Holandia: Strzelanina w miejscowości Dordrecht. Nie żyją 3 osoby

Holenderska policja poinformowała, że w miejscowości Dordrecht w strzelaninie zginęły trzy osoby, a jedna została poważnie ranna. Media podają, że sprawcą był policjant. Policja z Rotterdamu poinformowała na Twitterze, że w Dordrechcie doszło do strzelaniny, w wyniku której zginęły trzy osoby, a jedna została poważnie ranna.

Policjanci twierdzą, że zdarzenie nie miało podłoża terrorystycznego i należy je zakwalifikować jako „konflikt rodzinny”. Gazeta „De Telegraaf” podała, że sprawcą strzelaniny był policjant, który zabił dwóch członków swojej rodziny, a następnie popełnił samobójstwo.

Do strzelaniny doszło w domu w dzielnicy willowej. Na miejscu pojawiły się wozy policyjne i karetki pogotowia. Burmistrz Dordrechtu napisał na Twitterze, że jest wzburzony „tym brutalnym incydentem” i przekazał wyrazy współczucia bliskim ofiar.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Znane są wyniki sekcji zwłok Jeffreya Epsteina

Autopsja potwierdziła, że amerykański finansista i miliarder Jeffrey Epstein, którego znaleziono martwego w celi więziennej w zeszłą sobotę, popełnił samobójstwo – poinformowały w piątek amerykańskie media, powołując się na raport lekarza sądowego. Z raportu wynika, że Epstein powiesił się, najpewniej wykorzystując do tego, jak poinformował dziennik „New York Times”, prześcieradła.

Epstein, oskarżony o nakłanianie do prostytucji i wykorzystywanie seksualne nieletnich dziewcząt, zmarł w sobotę 10 sierpnia nad ranem. Nie reagował, gdy strażnicy znaleźli go w celi federalnego aresztu śledczego na Manhattanie w Nowym Jorku, więc przewieziono go do lokalnego szpitala, gdzie uznano za zmarłego.

W sprawie śmierci miliardera toczą się dwa śledztwa – Inspektora Generalnego Ministerstwa Sprawiedliwości oraz Federalnego Biura Śledczego (FBI). Wyjaśnień w tej sprawie zażądali członkowie komisji sprawiedliwości Izby Reprezentantów USA.

Śmierć Epsteina wywołała natychmiast lawinę spekulacji. Chociaż władze ogłosiły w sobotę, że najpewniej popełnił on samobójstwo, wielu sugerowało, że został zamordowany.

Według amerykańskich mediów Epstein został zostawiony sam w celi, podczas gdy zawsze miały w niej być przynajmniej dwie osoby, oraz że nie przestrzegano zarządzonych co 30 minut kontroli.

Rozmówca agencji AP twierdzi, że Epstein został zdjęty z obserwacji, zanim odebrał sobie życie. Nie jest jednak jasne, kiedy to nastąpiło. Już wcześniej, 24 lipca Epstein został znaleziony w swojej celi na wpół nieprzytomny i ze śladami na szyi. Nie wiadomo, czy próbował wówczas popełnić samobójstwo czy został zaatakowany.

Trump, Epstein i 28 młodych kobiet

66-letniemu Epsteinowi, który utrzymywał, że jest niewinny, groziło do 45 lat pozbawienia wolności; jego proces miał rozpocząć się w czerwcu 2020 r. Sędzia nie zgodził się na wypuszczenie go za kaucją – choć adwokat Epsteina proponował 100 mln dol. – z obawy o to, że miliarder z łatwością zorganizuje sobie ucieczkę. Ale również dlatego, że według ustaleń śledczych, w ostatnich miesiącach Epstein usiłował przekupić świadków, którzy mogliby zeznawać w jego sprawie.

Prócz dowodów na próby uciszenia świadków śledczy odkryli ostatnio w rezydencjach Epsteina obsceniczne fotografie nieletniej dziewczyny, określanej jako „seksualna niewolnica” miliardera. Amerykańskie kanały telewizyjne obiegło odnalezione niedawno nagranie początku przyjęcia w 1992 roku, w którym udział wzięło 28 młodych kobiet i tylko dwóch mężczyzn: obecny prezydent USA Donald Trump i Epstein. Trump nazwał sprowadzone na przyjęcie kobiety „dziewczętami z kalendarza”.

Zgodnie z aktem oskarżenia Epstein miał w latach 2002-05 ściągać nieletnie dziewczyny do swych rezydencji, m.in. na Manhattanie oraz w Palm Beach na Florydzie. Płacił niektórym dziewczynom i swoim współpracownikom za werbowanie kolejnych ofiar.

12 lat temu Epstein został oskarżony na Florydzie o namawianie nieletnich do prostytucji, ale udało mu się zawrzeć ugodę pozasądową, dzięki której zamiast na dożywocie skazano go tylko na 13 miesięcy więzienia.
Źródło info i foto: interia.pl

Powstaną specjalne komisje ws. śmierci Dawida Kosteckiego i Brunona Kwietnia

„Prokuratura i Służba Więzienna profesjonalnie wyjaśniają wszelkie okoliczności” – obwieściło Ministerstwo Sprawiedliwości w kontekście samobójstwa Dawida Kosteckiego i śmierci Brunona Kwietnia, do których doszło w zakładach karnych. Resort przekazał, że obydwiema sprawami zajmują się „specjalne komisje”.

Ministerstwo Sprawiedliwości opublikowało w poniedziałek oświadczenie dotyczące dwóch spraw, które wydarzyły się w więzieniach. Chodzi o śmierć Brunona Kwietnia oraz samobójstwo boksera Dawida Kosteckiego. Choć resort dementuje wiele informacji i potwierdza dotychczasowe ustalenia, to zaznacza:

Niezależnie od tych ustaleń sprawę tych dwóch zgonów badają specjalne komisje Służby Więziennej oraz prokuratura.
Padają też zapewnienia, że „Prokuratura i Służba Więzienna profesjonalnie wyjaśniają wszelkie okoliczności”.

Ministerstwo o sprawie Kosteckiego: Już wcześniej chciał popełnić samobójstwo

W przypadku Kosteckiego resort sprawiedliwości stanowczo zaprzecza – za Prokuraturą Krajową – że ten nigdy nie zeznawał, że „znani politycy i urzędnicy państwowi korzystali z usług podkarpackich agencji towarzyskich”. Ministerstwo zaznacza, że to nieprawdziwe informacje.

Zlecona przez prokuraturę sekcja zwłok mężczyzny wykluczyła udział osób trzecich, potwierdzając, że Dawid Kostecki popełnił samobójstwo. Warto podkreślić, że wcześniej już próbował popełnić samobójstwo na wolności. Wynika to z informacji podanych przez niego w czasie przyjęcia do zakładu karnego w 2015 roku. Był także członkiem podkultury przestępczej w więzieniu – czytamy. Resort sprawiedliwości w oświadczeniu postanowił zaznaczyć, że rodzina Dawida Kosteckiego spotkała się 6 sierpnia z dyrektorem Aresztu Śledczego w Warszawie Białołęce i uzyskała „pełną informację o okolicznościach zdarzenia i nie zgłosiła żadnych uwag”.

Inaczej twierdzi Roman Giertych, pełnomocnik rodziny. Jak przekazał mediom, rodzina domaga się zmiany prokuratora prowadzącego sprawę i ponownego przeprowadzanie sekcji zwłok.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ojciec zaginionego Dawida Żukowskiego dwa tygodnie przed śmiercią zniknął z pracy. Co robił w tym czasie?

Mija kolejny dzień poszukiwań 5-letniego Dawida Żukowskiego. Chłopiec został odebrany od dziadków przez ojca, Pawła Ż. i miał zostać zawieziony do matki. Nie dotarł tam. Kilka godzin później ojciec popełnił samobójstwo. Jak podaje TVP Info, około dwóch tygodni przed dramatem ojciec Dawida przestał pojawiać się w pracy. Czy to oznacza, że w tym czasie planował uprowadzenie chłopca? Mamy opinię ekspertów na ten temat.

Tłem tragicznych zdarzeń jest konflikt rodzinny. Pod koniec czerwca 31-letnia matka Dawidka miała zawiadomić prokuraturę o tym, że mąż znęca się nad nią psychicznie. Kobieta wraz z synkiem trzy tygodnie przed tragedią wyprowadziła się z Grodziska Mazowieckiego do Warszawy. W rodzinie miało dochodzić do częstych kłótni, których powodem miało być – jak donosi TVN24 – uzależnienie Pawła Ż. od hazardu. 32-latek miał z tego powodu popaść w długi. Z kolei portal TVP Info ustalił, że około dwóch tygodni przed samobójczą śmiercią ojciec 5-letniego Dawida przestał pojawiać się w pracy. Czy to oznacza, że w tym czasie mógł planować uprowadzenie synka?

– To co się wydarzyło było wynikiem rodzinnego konfliktu. Z dotychczasowych ustaleń śledczych wynika, że ojciec Dawida działał w sposób zaplanowany – mówi w rozmowie z Fakt24.pl wybitny kryminolog, prof. Brunon Hołyst. – Hipoteza, że mężczyzna mógł zaplanować uprowadzenie synka, w trakcie tych dwóch tygodni, gdy nie było go w pracy jest bardzo prawdopodobna. Po urlopie mógł przystąpić do realizacji tego planu. W mojej opinii oddala się, niestety, perspektywa odnalezienia chłopca żywego – dodaje.

Paweł Ż. pracował jako menadżer ds. eksportu w firmie zajmującej się sprzedażą specjalistycznego sprzętu. Biegła znajomość języka rosyjskiego z pewnością pomagała mu w pracy. Z relacji kolegów mężczyzny wynika, że był bardzo spokojnym człowiekiem, a także sumiennym i bardzo skrupulatnym pracownikiem. Czy byłby zdolny zrobić krzywdę swojemu synkowi?

– Ta sprawa jest bardzo zagadkowa. Jeżeli miałoby tu miejsce klasyczne samobójstwo rozszerzone, to ojciec miałby dziecko przy sobie. W przypadku tego typu zbrodni sprawca prawie zawsze jest w pobliżu ofiary, bo jest to akt desperacji i kontynuacja chorej miłości. Tutaj tego nie ma. Nie wiadomo, gdzie znajduje się chłopiec. Dlatego ta sprawa budzi szereg moich wątpliwości, ale wydaje mi się, że odnalezienie dziecka żywego jest coraz mniej prawdopodobne – mówi Dariusz Loranty, były nadkomisarz i szef ekspertów bezpieczeństwa Środkowoeuropejskiego Instytutu Badań i Analiz Strategicznych CIRSA.

Zaginięcie Dawida Żukowskiego

Dawid Żukowski zaginął po południu w środę 10 lipca. Tego dnia o 17.00 ojciec Paweł Ż. odebrał go od dziadków w Grodzisku Mazowieckim i miał odwieźć do mamy do Warszawy. O godz. 21.00 32-latek targnął się na swoje życie, rzucając się pod pociąg na dworcu w Grodzisku. Około północy mama Dawida zgłosiła zaginięcie syna. Gdy kilka godzin później znaleziono samochód Pawła Ż. zaparkowany kilka kilometrów od dworca, Dawidka w nim nie było. Sprawa od razu była traktowana priorytetowo, bo przed popełnieniem samobójstwa Paweł Ż. wysłał do byłej partnerki SMS o treści „nigdy nie zobaczysz już syna”.

W poszukiwaniach Dawida przez ponad cztery doby udział brało kilkuset policjantów, żołnierzy i strażaków. Odtworzono minuta po minucie trasę, jaką po odebrania Dawidka od dziadków przejechał Paweł Ż. Dzięki temu wiadomo, że mężczyzna dwukrotnie przejeżdżał przez miejscowość Chrzanów Duży – raz udając się w kierunku Warszawy, drugi raz wracając do Grodziska Mazowieckiego – oraz dwukrotnie zatrzymywał się w okolicy węzła Konotopa. Przeczesano łącznie ponad 4,5 tys. hektarów terenu między Grodziskiem a autostradą A2, sprawdzając dokładnie centymetr po centymetrze. Chłopca jednak do tej pory nie znaleziono.

W poniedziałek 15 lipca policja zawiesiła działania w terenie. Teraz śledczy skupiają się analizie zebranych danych i dowodów w sprawie. Nie wiadomo, kiedy poszukiwania zostaną wznowione.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Jutro zostanie zbadane ubranie ojca zaginionego 5-latka

Policyjny eksperci wciąż nie mogą przebadać ubrania ojca 5-letniego Dawida Żukowskiego. Stanie się to najwcześniej jutro. Tydzień temu mężczyzna zabrał dziecko z domu w Grodzisku Mazowieckim, a po kilku godzinach popełnił samobójstwo. Co stało się z Dawidem – do dziś nie wiadomo.

Jak usłyszał reporter RMF FM Krzysztof Berenda od osób zajmujących się sprawą, żeby przebadać ubranie ojca, musi ono całkowicie wyschnąć. I to samo z siebie. Nie można tego procesu przyspieszać. Dopiero wtedy będzie można szukać na nim śladów genetycznych dziecka, ustalić czy jest tam krew Dawida.

– Do tej pory przeprowadzenie tych badań nie było możliwe z uwagi na okoliczności zdarzenia, jak i na stan tego ubrania – mówi prokurator Łukasz Łapczyński. Podkreśla, że ponieważ ojciec dziecka rzucił się pod pociąg, to jego ubranie jest w bardzo złym stanie.

Z ustaleń prokuratorów wynika, że ojciec Dawida działał sam i w sposób zaplanowany. Świadczy o tym przede wszystkim jego zachowanie. Prokuratorzy już wiedzą, jak wyglądało samobójstwo ojca dziecka. – Mężczyzna za słupem oczekiwał na nadjeżdżający pociąg. Po czym, gdy ten pociąg się zbliżył do niego – rzucił się pod pociąg – mówił prokurator Łukasz Łapczyński. Po drugie o wyrachowanym działaniu ojca dziecka świadczy fakt, że do dzisiaj nie znaleziono chłopca.

– Osoba, która działa chaotycznie popełnia jakieś błędy. Na tym etapie, mimo kilku dni poszukiwań, nie udało się odnaleźć chłopca, a więc to wszystko pozwala zakładać, że to działanie było w jakiś sposób zaplanowane i przemyślane – dodaje Łapczyński.

Prokuratura potwierdziła znalezienie śladów biologicznych Dawida w samochodzie ojca. Ślady dziecka, jak krew, w rodzinnym samochodzie nie muszą być czymś dziwnym, bo przecież dziecko mogło się wcześniej czymś zranić.

– Trzeba po prostu ustalić charakter tych śladów. Jakiego rodzaju są też ślady i ewentualnie co one mogą zakładać – podkreślił.

Dawid poszukiwany jest od ubiegłej środy
Poszukiwania chłopca rozpoczęły się o północy w ubiegłą środę, kiedy utratę kontaktu z nim i jego ojcem zgłosiła rodzina. 5-letni Dawid został zabrany przez ojca z Grodziska Mazowieckiego około godz. 17 w środę. Według ustaleń policji, tego samego dnia przed godz. 21 ojciec odebrał sobie życie, rzucając się pod pociąg.

Policjanci i wspierające je służby przeszukiwali miejsca wytypowane przez funkcjonariuszy. Sprawdzany był m.in. obszar od punktu w dzielnicy Łąki w Grodzisku, gdzie ojciec 5-latka zostawił samochód, do wysokości A2.

W akcjach poszukiwawczych do tej pory uczestniczyły tysiące osób – zarówno grodziscy policjanci, stołeczne oddziały prewencji, funkcjonariusze pionu kryminalnego, żołnierze WOT, strażacy, druhowie, jak i chętni mieszkańcy. W poszukiwaniach wykorzystywane były policyjne drony i śmigłowce, a także przeszkolone psy tropiące.

Policja apeluje o pomoc

Służby nadal apelują o kontakt do tych, którzy Dawida, jego ojca lub szarą skodę fabię o numerze rejestracyjnym WGM 01K9, którą jeździł mężczyzna, widzieli w środę między godz. 17 a godz. 21 na trasie między Grodziskiem Mazowieckim a warszawskim Okęciem. Choć samochód znaleziono, istotna jest informacja, którędy jechał i gdzie się zatrzymywał.

Policja podkreśla, że informacje, które do nich docierają, potwierdzają wcześniejsze ustalenia funkcjonariuszy, i cały czas zachęca, aby przekazywać nowe. Pomóc może także przejrzenie nagrań z kamer samochodowych i monitoringu ze środy, właśnie pod kątem przejazdu ojca 5-letniego chłopca.

Wizerunek ojca i dziecka opublikowany jest na stronie warszawskiej policji. Jest także informacja, w co byli ubrani w środę. Mężczyzna miał czarną kurtkę, granatowe materiałowe spodnie, beżowe wsuwane buty i koszulę polo z jasnym kołnierzykiem. Chłopiec nosił szaroniebieską bluzę dresową, niebieskie dżinsy i niebieskie trampki z logo Zygzaka McQueena – czerwonej wyścigówki z bajki „Auta”. Logo z tym samym bohaterem jest też na zasłonie przeciwsłonecznej na jednej z szyb samochodu.
Źródło info i foto: interia.pl

Nowe informacje o ojcu zaginionego Dawida. Ma jeszcze córkę

Dawid Żukowski jest poszukiwany już siódmą dobę. Na światło dzienne wychodzą nowe fakty o Pawle Ż. Jego pierwsza żona miała uciec od niego z córką na Ukrainę. On sam miał ponoć 200 tys. długu. Pojawiają się także szczegóły postoju na węźle Konotopa.

Dawid Żukowski zaginął w środę, dokładnie tydzień temu. Tego dnia ojciec zabrał syna z domu w Grodzisku Mazowieckim ok. godz. 17. Paweł Ż. miał go zawieźć do Warszawy do matki. Podróżował z chłopcem szarą skodą fabią o nr. rejestracyjnym WGM 01K9. Przed godz. 21 policjanci dostali zgłoszenie, że ojciec Dawida został śmiertelnie potrącony przez pociąg relacji Skierniewice-Warszawa. Miał popełnić samobójstwo. Maszynista pojazdu powiedział, że mężczyzna oczekiwał na przejazd pociągu i rzucił się pod niego. O północy matka Dawida zgłosiła zaginięcie syna.

Dawid Żukowski poszukiwany. Jego ojciec ma jeszcze córkę

Do nowych informacji dotarli dziennikarze programu „Uwaga” TVN. Paweł Ż. miał mieć 200 tysięcy złotych długu przez gry hazardowe. Poza tym miał jeszcze jedno dziecko – córkę – z pierwszego małżeństwa. Jego poprzednia żona miała od niego uciec na Ukrainę.

Policja ma także coraz więcej informacji o ostatniej drodze ojca z dzieckiem. Według śledczych Paweł Ż. wyjechał z Grodziska Mazowieckiego w stronę Warszawy o godzinie 17.28. Przyjechał w okolice lotniska Okęcie.

Jeszcze tuż przed godziną 18 Dawidowi nic się nie stało. Jak informuje TVN24, wtedy prawdopodobnie wjeżdżając do Warszawy, ojciec pozwolił synowi przez kilka minut porozmawiać z matką.

Wracał do Grodziska dwie godziny później. Najprawdopodobniej w samochodzie nie było już Dawidka.

Dawid Żukowski żyje? Dwa postoje na węźle Konotopa

Okazuje się, że tego dnia samochód Pawła Ż. zatrzymywał się dwa razy przy wyjściu ewakuacyjnym wzdłuż trasy A2 w okolicach węzła Konotopa. Po raz pierwszy aż na 40 minut, gdy jechał do Warszawy. Jak ustaliła „Uwaga” TVN, wówczas mężczyzna rozmawiał z matką Dawida. Miała mu powiedzieć, że chce rozwodu.

Drugi raz w tym miejscu (po przeciwnej stronie) samochód stanął na 15 minut, gdy wracał do Grodziska Mazowieckiego.

To tutaj śledczy skupiają swoją uwagę w trakcie poszukiwań Dawida. Sprawdzane są wszystkie studzienki, zbiorniki wodne i włazy w tej okolicy. Policja przeszukuje nawet okoliczne cmentarze, ponieważ pojawiają się hipotezy, że mężczyzna mógł chcieć pochować swoje dziecko.

Jak powiedział Łukasz Łapczyński z Prokuratury Okręgowej w Warszawie okoliczności wskazują na to, że mężczyzna działał w sposób zaplanowany. Udało się ustalić, że tuż przed samobójstwem, Paweł Ż. modlił się w kościele, pod którym policja znalazła jego samochód.

Dawid Żukowski poszukiwany. Nowe nagranie

Jak nieoficjalnie ustalił „Super Express”, służby mają nowe nagranie z monitoringu na którym widać 32-letniego Pawła Ż. Z informacji gazety wynika, że widać na nim jak mężczyzna idzie chodnikiem – sam – bez Dawidka.

Wcześniej w sieci pojawiło się inne nagranie, na którym widać samochód ojca Dawidka Pawła Ż. Wirtualnej Polsce udostępniła je miejscowa firma Lajk Taxi. Na filmie widać auto dwukrotnie: gdy jechało w stronę Grodziska Mazowieckiego oraz gdy wracało z tego kierunku. Pojazd został uchwycony o 16:28 oraz 18:34.

Dawid Żukowski poszukiwany. Policja prosi o pomoc

Policja prosi o pomoc w tej sprawie. Wszelkie zgłoszenia, także anonimowe, są przyjmowane w Komendzie Powiatowej Policji w Grodzisku Mazowieckim tel. (22) 755 60 10 (-11,-12,-13). Można również telefonować do najbliższej jednostki Policji lub pod numer alarmowy 112.

Policjanci apelują także do wszystkich, którzy posiadają kamery monitoringu na trasie Grodzisk – Warszawa Włochy (Okęcie), aby przejrzały zapis ze środowego popołudnia. Być może na filmie została uchwycona wspomniana szara skoda.
Źródło info i foto: wp.pl

5-letni Dawid ofiarą zemsty? Zakończyła się czwarta doba poszukiwań zaginionego chłopca

„Już nigdy go nie zobaczysz” – powiedział do matki chłopca jego ojciec zanim popełnił samobójstwo rzucając się pod pociąg. Wygląda na to, że swój szaleńczy plan zrealizował w perfekcyjny sposób – mimo poświęcenia policjantów i ochotników, dotąd nie trafili na ślad pozwalający ustalić co stało się z chłopcem – pisze dziś „Rzeczpospolita”.

Poszukiwania Dawida trwają już kolejną dobę, a biorą w nich udział policjanci, wspierani przez żołnierzy WOT i strażaków, tropu szukają specjalnie wyszkolone psy – jednak nadal nie wiadomo, jaki jest los pięciolatka z Grodziska Mazowieckiego. W środę ojciec zabrał go z domu, i po kilku godzinach popełnił samobójstwo. Wcześniej zadzwonił do matki chłopca jasno dając jej do zrozumienia, że więcej syna nie zobaczy. Odtąd los Dawida jest nieznany.

Wszyscy liczą na optymistyczny wariant – że chłopiec odnajdzie się cały i zdrowy. Jednak z upływem czasu – jak twierdzą eksperci – coraz trudniej o taki scenariusz.

– Poprzez oddzielenie dziecka od matki, mężczyzna chciał się na niej zemścić za swoje porażki i nieporozumienia rodzinne. To przykre, że wybrał tak tragiczny sposób na rozwiązanie swoich problemów. Kosztem dziecka, które potraktował jako kartę przetargową – mówi prof. Brunon Hołyst, kryminolog i suicydolog.

Podobnie uważa dr Jerzy Pobocha, prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrii Sądowej: – Mężczyzna był w konflikcie z żoną i jego zachowanie mogło być elementem zemsty na niej, myślenia w rodzaju: ja nie będę żył, ale ty też nie będziesz miała dziecka – mówi dr Pobocha.

– Niestety, istnieje ryzyko, że ojciec pozbawił chłopca życia – uważają eksperci.

Nieporozumienia rodzinne to – wśród ustalonych przyczyn – główna, jaką kierują się desperaci podejmując decyzję o odebraniu sobie życia. Statystyki wskazują, że choć samobójstw jest mniej niż kilka lat temu, to ich skala wciąż jest alarmująca.
Źródło info i foto: onet.pl

Trwają poszukiwania 5-letniego Dawida Żukowskiego. „Być może dziecko zostało wywiezione i jest w trasie”

Policja z Grodziska Mazowieckiego poszukuje 5-letniego Dawida Żukowskiego. W środę po południu zabrał go z domu ojciec i odjechał w nieznanym kierunku. Około godziny 21.00 policjanci dostali zgłoszenie, że mężczyzna nie żyje. Nadal nie wiadomo, gdzie przebywa dziecko. Ojciec zabrał Dawida z domu około godz. 17 i odjechał w nieznanym kierunku. Przed godz. 21 ciało 32-latka zostało znalezione na przejeździe kolejowym – mężczyzna zginął potrącony przez pociąg. Samochód ojca został znaleziony około trzech kilometrów od miejsca tragedii.

Nieznane jest obecnie miejsce pobytu chłopca. W poszukiwania zaangażowanych jest kilkuset policjantów i strażaków, psy tropiące, a także policyjny śmigłowiec. Sprawdzane są wszystkie miejsca, gdzie w ostatnich godzinach życia przebywał ociec, co zostało ustalone na podstawie logowań telefonu. Służby szukają również chłopca u jego rodziny i znajomych.

Samochód , który prowadził mężczyzna to szara skoda fabia o nr rejestracyjnym WGM 01K9. Ustalono, że mężczyzna mógł poruszać się na trasie pomiędzy Grodziskiem Mazowieckim a lotniskiem Okęcie – podają grodziscy policjanci.

Jak nieoficjalnie ustalił dziennikarz RMF FM rodzice dziecka nie mieszkali razem. Konflikt rodzinny może być znaczącym tłem tej historii.

Chłopiec był ubrany w szaroniebieską bluzę dresową, niebieskie jeansy oraz niebieskie trampki z obrazkami Zygzaka McQueena.

W trwających od nocy poszukiwaniach 5-letniego chłopca policjanci wykorzystują wsparcie operatorów dronów i policyjnego śmigłowca – informuje stołeczna policja.

Policja w Grodzisku Maz. prosi aby jakiekolwiek informacje o tym co może się dziać z dzieckiem zgłaszać, nawet anonimowo, pod numerem telefonu 22 755 60 10 (-11,-12,-13). Można również dzwonić do najbliższej jednostki Policji lub pod numer alarmowy 112.

Woś: Wiemy, że ojciec poszukiwanego chłopca był desperatem
– Wiemy, że ojciec poszukiwanego chłopca z Grodziska Mazowieckiego był desperatem, a jego zachowanie było niepokojące – poinformował w czwartek minister ds. pomocy humanitarnej Michał Woś. Jak dodał, w związku z zaginięciem chłopca wszystkie służby zostały postawione w stan najwyższej gotowości.

Pytany w Polsat News o sprawę zaginionego 5-letniego chłopca z Grodziska Mazowieckiego, Woś podkreślił, że rozmawiał na ten temat z prokuratorem generalnym Zbigniewem Ziobrą. – Przekazał mi informację, że w tej sytuacji wszystkie służby są postawione w najwyższej gotowości. Szukamy tego dziecka, szukamy chłopca z użyciem dronów, sprzętu itd., natomiast sytuacja nie jest łatwa – mówił minister. – Wiemy, że ojciec tego dziecka był desperatem, że niepokojąco zachowywał się przed targnięciem się na własne życie, więc tu jest szereg pytań – wskazał.

Dopytywany, o jakie desperackie zachowania chodzi, Woś podkreślił, że nie dopytywał o szczegóły, natomiast ma informację, że zachowanie ojca „w sposób ogólny było niepojące”. – Trzeba pamiętać, że zawsze jest nadzieja i wszyscy tego chłopca jeszcze szukamy – dodał.

Policja: W razie potrzeby poszukiwania 5-latka będą prowadzone całą noc
Od ponad kilkudziesięciu godzin trwają poszukiwania 5-letniego chłopca. W razie potrzeby działania będą prowadzone całą noc – mówił w czwartek wieczorem rzecznik stołecznej policji kom. Sylwester Marczak. Policja nadal apeluje o kontakt do wszystkich, którzy widzieli szarą skodę fabię, jaką jechał ojciec z 5-latkiem.

W działaniach poszukiwawczych biorą udział setki funkcjonariuszy z Grodziska Mazowieckiego, garnizonu stołecznego i Komendy Głównej Policji. Policjanci wykorzystują m.in. drony, śmigłowiec i psy tropiące. W działania włączyli się także strażacy i Wojska Obrony Terytorialnej – 40 żołnierzy 65. batalionu lekkiej piechoty z Pomiechówka.

Jak poinformował kom. Marczak, policja nie planuje przerywania poszukiwań nawet po zmierzchu. – Te działania, jeśli będzie taka potrzeba, będą prowadzone całą noc – zaznaczył.

Ambasada Federacji Rosyjskiej w Polsce poinformowała rosyjskie media, że zaginiony pięciolatek z Grodziska Mazowieckiego jest obywatelem Rosji.

Policja ws. zaginionego 5-latka: Dzisiaj przeszukamy okolice autostrady

– Dzisiaj przeszukamy dwa rejony: teren od miejsca pozostawienia pojazdu do miejsca, w którym ojciec chłopca popełnił samobójstwo oraz okolice autostrady – powiedział w piątek rano PAP kom. Sylwester Marczak z KSP.

– Od rana wznowione są działania pododdziałów zwartych. Dzisiaj jesteśmy w dalszym ciągu wspierani przez inne służby. Oprócz policjantów z Grodziska Mazowieckiego, Komendy Głównej oraz Garnizonu Stołecznego, jesteśmy wspierani przez wojsko obrony terytorialnej, państwową straż pożarną, ochotniczą straż pożarną i podmioty społeczne – powiedział Marczak.

Poinformował, że „jeśli weźmiemy pod uwagę tylko wczorajszy dzień, to kilkuset funkcjonariuszy prowadziło poszukiwania pięcioletniego Dawida”. – Tylko wczoraj przeszukaliśmy teren około tysiąca hektarów. Dziś te działania są kontynuowane. Skupiamy się na dwóch miejscach: terenie od pozostawionego pojazdu do miejsca, w którym ojciec chłopca popełnił samobójstwo, a drugi obszar to obszar autostrady, który dziś będzie przez nas sprawdzany – dodał Marczak. Chodzi o fragment autostrady A2 na odcinku Warszawa – Grodzisk Mazowiecki.

Policjant ponowił apel, „aby osoby, które jeszcze tego nie zrobiły przejrzały kamerki samochodowe, zwłaszcza jeżeli w godzinach między 17 a 21 poruszały się na odcinku od Grodziska do Warszawy Okęcia, bądź też w samym Grodzisku”.

Rzecznik KGP: Sprawdzamy wszystkie wersje. Policjanci analizują m.in. monitoring

– Trzeba sprawdzać też te wersje, że być może to dziecko zostało wywiezione i przekazane komuś, że jest w trasie. Wszystkie siły, jakie mamy, będą do tej sprawy przydzielone. Oprócz poszukiwań typowo ludzkich przy użyciu policjantów i psa funkcjonariusze analizują m.in. monitoring – powiedział w piątek rano rzecznik KGP insp. Mariusz Ciarka.

– Nie przerwaliśmy poszukiwań do chwili obecnej, ani na chwilę – powiedział rzecznik Komendy Głównej Policji Mariusz Ciarka na antenie TVN24 na temat akcji poszukiwania 5-letniego Dawida Żukowskiego. Dodał, że w nocy, aby odpocząć, funkcjonariusze zostali zwolnieni z terenu, ale równolegle działania prowadzili policjanci kryminalni. – Miejmy nadzieję, że ten chłopiec znajdzie się żywy i cały – mówił rzecznik KGP.

Zapewnił jednocześnie, że do poszukiwań 5-letniego Dawida zostały skierowane wszystkie możliwe siły. – Analizujemy i przeszukujemy teren, po którym poruszał się ojciec dziecka – poinformował w TVN24 Ciarka. Dodał, że funkcjonariusze mają wydzielone sektory, w których prowadzą działania. – Sprawdzamy praktycznie cały teren przylegający do autostrady – przekazał rzecznik.

Powiedział też, że policjanci analizują monitoring z kamer przemysłowych, sprawdzają kontakty rodzinne, znajomych mężczyzny i wszystkie adresy z nim związane. Stwierdził, że policja bierze pod uwagę różne wersje wydarzeń.

Poinformował, że w poszukiwania 5-letniego Dawida zaangażowali się też obywatele. – Ludzie dzwonią, podpowiadają. Widać, że im zależy, aby pomóc policji, aby pomóc tej rodzinie (…). Jakiegoś przełomu nie było. My oczywiście każdy wątek sprawdzamy. Sprawdzamy każdą informacją nawet te najmniej wiarygodne – powiedział Ciarka.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Wciąż trwają poszukiwania 5-letniego Dawida

Mieszkańcy Grodziska Mazowieckiego są wstrząśnięci. – To pierwszy raz, kiedy coś takiego zdarzyło się w naszym mieście – powiedziała w rozmowie z Gazeta.pl jedna z mieszkanek. Tymczasem policja działa po omacku. Żadne informacje, które dostaje, nie zbliżają jej do odnalezienia pięcioletniego Dawida. Mieszkańcy Grodziska Mazowieckiego nie pamiętają drugiego takiego zdarzenia. Są zszokowani. Nie mogą uwierzyć, że w środę wieczorem w ich mieście mogła rozegrać się rodzinna tragedia.

Ojciec miał rzucić się pod pociąg. 5-letni Dawid wciąż jest poszukiwany

20:52. 32-letni mężczyzna zbliża się do torów kolejowych niedaleko stacji kolejowej Grodzisk Mazowiecki, na wysokości ulicy Wojciecha Korfantego. Z relacji maszynisty wynika, że mężczyzna rzuca się pod pociąg relacji Skierniewice-Warszawa. Według ustaleń policji najprawdopodobniej popełnia samobójstwo.

Północ. Mniej więcej o tej porze matka 5-letniego Dawida Żukowskiego zgłasza zaginięcie syna. Ojciec dziecka, z którym kobieta jest w separacji, a który ma prawa do opieki nad dzieckiem i opiekował się nim za zgodą kobiety, miał zabrać syna z Grodziska Mazowieckiego około 17 i odwieźć go do mieszkającej w Warszawie matki. Tam jednak nigdy nie dotarł.

Szybko okazuje się, że 32-letni mężczyzna, który najprawdopodobniej rzucił się pod pociąg i ojciec 5-letniego Dawida to ta sama osoba. Od razu pojawia się szereg pytań. Wśród nich jest jedno najważniejsze: gdzie jest chłopiec? Rozpoczynają się poszukiwania.

W akcję poszukiwawczą zaangażowało się kilkaset osób

Prokuratura podejmuje czynności mające na celu wyjaśnienie okoliczności śmierci mężczyzny. Policja skupia się na odnalezieniu 5-letniego Dawida. Szybko udaje jej się ustalić na podstawie logowań telefonu, że 32-letni ojciec dziecka poruszał się na trasie Grodzisk Mazowiecki-Okęcie. Jego samochód, szara Skoda Fabia o numerach rejestracyjnych WGM 01K9, znaleziony jednak zostaje w Grodzisku, na parkingu przy ul. Łącznej. To ten parking staje się centrum, wokół którego będą trwały wielogodzinne poszukiwania.

Ale nie ograniczą się do okolic parkingu. Przeszukiwane będą okolice miejsca, w którym doszło do wypadku na torach. Czynności prowadzone będą też w Warszawie, w okolicy Okęcia, gdzie miał być widziany samochód ojca. Bezskutecznie.

Szybko w akcję zaangażowane zostają inne służby. – Policjanci z grodziskiej komendy są wspierani przez policjantów z Warszawy, przez strażaków z Powiatowej Komendy Straży Pożarnej, przez Ochotniczą Straż Pożarną. Wykorzystywany jest śmigłowiec, drony i policjanci z psami – mówi nam oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Grodzisku Mazowieckim, asp. sztab. Katarzyna Zych. W sumie od północy w czwartek 5-letniego Dawida poszukuje kilkaset osób.

Ich zaangażowanie widać gołym okiem. Na parkingu przy ul. Łącznej jesteśmy w czwartek około godziny 16:30. Biało-niebieską taśmą ograniczony jest jego fragment, na którym znaleziono samochód. Wszędzie stoją radiowozy i pojedynczy policjanci, którzy mają chwilową przerwę i zaraz wracają w teren. Od północy stoją tam wozy policyjne, a funkcjonariusze prowadzą czynności. Przeczesują okoliczne zarośla, krzaki, przemierzają kolejne ulice. Oprócz tego strażacy i przewodnicy z psami tropiącymi. Joy, jeden z nich, macha wesoło ogonem i wita się z nami lizaniem po twarzy. On też ma chwilową przerwę, ale zaraz wróci do poszukiwań. Wygląda, jakby nie mógł się tego doczekać.

Czy dziecko trafiło za granicę?

Wśród mieszkańców Grodziska Mazowieckiego dominuje szok. Podkreślają, że nigdy do tej pory w ich mieście nic podobnego się nie wydarzyło. Pojawiają się spekulacje, co mogło się stać z dzieckiem i co mogło doprowadzić do tragedii. Część z nich podejrzewa najgorsze. Obawia się, że 32-latek popełnił samobójstwo, ponieważ miał wyrzuty sumienia, że coś stało się z synem. Są i tacy, którzy podejrzewają, że mógł mieć kłopoty finansowe i wykorzystać chłopca, aby uregulować rachunki. A potem znów – ruszyło go sumienie. Taką wersję wydarzeń potwierdzałyby informacje, które nieoficjalnie miał zdobyć Onet.pl – według portalu ojciec miał mieć problem z hazardem.

Niektórzy twierdzą, że dziecko mogło zostać przekazane komuś i wywiezione za granicę. Te spekulacje teoretycznie uprawdopodabnia informacja potwierdzona przez Ambasadę Rosji w Polsce, że 5-letni Dawid miał obywatelstwo rosyjskie. Jednak według policji jest to mało prawdopodobne. Wprawdzie monitoring na lotnisku nie został sprawdzony, jednak na podstawie informacji, gdzie przebywało auto, można wysnuć wniosek, że nie było go na samym lotnisku Chopina. – Nie ma powodów, aby przypuszczać, że dziecko mogło znaleźć się na lotnisku – poinformowała nas asp. szt. Katarzyna Zych.

Policja nie ma żadnych tropów

Służby szukają chłopca w promieniu około 5 km od parkingu. Przeglądają kamery z okolicy Okęcia, w której w środę wieczorem miał pojawić się samochód ojca dziecka. Nie znajdują jednak żadnych śladów, które mogłyby choć o krok zbliżyć funkcjonariuszy do odnalezienia chłopca.

– Sprawdzamy każdy sygnał, każdą możliwość i każdy z wątków. Są nam przekazywane wiadomości o prawdopodobnym miejscu, gdzie pojawił się samochód czy osoby, ale nie zawsze są one precyzyjne, nie zawsze też się potwierdzają. Niestety, żadna z tych informacji nie była dla nas podpowiedzią – przekazuje asp. szt. Katarzyna Zych.

Policja jest w stałym kontakcie z bliższą i dalszą rodziną 32-latka. Funkcjonariusze pojawiają się w domu jego rodziców, na jednym z grodziskich osiedli, jednak jak twierdzi oficer prasowa nie prowadzą tam czynności ani nie przeprowadzono przeszukań. – Rozmawialiśmy z rodziną. Często jest tak, że jej członkowie po czasie przekazują pomocne informacje, przypominają sobie szczegóły, które mogą mieć znaczenie – tłumaczy.

W związku z tym, że służby nie mają tak naprawdę żadnych tropów, które nakierowałyby je na dalsze poszukiwania, policja apeluje o pomoc. – Prosimy wszystkich, którzy widzieli wczoraj między godziną 17.00 a 21.00 szarą skodę fabię o numerach rejestracyjnych WGM 01K9, w którym był kierowca i 5-letnie dziecko o taką informację. To bardzo ważne, abyśmy ustalili, kiedy dziecko przebywało z ojcem. Jest możliwość, że dziecko jest teraz bez opieki – mówi asp. szt. Katarzyna Zych.

Sąsiedzi: To był dobry, spokojny chłopak

Teorie, które pojawiają się nieoficjalnie w sprawie, kłócą się z tym, co usłyszeliśmy o 32-letnim ojcu dziecka od sąsiadów jego i jego rodziców. – Dobrze go znałam, chodziliśmy razem do szkoły, wychowywaliśmy się na jednym podwórku. To był naprawdę dobry chłopak – twierdzi rówieśniczka mężczyzny, jego koleżanka z dzieciństwa. Wspomina też, że był zaangażowanym ojcem. – Jak ich widywałam, to wydawało się, że wszystko jest w porządku. Był troskliwy, opiekuńczy. Chodzili razem z jego partnerką i chłopcem na spacery – opowiada. Nie chce wierzyć, że mógłby coś zrobić Dawidowi. Trudno jej też uwierzyć, że w rodzinie mogło dochodzić do przemocy. – To był naprawdę spokojny chłopak – podkreśla.

Podobne zdanie o ojcu Dawida mają inni sąsiedzi, którzy widywali go na osiedlu. – Wprowadził się z rodzicami się jakieś 18 lat temu. Mieszkał tu ze swoją pierwszą partnerką, potem trochę z matką Dawida. To był dobry chłopak. Był tutaj wczoraj, chodził po podwórku – mówi sąsiad rodziców mężczyzny. Z jego opowieści wynika, że nic nie wzbudziło jego podejrzeń. – Ale nikt się nie dowie, co się w ludzkiej głowie dzieje – dodaje.

Wszyscy mieszkańcy osiedla, z którymi rozmawialiśmy, są zszokowani. Nie wszyscy kojarzyli mężczyznę, ale wszyscy znali przynajmniej z widzenia chłopca. Mówią, że jest radosny, pełen życia. – Widywałam go dość często tam, gdzie mieszkali jego dziadkowie, a gdzie mieszka moja mama, jak bawił się z innymi dziećmi. Wydawało się, że jest szczęśliwy – twierdzi kobieta, której siostra jeszcze wczoraj koło 17 widziała 32-latka koło Skody Fabii. Nie potrafi jednak powiedzieć, czy był tam również Dawid, choć z ustaleń policji wynika, że to mniej więcej o tej porze mężczyzna zabrał chłopca z Grodziska.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zaginął 5-letni Dawid Żukowski

Ojciec zabrał 5-letniego Dawida Żukowskiego z domu w Grodzisku Mazowieckim i odjechał w nieznanym kierunku. Po kilku godzinach odnaleziono ciało mężczyzny. Z nieoficjalnych informacji wynika, że prawdopodobnie popełnił samobójstwo. Tymczasem chłopiec zniknął. Policja prosi o pomoc w jego odnalezieniu.

Dawid Żukowski zaginął wczoraj. Jak informuje policja, około godz. 17 ojciec zabrał chłopca z domu w Grodzisku Mazowieckim i odjechał w nieznanym kierunku. Po czterech godzinach, tuż przed 21, funkcjonariusze dostali zgłoszenie, że ojciec 5-latka nie żyje. Z nieoficjalnych informacji wynika, że mógł popełnić samobójstwo.

Do tej pory nieznane jest natomiast miejsce pobytu dziecka. Policjanci prowadzą poszukiwania chłopca. Publikują jego zdjęcia. Dawid był ubrany w szaroniebieską bluzę dresową, niebieskie jeansy oraz niebieskie trampki z charakterystycznymi obrazkami „Zygzaka McQueena”.

Policjanci proszą o kontakt wszystkie osoby, które widziały chłopca w ostatnim czasie, wiedzą, gdzie może przebywać lub mają jakiekolwiek informacje na temat jego zaginięcia. Wszelkie zgłoszenia, również anonimowe, przyjmują funkcjonariusze Komendy Powiatowej Policji w Grodzisku Mazowieckim, pod nr tel. 22 755 60 10 (-11,-12,-13). Można również skontaktować się z najbliższą jednostką policji lub zadzwonić pod nr alarmowy 112.
Źródło info i foto: onet.pl