Podwójny samobójczy zamach w Bagdadzie. Nie żyje 38 osób

Do 38 wzrosła liczba zabitych w podwójnym samobójczym zamachu bombowym, do którego doszło w poniedziałek rano w centrum Bagdadu; co najmniej 105 ludzi zostało rannych – poinformowała iracka policja i służby medyczne, na które powołuje się agencja AP. AFP, powołując się na anonimowego przedstawiciela policji, pisze o co najmniej 31 ofiarach śmiertelnych i 94 rannych.

Poprzedni bilans ministerstwa zdrowia mówił o 26 zabitych, a resortu spraw wewnętrznych o 16 zabitych i kilkudziesięciu rannych.

Jak poinformował przedstawiciel władz bezpieczeństwa generał Saad Maan, „dwóch kamikadze wysadziło się w powietrze na placu Tajran w centrum Bagdadu”. MSW podało, że dwóch mężczyzn zdetonowało na sobie kamizelki z materiałami wybuchowymi.

Plac Tajran jest ważnym punktem handlowym irackiej stolicy i miejscem, gdzie codziennie rano zbierają się ludzie poszukujący pracy. Wcześniej miejsce to wielokrotnie było celem zamachów terrorystycznych.

Jest to drugi taki atak w irackiej stolicy w ciągu trzech dni. W sobotę co najmniej osiem osób zginęło, a dziesięć odniosło obrażenia na skutek samobójczego zamachu bombowego, do którego doszło w północnej części Bagdadu.

Do tej pory nikt nie wziął odpowiedzialności za poniedziałkowy atak, ale miał on znamiona zamachu przygotowanego przez dżihadystyczną organizacją Państwo Islamskie (IS) – podaje Associated Press. Po zamachu iracki premier Hajdar al-Abadi wezwał do „wyeliminowania uśpionych komórek” dżihadystycznych.

AFP pisze, że kilka godzin później we wschodniej części miasta eksplodowała bomba, zabijając jedną osobę i raniąc sześć.

W grudniu irackie władze ogłosiły „koniec wojny” z IS, wypartym przez irackie siły zbrojne z rejonu Bagdadu oraz wszystkich obszarów miejskich i gęściej zaludnionych. Jednak komórki dżihadystyczne wciąż działają na północ od stolicy Iraku; do ataków dochodzi także w innych rejonach kraju.

Trzyletnia wojna z IS zniszczyła większość północnego i zachodniego Iraku, mniej więcej jedną trzecią terytorium kraju.
Źródło info i foto: pap.pl

Pościg za terrorystami. Dwóch zabito, trzeci się wysadził

Dwadzieścia ofiar śmiertelnych to najnowszy bilans samobójczego zamachu bombowego, dokonanego w niedzielę rano na placu Tahrir w Damaszku. Syryjskie MSZ poinformowało o tym w piśmie do sekretarza generalnego ONZ. Są też dziesiątki rannych. Żadne z ugrupowań terrorystycznych nie wzięło na razie odpowiedzialności za zamach. Zamachowiec-samobójca zdetonował ładunek wybuchowy umieszczony w samochodzie. Siłom bezpieczeństwa udało się udaremnić wybuchy dwóch innych pojazdów.

Dwóch zastrzelonych

Oficjalna syryjska agencja prasowa SANA i Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka z siedzibą w Londynie podały, że trzy samochody pułapki były ścigane przez policję, gdy zmierzały do centrum Damaszku. Kierowcy dwóch samochodów zostali zabici przez służby bezpieczeństwa przy wjeździe do miasta, a trzeciemu udało się przedostać na plac Tahrir we wschodnim Damaszku, gdzie zdetonował ładunek wybuchowy.

„Po namierzeniu trzech samochodów pułapek władzom udało się na drodze prowadzącej do portu wysadzić w powietrze dwa z nich. Gdy otoczono trzeci pojazd na placu Al-Ghadir (części placu Tahrir), terrorysta wysadził się w powietrze, zabijając i raniąc cywilów” – podało syryjskie MSW, na które powołuje się agencja SANA.

Sześć lat wojny

Od początku wybuchu wojny domowej w Syrii, w Damaszku stosunkowo rzadko dochodzi do samobójczych zamachów. W połowie marca w dwóch samobójczych zamachach, do których nikt nie się przyznał, zginęły 32 osoby. Pięć dni później w podwójnym zamachu śmierć poniosły 74 osoby. Do tego ataku przyznał się syryjski sojusz dżihadystyczny Tahrir al-Szam, w którego skład wchodzi dawniej związana z Al-Kaidą grupa Dżabhat Fatah al-Szam.

Wojna w Syrii rozpoczęła się w marcu 2011 roku, kiedy pokojowe demonstracje antyrządowe przekształciły się w krwawe starcia z wojskiem i policją. W wyniku trwającego już sześć lat konfliktu zbrojnego, w który zaangażowały się światowe mocarstwa, śmierć poniosło ponad 310 tys. ludzi, a 11 mln Syryjczyków, czyli połowa ludności, zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Podwójny, samobójczy zamach bombowy w Pakistanie.

W dwóch wybuchach, przeprowadzonych w środę przez zamachowców-samobójców, zginęło 6 osób. Mężczyźni wysadzili się w północno-zachodniej części Pakistanu. Od blisko 3 miesięcy region, w którym przeprowadzono zamach, jest targany zamieszkami i określa się go jako wysoce niestabilny. Dwa samobójcze wybuchy są niejako efektem napiętej sytuacji w północno-zachodniej części kraju.

W wyniku dwóch ataków, życie straciło trzech policjantów i dwóch przypadkowych przechodniów. Za jeden zamach wzięła odpowiedzialność jedna z terrorystycznych bojówek, identyfikująca się z Al-Kaidą (będąca odłamem ugrupowania). Wybuch swym zasięgiem objął administracyjną część siedziby plemienia Mohmand. Znajduje się ona blisko granicy z Afganistanem.

Istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że ta sama bojówka stała za zamachem sprzed kilku dni, przeprowadzonym w mieście Lahaur.

Eksplozja miała miejsce w pobliżu głównej bramy prowadzącej do oficjalnej siedziby plemienia Mohmand. Była zaplanowana na godziny szczytu i moment, kiedy najwięcej ludzi dociera do biura. Wybuch ładunku bombowego został poprzedzony strzelaniną. Zamachowiec-samobójca uderzył pojazd przewożący lokalnych sędziów i urzędników sądowych. Pasażerowie mieli zostać ranni, kierowca – zabity. Stąd mówi się o 5 lub o 6 ofiarach zamachu.

Drugi (niedoszły) zamachowiec zmarł na skutek przedwczesnego zdetonowania ładunku wybuchowego 10 km od głównej siedziby, będącego na celowniku plemienia.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Samobójczy atak zwolenników Państwa Islamskiego w Iraku

Samobójczy atak na bazę wojskową w Tikricie w Iraku. Nie żyje co najmniej 15 żołnierzy sił bezpieczeństwa a 22 jest rannych.

Jak poinformował przedstawiciel irackich władz, w ataku wzięło udział co najmniej pięciu napastników. Dwaj zamachowcy zdetonowali swój samochód wypełniony materiałami wybuchowymi przed bramą byłej amerykańskiej bazy pod Tikritem „Camp Speicher”. Trzej inni wysadzili się w powietrze po wejściu do bazy, gdzie obecnie szkoleni są iraccy policjanci. Odpowiedzialność za zamachy wzięło na siebie dżihadystyczna organizacja Państwo Islamskie (IS), informując o tym na swej stronie internetowej.

W 2014 roku ok. 1,7 tys. żołnierzy, głównie szyitów, zostało pojmanych przez islamistów po opuszczeniu „Camp Speicher”. Jeńcy zostali zamordowani podczas pokazowej egzekucji. W odpowiedzi na odbicie w ubiegłym tygodniu miasta Ramadi z rąk Państwa Islamskiego bojownicy z IS nasilili samobójcze ataki na cele militarne armii irackiej. Pod kontrolą dżihadystów nadal pozostaje jedna trzecia terytorium Iraku.
Żródło info i foto: wp.pl

Jemen: podwójny zamach samobójczy

Co najmniej 28 osób zginęło w środę w podwójnym zamachu bombowym w stolicy Jemenu, Sanie. Są też dziesiątki rannych. Do zamachu przyznał się jemeński odłam Państwa Islamskiego (IS). Najpierw zamachowiec samobójca zdetonował ładunek wybuchowy w uczęszczanym zarówno przez szyitów, jak i sunnitów meczecie podczas wieczornych modłów. Nieco później, gdy zaczęto wynosić rannych, przed meczetem eksplodował samochód pułapka. Są obawy, że ostateczna liczba ofiar śmiertelnych okaże się większa.

Atak w odwecie

Jemeńskie ugrupowanie sprzymierzone z IS poinformowało na portalach społecznościowych, że dokonało tego zamachu w akcie zemsty na szyickich rebeliantach Huti, którzy kontrolują Sanę. Huti przejęli kontrolę nad Saną rok temu. Walczą o obalenie prezydenta Abd ar-Raba Mansura Al-Hadiego, który schronił się w Arabii Saudyjskiej. Od 26 marca tych szyickich rebeliantów atakuje lotnictwo koalicji państw arabskich pod wodzą Arabii Saudyjskiej. Konflikt w Jemenie pochłonął już ponad 4,5 tys. ofiar śmiertelnych.
Żródło info i foto: TVP.info

Kolejny krwawy zamach w Afganistanie

Co najmniej 22 osoby zginęły w nocy z soboty na niedzielę w samobójczym zamachu na północy Afganistanu. Jak poinformowała policja, zamachowiec zdetonował załadowany materiałami wybuchowymi samochód w powiecie Chan Abad, w prowincji Kunduz. Celem tego ataku, za którym – jak twierdzą władze – stoją talibowie, był oddział lokalnej milicji, sprzyjającej rządowi w Kabulu.

W piątek w samobójczym ataku na akademię policyjną w Kabulu zginęło ponad 40 kadetów i cywilów. Kilka godzin później rebelianci zaatakowali bazę NATO w afgańskiej stolicy. Oprócz żołnierza Sojuszu i dwóch napastników zginęło ośmiu cywilnych pracowników misji NATO w Afganistanie. Ataki te były jednymi z najpoważniejszych od miesięcy i pierwszymi w Kabulu od czasu ogłoszenia mułły Achtara Mohammeda Mansura nowym emirem afgańskich talibów.

Według raportu Misji Wsparcia Narodów Zjednoczonych w Afganistanie (UNAMA) w zamachach i atakach zginęło w pierwszej połowie roku blisko 1,6 tys. cywilów, a ponad 3 tys. zostało rannych. Od zakończenia misji NATO w Afganistanie w grudniu ubiegłego roku afgańskie wojsko i policja samodzielnie walczą z bojownikami, w większości talibami. W Afganistanie stacjonuje jeszcze ok. 13 tys. żołnierzy zagranicznych, którzy szkolą żołnierzy afgańskich i przeprowadzają pojedyncze misje antyterrorystyczne.
Żródło info i foto: interia.pl

FBI ubiegło terrorystę przed samobójczym zamachem

Młody Amerykanin, podejrzewany o planowanie samobójczego zamachu bombowego na bazę wojskową w stanie Kansas, został aresztowany podczas tajnej operacji FBI. 20-latek chciał dokonać ataku w imię dżihadystycznej organizacji Państwo Islamskie (IS).

Pochodzący ze stolicy Kansas, miasta Topeka, John T. Booker Jr. przybył do bazy Fort Riley z dwoma agentami FBI, którzy udawali jego wspólników. Zamierzał zdetonować tam prawie 500-kilogramową bombę. Mężczyzna został aresztowany i oskarżony m.in. o próbę użycia broni masowego rażenia i próbę pomocy ugrupowaniu terrorystycznemu. Grozi mu dożywocie.

O planach na Facebooku

Booker zgłosił się do wojska w lutym 2014 r., ale uwagę śledczych przykuły jego dżihadystyczne wpisy na Facebooku. Od marca ub.r. śledziło go FBI. Amerykanin wielokrotnie mówił agentom FBI, że chciał zaciągnąć się do wojska, by dokonać zamachu przeciwko amerykańskim żołnierzom. Atak miał przypominać masakrę w bazie wojskowej Fort Hood w Teksasie, gdzie w 2009 r. major Nidal Hasan zabił kilkanaście osób. Ostatecznie Booker nie został przyjęty do armii.

Zwolennik Państwa Islamskiego

Od października ub.r. mężczyzna był w kontakcie z tajnym agentem FBI, a w marcu br. został przedstawiony innemu agentowi, który udawał szejka, planującego zamachy w USA. 10 marca Booker w towarzystwie agentów FBI przygotował propagandowe wideo dla IS, ugrupowania terrorystycznego, które w ciągu ostatniego roku zajęło spore części Iraku oraz Syrii i które przyciąga zwolenników z wielu krajów. Dwa dni temu 20-latek nakręcił kolejny film, na którym widać, jak stoi obok stosu materiałów wybuchowych.
Żródło info i foto:TVP.info

Maciej Z. wyskoczył przez okno komendy, gdy policjanci wietrzyli pokój

Poznaliśmy kulisy samobójczego skoku z okna komendy 55-letniego Macieja Z. podejrzanego o zabójstwo syna toruńskiego radnego. Wymknął się policjantom, kiedy wietrzyli pomieszczenie. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że mundurowi otworzyli w piątek okno w pokoju na siódmym piętrze, gdy wyprowadzali mężczyznę do radiowozu. Miał nim odjechać do Zakładu Karnego w bydgoskim Fordonie, niespełna dwie godziny wcześniej sąd aresztował go bowiem na trzy miesiące za wtorkowy zamach na parę dobrze znanych mu 50-latków w ich domu w Papowie – Osiekach. Powiedział im, że chce porozmawiać, a gdy wpuścili go do środka, zaatakował nożem. Zabił gospodarza – był nim Jacek R., syn toruńskiego radnego – a jego partnerkę dotkliwie poranił. Powody są niejasne – prawdopodobnie poszło o sprawy towarzyskie, Maciej Z. należał do grona najbliższych znajomych kobiety i jej byłego męża. Żródło info i foto: Gazeta.pl

Detroit: sąd podtrzymał wyrok dożywocia Nigeryjczykowie, który próbował dokonać samobójczego zamachu

Sąd apelacyjny w Detroit utrzymał w poniedziałek karę dożywocia, wymierzoną Nigeryjczykowi Farukowi Abdulmutallabowi, który w 2009 roku próbował dokonać samobójczego zamachu na samolot pasażerski. Bomby, którą miał ukrytą w bieliźnie, nie udało mu się jednak zdetonować. Abdulmutallab przyznał się do próby zamachu, którego miał dokonać na zlecenie Al-Kaidy, i demonstrował nawet dumę z podjęcia się tej samobójczej misji. W odwołaniu od wyroku skazującego wycofał się jednak ze swego przyznania się do winy, twierdząc, że podczas procesu sędzia federalna podjęła różne niewłaściwe decyzje. Teraz sąd apelacyjny uznał, że sędzia nie dopuściła się żadnego błędu, odmawiając zarządzenia badania psychiatrycznego Abdulmutallaba. Podkreślono, że złożoność spisku, którego celem był zamach na samolot linii Northwest Airlines w Boże Narodzenie 2009 roku, świadczy, iż Nigeryjczyka można było postawić przed sądem. Żródło info i foto: tvn24.pl

Wołgograd: kolejny zamach samobójczy

Co najmniej 15 osób zginęło, a 23 zostały ranne w wyniku eksplozji w trolejbusie w Wołgogradzie, na południu Rosji. Śledczy przyznają, że to zamach terrorystyczny. Do ataku zamachowca-samobójcy doszło dzień po samobójczym ataku na dworzec kolejowy w tym samym mieście. Według ostatnich oficjalnych danych, w zamachu na trolejbus zginęło co najmniej 15 osób, a 23 zostały ranne. Wśród rannych jest roczne dziecko. O liczbie ofiar poinformował wicegubernator obwodu wołgogradzkiego Wasilij Gałuszkin. Według agencji ITAR-TASS, która powołuje się na swoje źródła w strukturach siłowych, zamachu dokonał zamachowiec-samobójca. – „Na to wskazuje charakter eksplozji i fragmenty ciała znalezionego na miejscu wybuchu” – powiedział informator agencji. Żródło info i foto: tvn24.pl