Belgia: Salah Abdeslam oskarżony o organizacje krwawych zamachów terrorystycznych

Salah Abdeslam, organizator ataków terrorystycznych we Francji z listopada 2015 r., został w poniedziałek formalnie postawiony w stan oskarżenia w Belgii w związku z atakami terrorystycznymi z marca 2016 r. w Brukseli. Belgijska prokuratura, jak podaje AFP, oskarżyła 29-letniego Abdeslama o „udział w działaniach grupy terrorystycznej” w związku z zamachami w stolicy Belgii.

Proces w sprawie ataków terrorystycznych w Brukseli rozpocznie się w przyszłym roku i ma potrwać od 6 do 8 miesięcy. Mohamed Abrini i Osama Krayem, aresztowani w kwietniu 2016 r., są głównymi podejrzanymi w tej sprawie. Jak dotąd w stan oskarżenia postawiono 12 osób. Proces zamachowców z Paryża, jak przekazuje AFP, rozpocznie się najwcześniej w 2021 r. W tym szeroko zakrojonym śledztwie postawiono zarzuty łącznie 14 osobom.

W marcu 2016 r. w serii trzech skoordynowanych zamachów bombowych w Brukseli – dwóch na lotnisku w Zaventem i jednym przy stacji metra Maelbeek – zginęły 32 osoby i trzech zamachowców samobójców, a ok. 340 osób zostało rannych. Do przeprowadzenia zamachów przyznało się tzw. Państwo Islamskie (IS). Był to najkrwawszy atak terrorystyczny w historii Belgii.

Kilka miesięcy wcześniej, w listopadzie 2015 r., w Paryżu doszło do serii skoordynowanych krwawych zamachów terrorystycznych, w tym do ataku na salę koncertową Bataclan, gdzie terroryści przetrzymywali zakładników. W atakach zginęło 130 osób, a ponad 350 zostało rannych. Również do tych zamachów przyznało się Państwo Islamskie. Było to najtragiczniejsze wydarzenie, jakie dotknęło Francję od czasów II wojny światowej.

Po listopadowych zamachach w Paryżu Abdeslam ukrywał się w Brukseli, gdzie mieszkał wcześniej. W marcu 2016 r. domniemany koordynator krwawych ataków w Paryżu, został postrzelony podczas obławy w dzielnicy Molenbeek w Brukseli i schwytany.

W kwietniu br. został skazany przez belgijski sąd na 20 lat pozbawienia wolności za usiłowanie zabójstwa policjantów w Brukseli w 2016 roku. Wyrok dotyczy strzelaniny, do której doszło podczas policyjnej obławy po zamachach w Paryżu z 2015 roku.

Abdeslam jest jedynym żyjącym członkiem grupy dżihadystów, która dokonała zamachów terrorystycznych w stolicy Francji. 29-latek jest obywatelem francuskim, urodzonym i wychowanym w rodzinie marokańskich imigrantów w Brukseli.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Dżihadysta Salah Abdeslam skazany. 20 lat więzienia za udział w strzelaninie w Brukseli

Sąd w Brukseli skazał w poniedziałek Salaha Abdeslama, jedynego żyjącego członka grupy dżihadystów, która dokonała zamachów terrorystycznych w Paryżu w 2015 roku, na 20 lat więzienia za udział w późniejszej strzelaninie w belgijskiej stolicy. Abdeslam, obywatel Francji pochodzenia marokańskiego, został uznany przez belgijski sąd za winnego usiłowania zabójstwa policjantów w Brukseli w 2016 roku. Sąd skazał też w poniedziałek na 20 lat więzienia wspólnika Abdeslama, 24-letniego Tunezyjczyka Sofiena Ayariego.

Prokuratura zażądała kary 20 lat pozbawienia wolności dla obu mężczyzn za próbę zabicia policjantów w kontekście działań terrorystycznych i nielegalne posiadanie broni. Do strzelaniny doszło w czasie, gdy Abdeslam był najbardziej poszukiwanym przestępcą w Europie. Sąd uznał, że Abdeslam i Ayari wraz z Algierczykiem Mohamedem Belkaidem (zginął w akcji policji) połączyli siły „w akcie usiłowania zabójstwa o charakterze terrorystycznym”.

Abdeslam przebywa we francuskim więzieniu, gdzie czeka na rozpoczęcie procesu w sprawie swojego udziału w ataku paryskim z 2015 roku.
Źródło info i foto: interia.pl

Salah Abdeslam nie chce zeznawać

Salah Abdeslam, ostatni żyjący członek grupy dżihadystów, która zaatakowała Paryż w 2015 r., odmówił stawienia się w sądzie w Brukseli w czwartek, gdzie ma być kontynuowany jego proces. Dotyczy on strzelaniny z policją w stolicy Belgii w marcu 2016 r. 28-letni Abdeslam w poniedziałek, w pierwszym dniu procesu, był obecny na sali sądowej, ale nie chciał odpowiadać na pytania sądu na temat strzelaniny sprzed prawie dwóch lat. Od czasu aresztowania nie chce nic ujawnić śledczym.

We wtorek Abdeslam poinformował sąd, że nie chce stawić się na kolejnej rozprawie zaplanowanej na czwartek. Francuz marokańskiego pochodzenia nie ma obowiązku uczestniczenia w rozprawie.

Wraz z Abdeslamem w Brukseli sądzony jest jego wspólnik, 24-letni Tunezyjczyk Sofien Ayari. Prokuratura zażądała kary 20 lat więzienia dla obu mężczyzn za próbę zabójstwa policjantów w kontekście działań terrorystycznych i posiadanie broni, która jest zakazana. Do strzelaniny doszło w czasie, gdy Abdeslam był najbardziej poszukiwanym przestępcą w Europie.

Trzech funkcjonariuszy odniosło obrażenia

15 marca 2016 roku policjanci przeprowadzali rutynową kontrolę w mieszkaniu w brukselskiej gminie Forest, gdzie dżihadyści się ukrywali. Według prokuratury Abdeslam i Ayari uciekli, zostawiając na miejscu 35-letniego Algierczyka, który ochraniał ich strzelając z kałasznikowa. Wspólnik został zastrzelony przez policjantów. Trzech funkcjonariuszy odniosło obrażenia.

Trzy dni po strzelaninie Abdeslam został postrzelony w nogę w jednym z mieszkań w brukselskiej dzielnicy Molenbeek i aresztowany. Obecny proces to jedynie preludium do procesu Abdeslama za serię zamachów w Paryżu, w których zginęło 130 osób. Rozpocznie się on najwcześniej w przyszłym roku.

Obrońcy Abdeslama, obywatela francuskiego urodzonego i wychowanego w rodzinie marokańskich imigrantów w Brukseli, przyznają, że był on w Paryżu 13 listopada 2015 roku, gdy zamachowcy zaatakowali salę koncertową Bataclan, stadion narodowy i kawiarnie oraz restauracje.

Jego kamizelka z ładunkami wybuchowymi nie zadziałała

Starszy brat Abdeslama, z którym prowadził bar w Brukseli, wysadził się wówczas w powietrze. Prokuratorzy są przekonani, że młodszy Abdeslam, którego oskarżają o logistyczne przygotowanie ataku, w tym przewożenie bojowników z Syrii przez Europę, miał podzielić jego los, ale jego kamizelka z ładunkami wybuchowymi nie zadziałała.

Nie jest jasne, jak bracia, którzy wywodzili się ze świeckiego środowiska i w przeszłości popełniali drobne przestępstwa, stali się czołowymi członkami komórek Państwa Islamskiego działających w Belgii i Francji.

W związku z rozpoczętym w poniedziałek procesem postawiono w stan najwyższej gotowości siły bezpieczeństwa w Brukseli, gdzie 22 marca 2016 roku 32 osoby zginęły w zamachach przeprowadzonych przez członków IS na lotnisku i w metrze. Stało się to cztery dni po aresztowaniu Abdeslama i według władz powodem zamachu były obawy brukselskiej siatki, że aresztowany może zdradzić ich plan podczas śledztwa.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Salah Abdeslam milczy o zamachu w Paryżu

Salah Abdeslam odmówił składania zeznań. W Brukseli rozpoczął się proces najsłynniejszego terrorysty ostatnich lat.

Oskarżony został przewieziony w nocy z niedzieli na poniedziałek w policyjnym konwoju z więzienia pod Paryżem do sali sądowej w Pałacu Sprawiedliwości w centrum Brukseli. Wieczorem w poniedziałek konwój z Abdeslamem wróci do Francji, ale już bliżej granicy z Belgią, do Vendin-le-Vieil, miejscowości w regionie Pas-de-Calais. Te podróże w tę i z powrotem będą trwały cztery dni, bo na tyle zaplanowano proces w Brukseli.

Abdeslam trzymany jest w areszcie francuskim, bo jest obywatelem tego kraju i to tam zostało popełnione najcięższe zarzucane mu przestępstwo: atak terrorystyczny w Paryżu w listopadzie 2015 r., w którym zginęło 130 osób. Ma być jedynym żyjącym sprawcą tego zamachu, bo jego wypełniony ładunkami wybuchowymi pas nie eksplodował. Według jednej teorii, bo od początku był wadliwy, według innej, bo sam oskarżony go zepsuł.

Belgowie natomiast sądzą go za znacznie mniejsze przestępstwo: strzelaninę, która miała miejsce kilka miesięcy później w marcu 2015 roku w Brukseli. Abdeslama, wtedy najbardziej poszukiwanego terrorystę w Europie, namierzyła jednostka policji. W obławie zginał policjant i to za współudział w tej zbrodni Abdeslamowi grozi kara 20 lat więzienia, którą może wymierzyć belgijski sędzia. Belgowie podejrzewają go też o współudział w planowaniu ataków na lotnisku i metrze w Brukseli w marcu 2016 roku, w którym zginęły 32 osoby, a także wcześniejszego ataku w sierpniu 2015 roku na superszybki pociąg relacji Amsterdam-Paryż, udaremnionego dzięki odwadze trzech amerykańskich turystów.

Brukselski proces tego 28-letniego obywatela Francji, urodzonego w Belgii z marokańskich rodziców, wzbudza ogromne zainteresowanie mediów, oczywiście nie ze względu na postawione w nim zarzuty, ale z powodu tych, za które Abdeslam będzie sądzony za kilka miesięcy w Paryżu. Ale już teraz widać, że rodziny zabitych w paryskich zamachach nie doczekają się nawet odrobiny ulgi, którą mogłyby przynieść szczegółowe zeznania oskarżonego, przyznanie się do winy czy okazana skrucha. Abdeslam postanowił milczeć. Przed rozprawą powiedział tylko, że nie może to być traktowane jako przyznanie się do winy.

– Nie boję się was, nie boję się waszych sojuszników – powiedział. I stwierdził, że sądy nie się sprawiedliwe wobec muzułmanów. Milczenie dotyczy także obrońców, z którymi Abdeslam nie rozmawia. Francuz nie pozwolił także na pokazywanie jego wizerunku. Widać więc tylko rysunek, na którym ma włosy do ramion, brodę i białą koszulę.

Proces przypomina Belgom o zamachu z marca 2016 roku i o błędach policji i wywiadu, które pozwoliły dżihadystom zbudować komórkę terrorystyczną w brukselskiej dzielnicy Molenbeek. Od tamtego czasu wiele się zmieniło, rząd przeznaczył więcej pieniędzy na walkę z terroryzmem, a przede wszystkim wzmocnił i uporządkował chaotyczną strukturę, której zadaniem miałoby być śledzenie radykałów. O tym, że zagrożenie ciągle istnieje, świadczą wzmocnione patrole policji i wojska w kluczowych punktach, jak urzędy, centra handlowe, miejsca odwiedzane przez turystów i ważne punkty transportowe. Ale według oceny państwowej komisji zagrożenie jest znacznie mniejsze. Dwa tygodnie temu stan zagrożenia został zmniejszony do 2, w skali od 1 do 4. Po raz pierwszy od 3 lat władze oceniają, że zamach terrorystyczny jest mało prawdopodobny. Dla porównania, gdy nastąpiły ataki w Brukseli, poziom wynosił 3, co oznaczało poważne zagrożenie.
Źródło info i foto: rp.pl

Ruszył proces Salaha Abdeslama

W pierwszym dniu procesu Salaha Abdeslama – ostatniego żyjącego członka grupy dżihadystów, która zaatakowała Paryż w 2015 roku, oskarżony odmówił odpowiedzi na pytania sądu. Jego proces dotyczy strzelaniny z policją w marcu 2016 roku.

„Nie chcę odpowiadać na pytania” – oznajmił Abdeslam, gdy sędzia Marie-France Keutgen poprosiła go o potwierdzenie tożsamości. Już wcześniej 28-latek nie chciał nic zdradzać śledczym.

Abdeslam, z długą brodą, dłuższymi włosami i ubrany w białą koszulę, przekazał też za pośrednictwem adwokata, że nie życzy sobie, by go fotografowano. Jego obecny wygląd kontrastuje z tym, jak prezentował się na plakatach informujących, że jest poszukiwany. Wówczas był ogolony, miał krótkie włosy.

„Ufam Allahowi”

Pytany, dlaczego jest w sądzie, skoro nie chce odpowiadać na pytania, odparł: „Kazali mi przyjechać, przyjechałem. Jest proces, jestem uczestnikiem tego procesu. Zachowuję milczenie. Moje milczenie nie czyni ze mnie przestępcy lub winnego, to moja obrona”. Jego wypowiedzi cytuje dziennik „Le Soir” na stronie internetowej.

Następnie Abdeslam przywołał Allaha i islam. „Pokładam ufność w moim Panu. (…) Widzę, że muzułmanie są osądzani i traktowani w najgorszy sposób. Nie ma domniemania niewinności” – dodał. „Nie boję się was ani waszych sojuszników. Ufam Allahowi” – powiedział.

Abdeslam pokazał się publicznie po raz pierwszy od kiedy został aresztowany prawie dwa lata temu, 18 marca 2016 roku w pobliżu swego domu rodzinnego, w ubogiej dzielnicy Molenbeek na zachodzie Brukseli.

Jest sądzony za strzelaninę, po której doszło do schwytania go w Brukseli.

Szczególne środki ostrożności
28-latek, przetrzymywany w więzieniu we Fleury-Merogis pod Paryżem, gdzie jest pod 24-godzinnym nadzorem, dotarł do brukselskiego Pałacu Sprawiedliwości ok. godz. 8.30.

Procesowi towarzyszą wyjątkowe środki bezpieczeństwa. Najbliższe okolice sądu są zamknięte dla ruchu. W całej Brukseli wzmocniono siły policyjne. W XIX-wiecznym Pałacu Sprawiedliwości, który dominuje nad panoramą centrum miasta, i wokół sądu rozmieszczono ponad 100 funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa. Nad budynkiem krąży śmigłowiec.

Proces ma potrwać tydzień, z jednodniową przerwą w środę. W tym czasie Abdeslam będzie spędzał noce we francuskim więzieniu w Vendin-le-Vieil tuż przy granicy z Belgią i codziennie będzie dowożony do Brukseli.

Obecny proces to jedynie preludium do procesu Abdeslama za serię zamachów w Paryżu, w których zginęło 130 osób. Rozpocznie się on najwcześniej w przyszłym roku.

Wraz z Abdeslamem w Brukseli sądzony jest jego wspólnik, 24-letni Tunezyjczyk Sofien Ayari. Obu mężczyznom grozi do 40 lat więzienia za próbę zabójstwa policjantów w kontekście działań terrorystycznych podczas strzelaniny z belgijskimi i francuskimi funkcjonariuszami. 15 marca 2016 roku przeprowadzali oni rutynową kontrolę w mieszkaniu w brukselskiej gminie Forest, gdzie dżihadyści się ukrywali. Według prokuratury Abdeslam i Ayari uciekli, zostawiając na miejscu 35-letniego Algierczyka, który ochraniał ich, strzelając z kałasznikowa. Wspólnik został zastrzelony przez policjantów.

Trzy dni po strzelaninie w Forest Abdeslam został postrzelony w nogę w jednym z mieszkań w dzielnicy Molenbeek i aresztowany.

Po stronie Państwa Islamskiego
Obrońcy Abdeslama, obywatela francuskiego urodzonego i wychowanego w rodzinie marokańskich imigrantów w Brukseli, przyznają, że był on w Paryżu 13 listopada 2015 roku, gdy zamachowcy zaatakowali salę koncertową Bataclan, stadion narodowy i kawiarnie oraz restauracje.

Starszy brat Abdeslama, z którym prowadził bar w Brukseli, wysadził się wówczas w powietrze. Prokuratorzy są przekonani, że młodszy Abdeslam, którego oskarżają o logistyczne przygotowanie ataku, w tym przewożenie bojowników z Syrii przez Europę, miał podzielić jego los, ale jego kamizelka z ładunkami wybuchowymi nie zadziałała.

Nie jest jasne, jak bracia, którzy wywodzili się ze świeckiego środowiska i w przeszłości popełniali drobne przestępstwa, stali się czołowymi członkami komórek Państwa Islamskiego działających w Belgii i Francji.

W związku z rozpoczętym w poniedziałek procesem postawiono w stan najwyższej gotowości siły bezpieczeństwa w Brukseli, gdzie 22 marca 2016 roku 32 osoby zginęły w zamachach przeprowadzonych przez członków IS na lotnisku i w metrze. Stało się to cztery dni po aresztowaniu Abdeslama i według władz powodem zamachu były obawy brukselskiej siatki, że aresztowany może zdradzić ich plan podczas śledztwa.
Źródło info i foto: interia.pl

Adwokaci Salaha Abdeslama rezygnują z reprezentowania go przed sądem

Adwokaci Salaha Abdeslama, głównego organizatora zamachów z listopada ubiegłego roku w Paryżu, ogłosili w dziś, że rezygnują z reprezentowania go przed wymiarem sprawiedliwości. Ich zdaniem podejrzany będzie korzystał z prawa do zachowania milczenia.

– Obaj zdecydowaliśmy, że nie będziemy bronić” Abdeslama; jesteśmy przekonani, że nic nie powie, korzystając z prawa do zachowania milczenia – tłumaczył francuski adwokat Frank Berton w wywiadzie dla francuskiej telewizji BFM TV, którego udzielał wspólnie z drugim adwokatem podejrzanego, Belgiem Svenem Mary.

– Mówiliśmy od początku, ostrzegaliśmy, że jeśli nasz klient zachowa milczenie, nie będziemy go bronić – kontynuował Berton, a Mary dodał: – Skoro czujemy, że jesteśmy tu (jedynie) po to, żeby chadzać na wizyty do więzienia, należało podjąć decyzję” o rezygnacji.

W maju, gdy Abdeslam podczas przesłuchania odmówił składania wyjaśnień, Berton zapewniał, że jego klient wypowie się później i że należy „dać mu czas”. Wcześniej Mary w wywiadzie dla francuskiej gazety „Liberation” ocenił, że Abdeslam to „mały palant” z brukselskiej dzielnicy Molenbeek, o „inteligencji pustej popielniczki”, człowiek intelektualnie niezdolny do zaplanowania i zorganizowania zamachów.

AFP podkreśla, że dokładna rola Abdeslama w atakach wciąż nie jest jasna. Wiadomo, że wiózł samochodem jednego z zamachowców samobójców, którzy 13 listopada wysadzili się w powietrze w podparyskim Saint-Denis; miał również tamtej nocy spacerować po Paryżu. Dzień po atakach dwóch kolegów z Belgii pomogło mu w ucieczce z Francji. Z materiałów belgijskiej prokuratury wynika ponadto, że podejrzany miał sam zajmować się kontaktowaniem i przewożeniem zamachowców, również z Syrii, oraz znalezieniem dla nich kryjówek pod Paryżem, z których wyruszyli do akcji.

Abdeslam, obywatel francuski marokańskiego pochodzenia, jedyny żyjący członek grupy dżihadystów z Państwa Islamskiego odpowiedzialnej za paryskie zamachy, został zatrzymany 18 marca w Brukseli. W kwietniu przekazano go Francji, gdzie usłyszał zarzuty zabójstwa o charakterze terrorystycznym, porwań i posiadania broni oraz ładunków wybuchowych. Czeka na proces we francuskim więzieniu.

W rezultacie serii ataków przeprowadzonych 13 listopada 2015 roku w różnych częściach Paryża zginęło 130 osób, a ok. 350 zostało rannych. Do zamachów przyznało się Państwo Islamskie.
Żródło info i foto: onet.pl

Jest raport z kontroli służb ws. zamachów w Paryżu. Belgijska policja miała wiele okazji, by powstrzymać terrorystów

Belgijska policja przed ubiegłorocznymi zamachami w Paryżu miała kilkanaście okazji, by zdemaskować terrorystów – podał w sobotę belgijski dziennik „DeTijd”, powołując się na fragmenty poufnego raportu tzw. Komitetu P nadzorującego pracę policji. Okazuje się jednak, że przez braki kadrowe wszystkie te okazje przegapiono.

Zgodnie z dokumentem – sporządzonym przez „Komitet P”, czyli belgijski Stały Komitet Kontroli Służb Policyjnych – od lutego 2015 roku belgijska policja dysponowała nagraniami z podsłuchów telefonicznych, które wskazywały na związki podejrzanych o terroryzm z Salahem Abdeslamem, głównym organizatorem listopadowych zamachów we francuskiej stolicy. Jednak z powodu braków kadrowych policja nie podjęła żadnych działań w tej sprawie.

Według „DeTijd” funkcjonariusze mieli konkretnie aż 13 okazji, by dotrzeć do sprawców zamachów, a sześć możliwości przegapiono właśnie z powodu braków w personelu. Ponadto – jak dowiadujemy się z artykułu – policja zignorowała dostarczane przez hiszpańskie władze informacje o starszym bracie Salaha, Brahimie Abdeslamie. To właśnie on dokonał jednego z samobójczych zamachów, detonując materiały wybuchowe przed paryską kawiarnią 13 listopada 2015 roku.

Z raportu wynika, że przez sześć miesięcy – właśnie z powodu niewystarczającej liczby śledczych – nie wykorzystywano także informacji na temat Bilala Hadfiego, który też wysadził się w powietrze w Paryżu. Ponadto miesiącami nie badano tajnych informacji dotyczących ataków kierowanych przez Abdelhamida Abaaouda – koordynatora paryskich zamachów.

„DeTijd” pisze, że raport ma zostać przekazany specjalnej komisji parlamentarnej. Już wcześniej dziennik „Le Soir” donosił m.in., że mimo sygnałów, iż mogą stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego, bracia Abdeslamowie nie byli objęci w Belgii należytym dozorem. Salah Abdeslam – obywatel francuski pochodzenia marokańskiego – jest jedynym żyjącym członkiem grupy dżihadystów, którzy dokonali zamachów 13 listopada. Zatrzymany w marcu w Brukseli, został przekazany Francji i czeka teraz na proces we francuskim więzieniu.

W rezultacie serii ataków przeprowadzonych 13 listopada w różnych częściach Paryża zginęło 130 osób, a ok. 350 zostało rannych. Do zamachów przyznało się Państwo Islamskie.
Żródło info i foto: Dziennik.pl

Sprawcy zamachów z Paryża i Brukseli byli w Budapeszcie. Tam zbierali fundusze

Kilku sprawców ubiegłorocznych zamachów w Paryżu oraz tegorocznego w Brukseli przebywało przez pewien czas w Budapeszcie. Doradca premiera Węgier ds. bezpieczeństwa wewnętrznego Gyoergy Bakondi potwierdził w telewizji M1 podaną przez dziennik „Magyar Idoek” informację.

Niektórzy zamachowcy z Paryża i Brukseli przebywali na Węgrzech przez dłuższy lub krótszy czas, a jedyny żyjący członek grupy dżihadystów, którzy dokonali zamachów w Paryżu, Salah Abdeslam był w węgierskiej stolicy aż trzykrotnie.

Jak poinformował Bakondi, władze węgierskie na podstawie prośby o udzielenie pomocy prawnej wspólnie z władzami Francji i Belgii prowadziły w tej sprawie śledztwo i stwierdziły, iż około 10 terrorystów spędziło kilka dni na fałszywych paszportach w Budapeszcie, gdzie zebrali fundusze, po czym ruszyli na Zachód.

Bakondi przypomniał, że w ubiegłym roku przez Węgry przetoczyła się fala imigrantów, co wykorzystali ludzie o złych intencjach.

Podkreślił, że Salah Abdeslam przyjechał samochodem z belgijskimi dokumentami od strony Austrii, gdzie nie ma kontroli granicznej, a jego dokumenty były umiejętnie podrobione, przez co pracownicy węgierskiego hotelu, w którym się zatrzymał, nie wykryli, iż są fałszywe.

Bakondi dodał, że francuscy i belgijscy śledczy nadal pracują na Węgrzech nad uściśleniem informacji dotyczących terrorystów.

Doradca premiera nawiązał też do sobotniego zamachu w Budapeszcie, w którym dwoje policjantów zostało ciężko rannych. Zapewnił, że policja uczyni wszystko, by wyjaśnić okoliczności tego przestępstwa i schwytać sprawców.

W rezultacie serii ataków przeprowadzonych 13 listopada w różnych częściach Paryża zginęło 130 osób, a ok. 350 zostało rannych. 22 marca doszło zaś w Brukseli do dwóch zamachów, w wyniku których zginęły 32 osoby. Do zamachów przyznało się Państwo Islamskie (IS).
Żródło info i foto: RMF24.pl

Terroryści, którzy atakowali w Europie, dostawali spore zasiłki

Zamachy terrorystyczne w Brukseli i Paryżu wciąż są mocno dyskutowane w Europie. Z krytyczną oceną spotkała się przede wszystkim praca służb wywiadowczych. Zastanawiano się, czy można było uniknąć tragedii, które pociągnęły za sobą śmierć kilkudziesięciu osób. W ramach badania okoliczności tragedii i przeszłości napastników, udało się ustalić, że od wielu lat żyli oni na koszt państwa. Zamachowiec, którego oskarża się o zaplanowanie listopadowego ataku w Paryżu udawał bezrobotnego i otrzymał od państwa… 19 tysięcy euro. Łącznie do piątki sprawców krwawych wydarzeń w Francji i Brukseli trafiło ponad 50 tysięcy euro.

Wall Street Journal podaje, że Salah Abdeslam oszukał państwo twierdząc, że nie ma pracy. Tak naprawdę był menadżerem i współwłaścicielem baru.

Zauważyliśmy, że system świadczeń jest podatny na nadużycia i wykorzystuje się do finansowania terroryzmu – powiedział Wall Street Journal Tom Keatinge, dyrektor Ośrodka Przestępstw Finansowych i Studiów nad Bezpieczeństwem w Royal United Services Institute w Londynie.

Dodajmy, że „mózg” paryskiego ataku przebywa aktualnie w więzieniu. Ma do dyspozycji cztery cele, w tym jedną siłownię. Warunki więc chyba jeszcze lepsze niż te, kiedy żył na koszt państwa licząc na zasiłki…
Żródło info i foto: Pudelek.pl

Salah Abdeslam ma dobrze we francuskim więzieniu

Salah Abdeslam – koordynator listopadowych zamachów w Paryżu – przebywa we francuskim więzieniu w komfortowych warunkach. Ma do dyspozycji aż cztery cele, z których jedna została przekształcona w „prywatną” salę gimnastyczną – informuje Marek Gładysz z radia RMF. Szczegóły dotyczące warunków pobytu terrorysty w więzieniu we Fleury-Merogis pod Paryżem ujawnili oburzeni przedstawiciele
komisji parlamentarnej.

Depresja ekstremisty

W celi przekształconej w niewielką salę gimnastyczną znajduje się już kilka urządzeń treningowych, z których może korzystać tylko Salah Abdeslam. Inne zostały zamówione. Dyrekcja zakładu karnego sugeruje, że robi wszystko, by islamski ekstremista nie popadł w depresję i nie próbował popełnić samobójstwa przed procesem.

Zarezerwowanie dla Abdeslama sąsiednich cel ma mu utrudnić kontaktowanie się z innymi więźniami oraz ułatwiać rewizje bez konieczności wyprowadzania terrorysty na korytarz. Komentatorzy sugerują, że Abdeslam przebywa w więzieniu w luksusowych warunkach.

Koran i reality show

Najwięcej czasu spędza na czytaniu Koranu i oglądaniu różnego rodzaju reality show w telewizji. Do tego adwokat terrorysty żąda usunięcia kamer, które jego zdaniem nielegalnie filmują ekstremistę dzień i noc. Salah Abdeslam to obywatel francuski pochodzenia marokańskiego. Jest jedynym żyjącym członkiem grupy dżihadystów, którzy dokonali zamachów w Paryżu 13 listopada.

Zatrzymano go w marcu w Brukseli. Został przekazany Francji.
Żródło info i foto: interia.pl