Australia: Skazany za pedofilię kardynał George Pell odwołał się do Sądu Najwyższego

Sąd Najwyższy Australii podał, że pełnomocnicy skazanego za pedofilię byłego watykańskiego „ministra finansów” kardynała George’a Pella odwołali się od wyroku sądu apelacyjnego stanu Wiktoria, utrzymującego w mocy karę 6 lat więzienia. 21 sierpnia sąd ten odrzucił apelację złożoną przez kardynała.

Pell został skazany za przestępstwa popełnione wobec dwóch 13-letnich chórzystów, których miał dopuścić się w zakrystii w katedrze świętego Patryka w Melbourne w 1996 roku. To najwyższy dostojnik Kościoła skazany za pedofilię.

Kardynał Pell, do niedawna jeden z najbliższych i najbardziej wpływowych współpracowników i doradców papieża Franciszka, od początku sprawy sądowej utrzymywał, że jest niewinny. 78-letni dostojnik przebywa w więzieniu o zaostrzonym rygorze. Apelacja w Sądzie Najwyższym Australii to ostatnia możliwość, jaką ma Pell, by uzyskać uchylenie wyroku skazującego.

Goerge Pell urodził się w 1941 roku w australijskim Ballarat. Był biskupem pomocniczym Melbourne w latach 1987-1996, a następnie do 2001 roku metropolitą tego miasta. W latach 2001-2014 był arcybiskupem metropolitą Sydney.

Papież Franciszek w 2013 roku mianował Pella członkiem Rady Kardynałów, a rok później prefektem Sekretariatu ds. Gospodarczych Stolicy Apostolskiej, czyli watykańskim „ministrem finansów”.

Początkowo australijski wymiar sprawiedliwości prowadził śledztwo w sprawie Pella w związku z zarzutami tuszowania czynów wykorzystywania i wysłuchał jego zeznań, w których zapewniał, że nie wiedział o takich zdarzeniach w swojej diecezji. W 2017 roku kardynał Pell został formalnie oskarżony o wykorzystywanie seksualne nieletnich. Papież urlopował go na czas procesu, a później zdymisjonował.

Gdy na początku tego roku purpurat został uznany jednomyślnie winnym pedofilii przez ławę przysięgłych sądu pierwszej instancji, otrzymał od Franciszka zakaz publicznego pełnienia posługi i kontaktów z nieletnimi, w ramach „środków zapobiegawczych” w oczekiwaniu na definitywne potwierdzenie faktów.

Po wyroku w sądzie apelacyjnym Watykan oświadczył, że z decyzją w sprawie kardynała Pella Kongregacja Nauki Wiary czeka na wyniki trwającego procesu i zakończenie całego postępowania sądowego.

Stolica Apostolska zapowiedziała też proces kanoniczny dostojnika. Może on zakończyć się usunięciem ze stanu kapłańskiego.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Rozpoznanie kasacji sprawy Marka Falenty dopiero w listopadzie

Na 19 listopada został wyznaczony termin rozpoznania kasacji skazanego prawomocnie na 2,5 roku więzienia biznesmena Marka Falenty, w związku z tzw. aferą podsłuchową.

Jak przekazał Krzysztof Michałowski z zespołu prasowego Sądu Najwyższego sprawę ma rozpatrzyć skład trzech sędziów Izby Karnej – Tomasz Artymiuk, Piotr Mirek i Zbigniew Puszkarski. Ten ostatni będzie jej sprawozdawcą. W grudniu 2017 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie wymierzył Falencie prawomocnie karę 2,5 roku więzienia oraz grzywnę za podsłuchy w restauracjach. Tym samym SA utrzymał wtedy wyrok wymierzony biznesmenowi w 2016 r. przez warszawski sąd okręgowy.

Obrońca Falenty mec. Marek Małecki zapowiedział wówczas złożenie kasacji. Kasacja wpłynęła do SN w sierpniu ub.r. Obrona – jak informowano – wnosi w kasacji o uchylenie wyroku i „uniewinnienie oskarżonego z uwagi na oczywistą niesłuszność skazania lub ewentualnie o przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania”.

O tym, że Falenta ma odbyć zasądzoną mu karę 2,5 roku więzienia, zdecydował 31 stycznia Sąd Apelacyjny w Warszawie. Odrzucił tym samym zażalenia obrońców, którzy ubiegali się o odroczenie wykonania kary m.in. ze względu na stan zdrowia skazanego.

Falenta miał się stawić w zakładzie karnym 1 lutego, ale tego nie zrobił. Od tamtego czasu się ukrywał i był poszukiwany. Wydano za nim także Europejski Nakaz Aresztowania. Falenta został zatrzymany w Hiszpanii 5 kwietnia br. Przewieziono go do Polski. Trafił do więzienia.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Sąd Najwyższy uchylił uniewinnienie byłego wiceprezydenta Wrocławia

Sąd Najwyższy uwzględnił w czwartek kasację prokuratury i uchylił wyrok uniewinniający byłego wiceprezydenta Wrocławia, Michała J. od zarzutów korupcji. Sprawa wróci do ponownego rozpoznania w II instancji przez sąd okręgowy.

Jak wskazał w uzasadnieniu orzeczenia SN sędzia Włodzimierz Wróbel, sąd II instancji w tej sprawie zbyt pobieżnie uzasadnił swoje rozstrzygnięcie. „Sąd okręgowy w jednym zdaniu ocenił, że przekonujące są wyjaśnienia oskarżonego, ale zabrakło konfrontacji z materiałem dowodowym” – powiedział sędzia. Dodał, iż sąd ten nie zawarł ocen, czy wyliczenia przedstawiane w sprawie przez prokuraturę są wiarygodne i w jakim stopniu wpływają one na wiarygodność oskarżonego.

Oskarżony w sprawie Michał J. był przez krótki okres wiceprezydentem Wrocławia w latach 2011-2012 i pełnomocnikiem ds. organizacji piłkarskiego Euro 2012 w tym mieście.

W akcie oskarżenia zarzucono mu przyjęcie w 2011 r. korzyści w formie opłacenia wakacji na egzotycznych wyspach Zanzibar i Barbados. Inny zarzut to działanie na szkodę interesu publicznego oraz niedopełnienie i przekroczenie swoich obowiązków. Jak wskazywała prokuratura, część kosztów – m.in. przelotów – opłacał właściciel firmy, która realizowała zlecenia związane z Euro 2012 dla miasta. Chodziło o kwoty nie mniejsze niż 7 tys. i 14 tys. zł.

B. wiceprezydent wyjaśniał, że biletów nie kupował, ale był umówiony na rozliczenie tych opłat. Udowadniał, że oddał pieniądze i przedstawiał sądowi bankowe przelewy. J. został odwołany ze stanowiska na początku października 2012 r. m.in. na tle kwestii współpracy z firmą, której dotyczyła sprawa.

Uniewinnienie w 2017 roku

Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Śródmieścia we wrześniu 2017 r. uniewinnił J. od stawianych mu zarzutów i w uzasadnieniu zaznaczył, że materiał dowodowy „nie usunął wątpliwości co do winy oskarżonego”. Sąd przyznał wtedy, że oskarżony – jako urzędnik – zachował się nieetycznie, ale nie ma wystarczających dowodów na to, by skazać go za przestępstwo. „Może to być podstawą odpowiedzialności służbowej lub dyscyplinarnej, ale nie ma wystarczających podstaw do odpowiedzialności karnej” – uznał sąd rejonowy.

Prokuratura złożyła apelację, ale w maju 2018 r. wyrok uniewinniający utrzymał wrocławski sąd okręgowy. Kasację w sprawie złożyła prokuratura. „Sąd II instancji oparł orzeczenie na niepełnym i wybiórczo potraktowanym materiale dowodowym. (…) W innej sprawie doszło do odmiennego rozstrzygnięcia w zakresie częściowo tych samych czynów” – mówił w czwartek przed SN prok. Grzegorz Krysmann.

Równolegle bowiem toczył się proces Tomasza G. – prezesa spółki, który był oskarżony o korumpowanie b. wiceprezydenta. W kwietniu 2018 r. w tamtym procesie sąd prawomocnie uznał, iż doszło do korupcji polegającej na wręczeniu łapówek w formie opłacenia wakacji na egzotycznych wyspach. G. wymierzono karę dwóch lat pozbawienia wolności w zawieszeniu oraz grzywnę.

„Nie stało się tak, jak się powinno stać, że sprawa ta powinna być rozpoznawana przez jeden sąd. Można było te sprawy połączyć, stało się inaczej. Sądy działające równolegle nie mają wpływu na siebie” – powiedział w czwartek PAP obrońca b. wiceprezydenta mec. Przemysław Skoczek. Zastrzegł, iż nie będzie komentował czwartkowego rozstrzygnięcia SN przed zapoznaniem się z pisemnym uzasadnieniem wyroku. „Ze spokojem czekam na dalszy rozwój wypadków” – dodał.
Źródło info i foto: interia.pl

Hiszpania: Jest wyrok Sądu Najwyższego za zbiorowy gwałt na nastolatce

Hiszpański Sąd Najwyższy skazał w piątek na kary od 15 do ponad 17 lat więzienia pięciu mężczyzn, którzy w 2016 r. dopuścili się agresji na tle seksualnym wobec nastolatki w Pampelunie, w północno-wschodniej Hiszpanii. Przed tym – pomimo wcześniejszych wyroków skazujących wydanych przez sądy niższych instancji – orzeczeniem przebywali na wolności, na zwolnieniu warunkowym, .

Sędziowie SN uznali, że młoda Hiszpanka została nie tyle „wykorzystana seksualnie”, co „zgwałcona” przez członków grupy zwanej „La Manada”. W kodeksie karnym oba przestępstwa są odmiennie karane.

Sąd Najwyższy orzekł kary po 15 lat więzienia dla wszystkich członków grupy za gwałt, a jednemu z nich doliczył kolejne dwa lata pozbawienia wolności za kradzież ofierze telefonu komórkowego. Mężczyźni nie będą mogli się do niej zbliżać ani komunikować przez okres 20 lat.

Dodatkowo pięciu skazanych mężczyzn zostało zobowiązanych do wypłaty młodej kobiecie 100 tys. euro tytułem odszkodowania.

Jak poinformowała hiszpańska policja, w piątek wieczorem wszyscy skazani z grupy „La Manada” zostali aresztowani i osadzeni w więzieniu.

Wielotysięczne manifestacje przeciw zbyt niskiej karze

18-letnia mieszkanka Madrytu została zgwałcona w lipcu 2016 r. podczas Sanfermines, obchodzonego corocznie w Pampelunie, stolicy prowincji Nawarra, święta ku czci św. Fermina. Najbardziej charakterystyczną częścią tego wydarzenia są gonitwy z bykami po ulicach miasta. Wprawdzie pięciu mężczyzn, wśród których jest m.in. były żołnierz i policjant, zostało skazanych w 2018 roku na 9 lat więzienia, ale, jak ujął to w werdykcie sąd w Nawarze, ponieśli oni karę „za wykorzystanie seksualne”.

Sprawa doprowadziła w zeszłym roku do wielotysięcznych manifestacji w całej Hiszpanii. Protesty przeciwko „zbyt niskiej” karze, jak twierdziło wielu demonstrantów, nasiliły się w całym kraju po orzeczeniu sądu apelacyjnego w Sewilli, który na początku stycznia 2019 r. zwolnił oskarżonych warunkowo z więzienia.

Prowadzący sprawę sędzia orzekł wówczas, że pięciu skazanych za wykorzystanie seksualne nastolatki „może pozostać na wolności, gdyż nie istnieje ryzyko ich ucieczki, ani zagrożenie, iż mężczyźni ci popełnią ponownie przestępstwo”.
Źródło info i foto: interia.pl

Jest decyzja SN. Arkadiusz Kraska wychodzi na wolność. Spędził w więzieniu 20 lat

Arkadiusz Kraska wychodzi na wolność. Decyzję o wstrzymaniu wykonywania wyroku podjął kilka minut temu Sąd Najwyższy. Oznacza to, że skazany 20 lat temu za podwójne zabójstwo szczecinianin na wolności będzie oczekiwał ponownego procesu. Zdaniem prokuratury Kraska nie popełnił zbrodni, za którą został skazany.

Informację o decyzji potwierdziło w rozmowie z Onetem biuro prasowe Sądu Najwyższego. Uzasadnienie mamy poznać w ciągu najbliższych kilkunastu minut. Arkadiusz Kraska mimo wyroku dożywocia za podwójne zabójstwo wyjdzie na wolność.

Dowody na niewinność Kraski od kilkunastu miesięcy zbierała prokurator Barbara Zapaśnik, która znana jest z rozpracowywania najgroźniejszych grup przestępczych. Na początku marca skierowała do sądu wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy i uniewinnienie Kraski.
Źródło info i foto: onet.pl

Pakistan: Jest decyzja Sądu Najwyższego ws. Asii Bibi

Sąd Najwyższy Pakistanu podtrzymał wyrok z października 2018 roku uniewinniający chrześcijankę Asię Bibi, skazaną w 2010 roku na śmierć za bluźnierstwo skierowane przeciwko prorokowi Mahometowi.

– Zgodnie z meritum wniosek odwoławczy zostaje odrzucony – powiedział sędzia Asif Saeed Khosar. Jak wskazuje Associated Press, decyzja SN usuwa ostatnią przeszkodę prawną, by Asia Bibi mogła opuścić Pakistan.

Muzułmańscy ekstremiści w Pakistanie nie zgadzali się z werdyktem uniewinniającym i żądali wykonania na kobiecie kary śmierci. Od ogłoszenia wyroku uniewinniającego 31 października 2018 roku chrześcijanka musiała korzystać z ochrony pakistańskich władz w oczekiwaniu na zakończenie postępowania sądowego.

Ubiegłoroczny wyrok wywołał wściekłość tysięcy zwolenników muzułmańskich ekstremistów i radykałów, którzy wyszli na ulice i przez trzy dni paraliżowali kraj, aż rząd obiecał im, że nie wypuści z kraju Asii Bibi. Manifestujący domagali się również śmierci sędziów, którzy ją uniewinnili.

Protesty ustały, gdy rząd Imrana Khana zawarł porozumienie z islamistycznym ugrupowaniem Tehreek-e-Labbaik Pakistan (TLP), na mocy którego TLP mogło złożyć zażalenie na decyzję sądu, a Bibi zakazano opuszczania kraju do czasu jego rozpatrzenia.

Urodzona w 1971 roku Asia Bibi, a właściwie Asia Noreen, była pierwszą kobietą skazaną w Pakistanie na śmierć na mocy drakońskiej ustawy za obrazę islamu lub Mahometa. Jej sprawa ma początek w czerwcu 2009 roku, kiedy oskarżyły ją muzułmanki, z którymi pracowała przy zbiorze owoców i którym przyniosła wodę do picia.

Dwie odmówiły picia z „nieczystego naczynia” używanego przez chrześcijankę. Podczas kłótni, która potem nastąpiła Bibi miała wypowiedzieć obraźliwe uwagi o Mahomecie. Następnie kobieta została pobita we własnym domu, gdzie według świadków miała przyznać się do bluźnierstwa. Wkrótce potem została aresztowana przez policję.

Sprawa oburzyła chrześcijan na całym świecie i stała się źródłem podziałów w Pakistanie, gdzie dwóch polityków wysokiego szczebla, którzy chcieli pomóc kobiecie, zostało zamordowanych.

Bluźnierstwo jest niezwykle wrażliwym tematem w Pakistanie, gdzie prawo przewiduje za nie karę śmierci.

Chrześcijanie stanowią 1,6 proc. 200-milionowej ludności Pakistanu i od dawna padają ofiarą oskarżeń o bluźnierstwo. Twierdzą, że są praktycznie bezbronni wobec wysuwanych wobec nich zarzutów i że w wielu wypadkach oskarżenia służą załatwianiu porachunków osobistych.
Źródło info i foto: TVP.info

Jest decyzja SN w sprawie Marka Falenty

Sąd Najwyższy podjął decyzję w sprawie Marka Falenty. Postanowił nie uwzględniać wniosku o wstrzymanie orzeczenia – poinformowało biuro prasowe sądu. Oznacza to, że bohater afery podsłuchowej będzie musiał stawić się w więzieniu.

Sąd Najwyższy podjął decyzję w sprawie Marka Falenty. Postanowił nie uwzględniać wniosku o wstrzymanie orzeczenia – poinformowało biuro prasowe sądu. Oznacza to, że bohater afery podsłuchowej będzie musiał stawić się w więzieniu.

– Sąd nie stwierdził szczególnych okoliczności przemawiających za wstrzymaniem. Jest to środek nadzwyczajny, uwzględniany jedynie w przypadku stwierdzenia pewnych wyjątkowych okoliczności – mówi w rozmowie z Onetem rzecznik Sądu Najwyższego Michał Laskowski. – To oznacza, że kara, która została prawomocnie orzeczona podlega wykonaniu – dodał.

Jak pisaliśmy dziś w Onecie, materiały zgromadzone przez prokuraturę potwierdzają, że przed wybuchem afery Falenta utrzymywał regularne kontakty z funkcjonariuszami CBA i ABW. Przekazywał oficerom kontaktowym informacje, wskazujące na to, że ma dostęp do nagrań. Wiedza na ten temat nie dotarła jednak do szefów CBA i ABW. Wiele wskazuje na to, że stało się tak, bo część ludzi w służbach specjalnych już wtedy zaczęła się przygotowywać do zmiany władzy, ale Falenta ma inną wersję. Twierdzi, że za aferę taśmową odpowiedzialne są specsłużby, które miały zbierać haki na polityków.

Biznesmen został skazany w 2016 roku przez Sąd Okręgowy w Warszawie na karę 2,5 roku pozbawienia wolności. Kelner Konrad Lassota i Krzysztof Rybka zostali skazani na 10 miesięcy w zawieszeniu i grzywny. Sąd odstąpił od ukarania kelnera Łukasza N. – nakazując mu zapłatę 50 tys. zł na cel społeczny.

Wyrok uprawomocnił się w grudniu 2017 roku. Obrońcy Marka Falenty złożyli kasację do Sądu Najwyższego. Biznesmen chciał do czasu jej rozpoznania pozostać na wolności. Dziś Sąd Najwyższy nie przychylił się do wniosku o wstrzymanie orzeczenia.

Kiedy Sąd Najwyższy rozpatrzy kasację Falenty? – Nie ma wyznaczonego terminu w tej sprawie. Będzie to nie wcześniej niż w lutym przyszłego roku. Wtedy zostanie wyznaczony termin – mówi sędzia Laskowski.

Ujawnione w tygodniku „Wprost” rozmowy wywołały w 2014 r. kryzys w rządzie Donalda Tuska. Sprawa dotyczyła nagrywania od lipca 2013 r. do czerwca 2014 r. w warszawskich restauracjach osób z kręgów polityki, biznesu oraz funkcjonariuszy publicznych. Nagrano m.in. ówczesnych szefów: MSW – Bartłomieja Sienkiewicza, MSZ – Radosława Sikorskiego, resortu infrastruktury i rozwoju – Elżbietę Bieńkowską, prezesa NBP Marka Belkę i szefa CBA Pawła Wojtunika.
Źródło info i foto: onet.pl

Jest śledztwo FBI ws. kandydata do Sądu Najwyższego w USA

Senacka komisja sądownictwa przewagą jednego głosu zarekomendowała kandydaturę Bretta Kavanaugh’a do Sądu Najwyższego. Senatorowie wstrzymali się jednak na tydzień z jej ostateczną akceptacją na posiedzeniu ogólnym. W tym czasie FBI ma przeprowadzić śledztwo ws. zarzutów o napastowanie seksualne, które są stawiane kandydatowi – podaje CNN.

Brett Kavanaugh jest nominatem Donalda Trumpa na zwalniające się miejsce w 9-osobowym składzie Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych. Zgodnie z amerykańską konstytucją jego kandydaturę musi zaakceptować Senat.

W trakcie wielodniowych przesłuchań przed senacką komisją światło dzienne ujrzały zarzuty Christine Blasey Ford, która twierdzi, że gdy oboje byli nastolatkami Kavanaugh napastował ją seksualnie. Sam kandydat stanowczo temu zaprzecza, jednak jego akceptacja przez Senat znalazła się pod znakiem zapytania.

Wczoraj zarówno Ford, jak i Kavanaugh stanęli przed komisją sądownictwa. W czasie burzliwych i emocjonalnych przesłuchań Ford, obecnie profesor psychologii na Uniwersytecie Palo Alto, powtórzyła, że latem 1982 r. 17-letni wówczas Kavanaugh, będąc pod wpływem alkoholu zaatakował ją i próbował zgwałcić. Sam Kavanaugh ponownie temu zaprzeczył wyznając, że stawiane mu zarzuty „zniszczyły jego rodzinę” i twierdząc, że są one prowadzoną przez Demokratów „zemstą w imieniu Clintonów”.
Źródło info i foto: onet.pl

SN zdecydował w sprawie Mariusza Kamińskiego

Sąd Najwyższy postanowił nie uwzględnić wniosku o podjęcie zawieszonego postępowania w sprawie Mariusza Kamińskiego i byłych szefów Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Wniosek pełnomocnika oskarżycielek posiłkowych wpłynął do Sądu Najwyższego 4 grudnia ubiegłego roku. Pełnomocnik oskarżycielek posiłkowych, powołując się na orzecznictwo Sądu Najwyższego, wniósł o podjęcie postępowania, ponieważ, jak uzasadniał „brak dążenia do realizacji celów postępowania karnego wymienionych w artykule 2 kodeksu postępowania karnego podważa sens procesu karnego, niszczy poczucie równości prawa, zagrażając w ten sposób podstawom funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości”. W styczniu tego roku Sąd Najwyższy już raz miał się pochylić nad wnioskiem, jednak w innym składzie. Zdecydowano wówczas, że kwestię tę będzie badał skład Sadu Najwyższego właściwy do rozpoznania samej kasacji. Dzisiejsze posiedzenie było konsekwencją tego postanowienia.

O zawieszeniu postępowania kasacyjnego Sąd Najwyższy zdecydował 1 sierpnia ubiegłego roku w związku z wszczęciem na wniosek marszałka Sejmu postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego między prezydentem a Sądem Najwyższym.

Tydzień temu Trybunał Konstytucyjny orzekł, że prezydent może ułaskawić przed prawomocnym wyrokiem, a przepisy dotyczące umarzania spraw przed sądami są niezgodne z konstytucją, bo nie zawierają przesłanki o umorzeniu z powodu zastosowania przez głowę państwa prawa łaski.

Zawieszone postępowanie przed Sądem Najwyższym toczy się w związku z wniesieniem przez pełnomocników oskarżycieli posiłkowych kasacji od wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie. W marcu 2016 roku uchylił on wyrok sądu I instancji i umorzył postępowanie karne wobec Mariusza Kamińskiego i byłych szefów CBA na podstawie artykułu 17 § 1 punkt 11 kodeksu postępowania karnego w związku z ułaskawieniem oskarżonych przez prezydenta w listopadzie 2015 roku.

Na rozprawie kasacyjnej, która odbyła się 7 lutego 2017 roku, Sąd Najwyższy odroczył rozpoznanie sprawy i zwrócił się do sądu z pytaniem prawnym, dotyczącym konstytucyjnego prawa łaski. 31 maja 2017 roku Sąd Najwyższy w składzie siedmiu sędziów podjął uchwałę, w której stwierdził, że prawo łaski, jako uprawnienie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, może być realizowane wyłącznie wobec osób, których winę stwierdzono prawomocnym wyrokiem sądu oraz że zastosowanie prawa łaski przed datą prawomocności wyroku nie wywołuje skutków procesowych.
Źródło info i foto: interia.pl

Hiszpania: Sąd Najwyższy uznał, że Carles Puigdemont powinien odpowiadać za rebelię

Były kataloński premier Carles Puigdemont powinien stanąć przed sądem pod zarzutem rebelii – orzekł Sąd Najwyższy Hiszpanii, odrzucając sprzeciw w tej sprawie Puigdemonta i 14 innych polityków opowiadających się za niepodległością Katalonii.

Zgodnie ze środowym orzeczeniem Sądu Najwyższego zarzuty stawiane Puigdemontowi uzasadnione są „bezprawną rebelią separatystów”.

Puigdemont został zatrzymany przez niemiecką policję 25 marca po przekroczeniu granicy z Danią. 6 kwietnia został wypuszczony z aresztu, gdy niemiecki sąd wstępnie uznał, że nie można przeprowadzić ekstradycji polityka z powodu rebelii, cięższego z postawionych mu zarzutów.

Władze Hiszpanii wydały Europejski Nakaz Aresztowania, domagając się ekstradycji Puigdemonta, zarzucając mu rebelię i malwersację funduszy, której jego gabinet miał się dopuścić, wydając środki na nieuznawane przez Madryt referendum niepodległościowe z jesieni 2017 roku.

Ucieczka za granicę

Puigdemont pozostaje na wolności w Niemczech pod pewnymi warunkami, m.in. musi raz w tygodniu zgłaszać się na policję. Obecnie mieszka w Berlinie, gdzie czeka na ostateczny wyrok niemieckiego sądu dotyczący hiszpańskiego wniosku o ekstradycję.

1 października 2017 roku Katalonia najpierw przeprowadziła referendum w sprawie odłączenia się od Hiszpanii, a następnie jednostronnie ogłosiła niepodległość. Rząd w Madrycie zablokował jednak sądownie wszelkie działania w tym kierunku, powołując się na zapis hiszpańskiej konstytucji mówiący o niepodzielności kraju. Władze centralne zdymisjonowały kataloński rząd z Puigdemontem na czele, on zaś uciekł za granicę, by uniknąć aresztowania.
Źródło info i foto: polsatnews.pl