Szwecja: Odnaleziono ciało zaginionej 17-latki. Została brutalnie zamordowana

17-letnia Wilma Andrersson zaginęł 14 listopada 2019 roku.  Szwedka tego dnia poszła się spotkać ze swoim byłym chłopakiem, aby odebrać swoje rzeczy z jego mieszkania. Po dwóch tygodniach odnaleziono odciętą głowę dziewczyny zawiniętą w folię. Śledczy ze Szwecji od pół roku badali sprawę makabrycznego morderstwa 17-latki. Podejrzanym stał się były chłopak Andrersson – 23-letni Tishko Ahmed Shabaz. Niedługo stanie on przed sądem. Mężczyzna nie przyznał się do winy — przekazał serwis Daily Mirror.

Wilma Andrersson zaginęła 14 listopada ubiegłego roku. Tego dnia dziewczyna poszła do swojego eks. Nigdy jednak nie wróciła do domu. Jej rodzina zaczęła poszukiwać dziewczyny u byłego chłopaka. Ten twierdził, że wyszła od niego cała i zdrowa. Jednak bliscy Wilmy zauważyli, że 17-latka zostawiła u niego w domu płaszcz. W tej sprawie zeznania złożyli także sąsiedzi. Powiedzieli, że tego dnia słyszeli krzyki dobiegające z mieszkania.

Nastolatki szukały nie tylko służby, ale także jej rodzina, przyjaciele oraz sąsiedzi z rodzinnej miejscowości Uddevalla. Po dwóch tygodniach odnaleziono odciętą głowę Wilmy, która była zwinięta w folię. Zatrzymano wtedy jej byłego ukochanego — informuje Daily Mirror.

Śledztwo trwało pół roku. Do tej pory nie znaleziono reszty ciała dziewczyny. Śledczy pozostawili zarzuty 23-latkowi. Według prokuratury to on zabił swoją ukochaną, a następnie odciął jej głowę, zawinął w folię i ukrył. Tishko Ahmed Shabaz pochodzi z Iraku. Obywatelstwo szwedzkie ma od 6 lat. 26 maja stanie przed sądem. W trakcie przesłuchania podejrzany zeznał, że nie zabił Wilmy Andrersson, bo ją kochał.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Para nastolatków zabiła sąsiada siekierą. Jest opinia biegłych

Jessica (17 l.) przyniosła do domu siekierę, podała ją koledze i wskazała na sąsiada. – Zabij go! – rozkazała. Sebastian (17 l.) bez wahania zadał aż 15 ciosów. Na koniec zwyrodnialcy załadowali zmasakrowane zwłoki na taczkę i pod osłoną nocy wyrzucili do rowu. Podłość i okrucieństwo tych młodych zwyrodnialców jest niewyobrażalna. Ale biegli są zgodni: zarówno nastolatka, jak i jej kolega działali z zimną krwią. Prokuratorzy właśnie otrzymali opinie biegłych na temat ich stanu psychicznego.

– Oboje mogą stanąć przed sądem. Nasze śledztwo właśnie dobiega końca – wyjaśnia Marta Pętkowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Przemyślu.

Krwawy dramat rozegrał się w ubiegłym roku w podkarpackiej miejscowości Słonne. Dwoje nastolatków poznało się w ośrodku wychowawczym, z którego wspólnie uciekli. Ukryli się w domu matki dziewczyny. Odwiedził ich tam mieszkający w sąsiedztwie Wojciech P. (†38 l.). Kiedy zrobiło się późno, przy stole zostali tylko mordercy i ich ofiara. W pewnym momencie dziewczynie nie spodobało się to, w jaki sposób odzywa się do niej mężczyzna. Wspólnie z Sebastianem postanowili go zamordować. Zwłoki porzucili w pobliżu domu rodziców ofiary.

Teraz na Jessice ciążą poważne zarzuty. Za nakłanianie do zabójstwa i współudział w zbrodni grozi jej – tak samo jak Sebastianowi – do 25 lat więzienia.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Policjanci poszukują 32-letniego oszusta ze zdjęcia

Policjanci z Krzyża Wielkopolskiego poszukują Piotra Górnego. Mężczyzna ma na swoim koncie oszustwa i powinien przebywać w więzieniu. Jeśli ktoś ma wiedzę o miejscu pobytu 32-latka to powinien skontaktować się z funkcjonariuszami.

Sąd Rejonowy w Oleśnicy wydał list gończy za Piotrem Górnym. Mężczyzny poszukują policjanci z Krzyża Wielkopolskiego.

– Poszukiwany na mocy wyroku Sądu Rejonowego w Oleśnicy, ma odbyć karę 7 miesięcy pozbawienia wolności za przestępstwo oszustwa. 32-latek ukrywa się przed wymiarem sprawiedliwości, dlatego wydano za nim list gończy – przekazali policjanci z KPP Czarnków.

Osoby, które posiadają jakiekolwiek informacje o miejscu pobytu poszukiwanego, proszone są o kontakt telefoniczny z funkcjonariuszami z Komisariatu Policji w Krzyżu Wlkp. pod numerem 67 35 28 330, bądź najbliższą jednostką Policji na terenie całego kraju pod numerem alarmowym 112.
Źródło info i foto: se.pl

15-letnia Oliwia Marta K. przed sądem w Detmold. Miała zabić 3-letniego brata, zadając mu 28 ciosów nożem

15-letnia Oliwia Marta K. stanęła przed sądem w Detmold w północno-zachodnich Niemczech. Dziewczyna została oskarżona o zabicie swojego trzyletniego przyrodniego brata Nicolasa. Miała mu zadać 28 ciosów nożem, kiedy spał. Do tragedii doszło pięć miesięcy temu. Matka 15-letniej Oliwii zostawiła trzyletniego syna pod jej opieką i poszła do pracy. Kiedy wróciła do domu, znalazła ciało swojego młodszego dziecka. 15-latki jednak nie było.

Portal derwesten.de relacjonuje, że po zatrzymaniu 15-letniej Oliwii, dziewczyna przyznała, że zabiła swojego brata, ale ma luki w pamięci. Trzyletni Nicolas zginął we śnie. Przyrodnia siostra zadała mu 28 ciosów nożem. „Fakt” pisze, że dzień przed tragedią nastolatka szukała w internecie sposobów na zabójstwo, a po odebraniu życia swojemu bratu napisała na ścianie krwią: „Zrobiłam to, bo go nienawidzę”.

Niemcy. Matka 15-letniej Oliwii wybaczyła córce

Z doniesień niemieckich mediów wynika, że 15-letnia Oliwia miała problemy rodzinne i kłopoty w szkole. Do Niemiec przeprowadziła się w wieku 10 lat, dołączając do swojej matki Agnieszki P., która rozstała się z ojcem dziewczyny i wyjechała za granicę do pracy. Przed przyjazdem do Niemiec Oliwia mieszkała w Polsce z ojcem, który podobno źle ją traktował. Będąc w Niemczech, matka Oliwii weszła w nowy związek i urodziła Nicolasa. Ta relacja jednak też się rozpadła. 15-latka miała być także zastraszana w szkole i zazdrosna o swojego młodszego brata.

Niemiecki tabloid „Bild” pisze, że Agnieszka P., która stawiła się na rozprawie córki, przez długi czas nie mogła spojrzeć jej w oczy. Pod koniec rozprawy podeszła jednak do niej, przytuliła ją i pocałowała. W rozmowie z dziennikarzami wyjaśniła, że wybaczyła córce i że nie chce stracić drugiego dziecka, które kocha ponad wszystko. 15-letniej Oliwii grozi 10 lat w poprawczaku.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Rosja: Ambasador USA niewpuszczony na proces Amerykanina oskarżonego o szpiegostwo

Ambasador USA w Rosji John Sullivan nie został w poniedziałek wpuszczony do Moskiewskiego Sądu Miejskiego na rozprawę w procesie oskarżonego o szpiegostwo obywatela amerykańskiego Paula Whelana; sąd powołał się na ograniczenia związane z koronawirusem.

Służby prasowe sądu oświadczyły, że „w związku z koronawirusem obowiązuje reżim specjalny i do sądu wpuszczani są tylko uczestnicy procesu”. Przypomniały ponadto, że proces Whelana toczy się za zamkniętymi drzwiami. Ambasador próbował wejść do budynku, by zobaczyć się z oskarżonym. Dyplomata powiedział mediom, że przetrzymywanie w areszcie śledczym obywatela amerykańskiego pozostaje poważnym problemem w relacjach rosyjsko-amerykańskich. Whelan jest w areszcie od 16 miesięcy – przypomniał.

Proces Whelana miał najpierw rozpocząć się 30 marca br., potem termin ten przesunięto na 13 kwietnia. Sąd w poniedziałek wyznaczył kolejne posiedzenie na 20 kwietnia, z powodu nowych ograniczeń wprowadzonych w stolicy do 19 kwietnia w związku z pandemią.

Na rozprawie odczytano jedynie akt oskarżenia, po czym Whelan oświadczył, że nie przyznaje się do winy, a postępowanie karne uważa za prowokację rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB).

Adwokat Amerykanina Władimir Żeriebionkow powiedział agencji TASS, że 20 kwietnia w procesie sąd zacznie przesłuchania świadków.

50-letni obecnie Whelan, który jest byłym żołnierzem piechoty morskiej, został zatrzymany przez rosyjskie służby bezpieczeństwa 28 grudnia 2018 roku. MSZ Rosji ogłosiło, że Amerykanina zatrzymano na gorącym uczynku. Z wypowiedzi adwokata wynikało, że Whelan dostał nośnik danych, na którym były informacje będące tajemnicą państwową, ale nie znał jego zawartości, a także nie zapisał tych danych. Śledczy uważają, że Whelan szpiegował na rzecz USA.

Amerykanin posiada także obywatelstwa innych państw: Kanady, Irlandii i Wielkiej Brytanii.

Artykuł rosyjskiego kodeksu karnego dotyczący szpiegostwa, do którego odwołują się śledczy, przewiduje karę pozbawienia wolności od 10 do 20 lat.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Agenci CBA zatrzymali trzy osoby podejrzane o pranie brudnych pieniędzy

Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego z Białegostoku zatrzymali w woj. śląskim trzy osoby, a kolejna usłyszała dodatkowe zarzuty. Odpowiedzą za pranie pieniędzy pochodzących z przestępstw. Sąd zdecydował o aresztach – poinformowało we wtorek CBA.

Naczelnik Wydziału Komunikacji Społecznej CBA Temistokles Brodowski w komunikacie przesłanym PAP poinformował, że agenci Delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Białymstoku w ramach śledztwa prowadzonego wspólnie z katowicką Prokuraturą Krajową zatrzymali w woj. śląskim trzy osoby.

„Zatrzymani uwikłani byli w proceder prania brudnych pieniędzy” – czytamy w komunikacie. W toku śledztwa CBA ustaliło, że zatrzymani przez wiele transakcji finansowych, m.in. kupna sprzedaży nieruchomości, zalegalizowały co najmniej 600 tys. euro i 1,5 mln zł, pochodzących z popełnionych przestępstw.

„Wskazane kwoty to część środków finansowych należących do kierującego rozbitą wcześniej zorganizowaną grupą przestępczą, tzw. mafią paliwową” – podało CBA.

Grupa usiłowała wyłudzić z budżetu państwa ponad 140 mln zł nienależnego podatku VAT.

„Działania CBA i prokuratury pozwoliły postawić kolejne zarzuty zatrzymanemu już poprzednio mężczyźnie. Został on dowieziony do prokuratury z aresztu” – poinformowało CBA.

Funkcjonariusze przeszukali mieszkania zatrzymanej trójki, zabezpieczyli dokumenty i nośniki danych elektronicznych. Posłużą one jako dowód w sprawie. Sąd zdecydował o areszcie na trzy miesiące dla trzech osób. Wobec jednej prokuratura zastosowała środki wolnościowe.
Źródło info i foto: wnp.pl

31-latek nakaszlał na kobietę i straszył, że ma koronawirusa. Stanie przed sądem

To było skrajnie nieodpowiedzialne, a wręcz głupie zachowanie. I będzie miało swój finał w sądzie. 31-letniego mieszkańca Świnoujścia czekają poważne kłopoty. Mężczyzna najpierw nakaszlał na kobietę, a następnie dodał, że ma koronawirusa. Swoje zachowanie tłumaczył, że był to żart primaaprilisowy.

Świnoujscy policjanci, po otrzymaniu niepokojącego zgłoszenia o zachowaniu mężczyzny, błyskawicznie ustalili sprawcę ponurego żartu. 31-letni mieszkaniec Świnoujścia nie miał objawów świadczących o zakażeniu koronawirusem, ponadto przyznał, że jest zdrowy, a jego zachowanie miało być jedynie formą żartu z okazji prima aprilis.

Ze względu na skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie mężczyzny, funkcjonariusze policji postanowili skierować wobec 31-latka wniosek o ukaranie do Sądu Rejonowego w Świnoujściu.
Źródło info i foto: se.pl

63-latek zaatakował kolegę siekierą. Usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa

Jak poinformował rzecznik wołomińskiej policji, do zdarzenia doszło kilka dni temu w podwarszawskich Markach. – Policjanci zostali powiadomieni przez centrum powiadamiania ratunkowego o mężczyźnie, który miał doznać obrażeń głowy zadanych siekierą – powiedział asp. szt. Sitek.

– Do zdarzenia miało dojść podczas awantury w pomieszczeniu zajmowanym przez jednego z jej uczestników. Poszkodowany z poważnymi obrażeniami ciała został przetransportowany do jednego z warszawskich szpitali – przekazał policjant.

Wskazał, że ustalenia miejscowych funkcjonariuszy wskazały, że między dwoma mężczyznami doszło do kłótni, w trakcie której 63-latek uderzył siekierą swojego kolegę w głowę. – Mężczyzna został zatrzymany i trafił do policyjnego aresztu. Badanie stanu trzeźwości wykazało u niego ponad 1,2 promila alkoholu – podał.

Zatrzymany 63-latek po wytrzeźwieniu usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa i spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu zagrażającego życiu innej osobie. Decyzją Sądu Rejonowego w Wołominie 63-latek został tymczasowo aresztowany na trzy miesiąca.

Za zarzucane mu czyny może grozić kara 25 lat więzienia albo dożywocie.
Źródło info i foto: onet.pl

Kolejne zatrzymania pseudokibiców

Gorzowscy policjanci, tak jak zapowiadali, docierają do kolejnych osób powiązanych ze środowiskami pseudokibiców. W ręce stróżów prawa, po skrupulatnych czynnościach operacyjnych i procesowych, wpadło kolejnych trzech napastników, którzy w ubiegłą sobotę brali udział w ustawce. Decyzją Sądu dwóch z nich już zostało tymczasowo aresztowanych, a kolejny czeka na przeprowadzenie z jego udziałem czynności procesowych przez Policję i Prokuraturę.

W ubiegły weekend /21 marca/ opinię publiczną obiegło nagranie, na którym widać grupę około 30 osób, które na jednej z gorzowskich ulic okładają się pięściami i kopią nawzajem. Na gorąco, zanim nie zdążył jeszcze opaść pobitewny kurz, gorzowscy policjanci zatrzymali dziewięciu napastników. Zabezpieczone przedmioty potwierdziły przypuszczenia śledczych, że mieliśmy do czynienia z ustawką pseudokibiców. Oględzinom i badaniom laboratoryjnym poddano kominiarki z emblematami klubów sportowych oraz ochraniacze na szczękę. Zbierany skrupulatnie materiał dowodowy przez policjantów z Komendy Miejskiej Policji w Gorzowie Wlkp. i prokuratorów pozwolił początkowo na wytypowanie kilku uczestników ustawki, a później już na ich zatrzymanie. Śledczy wnioskowali o zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania. Sąd przychylił się do wniosku śledczych dlatego od tygodnia 9 pseudokibiców już znajduje się za bramą aresztu śledczego.

Ale zapowiadaliśmy, że na tym policjanci nie poprzestaną, i że realizowane będą pozostałe zatrzymania. Obietnice śledczych zostały zrealizowane kolejno we wtorek, środę i piątek. Wówczas to, w wyniku dalszych ustaleń i analiz policyjnych, w ręce funkcjonariuszy kryminalnych wpadło trzech kolejnych pseudokibiców w wieku 23, 37 i 22 lat. Dwaj pierwsi już trafili do aresztu śledczego. O tym czy ich los podzieli ten ostatni musimy poczekać do zakończenia czynności procesowych, które są prowadzone przez Policję i Prokuraturę.

Zatrzymani podejrzani są o to samo, co ich koledzy. Wszyscy usłyszeli lub usłyszą zarzuty związane z udziałem w bójce lub pobiciu, podczas której narazili współuczestników na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia. Wszystko to procesowo powiązane będzie z czynem o charakterze chuligańskim, bowiem doszło do rażącego zlekceważenia porządku prawnego.

Dalsze działania będą prowadzone równolegle pod kątem procesowym, uzupełniając już dotychczas zebrany materiał dowodowy oraz operacyjny. Gorzowscy policjanci będą dążyć do kolejnych ustaleń pozwalających na zatrzymania pozostałych pseudokibiców biorących udział w tej bójce. Pomóc w tym ma zabezpieczony monitoring, nagrania oraz informacje od świadków, które mogą być kluczowe i o które zabiegają śledczy.
Źródło info i foto: Policja.pl

Sąd aresztował podejrzanych o brutalne zabójstwo w Lubaniu

Na trzy miesiące aresztował sąd trzech mężczyzn w wieku od 21 do 38 lat, podejrzanych o brutalne zabójstwo, do którego doszło w nocy z 15 na 16 marca w Lubaniu (woj. dolnośląskie) – poinformowała w poniedziałek Prokuratura Krajowa. Jak podała w komunikacie Prokuratura Krajowa, podejrzani o zbrodnię to Piotr M., Patryk M. i Paweł M. – mieszkańcy Lubania.

Mieli oni, zdaniem śledczych, brutalnie pobić mężczyznę – uderzać go m.in. metalowym prętem, a nożem zadać rany twarzy. „Następnie sprawcy pozostawili konającego pokrzywdzonego w mieszkaniu, gdzie na skutek odniesionych obrażeń zmarł” – podała prokuratura.

Podejrzani o tę zbrodnię usłyszeli zarzuty zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Na wniosek prokuratury zostali aresztowani na trzy miesiące. Grozi im dożywocie.
Źródło info i foto: interia.pl