publicznego oraz niedopełnienie i przekroczenie swoich obowiązków. Jak wskazywała prokuratura, część kosztów – m.in. przelotów – opłacał właściciel firmy, która realizowała zlecenia związane z Euro 2012 dla miasta. Chodziło o kwoty nie mniejsze niż 7 tys. i 14 tys. zł.

B. wiceprezydent wyjaśniał, że biletów nie kupował, ale był umówiony na rozliczenie tych opłat. Udowadniał, że oddał pieniądze i przedstawiał sądowi bankowe przelewy. J. został odwołany ze stanowiska na początku października 2012 r. m.in. na tle kwestii współpracy z firmą, której dotyczyła sprawa.

Uniewinnienie w 2017 roku

Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Śródmieścia we wrześniu 2017 r. uniewinnił J. od stawianych mu zarzutów i w uzasadnieniu zaznaczył, że materiał dowodowy „nie usunął wątpliwości co do winy oskarżonego”. Sąd przyznał wtedy, że oskarżony – jako urzędnik – zachował się nieetycznie, ale nie ma wystarczających dowodów na to, by skazać go za przestępstwo. „Może to być podstawą odpowiedzialności służbowej lub dyscyplinarnej, ale nie ma wystarczających podstaw do odpowiedzialności karnej” – uznał sąd rejonowy.

Prokuratura złożyła apelację, ale w maju 2018 r. wyrok uniewinniający utrzymał wrocławski sąd okręgowy. Kasację w sprawie złożyła prokuratura. „Sąd II instancji oparł orzeczenie na niepełnym i wybiórczo potraktowanym materiale dowodowym. (…) W innej sprawie doszło do odmiennego rozstrzygnięcia w zakresie częściowo tych samych czynów” – mówił w czwartek przed SN prok. Grzegorz Krysmann.

Równolegle bowiem toczył się proces Tomasza G. – prezesa spółki, który był oskarżony o korumpowanie b. wiceprezydenta. W kwietniu 2018 r. w tamtym procesie sąd prawomocnie uznał, iż doszło do korupcji polegającej na wręczeniu łapówek w formie opłacenia wakacji na egzotycznych wyspach. G. wymierzono karę dwóch lat pozbawienia wolności w zawieszeniu oraz grzywnę.

„Nie stało się tak, jak się powinno stać, że sprawa ta powinna być rozpoznawana przez jeden sąd. Można było te sprawy połączyć, stało się inaczej. Sądy działające równolegle nie mają wpływu na siebie” – powiedział w czwartek PAP obrońca b. wiceprezydenta mec. Przemysław Skoczek. Zastrzegł, iż nie będzie komentował czwartkowego rozstrzygnięcia SN przed zapoznaniem się z pisemnym uzasadnieniem wyroku. „Ze spokojem czekam na dalszy rozwój wypadków” – dodał.
Źródło info i foto: interia.pl

Hiszpania: Jest wyrok Sądu Najwyższego za zbiorowy gwałt na nastolatce

Hiszpański Sąd Najwyższy skazał w piątek na kary od 15 do ponad 17 lat więzienia pięciu mężczyzn, którzy w 2016 r. dopuścili się agresji na tle seksualnym wobec nastolatki w Pampelunie, w północno-wschodniej Hiszpanii. Przed tym – pomimo wcześniejszych wyroków skazujących wydanych przez sądy niższych instancji – orzeczeniem przebywali na wolności, na zwolnieniu warunkowym, .

Sędziowie SN uznali, że młoda Hiszpanka została nie tyle „wykorzystana seksualnie”, co „zgwałcona” przez członków grupy zwanej „La Manada”. W kodeksie karnym oba przestępstwa są odmiennie karane.

Sąd Najwyższy orzekł kary po 15 lat więzienia dla wszystkich członków grupy za gwałt, a jednemu z nich doliczył kolejne dwa lata pozbawienia wolności za kradzież ofierze telefonu komórkowego. Mężczyźni nie będą mogli się do niej zbliżać ani komunikować przez okres 20 lat.

Dodatkowo pięciu skazanych mężczyzn zostało zobowiązanych do wypłaty młodej kobiecie 100 tys. euro tytułem odszkodowania.

Jak poinformowała hiszpańska policja, w piątek wieczorem wszyscy skazani z grupy „La Manada” zostali aresztowani i osadzeni w więzieniu.

Wielotysięczne manifestacje przeciw zbyt niskiej karze

18-letnia mieszkanka Madrytu została zgwałcona w lipcu 2016 r. podczas Sanfermines, obchodzonego corocznie w Pampelunie, stolicy prowincji Nawarra, święta ku czci św. Fermina. Najbardziej charakterystyczną częścią tego wydarzenia są gonitwy z bykami po ulicach miasta. Wprawdzie pięciu mężczyzn, wśród których jest m.in. były żołnierz i policjant, zostało skazanych w 2018 roku na 9 lat więzienia, ale, jak ujął to w werdykcie sąd w Nawarze, ponieśli oni karę „za wykorzystanie seksualne”.

Sprawa doprowadziła w zeszłym roku do wielotysięcznych manifestacji w całej Hiszpanii. Protesty przeciwko „zbyt niskiej” karze, jak twierdziło wielu demonstrantów, nasiliły się w całym kraju po orzeczeniu sądu apelacyjnego w Sewilli, który na początku stycznia 2019 r. zwolnił oskarżonych warunkowo z więzienia.

Prowadzący sprawę sędzia orzekł wówczas, że pięciu skazanych za wykorzystanie seksualne nastolatki „może pozostać na wolności, gdyż nie istnieje ryzyko ich ucieczki, ani zagrożenie, iż mężczyźni ci popełnią ponownie przestępstwo”.
Źródło info i foto: interia.pl

Jest decyzja SN. Arkadiusz Kraska wychodzi na wolność. Spędził w więzieniu 20 lat

Arkadiusz Kraska wychodzi na wolność. Decyzję o wstrzymaniu wykonywania wyroku podjął kilka minut temu Sąd Najwyższy. Oznacza to, że skazany 20 lat temu za podwójne zabójstwo szczecinianin na wolności będzie oczekiwał ponownego procesu. Zdaniem prokuratury Kraska nie popełnił zbrodni, za którą został skazany.

Informację o decyzji potwierdziło w rozmowie z Onetem biuro prasowe Sądu Najwyższego. Uzasadnienie mamy poznać w ciągu najbliższych kilkunastu minut. Arkadiusz Kraska mimo wyroku dożywocia za podwójne zabójstwo wyjdzie na wolność.

Dowody na niewinność Kraski od kilkunastu miesięcy zbierała prokurator Barbara Zapaśnik, która znana jest z rozpracowywania najgroźniejszych grup przestępczych. Na początku marca skierowała do sądu wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy i uniewinnienie Kraski.
Źródło info i foto: onet.pl